Dodaj do ulubionych

Tak mi źle...

25.09.11, 12:50
Witajcie...od pewnego czasu czytam to forum...
Moje małżeństwo okazało się niczym...wszystko po prostu runęło...
Mój mąż ma wyrok za znęcanie się nade mną...myślałam, że to coś pomoże...że to uratuje nasze małżeństwo...że będzie jak kiedyś...
Mamy wspólną hipotekę, synka 3,5 letniego...i od wczoraj kolejny raz mam założoną niebieską kartę...a rano mąż zadzwonił na policję, bo wzięłam kluczyki od samochodu...
Siedzę i próbuję zebrać myśli...
Kluczyki mu oddałam...
Zabronił mi jeść bo to on zrobił zakupy...prawda, ja wypłatę mam dopiero za 4 dni...ale to już nie o to chodzi...zabronił mi się zbliżać do dziecka...policji dzisiaj powiedział, że jestem niebezpieczna dla syna...dziecku wmawia, że jestem zła, że jak wyjdę z pokoju to trzeba zadzwonić na policję...
A mi się śmieje w twarz, że powinnam się cieszyć, że do rozwodu mogę tu mieszkać, że zrobi wszystko żebym się wyprowadziła...bez dziecka oczywiście bo wtedy złoży doniesienie o porzuceniu rodziny...
Powiedział, że złoży pozew o rozwód polubownie...że będę tu mogła mieszkać jeśli będę dawać połowę na opłaty...dobrze wie, że moja pensja nie wystarczy na połowę opłat...ale nie pozwala mi się wyprowadzić z dzieckiem...
jestem załamana...piję melisę i próbuję się uspokoić...nie wiem co mam robić...
Obserwuj wątek
    • plujeczka Re: Tak mi źle... 25.09.11, 13:53
      posłuchaj jesli twój maz ma wyrok za znecanie się nad rodziną to żaden sąd nie odbierze Tobie dziecka i nie odda ojcu pod opiekę to po pierwsze. Po drugie zgłoś się do dzielnicowego i opowiedz o tym co się dzieje w twim domu, wg mnie jesteś zastraszana a to już podlaga karze pozbawienia wolności zwłacza w warunkach recydywy.Po trzecie udaj się do ośrodka interwencji kryzysowej moze skierują Cie na terapię bo widze ,ze wystepuje relacja kat-ofiara i ostatnie nie łudź się ,ze bedzie lepiej bo nie będziet ylko ty musizsz sie wzmocnic i działać.
      Nie wiem czy juz weszła w zycie ustawa o wyrzucaniu"katów" Z MIESZKAŃ " A NIE Ich ofiar o ile sie nie myle ma todxziałać od pażdziernika ale w ośrodku pomocy kryzysowej Ci powiedzą.
      Wystapisz do sądu o jego wywalenie z domu,nie dajs ię zastraszyć i wyjdż z pozycji ofiaru ponieważ dopóki w niej jesteś to nie bardzo widzisz mozliwoścć dzałania i po prostu czujesz sie bezsilna i bezradna.
      Nie piszesz o swojej rodzinie, nie moga Ci pomóc, wystapisz o alimenty wiele z nas zarabia niewiele a mimo t o radzimy sobie na co dzień.
      • aniulka8503 Re: Tak mi źle... 25.09.11, 14:13
        Nie, już się nie łudzę...już wiem, że powinnam była to załatwić kilka lat temu...i chcę to zrobić...
        zresztą on powiedział, że złoży pozew o rozwód, bo też chce rozwodu...tylko on chce na jego warunkach a ja mam się na wszystko zgodzić albo się wyprowadzić.
        Tak, w środę jestem umówiona z dzielnicowym, a właściwie z "szefem" dzielnicowych.
        Znajoma mi powiedziała, że mam czekać aż on postawi swoje warunki i napisać sprzeciw polubownemu rozwodowi.
        On ma problem z hazardem, miał problem z alkoholem. doprowadził mnie do nerwicy.
        Jeśli chodzi o moją rodzinę - kiedyś była po mojej stronie. Teraz on tak gra cudownego męża, ojca, mówi wszystkim, że jestem wariatką, że krzyczę przy dziecku, że jestem złą matką. a zabronił mi się zbliżać do dziecka. jak tylko próbuję z dzieckiem rozmawiać to każe mi się odsunąć. Dziecku powiedział, że jestem niebezpieczna...boję się, że mały będzie chciał być z nim...
        zamknęłam się w sypialni, żeby nie prowokować awantur. siedzę i milczę.
        Wiem, że już nigdy się nie ułoży. On po prostu czuje władzę, bo ma pieniądze.
        Ale ja nie chcę jego pieniędzy. Robię co każe...nie jem już drugi dzień, bo to on zrobił zakupy. właściwie to nawet nie czuję głodu...powiedział że i tak wyglądam jak tłusta świnia więc nie potrzebuję jedzenia.
        Mały jest chory, ma kaszel i katar...zadzwoniłam do niani, żeby jutro przyszła do małego...gdy mu o tym powiedziałam to powiedział, że nie będę decydować i że dziecko idzie jutro do przedszkola. że nie mam w ogóle się odzywać. i na tym się skończyło. powiedział, że rozmawiać będziemy w sądzie.
        siedzę i nie wiem co robić. on wykorzysta wszystko.
        Wczoraj gdy próbowałam z nim porozmawiać to zaczął nagrywać telefonem i krzyczał "ała, nie bij mnie" "nie molestuj mnie"
        A JA nawet go nie tknęłam. To za wiele na moje nerwy...
        • blue_ania37 Re: Tak mi źle... 25.09.11, 16:10
          Nie bój sie!te wszystkie teksty którymi cię raczy tez znamsmile ja dopiero zaczynam myśleć wogole o tym zeby rozmawiać z prawnikiem o przemocy ty jesteś wiele kroków przedemna.nikt nie weźmie ci dziecka
          Jestem z tobą imienniczkosmile
          • aniulka8503 Re: Tak mi źle... 25.09.11, 17:55
            Wiele kroków przed Tobą...czuję się jakbym była na pustkowiu, z którego nie ma ucieczki...gdziekolwiek się nie ruszę to będzie zły krok...boję się...bardzo się boję...boję się reakcji synka...mam wrażenie, że zgubiłam się w labiryncie z którego tak naprawdę nie ma żadnego dobrego wyjścia...
            • blue_ania37 Re: Tak mi źle... 25.09.11, 18:14
              to bedą same dobre kroki zobaczysz!musisz być silna kobieta która mimo wszystko chciała ratować małżeństwo po wyroku za znęcanie sie.ale czas pozbyć sie złudzeń.łatwo doradzac innym sobie najgorzej.ale wiem o tym i ty tez musisz w to wierzyć ze po burzy ZAWSZE przychodzi słońce.bedą jeszcze dobre dni.idź do dzielnicowego,idź na niebieska linie...
              Musi być dobrze! Wierze w to!
            • plujeczka Re: Tak mi źle... 25.09.11, 18:17
              jesli cię nagrywa i krzyczy nie bij=ty mów spokojnym tonem-nie nagrywaj i przestań się w taki sposób zachować...........rozumiesz jeśi się nagra to rozmowa to musi zniej wynikac ,że to jedna wielka mistyfikacja, idż koniecznie do dzielnicowego takich facetów majacych kasę a tak naprawdę oprawców widzial niejeden raz. Wiem jak to jest kiedy facet ma przewagę ekonomiczna nad zoną, przezyłam to ,słyszłam również ,że zdechnę bez pieniedzy ex mężza z glodu i co............minęło pare lat i zyję.Fakt ex niszczy nas finansowo jak tylko potrafi wraz ze swoim adwokatem ale trudno, ja sie nie poddaję wiec i ty wytrzymasz.
              Przede wszystkim nie schodź mu z drogi bo jesli tak robisz to on czuje ,że ma nad tobą przewagę, musisz być obecna w całym domu, głowadogóry, nie raguj na zaczepki i jedz dziewczyno choćby zakupił zrobił ten drań bo zdrowie będzie Ci potrzebne do walki z nim.Miej w nosie jego odzywki, nazywa cię tłustą śinią to o nim źle świadczy, postaraj się ty o sprzęt do nagrywania, zamontuj dyskretnie w domu nagraj jego odzywki a bedzieszwidziała jego idiotyczna minę n sali sądowej.Masz przyjaciółke od serca, pracujesz? jak twoje finanse bo moze profesjonalny sprzet zamontowany do nagrywania w domu rozwiąze sprawę ale drań nie może się zorientować ,że to robisz, uda się =i naprawde nie graj roli ofiary bo przecież tylko mu o to chodzi, skoro tak mówid do dziecka, przytul dziecko dosiebie staraj się dziecko usypiac i dużo rozmawiać, tłumacz tak aby było to zrozumiałe na jego wiek. Nie pozwól odebraćsobie dziecka bo dobra z ciebie mama tylko zastraszona.I jeszcze jedno =kto w rodzinie twojego meza tak sięr zachowuje jak on, teść? brat? skądd drań czerpie takie "wzorcxe?
              Dziwie sę twojej rodxzinie ,że nie widza ,że to drań ale pewniewychodza z załoenia ,ze lepszy byle jaki maz niż żaden bo coludzie powiedzą.Ale to nic, idż do dzielnicowego i poszukaj ośrodka pomocy dla kobiet maltretowanych, jesli mieszkasz w duzym miescie musi taka organizacja być, masz dostep dointerenetu to poszperasz w necie, nie bój się i wyjdż z roli ofiary, nie stawiaj się mu słownie bo może cię uderzyć ale bądż stanowcza w razie czego wołaj policję do drania- trudno niech runie ta jego "piekna: opinia .Trzymam kciuki
              • aniulka8503 Re: Tak mi źle... 25.09.11, 18:40
                Tak, pracuję...mało zarabiam, ale jestem urzędnikiem...
                Właśnie starałam się podchodzić do dziecka...a jak małego przytuliłam to zaraz przyszedł i zaproponował małemu że zrobią razem frytki...mały uwielbia frytki...
                mały powiedział że idzie do taty...
                w ogóle to ja byłam zawsze bardziej konsekwentna dla dziecka...on tylko się z małym wygłupiał...i dziecko bardziej ciągnie do niego...chociaż kiedyś powiedział niani że tata bije mamę, że jest zły...ale mimo wszystko idzie do ojca...nie wiem dlaczego...mi dzisiaj powiedział, że jestem zła...że kocha tatę...to mi odbiera siły do czegokolwiek...
                • plujeczka Re: Tak mi źle... 26.09.11, 07:29
                  to ,ze małego przekupuje to wiadome ale-to nic , mimo wszystko straj się spedzać z dzieckiem czas tak jak lubi i tam gdzie lubi np. wyjściwe do parku, na rowrek nie wiem gra w piłkę itp.--poszukaj w ololicy psychologa dziecięcego , porozmwiaj z nim jak masz ty się zachowywać aby nie stracić więzi z dzieckiem, przytulaj mimo wszystko, dotyk w tym wieku jest bardzo ważny, czytaj ulubione i opowioadaj bajki .Prosze Cię zebyś się nie załamywała io ni rezygnowała -teraz to walka le poziej bedzie i to duzo mocniejsza, musisz nauczyć się z tym zyć.
                  Urzedni= ech jaka szkoda ,że wszyscy myslą ,że zarabiają kokosy=mam w rodzinie 2 samotne matki pracujace w urzędzie, które liczą kazdy grosz i popołudniami dorabiają gdzie się da.
                  Nie załamuj się bedzie dobrze=pisz na gazetową @
                • argentusa Re: Tak mi źle... 26.09.11, 08:50
                  ...mi dzisiaj powiedział, że jestem zła...że kocha tatę...to mi od
                  > biera siły do czegokolwiek...
                  Aniu, nie jest z Tobą dobrze, skoro słowa DZIECKA, do tego 3,5 letnie są w stanie tak na Ciebie wpłynąć! Przeciez to tylko małe dziecko I nie ma prawidłowego oglądu świata!!! Zwłaszcza jak jest manipulowane. Kobieto, otrząśnij się z bycia niedopieszczonym dzieckiem (bo nim jest Twoj synek) a zacznij być dorosła.
                  Czy ty musisz zabiegać o 100% akceptację KAŻDEJ sytuacji u dziecka? Wiadomo przecież, że rodzicielstwo to czasem stosowanie niewygodnych dla dziecka procedur (zakazy, ograniczenia, tłumaczenia zamiast wiecznej zabawy. To wzbudza poczucie bezpieczeństwa u dziecka i ono uczy się w ten sposób, że są granice na świecie).
                  Ważne jest Twoje zachowanie wobec dziecka.
                  Inna sprawa to Twoje relacje z mężem. Tu już wypowiedziały się bardziej doświadczone (niestety) dziewczyny,
                  powodzenia,
                  Ar.
                • ronald.tusk A to bydle! Leje żonę a w przerwie robi 27.09.11, 12:40
                  robi z dzieckiem frytki. Prawdziwy z niego cieć...Ja na Twoim miejscu to bym takiego gnoja za jaja powiesił! Co za chamstwo!
        • ronald.tusk U łłłłaaaa!!! Stary tyran, zahukana mamusia 27.09.11, 12:37
          i niania w tle. To się kupy nie trzyma. Oczywiście ona gra i buntuje całą rodzinę przeciwko mnie. A to bydle! Jak znam życie to zakochałaś się i chcesz się wymiksować z tego związku. Facet już zrozumiał, że został skreślony i teraz walczy, żeby nie zostać w skarpetach...

          Oczywiście to powyżej to fikcja. Współczuję Ci i nie gniewaj się na mnie wink
          • aniulka8503 Re: U łłłłaaaa!!! Stary tyran, zahukana mamusia 27.09.11, 17:17
            Gdybym się zakochała to nie miałabym problemu by odejść...
            • ronald.tusk To żaden argument. Pozostaje kwestia wyrzutów 27.09.11, 18:41
              sumienia i życia z piętnem, że się dziecku tatusia podmieniło. Co innego tak zmanipulować faktami, żeby wyszło iż to mąż furiat zmusił biedną kobietę do wyprowadzki.
              • aniulka8503 Re: To żaden argument. Pozostaje kwestia wyrzutów 27.09.11, 20:06
                ale mój mąż nie zmusił mnie do wyprowadzki...wytargał mnie z sypialni na klatkę schodową.
                • mayenna Re: To żaden argument. Pozostaje kwestia wyrzutów 27.09.11, 21:55
                  Łaskawca. Pozwolił wrócić.
                  Ania, poczytaj co piszesz. Ciebie już nie ma. Jest tylko on.
                  Czy ty nie czujesz do niego żadnej niechęci, złości?
    • mayenna Re: Tak mi źle... 26.09.11, 10:12
      Dziewczyno, czemu ty czekasz aż on złoży pozew? Złóż pozew o rozwód . Wystąp w nim o zabezpieczenie alimentów. Masz prawo jeść to co on kupił i korzystać z samochodu. W momencie jak zaczyna awanturę po prostu wzywasz policję. Ma wyrok za znęcanie się to drugi dostanie jeszcze szybciej i żadna kasa mu nie pomoże.
      Wyprowadziłabym się też z domu, żeby dziecko miało jasna inklarowną sytuację. W pozwie rozwodowym napisałabym o wyroku za znęcanie się, o tych manipulacjach i wniosła o wizyty ojca u dziecka jedynie w obecności kuratora lub ciebie.

      • puzzle33 Re: Tak mi źle... 26.09.11, 10:40
        Wytyczasz klarowną linię postępowania. Obawiam się jednak, że Aniulka w stanie kompletnego rozhuśtania emocji niewiele skorzysta. Jako pierwsza rzecz jawi mi się znalezienie rzetelnego sprzymierzeńca, który pokieruje jej krokami. Pewne namiary dała Plujeczka. Może ktoś z rodziny albo z innych bliskich? Dla Aniulki wydaje mi się ze wszech miar potrzebna pomoc psychologa. Jeśliby nic konkretnego nie zdziałał, to chociaż powinien wystudzić emocje.
        • mayenna Re: Tak mi źle... 26.09.11, 10:46
          Ona już raz poradziła sobie z panem w bardzo trudnej sytuacji. Myślę, że znajdzie w sobie tę samą siłę i teraz.
          • puzzle33 Re: Tak mi źle... 26.09.11, 10:54
            Internetowe wsparcie może niewiele jest warte, ale udzielam go autorce wątku z całego serca.
          • plujeczka Re: Tak mi źle... 26.09.11, 11:01
            Anulka da rade tylko musi sama chcieć bo jak słusznie ktoś zauwazyła raz się odważyła i drań dostał wyrok.Więc do dzieła, wnieś o rozwód i zabezpieczenie rodziny oraz alimentów ( Anka) to są 2 odrebne świadczenia pamietaj????????? czyli wnosisz o alimenty na dziecko oraz koszty zabezpieczenia rodziny bo proces może trwać latami.Tego nikt ci nie podpowie , poszperaj na naszym forum w archiwum bylo to już przerabiane, dobrze nadsłuchuj czy w najbliższym czasien ie planuje się w Polsce tzw soboty adwokackiej, wówczas adwokaci w kazdym z miast mają bezpłatyny dyzur, mozna iść i o wszystko popytać.Nie daj się zastraszyć i nie dołuj się z powodu dziecka, to malusek i powie to co ojciec mu każe ale kocha Ciebie to pewne zreszta psycholog dziecięcy to z niego wycisnie. Anka= mieszkanie jest czyje/ jego ? twoje? dlaczego masz się wynosić do diabła zdaje się ,że lada moment to opracwca ma wynieść się z domu a nie ofiara z dzieckiem. Chyba uchwalą to w pażdzierniku, głowa do góry i działaj.
            • aniulka8503 Re: Tak mi źle... 26.09.11, 19:10
              Tak, raz sobie z nim poradziłam...chociaż nie na długo.
              Sprawa wygląda tak...mam znajomą, która studiuje prawo...
              Mąż przedstawił warunki:
              "pozew o rozwód bez orzekania o winie, widywanie i zabieranie małego kiedy i gdzie chce, zostawi mi mieszkanie z rachunkami po połowie i będzie płacił alimenty, nie podał mi kwoty. a i samochód zabiera."
              Powiedziałam mu, że on ponosi winę za rozpad naszego małżeństwa i chcę rozwodu z orzekaniem o winie. na to powiedział, że w takim razie ja mam złożyć swój pozew a on złoży swój pozew, ale zrobi ze mnie wariatkę (bo chodziłam już na terapię do psychologa I TO PRZEZ NIEGO) i odbierze mi dziecko. Jeśli zgodzę się na pozew polubowny jak on to mówi, to i tak się stoczę bo nie stać mnie na utrzymanie połowy mieszkania i i tak odbierze mi dziecko bo nie będę w stanie małego utrzymać. i właściwie żadna z opcji nie jest dobra.
              Rozmawiałam dziś z koleżanką, która studiuje prawo. I powinnam czekać, aż złoży pozew i jak dostanę pozew to mam 7 lub 14 dni na wniesienie odpowiedzi i załączników typu np. wyrok. W międzyczasie mam prosić dzielnicowego (a przyjdzie bo od soboty znowu mam założoną niebieską kartę) o terapię dla małżeństwa, jeśli się uda to nawet przymusową.
              Jeśli on nie pójdzie - jego problem, ale ja mam mieć w papierach, że chodzę na takie coś. Mam powiedzieć policji że zakazał mi jeść, że zabrał wszystkie pieniądze, że buntuje dziecko i wszystko. W międzyczasie mam być dobrą żoną.
              Dziś już czuję się trochę lepiej...łzy nie płyną...chociaż boli...boli, bo całe życie od 6 lat poświęciłam rodzinie...znosiłam każde uderzenie, każde poniżenie, każde wyzwisko...wszystko dla ratowania rodziny...
              Mój mąż...on nie jest potworem...tzn. on jest ogólnie dobrym człowiekiem...tak o nim myślą wszyscy...nawet moi rodzice...bo przecież zarabia, umie zająć się domem i dzieckiem (w ogóle to straszny z niego pedant) i tak naprawdę np. ojciec pyta mnie co ja jeszcze chcę????
              Tak, tylko jak coś jest nie po jego myśli, to jak dostaje szału, to potrafi bez powodu mnie wyrzucić z domu...tzn. on znalazł powód - zamknęłam drzwi od sypialni (nie na klucz, tylko tak zwyczajnie), żeby po prostu się od niego odizolować... a miały być otwarte. Chociaż ZAWSZE te drzwi są zamknięte.
              Tak, emocje...emocje są wielkie i okropne...może ten czas oczekiwania na pozew (zaznaczam, że jemu może się odechcieć pisać pozew...) będzie dla mnie takim kubłem zimnej wody...ja po prostu nie mam odwagi złożyć pozwu...nie chcę by ta cała wina zeszła na mnie...
              Jestem kłębkiem nerwów...ale mam właśnie nadzieję, że ten czas pozwoli mi na wszystko spojrzeć obiektywnie...
              Prawda jest taka, że jeśli dojdzie do jego wersji rozwodu, to opłat mamy 3,500 zł miesięcznie...połowa daje 1750zł....ja zarabiam 1300zł + co trzeci miesiąc jakieś 500zł nagrody...dodatkowo problemem są jego zarobki...w zależności od godzin...między 4000-5000zł ALE...umowę ma na najniższą krajową czyli 1386zł....
              • plujeczka Re: Tak mi źle... 26.09.11, 20:11
                nie jestem adwokatem ale powiem ci ,ze dziwi mnie trochę stanowisko twojej znajomej. Ona radzi poczekać na jego pozew chocjiaz uwazam ,że powinnaś ty rozgrywac karty .Ni9e wiem dlaczego ale w sądzie jednak ten kto 1 wszy złozy pozew w moim odczuciu jest jednak inaczej traktowany ( powiem ,że zdecydowanie lepiej) Za nim sąd sie połapie w sprawie to czasami płyną lata .W sadzie przewaznie są kobiety i choćmoże się wydawac ,że te tematy powinnybycim znane to jednak moznasię bardzo pomylić.Pamietaj ,ze Ciebie bronią dokumenty o znęcanius ię nad rodziną , żadensąd nie odbierze Ci dziecka bo nie ma podstaw a to ,ze ojciec tak chgce to jeszcze za mało, masz przecież znajomych, przyjacił, sąsiadów , którzy widza jaką matką jesteś na co dzień. Szkoda ,że twoja rodzina zachowuje się jak przysłowiowe "dupki"zwłaszcza ojciecale pewnie toco napisałam wczesniej uważają ,że twoj maż to super zięć a kiedyzostaniesz z małym sama pewnie boją się ,że "zwalisz się im na głowę" a tak mają pozorny spokój i wszystkownosie. Tylko pamietaj o jednym czaami tak w zyciu bywa ,że pomoga ci w danej chwili osoby obce a nie najblizsza rodzina.
                Musze cię zapytać o tak wysoki koszt utrzymania mieszkania rozumiem ,że macie kredyt , jesli mieszkanie wieksze mozna sprzedać, spłacić kredyt i podzielić na was dwoje jesli nie masz szans na spłatę męża .Jeslicośzostanie to kupoisz malutką kawalerkę i razem z synkiem się w niej zmieścisz a koszty jej utrzymania napewno cię nie przerosną.Poza tym dzieci rosną z dnia na dzień bedzie Ci lżej,zaprzyjażnisz się z drugą młodą mamą , która czasamipopilnuje cidziecka zebyc mogłanp. p.ojśc do lekarza. To ,że sie leczyłaś przez męza totylko dziala na twoją korzysć,sądy nie dyskutują z takim argumentem zresztą możesz owołać naświadka lekarza ale wczesniej muszisz do niego pójść, przypomnieć swoje leczenie i jego podłoże , lekarz musi przyjść z dokumentacją medyczną, to piekielnie wazny i cięzki argument=wiem co mówię,
                Posłuchaj nie pisz o nim DOBRY MĄŻ-bo mnie diabelnie denerwujesz, jak mozna byc dobrym ,odmawiać zonie jedzenia i wykorzystywac jej strach.Dziewczyno to zwykły łajdak, cham i facet bez skrupółów a ty go głupio tłumaczysz,kogo zwodzisz mnie? nie iudaci się bo mam o takich facetach wyrobione zdanie, oszukujesz siebie? dlaczego? chesz wierzyc,ze bedzie jeszcze miedzy Wami dobrze o to chodzi?--nie Bedzie ale to ty musisz sobie to uświadomic, radze terapiędla ofiar przemocy domowej, dzielnicowy powinien ci powiedziec gdzie znajdziesz fachową pomoc.I proszę nie upadajdziewczynio na duchu, nie bądż teżspolegliwa nie mówię o awanturach ale bądż stanoiwcza , on musi zobaczyc ,że ty się jgo nie boisz bo dopóki bedzie naczej to będzie sie tak zachowywał.
                Opowiem ci pewna historię -znajoma mojego znajomego była zoną przemocowca i alkoholika, dostawala codziennie choć ona baba jak młot on chuderlak to wszystko na oczach 5 dzieci,ciągnał jąza włosy przez cały korytrz. pewnego razu coś w niej pekło i kiedy krewki małzonej wpadł do góry ( a był to stary domek po babci) i chciał jak to mia łw zwyczaju zdzielić kobiete wgłowę i za włosy wlec po korytarzu- kobieta odwazyła się i............złapała faceta z całej siły za przyrodzenie , darł się biedak w niebogłosy ale zona nie odpusciła i za jaja ściągnęła go po schodach,Uwierz od tego momentu unikał jej jak ognia , skonczyło sie bicie choć pić nie zaprzestał. Rozumiesznie nie polecam siłowego starcia masz szans ale stanowczośc a w razie próby uderzenia ię =dzonićna policję i to ty go nagrywaj po kryjomu oj bedzie miał sąd co oglądać
                • altz Re: Tak mi źle... 26.09.11, 20:47
                  Aniulka,
                  ten "dobry mąż" też mnie poruszył. To świadczy o współuzależnieniu, trzeba coś z tym koniecznie zrobić, będziesz się wtedy śmiała z siebie, że tak mówiłaś do tej pory i się bałaś cokolwiek zrobić.
                  • aniulka8503 Re: Tak mi źle... 26.09.11, 21:32
                    Tak, jestem współuzależniona...i wiem, że potrzebuję terapii...
                    Jeśli chodzi o kredyt...3 lata dopiero spłacamy...rata obecnie przy kursie franka waha się około 1600zł...do tego czynsz, pożyczka (która poszła na hazard męża), raty z renomy (nasze wspólne...niestety kiedyś jeździliśmy wielokrotnie bez biletów) przedszkole, prąd, kablówka, internet, niania, telefony, ubezpieczenie samochodu...chyba to wszystko...
                    Wyrok był rok temu...od roku policji nie było...czyli powiedzmy, było dobrze...
                    Sprzedaż mieszkania nie wchodzi w grę - kupowaliśmy to mieszkanie dla dziecka i mąż nie wyraża zgody by sprzedać. Zresztą przy obecnym kursie franka nie wiem czy coś by z tego mieszkania zostało...
                    Poza tym nie wnosząc pozwu mam przede wszystkim czas...czas na to by naprawdę dobrze sobie wszystko poukładać...czas na to by tak naprawdę się wyciszyć...
                    Gdyby on wiedział, że robię coś wbrew jego woli to nie dałby mi żyć...a nie wiem czy moje nerwy by to wytrzymały...mam czas by zaoszczędzić trochę pieniędzy...a przede wszystkim mam czas by w myślach nauczyć się żyć sama...
                    Podejrzewam, że rodzice nie będą się w to wtrącać...ojciec nie lubi się wtrącać...rok temu, gdy były awantury moi rodzice stanęli po mojej stronie...mama zeznawała jak chodziłam pobita, obolała, już wtedy sugerowała, by męża poddać leczeniu (był też alkohol i hazard) nawet chcieli mi i małemu wynająć mieszkanie...ale ja nie miałam odwagi...nie miałam odwagi wnieść pozwu o rozwód...wciąż żyła ta nadzieja, że może jeszcze się ułoży...
                    Dziś już nie mam nadziei...może odrobinę...i właśnie próbuję walczyć z tą nadzieją...co chwilę powtarzam sobie, że mi i małemu będzie lepiej bez niego...
                    Właśnie obejrzałam historię w komputerze..."adwokat, kancelaria prawna bydgoszcz" Ta moja nadzieja na szczęście umiera...choć serce mi się wręcz rozdziera...ale przyjmuję wszystko na spokojnie...powtarzam sobie, że to jest najlepsze wyjście...i sama siebie przekonuję, że tak jest dobrze...choć to jest bardzo trudne...
                    • altz Re: Tak mi źle... 26.09.11, 22:16
                      Twoi rodzice mnie rozczarowali.
                      • aniulka8503 Re: Tak mi źle... 26.09.11, 22:23
                        Mnie też...bo na dzień dzisiejszy czuję się zupełnie sama...zupełnie...i ten jakikolwiek brak wsparcia chyba jest najtrudniejszy do zniesienia...
                      • ronald.tusk Ludzie, dajcie spokój! Ta bajka się 27.09.11, 12:43
                        kupy nie trzyma. Ktoś ma jakieś wątpliwości? Poznaliśmy widzenie świata tej pani. Ciekawe co by było gdybyśmy mieli okazję poznać punkt widzenia tego pana?
                        • enita2 Re: Ludzie, dajcie spokój! Ta bajka się 27.09.11, 15:33
                          Ronald,chyba masz rację.To jakaś ściema.Wczoraj przez przypadek weszłam na forum-życie rodzinne-.Ta historia była już tam opisywana w 2008 roku.Rady dostała te same co tutaj, no i co-nic nie zrobiła.
                          • aniulka8503 Re: Ludzie, dajcie spokój! Ta bajka się 27.09.11, 17:20
                            Zrobiłam tyle, że mój mąż dostał wyrok za znęcanie.
                            Myślisz, że tak łatwo jest odejść? kiedy się wyprowadziłam to błagał bym wróciła...później było cudowne życie...i znowu akcja...
                            a ja jestem naiwna i doskonale o tym wiem...
                            Zresztą nie musisz mi wierzyć...
                            może faktycznie nie powinnam była pisać...
                            • aniulka8503 Re: Ludzie, dajcie spokój! Ta bajka się 27.09.11, 17:24
                              I pragnęłabym, żeby to była ściema...żeby to wszystko było bajką albo jakimś koszmarek z którego tak po prostu rano można się obudzić...
                              niestety tak nie jest...
                              a to, że brak mi odwagi...tak, przyznaję JESTEM TCHÓRZEM.
                              • enita2 Re: Ludzie, dajcie spokój! Ta bajka się 27.09.11, 17:58
                                Jeśli to co piszesz jest prawdą to przyjmij do wiadomości że, od samego pisania na tym czy innym forum życia nie zmienisz.Przyjmij dobre rady dziewczyn i zacznij działać.One naprawdę wiedzą o czym mówią.U Ciebie to raz jest "cudownie"i mąż jest "cudowny" a po kilku dniach kompletna zmiana.Nic nie dzieje się z dnia na dzień.Zacznij działać bo nikt za Ciebie tego nie załatwi.Życzę odwagi i konsekwencji.
              • mstawarz Re: Tak mi źle... 26.09.11, 21:27
                Aniulka nie słuchaj koleżanki która studiuje prawo tylko udaj się po pomoc profesjonalną. To nie są żarty, żyjesz ze sprawcą przemocy, funkcjonujesz jak ofiara, jeśli sama sobie nie możesz poradzić z tym co mąż Ci wmawia, (np. o odbieraniu dzieci, składaniu dwóch pozwów, "robieniu" z Ciebie wariatki) poszukaj prawnika, jeśli Cię nie stać to poszukaj bezpłatnej pomocy, są takie miejsca. Pisały już tu osoby o Niebieskiej linii. Nie wiem skąd jesteś, ale w wielu miastach w Polsce jest np. Fundacja Centrum Praw Kobiet gdzie są bezpłatne porady prawne i psychologiczne. Jak czytam Twoje posty to widzę większość naszych Klientek na początku drogi do normalności. Mam nadzieję, że i Tobie się uda, tylko nie słuchaj męża, ale idź po pomoc.
                • blue_ania37 Re: Tak mi źle... 26.09.11, 22:51
                  Ania bedzie wszystko dobrze!zaslugujesz na normalność tak jak ja.dość wysluchiwania chorych tekstów.wiesz o co mi maz robił aferę? Miał pretensje ze zostawiłam otwarte drzwi do sypialni i go obudzilam halasami jak spał potem nauczyłam sie zamykać drzwi to usłyszałam ze przezemnie boli go glowa bo było za duszno,te sypial przeznto za długo potem nauczyłam sie otwierać mu okno zeby go nie bolała ta glowa to wlatywaly mu muchysmile.
                  Zawsze było niedobrze. A ja sie bałam ze bedzie wrzeszczal. Ale już nie bedzie. I chyba nie będę chciała kiedys drzwi w sypialni.zajmij sie małym nie bój sie dZiecka i bądź naturalna! Dziecko to doceni.idź z nim do kina do mc donaldsa tam są najlepsze frytkismile
                  • aniulka8503 Re: Tak mi źle... 26.09.11, 22:58
                    Ja miałam awantury nawet o to, że marchewka w zupie jest w kostkę a nie w kółka...a jak przyzwyczaił się, że jest w kostkę to ta kostka była za duża...później za mała...nie chcę o tym pamiętać...
                    • blue_ania37 Re: Tak mi źle... 26.09.11, 23:34
                      I chcesz ogólnie nadal te afery o marchewke? Ja wiem ze ja już nie chce. Nie chce i juz.można sie kłócić o politykę o rzeczy związane z dzieckiem o sposób wychowania ale nie o to.ja juz wiem.a przeszłam pewnie mniej.ktoś kto robi afery o takie rzeczy i wmawia ze on miał racje bo to była twoja wina jest chorym z nienawiści człowiekiem.można współczuć ale nie należy chronić.każdy potrzebuje w domu odrobiny spokoju luzu i może mu sie nie chcieć wymyc naczyń. To nie przestępstwo.przestępstwo to robić z tego aferę!
                      Jesteś cholernie silna kobiecie doprowadzilas wiele rzeczy do końca juz nic gorszego cię nie spotka.ja swojemu mężowi wybaczylam nawet to ze zaraził mnie choroba weneryczna. Bo przecież ja taka zła kobieta byłam i to okno w sypialni i nie wstawalam o 5 rano a przecież MOGŁAM. masz bardzo dużo za sobą uwierz
                    • sinsi Re: Tak mi źle... 27.09.11, 20:39
                      Więc CO zamierzasz z tym robić? Byłaś w Centrum Interwencji Kryzysowej? Albo innym ośrodku pomocy i przeciwdziałania przemocy w rodzinie?
                      Od narzekania świat się nie zmieni.
                      Ale od działania.
                      A dla Ciebie obowiązkowa PROFESJONALNA TERAPIA DLA OFIAR PRZEMOCY.


                      > Ja miałam awantury nawet o to, że marchewka w zupie jest w kostkę a nie w kółka
                      > ...a jak przyzwyczaił się, że jest w kostkę to ta kostka była za duża...później
                      > za mała...nie chcę o tym pamiętać...

                      a i owszem POWINNAŚ O TYM PAMIĘTAĆ! Każdorazowo jak zacznie ci się roić w głowie że ten związek to miłość.
                      • ktosiaktosia Re: Tak mi źle... 28.09.11, 12:25
                        Aniulka, jak trudno odejść to wiem po sobie... i po sobie tez wiem, że się da...
                        Co do rodziny to też coś podobnego przerabiałam, miałam wrażenie że zostałam sama ze swoimi problemami,ale sama napisałaś,że kiedyś chcieli Ci pomóc, że chcieli wynająć kawalerkę tylko Ty się nie odważyłaś.... Może jak zobaczą,że w końcu podjęłaś decyzję i że się z niej nie wycofasz za 5min to pomogą-głowa do góry...
                        Nie prawdą jest,że osoba która pierwsza składa pozew to jest tą gorszą, ja złożyłam pierwsza i nie byłam wcale z tego powodu gorzej traktowana. Nie czekaj na złożenie pozwu przez męża bo możesz się nigdy nie doczekać i nadal będziesz tkwiła w tym wszystkim, a on się będzie śmiał...
                        Co do dziecka, to mój ex też straszył,że mi dziecko zabierze... jak przyszło do rozprawy to się nawet słowem nie odezwał żeby dziecko mieszkało z nim, bo to "kłopot" przecież,jego nowe życie osobiste by na tym ucierpiało...
                        Także przestań wierzyć we wszystko co on Ci mówi,bo tyle jego co sobie pogada....
                        I nie pisz więcej,że może mogłaś nic tutaj na forum nie pisać,jak ktoś nie przeżyje czegoś podobnego to nie zrozumie... Ale mają rację wszyscy,którzy mówią żebyś w końcu coś zrobiła... pierwsze kroki najtrudniejsze, później już idziesz za ciosem, tylko się nie wycofuj... małe kroczki i do przodu... wyznaczaj sobie małe cele... dzisiaj idę tu i pytam o to, jak próbujesz to ogarnąć jako całość to może Cię przerażać, jak podzielisz na mniejsze kawałki to już nie jest takie straszne...
                        Dasz radę kobieto, trzymam kciuki...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka