Witam

jestem od kilku lat mężatka, mój problem polega na tym że nie czuje się szczęśliwa w małżeństwie, czegoś mi brakuje. Czuję zazdrość że małżeństwa z wieloletnim stażem które już mają dzieci nadal potrafią okazywać sobie czułość publicznie, trzymać się za rękę . U nas nie ma tego od dawna, mąż już nie chciał ze mną chodzić za rękę od razu po ślubie. Brakuje mi takich normalnych wyjść z ukochaną osobą tak bez celu. Tak jak robią to inni. Mąż od razu stwierdza że jest nudno i woli pójść do domu gdzie większość czasu spędza przy komputerze. Najbardziej dobija mnie to podczas wiosny i lata kiedy ludzie wszędzie chodzą , spędzają czas na plaży i są szczęśliwi a ja spędzam go albo w domu albo na szybkim spacerze z mężem. Gdy wychodzę sama marzy mi się ktoś u mego boku trzymający mnie za rękę i to wcale nie jest mąż. Zastanawiam się czy w ogóle go kocham. Jak myślicie czy to normalne czy moje małżeństwo już jest wypalone ?