Dodaj do ulubionych

Gwałt na mężu

11.10.11, 16:49
Witam, dziś miałam rozprawę rozwodową. Mąż złożył pismo na sali sądowej, przeczytałam dopiero w domu...i kapcie mi spadły. Mam pytanie, jak sędzia może zinterpretować, cytuję:
pkt 5. Odmowa współżycia - odmawiała współżycia. Przyczyną odmowy było trwale znęcanie się psychiczne. Karanie brakiem seksu. Niedobór seksualny wynikał z przeszkód natury psychicznej, braku więzi uczuciowych.
pkt. 6 Gwałt. W okresie kiedy bylem ciężko chory, przychodziła do mnie i dokonywała gwałtów. Mimo, że broniłem się i ostrzegałem ją, że pójdę złożyć wniosek na policję o ściganie za gwałt. Nie zwracała uwagi na moje ostrzeżenia. Nic sobie z tego nie robiła. A ja nie bylem w stanie spełniać małżeńskich powinności."
Koniec cytatu. Ja mam 160 cm wzrostu, mąż 187 cm. Nie posiadam pistoletu, łańcuchów, sznurów czy kajdanek. Praktyki SM są mi obce. I nie wiem śmiać się czy płakać uncertain
Obserwuj wątek
    • jagienka_2 Re: Gwałt na mężu 11.10.11, 17:02
      Myślę, że zinterpretuje to tak: odmawiała współżycia, żeby potem gwałcić nieboraka, gdy zaniemoże wink
      Śmiej się, a co nam innego zostało, już się pewnie dość napłakałaś...
    • heksa_2 Re: Gwałt na mężu 11.10.11, 17:04
      Ale że co? Rajcował cię szczególnie, jak był chory, a zdrowego karałaś brakiem seksu?
      To się kupy nie trzyma.
    • ewela1_1 Re: Gwałt na mężu 11.10.11, 17:24

      To bardzo powazny zarzut, jesli nie ma na niego żadnych dowodów, raczej on w oczach sądu bedzie w "tarapatach". A Ty mogłabyś go oskarżyć w procesie cywilnym o pomówienia. On ma adwokata? Z treści zacytowanej przez Ciebie, wynika, ze niesmile Się to stylistycznie, ani logicznie kupy nie trzyma.
      -------------
      "Marionetki!...Wszystko marionetki. Zdaje im się, że robią, co chcą, a robią tylko, co każe im sprężyna, taka ślepa jak one..."Bolesław Prus
      • klubikowa Re: Gwałt na mężu 11.10.11, 17:58
        Tak, zgadzam się, że stylistyka, logika leży. Adwokata nie ma żadne z nas, a raczej on ma w postaci jakiejś "pomocnicy", która mu takie "mądrości" wypisuje. Pomysł, ze sprawą o pomówienia nie jest zły, tylko czy warto? Bo rozumiem, że trzeba założyć następną sprawę, znowu po sądach itd? I co dalby mi taki proces o pomówienia? Pismo, które złożył (5 stron, kilkanaście punktów) napisane całe jest w tym tonie. Zarzuty straszne: m.in. głodzenie (SIC!!!), straszenie, znieważanie, popychanie, potrącanie, POBICIE KRZESŁEM!, zakaz korzystania z telefonu, zakaz wychodzenia z domu, zakaz przyjmowania gości, wielokrotne grożenie śmiercią, brak opieki podczas choroby - rozpoznanie na papierze: LEKKI EPIZOD DEPRESYJNY!
        • ewela1_1 Re: Gwałt na mężu 11.10.11, 18:15

          A Wy jaki bierzecie rozwód??? Bez orzekania o winie czy z jej orzekaniem? Bo tu w tej sprawie jest istotne.

          Sad interesują dowody, a nie jego wymysły. Jeśli zależy Ci jak najszybszym rozwodzie nie bawialnym się z tymi oskarżeniami,(ale możesz go postraszyć) i nie przejmowałabym się reakcją sądu. Po prostu mów prawdę.
          -------------
          "Marionetki!...Wszystko marionetki. Zdaje im się, że robią, co chcą, a robią tylko, co każe im sprężyna, taka ślepa jak one..."Bolesław Prus
          • ewela1_1 Re: Gwałt na mężu 11.10.11, 18:16

            tzn. nie bawiłabym się wink
            -------------
            "Marionetki!...Wszystko marionetki. Zdaje im się, że robią, co chcą, a robią tylko, co każe im sprężyna, taka ślepa jak one..."Bolesław Prus
            • klubikowa Re: Gwałt na mężu 11.10.11, 19:15
              On wniósł o rozwód bez orzekania. Ja się nie zgadzam, wniosłam o separację z orzeczeniem jego winy. Z powodu zdrad, przede wszystkim. Ale mąż nieźle kombinuje, bo twierdzi, że zdrady są konsekwencją już nieistniejącego małżeństwa. Ja uważam, że zdrady rozwaliły nasze niedoskonale małżeństwo. Mam też pytanie dotyczące przesłuchania stron, czyli mnie i męża, które będzie na następnej sprawie. Czy macie takie doświadczenie za sobą, jak wygląda takie przesłuchanie, o co sąd pyta?
              • ewela1_1 Re: Gwałt na mężu 11.10.11, 19:41

                Rozumiem, ze nie chcesz sie rozwiesc,powody sama znasz, ale czemu zalezy Ci na udawadnianiu mu winy przy tej separacji? Uwazasz,ze to jakos na niego pozytywnie wpłynie? Wręcz przeciwnie...

                Sąd pyta glownie co bylo wedlug stron przyczyna rozpadu malzenstwa, czy widzicie np. mozliwosc porozumienia się, moze tez zapytac czy"kocha pani meza/ żonę"- ja takie mialam...Taka formalnosc, bo rozwod byl bez orzekania o winie. W przypadku orzekania jest "pranie brudów" smile Wtedy nie liczy sie gadanie , tylko dowody.
                -------------
                "Marionetki!...Wszystko marionetki. Zdaje im się, że robią, co chcą, a robią tylko, co każe im sprężyna, taka ślepa jak one..."Bolesław Prus
              • malgolkab Re: Gwałt na mężu 12.10.11, 08:59
                klubikowa napisała:

                > On wniósł o rozwód bez orzekania. Ja się nie zgadzam, wniosłam o separację z or
                > zeczeniem jego winy.
                a z jakiego powodu nie chcesz się rozwieść?
                rozwód bez orzekania to zazwyczaj jedna rozprawa, piszesz, ze nie chcesz go oskarżać o pomówienia, bo to dodatkowa sprawa, wizyty w sądzie itd... skoro tego wszystkiego nie chcesz weź rozwód bez orzekania i ciesz się dalszym życiemsmile
                chcesz separacji czyli zakładasz możliwość wspólnego życia jeszcze kiedyś? bo jeśli nie to po co tracić 2 razy czas i pieniądze?
                nie umiem zrozumieć Twojego toku postępowania...
                • scindapsus Re: Gwałt na mężu 12.10.11, 09:03
                  Też mnie to dziwi.Skoro małzeństwo rozwalone i nie ma co sklejac, po co uprawiać fikcję zwaną separacją.
                  • malgolkab Re: Gwałt na mężu 12.10.11, 09:09
                    scindapsus napisała:

                    > Też mnie to dziwi.Skoro małzeństwo rozwalone i nie ma co sklejac, po co uprawia
                    > ć fikcję zwaną separacją.
                    chyba po to, żeby "nie dać rozwodu"...
                    • scindapsus Re: Gwałt na mężu 12.10.11, 09:18
                      "ja mu pokażę"
                      No ale poczekajmy na odpowiedz założycielki wątku.
                      • errormix Re: Gwałt na mężu 12.10.11, 09:35
                        Pozew o separację składa się m.in. wtedy, gdy nie nie zachodzą wszystkie trzy przesłanki do rozwodu, a więc brak wspólnego gospodarstwa, brak współżycia oraz ustanie więzi emocjonalnej, czyli to popularne "nie kocham powoda".

                        Ale to są przesłanki z prawnego punktu widzenia.

                        A jak jest z ludzkiego, to dowiedzieć się można choćby czytając to forum. Ludzie nie chcą rozwodu, bo nie pozwala im na to wiara, sytuacja materialna, nadzieja na to, że wszystko uda się naprawić, obawa przed "zmarnowaniem" dzieciństwa dzieciom, majątek, strach przed podjęciem tej "ostatecznej" decyzji... Można tak wymieniać i wymieniać.

                        Myślę, że nie warto nikomu mówić co powinien czuć i czym się kierować składając pozew. To prywatna sprawa każdego z nas.
                        • malgolkab Re: Gwałt na mężu 12.10.11, 09:52
                          errormix napisał:


                          >
                          > Ludzi e nie chcą rozwodu, bo nie pozwala im na to wiara, sytuacja materialna, nadziej
                          > a na to, że wszystko uda się naprawić, obawa przed "zmarnowaniem" dzieciństwa d
                          > zieciom, majątek, strach przed podjęciem tej "ostatecznej" decyzji... Można tak
                          > wymieniać i wymieniać.
                          wiara chyba nie bardzo, wg kościoła (przynajmniej katolickiego) po rozwodzie cywilnym nadal jest się małżeństwem, sytuacja materialna - nie bardzo rozumiem (jeśli orzeczona zostaje separacja to chyba i tak nie ma wspólnej kasy??), zmarnowanie dzieciństwa - hm, czyli, ze na papierku ojciec mojego dziecka jest nadal moim mężem to niby lepiej dla dziecka? (nie wiem czy autorka ma dzieci, ale przy akcjach tu opisywanych chyba lepiej, by rodzice się rozeszli...). to oczywiście moje zdaniesmile
                          > Myślę, że nie warto nikomu mówić co powinien czuć i czym się kierować składając
                          > pozew. To prywatna sprawa każdego z nas.
                          >
                          ale zapytać można... skoro ktoś pisze na forum oczekując odpowiedzi, to chyba liczy się z tym, ze odpowiadający będą chcieli znać szczegóły sprawy
                        • scindapsus Re: Gwałt na mężu 12.10.11, 09:57
                          Imho Prywatna przestaje być w momencie, jak się ją opisuje na forum.
                          • errormix Re: Gwałt na mężu 12.10.11, 10:14
                            No to może pomiędzy parą nie doszło do całkowitego ustania pożycia intymnego? Przecież facet wyraźnie napisał, że seks był smile))))
                            • malgolkab Re: Gwałt na mężu 12.10.11, 10:22
                              errormix napisał:

                              > No to może pomiędzy parą nie doszło do całkowitego ustania pożycia intymnego? P
                              > rzecież facet wyraźnie napisał, że seks był smile))))
                              >
                              Error, Tobie to tylko jedno w głowie wink w sumie to nie wiadomo czy był, bo W okresie kiedy bylem ciężko chory, przychodziła do mnie i dokonywała gwałtów. (...). A ja nie bylem w stanie spełniać małżeńskich powinności
                              • errormix Re: Gwałt na mężu 12.10.11, 10:50
                                malgolkab napisała:

                                > Error, Tobie to tylko jedno w głowie wink

                                A żeby tylko jedno. Ostatnio to nawet sześć. Ale to przez użytkownika ewela1_1. Ona strasznie świńskie kawały opowiada big_grin
                                • ewela1_1 Re: Gwałt na mężu 12.10.11, 10:52

                                  FOCH smile tongue_out
                                  -------------
                                  "Marionetki!...Wszystko marionetki. Zdaje im się, że robią, co chcą, a robią tylko, co każe im sprężyna, taka ślepa jak one..."Bolesław Prus
                            • scindapsus Re: Gwałt na mężu 12.10.11, 10:49
                              errormix napisał:

                              > No to może pomiędzy parą nie doszło do całkowitego ustania pożycia intymnego? P
                              > rzecież facet wyraźnie napisał, że seks był smile))))
                              >
                              w myśl staropolskiego-Daj, ać ja pobruszę, a ty poczywaj

              • malgolkab Re: Gwałt na mężu 12.10.11, 11:20
                klubikowa napisała:

                > . Mam też pytanie dotyczą
                > ce przesłuchania stron, czyli mnie i męża, które będzie na następnej sprawie. C
                > zy macie takie doświadczenie za sobą, jak wygląda takie przesłuchanie, o co sąd
                > pyta?
                ja akurat w chwili rozprawy nie mieszkałam z mężem od roku. Sąd pytał od kiedy nie mieszkamy razem, kto się wyprowadził, kiedy ostatnio współżyliśmy, jaki był wg strony powód rozpadu małżeństwa, czy strona widzi możliwość pogodzenia się + szereg pytań o dziecko (ile ma lat, czy chodzi do przedszkola, kto wybrał przedszkole, kto zawozi/odbiera dziecko do/z przedszkola, kto się zajmuje dzieckiem gdy jest chore, jak często ojciec widuje dziecko, czy matka w jakiś sposób ogranicza ojcu kontakty itd), pytanie o zarobki (zaświadczenia z zakładu pracy), alimenty na dziecko mieliśmy ustalone, o kontaktach nie orzekano. Rozwód bez orzekania o winie.
    • malgolkab Re: Gwałt na mężu 12.10.11, 10:27
      klubikowa napisała:


      > pkt. 6 Gwałt. W okresie kiedy bylem ciężko chory, przychodziła do mnie i dokony
      > wała gwałtów. Mimo, że broniłem się i ostrzegałem ją, że pójdę złożyć wniosek n
      > a policję o ściganie za gwałt. Nie zwracała uwagi na moje ostrzeżenia. Nic sobi
      > e z tego nie robiła. A ja nie bylem w stanie spełniać małżeńskich powinności."
      > Koniec cytatu. Ja mam 160 cm wzrostu, mąż 187 cm. Nie posiadam pistoletu, łańc
      > uchów, sznurów czy kajdanek. Praktyki SM są mi obce. I nie wiem śmiać się czy
      > płakać uncertain
      może starać się wykazać, że używałaś przemocy psychicznej, że zmuszałaś go nie siłą fizyczną, a słowami itd. Wystarczy, że znajdzie świadków, którzy potwierdzą, że wyśmiewałaś się z niego, ze np. jest chory i nie wypełnia obowiązków małżeńskich...
      • klubikowa Re: Gwałt na mężu 12.10.11, 10:53
        Dzięki za odpowiedzi. Chcę separacji z orzeczeniem o winie, bo;
        1. liczę na to, że mąż jeszcze się opamięta,
        2. nie chcę być rozwódką z 3 maleńkich dzieci,
        3. dzieci usłyszą, że jesteśmy osobno, odseparowani a nie definitywnie rozdzieleni,
        4. bo jestem po operacji, boję się czy za kilka lat rak nie wróci, jednak w separacji będzie chyba bardziej zobowiązany do pomocy,
        5. przyrzekałam: "świadoma praw i obowiązków wynikających....",
        6. ostatni seks proponował mi w połowie sierpnia br., ostatni seks w czerwcu br.,
        7. zjedliśmy ostatni wspólny posiłek, wyjeżdżaliśmy na spacery, spędzaliśmy wolny czas w minioną niedzielę i wszystkie dni przed - dla mnie NIE MA ROZKŁADU TRWAŁEGO I ZUPEŁNEGO
        8. złożył wczoraj ww. pismo, w którym odsądza mnie od "czci i wiary", bo UWAGA! cyt."zrobię wszystko, żebyś nie dostała na siebie ode mnie ani grosza!"
        • klubikowa Re: Gwałt na mężu 12.10.11, 10:56
          Co do samego gwałtu: mam w życiorysie doświadczenia molestowania seksualnego, NIGDY nie zmusiłabym męża do seksu, w fizyczny, słowny czy psychiczny sposób.
          • ewela1_1 Re: Gwałt na mężu 12.10.11, 11:07

            A może jakaś terapia małżeńska, a nie separacja z jego winy?

            -------------
            "Marionetki!...Wszystko marionetki. Zdaje im się, że robią, co chcą, a robią tylko, co każe im sprężyna, taka ślepa jak one..."Bolesław Prus
          • malgolkab Re: Gwałt na mężu 12.10.11, 11:13
            klubikowa napisała:

            > Co do samego gwałtu: mam w życiorysie doświadczenia molestowania seksualnego, N
            > IGDY nie zmusiłabym męża do seksu, w fizyczny, słowny czy psychiczny sposób.
            ja tylko piszę jakimi argumentami może się tłumaczyć Twój mąż w sądzie... raczej nie powie, że użyłaś przemocy fizycznej.
            Współczuję doświadczeń, jednak nawet fakt, że ktoś Cię molestował nie jest argumentem, który pokaże, ze Ty kogos nie molestowałaś (wielu przemocowców to osoby własnie molestowane kiedyś) i niestety musisz być na tkie teksty ze strony męża gotowa...
        • errormix Re: Gwałt na mężu 12.10.11, 10:59
          No więc mamy dokładnie to wszystko o czym pisałem wyżej. Jest i seks, i gospodarstwo, i majątek, i dzieci, i wiara, i nadzieja na lepsze.

          Jak dla mnie, wniosek o separację jak najbardziej uzasadniony.
          • errormix Re: Gwałt na mężu 12.10.11, 11:01
            A co do tego gwałtu to powinnaś przed sądem powiedzieć dokładnie to samo, co napisałaś nam wyżej.

            Współczuję.
          • malgolkab Re: Gwałt na mężu 12.10.11, 11:35
            errormix napisał:

            > No więc mamy dokładnie to wszystko o czym pisałem wyżej. Jest i seks, i gospoda
            > rstwo, i majątek, i dzieci, i wiara, i nadzieja na lepsze.
            >
            jest też mąż, który wniósł pozew o rozwód, bo nie chce być z żoną, chce się rozwieść. I nawet jesli żona będzie utrudniać, to odeczka pół roku i wtedy rozwód bez problemu dostanie... jaka satysfakcja być z kimś kto nie chce być z nami? Mąż ją zdradza, wygraża, oczernia, a ona mimo to chce być jego żoną na papierze. I to jest dla dobra dzieci? Uczenie ich, że małżeństwo to fikcja. Juz kilkulatek widzi takie rzeczy...
            • errormix Re: Gwałt na mężu 12.10.11, 11:47
              malgolkab napisała:

              > jest też mąż, który wniósł pozew o rozwód, bo nie chce być z żoną, chce się roz
              > wieść. I nawet jesli żona będzie utrudniać, to odeczka pół roku i wtedy rozwód
              > bez problemu dostanie...

              Tak, ale my to wiemy teraz. Ty, ja i wszyscy, którzy już są po rozwodach. Bo do nas już dotarło, że separacja w naszym przypadku nic by nie dała. Ale były tu i takie osoby, które pisały, że po separacji do siebie wróciły, albo przynajmniej znają takie małżeństwa.

              Sam też złożyłem pozew o separację. I pamiętam, jak mnie za to zjechano na tym forum. Ale gadanie innych a to co dzieje się w mojej głowie, to dwie różne rzeczy. To ja musiałem sam siebie przekonać, że powinienem się rozwieść. A ja wtedy nie potrafiłem. Bo wciąż widziałem nadzieję.

              Nie możemy oczekiwać, że ktoś podejmie decyzję o rozwodzie tylko dlatego, że inni mu tak doradzają, albo że "na pewno mąż ją i tak oleje". To dylemat, który trzeba rozważyć w głowie i w sercu.

              Zmieniłem pozew z separacji na rozwodowy dopiero wtedy, gdy sam zrozumiałem, że ex mnie nie kocha. Bo mogłem zmusić siebie i żyć jednak z osobą, która nie odzywa się do mnie, do dziecka, która poniża mnie na każdym kroku używając do tego wszelkich możliwych instytucji i przepisów.

              Ale nie mogłem zmusić kogoś by mnie kochał. A nawet gdyby mi się to udało, to do końca swoich dni żyłbym ze świadomością, że ją "zmusiłem".

              Myślę, że autorka ma wystarczająco dużo powodów, do tego by wnosić o separację. Bo nadzieja umiera ostatnia.
              • malgolkab Re: Gwałt na mężu 12.10.11, 12:02
                errormix napisał:


                > ozwód

                >
                > Tak, ale my to wiemy teraz. Ty, ja i wszyscy, którzy już są po rozwodach. Bo do
                > nas już dotarło, że separacja w naszym przypadku nic by nie dała. Ale były tu
                > i takie osoby, które pisały, że po separacji do siebie wróciły, albo przynajmni
                > ej znają takie małżeństwa.
                ja zanm też 2 małżeństwa, które wróciły do siebie po rozwodzie. Czy to czegoś dowodzi? Znam też takie, które żyją osobno i każdy ma swoje życie, nową rodzinę, a na papierze nadal są małżeństwem... tylko co z tego? w sytuacji przedstawionej przez autorkę jest totalne pranie brudów i wzajemne oskarżenia. I to ma pomoć w zejściu się?
                > Sam też złożyłem pozew o separację. I pamiętam, jak mnie za to zjechano na tym
                > forum. Ale gadanie innych a to co dzieje się w mojej głowie, to dwie różne rzec
                > zy. To ja musiałem sam siebie przekonać, że powinienem się rozwieść. A ja wtedy
                > nie potrafiłem. Bo wciąż widziałem nadzieję.
                złożyłeś o separację z winy żony?
                > Nie możemy oczekiwać, że ktoś podejmie decyzję o rozwodzie tylko dlatego, że in
                > ni mu tak doradzają, albo że "na pewno mąż ją i tak oleje". To dylemat, który t
                > rzeba rozważyć w głowie i w sercu.
                tu masz rację, każdy robi jak uważa...
                > Zmieniłem pozew z separacji na rozwodowy dopiero wtedy, gdy sam zrozumiałem, że
                > ex mnie nie kocha. Bo mogłem zmusić siebie i żyć jednak z osobą, która nie odz
                > ywa się do mnie, do dziecka, która poniża mnie na każdym kroku używając do tego
                > wszelkich możliwych instytucji i przepisów.
                no właśnie, mi się wydaje, że mąż już tę panią poniża, zdradzając jej, oskarżając o rzeczy, których jak twierdzi nie zrobiła... chyba, że ona myśli, że on w ten sposób okazuje miłość
                > Ale nie mogłem zmusić kogoś by mnie kochał. A nawet gdyby mi się to udało, to d
                > o końca swoich dni żyłbym ze świadomością, że ją "zmusiłem".
                właśnie, i w tym tkwi sedno sprawy
                > Myślę, że autorka ma wystarczająco dużo powodów, do tego by wnosić o separację.
                > Bo nadzieja umiera ostatnia.
                ona wniosła o separację z jego winy. nawet jesli sąd tak orzeknie, w co wątpię (zdrady wytłumaczy odmowami sexu przez żonę, brak wsparcia w chorobie itp.) to co to fizycznie zmieni? co będzie inaczej niż gdyby sąd orzekł rozwód?
                • errormix Re: Gwałt na mężu 12.10.11, 12:20
                  Prawdę mówiąc nie pamiętam czy składałem pozew o separację z orzeczeniem winy czy nie. Dawno to było, a ja stary jestem, więc pamięć mi już szwankuje smile

                  Też się zgadzam, że sytuacja może się wydawać dziwna, bo facet ją poniża, zdradza, a ona chce z nim być. Ale ja ją rozumiem, bo do mnie przyszła do domu kurator, która została zawiadomiona przez moją ex, że jestem pedofilem. A mimo wszystko ja nadal moją żonę kochałem.

                  Głupie? Pewnie, że tak. I to jak! Ale czasami bywa tak, że człowiek na wszelkie możliwe sposoby broni się przed prawdą. Boi się spojrzeć jej prosto w oczy. Dlatego ja tłumaczyłem sobie wtedy, że moja ex robi to tylko w złości, że ona naprawdę tak nie myśli, że na pewno gdzieś w głębi duszy mnie jednak kocha.

                  Autorka też pewnie ma w głowie taką małą szufladkę, w której trzyma podobne myśli. I nie dziwię się jej. Zwłaszcza gdy czytam posty pań, które się rozwiodły, bo miały przemocowców, alkoholików, hazardzistów, dziwkarzy, a teraz gdy ex przychodzi w odwiedziny do dziecka, one siedzą w drugim pokoju i nie wiedzą czy wyć w chusteczkę, czy lecieć i rzucać mu się na ramiona, bo dopiero teraz widzą, że można to było inaczej rozegrać.

                  I założę się, że właśnie te panie, nie raz zastanawiały się co by było, gdyby się nie rozwiodły, a uzyskały zamiast tego separację. Ale teraz to już takie myśli można o kant dupy rozbić, bo już dawno po ptokach jest.

                  Osobiście uważam, że lepiej rozwieść się po kilku latach separacji, ale pełnym przeświadczeniem, że faktycznie nie dane im było, niż lecieć do sądu po rozwód, a później wzruszać się na forum, jaki to on biedny misiu jest, bo domu nie ma, a ja taka samotna, a tak w ogóle to rozwiedliśmy się przez pierdoły smile
                  • ewela1_1 Re: Gwałt na mężu 12.10.11, 12:30
                    errormix napisał:

                    >
                    > I założę się, że właśnie te panie, nie raz zastanawiały się co by było, gdyby s
                    > ię nie rozwiodły, a uzyskały zamiast tego separację. Ale teraz to już takie myś
                    > li można o kant dupy rozbić, bo już dawno po ptokach jest.

                    Nie jest do d...upy. Po rozwodzie ludzie też się schodzą ze sobą. Mozna wziąc ślub cywilny drugi raz. To tylko 80 zeta big_grin

                    Po ptokach to jest już po śmierci. Paradoksalnie rozwód, może być bardziej "teraupetyczny" w niektórych przypadkach niż separacja z chęcią udowodnienia komuś winy. Czemu nie zwykla separacja?

                    -------------
                    "Marionetki!...Wszystko marionetki. Zdaje im się, że robią, co chcą, a robią tylko, co każe im sprężyna, taka ślepa jak one..."Bolesław Prus
                  • klubikowa Re: Gwałt na mężu 12.10.11, 14:30
                    Autorka też pewnie ma w głowie taką małą szufladkę, w której trzyma podobne myśli.
                    Dokladnie, mam, bo nie zawsze bylo źle.
        • malgolkab Re: Gwałt na mężu 12.10.11, 11:09
          klubikowa napisała:

          > Dzięki za odpowiedzi. Chcę separacji z orzeczeniem o winie, bo;
          > 1. liczę na to, że mąż jeszcze się opamięta,
          > 2. nie chcę być rozwódką z 3 maleńkich dzieci,
          chcesz być żoną w separacji, którą mąż zdradza, szkaluje itp. po rozwodzie też się może opamiętać i do Ciebie wrócić. A skoro on chce rozwodu to prędzej czy póxniej go dostanie...
          > 3. dzieci usłyszą, że jesteśmy osobno, odseparowani a nie definitywnie rozdziel
          > eni,
          w jakim są wieku, jesli mozna spytać?
          > 4. bo jestem po operacji, boję się czy za kilka lat rak nie wróci, jednak w sep
          > aracji będzie chyba bardziej zobowiązany do pomocy,
          nie sądzę, by miało to znaczenie. są tacy, którzy małżonkowi nie pomogą, są tacy co pomogą obcej osobie. Jak nie będzie chciał to nie pomoże... poza tym nawet jesli teraz sąd orzeknie separacje to za te kilka lat, o których piszesz małżonek bez problemu dostanie już rozwód
          > 5. przyrzekałam: "świadoma praw i obowiązków wynikających....",
          > 6. ostatni seks proponował mi w połowie sierpnia br., ostatni seks w czerwcu br
          to, że proponował - niewiele wnosi, od ostatniego seksu powinno upłynąć pół rok - to zazwyczaj wystarczający czas dla sądu, więc 3 miesiące jeszcze zostały
          > 7. zjedliśmy ostatni wspólny posiłek, wyjeżdżaliśmy na spacery, spędzaliśmy wol
          > ny czas w minioną niedzielę i wszystkie dni przed - dla mnie NIE MA ROZKŁADU TR
          > WAŁEGO I ZUPEŁNEGO

          > 8. złożył wczoraj ww. pismo, w którym odsądza mnie od "czci i wiary", bo UWAGA!
          > cyt."zrobię wszystko, żebyś nie dostała na siebie ode mnie ani grosza!"
          >
          i Ty naprawdę chcesz by się opamietał i był nadal Twoim mężem? i liczysz, że pomoże Ci w razie choroby?
          • klubikowa Re: Gwałt na mężu 12.10.11, 11:25
            Tak malgolkab liczę sad, DZIECI MAMY, należy im się rodzina, bez względu na to , że dwoje "głupków" nie jest w stanie na razie się dogadać sad
            • malgolkab Re: Gwałt na mężu 12.10.11, 11:31
              klubikowa napisała:

              > Tak malgolkab liczę sad, DZIECI MAMY, należy im się rodzina, bez względu na to
              > , że dwoje "głupków" nie jest w stanie na razie się dogadać sad
              i naprawdę uważasz, że to będzie lepiej dla dzieci, jeśli na papierku będziecie małżeństwem, mąż będzie cię zdradzał jak do tej pory, będziecie żyli osobno, on będzie wygrażał odcięciem od pieniędzy... przecież dzieci widzą takie rzeczy i tak zobaczą, że to fikcja. Mąż wniósł o rozwód, tzn, ze nie chce z Tobą być i to, że Ty ten rozwód opóźnisz lub "zamienisz" w separację nic nie zmieni.
              Dzieci i tak nie będą miały pełnej rodziny, bo nie będziecie razem, czy sąd orzeknie rozwód czy separację, ale lepiej by nie brały udziały w przepychankach, a po tym co piszesz raczej nie sądzę, by mąż w domu udawał, ze wszystko jest ok
            • ewela1_1 Re: Gwałt na mężu 12.10.11, 11:52
              Dzieciom należy sie przede wszystkim poczucie bezpieczeństwa i spokojne dzieciństwo. Tobie jako matce powinno na tym najbardziej zależeć. Po rozwodzie nie przestanie byc ich ojcem, jedynie Ty przestaniesz być jego żoną, ktora nie musi sie zmuszać do seksu, wybaczać zdrad, tolerować oskarżeń o gwałt i innych absurdów. To nie jest jakas tam "zwyczajna kłótnia., "nieporozumienia dwójki głupków".

              On jeśli będzie kochającym rodzicem, nie rozwiedzie się z dziećmi i należy pamiętać, ze nie można myśleć za drugiego dorosłego człowieka.

              Twój mąż chce się rozwieść jak najszybciej, to on pierwszy wniósł pozew o rozwód. To on nie kocha, bo zdradza, a te oskarżenia, czy kłamstwa w pozwie są jedynie tego dowodem.

              Za bardzo toksyczne to jest, by separacja "załatwiła" wszystko i by dzieci miały "rodzinę".



              -------------
              "Marionetki!...Wszystko marionetki. Zdaje im się, że robią, co chcą, a robią tylko, co każe im sprężyna, taka ślepa jak one..."Bolesław Prus
    • tautschinsky Re: Gwałt na mężu 12.10.11, 11:46
      klubikowa napisała:

      Ja mam 160 cm wzrostu, mąż 187 cm. Nie posiadam pistoletu, łańc
      > uchów, sznurów czy kajdanek. Praktyki SM są mi obce. I nie wiem śmiać się czy
      > płakać uncertain



      To przekonanie, że kobieta nie może bić męża, znęcać się nad nim,
      bo ona mała, a on duży nadal pokutuje nie tylko w polskim społeczeństwie.
      I to takie "śmieszne", że mała baba a bije dużego faceta. Otóż siła pozwalająca nad kimś dominować tkwi nie w mięśniach, ale w charakterze!
      Nie wiem, kobieto, czy ty rzeczywiście biłaś, ale podobnej postury gość
      był bity przez babsko twojego wzrostu i wagi przez całe lata. Śmichów i chichów nie było końca, kiedy ta sucz go lała w biały dzień na klatce schodowej na którą uciekał przed nią z mieszkania. Na policję nigdy nie poszedł, bo by go wyśmiano, tak jak ty robisz sobie tutaj jaja pisząc, że nie gustujesz w s/m, i jak to: ja mała, on duży, toż to nieprawdopodobne!

      Tak samo kobieta może zgwałcić mężczyznę WYMUSZAJĄC na nim stosunek.

      Teraz niech sobie forumowe kumoszki, łapiąc się za swoje brzuchy
      pośmieją do łez, poturlają pod biurkiem, naplują na monitor.

      Wielu do dzisiaj nie rozumie, że można gwałcić żonę. Bo zgwałcić
      można przecież tylko obcą kobietę, a ona jest "własna" i każdy
      z nią stosunek jest gwarantowany przez sam fakt małżeństwa.
      • klubikowa Re: Gwałt na mężu 12.10.11, 12:08
        Nie robię sobie jaj tautschinky, daleka jestem od tego, piszę, jak jest. I mąż nie jest misiem, która da się uderzyć. Przyznasz, że trochę nie halo jest jak mąż podczas awantury wola " no chodź , chodź, wyciągnij na mnie łapki" po wcześniejszym komunikacie, że jego eks tylko raz go uderzyła a potem znalazła się po jego ciosie na podłodze. Mial mąż sprawę o znęcanie założoną przez eks, z której się wycofała. Po występach męża, typu odcięcie nożem kolumn do kompa, bo za głośno słucham muzyki, rzut lampką stołową, serwetnikiem lub deską do prasowania o podłogę moje walnięcie składanym krzesłem obok niego w podłogę nie jest chyba jakimś strasznym aktem przemocy. Wszytko w nerwach z powodu wielokrotnych zdrad, z wieloma kochankami, porzuceniu rodziny.
        • argentusa Re: Gwałt na mężu 12.10.11, 12:24
          Rozwodka z 3 dzieci może żyć fajnie. Rozwódka z 3 dzieci i chorob nowotworową w przeszłości, też może żyć fajnie. Do pomocy w razie nawrotu choroby nie zmusiz nikogo -choćbyś nie wiem ile papierków miała.
          Moim zdaniem masz szansę dostać orzeczenie o separacji zamiast rozwodu. Na czas określony. W tej chwili jest tak, że sądy orzekają prędzej czy później rozwód. Kwestia czasu. Wyłącznie czasu. Z drugiej strony jeśli wolisz żyć marzeniami, że mąż się opamieta i wróci "na łono rodziny" to Twoja sprawa. Ale problemów w życiu to Ci nie załatwi. Choćbyś nie wiem jak chciała.
          Ar.
        • malgolkab Re: Gwałt na mężu 12.10.11, 12:27
          klubikowa napisała:

          > . Mial mąż sprawę o znęcanie założoną przez eks, z które
          > j się wycofała. Po występach męża, typu odcięcie nożem kolumn do kompa, bo za g
          > łośno słucham muzyki, rzut lampką stołową, serwetnikiem lub deską do prasowania
          > o podłogę moje walnięcie składanym krzesłem obok niego w podłogę nie jest chyb
          > a jakimś strasznym aktem przemocy. Wszytko w nerwach z powodu wielokrotnych zdr
          > ad, z wieloma kochankami, porzuceniu rodziny.
          akt przemocy jest aktem przemocy - i takim dla sądu będzie.
          i dalej twierdzisz, ze wasze bycie razem jest dla dobra dzieci? potrafię jeszcze zrozumieć, że akceptujesz zdrady i oskarżenia. Ale jesli w domu dochodzi do aktów przemocy - rzucania w siebie przedmiotami np. to najlepiej dla dzieci, by rodzice po prostu się rozeszli...
        • ca.melia Re: Gwałt na mężu 12.10.11, 15:07
          i po takich jazdach Ty chcesz z nim dalej być?!

          Głupiaś i to strasznie. Ale moze jak Ci wchrzani na gnaty, to zmądrzejesz. Kolejna wielka mężatka co to nie chce być rozwódką. Ale może zdradzać, robić z Ciebie idiotkę, byleby męskie gacie w domu były.

          Żenada.

          Szkoda tylko dzieciaków w takich chorym domu
      • moniapoz Re: Gwałt na mężu 12.10.11, 12:09
        > To przekonanie, że kobieta nie może bić męża, znęcać się nad nim,
        > bo ona mała, a on duży nadal pokutuje nie tylko w polskim społeczeństwie.

        no właśnie....i to jest przerażające bo temat jakby nie istniał a moim zdaniem staje się coraz bardziej powszechny....i najgorsze są te reakcje wyśmiewające, że niby jak to w ogóle możliwe. Mam wrażenie, że taki bity facet / zmuszany do seksu ma o wiele gorzej niż bita kobieta, bo ona ma jakieś organizacje wspierające i poparcie społeczne, a on jak jest bity to kompletnie nie ma do kogo się zgłosić i z kim porozmawiać, na policji wyśmieją, w ośrodku pomocy rodzinie nie uwierzą....więc musi sobie facet radzić sam...
        • yoma Re: Gwałt na mężu 12.10.11, 15:06
          ...biedny mały facet...
    • zolza42 Klubikowa 12.10.11, 11:49
      To bardzo dobrze, że z argumentami męża zapoznałaś się przed sprawą, a nie na sali sądowej, bo masz czas się solidnie przygotować.

      Na każdym etapie sprawy masz prawo napisać PISMO SĄDOWE W SPRAWIE i jest to niezwykle praktyczne rozwiązanie, bo pozwala własne argumenty spokojnie wypunktować, ogładzić logicznie i przelać na papier, a Wysoki Sąd ma obowiązek Twoje pismo przeczytać i ma już wyrobione spojrzenie na sprawę PRZED sprawą.

      Tak więc napisz pismo ustosunkowujące się do argumentów męża podkreślając, że męża bardzo kochasz i jesteś gotowa mu wybaczyć zdrady i oszczerstwa, bo uważasz, że to dobry człowiek, tylko się ostatnio bardzo pogubił i dziwnie się zachowuje - co ma związek - jak podejrzewasz - z tym, że mąż ma kochankę i pod wpływem tejże kochanki zmienił się nie do poznania i stał się nieobliczalny, o czym świadczą jego kłamliwe i drastyczne argumenty zawarte w piśmie z dnia..../nr. akt....

      Ale Ty mu wybaczasz, bo go kochasz i bardzo kochają go Wasze dzieci w liczbie 3.

      Nie chcesz rozwodu, bo masz uzasadnioną nadzieję, że mąż ochłonie i wróci na łono rodziny.
      Seks z mężem zawsze był dla Was obojga źródłem radości i niezapomnianych przeżyć i nigdy nie było takiej sytuacji, aby którekolwiek z Was odmawiało współżycia lub też się nawzajem gwałciło.
      Zupełnie nie rozumiesz, co wstąpiło w męża, że napisał takie kłamstwa na temat przemocy fizycznej i psychicznej, jakiej miał rzekomo doświadczać w Waszej rodzinie.

      Jesteś głęboko wstrząsnięta jego kłamstwami, i zupełnie ich nie rozumiesz, a te jego kłamstwa budzą w Tobie ogromny i bardzo poważny niepokój, że z mężem dzieje się coś bardzo złego i Ty jesteś gotowa teraz tym bardziej męża wspierać i pielęgnować w chorobie oraz prowadzać do psychiatrów tak Ci dopomóż Bóg.
      Podkreśl z całą stanowczością, że nigdy ręki na męża nie podniosłaś, bo go kochasz i szanujesz, a poza tym jesteś schorowana (nowotwór) oraz niewielkiego wzrostu i przy posturze męża bałabyś się, że mąż Ci odda i zrobi z Ciebie kalekę lub Cię zabije, bo ostanio - z bólem to wyznajesz - mąż się zrobił jakiś agresywny, co z całą pewnościa ma związek z zauroczniem kochanką męża.
      Napisz też, że nie wyobrażasz sobie życia bez męża.

      W sądzie wyglądaj blado i godnie (ubierz się na czarno), nie podnoś głosu, bądź smutna, ale opanowana i zwracaj się TYLKO DO WYSOKIEGO SĄDU.

      Nie ma cudów, abyś sprawy nie wygrała, Twój mąż W ŻYCIU żadnego rozwodu nie dostanie, a już o Twojej winie mowy być nie może. A Wysoki Sąd też człowiek i wzruszyć się lubi.

      Dasz radę.

      Pozdrawiam Cię cieplutko i życzę zdrowia.
      Gocha.
      • malgolkab Re: Klubikowa 12.10.11, 12:06
        zolza42 napisała:

        > Nie ma cudów, abyś sprawy nie wygrała, Twój mąż W ŻYCIU żadnego rozwodu nie dos
        > tanie, a już o Twojej winie mowy być nie może. A Wysoki Sąd też człowiek i wzru
        > szyć się lubi.
        >
        dostanie - kwestia czasusmile a nawet jak nie dostanie, to i tak nie zmieni faktu, że mężem będzie tylko na papierze... jak komuś pasuje stan cywilny "mężatka" to oksmile
        >
        > Pozdrawiam Cię cieplutko i życzę zdrowia.
        > Gocha.
        • ewela1_1 Re: Klubikowa 12.10.11, 12:21
          A to nie było napisane w tonie ironicznym?smile. Odniosłam takie wrażenie....jeżelii nie, to przepraszam Zołzesmile
          -------------
          "Marionetki!...Wszystko marionetki. Zdaje im się, że robią, co chcą, a robią tylko, co każe im sprężyna, taka ślepa jak one..."Bolesław Prus
      • klubikowa Re: Klubikowa 12.10.11, 12:28
        Zolza42, wczoraj się przekonałam, że sąd pism nie czyta. Mąż załączył do pozwu wypis ze szpitala (nie psychiatrycznego), w którym jest diagnoza - LEKKI epizod depresyjny. A sędzina pytała jego siostry, na co brat choruje. Mąż wtedy dla mnie troszkę "odjechał", bo siedział w szpitalu miesiąc (z przepustkami), zmusił lekarzy do zrobienia wszystkich badań, m. in.: kolonoskopii, punkcji lędźwiowej, tarczycy. Do tego tomografii, rentgenów, gastroskopii, usg niemalże wszystkich narządów. Wyniki wszystkich ok. Ordynator troszkę dziwnie na mnie patrzył, kiedy pytałam jak ciężko chory i na co jest mój mąż. Latałam do niego codziennie, z obiadkiem, świeżą piżamką czy majteczkami. W ww. piśmie napisał, że się nim nie zajmowałam w chorobie, co cholernie boli. I dodam, że nie był to jego jedyny pobyt w szpitalu.
        • malgolkab Re: Klubikowa 12.10.11, 12:34
          klubikowa napisała:

          > Zolza42, wczoraj się przekonałam, że sąd pism nie czyta. Mąż załączył do pozwu
          > wypis ze szpitala (nie psychiatrycznego), w którym jest diagnoza - LEKKI epizod
          > depresyjny. A sędzina pytała jego siostry, na co brat choruje.
          a może sąd po prostu sprawdzał wiadomości i wiarygodność świadków...
          > Mąż wtedy dla m
          > nie troszkę "odjechał", bo siedział w szpitalu miesiąc (z przepustkami), zmusił
          > lekarzy do zrobienia wszystkich badań, m. in.: kolonoskopii, punkcji lędźwiowe
          > j, tarczycy. Do tego tomografii, rentgenów, gastroskopii, usg niemalże wszystki
          > ch narządów.
          Leżałam w szpitalach wielokrotnie i takich badań nikt nie robi bez powodu. W jaki sposób mąż zmusił lekarz?

          > I dodam, że nie był to jego jedy
          > ny pobyt w szpitalu.
          dlaczego zdrowy człowiek kilkakrotnie lezy w szpitalu?
          • klubikowa Re: Klubikowa 12.10.11, 12:44
            Usunięcie przepukliny pachwinowej, usunięcie woreczka żółciowego, prostowanie przegrody nosowej. Plus ten miesiąc w poszukiwaniu chorób w oddziale internistycznym
            • malgolkab Re: Klubikowa 12.10.11, 12:50
              klubikowa napisała:

              > Usunięcie przepukliny pachwinowej, usunięcie woreczka żółciowego, prostowanie p
              > rzegrody nosowej. Plus ten miesiąc w poszukiwaniu chorób w oddziale internistyc
              > znym
              ok, ale nadal nie odpowiedziałaś na pytanie jak zmusił szpital do badań? to nie jest tak, ze przychodzisz z ulicy i mówisz "połóżcie mnie na tydzień i zróbcie wszystkie możliwe badania"
              • zolza42 Re: Klubikowa 12.10.11, 13:02
                Nigdy w życiu nie ironizowałabym z sytuacji kobiety z chorobą nowotworową i matki trójki dzieci. Jeśli piszę dość lakko, to tylko dlatego, że mnie osłabił ten jej mąż, choć przyznaję - sytuacja (zwłaszcza zdrowotna) w której znajduje się Klubikowa bardzo zmienia optykę.
                I wcale się nie dziwię, że Klubikowa nie chce rozwodu. W tej sytuacji (walka z chorobą nowotworową i troje małych dzieci) najlepszym rozwiązaniem jest separacja właśnie z zasądzonymi alimentami na dzieci i siebie.
                No i w sytuacji zagrożenia zdrowia i życia lepiej mieć jednak męża (zobowiązanego prawnie do świadczenia opieki lub wypłaty ekwiwalentu) - nawet na papierze.

                A może się pan istotnie opamięta?!

                Pan to mnie guzik obchodzi, ale pani mi szkoda bardzo.

                Kubikowa, lepiej napisz to pismo, dobrze Ci radzę.
                Zdziwisz się, ale sąd jednak przeczyta Twoje pismo zwłaszcza, jeśli będzie dobrze, logicznie i z zacięciem napisane. No i zabierz kopię tego pisma ze sobą na sprawę jako ściągę.
                Będzie Ci łatwiej opanować stres i trzymać się własnych zasad.
                • ewela1_1 Re: Klubikowa 12.10.11, 13:12
                  Nie opamięta się, bo własnie znęca się psychicznie nad kobieta, ktora była chora i jest matką jego 3 dzieci. Taki facet sam sobie wystawia swiadectwo. Tak bardzo jej nie kocha,cz tak bardzo chce sie rozwiesc, ze wymysla te oskarżenia?

                  A autorki tez mi jest szkoda, ale nie rozumiem, że nie widzi, że to "walka z wiatrakami".

                  Gdyby maż chciał ratowac malzenstwo, to chociazby na terapie poszli, po co sie rozwodzic, czy odseparować? Trzeba działać i chcieć działać cos naprawić.

                  Poza tym osoba, która jest chora , czy była chora na tak poważna chorobę powinna żyć w spokoju i harmonii, a tego jak widać jej maż nie zapewnia i guzik go to obchodzi.

                  -------------
                  "Marionetki!...Wszystko marionetki. Zdaje im się, że robią, co chcą, a robią tylko, co każe im sprężyna, taka ślepa jak one..."Bolesław Prus
                • klubikowa Re: Klubikowa 12.10.11, 14:49
                  8 lat życia... w jednym piśmie...., do tego na dowód zdjęcia, korespondencja mailowa, nie wierzę, że ktoś to przeczyta... Ale z drugiej strony jak się bronić przed takimi absurdami jak ten o gwałcie, znęcaniu się fizycznym i psychicznym? Wkurza mnie dodatkowo postępowanie męża. Próbuje wmawiać sądowi, że kochanki i zdrady zaczęły się, bo już był trwały rozkład pożycia. A pierwsza kochanka, o której się dowiedziałam, (bo nie wiem co było wcześniej) zaczęła z mężem urzędować kiedy byłam w 9 miesiącu ciąży z drugim dzieckiem sad
              • klubikowa Re: Klubikowa 12.10.11, 13:06
                Idziesz prywatnie do gabinetu Pana prof. Dostajesz skierowanie, jesteś pod jego opieką,mówisz: czuję, że jestem ciężko chory, wszystko mnie boli, umieram, boję się śmierci, przechodzę andropauzę i kryzys wieku średniego. Proszę mnie nie wypisywać, tylko zrobić jeszcze punkcję lub Tk. I tak w kółko. Lekarz ci mówi, proszę pana, na moje oko jest z panem wszystko Ok. Wypisuje po miesiącu ze skierowaniem do psychiatry i rozpoznaniem: lekki epizod depresyjny. Dla mnie nerwica hipochondryczna. Sprawdzilam, mąż ma wszystkie objawy.
                • malgolkab Re: Klubikowa 12.10.11, 13:11
                  jak mówię - w szpitalach się należałam, znam osoby związane ze służbą zdrowia, w tym tez te wysoko postawione i naprawdę ciężko mi uwierzyć w wymuszenie tak zróżnicowanych badań diagnostycznych w tak krótkim czasie.

                  Po tych wszystkich swoich postach nasuwa mi sie pytanie - skoro nie chcesz rozwodu - jak wyobrażasz sobie dalej Wasze życie?
                  • klubikowa Re: Klubikowa 12.10.11, 13:22
                    Spojrzałam do wypisu ze szpitala, jest jeszcze "cechy osobowości neurotycznej" i to jest chyba GŁÓWNY PROBLEM. Dalsze życie? Jak do tej pory. W dobrych dniach nie jest źle. Głównym problemem wg mnie jest brak seksu. Ja nie umiem się przełamać. Dotyka cię mąż, którego widzisz z tymi wszystko babami, jak z nimi kopuluje, uprawia oral i ten sam język pcha ci do ust. Jest to pewien rodzaj wstrętu, zamiast pożądania. Do tego wydarzyło się naprawdę dużo złego. Proponowałam terapię, ale usłyszałam, że jestem tak toksyczna, że nic mi już nie pomoże. Mąż do tego jest jeszcze sterowany przez inna kobietę.
                    • malgolkab Re: Klubikowa 12.10.11, 13:38
                      klubikowa napisała:

                      > Spojrzałam do wypisu ze szpitala, jest jeszcze "cechy osobowości neurotyczne
                      > j"
                      i to jest chyba GŁÓWNY PROBLEM. Dalsze życie? Jak do tej pory. W dobrych
                      > dniach nie jest źle. Głównym problemem wg mnie jest brak seksu. Ja nie umiem s
                      > ię przełamać. Dotyka cię mąż, którego widzisz z tymi wszystko babami, jak z nim
                      > i kopuluje, uprawia oral i ten sam język pcha ci do ust. Jest to pewien rodzaj
                      > wstrętu, zamiast pożądania. Do tego wydarzyło się naprawdę dużo złego. Proponow
                      > ałam terapię, ale usłyszałam, że jestem tak toksyczna, że nic mi już nie pomoże
                      > . Mąż do tego jest jeszcze sterowany przez inna kobietę.
                      i o to mi chodzi właśnie - napisałaś, że dzieciom nalezy się rodzina... taka rodzina? przeciez to właśnie wypaczy w nich postrzeganie relacji damsko-męskich - jesli jeszcze tak sie nie stało to w końcu i tak zauważą. Ja właśnie ze względów o jakich piszesz nie byłabym w stanie wybaczyć zdrady, rozumiem, ze niektórzy potrafią. Tylko, że jeśli to któraś kochanka z rzędu to nie zanosi się na to, że nagle mąż stanie się wierny.
                      • klubikowa Re: Klubikowa 12.10.11, 14:25
                        Tak malgolkab, masz rację, chyba nie ma o walczyć sad
              • motylewbrzuchu123 Re: Klubikowa 12.10.11, 13:13
                ok, ale nadal nie odpowiedziałaś na pytanie jak zmusił szpital do badań? to nie
                > jest tak, ze przychodzisz z ulicy i mówisz "połóżcie mnie na tydzień i zróbcie
                > wszystkie możliwe badania"


                Może przekonująco symulował objawy chorobowe? mam znajomą hipochondryczkę, która wydusza z internisty skierowania na różne badania, choć jest zdrowa. Lekarka, choć myślę, że już podejrzewa hipochondrię, to chyba się boi, że może faktycznie kobiecie coś dolegać i w końcu daje skierowanie.

                • zolza42 Re: Klubikowa 12.10.11, 14:28
                  Dziewczyny, zrozumcie Klubikową proszę.
                  Tu chodzi przede wszystkim o prawne uregulowanie zobowiązań męża w tej trudnej sytuacji i o tym Klubikowa z nami rozmawia.

                  Całą resztą zajmie się wówczas, jak już ochłonie.
                  • klubikowa Re: Klubikowa 12.10.11, 15:44
                    Dzięki za opinie. Następna sprawa jest w styczniu. W piątek mój "schorowany" mąż wyjeżdża do, jak oświadczył sanatorium, bez skierowania lekarskiego. Mogę sobie tylko wyobrazić, co będzie robił. Ja miałam operację 6 tygodni temu, nie powinnam dźwigać, nie przeciążać się, odpoczywać. Zostanę sama z 3 dzieci, bo nie mam nikogo do pomocy. Nie miałam nawet jednego dnia na odpoczynek, oprócz pobytu w szpitalu sad Boję się tylko jednego, że upadnę, że się załamię....Jeszcze raz dzięki.
                    • ca.melia Re: Klubikowa 12.10.11, 17:34
                      Ojej , no popatrz,jesteś mężatką a mąż nie kawpi się do pomocy??

                      Jest nadal Twoim mężem a ma Cię w d...pie?

                      I Ty chcesz z takim człowiekiem żyć. Ty, 6 tyg po zabiegu zostajesz sama. I zacznij się do tego przyzwyczajać, bo Pan się nie zmieni. Wiec pozbądź się zarazy z domu, podaj o alimenty i zacznij normalnie żyć.

                      Lepiej być samą , niż z taką mendą. Nie upadniesz, nie załamiesz się,dzieci dadzą Ci kopa.

                      Weź się w garść. Ktoś darował Ci życie, wiec nie marnuj sobie sama jego na własne zyczenie.
                    • malgolkab Re: Klubikowa 13.10.11, 09:26
                      klubikowa napisała:

                      > Dzięki za opinie. Następna sprawa jest w styczniu. W piątek mój "schorowany" mą
                      > ż wyjeżdża do, jak oświadczył sanatorium, bez skierowania lekarskiego.
                      mój też tak pojechał, potem sie dowiedziałam, że odwiedziła go tam jego pracownica (akurat przez przypadek rzuciło ją do wiochy oddalonej o 300 kmwink
                      >Ja miałam operację 6 tygodni temu, nie pow
                      > innam dźwigać, nie przeciążać się, odpoczywać. Zostanę sama z 3 dzieci, bo nie
                      > mam nikogo do pomocy. Nie miałam nawet jednego dnia na odpoczynek, oprócz pobyt
                      > u w szpitalu sad Boję się tylko jednego, że upadnę, że się załamię....Jeszcze ra
                      > z dzięki.
                      kiedy mój syn miał niecałe 2 tygodnie trafiłam do szpitala w ciężkim stanie (ciąża zamaskowała chorobę, objawy uznawane były za związane z ciążą). Pierwsze 2 dni istniało poważne zagrożenie życia. Mój mąż przyszedł do szpitala i powiedział "pół ciąży leżałaś, a teraz znowu ty sobie leżysz, a wszystko jest na mojej głowie". 2 tygodnie po porodzie matka powinna być z dzieckiem, ja nie mogłam - leżałam na ciężkim oddziale w sali 7 osobowej - z tego 5 osób w ostatnim stadium choroby (wiadomo było, że czekają na koniec). Po wyjściu ze szpitala dostałam zakaz noszenia, przemęczania się itd. Przez pierwsze miesiące musiałam raz-dwa razy na miesiąc chodzić na kontrolę - za każdym razem były to badania inwazyjne. Mąż powiedział, że skoro jestem na macierzyńskim to zajmowanie się dzieckiem jest moją pracą i jesli nie mogę jej wykonywać (czyli idę na 2-3 godz. do szpitala) to mam sobie załatwić zastępstwo (miał swoją firmę, nie było dla niego problemu iść np. 3 godziny później, bo zabalował) - terminy badań znałam na kilka tygodni wprzód. Urlop z pracy brała wtedy moja mama, tata lub przyjaciółka. Wtedy dotarło do mnie, że nie mam co liczyć na jakiekolwiek wsparcie z jego strony. Myślę, że do ciebie też to w końcu dotrze. Za to gdy ex miał 37,5 st. gorączki to brał wolne i umierał.
                      • klubikowa Re: Klubikowa 13.10.11, 10:53
                        "Mąż powiedział, że skoro jestem na macierzyńskim to zajmowanie się dzieckiem jest moją pracą"
                        Malgolkab, słuchałam tych samych tekstów sad. Do tego otrzymałam już informacje od męża, że, po urlopie macierzyńskim, który właśnie mi się kończy będzie siedział z dzieckiem (mąż nie pracuje) jak to określił na pól etatu czyli 4 godziny. Potem szukaj sobie opiekunki, powiedział. Do dnia dzisiejszego ani razu synka nie przewinął, nie wziął na spacer "sam na sam", nie wykąpał. Wg mnie wyparł go ze swojego życia. Całe męża postępowanie wyraża postawę - chciałaś nieplanowanego bachora, to go sobie teraz chowaj sad Na sali sądowej, kiedy sędzina zakończyła już rozprawę, nagle wstał i wykrzyczał prawie:" proszę sądu, a ktoś mi powiedział, że żona stwierdziła cyt."tym dzieckiem to go upier...e"! Zatkało mnie, szok, niedowierzanie, żal sad (sad:
                        • jagienka_2 Re: Klubikowa 13.10.11, 11:10
                          Jasne, że szok. Tym większy, że nie chcesz się z tym facetem rozwieść.
                        • malwa200 Re: Klubikowa 13.10.11, 11:40
                          czytając cytaty pochodzące od Twego męża aż się dziwie, że Ty jeszcze chcesz z nim być
                          • ca.melia Re: Klubikowa 13.10.11, 12:36
                            Bo status mężatki jest cenniejszy niż własne zdrowie i godność.
                            • ladyhawke12 Re: Klubikowa 13.10.11, 13:14
                              1 - To że bedziesz mieć separacje nie oznacza że pan nagle zmieni zdanie i zaopiekuje sie toba, czy dzieciakami.
                              2- pan nagle sie nie zmieni, nad poprzednia kobiete z tego co zrozumialam tez sie znecał, mimo tego wyszłas za kogo takiego
                              3- jesli jestes chora, to potrzebny ci jest spokoj, a ni uzeranie sie, facet przez trwanie separacji zniszczy ciebie i dzieci.
                              4- dzieci widza ze jednyna sluszna droga do osiagniecia celu jest przemoc, uczysz je ze moga byc albo ofiara, albo oprawca, nie widza milosci, tylko wyzwiska i przemoc czy np tluczenie sprzetow itp.
                              5- to ze sad, przyzna alimenty nie znaczy ze pan tak bedzie placil od kopa na 4 osoby, skoro teraz sie awanturuje, bedzie jeszcze cie szantazowal ze zaplaci jak sie zgodziasz na rozwod.

                              Ogranij sie kobieto i pomysl o sobie, i przedewszystkim o malenkich dzieciach ktorymi sie zaslaniasz, czy uwazasz ze najlepszym wysciem jak sie tobie cos satnie jest to zeby zaja sie nimi przemocowiec, ktory do tego tych dzieci nie kocha. moze lepiej skupic uwage na leczeniu, na budowaniu spokoju wokol siebie i dzieci, pomysleniu o ich zabezpieczeniu i finansowym i wychowawczym. Im dluzej bedziesz zyla tym dzieci beda starsze i latwiej bedzie, ale to da sie osignac nie walczeniem o stracone sparawy, o faceta ktory raczej wpedzi cie do grobu niz przeciwnie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka