Dodaj do ulubionych

Sprawa o ograniczenie praw rodzicielskich.

08.11.11, 19:30
Moją sytuację opisałam na forum Psychologia.Tak w skrócie:mąż ma założoną niebieską kartę,ponieważ mnie pobił.Odwiedza nas dzielnicowy a pani kurator dzwoniła do męża i do mnie.Dowiedzieli się,że często się kłocimy i że mąż nadużywa alkoholu.W tym tygodniu przyszło do nas wezwanie na sprawę o ograniczenie praw rodzicielskich(również mi?).
Czy mieliście kiedyś taką sprawę?Jak ona przebiega?
I jaką mogą pdjąc decyzję.
Wydaje mi się,że chodzi o kuratora.
Obserwuj wątek
    • tingatinga Re: Sprawa o ograniczenie praw rodzicielskich. 16.11.11, 13:18
      niebieska karta, ani wizyty dzielnicowego niewiele dają, złóż sprawę do prokuratury, i tak dopiero od tego momentu to wszystko bardzo długo potrwa, ale to jest pierwszy i jedyny krok w dobrym kierunku
      pozdrawiam smile
    • dotti.2424 Re: Sprawa o ograniczenie praw rodzicielskich. 14.04.12, 14:43
      Witam
      Mam następujący problem:
      Przyjechalam z dzieckiem do moich rodzicow, przez trzy miesiace ojciec dziecka sporadzcznie sie z nami kontaktowal ,rozpoczelam nowa prace, dziecko poszlo do przedszkola. Zlozylam pozew rozwodowy i czekam na termin rozprawy. Maz chcial zabrac synka( 4 latka ) na swieta wielkanocne, na poczatku sie zgodzilam, ale po namysle stwierdzilam, ze dla dobra zostanie u minie. Po tej informacji maz zaczal mi grozic policja i ograniczeniem praw a takze, ze zabierze dziecko , dodam ze ojciec mieszka 300 km od mojego zamieszkania. Nigdz telefonicznie nie utrudnialam kontaktu, jak tzlko chcial to mogl rozmawiac'niestety dziecko czasami nie chcialo rozmawiac. Potem maz wyslal mi pismo, ze chce zabrac sznka na weekend, napisalam smsa w ktorym poinformowalam go ze nas nie bedzie, jednak maz przyjechal. Nie wydalam mu dziecka, znowu mnie straszyl, balam sie, ze go zabierze i nie odwiezie. Maz zglosil na policje utrudnianie kontaktow i poprosil o ustalenie miejsca pobytu syna. Policja najpierw zadzwonila a pozniej przyjechala, sprawdzili, ze dziecko jest bezpiecznie i nic sie nie dzieje. Maz zadzwonil i powiedzial, ze ograniczy moje prawa do dziecka lub je odbieze, czy moze to zrobic i jaki jest tryb postepowania_
      Z gory dziekuje za szybka odpowiedz
      • nihoa Re: Sprawa o ograniczenie praw rodzicielskich. 14.04.12, 15:26
        po co ograniczasz kontakty z ojcem? dziecko potrzebuje jego i jego rodziny tak samo jak Ciebie.

        żal mi twojego dziecka bo ewidentnie nim grasz zamiast dbac zeby jak najmniej przeżyło rozwód.

        jestem kobieta ale wsytd mi za takie kobiety jak ty.
        • brz_a_sk Re: Sprawa o ograniczenie praw rodzicielskich. 14.04.12, 18:06
          przywaliłaś o nic nie pytając nawet
          nie wiesz czemu wyjechała
          nic nie wiesz a wstyd Ci już

          coś się dzieje
          nie jest łatwo puścić dziecko ot tak

          ja też jestem za kontaktem dzieci z ojcem - nawet lepiej, żeby się z nimi nie rozstawał
          ogólnie wspaniale mieć dwoje kochanych rodziców

          tylko czasem się popieprzy ciut


          • dotti2424 Re: Sprawa o ograniczenie praw rodzicielskich. 14.04.12, 18:35
            jestem ciekawa, czy gdyby Ciebie mąż straszył, że zabierze dziecko i nigdy go nie zobaczysz oraz, że Ci ograniczy prawa to też byś była taka wspaniałomyślna. Ja jestem jak najbardziej za kontaktami, ale niestety po takich akcjach boję się, że nie zobaczę synka dlatego go nie dałam.
            • altz Re: Sprawa o ograniczenie praw rodzicielskich. 14.04.12, 19:26
              dotti2424 napisała:

              > Ja jestem jak najbardziej za kontaktami, ale niestety po takich akcjach boję si
              > ę, że nie zobaczę synka dlatego go nie dałam.

              Czyli tłumacząc na nasze, ponieważ mąż chce zabrać mi dziecko, więc ja mu zabrałam dziecko wcześniej.
              • dotti2424 Re: Sprawa o ograniczenie praw rodzicielskich. 14.04.12, 21:51
                a co Pan/ Pani by zrobił/zrobiła w takiej sytuacji? Nie utrudniałam wczesniej kontaktow dziecka z ojcem, jak dzwonił i chciał z nim rozmawiać zawsze dałam go do telefonu, nawet na skypie , ale mąż jak dzwonił nie zawsze pytał o dziecko. A po groźbach, że nie zobaczę dziecka wolałam się zabezpieczyć.
                • nihoa Re: Sprawa o ograniczenie praw rodzicielskich. 15.04.12, 10:11
                  "Maz chcial zabrac synka( 4 latka ) na swieta wielkanocne, na poczatku sie zgodzilam, ale po namysle stwierdzilam, ze dla dobra zostanie u minie. Po tej informacji maz zaczal mi grozic policja i ograniczeniem praw a takze, ze zabierze dziecko , "

                  co tu jest niezrozumiałe?

                  dla dobra kogo został u ciebie? myślisz, że mały nie tęskni za tatą i jego rodziną?

                  ty wybrałaś mu ojca i nie masz żadnego prawa ograniczać kontaktów synka z ojcem.

                  rozumiem, że masz negatywne emocje, chcesz się odegrać. ale dziecko potrzebuje kontaktu z tatą. mnie mój ex czasami doprowadza do szału - ale to ja wybrałam dzieciom ojca i ja do końca życia będę ponosić tego konsekwencjie - starając się maksymalnie ułatwić kontakt dzieci z tatą. bo moim obowiązkiem jest chronić dzieci, dbać o to, żeby czuły się kochane, budować ich pewność siebie. a odcinając je od taty (lub mamy) robimy dzieciom krzywdę.
                  • nihoa Re: Sprawa o ograniczenie praw rodzicielskich. 15.04.12, 10:21
                    wiem, jak to boli.

                    wiem jak boli, jak dzieci wracają zadowolone, szcześliwe - zachwycone nową ciocią.

                    jak nie dostaje się alimentow na czas.

                    jak dzieci u taty mogą wszystko (tv słodycze spanie o 24)

                    moim obowiązkiem jako matki jest dbać o ich szczęscie.

                    a weekend bez dzieci - bezcenny - dla złapania równowagi, odpoczynkuwink
                  • lampka_witoszowska Re: Sprawa o ograniczenie praw rodzicielskich. 15.04.12, 10:41
                    po sporadycznych kontaktach przez 3 miesiące (telefonicznych? spotkaniach?) ojciec chciał 4letnie dziecko zabrać na święta

                    14 letnie wyrażające chęć puszcza sie wolno i z błogosławieństwem
                    wrażenia po ewentualnej cioci ma się gdzieś
                    wolny weekend - hmmm... znaczy, się dziecko rodzi, żeby oczekiwać wolnego weekendu? a co na to dziecko? smile

                    4latka bym nie puściła, z ojcem próbowała nawiązać rozmowę, dlaczego - argumentując jak dorosłemu - jak ojciec zaczyna awanturę, zostawiłabym to z prośbą, by sobie sprawę w takim razie w samotności przemyślał, jak ochłonie
                    i zależałoby mi na jak najczęstszych spotkaniach z ojcem, przy czym po pierwszej groźbie, żę dziecko wywiezie, spotkania zawiesiłabym składając od razu wniosek o zabezpieczenie kontaktów tylko w obecności matki z powodu gróźb
                    • nowel1 Re: Sprawa o ograniczenie praw rodzicielskich. 15.04.12, 11:09
                      Matka wyprowadziła się zabierając dziecko - 300 km od ojca.
                      Ten przez 3 miesiące dzwonił, ale zdaniem matki "nie zawsze pytał o dziecko"
                      Gdy miał wreszcie możliwość poświęcenia dziecku więcej czasu - ta zgodziła się, a potem odwołała, bo "doszła do wniosku że to dla dobra".

                      Co ten ojciec miał jeszcze zrobić?
                      Czy to dziwne, że jest zdesperowany i zrozpaczony, i chwyta się brzytwy? (gróźb?)
                      300 km to nie jest odległość na szybkie odwiedziny w tygodniu, nawet weekendowo to duży koszt, nie znamy ojca sytuacji materialnej.
                      To matka wyprowadziła się, i ona decyduje o pobycie dziecka (nie takiego malutkiego) na święta, mimo że ojciec ma prawa rodzicielskie.
                      Nie, to nie jest w porządku.
                      • lampka_witoszowska Re: Sprawa o ograniczenie praw rodzicielskich. 15.04.12, 11:27
                        oceny moralne sa beznadziejne w sytuacji, gdy nawet nie wiesz, dlaczego ta matka tam się wyprowadziła
                        • altz Re: Sprawa o ograniczenie praw rodzicielskich. 15.04.12, 11:37
                          lampka_witoszowska napisała:

                          > oceny moralne sa beznadziejne w sytuacji, gdy nawet nie wiesz, dlaczego ta matk
                          > a tam się wyprowadziła
                          Można nawet nie mówić o wyprowadzce, bo to się zdarza, ale o dalszym zachowaniu.
                          Matka traktuje dziecko jak swoją własność i nie pozwoli, żeby ojciec mógł się spotkać z dzieckiem.
                          Zaczeka, aż tak osłabnie więź, że dziecko nie będzie chciało się spotykać z rodziną, a potem będzie miała argument za odmową.
                          Najgorsze jest w tym, że matka nic nie rozumie, nawet tego, co robi. Pyta się na forum i to jest jedyny plus i świadectwo, że robi to bez przemyślenia, a nie tylko z czystej zemsty.
                          • lampka_witoszowska Re: Sprawa o ograniczenie praw rodzicielskich. 15.04.12, 11:42
                            myślę, że pora zdefiniować pojęcie traktowania dziecka przez matkę jak własności, bo jeśli taka własność to decydowanie w imieniu dziecka, to bez sensu,bo rodzice generalnie muszą za dziecko podejmować część decyzji - tych znaczących - 4-letnie dziecko o wyjeździe z tatą słabo decyduje, bo po prostu nei zna pojęcia konsekwencji

                            a jeśli to poczucie własności to niepuszczenie 4latka do ojca na kilka dni,z którym dziecko ma słaby kontakt - to dla mnie to jest odpowiedzialna decyzja, ta matka zna swoje dziecko Altz, lepiej niż Ty

                            nie pusz się, tylko pomyśl, czy puszczasz dziecko z kimś, kogo dziecko rzadko widuje i kto dziecka nei zna dokładnie
                            i nie bierz tu pod uwagę ojca jako współwłaściciela dziecka tylko jako kogoś, kto chce dla dziecka dobrze, nie dla siebie wink
                            • altz Re: Sprawa o ograniczenie praw rodzicielskich. 15.04.12, 12:01
                              lampka_witoszowska napisała:

                              > rodzice generalnie muszą za dziecko podejmować część decyzji
                              Masz rację, rodzice, nie rodzic!

                              > a jeśli to poczucie własności to niepuszczenie 4latka do ojca na kilka dni,z k
                              > tórym dziecko ma słaby kontakt - to dla mnie to jest odpowiedzialna decyzja, ta
                              > matka zna swoje dziecko Altz, lepiej niż Ty
                              O ile dobrze przeczytałem, ojciec mieszkał z dzieckiem, matka uprowadziła dziecko, ale ojciec zna dziecko, więc o słabym kontakcie nie ma mowy.

                              > nie pusz się, tylko pomyśl, czy puszczasz dziecko z kimś, kogo dziecko rzadko w
                              > iduje i kto dziecka nei zna dokładnie
                              Nie pusz się, tylko pomyśl, że dziecko obecnie rzadko się widuje z ojcem (albo zupełnie nie) z powodu braku zgody matki, ale dziecko zna ojca bardzo dobrze.
                              • zmeczona100 Re: Sprawa o ograniczenie praw rodzicielskich. 15.04.12, 12:03
                                A może skup się na faktach, a nie na tym, co Ci się wydaje?
                                • altz Re: Sprawa o ograniczenie praw rodzicielskich. 15.04.12, 13:29
                                  zmeczona100 napisała:

                                  > A może skup się na faktach, a nie na tym, co Ci się wydaje?
                                  Patrz na siebie, choćby na ten post! wink
                                  • zmeczona100 Re: Sprawa o ograniczenie praw rodzicielskich. 15.04.12, 14:04
                                    Kolejny zaimpregnowany na rozumienie.
                                    • nowel1 Re: Sprawa o ograniczenie praw rodzicielskich. 15.04.12, 15:19
                                      zmeczona100 napisała:

                                      > Kolejny zaimpregnowany na rozumienie.

                                      Nie masz racji, przeczytaj post autorki. To Ty i Lampka dodajecie od siebie to, czego tam nie ma.
                                      • zmeczona100 Re: Sprawa o ograniczenie praw rodzicielskich. 15.04.12, 15:55

                                        > Po tej informacji maz zaczal mi grozic policja i ograniczeniem praw a takze, ze zabierze
                                        > dziecko
                                        , dodam ze ojciec mieszka 300 km od mojego zamieszkania.

                                        Tak ja to widzę.
                                        A altz o uprowadzeniu, celowym wyjeździe, byleby tylko utrudnić ojcu kontakt z dzieckiem.

                                        > Przyjechalam z dzieckiem do moich rodzicow, przez trzy miesiace ojciec dziecka
                                        > sporadzcznie sie z nami kontaktowal ,rozpoczelam nowa prace,
                                        > dziecko poszlo do przedszkola.

                                        Bo tatuś nagle sobie przypomniał o dziecku i o swoich PRAWACH. I ma być tak, jak on chce.

                                        Gdyby to był człowiek, który interesuje się dzieckiem, ma z nim stały kontakt (tak, tak- choćby przez Skype), to byłabym oczywiście za prawem dziecka do kontaktów z ojcem; tutaj chodzi tylko i wyłącznie o żądania ojca, a nie o prawa dziecka i dlatego budzi się mój sprzeciw. Dziecko to nie choinka, że bierze się je, kiedy jest odpowiednia pora dla mnie, dorosłego.

                                        dotti2424 napisała:

                                        > jestem ciekawa, czy gdyby Ciebie mąż straszył, że zabierze dziecko i nigdy go n
                                        > ie zobaczysz
                                        oraz, że Ci ograniczy prawa to też byś była taka wspaniałomyślna.
                                        > Ja jestem jak najbardziej za kontaktami, ale niestety po takich akcjach boję si
                                        > ę, że nie zobaczę synka dlatego go nie dałam.


                                        Kolejny pan chce, a bo tak. Gdyby się zachowywał odpowiedzialnie, to czy matka (normalna) w takiej sytuacji robiłaby przeciw dziecku? Nie sądzę.
                                        • altz Re: Sprawa o ograniczenie praw rodzicielskich. 15.04.12, 16:59
                                          zmeczona100 napisała:

                                          > Gdyby się zachowywał odpowiedzialnie, to czy matka
                                          > (normalna) w takiej sytuacji robiłaby przeciw dziecku? Nie sądzę.
                                          Widzę, że nie znasz kobiet. smile
                                          Już mówiłem o moim przypadku, dziecko zrobiło się za małe, gdy się rozwiedliśmy, przedtem było w sam raz i takich problemów nie było. wink
                                          Tutaj matka sama się przyznała, że nadużywa władzy rodzicielskiej.
                                          • zmeczona100 Re: Sprawa o ograniczenie praw rodzicielskich. 15.04.12, 17:12
                                            altz napisał:


                                            > Widzę, że nie znasz kobiet. smile

                                            Odkrycie.


                                            > Już mówiłem o moim przypadku, dziecko zrobiło się za małe, gdy się rozwiedliśmy
                                            > , przedtem było w sam raz i takich problemów nie było. wink


                                            Po tym, jak wyjechałeś na drugi koniec Polski, nie widywałeś się z dziećmi, nie kontaktowałeś z nimi- to wtedy one zmalały?

                                            > Tutaj matka sama się przyznała, że nadużywa władzy rodzicielskiej.

                                            W którym miejscu?
                                            • altz Re: Sprawa o ograniczenie praw rodzicielskich. 15.04.12, 17:28
                                              zmeczona100 napisała:

                                              > Po tym, jak wyjechałeś na drugi koniec Polski, nie widywałeś się z dziećmi, nie
                                              > kontaktowałeś z nimi- to wtedy one zmalały?
                                              Skąd te "dane"? Widzę, że lepiej wiesz ode mnie? big_grin W takim razie nie warto tłumaczyć, przecież wszystko wiesz. wink

                                              > > Tutaj matka sama się przyznała, że nadużywa władzy rodzicielskiej.
                                              > W którym miejscu?
                                              "Maz chcial zabrac synka( 4 latka ) na swieta wielkanocne, na poczatku sie zgodzilam, ale po namysle stwierdzilam, ze dla dobra zostanie u minie."
                                              • zmeczona100 Re: Sprawa o ograniczenie praw rodzicielskich. 15.04.12, 20:42
                                                > Skąd te "dane"?

                                                Z forum. A właściwie z Twoich postów na nim.
                                                • altz Re: Sprawa o ograniczenie praw rodzicielskich. 15.04.12, 20:43
                                                  To coś źle przeczytałaś i to jest tylko Twoje wyobrażenie.
                                                  • zmeczona100 Re: Sprawa o ograniczenie praw rodzicielskich. 15.04.12, 20:47
                                                    Z nas dwojga to Ty masz problemy z rozumieniem języka pisanego.
                              • lampka_witoszowska Re: Sprawa o ograniczenie praw rodzicielskich. 15.04.12, 12:09
                                skupiasz się na swoich wysuniętych z kosmosu wnioskach, a nie na realiach, więc nie ma tu pola do rozmowy
                                nie odpowiedziałeś na ani jedno pytanie

                                ps. zagadka specjalnie dla Ciebie: dziecko 2 lata, ma się widzieć z ojcem decyzją sądu od 16.30 do 19.30
                                zasypia o 15., codziennie mniej więcej o tej porze, śpi do 16, czasem do 17.
                                ojciec wysuwa zarzut, że matka ogranicza mu kontakty - jak mają razem zadecydować, co jest dobre dla dziecka? smile
                                • nihoa Re: Sprawa o ograniczenie praw rodzicielskich. 15.04.12, 12:24
                                  oddaj ojcu dziecko w piątek o 17 i odbierz w niedzielę o 17.
                                  w weekend idź na warsztaty leczące z agresji i spędzania wolnego czasu bez dziecka. Przede wszystkim dla jego zdrowia psychicznegowink
                                  • zmeczona100 Re: Sprawa o ograniczenie praw rodzicielskich. 15.04.12, 12:26
                                    Będzie to niezgodne z wyrokiem sądu.
                                    • altz Re: Sprawa o ograniczenie praw rodzicielskich. 15.04.12, 13:31
                                      zmeczona100 napisała:

                                      > Będzie to niezgodne z wyrokiem sądu.
                                      Naprawdę w wyroku sądu jest zakaz przebywania dziecka pod opieką ojca?
                                      A może jest zakaz pracy matki nad jej emocjami?
                                      A może to jest taki wykręt w rodzaju: zgodziłabym się, ale mi mama nie pozwala? big_grin
                                      • zmeczona100 Re: Sprawa o ograniczenie praw rodzicielskich. 15.04.12, 13:52
                                        Doczytaj, to będziesz wiedział.
                                        • altz Re: Sprawa o ograniczenie praw rodzicielskich. 15.04.12, 14:36
                                          zmeczona100 napisała:

                                          > Doczytaj, to będziesz wiedział.
                                          Tylko, że to było do Lampki.
                                          Nie pamiętam, czy Lampa też oskarżyła swojego kochanka o przemoc.
                                          • lampka_witoszowska Re: Sprawa o ograniczenie praw rodzicielskich. 15.04.12, 17:31
                                            nie, Altz, ja nei oskarżałam
                                            niemój nei ma zakazu pracy nad swoimi emocjami i tej pracy nei podejmuje, znienawidził psychologów po naszej małżeńskiej terapii wink
                                            • altz Re: Sprawa o ograniczenie praw rodzicielskich. 15.04.12, 17:35
                                              lampka_witoszowska napisała:

                                              > nie, Altz, ja nei oskarżałam
                                              > niemój nei ma zakazu pracy nad swoimi emocjami i tej pracy nei podejmuje, znien
                                              > awidził psychologów po naszej małżeńskiej terapii wink

                                              Masz sama pracować nad własnymi emocjami. big_grin
                                              • lampka_witoszowska Re: Sprawa o ograniczenie praw rodzicielskich. 15.04.12, 19:40
                                                no i widzisz, wystarczy mieć inne zdanie i je wyrazić - i od razu mamy wróżbitów, co Ci powiedzą, z czym masz problem - jak zwykłe baby spod kościoła, co się intrygują serialami i życiem Kowalskiej wink

                                                u nas niemój wysiadał z emocjami, tak dla odmiany
                                  • altz Re: Sprawa o ograniczenie praw rodzicielskich. 15.04.12, 12:27
                                    nihoa napisała:

                                    > oddaj ojcu dziecko w piątek o 17 i odbierz w niedzielę o 17.
                                    > w weekend idź na warsztaty leczące z agresji i spędzania wolnego czasu bez dzi
                                    > ecka. Przede wszystkim dla jego zdrowia psychicznegowink
                                    Brawo!
                                  • lampka_witoszowska Re: Sprawa o ograniczenie praw rodzicielskich. 15.04.12, 13:01
                                    mam nadzieję, że doradzasz to konsekwentnie każdemu, kto nei zgadza się z Twoim zdaniem, traktując swoje wycieczki osobiste jako "argument" big_grin

                                    dziwne, że nei wzięłaś pod uwagę i tutaj zdania mojego dziecka pod uwagę
                                    taka zwolenniczka traktowania dziecka z szacunkiem, no no
                                    trochę obciach
                                • altz Re: Sprawa o ograniczenie praw rodzicielskich. 15.04.12, 12:26
                                  lampka_witoszowska napisała:

                                  > nie odpowiedziałeś na ani jedno pytanie
                                  Pytań nie było, Ty wiesz swoje. big_grin

                                  > ps. zagadka specjalnie dla Ciebie: dziecko 2 lata, ma się widzieć z ojcem decyz
                                  > ją sądu od 16.30 do 19.30
                                  > zasypia o 15., codziennie mniej więcej o tej porze, śpi do 16, czasem do 17.
                                  > ojciec wysuwa zarzut, że matka ogranicza mu kontakty - jak mają razem zadecydow
                                  > ać, co jest dobre dla dziecka? smile
                                  Mądrzy rodzice dogadują się i zmieniają godzinę spotkań, a dziecko może pójść wcześniej do ojca i tam spać albo pójść później i spać cała noc.
                                  Różnimy się zasadniczo, Ty zakładasz złą wolę, ja zakładam brak przemyślenia i jakieś mechanizmy, których nie jesteśmy świadomi.
                                  • lampka_witoszowska Re: Sprawa o ograniczenie praw rodzicielskich. 15.04.12, 12:54
                                    jeśli to ja zakładam złą wolę, to przeczytaj sobie dokładnie swoje wpisy dotyczące autorki wątku

                                    dziecko przywyczajone zasypiać przy mamie, we własnym domu, we własnym łóżku i wcale nei garnie się do spania u taty
                                    mama na wychowawczym, tata następnego dnia o 6.10 wychodzi z domu do pracy
                                    - mnóż dalej pomysły, żeby najprostszego rozwiązania - czyli aprobaty ojca dla godzin snu własnego dziecka - nie uznać smile
                                    • altz Re: Sprawa o ograniczenie praw rodzicielskich. 15.04.12, 13:27
                                      lampka_witoszowska napisała:

                                      > dziecko przywyczajone zasypiać przy mamie, we własnym domu, we własnym łóżku i
                                      > wcale nei garnie się do spania u taty
                                      To już jest Twój wymysł albo wymysł matki.
                                      Dzieci z zasady są ciekawe. Nie wiem, czy miałaś dziecko w wieku przedszkolnym?
                                      Myślę, że nie, dlatego powiem, jak to wygląda.
                                      Odprowadzasz dziecko do przedszkola, dziecko płacze, nie chce iść, czasami zanosi się łzami, a jak się przychodzi po nie, to bywa, że też płacze i mówi, że więcej nie chce iść, szczególnie, gdy mama się pyta czy było strasznie?
                                      W trakcie pomiędzy tymi tragicznymi wydarzeniami, 5 minut po wyjściu rodzica, dziecko doskonale się bawi z innymi i nie pamięta o rodzicach.
                                      Z czasem sytuacja się uspokaja na tyle, że zazwyczaj dziecko chce iść do przedszkola i chce zostać dłużej.
                                      Emocje rodzica przenoszą się na dziecko, jeśli mama uważa, że to było coś strasznego, to dziecko też się tak zachowuje.

                                      > mama na wychowawczym, tata następnego dnia o 6.10 wychodzi z domu do pracy
                                      > - mnóż dalej pomysły, żeby najprostszego rozwiązania - czyli aprobaty ojca dla
                                      > godzin snu własnego dziecka - nie uznać smile
                                      Czyli co? Nie ma żadnego rozwiązania? smile
                                      Jeśli masz dobre intencje, to na pewno coś wymyślisz!
                                      • zmeczona100 Re: Sprawa o ograniczenie praw rodzicielskich. 15.04.12, 14:07
                                        To już jest Twój wymysł albo wymysł matki.
                                        > Dzieci z zasady są ciekawe. Nie wiem, czy miałaś dziecko w wieku przedszkolnym?

                                        No widzisz, lampka, Ty po prostu goopia jesteś. A taki, dajmy na to, Altz- ooo, ten to dopiero mądry gość jest!

                                        > Jeśli masz dobre intencje, to na pewno coś wymyślisz!

                                        Pytanie było do Ciebie. Skoro taki mądry jesteś, to oświeć nas, głupie baby.
                                        • lampka_witoszowska Re: Sprawa o ograniczenie praw rodzicielskich. 15.04.12, 14:25
                                          etam, goopia
                                          gorzej
                                          czynię niezrozumiałe rzeczy - najpierw dla było nie było, ulubionej terściowej, bo nei kładłam dziecka, jak ona, żeby sobie zasnęło, ale kładłam się obok i śpiewałam,a potem bajki czytałam

                                          potem niezrozumiałe dla większej ilości ludzi, bo zostałam na wychowawczym, nigdy nie okłamałam dziecka i traktowałam zawsze jak człowieka - tłumaczę wszystko

                                          i wiem, że rozumie

                                          jak nie chciała zasypiać gdzie indziej, niz w domu, to nawet nie próbowałam zmuszać, bo tata uznał, że nei chce już mieć tak parszywej rodziny - i niestety dorosłych dostosowuję do dzieci, nie odwrotnie, dziecko wolało spać w swoim łóżku i usypiane przez mamę, więc tak było
                                          spało i le chciało i tata musiał sie dopasować do dziecka, podobnie jak ja, a na rękę mi nei było, żeby Młoda zasypiała potem o 22.00

                                          do przedszkola w życiu dziecka nei zaprowadziłam płaczącego, tylko gotowego na przedszkole - co wiązało sie z kosztami, bo niania, ale z nianiązostała też jak była gotowa

                                          mam spokojną córkę, rozwiniętą na tyle dobrze, że z przedszkola mam pochwały - po pierwszym miesiącu - że grupę ciągnie wzwyż intelektualnie, a do tego rewelacyjnie się zaaklimatyzowała

                                          no cóż, strasznie puchę z dumy i cieszę się, że taka goopia, dziwna, niezrozumiała i agresywna jeśli chodzi o potrzeby dziecka jestem

                                          teraz czynię rzeczy niezrozumiałe nadal -
                                          • altz Re: Sprawa o ograniczenie praw rodzicielskich. 15.04.12, 14:33
                                            To wszystko było dobre, ale nie usprawiedliwia złych rzeczy.
                                            Z dziećmi jest różnie, jedne się lepiej aklimatyzują, inne gorzej, a często nie ma wyjścia i muszą iść do przedszkola i takie aklimatyzowanie niewiele pomaga.
                                            Ty jesteś po prostu pełna pychy i bogata, masz duże możliwości i przez swoje szczęście oceniasz innych. wink
                                            Witamy w Modzie na sukces! big_grin
                                            • lampka_witoszowska Re: Sprawa o ograniczenie praw rodzicielskich. 15.04.12, 14:39
                                              tylko głupi ludzie uważają, że trzeba pieniędzy, żeby okazać własnym dzieciom szacunek i miłość

                                              żyj więc w swojej modzie na sukces, przecież każdy z nas wybiera smile ja z innej bajki jestem, na szczęście smile
                                              • altz Re: Sprawa o ograniczenie praw rodzicielskich. 15.04.12, 14:44
                                                lampka_witoszowska napisała:

                                                > tylko głupi ludzie uważają, że trzeba pieniędzy, żeby okazać własnym dzieciom s
                                                > zacunek i miłość
                                                >
                                                > żyj więc w swojej modzie na sukces, przecież każdy z nas wybiera smile ja z innej
                                                > bajki jestem, na szczęście smile

                                                Tylko głupi ludzie nie potrafią zrozumieć, że nie każdego stać na choćby wynajęcie niani.
                                                To jest Twoja Moda na sukces, to nie mój świat. smile
                                                • nihoa szczerze podziwiam;-) 15.04.12, 15:40
                                                  nie wiem, czy moje dzieci ciągna kogoś intelektualnie w przedszkoluwink
                                                  wiem, że są szczęśliwe i bezpieczne, bo mimo rozwodu i wyjazdu (mojego)250 km, mają stały i częsty kontakt z tatą i jego rodziną (kompletnie niezgodny z ustaleniami sądu za to zgodny z ich interesem).
                                                  zachowałam się jak gówniara wychodząc za nieodpowiedniego czlowieka - drugi raz - rodząc mu dzieci. rozwodząc się zniszczyłam moim dzieciom dzieciństwo - takie jakie powinno być z mamą i tatą.
                                                  moge dalej zachowywać się jak gówniara i krzyczeć - ja mam rację - jestem wszystkowiedząca mamusią, ja wiem co jest najlepsze dla dziecka. ale skoro spieprzylam tyle rzeczy - moze warto posluchać drugiej strony - a przede wszystkim dzieci.
                                                  bo bycie rodzicem to nie proba sił - kto się spoźni 5 min nie zobaczy dziecka.
                                                  to zaciśnięcie czasami zębów i zrozumienie, że czasy bycia rozpieszczoną królewną (królewiczem), ktorej świat rzuca się do stóp i wszystko działa zgodnie z tupnięciem nóżki minęly gdzieś w wieku lat 5. czas dojrzeć i zadbać o swoje dzieci.
                                                  Żeby poniosły jak najmniejsze konsekwencje WASZYCH gówniarskich i niedojrzałych decyzji.
                                                  • zmeczona100 Re: szczerze podziwiam;-) 15.04.12, 16:04
                                                    To świetnie, że wreszcie dojrzałaś i zachowujesz się odpowiedzialnie; że wiesz, co spieprzyłaś i ponosisz tego konsekwencje.

                                                    Chyba, że wszystkich mierzysz swoją miarką, uważając nas za gówniarstwo.
                                                  • nihoa Re: szczerze podziwiam;-) 15.04.12, 16:11
                                                    nie no co Ty zmęczona - Ciebie nigdy bym się nie ośmieliła, Ty jesteś wybitnawinkodpowiedzialna, wyważona, inteligentna - jesteś moim absolutnym wzoremwink
                                                  • lampka_witoszowska Re: Nihoa 15.04.12, 16:42
                                                    nie zauważyłam, żebyś cokolwiek podziwiała, a już na pewno nei szczerze - ale i nie o to chodziło smile

                                                    chodziło o przedstawienie sytuacji w której poległy wszelkie madrości ludowe i głoszenie nadrzędności praw rodzica nad prawami dziecka
                                                    i nadal chodzi głównie o to, by decydować tak, by było dobrze dla dziecka, nie dla dorosłych w sytuacji, gdy tworzona rodzina dla dziecka jest niszcząca

                                                    skąd wiesz, że Twoje dzieci są szczęśliwe? wink
                                                    bo moje o tym mówi

                                                    co do bezpieczeństwa - to określam ja, nie dziecko
                                                • zmeczona100 Re: Sprawa o ograniczenie praw rodzicielskich. 15.04.12, 16:06
                                                  > Tylko głupi ludzie nie potrafią zrozumieć, że nie każdego stać na choćby wynaję
                                                  > cie niani.

                                                  Tylko głupi nie rozumieją, że wśród ludzi są i tacy, których stać na wynajęcie opiekunki i że nie jest to powód, aby się wstydzić.


                                                  > To jest Twoja Moda na sukces, to nie mój świat. smile

                                                  Nom. W świecie lampki musiałbyś zakasać rękawy i wziąć się do roboty.
                                                  Chyba, że uwazasz, że lampce sama spada manna z nieba. Wtedy wejdź z nią w komitywę- jej nie zabraknie, a Ciebie stać będzie na opiekunki do dzieci.
                                                • lampka_witoszowska Re: Altz :D 15.04.12, 16:45
                                                  nie ośmieszaj się udowadnianiem, że kobiety dzielą się na pijawki i bohaterki mody na sukces, proszę Cię big_grin

                                                  to nadal nei jest moja moda na sukces - Twój pomysł, więc weź to sobie wink
                                        • altz Re: Sprawa o ograniczenie praw rodzicielskich. 15.04.12, 14:42
                                          zmeczona100 napisała:

                                          > A taki, dajmy na to, Altz- ooo,
                                          > ten to dopiero mądry gość jest!
                                          Dziękuję! smile Nareszcie zrozumiałaś! big_grin

                                          > > Jeśli masz dobre intencje, to na pewno coś wymyślisz!
                                          > Pytanie było do Ciebie. Skoro taki mądry jesteś, to oświeć nas, głupie baby.
                                          Ja nie wiem, jakie są obostrzenia, ale dziecko dwuletnie nie śpi cały czas i są jeszcze soboty i niedziele, chyba, że facet został zagoniony do roboty i pracuje po 14 godzin dziennie, żeby Lampce było dobrze, a jemu źle. wink
                                          Jak ktoś nie chce się dogadać, to dobry pretekst zawsze znajdzie.
                                          U mnie też było podobnie, wcześniej mogłem być z małym dzieckiem do woli, mogłem z nim wyjechać i nie było zastrzeżeń, co też robiłem. Potem, po rozwodzie, gdy urosło, okazało się za małe, żebym mógł się nim opiekować. big_grin
                                          • lampka_witoszowska Re: :D 15.04.12, 17:15
                                            nie rozumiem możliwości "zaganiania faceta do pracy", możesz rozwinąć tę zapewne światłą myśl? wink

                                            niemój jest wolnym człowiekiem, dokładnie jak chciał smile może nie pracować smile
                                            jak nie przyśle alimentów, będzie miał założoną sprawę u komornika, jak będzie przysyłał ustalone w sądzie minimum to niczego nei zmieni, dałam radę żyć z zasiłku wychowawczego nie dojadając, tym bardziej dam radę z pensji - na razie podnosi wedle własnego uznania, może nie podnosić, naprawdę jest wolnym człowiekiem wink

                                            wracając do dyskusji sprzed kilku dni - właśnie po to istnieje dobre wykształcenie i wsparcie rodziców, żeby człowiek dał radę sam siebie i dziecko utrzymać w przyszłosci - i nie jest to moda na sukces, ale normalne życie
                                            jeśli dla kogoś to jest moda na sukces, to głoduje, żeby spłacić alimenty, walczy o każdą złotówkę w sądzie i psioczy do końca życia na jakiś tajemny "zły los"

                                            nie wiem, co bym zrobiła nie mając pieniędzy na nianię - pewnie dobry los podesłały mi rewelacyjną sąsiadkę albo dobrą ciocię wink
                                            ale ja żyję na głuchej prowincji, w Witoszowie wszystko jest możliwe
                                          • zmeczona100 Altz 15.04.12, 18:21

                                            Lampka zadała Ci pytanie:

                                            > ps. zagadka specjalnie dla Ciebie: dziecko 2 lata, ma się widzieć z ojcem decyz
                                            > ją sądu
                                            od 16.30 do 19.30
                                            > zasypia o 15., codziennie mniej więcej o tej porze, śpi do 16, czasem do 17.
                                            > ojciec wysuwa zarzut, że matka ogranicza mu kontakty - jak mają razem zadecydow
                                            > ać, co jest dobre dla dziecka?

                                            A Ty piszesz takie pierdy:

                                            Mądrzy rodzice dogadują się i zmieniają godzinę spotkań, a dziecko może pójść wcześniej do ojca i tam spać albo pójść później i spać cała noc.
                                            Różnimy się zasadniczo, Ty zakładasz złą wolę, ja zakładam brak przemyślenia i jakieś mechanizmy, których nie jesteśmy świadomi.


                                            Brak logiki się kłania:

                                            1. Skoro zapadł wyrok, to znaczy, że sprawa trafiła do sądu, a to z kolei oznacza, że rodzice nie mogli się dogadać- a Ty ciągle nudzisz tym magicznym dogadywaniem się (może wreszcie mógłbyś sam to wypróbować w praktyce?)

                                            2. Wyrok wyrokiem, ale sprawiedliwość ma być po stronie chłopa.

                                            To powtarzam za lampką- jakie rozwiązanie widzisz w opisanym przypadku? Pamietaj o faktach:

                                            1. jest wyrok sądu i to oznacza, że obydwoje rodzice muszą się do niego dostosować
                                            2. W wyznaczonych godzinach kontaktu z ojcem dziecko śpi.

                                            Słucham więc Twych mądrości.
                                            • altz Re: Altz 15.04.12, 18:29
                                              zmeczona100 napisała:

                                              > 1. jest wyrok sądu i to oznacza, że obydwoje rodzice muszą się do niego dostoso
                                              > wać

                                              Ale pierdy piszesz. Przecież to jest czas kiedy ojciec ma pełne prawo spotkać się z dzieckiem, a matka nie może odmówić. Może się spotkać w innym czasie, o ile cała trójka się na to zgadza. Jeśli się nie zgadzają, to zostaje zmiana sądownie. Przecież rodzice wiedzą, jak jest najlepiej, nie sąd i rodzice wnoszą o zmiany, jeśli coś nie działa.
                                              Takie to trudne? wink
                                              • zmeczona100 Re: Altz 15.04.12, 18:44
                                                Pierdy to Ty piszesz.
                                                W jaki sposób matka ma przygotować śpiącego dwulatka, aby był gotowy na spotkanie z ojcem? W jaki sposób ojciec może realizować swoje prawo do kontaktów wg wyroku sądu, jesli w tym czasie dziecko spi? Czy matka odmawia w tej sytuacji kontaktu ojca z dzieckiem?

                                                Może się spotkać w innym czasie, o il
                                                > e cała trójka się na to zgadza.

                                                Ustaliliśmy chyba, że skoro mają wyrok z sądu, to się nie dogadują.

                                                Jeśli się nie zgadzają, to zostaje zmiana sądow
                                                > nie.

                                                To w końcu w opisanej sytuacji:

                                                Przecież to jest czas kiedy ojciec ma pełne prawo spotkać s
                                                > ię z dzieckiem,

                                                Czyli na czym- konkretnie- polegałaby realizacja jego prawa i co z prawem dziecka do nieprzerwanego, spokojnego poobiedniego snu?

                                                Przecież rodzice wiedzą, jak jest najlepiej, nie sąd i rodzice wnoszą o zm
                                                > iany, jeśli coś nie działa.
                                                > Takie to trudne? wink

                                                Otóż to- co jest takiego trudnego w kierowaniu się dobrem dziecka, że aż trzeba lecieć z taką pierdołą do sądu?
                                                • altz Re: Altz 15.04.12, 19:09
                                                  zmeczona100 napisała:

                                                  > W jaki sposób ojciec może realizować swoje prawo do kontaktów wg wy
                                                  > roku sądu, jesli w tym czasie dziecko spi? Czy matka odmawia w tej sytuacji kon
                                                  > taktu ojca z dzieckiem?
                                                  To jest sprawa do mediacji i do zmiany terminów przed sądem. Już to napisałem, ale widzę, że nie czytasz. wink

                                                  > Ustaliliśmy chyba, że skoro mają wyrok z sądu, to się nie dogadują.
                                                  Wy ustaliliście, my nie.wink My znamy takie sytuacje, gdzie sąd sam grzebał w spotkaniach, pomimo braku takiej prośby rodziców. Rodzice stwierdzili, że wyrok, wyrokiem, ale i tak będą robić po swojemu i się dogadują.
                                                  Jeśli się faktycznie nie dogadują, to zostaje mediator i sąd. Przecież takie sprawy można zmieniać, gdy zajdzie taka potrzeba.
                                                  • lampka_witoszowska Re: Altz 15.04.12, 19:58
                                                    altz napisał:

                                                    > zmeczona100 napisała:
                                                    >
                                                    > > W jaki sposób ojciec może realizować swoje prawo do kontaktów wg wy
                                                    > > roku sądu, jesli w tym czasie dziecko spi? Czy matka odmawia w tej sytuac
                                                    > ji kon
                                                    > > taktu ojca z dzieckiem?
                                                    > To jest sprawa do mediacji i do zmiany terminów przed sądem. Już to napisałem,
                                                    > ale widzę, że nie czytasz. wink


                                                    glupio piszesz smile
                                                    ojciec z reguły widzi się z dzieckiem do 20 - 20.15, bo chcą oboje, a jak mu środy przestały pasować, to spotkania za zgodą Młodej przeniosłam na czwartek, ot tak smile

                                                    mediacje na temat snu Młodej? no, głupio piszesz smile w czasie łażenia na mediację z kimś dziekco trzeba by było zostawić, czyli szukać opiekunki i oswajać dziecko z nią (wtedy naszej niani jeszcze nei było) - a w tym mieście akurat mojej rodziny nei ma, rodzina niemojego nie miała kontaktu z Młodą wystarczającego, żeby dziecko zostawiać z nimi - i nade wszystko w czasie mediacji żadne z nas nie było z dzieckiem, czyli i tak się traci (a przecież dziecko ma prawo do obojga rodziców)

                                                    uwierz, naprawdę wystarczy liczyć sie z dzieckiem smile Młoda skończyła 3 latka i przestała zasypiać po obiedzie smile to trudno było przewidzieć? na mediacje aż trzeba lecieć? big_grin

                                                    a że z ojcem nei da się porozumieć - wynikiem tego ma ograniczone prawa rodzicielskie


                                                    >
                                                    > > Ustaliliśmy chyba, że skoro mają wyrok z sądu, to się nie dogadują.
                                                    > ]
                                                    > Wy ustaliliście, my nie.wink

                                                    Wy to kto? wink ja i Zmęczona? a potrzebujesz niemojego do ustalenia wersji poprawnej? to Ci od razu napiszę, że jestem osobą utrudniającą kontakty big_grin


                                                    My znamy takie sytuacje, gdzie sąd sam grzebał w sp
                                                    > otkaniach, pomimo braku takiej prośby rodziców. Rodzice stwierdzili, że wyrok,
                                                    > wyrokiem, ale i tak będą robić po swojemu i się dogadują.
                                                    > Jeśli się faktycznie nie dogadują, to zostaje mediator i sąd. Przecież takie sp
                                                    > rawy można zmieniać, gdy zajdzie taka potrzeba.

                                                    u nas też tak jest smile w sytuacjach, gdy coś jest na rękę ojcu smile
                                                    ale i tak jestem osobą utrudniającą kontakty - bo jak Młoda nei chciała się z ojcem widywać, to tatuś robił jazdy, że ją zniechęcam, a potem - że ją namawiam big_grin
                                                    nie na darmo terapeuta twierdził, że jestem wyjątkowo cierpliwą i opanowaną osobą smile
                                                  • altz Re: Altz 15.04.12, 20:35
                                                    Zupełnie nie rozumiem tego, co piszesz i w jakim celu?
                                                    Czy sprawdzasz, czy ja mam szklaną kulę? big_grin
                                                    Przydałoby Ci się trochę więcej elastyczności, bo wszędzie szukasz problemów.

                                                    > uwierz, naprawdę wystarczy liczyć sie z dzieckiem smile Młoda skończyła 3 latka i
                                                    > przestała zasypiać po obiedzie smile to trudno było przewidzieć? na mediacje aż tr
                                                    > zeba lecieć? big_grin
                                                    Rozumiem, że dzięki takiej wspaniałej mamie dziecko nie widziało ojca przez rok? big_grin
                                                    Mediacje są dla normalnych ludzi, którzy chcą się porozumieć, ale mają z tym problem, choćby z powodu zbyt dużego poziomu emocji, a sąd jest dla ludzi, a nie ludzie dla sądu i można niektóre sprawy zatwierdzić w sądzie również na spokojnie.
                                                  • lampka_witoszowska Re: Altz 15.04.12, 21:49
                                                    masz rację, na siłę otwieram Ci oczy, nie należy

                                                    ojciec widywał dziecko zaraz po tym, jak się obudziło, wyprzytulało i wstało -
                                                    mimo to zarzucał ograniczanie kontaktów - nie przyszło Ci to do głowy? a cóż ja Ci na to poradzę?

                                                    napisałeś o mediacjach - bez sensu, niezależnie od tego, czy przyjmiesz do wiadomości, czy nie

                                                    dzięki tak wspaniałej mamie dziecko jeszcze ma chęć ojca widzieć, choć wczoraj rozpoczął odwiedziny u chorej od wyśmiewania jej nieumiejętności wypowiedzenia R
                                                    - ale to moje dziecko i moja w tym głowa, żeby było szczęśliwe, ojciec zajęty jest wojowaniem, zwykle o to, co było 4 lata temu big_grin

                                                    nie masz racji jeśli chodzi o podejście do dzieci rozwiedzionych rodziców, bo akurat dzieci nie bierzesz pod uwagę, tak po prostu - i zaczynasz kombinować, byle tego nie przyznać
                                                    więc brnij dalej w swoje trollowe docinki każdej mamie, jaka tu się pojawi

                                                    ze mną już tyle nie pogadasz
                                                  • zmeczona100 Re: Altz 15.04.12, 20:37
                                                    Dobijaj do brzegu i skup się na podanym przykładzie, a nie na tym, co Ci się wydaje. tak trudno odnieść się do konkretnej sytuacji? Nie potrafisz i tego?
                              • zmeczona100 Re: Sprawa o ograniczenie praw rodzicielskich. 15.04.12, 16:01
                                > O ile dobrze przeczytałem, ojciec mieszkał z dzieckiem, matka uprowadziła dziec
                                > ko, ale ojciec zna dziecko, więc o słabym kontakcie nie ma mowy.

                                Brawo, altz! Gratuluję podania swej definicji dobrego kontaktu z dzieckiem big_grin Wystarczy, że ojciec zna dziecko- nie jest ważne, czy ono jego również.

                                Brawo!
                            • nowel1 Re: Sprawa o ograniczenie praw rodzicielskich. 15.04.12, 15:18
                              lampka_witoszowska napisała:

                              > a jeśli to poczucie własności to niepuszczenie 4latka do ojca na kilka dni,z k
                              > tórym dziecko ma słaby kontakt - to dla mnie to jest odpowiedzialna decyzja, ta
                              > matka zna swoje dziecko Altz, lepiej niż Ty


                              Ma słaby kontakt od 3 miesięcy, czyli od kiedy matka wyprowadziła się.
                              Tyle wiemy od autorki.
                              • zmeczona100 Re: Sprawa o ograniczenie praw rodzicielskich. 15.04.12, 15:58
                                No zaraz, a na jakiej podstawie wiemy, że wcześniej było zdecydowanie lepiej?
                                Wiemy czy tak myślimy?

                                ---------
                                Pierwszy mąż jest jak naleśnik- zwykle nieudany.
                        • nowel1 Re: Sprawa o ograniczenie praw rodzicielskich. 15.04.12, 15:15
                          lampka_witoszowska napisała:

                          > oceny moralne sa beznadziejne w sytuacji, gdy nawet nie wiesz, dlaczego ta matk
                          > a tam się wyprowadziła

                          Zawsze odpowiadając na post opieramy się na tym, co autor postu pisze. Nie dodałam nic od siebie, odniosłam się do relacji autorki.
                          Przypuszczam, że gdyby powód wyprowadzki wiązał się z nieprawidłową relacją ojca z dzieckiem, napomknęłaby o tym.
                          • lampka_witoszowska Re: Nowel 15.04.12, 16:35
                            przypuszczasz - to daleko do zorientowania się w sytuacji ZANIM się ją oceni, tak?
                            można dopytać, prawda?

                            a jeśli wyjazd był podyktowany samym faktem rozwodu?
                            zaczniemy tu oceniać i krytykować decyzję o rozwodzie?
                            autorka wątku jak na razie stoi przed wizją sprawy o ograniczanie jej praw rodzicielskich, bo panu zachciało się postraszyć - no, nie dostał chłopiec tego, co zażądał, został sprowokowany więc do wytoczenia dział i zacznie ostrzał - a szczęśliwe, spokojne i radosne dziekco będzie patrzyło, jak to tatuś z mamusią chce się porozumieć (i o tym, że chce czy nie chce też nei było, więc spokojnie z wyobrażeniami)

                            proponuję jednak opierać się na przekazanych faktach, będzie zdrowiej - pleść swoje własne historie można kilometrami na kanwie czyjegoś pytania na forum - ale po co?
                            • nowel1 Lampko 15.04.12, 17:01
                              Dokładnie to samo można napisać o Twoim podejściu do sprawy.
                              Swoje wnioski budujesz na " a jeśli"
                              Nic mi do czyjejś decyzji o rozwodzie, jeśli nie o to pytał.
                              Można całą opisaną sytuację widzieć tak jak Ty to opisałaś - " bo panu zachciało się postraszyć - no, nie dostał chłopiec tego, co
                              > zażądał, "
                              albo tak jak ja do tego podchodzę - mama wyprowadziła się po czym odmówiła ojcu możliwości spędzenia z dzieckiem świąt.

                              No, pozostanę przy swoim. Ojciec ma takie sama prawa rodzicielskie jak matka, i nie rozumiem czemu to on ma się wycofać.
                              • zmeczona100 Re: Lampko 15.04.12, 17:16
                                nowel1 napisała:

                                >
                                > albo tak jak ja do tego podchodzę - mama wyprowadziła się po czym odmówiła ojcu
                                > możliwości spędzenia z dzieckiem świąt.

                                Zrobiła tak bez żadnych podstaw, przyczyn?
                                >
                                > No, pozostanę przy swoim. Ojciec ma takie sama prawa rodzicielskie jak matka, i
                                > nie rozumiem czemu to on ma się wycofać.

                                I o tym tu mowa cały czas- o prawach ojca, a nie o prawach dziecka smile

                                A tak BTW, skoro ma prawa, to i obowiązki- w jaki sposób realizował je do tej pory? Poza sporadycznymi kontaktami, oczywiście.
                                • altz Re: Lampko 15.04.12, 17:30
                                  zmeczona100 napisała:

                                  > A tak BTW, skoro ma prawa, to i obowiązki- w jaki sposób realizował je do tej p
                                  > ory? Poza sporadycznymi kontaktami, oczywiście.
                                  To jest dopiero cynizm! Najpierw się wynieść daleko z dzieckiem, a potem udowadniać, że ojciec się nim nie zajmuje codziennie.
                                  • zmeczona100 Re: Lampko 15.04.12, 19:06
                                    A Ty w jaki sposób realizujesz swoje obowiązki? I kto jest temu winien?
                                    • altz Re: Lampko 15.04.12, 19:11
                                      zmeczona100 napisała:

                                      > A Ty w jaki sposób realizujesz swoje obowiązki? I kto jest temu winien?
                                      Płacę i czekam, aż dzieci podrosną. wink
                                      Winien jest sąd i polskie państwo.
                                      • zmeczona100 Re: Lampko 15.04.12, 20:40
                                        Zapomniałes o solidarności jajniczej.
                                        • altz Re: Lampko 15.04.12, 20:45
                                          zmeczona100 napisała:

                                          > Zapomniałes o solidarności jajniczej.
                                          A co to jest?
                                          Nie piszę już więcej z Tobą, bo mnie nie ubogacasz, a wątek wyszedł głupawy i wypadałoby go skasować.
                                          • zmeczona100 Re: Lampko 15.04.12, 20:49
                                            Niech zostanie.
                                            Na drugi raz myśl, zanim naciśniesz Enter.
                                            Ja się swoich postów nie wstydzę, ani moich poglądów, które w nich wyrażam.
                                            • lampka_witoszowska Re: kurczę :) 15.04.12, 21:51
                                              jak to jest, robi ktoś z siebie idiotę i zaraz chce wycięcia wątku
                                              zamiast się uczyć na własnych błędach, zamiatanie pod dywan

                                              cóż za mało ambitne społeczeństwo
                              • lampka_witoszowska Re: Lampko 15.04.12, 17:19
                                przyjrzyj się - przecież właśnie po odmowie spędzenia świąt u ojca ojciec postraszył ograniczeniem praw matce

                                to nie jest moje widzimisię, taka jest opisana sytuacja

                                żeby ograniczyć prawa, trzeba być pewnym, że matka źle zajmuje się dzieckiem, działa na jego szkodę
                                czy szkodą może być to, co autorka opisała?
                                • nihoa DZIECKO ma PRAWO do obojga rodziców 15.04.12, 17:25
                                  ale tego to im Nowel nie wytłumaczymy;-/
                                  • nowel1 Re: DZIECKO ma PRAWO do obojga rodziców 15.04.12, 17:41
                                    nihoa napisała:

                                    > ale tego to im Nowel nie wytłumaczymy;-/

                                    Wygląda na to, że masz rację.. przykre, bo mam wrażenie, że są to rozumne kobiety, a nie chcą/nie potrafią oderwać się od patrzenia na wszystko przez pryzmat własnych doświadczeń.
                                    • zmeczona100 Re: DZIECKO ma PRAWO do obojga rodziców 15.04.12, 18:03
                                      Nowel, ja Cię proszę- nie wmawiaj mi, że jestem przeciwko kontaktom dzieci z ojcami.
                                      Jestem przeciwko tylko i wyłącznie uprzedmiotowieniu dziecka i bezwzględnej realizacji egoistycznych zachcianek dorosłych (fakt- w większości mężczyzn) w stosunku do dzieci.
                                      • lampka_witoszowska Re: DZIECKO ma PRAWO do obojga rodziców 15.04.12, 20:07
                                        prawo dziecka jest przekuwane w prawo ojca - i tylko w tym problem, ale to prawo dzieci jakimś sposobem przestaje się liczyć i szanowne grono nie wie, o co w ogóle chodzi - może przez własne popełnione błędy i przymuszanie dzieci do czegos, do czego przymuszać nei należy

                                        nikt tu nei będzie umiał wyjaśnić, jakim w ogóle prawem rodzice się rozwodzą, skoro dziecko ma prawo do obojga rodziców smile
                                • altz Re: Lampko 15.04.12, 17:33
                                  lampka_witoszowska napisała:

                                  > żeby ograniczyć prawa, trzeba być pewnym, że matka źle zajmuje się dzieckiem, d
                                  > ziała na jego szkodę
                                  > czy szkodą może być to, co autorka opisała?

                                  Wystarczy, że matka ogranicza dziecku prawa do spotkań z ojcem, to jest wystarczający powód odebrania praw rodzicielskich.
                                  U nas pan niewiele zwojuje, bo Polska nie jest krajem cywilizowanym, ale z czasem to się zmieni i za takie numery będą przekazywać opiekę nad dzieckiem.
                                  • zmeczona100 Re: Lampko 15.04.12, 18:05
                                    > Wystarczy, że matka ogranicza dziecku prawa do spotkań z ojcem, to jest wystarc
                                    > zający powód odebrania praw rodzicielskich.

                                    Jeśli matka nie stosuje się do wyroków sądu- to tak, tak może być. Jak brzmi wyrok sądu w tej konkretnej, dyskutowanej sprawie?

                                    > U nas pan niewiele zwojuje, bo Polska nie jest krajem cywilizowanym, ale z czas
                                    > em to się zmieni i za takie numery będą przekazywać opiekę nad dzieckiem.

                                    ... a świstak siedzi i zawija sreberka.
                                    • altz Re: Lampko 15.04.12, 18:35
                                      zmeczona100 napisała:

                                      > > U nas pan niewiele zwojuje, bo Polska nie jest krajem cywilizowanym, ale
                                      > z czas
                                      > > em to się zmieni i za takie numery będą przekazywać opiekę nad dzieckiem.
                                      > ... a świstak siedzi i zawija sreberka.

                                      Znowu jakieś pierdy piszesz, jakbyś nie wiedziała, jaka jest praktyka w tym kraju.
                                      Znowu udajesz niekumatą. big_grin
                                      Sędzia w sprawie kary za utrudnianie spotkań dziecka z ojcem: "kara nie jest po to, żeby ukarać matkę, tylko po to, żeby spowodować przestrzeganie orzeczeń sądu." Po czym jeszcze raz pogroził matce palcem i następny miesiąc z głowy!
                                      Słyszałaś kiedyś o matce w Polsce, której odebrano opiekę nad dzieckiem z tego powodu, że znęcała się nad dzieckiem nie pozwalając mu się spotkać z ojcem? Ja jeszcze nie!
                                      • zmeczona100 Re: Lampko 15.04.12, 18:50
                                        ja wcale nie udaję- przecież z założenia baby są niekumate, więc skąd to zdziwienie?


                                        > Słyszałaś kiedyś o matce w Polsce, której odebrano opiekę nad dzieckiem z tego
                                        > powodu, że znęcała się nad dzieckiem nie pozwalając mu się spotkać z ojcem? Ja
                                        > jeszcze nie!

                                        A to kto napisał- KSIONC?

                                        altz napisał:


                                        >
                                        > Wystarczy, że matka ogranicza dziecku prawa do spotkań z ojcem, to jest wystarc
                                        > zający powód odebrania praw rodzicielskich.


                                        Nie zaprzeczaj więc sam sobie i kontroluj, co, gdzie i jak piszesz. Mysl- to nie boli.

                                        Bo to, że świstak siedzi i zawija sreberka to taka sama prawda, jak ta, że sądy za utrudnianie ojcom kontaktów z dziećmi będą przekazywać opiekę ojcom.
                                        • altz Re: Lampko 15.04.12, 19:14
                                          > > Wystarczy, że matka ogranicza dziecku prawa do spotkań z ojcem, to jes
                                          > t wystarc
                                          > > zający powód odebrania praw rodzicielskich.


                                          Powinno się tak robić, w niektórych krajach tak to działa, u nas jeszcze(!) nie, ale tak będzie, jestem tego na 100% pewien. U nas też by można było to zrobić, prawo na to pozwala, bo to jest sytuacja znęcania się nad dzieckiem, ale sądy prawo mają w głębokim poważaniu i robią po swojemu.
                                  • lampka_witoszowska Re: Altz :D 15.04.12, 20:12
                                    jesteś następny, który w tym wątku piszesz o znęcaniu sie nad dzieckiem odmową spotkania zojcem,a nawet nei zainteresowałeś się zdaniem owego dziecka co do wyjazdu z tatą na święta big_grin
                                    to co to za wydawanie wyroków wedle własnej wyobraźni? smile

                                    no, jak dla mnie to takie bezsensowne gadanie zwykłej baby, która ma jedyny patent na życie wszystkich dookoła
                                    • altz Re: Altz :D 15.04.12, 20:42
                                      Zakaz spotykania się dziecka z rodziną jest przemocą wobec tego dziecka.
                                      Dziecko również dopasowuje się do swojego prześladowcy, czuje się winne.
                                      Nie znam, dokładnie sytuacji tutaj, Ty też nie znasz.
                                      Nie wiem, jak czuje to dziecko, z dzieckiem nie rozmawiałem, a brakuje informacji od osoby postronnej.
                                      • zmeczona100 Re: Altz :D 15.04.12, 20:51
                                        Altz, weź Ty, chuopie, wyjdź na spacer- dobrze Ci to zrobi.
                                      • lampka_witoszowska Re: Altz :D 15.04.12, 21:55
                                        jasne, bo jak matka dziecka pisze, że uznała, że lepiej będzie, jeśli dziecko zostanie, to na pewno nalezy założyć, że manipuluje i znęca się nad dzieckiem

                                        powołaj, Altz, komitet forumowy do sprawdzania realiów sprawy, jeśli jest sprawa przedstawiona przez matkę
                                        • nowel1 Re: Altz :D 17.04.12, 09:59
                                          Nie trzeba nic dodawać, lampko.
                                          Wystarczy przeczytać to, co jest napisane : matka wyprowadziła się, dziecko przez 3 miesiące nie widziało ojca, po czym po początkowej zgodzie matka odmówiła ojcu i dziecku możliwości spędzenia razem świąt.
                                          To są fakty opisane przez matkę.
                                          Dywagacje "czy dziecko chciało", "czy matka miała powody", "co się działo wcześniej" to już Twoje dygresje.
                                          I teraz: wyjąwszy sytuacje patologiczne - o których matka nie napomyka - dla dziecka dobrym jest mieć regularny kontakt z ojcem. Matka odmawiając, odmawia czegoś o największej wadze własnemu synowi.
                                          To jest naprawdę bardzo proste.
                                          • lampka_witoszowska Re: Altz :D 17.04.12, 12:43
                                            tak, są ludzie dla których wola dziecka jest tylko dygresją
                                            mnie z tego powodu zwyczajnie żal dzieci
                                            • nowel1 Re: Altz :D 17.04.12, 13:26
                                              > tak, są ludzie dla których wola dziecka jest tylko dygresją
                                              > mnie z tego powodu zwyczajnie żal dzieci
                                              >

                                              Możesz mówić do mnie w drugiej osobie, nie w pierwszej? Jakoś tak odrobinę uprzejmiej by było.
                                              To raz.
                                              Dwa- "wola dziecka" w dyskutowanym przypadku jest wyłącznie Twoją projekcją.
                                              Trzy - dość często w przypadku 4-latka to rodzic podejmuje decyzje, i to niekoniecznie zgodne z wolą dziecka.
                                              Cztery - opisana przez Ciebie sytuacja w ŻADEN sposób nie jest argumentem przeciwko spędzaniu dziecka z ojcem kilku dni. Bo jest inna, bo dotyczy innych osób i, jak sama napisałaś, ojciec tam był "wcześniej niewidziany".
                                              A dyskusja o "efektach takiego czy innego prawa" jest jałowa. Każde prawo niestety bywa użyte w sposób nieodpowiedzialny, nie dotyczy to wyłącznie prawa dziecka i jego ojca do spędzania razem czasu.
                                              Lampko, spójrz na to z innej strony, po prostu. Może pomogłoby Ci wyobrazić sobie, że to nie ja ten post napisałam.
                                              • nowel1 Re: Altz :D 17.04.12, 13:35
                                                nowel1 napisała:


                                                > Możesz mówić do mnie w drugiej osobie, nie w pierwszej?

                                                A nie w trzeciej miało być, rzecz jasna wink

                                                Ad meritum, czyli zadbania o kontakt przez ojca.
                                                W opisanej sytuacji ojciec jest postawiony w skrajnie niekorzystnej sytuacji - odległość plus niezgoda na spędzenie z dzieckiem kilku dni; uważasz że realne jest odwiedzanie dziecka w miejscu odległym o 300 km na kilka godzin dziennie?
                                                • lampka_witoszowska Re: Altz :D 17.04.12, 14:39
                                                  dla mnie by było to realne co tydzień

                                                  jak to jedna sędzia powiedziała - sa ojcowie, co przez komin wejdą, byle widzieć się z dzieckiem

                                                  ale jak ojciec zaczyna mieć poczuwie winy, że nei stać go na takie poświęcenie, to zaczyna szukac winnej - oczywiście matki

                                                  byłoby grzecznie, o ile tak bardzo chcesz być grzeczny, gdybyś zwrócił konsekwentnie uwagę najpierw Nohoi, o ile nie pomyliłam nicka, która napisała odpowiedź na mój post zwracając się do Ciebie
                                                  • nowel1 Re: Altz :D 17.04.12, 15:03
                                                    Nie oczekuję ani od ojca, ani od matki, żeby wchodzili przez komin.
                                                    Wydaje mi się, że jesteśmy w stanie jak ludzie dogadać się między sobą, zamiast omijać ograniczenia narzucane arbitralnie przez drugiego rodzica "wchodzeniem przez komin".
                                                    Dziecko jest najważniejsze? Nie, dziecko jest równie ważne jak pozostali członkowie rodziny, a matka nie jest jedyną osobą, która potrafi ocenić potrzeby dziecka.
                                                    Realne co tydzień? No może i tak, byłoby to dobre. Rozumiem że "nie na cały weekend", skoro "nie na święta".
                                                    Zatem - ojciec w ramach wchodzenia przez komin powinien raz na tydzień pokonać 600 km, aby zobaczyć się ze swoim dzieckiem.
                                                    1000 zł miesięcznie.
                                                    Plus, zapewne, alimenty.

                                                    Realne. Dla niektórych być może tak.

                                                    Aha: jestem kobietą.
                                                  • nihoa zupełnie hipotetyczna sytuacja 17.04.12, 15:22
                                                    dziecko, po rozwodzie wywiezione do tych "dobrych" dziadków (bo od strony mamusi).
                                                    mamusia wraz z rodzinką jedzie po tatusiu - no bo kto może byc winnym rozpadu małżeństwa - tylko on.
                                                    dziecko słucha na codzień - tata jest zły, taki, śmaki, owaki.

                                                    strategia dobra - dziecko nie chce jeździć do taty.

                                                    tylko lekko krótkoterminowa.

                                                    f.kafeteria.pl/temat.php?id_p=3705799
                                                    ale kto by się tam przejmowałwink

                                                    mamunia wie najlepiej. . .

                                                    też jestem kobietą. ale jakoś potrafię zrozumieć, że wszystko co powiem złego o ojcu moich dzieci (którego sama im wybrałam), wróci do nich w postaci poczucia niskiej wartości (skoro mój tata jest złym czlowiekiem - to kim jestem ja?)
                                                    dzieci sobie ocenią same jak podrosną. na razie mają prawo do beztroskiego dzieciństwa. i obojga rodziców.
                                                  • lampka_witoszowska Re: zupełnie hipotetyczna sytuacja 18.04.12, 07:52
                                                    widzisz tylko dwie możliwości - mama dobra oddaje dziecko na każde zawołanie tatusia (nie dziecka, o dziwo)
                                                    mama zła, mówi złe rzeczy o ojcu i unieszczęśliwia dziecko na każdy możliwy sposób
                                                    (ba, na kafeterię się nawet powołasz, żeby coś sobie udowodnić)

                                                    widzisz gdzieś tu możliwość przyjęcia innej optyki czy zmierzasz już tylko do ośmieszania kogoś, bo masz jedyną, słuszną, najmojszą rację?

                                                    napisałam się dosć dużo, jak nadal tkwisz w swoich dwóch możliwych opcjach, to mi się już nie chce, wybacz
                                                  • nihoa ;-) 18.04.12, 08:06
                                                    sytuacja, jak zaznaczyłam, była hipotetyczna.

                                                    ale "uderz w stół a nożyce się odezwą"

                                                    a podobno tłumaczą się tylko winni. . .
                                                  • lampka_witoszowska Re: ;-) 18.04.12, 10:19
                                                    własnie uniknęłam sytuacji, gdy adwersarz niskich lotów usiłuje sprowadzić rozmowę do mojego kompletnie niepotrzebnego tłumaczenia się smile ale, widać, nawet tego nie zauważyłaś big_grin

                                                    cóż, że tak powiem... w marcu jak w garncu smile
                                                  • nowel1 Re: ;-) 18.04.12, 10:52
                                                    Jeśli ktoś ma odmienne zdanie niż Ty, jest "niskich lotów"?
                                                  • lampka_witoszowska Re: ;-) 18.04.12, 12:32
                                                    nie, absolutnie smile

                                                    ale jeśli ktos nie uznaje wymiany w rozmowie, tylko wciskanie komuś do głowy swoich treści, po drodze sugeruje "i tak im nie wytłumaczymy", a kończy na sprowadzaniu rozmówcy do poziomu uczniaka, którego może uda się postawić pod ścianą - to tak, wtedy jest niskich lotów
                                                  • lampka_witoszowska Re: Altz :D 18.04.12, 07:47
                                                    no, to wyjasniłaś sporadyczność kontaktów, chęć zabrania po takowych rzadkich kontkatach małego dziecka na kilka dni i wygrażanie odebraniem praw rodzicielskich smile

                                                    i na dodatek nadal wierzysz, że to wszystko tatuś robi dla dobra dziecka w ramach dogadywania się z mamusią? słodkie wink
                                                  • nowel1 Re: Altz :D 18.04.12, 10:55
                                                    lampka_witoszowska napisała:


                                                    > i na dodatek nadal wierzysz, że to wszystko tatuś robi dla dobra dziecka w rama
                                                    > ch dogadywania się z mamusią? słodkie wink

                                                    Tak, nadal wierzę.
                                                    Źle się dyskutuje z osobą prezentującą taką dawkę cynizmu i sarkazmu.
                                                    Wystarczy, jak dla mnie.
                                                  • lampka_witoszowska Re: Altz :D 18.04.12, 12:34
                                                    zawsze do usług, jesli nadal dyskusję będziesz opierać na swojej wierze, nie na realiach smile
                                                  • nihoa Re: Altz :D 18.04.12, 16:48
                                                    jeśli chodzi o dzieci, wolę lecieć bardzo nisko i bardzo powoli, bo lecąc wysoko łatwo coś przeoczyć . . . szczególnie, jesli leci się w chmurachwink


                                                  • lampka_witoszowska Re: Altz :D 20.04.12, 07:45
                                                    to zejdź z tych chmur i zacznij spacerować
                                                    wicej szczegółów dojrzysz
                                                    proste wink
                                                  • nihoa Re: Altz :D 20.04.12, 10:38
                                                    cóż za porażająca błyskotliwość - na taką ripostę potrzebvowałaś dwóch dni namysłu - gratulacje.

                                                    trzymaj się dalej swojej racji.

                                                    bo zniżanie się do mojego poziomu jakoś bardzo cię wyczerpujewink

                                                    powiedzialabym intelektualnie - ale to chyba za duże słowowink
                                                  • lampka_witoszowska Re: Altz :D 20.04.12, 11:45
                                                    proszę? big_grin

                                                    zaprawdę powiadam Ci, Drogie Dziecko, nie siedzę bez przerwy na forum i nie dumam nad ripostami na mądrzejsze i głupsze teksty big_grin

                                                    ale wysnuła się we mnie niteczka pobłażliwej sympatii dla Ciebie smile
                                              • lampka_witoszowska Re: Altz :D 17.04.12, 14:33
                                                po pierwsze, nie widzę niczego niestosownego w mojej wypowiedzi - a że piszę o tym, co ja uważam, to piszę własnie w pierwszej osobie

                                                opisana przeze mnie sytuacja miała unaocznić, jak łatwo zarzucać bezpodstawnie cokolwiek, szczególnie jak ojciec postanawia być kuratorem sprawdzającym poprawność działań matki - to dwa

                                                w jałowych dla siebie dyskusjach po prostu nei bierz udziału, ale raczej postaraj się nie narzucać swojego odbioru innym, to trzy

                                                próbuję namówić tego i owego na forum do popatrzenia na sprawę oczami dziecka, tylko tyle - bo nie ja, nie ten i nie ów są tu najważniejsi, tylko dziecko właśnie - to po czwarte
                                          • lampka_witoszowska Re: przypominam też 17.04.12, 12:48
                                            że o regularny kontakt powinien zadbać ojciec
                                            tu kontakt jest sporadyczny
                                            i jak dla mnie bezsenswna chęć zabrania małego dziecka na kilka dni

                                            a propos - znam mtkę, która 6letniego syna wysłała z niewidzianym wcześniej ojcem nad morze, bo jej mundrzy doradzili, że to przecie też jego syn
                                            do dziś kobieta pluje sobie w brodę, dziecko odwiezione po 3h dniach, zaryczane, jeszcze pół roku budziło się z płaczem

                                            tak, tak, zaraz znajdą sie mundre wyjasnienia, że matka zawaliła, ojciec zawalił albo znajomi zawalili
                                            a tu po prostu nikt psychiki dziecka nei wziął pod uwagę
                                            bo tak najprościej ojciec ma prawo i dziecko ma prawo - no totakie bywają efekty tego "prawa"
                • altz Re: Sprawa o ograniczenie praw rodzicielskich. 15.04.12, 11:32
                  dotti2424 napisała:

                  > a co Pan/ Pani by zrobił/zrobiła w takiej sytuacji?
                  Pozwoliłbym na zabranie dziecka nawet na dłużej i dogadywał się z rodziną, żeby jednakowo karmić i dbać o dziecko.

                  > Nie utrudniałam wczesniej kontaktow dziecka z ojcem, jak dzwonił i chciał z nim rozmawiać
                  > zawsze dałam go do telefonu, nawet na skypie , ale mąż jak dzwonił nie zawsze pytał o
                  > dziecko.
                  > A po groźbach, że nie zobaczę dziecka wolałam się zabezpieczyć.
                  Sama zaczęłaś wojnę, więc się nie dziw, że druga strona, robi tak samo.
                  Teraz będzie już tylko trudniej, bo sobie zupełnie nie ufacie, spieprzyłaś sprawę i życie dziecku.
                  Tak się zastanawiam czy Ty w ogóle wiesz coś na temat dziecka? Telefon i Skype dla 4-latka?
                  Nie umiesz się opiekować dzieckiem, bo nic o nim nie wiesz.
                  Przecież takie małe dziecko nie potrafi tego wykorzystać, nie umie się skupić na ekranie, musi mieć spotkanie twarzą w twarz, przytulić się, pobawić. Jak można tego nie rozumieć?
                  • lampka_witoszowska Re: Sprawa o ograniczenie praw rodzicielskich. 15.04.12, 11:43
                    nie zaczęła wojny, gdyby ja chciała zacząć, od razu powiedziałaby: nie, ty gnoju, nie zobaczysz dziecka i finito

                    przemysliwuje kobieta, co dobre - to chyba dobrze?
                    • nihoa Re: Sprawa o ograniczenie praw rodzicielskich. 15.04.12, 11:53
                      Lampka -mam czteoletnią córkę - za każdym razem, kiedy zadaję jej pytanie, czy chce jechać do taty - dopowiada (twierdzącowink.
                      Mój patner ma czteroletnią córkę, za każdym razem kiedy ma do nas przyjechać jej mama zadaje jej pytanie - jedziesz do taty czy zostajesz. Mała odpowiada i jedzie lub nie.
                      skoro dziecko przebywało z tatą 4 lata - przez trzy miesiące rozłaki nie zapomniało o nim i potrzebuje go tak samo jak mamy.
                      traktujmy dzieci poważnie.
                      • lampka_witoszowska Re: Sprawa o ograniczenie praw rodzicielskich. 15.04.12, 11:59
                        jeśli tak chcesz poważnie traktować dzieci, to dlaczego nie zapytałaś, co dziecko na propozycję wyjazdu do taty?

                        ps. ja też wiem, o czym piszę
                    • altz Re: Sprawa o ograniczenie praw rodzicielskich. 15.04.12, 11:54
                      lampka_witoszowska napisała:

                      > nie zaczęła wojny, gdyby ja chciała zacząć, od razu powiedziałaby: nie, ty gnoj
                      > u, nie zobaczysz dziecka i finito
                      Zaczęła mówiąc od razu "nie!".
                      >
                      > przemysliwuje kobieta, co dobre - to chyba dobrze?
                      Zakładasz coś, o czym nie było mowy.
                      Matka tylko powiedziała, że uważa to za dobre dla dziecka, wcale nie oznacza to, że to naprawdę przemyślała.
                      Co w tym dobrego, że dziecko nie będzie się spotykać z rodzicem? Myślę, że faktycznie się nie zastanowiła, tak samo jak ze Skype'm dla 4-latka.
                      • lampka_witoszowska Re: Sprawa o ograniczenie praw rodzicielskich. 15.04.12, 12:02
                        słabe, jeśli ktoś bierze się za doradztwo, a nie przeczyta dokładnie, co autor wątku pisze

                        najpierw powiedziała tak,a potem zmieniła zdanie

                        można ją ukamienować za to, a można widzieć dobrą wolę
                        każdy z nas wybiera
                        • altz Re: Sprawa o ograniczenie praw rodzicielskich. 15.04.12, 12:08
                          lampka_witoszowska napisała:

                          > najpierw powiedziała tak,a potem zmieniła zdanie
                          Najpierw powiedział, że nie ukradnie, a potem jednak ukradł? big_grin
                          • lampka_witoszowska Re: Sprawa o ograniczenie praw rodzicielskich. 15.04.12, 12:11
                            rozumiem, że dla Ciebie decydowanie o dziecku to to samo, co kradzież

                            większosc mężczyzn tak rozumuje

                            może dlatego zwykle nie macie przyznawanej opieki?
                            testosteron, to Was osłabia, a kiedyś wykończy smile
                            • altz Re: Sprawa o ograniczenie praw rodzicielskich. 15.04.12, 12:22
                              lampka_witoszowska napisała:

                              > rozumiem, że dla Ciebie decydowanie o dziecku to to samo, co kradzież
                              Nie o to chodzi. Chodzi o to, że matka popełnia przestępstwo i żadnym usprawiedliwieniem nie jest to, że przedtem nie chciała tego przestępstwa popełnić.

                              > większosc mężczyzn tak rozumuje
                              >
                              > może dlatego zwykle nie macie przyznawanej opieki?
                              > testosteron, to Was osłabia, a kiedyś wykończy smile
                              Samozachwyt? big_grin A może to poczucie siły? big_grin
                              Widzę, że macie coś wspólnego z panią Mamą-Autorką. Obie jesteście przemocowcami.
                              • lampka_witoszowska Re: Sprawa o ograniczenie praw rodzicielskich. 15.04.12, 12:50
                                tu się skończyły moje możliwości rozmowy smile
                                inaczej chyba musiałabym Ci napisać, że jesteś łysym blondynem z jedną nogą krótszą i pieprzykiem na prawym barku albo coś równie oderwanego od rzeczywistosci - a ja takich odlotów nie odnotowuję u siebie, na szczęście
                                • altz Re: Sprawa o ograniczenie praw rodzicielskich. 15.04.12, 13:35
                                  lampka_witoszowska napisała:

                                  > tu się skończyły moje możliwości rozmowy smile
                                  > inaczej chyba musiałabym Ci napisać, że jesteś łysym blondynem z jedną nogą kró
                                  > tszą i pieprzykiem na prawym barku albo coś równie oderwanego od rzeczywistosci
                                  > - a ja takich odlotów nie odnotowuję u siebie, na szczęście
                                  Czym szybciej zobaczysz zachowania przemocowe w niektórych swoich decyzjach, tym lepiej będzie dla wszystkich.
                                  Ludzie nie są doskonali, niestety. Takich mocno empatycznych osób nie jest zbyt wiele na świecie, większość ma jakąś ciemną stronę swojej osobowości, część sobie z nimi radzi, a część tylko usprawiedliwia.
                                  • lampka_witoszowska Re: Sprawa o ograniczenie praw rodzicielskich. 15.04.12, 14:33
                                    uściślijmy, że nie znasz żadnych moich decyzji, które podlegałyby Twojej skrzywionej ocenie
                  • zmeczona100 Re: Sprawa o ograniczenie praw rodzicielskich. 15.04.12, 11:59
                    > Sama zaczęłaś wojnę, więc się nie dziw, że druga strona, robi tak samo.
                    > Teraz będzie już tylko trudniej, bo sobie zupełnie nie ufacie, spieprzyłaś spra
                    > wę i życie dziecku.
                    > Tak się zastanawiam czy Ty w ogóle wiesz coś na temat dziecka? Telefon i Skype
                    > dla 4-latka?
                    > Nie umiesz się opiekować dzieckiem, bo nic o nim nie wiesz.


                    Altz, chłopie, litości...
                    Poczucie winy to może zadziałać na osobę podatną na manipulacje, a to nie oznacza, że dotyczy wszystkich kobiet.

                    > Przecież takie małe dziecko nie potrafi tego wykorzystać, nie umie się skupić n
                    > a ekranie, musi mieć spotkanie twarzą w twarz, przytulić się, pobawić. Jak możn
                    > a tego nie rozumieć?

                    Jestem ograniczona w takim razie, bo nie rozumiem, co tu jest do rozumienia. Z moimi siostrzeńcami z drugiego końca Polski na żywo widuję się 2-3 razy w roku, za to via Skype- przynajmniej raz w tygodniu. Najmłodszy siostrzeniec za pół roku skończy 4 lata, a taki system porozumiewania mamy w zasadzie od samego początku- jak miał kilka miesięcy.
                    Co w tym dziwnego?? Skype bardziej się sprawdził, niż komórka czy stacjonarny. Oczywiście chodzi o posługiwanie się podczas rozmowy kamerką.
                    • altz Re: Sprawa o ograniczenie praw rodzicielskich. 15.04.12, 13:43
                      zmeczona100 napisała:

                      >Z moimi siostrzeńcami z drugiego końca Polski na żywo widuję się 2-3 razy w roku,
                      > za to via Skype- przynajmniej raz w tygodniu. Najmłodszy siostrzeniec za pół r
                      > oku skończy 4 lata, a taki system porozumiewania mamy w zasadzie od samego pocz
                      > ątku- jak miał kilka miesięcy.

                      Ekstra! Podziwiam rodziców i te dzieci, bo to jest dla mnie niecodzienne.
                      Znam dużo starsze dzieci, co nie potrafią posługiwać się telefonem czy Skype'm, nie mają tyle spokoju w sobie.
                      Żeby to działało, muszą dzieci potrafić, umieć się skupić, a dorośli też muszą umieć. Ja nie potrafię, tak mam, nawet przez telefon nie umiem rozmawiać.
                      I tak uważam, że dla dzieci ważny jest kontakt osobisty, nie wirtualny.
                      Jeśli jest tak dobrze, jak piszesz, równie dobrze można adoptować na odległość dziecko z Afryki? smile Nie będzie przecież różnicy między własnym potomstwem, a dzieckiem z innego kontynentu, oboje będą wirtualni!
                      • zmeczona100 Re: Sprawa o ograniczenie praw rodzicielskich. 15.04.12, 14:04
                        Mówimy o korzystaniu ze Skype, a nie o prowadzeniu statków kosmicznych.
                        • altz Re: Sprawa o ograniczenie praw rodzicielskich. 15.04.12, 14:27
                          zmeczona100 napisała:

                          > Mówimy o korzystaniu ze Skype, a nie o prowadzeniu statków kosmicznych.
                          Rozumiem, że to Cię śmieszy i chcesz wszystko ośmieszyć. Ludzie są jednak różni i mają różne problemy. wink
                          Ja się nie śmieję z ludzi, którzy nie rozumieją choćby systemu emerytalnego i podatków, a takie osoby to 90% populacji, nawet wśród osób po dwóch fakultetach. Jesteśmy różni, ja widzę problemy dzieci w kontaktach przez Internet, tak samo u dorosłych.
                          • zmeczona100 Re: Sprawa o ograniczenie praw rodzicielskich. 15.04.12, 16:09
                            > Rozumiem, że to Cię śmieszy i chcesz wszystko ośmieszyć. Ludzie są jednak różni
                            > i mają różne problemy. wink

                            Nie, nie śmieszy mnie. Szkoda mi tylko partnerów życiowych osób, które nie mają ochoty opanować tak proste umiejętności.
                            Altz, mój tato ma 72 lata i korzysta ze Skype; mało tego- sam uruchamia i korzysta z komputera i neta- tak samo, jak moja mama. Ale im się chce i mają taką potrzebę.
                            • zmeczona100 Re: Sprawa o ograniczenie praw rodzicielskich. 15.04.12, 16:10
                              Szkoda mi tylko partnerów życiowych osób, które nie mają
                              > ochoty opanować tak prostych umiejętności.
              • zmeczona100 Re: Sprawa o ograniczenie praw rodzicielskich. 15.04.12, 11:52

                >
                > Czyli tłumacząc na nasze, ponieważ mąż chce zabrać mi dziecko, więc ja mu zabra
                > łam dziecko wcześniej.

                A tłumacząc na nasze (tj. babskie)- dziecko to nie paczka bez uczuć, której jest wszystko jedno gdzie i kiedy jest. Skoro moje dziecko jest bardziej związane ze mną, a z ojcem ma sporadyczny i luźny kontakt, to normalne, że gdyby nagle zostało pozbawione mojej obecności, to czułoby się zagrożone i źle, bo byłoby w obcym miejscu, z osobami, które tylko trochę zna.
                Reasumując- jeśli jest to tylko chwilowa sytuacja (dziecko nie zauważy braku matki, bo wraca do niej, nim zacznie tęsknić i czuć się niezbyt bezpiecznie), jak to ma miejsce przy kontaktach krótkich (kilka godzin, dni), to nic się nie dzieje. Ale kiedy grożą mi, że zmienią mu całkowicie centrum życiowe, to bronię je przed tym, gdyż wiem, że potrzeba bezpieczeństwa jest podstawą do jego prawidłowego rozwoju.

                Oczywiście, to nie stoi w miejscu, ale sytuacja jest dynamiczna- wtedy na bieżąco modyfikujemy warunki (wydłużamy spotkania, wyjeżdża do miejsca zamieszkania ojca, wyjeżdża z nim na wakacje itp.).

                Ale kto by tam myslał o dziecku. To przecież dorośli mają prawo i żądają, by go przestrzegać!
                • altz Re: Sprawa o ograniczenie praw rodzicielskich. 15.04.12, 13:18
                  Dla mnie to jest chore, co piszesz.
                  Dlaczego dziecko nie może się spotykać z ojcem? Bo się za często spotyka z matką!
                  Jeśli tak się do tego podchodzi, to faktycznie nie ma rozwiązania i najlepszym rozwiązaniem byłoby rozstrzelanie ojca po rozwodzie najlepiej pod ścianą sądu.
                  • zmeczona100 Re: Sprawa o ograniczenie praw rodzicielskich. 15.04.12, 14:03
                    altz napisał:

                    > Dla mnie to jest chore, co piszesz.

                    Dla mnie też- to domaganie się, żeby bez protestu oddać dziecko, bo ojciec MA PRAWO.

                    > Dlaczego dziecko nie może się spotykać z ojcem?

                    A gdzie ja tak napisałam?
                    Tylko proszę zacytować dokładnie.

                    > Bo się za często spotyka z matk
                    > ą!

                    Nie. Bo miało sporadyczny kontakt z ojcem i dziecko nie traktuje go jako kogoś ważnego.
                    Bo widzisz Altz, nadal nie możesz pojąć, że kontakty, relacje z własnym dzieckiem zależą od postawy dorosłych, a nie ich partnerów czy samych dzieci i nie potrafisz zrozumieć, że nie wystarczy rozkaz, aby dziecko czuło się bezpieczne z osobą, której nie zna za dobrze i którą spotyka sporadycznie (jako konsekwencja własnych wyborów dorosłego- to mam na myśli).

                    > Jeśli tak się do tego podchodzi, to faktycznie nie ma rozwiązania i najlepszym
                    > rozwiązaniem byłoby rozstrzelanie ojca po rozwodzie najlepiej pod ścianą sądu.

                    Takich super opiekuńczych ojców ,którzy łaskę robią płacąc alimenty i grają nimi w kwestii i tak niepotrzebnych im kontaktów, jak najbardziej powinno się eksterminować.
                    • altz Re: Sprawa o ograniczenie praw rodzicielskich. 15.04.12, 14:20
                      zmeczona100 napisała:

                      > Dla mnie też- to domaganie się, żeby bez protestu oddać dziecko, bo ojciec MA P
                      > RAWO.
                      Ja nie napisałem że ojciec ma prawo. Ja wierzę, że dziecko wychowuje się w rodzinie i chce samo z siebie spotykać się, o ile nie jest nastawiane przez rodzinę. Jeśli faktycznie nie chce, to widocznie jakiś powód jest: albo matka/babka itd. przemocowiec, albo ojciec ma coś za pazurami. Wtedy by trzeba było ustalić ojcu mu zakaz zbliżania się do dziecka i odebrać prawa rodzicielskie albo matce odebrać dziecko, zależnie od sytuacji.

                      >
                      > > Dlaczego dziecko nie może się spotykać z ojcem? Bo się za często spotyka z matką!
                      > A gdzie ja tak napisałam?
                      Ja tak napisałem, czytaj ze zrozumieniem.
                      To jest konsekwencja, matka ma za duży wpływ na dziecko, dziecko jest zdominowane i nie chce się spotykać z ojcem. Taka miłość też jest patologią.
                      Naturalnie, odrzucam takie sytuacje, gdy dziecko jest poważnie chore, nie zachowuje się normalnie.

                      > Nie. Bo miało sporadyczny kontakt z ojcem i dziecko nie traktuje go jako kogoś
                      > ważnego.
                      Przecież dziecko mieszkało z ojcem, potem dopiero matka wyjechała z dzieckiem 300 km dalej!

                      > nie potrafisz zrozumieć, że nie wystarczy rozkaz, aby dziecko czuło się bezpieczne z o
                      > sobą, której nie zna za dobrze i którą spotyka sporadycznie (jako konsekwencja
                      > własnych wyborów dorosłego- to mam na myśli).
                      Ja rozumiem, że dziecko może mieć małe wątpliwości, ale Ty nie rozumiesz, że dziecko ze zdrowego środowiska jest naturalnie zainteresowane, o ile nie jest chore i to środowisko nie jest patologiczne.

                      > Takich super opiekuńczych ojców ,którzy łaskę robią płacąc alimenty i gr
                      > ają nimi w kwestii i tak niepotrzebnych im kontaktów, jak najbardziej powinno s
                      > ię eksterminować.
                      A najlepiej wszystkich! wink Niech żyje świat bez mężczyzn! big_grin
                      • zmeczona100 Re: Sprawa o ograniczenie praw rodzicielskich. 15.04.12, 16:39
                        altz napisał:


                        > Ja nie napisałem że ojciec ma prawo. Ja wierzę, że dziecko wychowuje się w rodz
                        > inie i chce samo z siebie spotykać się, o ile nie jest nastawiane przez rodzinę

                        A mnie nie interesuje Twoja wiara.
                        Ja np. jestem przekonana o tym, że dziecko samo z siebie chce spotykać się z ojcem na takich samych zasadach, jak ze znajomymi- dobrze im razem, mają wspólny język, znają się dobrze i mają przyjemne wspomnienia z poprzednich doświadczeń. I nastawianie nie ma tu nic do rzeczy- tym bardziej, że regułą jest, iż nastawiane są dzieci ojców, którzy nie potrafią myśleć o dziecku, tylko o sobie.


                        > . Jeśli faktycznie nie chce, to widocznie jakiś powód jest: albo matka/babka it
                        > d. przemocowiec, albo ojciec ma coś za pazurami. Wtedy by trzeba było ustalić o
                        > jcu mu zakaz zbliżania się do dziecka i odebrać prawa rodzicielskie albo matce
                        > odebrać dziecko, zależnie od sytuacji.

                        Nooo, brawo. Nic po środku?

                        > > > Dlaczego dziecko nie może się spotykać z ojcem? Bo się za często sp
                        > otyka z matką!
                        > > A gdzie ja tak napisałam?
                        > Ja tak napisałem, czytaj ze zrozumieniem.

                        czytam, rozumiem. Ty zakładasz jedną, jedyną i oczywistą prawdę- dziecko nie może spotykać się z ojcem. A ja to rozumiem inaczej- rodzic ma się postarać od najwcześniejszego etapu życia dziecka, aby był dla swego dziecka tak samą ważną osobą w jego życiu, jak matka. I wtedy nie będzie tłumaczenia, że zabroniłam kontaktów ojca z dzieckiem, a bo tak.


                        > To jest konsekwencja, matka ma za duży wpływ na dziecko, dziecko jest zdominowa
                        > ne i nie chce się spotykać z ojcem.

                        Powaga? Ciekawe, jak by wyglądało wychowanie dzieci, na czym by polegało, gdyby matki dążyły do poziomu zaangażowania ojców big_grin
                        Może zamiast pie.rzyć o tym, jak to winne są matki, to wziąć się za siebie? Altz, napisz, mój drogi, czy Twoje dzieci nie chcą się z Tobą spotykać, bo są zdominowane przez matkę i że to tylko i wyłącznie jej wina?


                        > Taka miłość też jest patologią.

                        Jasne, stworzyć dziecku poczucie bezpieczeństwa, zagwarantować stabilizację- to jest dopiero patologia!

                        > Naturalnie, odrzucam takie sytuacje, gdy dziecko jest poważnie chore, nie zacho
                        > wuje się normalnie.

                        hehehhhe... Nie spotkałam się z przypadkiem, kiedy dziecko zachowywałoby się nienormalnie; za to dorośli- i owszem.


                        > Przecież dziecko mieszkało z ojcem, potem dopiero matka wyjechała z dzieckiem 3
                        > 00 km dalej!

                        A jak wyglądały relacje dziecka i jego ojca przed wyjazdem?
                        Ale fakty poproszę, a nie to, co Ci się wydaje, a co przejmujesz za pewnik.

                        >
                        > Ja rozumiem, że dziecko może mieć małe wątpliwości, ale Ty nie rozumiesz, że dz
                        > iecko ze zdrowego środowiska jest naturalnie zainteresowane, o ile nie jest cho
                        > re i to środowisko nie jest patologiczne.

                        No ba. Przecież dlatego jak dziecko jest ze zdrowego środowiska, to idąc do przedszkola od razu wsiąka bezbólowo w nowe środowisko! Wszak jest naturalnie zainteresowane!


                        > A najlepiej wszystkich! wink Niech żyje świat bez mężczyzn! big_grin

                        Nie wszystkich- wystarczy tych, którzy przynoszą wstyd prawdziwym mężczyznom.
                        czyli np. jasamale, dziad47, konecki czy Ty.

                        Bosche! jak byłoby cudownie!!!
                        • altz Re: Sprawa o ograniczenie praw rodzicielskich. 15.04.12, 17:23
                          zmeczona100 napisała:

                          > I nastawianie nie ma tu nic do rzeczy- tym bardziej, że regułą jest, iż nastaw
                          > iane są dzieci ojców, którzy nie potrafią myśleć o dziecku, tylko o sobie.
                          Twoją regułą? Czy to jest Twoja wiara?

                          > Ty zakładasz jedną, jedyną i oczywistą prawdę- dziecko nie mo
                          > że spotykać się z ojcem. A ja to rozumiem inaczej- rodzic ma się postarać od na
                          > jwcześniejszego etapu życia dziecka, aby był dla swego dziecka tak samą ważną o
                          > sobą w jego życiu, jak matka. I wtedy nie będzie tłumaczenia, że zabroniłam kon
                          > taktów ojca z dzieckiem, a bo tak.
                          Atak hormonów i pani powie "nie, bo nie!". Trudno rozmawiać z kobietą w takim stanie.
                          Już kiedyś pisałem, że antyterroryści mają obowiązek strzelać w pierwszej kolejności do terrorystek. Może dlatego, że mogą mieć okres? big_grin

                          > Ciekawe, jak by wyglądało wychowanie dzieci, na czym by polegało, gdyby
                          > matki dążyły do poziomu zaangażowania ojców big_grin
                          Myślę, że by było normalnie. Ojcowie mieliby więcej czasu dla dzieci, a matki na jakieś swoje sprawy.

                          > napisz, mój drogi, czy Twoje dzieci nie chcą się z Tobą spotykać, bo są zdom
                          > inowane przez matkę i że to tylko i wyłącznie jej wina?
                          Dały się okłamać matce przed rozwodem, myślę, że jej tego nigdy nie darują.
                          Mają swoje życie, a ja nie jestem na co dzień, normalne, że więzi się rozluźniają.

                          > Jasne, stworzyć dziecku poczucie bezpieczeństwa, zagwarantować stabilizację- to
                          > jest dopiero patologia!
                          Taka stabilizacja jest g... warta i to jest faktycznie patologia, muszę się z Tobą zgodzić.
                          Natomiast samo bezpieczeństwo jest bardzo ważne, żeby dziecko miało w domu spokój bez awantur i rękoczynów, jak też bez szantażowania i gróźb, a w tym dziadostwie obie płcie są jednakowo skuteczne.

                          > A jak wyglądały relacje dziecka i jego ojca przed wyjazdem?
                          > Ale fakty poproszę, a nie to, co Ci się wydaje, a co przejmujesz za pewnik.
                          To Ty przyjmujesz za pewnik to, że facet był beznadziejny. To jest Twoje widzenie świata i
                          Facet się zdenerwował, bo mu zależy na dziecku. Robi głupstwa, bo jest bezradny.

                          > Nie wszystkich- wystarczy tych, którzy przynoszą wstyd prawdziwym mężczyznom.
                          > czyli np. jasamale, dziad47, konecki czy Ty.
                          >
                          > Bosche! jak byłoby cudownie!!!
                          No to już! Spotkamy się, rewolwer z jedną kulą, rosyjska ruletka, ktoś zginie: dziad albo zołza, świat będzie szczęśliwszy! big_grin
                          • zmeczona100 Re: Sprawa o ograniczenie praw rodzicielskich. 15.04.12, 18:14
                            > Twoją regułą? Czy to jest Twoja wiara?

                            Odczep się od mojej wiary i przyjrzyj się faktom z tego forum.

                            > Atak hormonów i pani powie "nie, bo nie!". Trudno rozmawiać z kobietą w takim s
                            > tanie.

                            Ojojoj, jakie biedne z Was misie, ojojoj.

                            > Myślę, że by było normalnie. Ojcowie mieliby więcej czasu dla dzieci, a matki n
                            > a jakieś swoje sprawy.

                            big_grin I kto to pisze? Facet, który zwiał jak najdalej od byłej i swoich dzieci.

                            > Taka stabilizacja jest g... warta i to jest faktycznie patologia, muszę się z T
                            > obą zgodzić.

                            Że co?? Stabilizacja, przewidywalnośc to jest patologia?

                            > Natomiast samo bezpieczeństwo jest bardzo ważne, żeby dziecko miało w domu spok
                            > ój bez awantur i rękoczynów, jak też bez szantażowania i gróźb, a w tym dziados
                            > twie obie płcie są jednakowo skuteczne.

                            I to wg Ciebie zapewnia poczucie bezpieczeństwa?

                            > Dały się okłamać matce przed rozwodem, myślę, że jej tego nigdy nie darują.

                            No jasne- taką myśl przekażesz dzieciom, bo wiadomo, że to jest normalne takie przekazywanie innym swojego sposoby myslenia i zarażania nim.

                            > Mają swoje życie, a ja nie jestem na co dzień, normalne, że więzi się rozluźnia
                            > ją.

                            To w końcu dzieci zmalały czy więzi się rozluźniły?

                            > To Ty przyjmujesz za pewnik to, że facet był beznadziejny. To jest Twoje widzen
                            > ie świata

                            ha! Ty możesz mieć swoje, a ja swojego nie mogę?


                            > Facet się zdenerwował, bo mu zależy na dziecku. Robi głupstwa, bo jest bezradny

                            A może się wkurzył, bo mu się jego własność zbiesiła i smie robić po swojemu?

                            Sądy pewnie też biorą pod uwagę, że ktoś narobił głupstw, bo był bezradny i nie zasądzają kary np. za kradziez w sklepie?
                            Skąd Twoja tendencja do usprawiedliwienia nawet najdurniejszych posunięć facetów?


                            No to już! Spotkamy się, rewolwer z jedną kulą, rosyjska ruletka, ktoś zginie:
                            > dziad albo zołza, świat będzie szczęśliwszy!

                            Mój czas jest zbyt ceny, aby go trwonić na spełnianie zachcianek nieudaczników życiowych.
                            • altz Re: Sprawa o ograniczenie praw rodzicielskich. 15.04.12, 18:47
                              zmeczona100 napisała:

                              > big_grin I kto to pisze? Facet, który zwiał jak najdalej od byłej i swoich dzieci.
                              Nie zwiałem, zaczynam nowe życie. Już nie jesteśmy razem, mam takie prawo.
                              Jakoś nie miałem ochot mieszkać na śmietniku, a tylko taką miałem propozycję. big_grin

                              > Że co?? Stabilizacja, przewidywalnośc to jest patologia?
                              Jasne, że taka stabilizacja, gdzie nie wolno dziecku spotykać się ojcem nie jest nic warta.
                              W więzieniach też mają pełną przewidywalność, może o to Ci chodzi? wink

                              > I to wg Ciebie zapewnia poczucie bezpieczeństwa?
                              Część dzieci marzy o takiej sytuacji, gdy nie ma awantur w domu, przemocy i jest co jeść.

                              > No jasne- taką myśl przekażesz dzieciom, bo wiadomo, że to jest normalne takie
                              > przekazywanie innym swojego sposoby myslenia i zarażania nim.
                              Jasne, że powiem prawdę, ja dzieci nigdy nie okłamuję.

                              > To w końcu dzieci zmalały czy więzi się rozluźniły?
                              Według ich matki, zrobiły się mniejsze, niż przed rozwodem, w związku z tym nie proponowałem nawet wspólnego czasu.
                              Przy takiej odległości wspólna godzina to jest nic, tylko spędzanie dłuższego czasu ma sens.

                              > A może się wkurzył, bo mu się jego własność zbiesiła i smie robić po swojemu?
                              Może i tak, ale nie sądzę, że tak było. Mężczyźni rzadko ograniczają spotkania dzieci z rodziną, a kobiety często.


                              > Sądy pewnie też biorą pod uwagę, że ktoś narobił głupstw, bo był bezradny i nie
                              > zasądzają kary np. za kradziez w sklepie?
                              > Skąd Twoja tendencja do usprawiedliwienia nawet najdurniejszych posunięć facetó
                              > w?
                              Sądy na sprawach karnych zajmują się poważnie sprawami, a na sprawy rodzinne mają w nosie i załatwiają to na kolanie niszcząc ludzi. Myślę, że wiesz, że sądy rodzinne są zsyłką dla sędziego!

                              > Mój czas jest zbyt ceny, aby go trwonić na spełnianie zachcianek nieudaczników
                              > życiowych.
                              Sama jesteś nieudacznikiem życiowym, inaczej już byś dawno rozwiązała swoje osobiste sprawy. Nie chcesz, wolisz się mścić i kwękać na forum. Biedna misia! big_grin
                              • zmeczona100 Re: Sprawa o ograniczenie praw rodzicielskich. 15.04.12, 18:55

                                > Część dzieci marzy o takiej sytuacji, gdy nie ma awantur w domu, przemocy i jest co jeść.

                                Jeśli to twoim zdaniem wystarczające, aby dziecko miało zapewnione poczucie bezpieczeństwa, to nie mamy o czym gadać.
                                To tak, jakbym uważała, że kobiety marzą o facecie, który nie pije, nie bije i nie chodzi na boki.
                                • altz Re: Sprawa o ograniczenie praw rodzicielskich. 15.04.12, 19:17
                                  zmeczona100 napisała:

                                  >
                                  > > Część dzieci marzy o takiej sytuacji, gdy nie ma awantur w domu, przemocy
                                  > i jest co jeść.
                                  >
                                  > Jeśli to twoim zdaniem wystarczające, aby dziecko miało zapewnione poczucie bez
                                  > pieczeństwa, to nie mamy o czym gadać.
                                  Jasne, że z Tobą nie warto. big_grin

                                  > To tak, jakbym uważała, że kobiety marzą o facecie, który nie pije, nie bije i
                                  > nie chodzi na boki.
                                  Część kobiet tak uważa i co dziwne, czują się nawet z tym szczęśliwe, gdy mają zapewniony byt, spokój i zdrową przewidywalność w domu. Ja też więcej nie oczekuję, mógłbym być szczęśliwy z taką osobą.
                                  • zmeczona100 Re: Sprawa o ograniczenie praw rodzicielskich. 15.04.12, 20:38
                                    I tak się dalej powiela patologię.
      • fraaa dopóki 17.04.12, 09:14
        nie zrozumiesz ze dzieciak potrzebuje ojca wiezi spedzania czasu i rozmowy dopoki bedziesz pietrzyc trudnosci w kontaktach i wymyslac preteksty a tych znajdziesz ile wlezie

        mozesz zrozumiec z miesiac rok albo nigdy bo to wymaga byc ponad wlasne ego

        dopóki on nie zacznie chamowac swojej zlosci i lepiej znosci frustracje wynikajaca z powyzszej sytuacji i godzic sie z bezsilnoascia i nie nabierze pokory dopoki takie zachowania beda mialy miejsce

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka