aniulka8503
25.09.11, 12:50
Witajcie...od pewnego czasu czytam to forum...
Moje małżeństwo okazało się niczym...wszystko po prostu runęło...
Mój mąż ma wyrok za znęcanie się nade mną...myślałam, że to coś pomoże...że to uratuje nasze małżeństwo...że będzie jak kiedyś...
Mamy wspólną hipotekę, synka 3,5 letniego...i od wczoraj kolejny raz mam założoną niebieską kartę...a rano mąż zadzwonił na policję, bo wzięłam kluczyki od samochodu...
Siedzę i próbuję zebrać myśli...
Kluczyki mu oddałam...
Zabronił mi jeść bo to on zrobił zakupy...prawda, ja wypłatę mam dopiero za 4 dni...ale to już nie o to chodzi...zabronił mi się zbliżać do dziecka...policji dzisiaj powiedział, że jestem niebezpieczna dla syna...dziecku wmawia, że jestem zła, że jak wyjdę z pokoju to trzeba zadzwonić na policję...
A mi się śmieje w twarz, że powinnam się cieszyć, że do rozwodu mogę tu mieszkać, że zrobi wszystko żebym się wyprowadziła...bez dziecka oczywiście bo wtedy złoży doniesienie o porzuceniu rodziny...
Powiedział, że złoży pozew o rozwód polubownie...że będę tu mogła mieszkać jeśli będę dawać połowę na opłaty...dobrze wie, że moja pensja nie wystarczy na połowę opłat...ale nie pozwala mi się wyprowadzić z dzieckiem...
jestem załamana...piję melisę i próbuję się uspokoić...nie wiem co mam robić...