Jestem po rozwodzie. Relacje z byłym mężem są poprawne, dziecko ma z nim dobry kontakt. Od jakiegoś czasu spotykam się z fajnym facetem. Znam go od dawna, jednak dopiero niedawno się do siebie zbliżyliśmy poprzez splot różnych okoliczności. Bez żadnych sztuczek zaskarbił sobie od razu sympatię córki. Taki "wujek łata". Fajnie nam razem się spotykać, często wpada do nas do domu, ugotuje coś, pomoże w "nie babskich" sprawach, odrobi z moją córką lekcje. Ale... to tylko przyjaciel i on o tym wie. Nie możemy być razem i już. Zawsze to podkreślamy, także w obecności małej. Zdarza się owszem, że mnie przytuli, pocałuje w policzek, czasem damy sobie buziaka w usta. Wszystko to jednak tylko PRZYJAŹŃ. Problem pojawił się kilkanaście dni temu... Córka (kilkulatka) zrobiła mi awanturę ze szlochaniem, że ON powinien z nami mieszkać!!! Kazała mi do niego dzwonić!!! Ona chce go u nas w domu, bo jest jej miło, widzi że mama się uśmiecha, przytula itp. A skoro się nami opiekuje to musi tu mieszkać!!! Nie wiem co zrobić. Pierwszy raz nie umiem rozmawiać ze swoją córką. Żadne argumenty o tym, że tylko się bardzo lubimy nie trafiają. Boję się, że będę musiała mu zabronić spotykać się z nami

Czy ktoś w Was miał podobne problemy? Pomożecie mi? A może powinnam iść na inne forum?
Weronika.