Dodaj do ulubionych

kochani, pomozcie: lepszy zly ojciec...

14.01.05, 20:16
czy fajny ojczym?

moja historia:
Od 1,5 roku jestem w zwiazku z miloscia mojego zycia. Pojawilem sie, kiedy
jej malzenstwo zaczelo sie rozpadac. zaczela dowiadywac sie o zdradach,
zaczelo do niej docierac, ze nie jest kochana. jest od niego mlodsza o 20
lat. mimo to nie byla szanowana. jej maly chlopczyk ma teraz 6 lat. to on byl
przyczyna zawarcia malzenstwa (dopiero po 7latach zwiazku, gdy mial 4lata).
nasza milosc przetrwala wiele prob, ukrywalismy sie, czekalismy az maz sie
wyprowadzi, cierpliwie, zeby przyzwyczail sie do mysli o rozstaniu.
przezylismy tysiace cudownych chwil razem, w pelnej konspiracji. teraz kiedy
jestesmy o krok od realizacji naszych marzen moja ukochana rzucila mnie.
mowi, ze ma wyrzuty sumiena wzgledem dziecka, ze nie potrzebuje byc ze mna,
nie potrzebuje niszczyc jego rodziny - jesli dziecko bedzie nieszczesliwe.
twierdzi, ze ojciec odwroci sie od syna kiedy sie dowie o mnie. dlatego chce
sama wychowywac chlopca nie ograniczajac mu dostepu do taty. (sama
wychowywana byla bez ojca i miala fatalnego ojczyma). na nic sie zdaja moje
przekonywania: ze kocham malego marka, ze potrafie stworzyc prawdziwe cieplo
w nowym domu, ze jej maz bedzie lepszym ojcem zdala od niej niz obok.ze ten
zwiazek i rozbudowywanie rodziny jest dla mnie sensem zycia (bo marze o
dziecku). co robic? czy ona ma racje? czy niszczenie naszego szczesliwego
zwiazku dla "dobra dziecka" ma sens? czy ma sens zdanie "marek jest dla mnie
wazniejszy, a wy sie wykluczacie"? crying
Obserwuj wątek
    • dobrydzien Re: kochani, pomozcie: lepszy zly ojciec... 14.01.05, 21:54
      współczuję, może jeszcze wszystko przemyśli.
      • kaszmirowe_soxy Re: kochani, pomozcie: lepszy zly ojciec... 14.01.05, 22:02
        spotkam sie z nia jutro.
        mam taka nadzieje, ale boje sie, ze jej decyzja jest ostateczna... sad
        • sloggi Re: kochani, pomozcie: lepszy zly ojciec... 15.01.05, 00:48
          Postaw sprawę jasno, masz wszystko do stracenia.
          Z drugiej strony: Czy ona Cię tak naprawdę kocha?
        • lilianna10 Re: kochani, pomozcie: lepszy zly ojciec...WAZNE 15.01.05, 09:57
          Moj drogi. Doskonale rozumie Twoja sytuacje gdyz jestem dokladnie na takim
          samym etapie zycia. Ja jestem w identycznej sytuacji jak Twoja Kobieta.
          Maz zdradzal mnie cale zycie, bylam z nim ze wzgledu na dziecko, ktore naprawde
          bardzo kocha. Dziecko kocha rowniez swego tate.
          Poznalam mezczyzne, ktory mnie pokochal. Wiem, ze kocha gdyz nigdy nie stawial
          mi warunkow typu "ja albo dziecko".Szanowal moja decyzje o pozostaniu z mezem
          ze wzgledu na dobro dziecka. Cierpielismy oboje ale dziecko bylo
          szczesliwe.Przezywamy ( tak jak Wy ukrywamy sie )juz 4 lata cudowne i mniej
          cudowne ( jak w kazdym zwiazku )chwile. I ja wiem ze tez kocham. Tak jak Twoja
          Kobieta kocha Ciebie.Bardzo , bardzo kocha...
          Mezowi powiedzialam 5 dni temu wszystko. Dopiero po tym jak mu udowodnilam
          zdrade ( pierwszy raz w zyciu !) i do ktorej (i kilku innych na marginesie)
          sie przyznal. I coz? on chyba chce odejsc do tej trzeciej, moze zaakceptowac
          zwiazek moj i swoj i byc ze soba do momentu kiedy dziecko bedzie w stanie
          zrozumiec pewne sprawy ...a ja ? Mam otwarta droge do swego szczescia i...
          Stoje na rozdrozu, nie potrafie podjac decyzji. Jezeli odejde od meza to
          skrzywdze dziecko ( wedlug mojego systemu wartosci ), jezeli zostane z mezem to
          skrzywdze moja milosc... Ktora milosc jest dla mnie wazniejsza? Tego dzis nie
          wiem, szukam odpowiedzi a to nie jest az takie proste. I bardzo bolace.
          Daj jej czas, jakakolwiek podejmie decyzje bedzie ona dla kogos niezmiernie
          bolesna. Ale uwierz, ze ona naprawde kocha Was dwoje: Ciebie i syna, tylko
          milosc matki do dziecka moze byc niekiedy silniejsza od milosci do mezczyzny.
          Jednak nie zycze Ci azebys pozostal sam i prosze odezwij sie jeszcze.
          Zycze Ci z calego serca wszystkiego najlepszego!
          • kaszmirowe_soxy Re: kochani, pomozcie: lepszy zly ojciec...WAZNE 15.01.05, 11:01
            dzieki za te slowa.
            zastanawiam sie, czy nie jest tak, ze w zyciu dziecka rownie wazne jak milosc
            rodzicielska jest bycie swiadkiem prawdziwej milosci w domu. takiego uczucia,
            ktore promieniuje. czy lepiej jest jak w domu jest zimna wojna, ale dziecko
            ma "rodzine"? przeciez jego prawdziwy ojciec nie umarl! a ja nie chce go
            zastepowac, wiem, ze moge byc szczerym przyjacielem dziecka.
          • sloggi Re: kochani, pomozcie: lepszy zly ojciec...WAZNE 15.01.05, 12:36
            Nie wiem czy bardziej nie skrzywdzisz Lilu dziecka wychowując je w domu bez
            miłości.Pewnych spraw ominąć się nie da, a czas biegnie. Nie licz, że jak
            dziecko dorośnie to wówczas ułożysz sobie życie. To nie prawda. Teraz gdy jestem
            dorosły, a moja Mamęcja jest sama oboje wiemy, że to nie była dobra decyzja. Jak
            sobie wyobrażasz Wasz związek dalej - on będzie zdradzał, a Ty dla dobra dziecka
            będziesz spała z tym panem pod jedną kołdrą, aby dziecko miało imitację
            kochajacej się rodziny?
            A ten człowiek który Cię kocha? Kim on dla Ciebie jest, że wybierasz życie ze
            zdrajcą?
          • obi_van Re: kochani, pomozcie: lepszy zly ojciec...WAZNE 15.01.05, 17:50
            >Jezeli odejde od meza to
            >skrzywdze dziecko ( wedlug mojego systemu wartosci ),

            co to znaczy, ze skrzywdzisz dziecko wedlug twojego systemu wartosci? Krzywde
            sie albo odczuwa albo nie.
    • cartoon_network pomogę... 15.01.05, 00:40
      Powiedziała Ci prawdę o tym co dla niej jest najważniejsze. Dopóki wasz związek
      nie "zagrażał" dziecku, był dla niej fascynujący.
      Oczywiście ona rozumuje błędnie ale nie masz najmniejszych szans aby ją
      przekonać. Kiedyś będzie nieszczęśliwą osobą, gdy Marek pójdzie w świat.
      Istnieje jeszcze inna możliwość. Ona faktycznie Cię kochała ale jej przeszło po
      pewnym czasie. Nadawała na męża, że zdradza, nie jest kochana, itd, i wierzyła
      w to, a co pewnie nie było prawdą. Ale teraz zatęskniła jednak za tamtym
      życiem, a oficjalne wejście w związek z Tobą przekreśliło by definitywnie
      szansę na odzyskanie tamtej sytuacji.
      Zapomnij o niej. Oni się połączą z mężem ponownie. Bo mają dziecko, oraz
      dlatego, że nie było im właściwie aż tak źle razem. Ona się tylko na chwilę
      zakochała. A teraz Ty stanowisz dla niej kłopot i przeszkodę w odzyskaniu
      sytuacji z mężem. Nie chce Cię ranić, i pewnie wstyd jej przed Tobą, więc chce
      abyś nadal wierzył w te wszystkie bzdury jakimi Cię karmiła o "złym" mężu, to
      Ci mówi, że będzie sama, ale marzy o powrocie do męża. Ona Cię już nie kocha,
      dopóki była konspiracja fascynowało ją to. On o Tobie nic nie wie. Nie
      rozpieprzaj więc do końca rodziny. Daj im spokój. Poznałeś ją w niewłaściwym
      czasie.
      I jeszcze jedno. Dlaczego twierdzisz, że on jest złym ojcem? Jakie masz do tego
      prawo? Ty, który o mało co nie rozpieprzyłeś czyjejś rodziny. Dmuchałeś mu żonę
      i jeszcze faceta obrabiasz, że jest złym ojcem. To może tylko jego dziecko
      oceniać a nie Ty.
      Na przyszłość trzymaj się z daleka o cudzych żon. Facet powinien Ci obić buźkę,
      ale lepiej aby nigdy nie dowiedział sie o Tobie. Bo to uratuje rodzinę, a to
      stokroć ważniejsze jest, niż Twoje żałosne wzdychania.
      • kaszmirowe_soxy Re: pomogę... 15.01.05, 11:03
        a ty nie masz prawa mnie tak ostro oceniac. wiedza o jej mezu wynika z moch
        obserwacji, poniewaz pracujemy razem.
        • cartoon_network Re: pomogę... 15.01.05, 12:44
          coraz lepiej. Oszukałeś kolegę z pracy. Widzisz, ten Twój związek z tą kobieta
          od poczatku oparty był na oszustwie. 1,5 roku pracowałeś z jej mężem i
          jednocześnie potajemnie zadawałeś się z jego żoną. Czy to w porządku? Twoje
          obserwacije są nieobiektywne bo jesteś zainteresowany w sprawie, i być może są
          bardziej życzeniowe niż prawdziwe. Ale pomijając to, ważniejsze jest co innego.
          Ona Ciebie już nie chce. Woli męża, nawet jeżeli faktycznie ją zdradza, i
          nieszanuje. Nic Ci to nie daje do myślenia? Nia rozbijaj rodziny. I na
          przyszłość zadawaj się z kobietami, które mają jasne sytuacje. Bo póki co,
          Twoja miłość krzywdzi innych.
          • viillemo Re: pomogę...??????? pomoc bezinteresowna??? 15.01.05, 13:02
            wiesz co? cartoon mam nieodparte wrażenie, że jesteś czyjąś stroną w tym
            konflikcie, albo jedną ze stron..., lub tez związany z jedną ze stron...

            W każdym razie, moim zdaniem oczywiście, kaszmirowe_soxy nie powinieneś brać
            sobie do serca tego co wypisuje cartoon, nie jest on obiektywny...a co
            najwazniejsze wydaje mi się że nieuczciwie gra (patrz powyższe stwierdzenie...)
            Może mi się wydaje, a może...

            A co do Twojej sytuacji...tak jak ktoś tu napisał, dziecko które wychowuje się
            w rodzinie bez miłości nie jest szczęsliwe...dlatego walcz o swoją
            miłość...bądż dobrym ojcem dla Marka i postaraj się żeby on sam miał dobre
            kontakty ze swoim prawdziwym ojcem...myślę, że nic tutaj się nie
            wyklucza...pozdrawiam serdeczniesmile)))
            • kaszmirowe_soxy Re: pomogę...??????? pomoc bezinteresowna??? 15.01.05, 13:14
              dziwne, co? tez mam takie wrazenie.
              poki co dalem jej czas. nie chce naciskac, bo to by nam tylko zaszkodzilo.
              jesli kocha i jest rozsadna to powinna wziac pod uwage "domowe cieplo", ktorego
              w atrapie rodziny nie ma. dzieki za Wasze komentarze...
              • cartoon_network Re: pomogę...??????? pomoc bezinteresowna??? 15.01.05, 15:27
                kaszmirowe_soxy napisał:

                > dziwne, co? tez mam takie wrazenie.

                smile))))
                Obejrzyj się i sprawdź czy ten mąż Cię nie śledzi smile))
                Chłopczyku, Ty chyba swoje życie opierasz na wrażeniach.
                A ja się cieszę, że nie udało Ci się do końca rozwalić rodziny. Pewno masz za
                mały socjal. Pewnie nie wiesz ale kobiety zwracają na to uwagę. Twoje bieganie
                po forum i skarżenie się, iż jakaś mężatka Cię nie chce, mówi o Tobie wszystko.
                Gdybyś naprawdę umiał kochać to byś chciał tego co ona chce. A ona chce tamtego
                faceta, którego jest prawowitą żoną, i z którym przeżyła cud narodzin swego
                dziecka.
                Walczysz o nieczystą miłość. 1,5 roku kłamst i ukrywnia się, to dość dużo aby
                zbrukać każdą miłość. I Ty ją zbrukałeś godząc się na taki układ.
                • kaszmirowe_soxy Re: pomogę...??????? pomoc bezinteresowna??? 15.01.05, 16:31
                  >> Walczysz o nieczystą miłość.

                  nie moge... pekam ze smiechu. co za niesamowita osoba z ciebie. kazdy twoj post
                  jest rewelacyjny... rotfl
                  • cartoon_network Re: pomogę...??????? pomoc bezinteresowna??? 15.01.05, 16:47
                    no widzisz... lepiej się śmiac niż płakać jak to do tej pory robiłeś.
                    Tak chłopczyku, napisz jeszcze raz, że jesteś fajny. Z zasady (i dobrego
                    wychowania) ludzie nie piszą sami o sobie, że są fajni. Wyłączywszy bufonów.
                    A jak chcesz jeszcze coś uzyskac u tej kobiety to zacznij się zachowywać jak
                    m ę ż c z y z n a, a nie jak chłoptaś. Napisałeś, że przez 1,5 roku zgadzałeś
                    się cierpliwie na wszystko co ona zaproponowała. Czy Ty masz jaja w ogóle?
                    Nic dziwnego, że woli zdradzającego męża, który czasami i karę jej da, zamiast
                    niedojrzałego chłopczyka.
                    • kaszmirowe_soxy Re: pomogę...??????? pomoc bezinteresowna??? 15.01.05, 17:05
                      buhahahahahahahahahaha....
                      no rewela naprawde.
                    • marcepanna Re: pomogę ci tez cartoon network 15.01.05, 17:20
                      FAcet
                      niezle nawijasz , zwlaszcza o brukaniu milosci
                      to nie ten kaszmirowy chloptas ja zbrukal (te milosc) tylko mezatka co mu sie
                      nadstawiala

                      i nie przeceniaj grubego portfela u facetow
                      na pewno jak go wyjmiesz to oszolomisz laseczki rodem z programu Bar no i
                      samodzielne mamy
                      • obi_van Re: pomogę ci tez cartoon network 15.01.05, 17:52
                        > i nie przeceniaj grubego portfela u facetow
                        > na pewno jak go wyjmiesz to oszolomisz laseczki rodem z programu Bar no i
                        > samodzielne mamy

                        laseczki z programu bar i samodzielne mamy. Rewela. A najgorsze, ze mimo
                        szczerych checi nie jestem w stanie odmowic ci racji.
                      • cartoon_network Re: pomogę ci tez cartoon network 15.01.05, 17:59
                        marcepanna napisała:

                        > FAcet
                        > niezle nawijasz , zwlaszcza o brukaniu milosci
                        > to nie ten kaszmirowy chloptas ja zbrukal (te milosc) tylko mezatka co mu
                        sie
                        > nadstawiala

                        i on, i ona, jedno warte drugiego.

                        >
                        > i nie przeceniaj grubego portfela u facetow

                        Ty o jakiś grubych portefelach, heh, a ja o socjalu, o który też troskasz się,
                        i który przyjemnym dodatkiem jest do miłości.

                        > na pewno jak go wyjmiesz to oszolomisz laseczki rodem z programu Bar no i
                        > samodzielne mamy

                        a co to jest ten bar?
                        A samodzielne mamy? Oczywiście, ale częśc z nich jest naprawdę dzielna i z
                        klasą. Czego i Tobie życzę.
                        • kaszmirowe_soxy Re: pomogę ci tez cartoon network 15.01.05, 23:00
                          >> i on, i ona, jedno warte drugiego.

                          cartoon wracaj do rynsztoka. nie po to pisze na forum, zebys sobie mogl morde
                          wycierac.
                          • cartoon_network Re: pomogę ci tez cartoon network 15.01.05, 23:34
                            prawda zabolała?
                            Ty nie piszesz, Ty popłakujesz.
                            • kaszmirowe_soxy Re: pomogę ci tez cartoon network 16.01.05, 00:33
                              co za ponury typ. zjezdzaj z tego watku baranie.
                              • marcepanna kaszmirowy 16.01.05, 18:15
                                sam jestes baran, akurat dobrze caroonik ci napisal
                                mezatka ma cie w dipę aktualnie , ona tylko zartowala, jak w tej piosence Kazika
                                maciek ja tylko zartowalem, z zadnym facetem jeszcze nie spalem...
    • katja6 Re: kochani, pomozcie: lepszy zly ojciec... 29.01.05, 23:42
      Kaszmirowy, szukam Cię, bo mozesz mi pomóc; zjeżdżaj więc z tego forum, bo sam
      widzisz, w jakim kierunku poszła rozmowa i zjaw się na "młodszym partnerze", na
      którym raz na krótko zawitałeś. A wszystkich tych, którzy wystawiaja łatwe
      cenzurki powodowani własnymi kompleksami i doswiadczeniami i nie potrafią się
      pwstrzymać przed obelgami, zbagatelizuj. i pamietaj, ze ta kobieta przede
      wszystkim panicznie się boi... Pomóz jej przezwycięzyć ten strach.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka