Dodaj do ulubionych

Drugie małżeństwo, co zrobić aby pomóc ?

17.06.12, 15:40
Małżeństwo mojej córki uchodziło za szczęśliwe. Wszystko się układało idealnie. Mieli wspaniałe dziecko , satysfakcjonującą pracę i dobre relacje obu rodzin. Byłam z niej dumna że jest uczciwym mądrym i dobrym człowiekiem. Po 10 latach przeżyliśmy wstrząs, odeszła od męża bo zakochała się w innym. Rozpadły się dwie rodziny które miały dzieci. ja przyznaję, przyjęłam postawę bliższa ciału koszula- przecież jest dorosła , wie co robi.
Wyszła powtórnie za mąż , urodziła dziecko i stała się innym człowiekiem. Przewartościowały jej się hierarchie wartości. Jej małżeństwo bardziej przypomina sektę niż związek partnerski. Są dzieci twoje moje i nasze.
Jego 5 letni syn ma dziadków którzy się nim zajmują i matkę która nienawidzi eks i utrudnia jak może spotkania z ojcem.2- latek ma obydwoje rodziców i płaczem wymusi swoje potrzeby. W najgorszej sytuacji jest moja 10 letnia wnuczka. Rozwód rodziców był dla niej traumą , wcześniej straciła ukochaną babcię. Dla spokoju w swoim związku matka ją odrzuca, godzi się że jest obiektem złośliwości i występuje przeciwko niej. Dziecku postawiono warunki – ja kocham nad życie nowego męża (3 lata temu tak kochała jej tatusia) i ty masz kochać jego bo jest teraz twoim tatą i jego mamę bo to jest teraz twoją babcia. Jest karana bo kocha swojego tatę , chciałaby być z nim bo tam czuje się kochana i bezpieczna. Nota bene jest dobrym ojcem i porzadnym człowiekiem, ożenił się ale nie ma to wpływu na relacje z córką.Ja straciłam zaufanie do córki, przekonalam się że nie mogę przekazywać wszystkiego co powie mi mała aby nie wyżywał się na niej. (Córka o wszystkim mówi swojemu mężowi ewentualnie przemilczy to co może mu sprawić przykrość – to jej słowa. Co mogę zrobić kiedy dziecko mówi mi – babciu pomóż mi, nie lubię iksa za to że źle traktuje moją Mamę i nas. Przez niego coraz częściej myślę że chciałabym umrzeć. Jestem przerażona tym co się dzieje , nie wiem jak powinnam postąpić ?
Obserwuj wątek
    • lampka_witoszowska Re: Drugie małżeństwo, co zrobić aby pomóc ? 17.06.12, 17:56
      chcesz przejąć opiekę nad wnuczką?
      a może powinien to zrobić ojciec dziecka?
    • inna_nowa_ja Re: Drugie małżeństwo, co zrobić aby pomóc ? 17.06.12, 21:01
      A czy ojciec dziewczynki wie co się dzieje? Jeśli tak to moze jest szansa aby on był ustanowiony prawnym opiekunem a jeśli nie, to wypadałoby go poinformować.
      • cecyliach Re: Drugie małżeństwo, co zrobić aby pomóc ? 17.06.12, 21:23
        Wie ze nie jest dobrze , twierdzi ze chciałby zabrać dziecko ale wie że byłaby to droga przez mękkę. To są wykształceni ludzie na prestiżowych stanowiskach, mają świetne warunki mieszkaniowe i materialne, do tego dziecko jest grzeczne , swietnie się uczy. nie ma tam przemocy fizycznej tylko psychiczne ponizanie i to też nie jest nagminne.
        • inna_nowa_ja Re: Drugie małżeństwo, co zrobić aby pomóc ? 17.06.12, 21:33
          co to znaczy że nie jest nagminne (raz, 2 razy na tydzień, na miesiąc?), ja przez mojego eks byłam poniżana i każda taka sytuacja pozostawiła piętno w mojej głowie. Droga przez mękę może uratować zrytą psychikę dziecka, więc chyba warto podjąć walkę.
          • cecyliach Re: Drugie małżeństwo, co zrobić aby pomóc ? 17.06.12, 21:59
            Tam jest jeszcze dwuletni oluś którego mała kocha, Jest dużo do stracenia, mozemy stracić z i nim kontakt. Bądz jak twierdzi przyjaciółka mojej córki odejście małej do ojca będzie takim wstrząsem że rozpadnie się to małżeństwo.
            • lampka_witoszowska Re: Drugie małżeństwo, co zrobić aby pomóc ? 17.06.12, 22:04
              czyli albo jest taka możliwość, albo przyjaciółka Twojej córki zaszantażowała Cię, że to Ty będziesz winna rozwodowi, jeśli pomożesz wnuczce zmienić dom

              jeśli masz czyste intencje, nie chcedsz tu ugrać niczego dla siebie - udowodnić córce, że głupio żyje, bo Ty byś inaczej postąpiła, albo być najlepszą babcią, która nie szczuje - więc przyjrzyj się swoim intencjom i jak nie masz nic na sumieniu, to pogadaj na spokojnie z córką - łącznie z rzuceniem pomysłu, że wnuczka moźe być szczęśliwsza u ojca (jeśli rzeczywiście widzisz taką możliwość i jeśli nie chcesz córce dokopać za cokolwiek)

              generalnie pokojowe rozmowy się sprawdzają - nawet jeśli sieją ziarno do przemyśleń i Tobie się oberwie
        • zmeczona100 Re: Drugie małżeństwo, co zrobić aby pomóc ? 17.06.12, 21:44
          > Wie ze nie jest dobrze , twierdzi ze chciałby zabrać dziecko ale wie że byłaby
          > to droga przez mękkę.

          No tak, po co zaczynać, skoro ten czas zamiast na walkę, to można przeznaczyć na same przyjemności.
          A mała? Etam, w końcu ma dach nad głową, nie chodzi głodna spać i odziać też się ma w co.
    • cecyliach Re: Drugie małżeństwo, co zrobić aby pomóc ? 17.06.12, 21:02
      Mała kocha matkę i brata, wyprowadzka do taty to pewnie rozgrywki , sądy i pogrążenie córki, ja musiałabym wystąpić przeciwko niej , podejrzewam że byłaby jeszcze gorzej.
      Wystarczy aby przestali traktować dzieci jak kukułcze jajka i liczyli się z ich potrzebami, miłości ciepła i odrobiny zainteresowania.
      • lampka_witoszowska Re: Drugie małżeństwo, co zrobić aby pomóc ? 17.06.12, 21:18
        co konkretnie masz na myśli pisząc "byłoby jeszcze gorzej"?
        myślisz, że gorzej by traktowano dziecko czy między Tobą a córką byłoby gorzej? czy cos innego?
        • inna_nowa_ja Re: Drugie małżeństwo, co zrobić aby pomóc ? 17.06.12, 21:22
          komu chcesz pomóc, córce czy małej, z opisu sytuacji odnoszę wrażenie, że córka ma gdzieś własne dziecko, kto tu jest ofiarą?
          • cecyliach Re: Drugie małżeństwo, co zrobić aby pomóc ? 17.06.12, 21:44
            Tam wszyscy potrzebują pomocy czy zimnego kubła wody. córka napewno kocha mała ,ale jest w amoku ,dla faceta skłonna jest poswięcić własne dziecko. Nie wydaje mi się ze są złymi ludzmi, gdzieś zboczyli i nie dociera do nich że dzieje się źle. Do tego jest jeszcze jego matka ktora zaognia wiele spraw .
      • zmeczona100 Re: Drugie małżeństwo, co zrobić aby pomóc ? 17.06.12, 21:45
        > Wystarczy aby przestali traktować dzieci jak kukułcze jajka i liczyli się z ich
        > potrzebami, miłości ciepła i odrobiny zainteresowania.

        Z tym to do maga trzeba, skoro do tej pory Cię nie posłuchali.
        • cecyliach Re: Drugie małżeństwo, co zrobić aby pomóc ? 17.06.12, 22:17
          zmeczona100 napisała:

          > > Wystarczy aby przestali traktować dzieci jak kukułcze jajka i liczyli się
          > z ich
          > > potrzebami, miłości ciepła i odrobiny zainteresowania.
          >
          > Z tym to do ma ga trzeba, skoro do tej pory Cię nie posłuchali.
          czasami myślę że to ojciec dziecka powinien spotkać się z przyszywanym tatusiem i wygarnąć mu swoje zastrzezenia. Ale skąd moze wiedzieć jakie one są naprawdę? nie wiem co mówi mu mała, nie ma znajomych i kolezanek od których moze się coś dowiedzieć. czy to ja powinnam się z nim spotkać i porozmawiać ?
    • woda_woda Re: Drugie małżeństwo, co zrobić aby pomóc ? 17.06.12, 22:06
      > babciu pomóż mi, nie lubię iksa za to że źle traktuje moją Mamę i nas.

      Mam dwa pytania:
      - źle traktuje" - to znaczy jak konkretnie? Co takiego robi?
      - "nas" - to znaczy kogo?
      • cecyliach Re: Drugie małżeństwo, co zrobić aby pomóc ? 17.06.12, 22:45
        co robi ? krzyczy , mówi brzydkie słowa. ja próbuję łagodzić sytuacje ale dużo mnie to kosztuje.córka mówi ze to dobry człowiek ale jakoś nie widzę w niej szczęśliwego człowieka.
        ogólnie jest miły ale apodyktyczność czuć na odległość.
        • woda_woda Re: Drugie małżeństwo, co zrobić aby pomóc ? 17.06.12, 22:51
          Chyba trochę nie rozumiem.

          To jest jej mąż, nie twój i jej ma się podobać, nie tobie.

          Mnie interesuje na co konkretnie skarży się dziecko.
          • cecyliach Re: Drugie małżeństwo, co zrobić aby pomóc ? 17.06.12, 23:23
            napisałam to dlatego że tego wynikają problemy dziecka.( apodyktyczność)to on jej wymierza kary. chodzi tu raczej o złośliwe pokazanie kto tu rządzi. dziewczynka jest grzeczna i ambitna , to ją bardz stresuje. ja była swiadkiem takiej sceny. Jego pytanie co to za mina? proszę wyjść do siebie. czasem wystarczy spojrzenie. )ma się uśmiechać jak jest smutna (nadąsana) musi wyjść. Wizyta u babci jest nagrodą. Jest zmuszana do przebywania u jego matki (zna ją 3 lata i to nie tylko z dobrej strony) ja nie bywam tam często nie wiele wiem, ale zmiany w zachowaniu małej rzucają się w oczy kazdemu kto ją znał wcześniej i są niepokojące.
            • lampka_witoszowska Re: Drugie małżeństwo, co zrobić aby pomóc ? 18.06.12, 07:30
              to wygląda tak, jakby Twoja córka poświęciła i oddała swoje dziecko pod władanie facetowi, z którym jest
              i to jest solidna podstawa do przejęcia opieki przez ojca

              rany julek, zagotowałam się
              jak dla mnie - najpierw rozmowa z córką, jak to widzisz, łącznie z propozycją oddania opieki nad dzieckiem jej ojcu, o ile jego żona tę dziewczynkę akceptuje (oddanie dziecka ojcu nei powinno być dla niej problemem, skoro i tak dzieckiem zarządza ktoś inny)

              jeśli chce utrzymać związek kosztem dziecka - to się po prostu nie uda, małżeństwo nei wymaga ofiar
            • woda_woda Re: Drugie małżeństwo, co zrobić aby pomóc ? 19.06.12, 09:58
              Moim zdaniem sytuacja wygląda następująco: pierwsze małżeństwo córki spełniało wszystkie twoje oczekiwania - wysoki standard materialny i społeczny, dziecko, obie rodziny żyjące w symbiozie a więc i ustalone, wysokie twoje miejsce w tym układzie.

              Gdy córka wyszła za mąż po raz drugi wszystko się zmieniło: zjawił się mężczyzna, którego nie znosisz ("Przez niego coraz częściej myślę że chciałabym umrzeć"), trzecia babcia, której nie znosisz ("Jest zmuszana do przebywania u jego matki"). Przybyło też dzieci - zamiast jednego oczka w głowie jest ich troje, a więc i uwaga dorosłych nie może być, jak dotąd, skoncentrowana na jednym, dodatkowo najstarszym. Twoja pozycja w rodzinie córki gwałtownie spadła - czemu trudno się dziwić, jeśli tak bardzo nie znosisz swego zięcia (zapewne z wzajemnością).

              "Złośliwe pokazanie kto tu rządzi" - no a kto powinien rządzić? Dziecko? Metoda wychowawcza polegająca na tym, że nakazuje się dziecku wyjść z pokoju nie jest może najlepsza, ale - nie przesadzajmy - nie robi dziecku krzywdy. Znajmy proporcje. Sytuacja dziewczynki, owszem, zmieniła się - rozpadła jej się rodzina, zmieniły się rodzinne stosunki, przestała być jedynaczką, przestała być najważniejsza. To się zdarza. Ale jest wciąż najważniejsza dla ciebie - jako jedyne tak naprawdę w twoim sercu wnuczę, bo syn twojej córki "z tym wstrętnym nowym mężem" to już nie to. Daj jej więc oparcie w sobie.

              Jest w tobie tyle niechęci do nowego męża córki i do jego matki, że ne jesteś dla mnie wiarygodnym świadkiem całej sytuacji. Szkoda, że nie możemy wysłuchać twojej córki.
              • lampka_witoszowska Re: Drugie małżeństwo, co zrobić aby pomóc ? 19.06.12, 10:19
                chwilkę - jesli dziecko zgłasza, że chciałoby umrzeć, to naprawdę nie dzieje mu się krzywda?
                • woda_woda Re: Drugie małżeństwo, co zrobić aby pomóc ? 19.06.12, 10:21
                  lampka_witoszowska napisała:

                  > chwilkę - jesli dziecko zgłasza, że chciałoby umrzeć, to naprawdę nie dzieje mu
                  > się krzywda?
                  >
                  Ale to babcia napisała, że chciałaby umrzeć, nie dziecko.
                  • lampka_witoszowska Re: Drugie małżeństwo, co zrobić aby pomóc ? 19.06.12, 10:23
                    możliwe, ale nie mam pewności, dla mnei to był ciąg słów wnuczki:

                    "Co mogę zrobić kiedy dziecko mówi mi – babciu pomóż mi, nie lubię iksa za to że źle traktuje moją Mamę i nas. Przez niego coraz częściej myślę że chciałabym umrzeć. Jestem przerażona tym co się dzieje , nie wiem jak powinnam postąpić ? "
                    • woda_woda Re: Drugie małżeństwo, co zrobić aby pomóc ? 19.06.12, 10:25
                      lampka_witoszowska napisała:

                      > możliwe, ale nie mam pewności, dla mnei to był ciąg słów wnuczki:

                      A dla mnie jest wypowiedź autorki: "Przez niego coraz częściej myślę że chciałabym umrzeć. Jestem przerażona tym co się dzieje , nie wiem jak powinnam postąpić ?"
                      • woda_woda Re: Drugie małżeństwo, co zrobić aby pomóc ? 19.06.12, 10:33
                        woda_woda napisała:


                        > A dla mnie jest wypowiedź autorki: "Przez niego coraz częściej myślę że chciała
                        > bym umrzeć. Jestem przerażona tym co się dzieje , nie wiem jak powinnam postąpi
                        > ć ?"

                        Zauważ też: autorka pyta, jak ma postąpić. Ale rady, aby zajęła się najmłodszym wnukiem dając tym samym córce czas na pobycie z dziewczynką - pomija milczeniem. A to jest bardzo dobra rada.
                        • lampka_witoszowska Re: Drugie małżeństwo, co zrobić aby pomóc ? 19.06.12, 10:39
                          może tak być - więc wątpliwości co do wypowiedzi, kto tu się wybiera na drugi świat, to juz chyba sama autorka mogłaby w takim razie wyjasnić
                          jak dziecko nie chce umierać, to by było mocno pocieszające

                          a rada jest dobra - dlatego podkreslam, najpierw dobrze by było, żeby babcia przyjrzała się swoim intencjom - bo może sama bardzo chce tu coś ugrać
                          jak nie, to niech spokojnie rozważy, co dla dziecka byłoby najlepsze
                          bo mam wrażenie, że jednak to dziekco stało się ofiarą, na której skupiają się złe emocje rodziny, których na siebie nawzajem nei zrzucają dorośli, mając koziołka

                          i obym się myliła
              • cecyliach Re: Drugie małżeństwo, co zrobić aby pomóc ? 20.06.12, 11:45
                To nie zupełnie jest tak jak z pozoru wygląda. W pierwszym małżeństwie ważniejsze były wartości rodzinne niż materialne.,symbioza to za dużo powiedziane , poprostu relacje obu rodzin były poprawne. Dziecko cementowało rodzinę najbliższą i dalszą .Nie sądzę aby ktoś miał problem z tym jak jest ważny w układzie.Tamta babcia była tą ukochaną , bo opiekowała się małą do wieku przedszkolnego i była b ciepłą osobą .Rodzice tak organizowali sobie pracę aby jak najmniej korzystać z pomocy. Nie było plotek , intryg i w potrzebie nikt nie zostawał sam( a trochę nieszczęść tam było)
                Co do status quo, obecnego zjęcia znam od dziecka i zawsze go lubilam, podobnie było z jego matką, pomimo złej opinii dalam jej kredyt zaufania i bylam jej konfesjonałem kiedy tego potrzebowała i vice versa. Poprostu zawiodła moje zaufanie, ale pal licho mnie, jest nieuczciwa wobec małej, swojej mamy staruszki i innych osób. To nie są domysły a fakty dużego kalibru, wierz mi b przykre i nie do podważenia. Owszem to teraz jest wysoki status materialny ale przy tym pasmo intryg , spraw sądowych, donosów i nieszczęsliwe dzieci. Wyznaję zasadę ze jest się uczciwym czy prawdomównym albo nie - tu nie ma półśrodków, dlatego nie mogę polubić takich zachowań, nie mogę udawać że tego nie widzę bo dzieje się to w mojej rodzinie.męczy mnie jak patrzę kiedy wszyscy udają jak się lubią a wsadziliby sobie nóż w plecy. Wyznaję zasadę że po to jest mowa aby ze sobą rozmawiać i wyjaśniać nieporozumienia. Co do dzieci, cała trójka jest super. Mały jest przekochany w gorszej sytuacji jest jego syn z pierwszego małż. O ile rozwód mojej córki jak na takie przykre wydarzenie był w miarę spokojny tam obrzucanie błotem trwa do dziś a dziecko jest kartą przetargową i w epicentrum rozgrywek obu rodzin. To dziecko mialo piekło, przy mojej pomocy jego sytuacja znacznie się poprawiła, unormowały się kontakty z ojcem , zjęć to docenił i podziękowai ale zaznaczył ze było to wtrącanie się. Co do małej to on wie najlepiej jak postępować. powiedział- to jest moja córka ja decyduję - kazdemu kto nie zaakceptuje moichi metod będziemy robił na złość ( tz kto?).Byłam zszokowana taką wypowiedzią , siląc się na spokój odpowiedziałam, ona jest córką twojej żony a to ze traktujesz ją jak swoją córkę jest bardzo cenne. Jest to subtelna róznica ale istotna. czy go tym znieważyłam? Wiem na pewno ze wielu znajomych zerwało z nimi kontakty, mam fragmentaryczną wiedzę- cytsad powinna Pani więcej uwagi poświęcić wnuczce ona tego potrzebuje, nie akceptujemy jak traktują dzieci) przy tym wypowiedzi małej czy to nie wystarczający dowód na to ze coś niedobrego się dzieje?
                • yoma Re: Drugie małżeństwo, co zrobić aby pomóc ? 22.06.12, 16:13
                  Powiem krótko: mamuśka, odpuść, bo z trzęsienia się z rozczapierzonymi pazurami nad cudzym gniazdem jeszcze nic nigdy dobrego nie przyszło.
    • der1974 Re: Drugie małżeństwo, co zrobić aby pomóc ? 18.06.12, 15:42
      A czy podpowiadający się zastanawiali jakie są koszty emocjonalne zerwania więzi tej dziewczynki z matką i przekazania jej ojcu? Zwłaszcza że dużo już przeszła? Ktoś tu patrzy na interes dziecka?

      HALO ??????
      • maciekqbn Re: Drugie małżeństwo, co zrobić aby pomóc ? 18.06.12, 17:32
        Cała dyskusja związana jest z tym, by jak najbardziej ulżyć dziecku w cierpieniach (emocjonalnych) jakie spotkały ją ze strony nowego męża jej matki i także bezpośrednio od jej matki będącej pod wpływem swojego nowego męża.

        Chyba ktoś tu nie potrafi czytać ze zrozumieniem.
        • triss_merigold6 Re: Drugie małżeństwo, co zrobić aby pomóc ? 18.06.12, 21:51
          Ależ proszsz... babcia może starać się spędzać z wnuczką popołudnie w tygodniu lub zapraszać do siebie na weekend, rozmawiać z nią, otaczać ciepłem, poświęcać jej czas.
          Może też zająć się młodszym dzieckiem swojej córki, żeby ta mogła z dziesięciolatką spędzić trochę czasu sama i np. poszły razem do kina, na basen, spacer + lody czy połazić po sklepach. Zatroskanej babci serdecznie polecam ten drugi pomysł.
          • cecyliach Re: Drugie małżeństwo, co zrobić aby pomóc ? 18.06.12, 23:54
            przed ktorą się otwiera. Opiszę ostatną sytuaację i ciekawa jestem co mi poradzisz.
            dzwonię do córki , pytam czy mała moze iść ze mną na rower. okazuje się że jest od kilku godzin sama . pojeździłysmy , cały czas była podenerwowana i rozdrażniona. poszłyśmy na obiad okazało się ze jest głodna i tam mi powiedziala babciu dziękuję ci że mnie zabrałaś i przepraszam że byłam taka niemiła ale moje zycie jest takie smutne. Myślałam ze serce mi pęknie. Odprowadzilam ją , mały jak mnie zobaczył oszalał z radości , szybko wyszlam bo czułm się jak intruz. płacz dziecka słyszałam jescze na ulicy- on też mnie potrzebuje.zrobiła się afera , dobrze wyczulam ze nie życzą sobie takich wizyt.
          • cecyliach Re: Drugie małżeństwo, co zrobić aby pomóc ? 19.06.12, 09:56
            triss_merigold6 napisała:

            > Ależ proszsz... babcia może starać się spędzać z wnuczką popołudnie w tygodniu
            > lub zapraszać do siebie na weekend, rozmawiać z nią, otaczać ciepłem, poświęcać
            > jej czas.
            > Może też zająć się młodszym dzieckiem swojej córki, żeby ta mogła z dzie
            > sięciolatką spędzić trochę czasu sama i np. poszły razem do kina, na basen, spa
            > cer + lody czy połazić po sklepach. Zatroskanej babci serdecznie polecam ten dr
            > ugi pomysł.

            kiedyś spotykałam się z wnuczką regularnie. teraz spotkanie ze mną to nagroda. zmuszają ją do pobytu u jego matki aby było po równo. Małej spotkania ze mną są b potrzebne, bo jestem jedyną osobą której ufa i przed którą się otwiera.
            Opiszę ostatną sytuaację i ciekawa jestem co mi poradzisz.
            dzwonię do córki , pytam czy mała moze iść ze mną na rower. Okazuje się że jest od kilku godzin sama . pojeździłysmy , cały czas była podenerwowana i rozdrażniona. poszłyśmy na obiad okazało się ze jest głodna i tam mi powiedziala babciu dziękuję ci że mnie zabrałaś i przepraszam że byłam taka niemiła ale moje zycie jest takie smutne. Myślałam ze serce mi pęknie. Odprowadzilam ją , mały jak mnie zobaczył oszalał z radości , szybko wyszlam bo czułm się jak intruz. płacz dziecka słyszałam jescze na ulicy- on też mnie potrzebuje. Zrobiła się afera , dobrze wyczulam ze nie życzą sobie takich wizyt. Moim zdaniem spotkania z rodziną powinny wynikać z potrzeby serca a oni najwyrażniej takiej nie mają.
            • woda_woda Po co wklejasz wciąż to samo? 19.06.12, 10:02
              Nie czytasz, na co odpowiadasz?
              • lampka_witoszowska Re: Po co wklejasz wciąż to samo? 19.06.12, 10:21
                a może czyta i ma taki kaprys, żeby wklejać to samo? no, weź może trochę spokojniej reaguj?
                • woda_woda Re: Po co wklejasz wciąż to samo? 19.06.12, 10:23
                  lampka_witoszowska napisała:

                  > a może czyta i ma taki kaprys, żeby wklejać to samo?

                  A ja mam taki kaprys, aby o to spytać.
                  • lampka_witoszowska Re: Po co wklejasz wciąż to samo? 19.06.12, 10:24
                    a smile to ja mam taki kaprys, żeby jedak nei jeździć po kimś, kto przychodzi z zagwózdką smile
                    • woda_woda Re: Po co wklejasz wciąż to samo? 19.06.12, 10:27
                      lampka_witoszowska napisała:

                      > a smile to ja mam taki kaprys, żeby jedak nei jeździć po kimś, kto przychodzi z za
                      > gwózdką smile
                      >

                      Słowo, że nie jest moim zamiarem po nikim "jeździć" smile

                      Po prostu - wklejanie tego samego tekstu niezależnie od tego, na co sie odpisuje to klasyczny spam.
        • cecyliach Re: Drugie małżeństwo, co zrobić aby pomóc ? 18.06.12, 22:46
          Bardzo trafnie to podsumowałaś. To jest właśnie sedno problemu.
          Czytam dokładnie co piszecie i analizuję całą sytuację- dochodzę do wniosku jak niewiele wiem. Córce sygnalizowalam nie raz że mala potrzebuje więcej zainteresowania , skutkowało na krótko. postawiłam sprawę jasno - stanę przeciwko niej jeśli zobaczę że dziecku dzieje się krzywda.
          nie wiem co wie ojciec małej , na ile mu się zwierza, moze nie mówi aby go nie martwić?
          czy to ja powinnam z nim porozmawiać? oczywiscie w tajemnicy . już raz córka robila mi wymówki jak mogę porównywać poprzednie małzeństwo bo mamusia z synkiem byli zbulwersowani.
          • triss_merigold6 Re: Drugie małżeństwo, co zrobić aby pomóc ? 18.06.12, 22:58
            Proponuję żebyś zajęła się młodszym wnukiem i namawiała córkę na spędzanie czasu z dziewczynką sam na sam. Produktywnie, pożytecznie, nie będziesz jątrzyć tylko realnie pomożesz. Skoro wiesz, że dziewczynka potrzebuje więcej zainteresowania i czasu ze strony matki (co oczywiste i zrozumiałe także w niepatchworkowych rodzinach) to umożliw im owo wspólne spędzenie czasu.
      • triss_merigold6 Idioci 18.06.12, 21:47
        Oczywiście, że nie patrzą. Samotne panie po rozwodach dostają jakiegoś amoku.uncertain
        Już widzę jak psiejsko czarodziejsko układałoby się życie tej dziesięciolatki u tatusia i macochy zajętej nowym własnym biologicznie dzieckiem czy u babci - bez rodziców na co dzień i bez młodszego rodzeństwa z którym dziewczynka jest związana.

        Haaalooo! Na jakiej podstawie babcia miałaby przejąć opiekę? Jeśli dziewczynka jest zadbana, nie opuszcza szkoły, jest prowadzona do lekarza w razie choroby, ma zapewnione wakacje i przyzwoity standard życia, ma kontakt z ojcem i resztą rodziny, nie jest bita ani molestowana etc. to żaden sąd nie pozbawi matki opieki nad nią.
        Równie dobrze to może być opór dziesięciolatki przed szybko następującymi zmianami w jej życiu - rozwód rodziców, ich nowi partnerzy, nowe rodzeństwo, może czuć się odsunięta i zazdrosna. To niefajne, ale to jeszcze nie dręczenie dziecka.
        • maciekqbn Re: Idiotka 18.06.12, 22:16
          Następna, która powinna poszukać kursu czytania ze zrozumieniem.

          triss_merigold6 napisała:

          > Już widzę jak psiejsko czarodziejsko układałoby się życie tej dziesięciolatki u
          > tatusia i macochy zajętej nowym własnym biologicznie dzieckiem

          Odwołam to, co napisałem o Tobie i przeproszę, jeśli wskażesz na jakiej podstawie napisałaś powyżej zacytowaną opinię.
          • triss_merigold6 Re: Idiotka 18.06.12, 22:26
            Dobra, cofam, pięciolatek jest z poprzedniego związku obecnego męża córki autorki.
            Ale eks mąż córki autorki się ożenił więc jest macocha. Jak znam życie i f. macochy to będzie chciała mieć własne dziecko i średnio ją zachwyci perspektywa mieszkania z pasierbicą (niezależnie od tego co teraz by deklarowała).
            • maciekqbn Re: Idiotka 18.06.12, 22:35
              Stereotypy i uprzedzenia.

              Jeśli jeszcze chwile się zastanowisz, sama dojdziesz do tego, że nie ma żadnych przesłanek by sądzić, że córce będzie gorzej z ojcem, za to są przesłanki, że będzie lepiej.

              IMHO była teściowa ojca tej dziewczynki jest dosyć obiektywnym świadkiem.

              Osobiście uważam, że ojciec powinien wystąpić o opiekę nad córka i ma na to szansę, jeśli babcia (czyli autorka wątku) będzie zeznawać zgodnie z prawda i swoja wiedzą. Szkoda dziewczynki.
              Powinna zostać przebadana przez dobrego psychologa dziecięcego - ale nie takiego, który kieruje się stereotypami i uprzedzeniami, więc z poza "środowiska" RODK.
              • satoja Re: Idiotka 19.06.12, 10:40
                maciekqbn napisał:

                > Osobiście uważam, że ojciec powinien wystąpić o opiekę nad córka i ma na to sza
                > nsę, jeśli babcia (czyli autorka wątku) będzie zeznawać zgodnie z prawda i swoj
                > a wiedzą. Szkoda dziewczynki.

                Gdyby ojciec chciał mieć dziecko u siebie to by sprawę ruszył. Takich ojców, co to gadają jak by chętnie dziecko wzięli na stałe i nic z tym nie robią cale życie jest na pęczki.
                • cecyliach Re: Idiotka 20.06.12, 09:50

                  W tym wypadku nie jest to ojciec który gada a nic nie robi, dużo czasu spędza z córką.Zna jej potrzeby, oprócz alimentów kupuje ksiązki , ubrania opłaca obiady etc. 1-2 dni w tygodniu przebywa i u niego łącznie z noclegiem. Przywozi i odwozi ją do szkoły (mieszka niedaleko ale w innym mieście). O jego żonie mała wypowiada się pozytywnie , mają poprawne relacje .Na ile znam swojego eks zjęcia nie pozwoliłby aby żona żle traktowała jego dziecko.
                  Aby wystąpić do sądu potrzebowałby pomocy z mojej strony. a to jest równoznaczne z zerwaniem kontaktów z moją córką i wnukiem z obecnego małżeństwa. To jest pewnik, w/g zasad jakie obowiązują w rodzinie mojego obecnego zjęcia powinnam obrzucać błotem eks męża córki i nie zamienić z nim słowa. Dla mnie jest to ojciec mojej wnuczki i cenię go za to ze jest dobrym ojcem i uczciwym człowiekiem. Może to był błąd ale powiedzialam to matce obecnego zjęcia.
                  • mayenna Re: Idiotka 24.06.12, 13:51
                    Jeśli z dzieckiem dzieje się coś dziwnego to wyjdzie to na badaniach RODK. Ojciec sam może też zasięgnąć opinii psychologa. Nie musisz opowiadać się po żadnej ze stron. Ojciec spędza z dzieckiem czas więc sam może ocenić czy coś rzeczywiście jest na rzeczy.
            • mola1971 Re: Idiotka 18.06.12, 23:01
              triss_merigold6 napisała:
              Jak znam życie i f. mac
              > ochy to będzie chciała mieć własne dziecko i średnio ją zachwyci perspektywa mi
              > eszkania z pasierbicą (niezależnie od tego co teraz by deklarowała).

              Tris, a mogłabyś czasem nie kierować się własnymi uprzedzeniami, i tym co na forum macochy wyczytałaś?
              Mnie na ten przykład bardzo by odpowiadało mieszkanie nawet z całym stadem pasierbiątek tongue_out
              Aha, i własnych dzieci już mieć nie zamierzam. Never!

              A co do meritum to niestety nie potrafię napisać nic mądrego. Szczerze współczuję Autorce wątku głupiej córki. Niestety niewiele może zrobić. Może tylko/aż bardzo mocno kochać swoją wnuczkę i zapewnić jej u siebie azyl. Poczucie, że u niej zawsze ma wsparcie.
              • maciekqbn Re: Idiotka 18.06.12, 23:04
                Tak, doraźnie najbardziej jej właśnie babcia może pomóc.
                • mola1971 Re: Idiotka 18.06.12, 23:09
                  I to chyba jedyne co może zrobić. Na wychowywanie córki za późno, ale wnuczce może pomóc.
                  Sama taką kochaną, wspierającą Babcię miałam. Dzięki Niej wyrosłam na w miarę normalnego człowieka. W czasach, gdy moi rodzice piekło w domu urządzali, zawsze mogłam się do Niej zwrócić. Samo to, że raz na jakiś czas zwiewałam do niej na noc i napawałam się spokojem, dużo mi dawało.
              • triss_merigold6 Re: Idiotka 18.06.12, 23:07
                Nie kieruję się uprzedzeniami wobec macoch, to samo życie. Ja bym nie chciała żyć razem z facetem i jego dzieckiem z poprzedniego związku, wiem, że nie nadawałabym się do takiego układu ergo zawsze byłam z kawalerami.wink
                • mola1971 Re: Idiotka 18.06.12, 23:11
                  No właśnie o to mi chodziło, byś nie generalizowała smile
                  Ty byś nie chciała, ale to nie znaczy, że żadna kobieta tego by nie chciała.
                  A jak jest w tym konkretnym przypadku, nie wiemy.
                  • triss_merigold6 Re: Idiotka 18.06.12, 23:14
                    Ty masz dzieci, ta kobieta jeszcze nie. I bardziej prawdopodobne jest, że będzie chciała mieć własne.
                    • mola1971 Re: Idiotka 18.06.12, 23:21
                      Triss, ale nie każda kobieta, która jeszcze chce mieć dzieci, tępi potomstwo z poprzedniego związku partnera. Są kobiety, które biorą faceta w pakiecie z dziećmi, jeśli takowe posiada. I kochają jego dzieci jak własne.

                      Ja nie chcę mieć więcej dzieci nie dlatego, że już mam, ale dlatego, że za leniwa na niemowlaka, później przedszkolaka, już jestem smile
                    • cecyliach Re: Idiotka 19.06.12, 00:19
                      kiedyś spotykałam się z wnuczką regularnie. teraz spotkanie ze mną to nagroda. zmuszają ją do pobytu u jego matki aby było po równo. Małej spotkania ze mną są b potrzebne, bo jestem jedyną osobą której ufa i przed którą się otwiera.
                      przed ktorą się otwiera. Opiszę ostatną sytuaację i ciekawa jestem co mi poradzisz.
                      dzwonię do córki , pytam czy mała moze iść ze mną na rower. okazuje się że jest od kilku godzin sama . pojeździłysmy , cały czas była podenerwowana i rozdrażniona. poszłyśmy na obiad okazało się ze jest głodna i tam mi powiedziala babciu dziękuję ci że mnie zabrałaś i przepraszam że byłam taka niemiła ale moje zycie jest takie smutne. Myślałam ze serce mi pęknie. Odprowadzilam ją , mały jak mnie zobaczył oszalał z radości , szybko wyszlam bo czułm się jak intruz. płacz dziecka słyszałam jescze na ulicy- on też mnie potrzebuje.zrobiła się afera , dobrze wyczulam ze nie życzą sobie takich wizyt.
                      • lampka_witoszowska Re: Idiotka 19.06.12, 07:21
                        a jakbys została, żeby wnuczek mógł się Toba nacieszyć - to co by było?
                        • cecyliach Re: Idiotka 19.06.12, 09:45
                          co by było ? Wyglada ze będą ograniczać kontakty. Lepiej jak dziecko spędza czas na ulicy niż z babcią, wtedy przynajmniej nie ma komu się wygadać. Już teraz jest tak że widuję się tylko wtedy gdy im to pasuje.(wyjazd , wyjście) .
                          • woda_woda Re: Idiotka 19.06.12, 10:06
                            cecyliach napisała:

                            > uż teraz
                            > jest tak że widuję się tylko wtedy gdy im to pasuje.(wyjazd , wyjście) .

                            A na ten rower to ją wykradłaś, nieprawdaż?
                            • triss_merigold6 Wcale mnie to nie dziwi 19.06.12, 10:32
                              Wcale mnie nie dziwi, że babcia widuje się z wnuczką wtedy kiedy pasuje to rodzicom. A niby kiedy ma się widywać? Sorry, to emerytka ma większe możliwości dopasowywania się do grafiku pracujących ludzi z jednym dzieckiem małym, a drugim w wieku szkolnym.
                              U mnie jest identycznie.

                              Ponawiam propozycję: kochająca babunia niech się zajmie małym wnukiem i umożliwi matce dziewczynki spędzenie z nią czasu sam na sam.
                              • woda_woda Re: Wcale mnie to nie dziwi 19.06.12, 10:36
                                triss_merigold6 napisała:


                                > Ponawiam propozycję: kochająca babunia niech się zajmie małym wnukiem i umożliw
                                > i matce dziewczynki spędzenie z nią czasu sam na sam.

                                Babcia chyba nie jest zainteresowana tą propozycją. Podkreślam: chyba.
                                • triss_merigold6 Re: Wcale mnie to nie dziwi 19.06.12, 10:40
                                  Czekam od wczoraj na wypowiedź babci na ten temat. Ciekawe czy zagra w "tak, ale..."?

                                  Babci wyraźnie bardzo, ale to bardzo nie podoba się drugie małżeństwo córki i IMO celowo podsyca emocje u wnuczki wzruszając się każdym jej narzekaniem.
                                  • woda_woda Re: Wcale mnie to nie dziwi 19.06.12, 10:48
                                    triss_merigold6 napisała:


                                    > Babci wyraźnie bardzo, ale to bardzo nie podoba się drugie małżeństwo córki i I
                                    > MO celowo podsyca emocje u wnuczki wzruszając się każdym jej narzekaniem.

                                    Przykro to pisać, ale również mam takie wrażenie.
                                    Przy czym staram się zrozumieć. Starsza pani, która była dotąd ważną częścią rodziny i miała tam swoją pozycję - nagle to traci, czuje się niepotrzebna; dodatkowo wchodzi konkurencja w postaci trzeciej babci. Córka opowiada się za mężem, nowy mąż nie zgadza się na dawne układy - i pani zostaje tylko ukochana wnuczka.

                                    Mam przykre wrażenie - oby mylne - że żal autorki jest żalem za tym, co było. Bo - słusznie zostało napisane - gdyby było inaczej, zrobiłaby wszystko, aby wzmacniała się więź matki z córką a nie jej więź z wnuczką.
                                    • cecyliach Re: Wcale mnie to nie dziwi 19.06.12, 13:14
                                      przykro ze nie czyta się wcześniejszych wpisow, dlatego są nieporozumienia. ja mam dość napięty harmonogram zajęć. nigdy nie byłam ważną częścią rodziny i zwariowaną babcią. owszem nie podoba mi się to co dzieje się w tej rodzinie, bo krzywda każdego dziecka nie tylko wnuków mnie porusza. Uważam że od wychowywania dzieci są rodzice, dziadkowie mogą jedynie pomagać . Jak można pomyśleć że dziecko ktore tyle przeszło może być jeszcze podsycane przez własną babcię. napisałam kontakty powinny wynikać z potrzeby serca a nie z przymusu. przeczytaj jak doszło do przejażdzki rowerem i co z tego wynikło.
                                      co do matki obecnego zjęcia to trzeba uwazać na każde słowo mowione przy niej bo nie wiadomo co z tego wyniknie. Ja sama padłam ofiarą jej ujawniania sekretów.
                          • lampka_witoszowska Re: Idiotka 19.06.12, 10:18
                            ale ich plany jednak trzeba brac pod uwagę
                            coraz częściej wychodzą razem czy wyjeżdżają?

                            a jak dostosujesz się do ich planów -da się jak najczęsciej być z wnuczką? czy jednak tata i jego żona lepiej zajęliby się dzieckiem? a jakie w ogóle masz oczekiwania od córki?
                            • triss_merigold6 Re: Idiotka 19.06.12, 10:36
                              Zdaje się, że babcia narzeka na zaburzoną więź między matką, a córką i emocjonalne zaniedbywanie dziewczynki.
                              Babcia więc - zamiast jeszcze bardziej odciągać dziewczynkę od matki - powinna tej ostatniej umożliwić spędzenie czasu tylko z córką, może to uczynić zajmując się absorbującym dwulatkiem.
                              • lampka_witoszowska Re: Idiotka 19.06.12, 10:58
                                nie wiesz, czy babcia odciąga dziewczynkę od matki
                                i nie wesz, jak matka zachowąlaby się będąc często z córką, może tresura by postepowała? może nowemu panu taki układ by się nie podobał i dziecko jeszcze bardziej by było szkolone?
                                powoli
                                dziecko nade wszystko potrzebuje wsparcia, nie nacisku
                                na razie babcia niech bada swoje podejście
                                • cecyliach Re: Idiotka 19.06.12, 13:41
                                  Ja badam co się faktycznie dzieje i co mogę zrobić? problem w tym ze to mama oddaliła się od dziecka.to co dla dziecka jest złośliwością ze strony męża bierze za konsekwencją .To nie ja powinnam łagodzić sytuację a oni powinni ze sobą szczerze rozmawiać.
                • niutka Re: Idiotka 20.06.12, 20:41
                  Ja moglabym zyc z facetem i jego dzieckiem... (szczegolnie malym). Zaden problem dla mnie.
                  A tu mnie sie kawaler bezdzietny trafil...
    • black_russian Re: Drugie małżeństwo, co zrobić aby pomóc ? 20.06.12, 21:42
      Witam

      jestem nowa na tym forum ale śledze je od jakiegoś czasu.

      Moja matka zgotowała mi podobny los, jak Twoja córka swojemu dziecku. I powiem Ci jedno: Mam na karku trzydziestkę, za mną rozwód i szlajanie się od terapii do terapii. Moze ja miałam gorzej, bo u mnie była jeszcze agresja fizyczna, ale nigdy nie wiadomo.

      Powiedz wnuczce, że widzisz, co robi jej matka z ojczymem i że tego nie pochwalasz. Taki komunikat może ją uratować.
      • cecyliach Re: Drugie małżeństwo, co zrobić aby pomóc ? 21.06.12, 23:28
        black_russian napisała:

        > Witam
        >
        > jestem nowa na tym forum ale śledze je od jakiegoś czasu.
        >
        > Moja matka zgotowała mi podobny los, jak Twoja córka swojemu dziecku. I powiem
        > Ci jedno: Mam na karku trzydziestkę, za mną rozwód i szlajanie się od terapii d
        > o terapii. Moze ja miałam gorzej, bo u mnie była jeszcze agresja fizyczna, ale
        > nigdy nie wiadomo.
        >
        > Powiedz wnuczce, że widzisz, co robi jej matka z ojczymem i że tego nie pochwal
        > asz. Taki komunikat może ją uratować.

        Dziecko ma do mnie zaufanie i pewność że zawsze może na mnie liczyć .Niestety to za mało aby przywrócić jej radość życia. Powoli dowiaduję się o przyczynach( ona zamyka się w sobie,nie jest skora do zwierzeń) nie wiem jak mam interpretować to co się tam dzieje.Jeżeli przytuli się do matki to musi również do niego tak samo z pocałunami, jak siedzą razem to ona musi w środku a dwuletni brat z boku. Jak jest inaczej on ma pretensję .Mała tego nienawidzi i przez to jego nielubi . Czasem się dostosowuje bo nie chce robić mamie przykrości. NIe rozmawia z mamą na ten temat bo ona wszystko powtarza mężowi a wtedy będzie jeszcze gorzej. ojciec dziecka o niczym nie wie bo nie chce go martwić- mała zaczyna jeszcze siebie obwiniać.
        • black_russian Re: Drugie małżeństwo, co zrobić aby pomóc ? 22.06.12, 03:02
          Myślę, że sytuacja wymaga interwencji psychologa albo chociaż pedagoga szkolnego. Tylko nie wiem, jak to madrze rozegrać.
          • black_russian a nie mozesz.... 22.06.12, 03:06
            ...nie mozesz wziąć swoje córki i tego gnojka na rozmowę i powiedzieć im obojgu wprost, co myślisz o ich metodach wychowawczych? ten człowiek jak dla mnie jest poważnie zaburzony. I ja jestem najlepszym przykładem tego, ze ani dobre stopnie w szkole ani wysokie IQ nie chronią przed konsekwencjami takiego rycia emocjonalnego.

            minus jest taki, że mogą zerwać kontakty, a wtedy dziecko będzie samo z tym wszystkim, wiec moze lepiej nie.

            najrozsądniejsze wydaje mi się namawianie dziecka, żeby domagało się wizyty u psychologa. może zacząć od szkolnego pedagoga, szkoła skieruje do RODiK. Można to zrobić pod pretekstem czegoś innego, np. problemów w nauce itp.

            • cecyliach Re: a nie mozesz.... 22.06.12, 08:25
              Obawiam się że taka rozmowa to byłby pretekst do oskarżenia mnie ze się wtrącam. Oni nie widzą problemu a każdy kto nie popiera ich "metod" jest eliminowany.
              wstępnie zgodzili się ze zabiorę na 2 tygodnie małą na wakacje. Wtedy poszlabym z nią do dobrego zaufanego psychologa. (oczywiście dyskretnie ) Pozatem przez dwa tygodnie mogę dowiedzieć się więcej. Boję się że mogą robić na złość i zmienić zdanie-co wtedy?
              Chcę porozmawiać z ojcem dziecka, ale chyba lepiej po przyjeździe. Ewentualnie on moze iść oficjalnie z dzieckiem do psychologa lub w inny sposób wpłynąć na matkę i jej męża. Na ile ujawnić mu problemy?
              • ricia_przez_t Re: a nie mozesz.... 22.06.12, 15:35
                Kobieto zajmij sie swoimi problemami, a nie orzkpryszonej 10 latki, ktora pewnie wchodzi im na glowe i nie chce nic robic.
                • yoma Re: a nie mozesz.... 22.06.12, 16:20
                  Popieram, chociaż może nie tymi słowami. Cecylia, ja się naprawdę dziwię, że ci jeszcze nie trzasnęli drzwiami przed nosem, zwłaszcza zięć. On się ożenił z twoją córką, nie z mamuśką, naprawdę.

                  Dzieciak ma cmokać ojczyma i siedzieć między nim a matką. Ach, ach. Tortury straszne. Ty nie widzisz, że ta mała cię po prostu rozgrywa? Ty nie widzisz, że oni sobie ustalili jakiś wzorzec wspólnego wychowywania obcych sobie dzieci?
                  • yoma Re: a nie mozesz.... 22.06.12, 16:22
                    I jeszcze powiem tak: w normalnych rodzinach mamuśki nie mają zielonego pojęcia, w jakim porządku rodzina siedzi na kanapie. I chwała Bogu, że nie mają,
                • cecyliach Re: a nie mozesz.... 22.06.12, 16:52
                  Jak można być tak okrutnym w swoich wypowiedziach i tak małostkowo oceniać poważne problemy. Jezeli czyta się połowicznie lub wyrywkowo nie powinno się zabierać głosu. dziecko jest b grzeczne i napewno nie rozkapryszone, dowiedz się co przeszło-śmierć ukochanej osoby, rozwód rodziców narodziny brata i problemy w rodzinie. Trzeba nie mieć serca aby tak podchodzić do sprawy , chyba że wypowiadają się osoby dla których nie ma znaczenia kogo całują i do kogo się przytulają . Pozatem chodzi o dziecko a nie sprawy dorosłych. przeczytaj co napisala blak russian
                  • yoma Re: a nie mozesz.... 22.06.12, 17:06
                    To było do mnie czy do Rici?

                    Popatrz, co robisz - niech ci tylko ktoś nie przytaknie, nie powie, jaka dobra babcia, a jaki zły zięć, obrażasz się i wymyślasz od okrutnych i małostkowych. Okrutna jesteś ty: właśnie choćby dlatego, że dziecko dużo przeszło, powinnaś dać mu spokój. A tak nauczyłaś dziecko manipulacji: ma nowy dom i w nim nowe zasady, jak mu się zasady nie podobają, leci do babci. A babcia utuli, poużala się, co to się moja pani z tą córką stało, a jaki zły zięć, a jaki zły dom, a jakie złe zasady...

                    Jesteś kokosz. Kokosz do kwadratu i już twój otwierający post o tym świadczy. Poprzedni zięć cię rozpuścił, pozwalając ci się kokosić - ten nie ma zamiaru i bardzo dobrze. A dziecku żadna krzywda się nie dzieje, tylko żeś ją nauczyła lecieć do babci i się uskarżać na krzywdy urojone...

                    > dowiedz się co p
                    > rzeszło-śmierć ukochanej osoby, rozwód rodziców narodziny brata i problemy w ro
                    > dzinie.

                    No faktycznie, narodziny brata w jednym rzędzie klęsk razem ze śmiercią w rodzinie. Ty nie masz czasem zaburzonej hierarchii wartości?
                    • cecyliach Re: a nie mozesz.... 22.06.12, 18:59
                      zgroza , nie pojmujesz tego co czytasz - o ile czytasz.czemu ty się wypowiadasz idz na siłownię czy weź się za ksiązkę może rozszerzą ci się horyzonty. dziecko nigdy nie leci do babci. nigdy nie słyszy złego słowa o rodzicach . ręce nogi opadają jak czytam takie konfabulacje.
                      • yoma Re: a nie mozesz.... 22.06.12, 19:56
                        > czy weź się za ksiązkę

                        Cios na punkt, moja droga, cios na punkt smile

                        A poważnie szczerze ci radzę: zostaw tych ludzi i daj im ułożyć ich patchworkową rodzinę na ich własną modłę. Nie krzywdź tego dziecka. Jak słusznie zauważyłaś, miało dość problemów - nie dokładaj jej jeszcze do tego babci kwestionującej reguły panujące w domu.
                      • triss_merigold6 Re: a nie mozesz.... 22.06.12, 19:59
                        To nie wypytuj i nie podjudzaj.
                        Ponawiam propozycję: zajmij się absorbującym dwulatkiem, weź do siebie na weekend tak, żeby matka mogła spędzić trochę czasu sama z córką.
                        • cecyliach Re: a nie mozesz.... 22.06.12, 20:19
                          zanim ponowisz propozycję pofatyguj się aby przeczytać i zrozumieć to co napisane wcześniej.po co piszesz sobie a muzą? typowe polactwo- nawet z czyjegoś nieszczęscia potrafią zrobi farsę
                          • malgolkab Re: a nie mozesz.... 22.06.12, 20:22
                            a czemu w sumie Ty jako dobra babcia nie możesz wziąć do siebie wnuka na weekend, tak jak parę osób proponuje? i odpowiadasz "naokoło"?
                            • wolny_czytelnik co na to ojciec dziecka? 22.06.12, 20:55
                              Staram się czytać ten wątek na bieżąco, jest bardzo smutny i przygnębiający. Już wcześniej miałem napisać, ale właściwie trudno jest ocenić sytuację tylko na podstawie Twoich wpisów, a innej opcji nie ma. Raz wydajesz się bardzo rozsądną, zatroskaną o losy wnuczki babcią, innym razem z Twoich postów bije smutek po tamtym zięciu i „zapora” na kolejnego męża córki. Nie, nie oceniam Cię, nie odbieraj tego tak.

                              Też jestem ojcem, mam córkę w podobnym wieku. Na razie ex żona jest sama, ale to pewnie się zmieni. Obawiam się tego ze względu na córkę i wiem, że nie pozwolę jej zrobić krzywdy i zmienić metod wychowawczych.

                              Powiem szczerze, że z moją byłą teściową miałem niejedno ostre spięcie w trakcie naszego małżeństwa. Po rozwodzie, a w zasadzie już po mojej wyprowadzce z domu, nasze relacje uległy poprawie. I powiem Ci, że dziwi mnie bardzo, że nie poinformujesz ojca dziewczynki o swoich niepokojach. W takiej sytuacji właśnie tego oczekiwałbym od mojej byłej teściowej. Tym bardziej, że masz z nim dobre relacje. Ojciec dziecka powinien o tym wiedzieć.

                              Ps. Chyba, że coś przeoczyłem.
                              • maciekqbn Re: co na to ojciec dziecka? 22.06.12, 21:05
                                Ano właśnie miałem napisać, że o sytuacji zdecydowanie powinien być poinformowany ojciec dziewczynki. Cokolwiek zrobi autorka wątku, choćby kierowała się najbardziej szczera troską o wnuczkę, może zostać odebrane przez niektórych jako wtrącanie się i jątrzenie.
                                • triss_merigold6 Re: co na to ojciec dziecka? 22.06.12, 21:37
                                  Nawet jeśli zostanie poinformowany to co? Specjalnych podstaw do podejmowania jakichś interwencji psychologiczno-sądowych nie ma, a wtrącać się w relacje swojej byłej z jej nowym mężem i dziećmi nie może. Może najwyżej złożyć wniosek o ustanowienie przy nim stałego miejsca zamieszkania córki, ale już widzę jak sąd rozdziela rodzeństwo w niepatologicznej rodzinie.
                                  Najkrócej mówiąc, ojciec dziecka może swojej byłej nagwizdać.
                                  • wolny_czytelnik Re: co na to ojciec dziecka? 22.06.12, 21:46
                                    triss_merigold6 napisała:

                                    >
                                    > Najkrócej mówiąc, ojciec dziecka może swojej byłej nagwizdać.

                                    Świetne podejście do ojca dziecka, nie ma co, przeszedł nowy pan i robi swoje porządki.

                                    Skąd w niektórych kobietach tyle złości i agresji.
                                    • triss_merigold6 Re: co na to ojciec dziecka? 22.06.12, 22:01
                                      Realistycznie oceniam co może zrobić. Identycznie to działa w drugą stronę - matka dziecka ma niewielki wpływ na to jak eks się zachowuje i co robi w czasie, gdy dziecko przebywa u niego.

                                      Z eksem mam kontakty poprawne, o tyle o ile. Gdyby nie dziecko nie miałabym żadnych, bo sorry, nie po to go zostawiłam, żeby się na pogaduszki przy kawie umawiać i pytać o zdanie.
                                      • wolny_czytelnik Re: co na to ojciec dziecka? 22.06.12, 22:15
                                        To nie jest kwestia wtrącania się, czy pogaduszek z byłym przy kawie.

                                        Jeżeli babcia uważa, a oprócz przypuszczenia są symptomy, że dzieje się coś złego, a z tego co napisała to się dzieje (mała jest apatyczna i drażliwa, zmieniło się jej zachowanie) to ojciec dziecka powinien bezwzględnie się o tym dowiedzieć.



                                        • triss_merigold6 Re: co na to ojciec dziecka? 22.06.12, 22:20
                                          A czy ktoś zabrania jej przekazać takowe obserwacje?
                                          Z drugiej strony - pisze, że ojciec dziewczynki utrzymuje z nią kontakt regularnie, córka jeździ do niego i jego nowej żony, córka go kocha itd. I co, tatuś nie widzi? Nie dostrzega, że dziewczynka czuje się niezbyt dobrze, że narzeka, zmieniła się itd.? Dobry ojciec, uważny, wnikliwy obserwator powinien zmiany w zachowaniu zauważyć.
                                          • wolny_czytelnik Re: co na to ojciec dziecka? 22.06.12, 22:27
                                            No i właśnie to mnie dziwi, ojciec powinien od razu zauważyć zmiany w zachowaniu dziecka.

                                            Dlatego nie obstaję jednoznacznie po stronie babci. Byc może wyolbrzymia, a jeśli nie, to naprawdę irytuje mnie to, że nie chce poinformować ojca dziewczynki.
                                            • woda_woda Re: co na to ojciec dziecka? 22.06.12, 22:30
                                              wolny_czytelnik napisał:

                                              > rytuje mnie to, że nie chce poinformować ojca dziewczynki.
                                              >

                                              Ma go poinformować o tym, że dziewczynka siedzi na kanapie pomiędzy mamą a ojczymem?
                                              I że na dobranoc ma dawac buzi obojgu?
                                              Że ma odwiedzac trzecią babcię?

                                              O tym?
                                              • triss_merigold6 Re: co na to ojciec dziecka? 22.06.12, 22:42
                                                Koniecznie, koniecznie. I niech to opisze we wniosku do RODK.Zwłaszcza jeżdżenie do babci młodszego brata dziewczynki jest naganne. Czy babunia wątkowa zadała sobie proste pytanie - może jeżdżą tam, bo tamta babcia jakoś konkretnie np. organizacyjnie pomaga?
                                              • wolny_czytelnik Re: co na to ojciec dziecka? 22.06.12, 22:51
                                                Wiesz co, daruj sobie taką ironię.

                                                W całym wątku dominują obawy babci i według tego co napisała coś złego się dzieje. Uważam, że jedyną osobą, która może to zweryfikować jest ojciec dziewczynki. Poczytaj dokładnie, nie będę teraz wykonywał czynności kopiuj-wklej.

                                                Dziwi mnie podejście niektórych kobiet, często czytam na tym forum jak to ojcowie mają gdzieś swoje dzieci, a może założyć wątek jak niektóre matki traktują ojców swoich dzieci, bo mam wrażenie, że na zasadzie; rozstałeś się ze mną, to guzik Ci do wychowania MOJEGO dziecka.

                                                Żałosne to i smutne.
                                                • woda_woda Re: co na to ojciec dziecka? 22.06.12, 22:53
                                                  wolny_czytelnik napisał:


                                                  > według tego co napisała coś złego się dzie
                                                  > je.

                                                  A konkretnie?
                                                  Co złego się dzieje?
                                                  • wolny_czytelnik Re: co na to ojciec dziecka? 22.06.12, 23:05
                                                    Przeczytaj wypowiedzi babci i wyciągnij wnioski.

                                                    Tak jak napisałem, nie będę robił kopiuj-wklej.
                                                  • woda_woda Re: co na to ojciec dziecka? 22.06.12, 23:07
                                                    wolny_czytelnik napisał:

                                                    > Przeczytaj wypowiedzi babci i wyciągnij wnioski.

                                                    Ależ przeczytałam i wyciągnęłam.

                                                    Interesują mnie konkrety, nie wrażenia.
                                                  • mola1971 Re: co na to ojciec dziecka? 22.06.12, 23:12
                                                    Ja też myślę, że dziecku dzieje się krzywda.
                                                    Nie wiem czy ojciec może jej pomóc. Nie tyle czy może, ale czy chce. Może nie chce widzieć tego co się dzieje, bo tak jest mu wygodniej. Zajęty jest nową rodziną.

                                                    Już to pisałam, ale powtórzę - wg mnie, jeśli autorka naprawdę chce pomóc, a nie tylko udawać, że chce, powinna zająć się wnuczką (i jak napisała Triss - maluchem). Ani swojej córki, ani jej męża nie zmieni. Nie ma na nich żadnego wpływu.
                                                    A jak może pomóc wnuczce? Najprościej na świecie - poświęcając jej czas.
                                                    Moja Babcia, gdy moi rodzice wojnę domową toczyli i źle się w tym domu czułam, zabierała mnie do siebie. Nie dopytywała mnie o to co się dzieje, sama złego słowa na moich rodziców nie powiedziała. Poświęcała mi czas. Grała ze mną w bierki i wojnę, szyła dla mnie koszule z flaneli, robiła na drutach sukienki dla mnie i dla moich lalek. Tylko/aż tyle. Do dziś jestem jej za to bardzo wdzięczna.
                                                  • woda_woda Re: co na to ojciec dziecka? 22.06.12, 23:15
                                                    mola1971 napisała:

                                                    > Ja też myślę, że dziecku dzieje się krzywda.

                                                    Krzywda dziecka polega na tym, że rozleciała jej się naturalna rodzina na skutek rozwodu rodziców i musi ułożyć sobie od nowa swój świat.
                                                  • mola1971 Re: co na to ojciec dziecka? 22.06.12, 23:26
                                                    Tak, i babcia może jej pomóc w odnalezieniu się w nowej, trudnej dla niej rzeczywistości. Ale nie jojcząc na forum jaka to krzywda jej wnuczkę spotkała, tylko poświęcając jej czas i uwagę. A na to najwyraźniej ta babcia ochoty nie ma. Zatem niech nie jojczy. Od samego jojczenia jeszcze nigdy nikomu lepiej się nie zrobiło.
                            • maciekqbn Re: a nie mozesz.... 22.06.12, 21:02
                              Wiesz... różnie bywa. Np. moja ex uważa, że to zaszczyt i wielka nagroda (dla babci) jeśli babcia (moja mama) otrzyma możliwość odebrania młodego po zajęciach (żeby nie siedział na świetlicy). O jakiejkolwiek dłuższej opiece - a już tym bardziej rozpatrywanej w kontekście 'odciążenia' - nie ma mowy.
                              • triss_merigold6 Re: a nie mozesz.... 22.06.12, 21:34
                                Ale babcia z wątku jest babcią ze strony matki dziewczynki, a nie eks teściową.

                                I chciałam zauważyć, że wyżej - na propozycję zrobienia czegoś konkretnego - pani autorka zaczęła brzdąkać, że ona ma bardzo napięty harmonogram (cokolwiek to znaczy), a rodzice są od wychowywania dzieci. Znaczy - nie chce, nie ma ochoty. Chętnie sobie ponarzeka, powyciąga z wnuczki informacje na temat rodziny patchworkowej, ale nie ma zamiaru kiwnąć palcem.
                                Przypuszczam, że dwulatkiem sie nie interesuje, bo dwulatek niczego ciekawego jej nie opowie.
                                • mola1971 Re: a nie mozesz.... 22.06.12, 21:47
                                  Obawiam się Triss, że masz rację.
                                  Autorka najwyraźniej chciałaby by tamta rodzina funkcjonowała tak jej się widzi, wg jej wskazówek. A tak się nie da, na wychowywanie córki za późno (mogła ją wychować jak dzieckiem była), na zięcia też wpływu żadnego nie ma.
                                  Jeśli wnuczce dzieje się krzywda (a wierzę, że się dzieje) to trzeba jej pomóc dostępnymi metodami, w takim a nie innym układzie, bo układu nie zmieni. Zatem Twoja propozycja by zajęła się maluchem uważam, że jest super. Wtedy matka miałaby więcej czasu dla starszego dziecka. Tyle, że mam wrażenie, że babcia chciałaby by coś się zmieniło, ale bez jej wkładu i bez jej pracy. A tak się nie da.
                                  • triss_merigold6 Re: a nie mozesz.... 22.06.12, 22:09
                                    Jestem dziwnie pewna, że mam rację.
                                    Obiektywnie dziewczynce wcale nie musi dziać się krzywda - ukochani dziadkowie umierają także w pełnych rodzinach (ja tam miałam, śmierć dziadka którego bardzo kochałam przeżywałam długo i tęskniłam); pojawienie się młodszego rodzeństwa też nie jest jakąś wyjątkową traumą (i w pełnych rodzinach starsze spadające z piedestału jedynego-dziecka-w-rodzinie przeżywa i jest zazdrosne). Także w pełnych rodzinach dzieci potrafią próbować wygrywać rodziców i inne osoby przeciwko sobie poprzez skarżenie się i narzekanie.
                                    Wiesz kto nam pomaga najbardziej i w praktyce robi najwięcej dla mojego starszaka? Matka obecnego partnera. Bo poproszona przyjdzie i posiedzi z niemowlakiem, a my (albo tylko ja) możemy z siedmiolatkiem spędzić czas tak jak on lubi - iść do kina, pojechać gdzieś itd. i nie musi dostosowywać się ciągle do młodszej siostry.
                                • maciekqbn Re: a nie mozesz.... 22.06.12, 22:56
                                  triss_merigold6 napisała:
                                  > Ale babcia z wątku jest babcią ze strony matki dziewczynki, a nie eks teściową.

                                  A jaką to robi różnicę?
                                  • triss_merigold6 Re: a nie mozesz.... 22.06.12, 23:00
                                    IMO zdecydowaną. Za kontakty z babcią ze strony ojca dziecka odpowiada ów ojciec dziecka i matka ma prawo swojej eks teściowej nie chcieć w ogóle oglądać.
                                    W tym wątku pani opisuje swoją córkę, a nie synową. Zwykle z własną córką relacja jest bliższa niż z synową.
                                • malgolkab Re: a nie mozesz.... 23.06.12, 11:16
                                  triss_merigold6 napisała:


                                  >
                                  > I chciałam zauważyć, że wyżej - na propozycję zrobienia czegoś konkretnego - pa
                                  > ni autorka zaczęła brzdąkać, że ona ma bardzo napięty harmonogram (cokolwiek to
                                  > znaczy), a rodzice są od wychowywania dzieci. Znaczy - nie chce, nie ma ochoty
                                  > . Chętnie sobie ponarzeka, powyciąga z wnuczki informacje na temat rodziny patc
                                  > hworkowej, ale nie ma zamiaru kiwnąć palcem.

                                  Niestety, też mam takie wrażenieuncertain
                              • cecyliach Re: a nie mozesz.... 23.06.12, 16:18
                                maciekqbn trafiłeś w sedno kontakty z dziećmi widzi się jako zaszczyt i wielka nagroda dla obu stron ( babcie - dzieci) co nie przeszkadza zostawiać dzieci na tygdzień czy dwa kiedy się leci np na narty . niektore mądre merytoryczne wpisy skłoniły mnie do analizy wiele sytuacji. opiszę to jutro
                                • malgolkab Re: a nie mozesz.... 23.06.12, 16:23
                                  Czyli proponowałaś, że np. weźmiesz młodszego wnuka na weekend, żeby ich odciążyć i żeby mogli spędzić czas ze starszakiem, a oni Ci odmówili, bo nie zasłużyłaś na zaszczyt?
                                  I co złego, że małżeństwo jedzie w 2 gdzieś, zostawiając dzieci z dziadkami np?
                                  • maciekqbn Re: a nie mozesz.... 23.06.12, 17:42
                                    Mi się wydaje, podkreślam - wydaje się, że ten nowy mąż to jakiś toksyczny typ stosujący przemoc psychiczną (pewne zachowania są charakterystyczne, bez względu na płeć) a zaślepiona miłością matka tej dziewczynki poddaje się temu z wielką radością (do czasu aż przejrzy na oczy). Jeśli tak jest istotnie, to ta dziewczynka bardzo cierpi. Są to jednak moje dywagacje.
                                    • cecyliach Re: a nie mozesz.... 24.06.12, 13:37
                                      To że mała cierpi jest pewnikiem, ze matka jest zaślepiona również ale nie poddaje się temu z wielką radością. To nie jest już ta pogodna kobieta z iskierkami radości w oczach.
                                      Problem w tym ze malej poświęca się za malo czasu i uwagi oraz każe się za duperele i to zawsze związane z mężem matki, przy tym deprecjonuje się jej talent, zdolnosci i dobre zachowanie. ( nie wynika to z braku czasu tylko z braku chęci )
                                      • mayenna Re: a nie mozesz.... 24.06.12, 14:15
                                        Ceecylia, przyjrzyj się rzeczywistości: czy Ty aby nie tworzysz czegoś? Kobieta jest po rozwodzie. Ma małe dzieci, obowiązki, problemy z dziećmi i małżeńskie. Może nie być za bardzo radosna co nie znaczy że maż jest tyran i despota.
                                        Nie opisałaś niczego niepokojącego. Ojczym może jest apodyktyczny, ale nie każdy jest typem brata - łaty. Moim zdaniem zmiana sytuacji rodzinnej dziecka, utrata jedynactwa i zachwytów nad nią, zaowocowała woltą do babci, w której dziecko dostrzegło sprzymierzeńca. Ona u ciebie dzięki swojej historii ma znów pierwsze miejsce.Hołubisz ja za te historie. Jesteś z nią bardziej zżyta niż z jej bratem. Widać że interesujesz się bardziej wnuczką.
                                        Przesadzam trochę, ale tylko po to żebyś mogła na sprawę spojrzeć też z innej perspektywy.
                                        Chociaż mam wrażenie, że tylko szukasz tu potwierdzenia, że zięc robi dziecku krzywdę.
                                    • cecyliach Re: a nie mozesz.... 11.12.17, 19:35
                                      maciekqbn napisał:

                                      > Mi się wydaje, podkreślam - wydaje się, że ten nowy mąż to jakiś toksyczny typ
                                      > stosujący przemoc psychiczną (pewne zachowania są charakterystyczne, bez względ
                                      > u na płeć) a zaślepiona miłością matka tej dziewczynki poddaje się temu z wielk
                                      > ą radością (do czasu aż przejrzy na oczy). Jeśli tak jest istotnie, to ta dziew
                                      > czynka bardzo cierpi. Są to jednak moje dywagacje.
                                      > maciekqbn- trafiłeś w sedno, niestety przekonałam się o tym po 5 latach od wpisu.
                                      młoda od 2015 roku mieszka u taty i ma tam bezpieczny ciepły dom. Matkę która jest nadal zaślepiona odwiedza regularnie.Twierdzi że radzi sobie z przemocą psychiczną jaką funduje oprawca -mąż i ojczym. Kocha matkę i młodszego brata, zamartwia się że psychopata ich niszczy.Przechodzi terapię dla ofiar przemocy.
                      • mayenna Re: a nie mozesz.... 24.06.12, 14:06
                        Yoma może mieć rację. Wiesz co mi przyszło do głowy jak to czytam: dziecko może potrzebować uwagi i zainteresowania i je u ciebie ma bo opowiada to co opowiada.
                        Moi znajomi mieli podobny problem z córką. Wymyśliła sobie maltretowanie psychiczne i alkoholizm bo chciała być w centrum zainteresowania środowiska w którym była. Rodzina jak najbardziej normalna i bez przemocy czy alkoholu.Problem w tym, ze dziecko w te historie wierzy.
                        Z psychologami tez bym uważała.
                        Moim zdaniem skoro ojciec biologiczny nie zauważył nic niepokojącego i sam nie podjął działań to przyjrzyj się swojej relacji z wnuczką. Co ona zyskuje na twoim zainteresowaniu i poparciu? Może to najpierw ty powinnaś pójść do psychologa?
              • mayenna Re: a nie mozesz.... 24.06.12, 13:57
                Czy ojciec sam nie widzi nic niepokojącego w zachowaniu dziecka? Córka mu o niczym nie mówi?
    • baabcia Re: Drugie małżeństwo, co zrobić aby pomóc ? 24.06.12, 16:56
      czasem nie czytam całego wątku - z rożnych powodów - tym razem by się nie wkręcić
      za dużo widziałam i wiem jak dzieci cierpią przez głupotę dorosłych

      staraj się dawać wsparcie wnuczce - nie przeciw komukolwiek ale mimo wszystko
      nie mów, że musi to znosić ale, że może opowiadać a Ty zniesiesz - a ona? za chwilę będzie dorosła i będzie żyła jak zechce i zapewni młodszemu rodzeństwu co zechce
      tak samo powinien ojciec postępować - niezależnie od tego jakie podejmie kroki w sprawie opieki nad córką
      lepiej by miał dużo kontaktów a nie próbował jej wyrwać jeśli to nie jest pewne
      bądźcie dla małej opoką, skałą, nie zdradzajcie, trwajcie
      jesli córka wpierniczyła się w chory związek możliwe, że pozbędzie sie za chwilę dzieci - nadstawcie fartuszek niezbyt nachalnie niby przypadkiem
      może podrzuci Ci dziecko na czas szkoły itp - już będzie łagodnie i sensownie i szansa kontaktu małej z młodszym
      to brzmi okropnie ale widziałam walkę rodziców o dzieci - znam dziewczynkę już dorosłą - ma już córeczki - boże chroń przed takimi psycholami - ona unika rodziców i własciwie wszytskich, bo nauczyła się, że trzeba pilnować się na każdym kroku - ona musi trzymać tajemnice ... nie chcę o tym wspominać
      robiłam co umiałam
      kiedy do mnie jako dorosła odezwała się pokazała dziewczynki - byłam w siódmym niebie
      tam się nie dało inaczej pomóc niż zdać się na jej intuicję i grać jak ona podpowiadała - rzadko zgadzam się, że nie da się nic zrobić - wtedy tak czułam

      to obca dziewczynka - ale z tego co od niej wiedziałam z między wierszy - babcia też nie miała szans raczej - nie wiem czy chciała

      matko jakie to straszne dla mnie wspomnienia - nie znoszę nie móc pomóc




      • cecyliach Re: Drugie małżeństwo, co zrobić aby pomóc ? 26.06.12, 14:42
        Przeczytalam wszystkie wypowiedzi i bardzo mi pomogły , zmusiły do analizy faktów.Niestety podtrzymuję wszystko co napisalam poraz pierwszy. Skrycie liczyłam że się mylę , krytyczne wypowiedzi o nawiedzonej babci z nadmiarem wyobraźni na chwilę mnie uspokajały i skłaniały do refleksji. skupiłam się na meritum i dlatego nie odpisywałam na inne wątki. opiszę to chronologicznie. Córka jest w nowym związku od 3 lat , 2 lata temu urodził się mały a rok temu wzieli ślub. Przez rok mała dzieliła pokój z bratem i zdarzało się że wstawała do niego w nocy. Byla dumna i szczęśliwa ze ma brata. Kiedy córka wróciła do pracy ja na przemian z jej teściową tak organizowałyśmy sobie zajęcia aby opiekować się dziećmi. praktycznie same ustalałyśmy harmonogram i przez 1,5 roku nie było jakichkolwiek problemów. Pojawiały się pierwsze sygnały od małej ale mamyślałm że to naturalne przy takich zmianach. Od paru miesięcy mieszkają w nowym domu, tu pomimo dużej przestrzeni niepokojace zachowania i sytuacje się nasiliły. Wnuczka jest zadowolona z nowej szkoły, jest lubiana , ma grono kolezanek. W domu jej się nic nie podoba, czesto zamyka się w pokoju z nikim nie chce rozmawiać. Ganiłam ją a czasem obrazałam się bo myślałam ze to fanaberie,,
        Bylam sama z dziećmi przez dwa tygodnie , zobaczyłam ile jest w nich radości , wtedy spojrzałam na wszystko z innej strony. Przeczytała mi swoje wiersze tak smutne i dojrzałe jak na 10 letnie dziecko , ja twarda kobieta nie mogłam powstrzymać łez. ja muszę zyć bo gdyby mnie zabrakło tatusiowi pękłoby serce
        W tym wypasionym domu brak ciepła , szczerości i czasu dla dzieci. 5 godzin pracy, dwie godziny basenu lub forsownych cwiczeń na siłowni, dwa razy w tygodniu tenis, ważniejsze aby nie powtórzył się ubiór w ciągu tygodnia. Obiady w restauracji albo wcale. Mała nie chce z nimi chodzić to siedzi głodna. Na zasadzie "najciemniej pod latarnią" wychodzi na to ze ja jako ostatnia to zauważyłam. Co do sytuacji u ojca dziecka , okazuje się że jak pani zostala żoną już nie jest taka miła i potrafi powiedzieć "ty jesteś beznadziejna , dzialasz mi na nerwy lepiej aby cię nie było".( jak to zinterpretować?) teraz mały chodzi do żłobka kontakty są interesowne i to z jednej strony a zatem mocno ograniczone. Zrozumiałam jak dochodzi do nieszczęść w tak zwanych prządnych rodzinach .Jestem w punkcie wyjścia co mogę zrobić ?
        • malgolkab Re: Drugie małżeństwo, co zrobić aby pomóc ? 26.06.12, 15:39
          Dalej uważasz, że u ojca byłoby jej lepiej? Z macochą, która jej nie toleruje? O ile po prostu mała nie konfabuluje (nagle i ojczym i macocha stali się potworami), bo skrycie liczy, że rodzice się zejdą.
          ps. jak można obrazić się na kilku letnie dziecko?
          • cecyliach Re: Drugie małżeństwo, co zrobić aby pomóc ? 26.06.12, 20:53
            Czy u ojca byłoby jej lepiej? Nie znam jego obecnej żony, czy na podstawie tego co powiedziala można nazwać ją potworem? to że mała nie konfabuluje jest niepodważalne tak jak i to ze cierpi.
            Oj czasem można się obrazić. oczywiście na chwilę, bo każde przeprosiny są przyjęte.
            • malgolkab Re: Drugie małżeństwo, co zrobić aby pomóc ? 26.06.12, 20:57
              a jakbyś nazwała osobę, która do dziecka swojego małżonka mówi "ty jesteś beznadziejna , dzialasz mi na nerwy lepiej aby cię nie było". gdyby mój mąż powiedział tak do mojego syna, poważnie bym się zastanowiła na byciem z nim
              • cecyliach Re: Drugie małżeństwo, co zrobić aby pomóc ? 26.06.12, 22:29
                Ty jesteś dobrą matką , zabolałoby cię gdyby własny ojciec ponizył dziecko. Ja mam podobne zasady kobieta ktora ma dzieci szczegolnie te male musi być matką a potem chulaj dusza byle nie krzywdzić innych i siebie. Wyobrazasz sobie co przeżywa wrażliwe ambitne dziecko dla ktorego samo słowo kara było czymś strasznym, dziecko ktore ma dwa domy a brakuje mu poczucia bezpieczeństwa? podwujnych rodzicow i kazde chce nim rzadzić szczególnie ci przyszywani. Dziecko ktoremu wpajano pewne zasady teraz się mu je przewartościowuje. w przeciągu 3 lat dziecko zmieniło 3x miejsce zamieszkania i dwa razy szkołę . Napewno wszystkim przydalaby się pomoc psychologa , głównie rodzicom aby im pewne sprawy uswiadomić ale jak to zrealizować?
        • mayenna Re: Drugie małżeństwo, co zrobić aby pomóc ? 26.06.12, 16:57
          Dziecko prawdopodobnie odreagowuje rozwód i zmiany w życiu. Moim zdaniem na siłę starasz się komuś przypisać winę za to co się dzieje.
          Dom i stosunki w nim są jakie są i tutaj uważam, że osoby z zewnątrz nie powinny się wtrącać.Dziecko nie jest maltretowane, nie jest głodzone, molestowane to nie ma powodów do interwencji.
          Jesli uważasz, że rodzice za mało czasu poświęcają dzieciom to warto o tym taktownie porozmawiać z córką.Powiedz jej o swoich obserwacjach, ale bez szukania winnych i mówienia jak ma żyć.
          Jest jeszcze jedna rzecz, którą możesz zrobić: być babcią.

          Jeszcze jedno; dzieci bywają smutne, szczególnie jak ich rodzina się rozpada i potrzeba czasu aby odnalazły się w nowej sytuacji. W ciągu ostatnich lat twojej wnuczce przybył ojczym, brat, zmieniła szkolę, dostała macochę - dorosły ma prawo się z tym nie umieć uporać, a co dopiero dziecko.
          Doradzam tez więcej optymizmu odnośnie rokowań dla tej rodziny. Może jak ty dostrzeżesz pozytywy nowego zwiazku jej matki to i wnuczka lepiej się przystosuje. Zamiast szukać braków, szukaj plusów.
          Nadal nie umiem sie oprzeć wrażeniu, że nie odpowiada ci drugie małżeństwo córki i styl życia, jaki teraz prowadzi. Ona jest dorosła, jest matką i chce na pewno jak najlepiej dla swoich dzieci. Może jednak to 'najlepiej' rozumieć zupełnie inaczej niż ty. Daj jej do tego prawo bo jest dorosła.
          • cecyliach Re: Drugie małżeństwo, co zrobić aby pomóc ? 26.06.12, 21:56
            cyt"[b]Dom i stosunki w nim są jakie są i tutaj uważam, że osoby z zewnątrz nie powinny
            się wtrącać.Dziecko nie jest maltretowane, nie jest głodzone, molestowane to
            cyt"Dom i stosunki w nim są jakie są i tutaj uważam, że osoby z zewnątrz nie powinny
            się wtrącać.Dziecko nie jest maltretowane, nie jest głodzone, molestowane to
            nie ma powodów do interwencji.
            Gratuluję takiej postawy. Osoby z zewnątrz nie interwenjują, wolały zerwać kontakty. Ja szukam mądrego rozwiazania, działam wielokierunkowo, piszę na forum aby go znaleźć.
            4 lata po rozwodzie rodziców dziecko które emanuowało radoscią ma myśli samobójcze, ot tak bez powodu z dobrobytu? Oczywiście że styl zycia jaki prowadzi moja córka nie jest akceptowany nie tylko przeze mnie ale również przez innych rodzicow i młodych ludzi.dzieci są zdani na rodziców i dorosłych i nie można o tym zapominać.Proszę przeczytaj jeszcze raz mój pierwszy i ostatni wpis moze odczytasz również to co jest między wierszami.
            • mayenna Re: Drugie małżeństwo, co zrobić aby pomóc ? 27.06.12, 08:28
              Cecylia, czy ty zauważyłaś ze twoja córka nie ma 5 lat i ma prawo życ jak chce i wychowywać dzieci jak chce a tobie nic do tego?
              Jesli widzisz cos niepokojącego u wnuczki to powiedz o swoich obserwacjach matce dziecka.Ona jest tu siłą decyzyjną co robić.

              Co widzisz złego w tym, ze uważam, ze to rodzice są odpowiedzialni za dzieci i mają prawo wychowywać je tak jak uważają za słuszne. o ile nie robią im krzywdy? Kto dał ci prawo oceniać życie córki i zięcia i wtrącać się w ich rodzinne sprawy?
              A masz ochotę 'zadziałać' z hukiem i przytupem, zamiast porozmawiać z córką i pozostawić jej decyzję, prawda?
              Mnie po rozwodzie pozostała jedna przyjaciółka. Odsuwanie się znajomych czasem jest wynikiem innych procesów niż patologia w rodzinie.
              Cecylia, w postach widać ze zięcia nie lubisz, nie akceptujesz tego co robi córka.Masz prawo nie zgadzać się z jej metodami wychowawczymi, ale matka wie co robi, wie co jest dobre dla dziecka i jedyna metoda wpływania na nią to bezpośrednia rozmowa z nią.

              Jakby mi któras babcia zabrała za plecami dziecko do psychologa, albo podjęła inne działania 'ratunkowe' dziecka, to odebrałabym to jak próbę rozbicia mojej rodziny.
              • login.kochanie Re: Drugie małżeństwo, co zrobić aby pomóc ? 27.06.12, 08:48
                Mayenno, dlaczego tak bardzo bronisz córki Cecylii?
                czy masz nieprzepracowany problem z własną matką, że nie stac Cię na obiektywizm?
                czy całowałabyś ojczyma , choć go nie lubisz , tylko dlatego, że on sobie tego życzy?czy chciałabyś aby ktos Cię karał za to , że masz nieodpowiednią minę?
                czy to są "metody wychowawcze"?
                czy chciałabys siedzieć głodna w domu bo nie masz ochoty iść do restauracji?
                czy wg Ciebie wsród matek nie ma patologii?nie ma poświęcenia dziecka dla nowego związku?
                • mayenna Re: Drugie małżeństwo, co zrobić aby pomóc ? 27.06.12, 09:06
                  Moim zdaniem, od wychowywania dziecka są rodzice. Jak babcia widzi, ze cos się dzieje to rozmawia z rodzicami - tutaj z matką, bo pod jej opieka jest dziecko.
                  U mnie tez jest podobnie: kto nie jej obiadu czeka do kolacji. Co w tym nagannego?

                  Babcia jest stronnicza i może zniekształcać przekaz.Bierzesz to pod uwagę?
                  Moze to babcia ma nieprzerobione relacje z córka i w ten sposób wpływa naa jej zycie? Każe ją za coś? Mam nadzieję że weżmiesz pod uwage wszelkie okoliczności, nie tylko moją osobęsmile)

                  Mnie niepokoi agresja z jaka Cecylia reaguje na odmienny od jej punkt widzenia.Ciekawe jak to zinterpretujesz?
                  • triss_merigold6 Re: Drugie małżeństwo, co zrobić aby pomóc ? 27.06.12, 09:16
                    Ja to zinterpretuję tak, że wymknęła jej się władza w tej części rodziny, bo nowy zięć jasno określa granice.
                    • tricolour Też mam takie wrażenie... 27.06.12, 09:32
                      ... i na dodatek poczucie winy, że własna córka rozbiła dwie rodziny.
                    • mayenna Re: Drugie małżeństwo, co zrobić aby pomóc ? 27.06.12, 09:41
                      To nie tylko ja tak uważam.

                      Normalna droga rozwiązywania problemu dziecka wiedzie przez rodzica, a tu babcia chce tej drogi uniknąć. To jest niepokojące. I jedyne rozwiązanie to wyrwać z rodziny i chyba oddać babci bo u taty nie może zamieszkać.Mam wrażenie, że Cecylia tylko na taką radę czeka.
                      • mayenna Re: Drugie małżeństwo, co zrobić aby pomóc ? 27.06.12, 09:42
                        Jeszcze może pomoggło by odsuniecie nowego ziecia od córki i dzieci.Innych koncepcji zgodnych z przesłaniem autorki jakos nie widzę.
                      • woda_woda Re: Drugie małżeństwo, co zrobić aby pomóc ? 27.06.12, 09:46
                        mayenna napisała:

                        > I jedyne rozwiązanie to wyrwać z
                        > rodziny i chyba oddać babci bo u taty nie może zamieszkać.Mam wrażenie, że Cec
                        > ylia tylko na taką radę czeka.

                        Nie.
                        Cecylia czeka na inną radę: zgodzić się z nią, że matka dziecko krzywdzi i dać przyzwolenie na nasłanie na całą tę rodzinę co najmniej grupy psychologów, która stwierdzi, że matka powinna rozstać się ze swoim aktualnym mężem i poświęcić się córce smile
                        • cecyliach Re: Drugie małżeństwo, co zrobić aby pomóc ? 27.06.12, 11:36
                          Jak można być tak okrutnym i bezmyślnym w swojej wypowiedzi. moja córka byla kiedyś b dobrą matką . Dzieci potrzebują rodziców a nie babci do wychowania. dlaczego nasłanie grupy psychologow przecież nic nie można na siłę. Wyjezdzam na wczasy i zabieram małą mam czas na przemyślenie w spokoju.a tak na marginesie przemyśl moją dewizę- szczęśliwi rodzice - to szczęśliwe dzieci
                          • malgolkab Re: Drugie małżeństwo, co zrobić aby pomóc ? 27.06.12, 11:41
                            skoro większość podpowiedzi Ci nie odpowiada, napisz może jakie jest rozwiązanie sytuacji proponowane przez Ciebie?
                  • login.kochanie Re: Drugie małżeństwo, co zrobić aby pomóc ? 27.06.12, 14:01
                    Babcia Cecylia nie jest agresywna, podziwiam spokój z jakim reaguje na agresję wiekszości kobiet w wieku jej córki, które uważają , że tylko matka! wie najlepiej a także ojczym, oczekujący usmiechów i całusów !
                    dobrze że babcia się interesuje, i oczywiste , że widząc krzywdę dziecka powinna interweniować
                    • mayenna Re: Drugie małżeństwo, co zrobić aby pomóc ? 27.06.12, 15:07
                      Login,co ma wiek do oceny sytuacji i wypowiedzi na forum?
                      Cecylia nie opisała żadnej sytuacji, która wymagałaby interwencji z zewnątrz - wg mnie, ale ja dość niechętnie wtrącam się w wychowanie nieswoich dzieci.
                      Zauważ też, że ja namawiam na interwencję, ale za pośrednictwem córki, a nie na działanie przeciw niej.Cecylia takiej możliwości chyba nie bierze pod uwagę bo zakłada, że wszelkie zło to zięć, a córka poświęca dziecko dla tego związku.Może to być prawdą, ale może tez być kreacja babci, która sama wychowała córkę i się dla niej poświeciła, a ta teraz wyszła spod kurateli mamy, za nieodpowiedniego pana i nie pozwala jej uczestniczyć w swoim życiu.Nie wiem jak jest naprawdę.
                      Wiem jednak jedno: oderwanie dziecka od rodziców, rozbijanie rodziny poprzez ingerencję w nią nie jest dobrym wyjściem i przyniesie więcej szkody niż pożytku.

                • mayenna Re: Drugie małżeństwo, co zrobić aby pomóc ? 27.06.12, 11:36
                  Jak chcesz tak psychologicznie analizować wszystko to zauważ, że Cecylia nic nie pisze o swoim mężu/ partnerze. Myśle, ze jest sama. Ciekawe od jak dawna? Może Cecylia oczekuje, ze jej córka postąpi tak jak ona kiedyś postąpiła zostając sama?
                  • yoma Re: Drugie małżeństwo, co zrobić aby pomóc ? 27.06.12, 11:50
                    W poście otwierającym pisze "przeżyliśmy wstrząs", więc ktoś tam jeszcze jest. Może mąż, a może inne dzieci. Chyba że to pluralis maiestatis smile

                    Samo to już o czymś świadczy. W normalnej rodzinie matka na wieść o rozwodzie córki może być zaniepokojona, zdziwiona, zmartwiona, ale nie przeżywa wstrząsu i to w liczbie mnogiej.
                  • cecyliach Re: Drugie małżeństwo, co zrobić aby pomóc ? 27.06.12, 12:08
                    Zastanawiam się gdzie ty widzisz agresję, ja skupiam się na meritum, nie piszę na jakiej podstawie opieram swoją wiedzę. Widzę ze najmniej interesuje cię sprawa dziecka. czytając to co napisałaś zastanawiam się czy ty masz jakąś wrażliwość. Czy w twojej rodzinie czekanie na kolację o głodzie dotyczy też małych dzieci ?
                    Ja szukam przedewszystkim wyjaśnienia dlaczego dziecko jest tak nieszczęśliwe.
                    A jeszcze co do głodzenia i rozmów. Od kolezanki dowiedzialam się że mala zasłabła w szkole. okazało się ze nie je śniadań. Przekazalam to rodzicą , pozwolono dziecku robić sobie sniadania pod warunkiem ze będzie robila to cicho i nie bedzie zapalala swiatła(zima) aby ich nie budzić. w efekcje dalej chodziła bez śniadania.
                    • triss_merigold6 Re: Drugie małżeństwo, co zrobić aby pomóc ? 27.06.12, 12:13
                      10-latka nie jest małym dzieckiem. Jest w stanie podejść do lodówki i zrobić sobie kanapkę.
                    • mayenna Re: Drugie małżeństwo, co zrobić aby pomóc ? 27.06.12, 12:33
                      Szkoła na te rewelacje nie reaguje? Nie rozmawiano z matką?
                      U mnie lodówka nie jest na kłódkę i dzieci same korzystają z niej.Śniadanie też robią sobie sami. Jak nie maja takiego zyczenia to sa głodni i tak jest od mniej więcej tego wieku twojej wnuczki. Warunkiem korzystania z kuchni jest pozostawienie porządku i nie przeszkadzanie innym, którzy śpią bo mamy różne tryby życia i pracy.
                      Jak dziecko rezygnuje z obiadu to czeka głodne do kolacji i 10 - latka jest w stanie zrozumieć taka zasadę. To nie jest male dziecko.
                      Przyczyn powinna szukać matka albo ojciec. Czemu nie porozmawiasz z córką i nie pozostawisz jej tego problemu do rozwiązania?
                    • malgolkab Re: Drugie małżeństwo, co zrobić aby pomóc ? 27.06.12, 12:35
                      Jak to mozliwe, że Ty się dowiedziałaś o sytuacji w szkole od osób 3 i przekazałaś rodzicom? Szkoła ma obowiązek zawiadomić w takiej sytuacji właśnie rodziców i na pewno to zrobili.
                      Skoro rodzice śpią jak córka idzie do szkoły i nie pozwalają świecić światła, co uniemożliwia zrobienie kanapki, to jak się myje czy znajduje ubranie (skoro jest tak ciemno, ze nie umie w lodówce nic znaleźć).
                      Ta opowieść co raz bardziej się kupy nie trzyma...
                      ps. nie widzę nic dziwnego w tym, że 10 latka ma sobie zrobić kanapkę (chyba, że jest to dziecko wymagające specjalnej uwagi np. opóźnione)
                    • yoma Re: Drugie małżeństwo, co zrobić aby pomóc ? 27.06.12, 12:43
                      > Od kolezanki dowiedzialam się że mala zasł
                      > abła w szkole. okazało się ze nie je śniadań.

                      Jedna pani drugiej pani...

                      OT: Cecylio, błagam... niewłaściwe użycie słów jakoś zdzierżyłam, ale "a muzą" i "rodzicą" już nie dam rady.
                    • mlodyniedowziecia Re: Drugie małżeństwo, co zrobić aby pomóc ? 12.11.14, 14:12
                      > Ja szukam przedewszystkim wyjaśnienia dlaczego dziecko jest tak nieszczęśliwe.
                      Z Twojej opowieści wynikają co najmniej trzy przyczyny: śmierć bliskiej osoby, rozwód rodziców, zmiany szkoły i miejsca zamieszkania. Każda z nich z osobna może być sporą traumą dla 10-latki, a tu trzy jednocześnie.
                      Mam synów w podobnym wieku co Twoja wnuczka i powiem jedno - może nie są jeszcze dorośli, ale rozumieją dużo więcej niż nam się wydaje i potrafią zadbać o siebie (w sensie zrobić śniadanie, opróżnić zmywarkę, pobawić się z młodszym bratem). Jedynymi osobami, które nadal traktują nastolatków jak dzieci są ich babcie. U mnie objawia się to tym, że jedna babcia czyta 10-latkowi lektury, a druga sprząta po tajfunie w jego pokoju, przy każdej wizycie. Jak dla mnie nie jest to szkodliwe szaleństwo, niemniej jednak domaganie się podobnego zachowania od rodziców dzieci (czyli mojej żony i mnie) kwituje radosnym śmiechem, bo wiem z czego wynika - miłości babci do wnucząt. Gdybym szukał drugiego dna skończyłoby się poważną rozmową.
                      Robienie bowiem wszystkiego za dzieci czyni z nich życiowe kaleki, uważające, że cały świat kręci się dookoła nich. Wymaganie od dziecka, żeby robiło sobie kanapkę do szkoły i nie budziło całego domu jest zrozumiałe i oczywiste dla każdego, kto położył się późno spać a do pracy musi stawić się na 9, za to w pełni sił (jak i dla mnie wstającego o 5 aby poczytać i poćwiczyć). Odmowa takiego zachowania jest właśnie manipulacją ze strony nastolatki (jak mam być cicho - to nic nie zjem - znowu wezwą was do szkoły), nie wynikającą ze złego charakteru, ale próby sił w domu. Wszystkie znane mi dziewczynki w podobnym wieku z rodzin rozbitych zachowują się podobnie.
                      Styl życia Twojej córki nie jest zupełnie z mojej bajki (5 godzin pracy, 2 siłowni i jeszcze tenis), ale wskazuje, na spory czas spędzony w domu. Chyba, że po tym tenisie jest jeszcze restauracja, kino i powrót o 22. Wtedy faktycznie wnuczka popołudnia spędza sama. Warto ją wziąć do siebie i pokazać, jak można inaczej żyć.
                      Powiem Ci jako zięć, pod żadnym pozorem nie próbuj rozmawiać z mężem córki. Po pierwsze, nic nie wskórasz, po drugie zrobisz sobie prawdziwego wroga (jeśli jeszcze nim nie jesteś). Wielu znanych mi facetów, po połowie tych tekstów które wypowiedziałaś na forum, przestałoby wpuszczać teściową do domu, bez wyraźnej okazji.
        • amb25 Re: Drugie małżeństwo, co zrobić aby pomóc ? 12.11.14, 07:08
          Watek dlugi wiec przeczytalam pobieznie. I przyznam sie ja MAM uprzedzenia do macoch/ojczymow. Teraz wiem ze to po prostu biologia... Poza tym to nie jest normalne kazac przytulac sie dziecku do obcego faceta.
          Jesli 10 letnie dziecko mowi o tym, ze nie chce zyc, to znaczy ze jest mu zle. Ona za pare lat moze popelnic samobojstwo. Lepiej dmuchac na zimne. Uwazam, ze jest podstawa do interwencji psychologa czy nie wiem jak w Polsce to jest zorganizowane. Jesli rodzice nie zareaguja i nie zaczna pracowac z nia i psychologiem, to tutaj gdzie meiszkam powiadomilabym "biuro ochrony praw dziecka".
          Problem moze tkwic w czymkolwiek (niekoneicznie w zlym traktowaniu - bo to co jej sie wydaje zlym traktowaniem, moze nim nie byc). Ale ten problem trzeba znalezc i go rozwiazac. Bo jesli nikt nic z tym nie zrobi to on bedzie tylko rosl. Ona wchodzi w wiek dojrzewania i bedzie z nia coraz trudniej.
          U mnie w rodzinee byl przypadek, niestety, ze macocha zle traktowala pasierba (choc chodzili razem na terapie, ale to nic nie dalo), ojciec opieke nad synem oddal macosze, chlopak zaczal miec duze problemy, wpadl w przestepczosc w wieku gimnazjalnym, az dziadkowie przejeli opieke nad nim i teraz po latach ciezkiej pracy, kiedy on sie uspokoil w normalnym, akceptujacym go otoczeniu, skonczyl zawodowke, teraz uczy sie dalej w zaocznym liceum. Ale to dziadkowie uratowali to dziecko ze cene zerwania kontaktow z synem (dziadek chlopca nie moze wybaczyc synowi, czyli ojcu chlopca ze wolal zone niz syna, babcia chlopca z syna traktuje normalnie i jego zone tez, a przynajmniej sie stara nie zaogniac sytuacji). Macocha i jej syn roznie starali sie uprzykrzyc zycie dziecku, az w koncu sprawa trafila do sadu rodzinnego i sad oddal opieke nad dzieckiem dziadkom. Bo matka nie byla chetna, zreszta dziecko nie chcialo z nia mieszkac a ona miala juz dwojke kolejnych i kazde z innym facetem... To byl madry sad.
    • esteraj Re: Drugie małżeństwo, co zrobić aby pomóc ? 27.06.12, 12:26
      Cecylio, pozwolę sobie na umieszczenie mojego zdania i rady.

      Otóż myślę, że wnuczce jest rzeczywiście ciężko w nowej sytuacji i nie wszystko jest dla niej proste, zmaga się z własnymi problemami.
      Na Twoim miejscu nie negowałabym jej żali. Może czuć w Tobie wsparcie. Proponowałabym jednak, żeby całej tej sytuacji nie wyolbrzymiać jeszcze bardziej i nie tragizować.
      W większości rodzin można by się dołować myślą, że coś jest nie tak, że inni mają lepiej, że nam czegoś brakuje..., że jesteśmy pokrzywdzeni...
      Życie nie zawsze jest piękne i łatwe, ale trzeba stawiać czoła trudnościom i patrzeć na jego jasne strony...
      Wnuczka czuje się źle, kiedy musi dać całusa ojczymowi... trudno, musi to jakoś przeżyć, ostatecznie nic jej się z tego powodu nie stanie.
      Nie lubi jeść w restauracji z rodzicami, niech sobie sama coś przygotuje.
      Nie lubi spędzać czasu z ojczymem, niech znajdzie sobie inne miłe zajęcie (może spotkanie z koleżankami)...

      Nie zawsze jest tak, że mamy wszystko to, co nam pasuje. Tak się nie da, a mimo to musimy sobie radzić z niedogodnościami.
      Dla kogoś może być problemem fakt, że jest nieurodziwy, za gruby, nie stać go na kupno nowej rzeczy, umarł mu rodzic, jest niepełnosprawny, mieszka w biednej rodzinie, ojciec pije itp. itp... Gdyby każdy tak podchodził do życia, że jest beznadziejne i najlepiej jest odebrać sobie życie, to podejrzewam, że wielu mielibyśmy takich desperatów.
      A mimo to, często bywa tak, że ludzie wychowani w trudnych warunkach potrafią znakomicie sobie radzić i odnosić sukcesy.

      Cecylio masz teraz okazję nauczyć swoją wnuczkę zaradności i czerpania radości z innych rzeczy. Możesz nauczyć jej innego nastawienia, spojrzenia z innej perspektywy...

      Okazywanie litości jest utwierdzeniem kogoś w przekonaniu, że jest słaby.
      Zamiast litości trzeba wydobyć z drugiego człowieka siłę i pokazać, że sam może coś zmienić.
      • mayenna Re: Drugie małżeństwo, co zrobić aby pomóc ? 27.06.12, 12:37
        Dobrze napisane.
        A przede wszystkim dać dziecku czas na przystosowanie się do nowej sytuacji.
    • cecyliach Re: Drugie małżeństwo, co zrobić aby pomóc ? 11.11.14, 19:07
      Moje obawy okazały się słuszne. Opiszę to teraz, w nowym wątku .Drugie małżeństwo, co zrobić aby pomóc ? cd po dwóch latach.
      • pani-domu5 Re: Drugie małżeństwo, co zrobić aby pomóc ? 12.11.14, 21:55
        Opisz tutaj, bo nikt nie skojarzy.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka