Dodaj do ulubionych

Dzisiejszej nocy po raz pierwszy...

26.07.05, 00:07
... ciesze sie, ze go nie ma. Jest mi z tym lepiej. Nie - dobrze. Dobrze
jeszcze pewnie dlugo nie bedzie. Ale jest mi lepiej. Nigdy nie zdawalam sobie
sprawy, jak daleko mozna sie zatracic w ... czy ja wiem... milosci, zwiazku,
idealizmie. Juz wiem. Co da mi ta wiedza? Hmmm na przyszlosc raczej nic,
milosc z definicji jest naiwna, jak ja z charakteru.

Ale dzisiaj, gdy noc jest taka zwyczajna - ani bardziej ciemna - ani bardziej
ksiezycowa, ciesze sie spokojem, ktory przysiadl obok. Doceniam ten spokoj we
mnie i poza mna. I ciesze sie, ze juz nie ma tego mezczyzny, ktory mial
wszystkie noce i dni i wszystko TYLKO dla siebie. Ktory zabieral wszystkie
moje uczucia, mysli, pieszczoty, wszystko, co mialam w sobie najlepszego i
nie umial nic z tym darem zrobic. I ciesze sie, ze nie bede ryczec w wannie,
zeby on nie slyszal. I ciesze sie, ze nie bede sie na niego gapila, gdy spi i
zastanawiala sie jakie ma problemy, ze tak sni niespokojnie. I ciesze sie, ze
nie bede wypatrywac klamstwa w tych niebieskich oczach. I ze nie beda mi sie
trzesly rece, gdy uslysze dzwiek sms-a w srodku nocy.

Dopiero dzisiaj dotarla do mnie brutalna prawda. Przez ostatni rok wcale nie
ratowalam tego malzenstwa. Ratowalam JEGO. A gdzie ja bylam wtedy...? Nie
bylo mnie wcale. A on zawsze powtarzal, jaka to ja jestem silna
osobowoscia... ha, ha. Pozbawienie mnie tej sily bylo chyba najwiekszym
osiagnieciem jego zycia. Dzisiaj mam nadzieje, ze krotkotrwalym.

I jeszcze cos. Zawsze kiedy wyjezdzal, albo mial pozniej wrocic do domu
zostawialam w oknie zapalona swieczke, ot, taka tam "ajlawkowa magia". Zeby
bylo mu cieplej patrzac w nasze okna, zeby wiedzial, ze ktos tu na niego
czeka. A teraz pale sobie sama to swiatelko. Dla siebie. Zebym wiedziala, ze
ktos w tym domu zyje. Tzn. uczy sie na nowo zyc.

I dzisiaj jest mi z tym dobrze. I ciesze sie, ze go nie ma, razem z cala
banda upiorow, ktore zapraszal do domu.
Obserwuj wątek
    • akacjax Re: Dzisiejszej nocy po raz pierwszy... 26.07.05, 00:58
      I ja popełniałam błąd podstawowy: czekałam na niego. A potem ktoś mi
      powiedział: mądra kobieta nie czeka na swojego m. nie wypatruje itd.
      • scriptus Re: Dzisiejszej nocy po raz pierwszy... 26.07.05, 06:22
        akacjax napisała:

        > I ja popełniałam błąd podstawowy: czekałam na niego. A potem ktoś mi
        > powiedział: mądra kobieta nie czeka na swojego m. nie wypatruje itd.

        A co to znowu za mądrość, Akacjo? zapewne wymyślona przez zgorzkniałą żonę
        jakiegoś łazika, albo bezpośrednio przez łazika, który miał dość spojrzenia
        swojej żony, pełnego wyrzutów...
    • scriptus Re: Dzisiejszej nocy po raz pierwszy... 26.07.05, 06:16
      Pogody ducha Ci życzę, Pho.
    • bursztynowe Re: Dzisiejszej nocy po raz pierwszy... 26.07.05, 08:26
      Phoczka, a wyobraź sobie, że on Ci się tylko przyśnił.... bo tak naprawdę czym
      różni się wspomnienie od snu?
      Skoro to tylko sen, to nie wracaj do niego, nie patrz wstecz. Zwróć się ku
      chwili obecnej, ale nie poprzez brak czegoć lub czyjąś nieobecność. Popatrz w
      przyszłość, zobacz siebie uśmiechniętą, szczęśliwą, w miejscu o którym marzysz,
      niekoniecznie z kimś u boku (on się znajdzie, jak przyjdzie czas). I ten stan
      przyjdzie, szybciej niż Ci się wydaje, tylko musisz przestać spoglądać za
      siebie...

      Pozdrawiam cieplutko


      PS. Jesteś silna, byłaś i będziesz. A chwile, czy nawet okresy słabości nie sa
      niczym złym ani niestosownym. To tylko chwile...
      • phokara Re: Dzisiejszej nocy po raz pierwszy... 26.07.05, 17:06
        bursztynowe napisa?:

        > Phoczka, a wyobraz´ sobie, z˙e on Ci sie˛ tylko przys´ni?.... bo tak naprawde˛ czym
        > róz˙ni sie˛ wspomnienie od snu?

        Jedno i drugie moze byc koszmarem. Sen ma jednak ta przwage, ze nie dzieje sie naprawde
        (naprawde nie dzieje sie nic i nie zdarzy sie nic juz do konca). A ja bym chyba jednak chciala
        zeby cos sie dzialo naprawde.

        hmmm...
        Pewnego razu Czuang Czou snilo sie, ze jest motylem, radosnym motylem, który latal
        swobodnie nie wiedz?c, ze jest Czuang Czou. Nagle zbudzil sie i znów byl rzeczywistym
        Czuang Czou. I teraz nie wiadomo, czy motyl byl snem Czuang Czou, czy tez Czuang Czou byl
        snem motyla.

        A moze tak jest lepiej? Moze...
         
        bursztynowe napisa?:
        , tylko musisz przestac´ spogla˛dac´ za > siebie...

        Nie patrze za siebie, nie patrze przed siebie, nawet pod nogi nie patrze (przez co sie notorycznie
        potykam). Patrze w siebie. wystarczy.

        • bursztynowe Re: Dzisiejszej nocy po raz pierwszy... 26.07.05, 17:10
          W takim razie widzisz wszystko co potrzeba.

          A ja przyjdę do Ciebie po nauki... jeśli mnie przyjmiesz na ucznia...
          • phokara Re: Dzisiejszej nocy po raz pierwszy... 26.07.05, 17:28
            Daleko mi do Mistrza.
            Ze mna mozna tylko (sie potykac...)
            chocby i o wrzosowisko...

            i zapomniec? Ale czy wszystko...
            • bursztynowe Re: Dzisiejszej nocy po raz pierwszy... 26.07.05, 17:34
              Więc bardzo proszę, wejdź,
              Tu siadaj, rozgość się
              I zdradź mi, Kim tyś jest,
              Madame?
              Albo nie zdradzaj mi,
              Lepiej nie mówmy nic.
              Lepiej nie mówmy nic
              • phokara Re: Dzisiejszej nocy po raz pierwszy... 26.07.05, 17:41
                ... a moze lepiej...

                szeptem do mnie mow, mow szeptem
                by nikt obcy twoich slow nie slyszal
                i niech zamknie sie nad nami cisza
                po ktorej juz... nie trzeba bedzie...
                wcale slow.

                ???
                • bursztynowe Re: Dzisiejszej nocy po raz pierwszy... 26.07.05, 17:43
                  I nie zapomnę tych chwil radosnych,
                  Kiedy nie mogąc wydobyć słowa,
                  Z zapartym tchem patrzyłem Ci w oczy,
                  Tak trwała nasza bez słów rozmowa.
                  • phokara Re: Dzisiejszej nocy po raz pierwszy... 26.07.05, 17:57
                    ... kochany,
                    chce uwierzyc ze przede mna
                    nikt nie uczyl sie tych slow na pamiec
                    wiec - mow szeptem
                    szeptem sie nie klamie

                    a to co mowisz, przeciez brzmi, jak jakas basn...
                    • bursztynowe Re: Dzisiejszej nocy po raz pierwszy... 26.07.05, 18:03
                      Przez okno kwadratowe
                      Widzę wąsate drzewa,
                      Odkąd wdały się ze mną w rozmowę —
                      Śpiewam...

                      Przez kwadratowe okno
                      Widzę, że jesteś młoda,
                      A ja noc miałem taką samotną —
                      Szkoda!
                      • phokara Re: Dzisiejszej nocy po raz pierwszy... 26.07.05, 22:48
                        ...

                        A jesli nic? A jezeli nie?
                        Trulem ja sie mysla zludna,
                        Toba jasna, Toba cudna,
                        I zatruty snie:
                        A jezeli nie?
                        No to... trudno.

                        A jezeli cos? A jezeli tak?
                        Rozgolebia mi sie zorze,
                        Ogniem caly swiat zagorze
                        Jak czerwony mak,
                        Bo jezeli tak,
                        No to ... - Boze!!!

                        ...
                        nadazaj uczniu sladem Mistrza Juliana.
                        • bursztynowe Re: Dzisiejszej nocy po raz pierwszy... 27.07.05, 09:20
                          ...
                          Już się o grzechy noce proszą,
                          Już z wiosny znów jak z bólu krzyczę,
                          Nieubłaganą mnie rozkoszą
                          Zakuj w ramiona ratownicze!

                          A jeśli zacznę się na nowo
                          Wyrywać zbuntowanym ciałem,
                          Powiedz mi wreszcie pierwsze słowo,
                          Którego nigdy nie słyszałem.

                          Bo znów pogański samum wieje
                          W pędach, zawrotach, burzach, blaskach!
                          Pamiętaj: kiedy znów zdziczeję,
                          Odrzyj mnie z wichrów i ugłaskaj!
                          ...
                          • bursztynowe Re: Dzisiejszej nocy po raz pierwszy... 27.07.05, 09:26
                            A tymczasem proszę moję Mistrzynię o wybacznie, albowiem o prozaiczny cashflow
                            comiesieczny udaję się zabiegać...
                            • phokara Re: Dzisiejszej nocy po raz pierwszy... 28.07.05, 00:14
                              w tym wlasnie tkwia zycia finezje
                              by w cashflow-ach znalezc poezje.

                              ...
                              przyznaje sie bez bicia, nie bardzo wiem co to takiego ten cashflow jest.
                              zakladam ze cos rownie romantycznego jak timesheet.
                          • phokara Re: Dzisiejszej nocy po raz pierwszy... 28.07.05, 00:09
                            Wiem, ze nie chcesz jeszcze spac
                            wiem, ze myslisz o tym co ja
                            ze musisz zrobic cos czego nie chcesz
                            ze musisz wybrac miedzy zlem a niebem
                            jest zbyt pozno, prosze spij
                            jest zbyt pozno, wiec nie mow mi
                            ze ktos sie potknal i przeszedl zbyt blisko
                            chcial powiedziec slowo, a powiedzial wszystko

                            kiedys przyjda takie dni
                            kiedys przyjda lecz nie dzis
                            noc to pora nietoperzy
                            sprobuj chociaz raz uwierzyc...

                            nie boj sie, nie uciekaj przed snem
                            bo sen to nic zlego, nic takiego, nic wielkiego...

                            ...
                            jak dziwnie brzmia slowa rozebrane z muzyki. Nie brzmia.
                            • bursztynowe Re: Dzisiejszej nocy po raz pierwszy... 29.07.05, 17:10

                              Ach, kokardki kokardki...
                              • phokara Re: Dzisiejszej nocy po raz pierwszy... 29.07.05, 18:09
                                ... mozna sie na nich powiesic.
                                • bursztynowe Re: Dzisiejszej nocy po raz pierwszy... 29.07.05, 18:27
                                  Posłuchaj, porzucony przez nią,
                                  Nieznany mój przyjacielu:
                                  W rozpaczy swojej
                                  Nie wychodź na balkon, nie wychodź,
                                  Do bruku z góry nie przychodź, nie przychodź, nie przychodź,
                                  Na smugę cienia nie wbiegaj,
                                  Zaczekaj, trochę zaczekaj!

                                  Posłuchaj, porzucona przezeń,
                                  Nieznana mi przyjaciółko:
                                  W rozpaczy swojej
                                  Nie wychodź na balkon, nie wychodź,
                                  Do bruku z góry nie przychodź, nie przychodź, nie przychodź,
                                  Na smugę cienia nie wbiegaj,
                                  Zaczekaj, trochę zaczekaj!

                                  Przysięgam wam, że płynie czas!
                                  Że płynie czas i zabija rany!
                                  Przysięgam wam, przysięgam wam,
                                  Przysięgam wam, że płynie czas!
                                  Że zabija rany - przysięgam wam!

                                  Tylko dajcie mu czas,
                                  Dajcie czasowi czas.
                                  (Zwólcie czarnym potoczyć się chmurom
                                  Po was przez nas i między ustami,
                                  I oto dzień przychodzi, nowy dzień,
                                  One już daleko, daleko za górami!)
                                  Tylko dajcie mu czas,
                                  Dajcie czasowi czas,
                                  Bo bardzo, bardzo,
                                  Bardzo szkoda
                                  Byłoby nas!

                                  Bo bardzo, bardzo,
                                  Bardzo szkoda
                                  Byłoby nas!

                                  Bo bardzo, bardzo,
                                  Bardzo szkoda
                                  Byłoby nas!

                                  Tylko dajcie mu czas.


                                  • phokara Re: Dzisiejszej nocy po raz pierwszy... 29.07.05, 18:35
                                    ...

                                    proponuje zamiane rol
                                    zostajesz Mistrzem (niewdzieczna rola, suflera nie ma)

                                    ja chwilowo sie nie nadaje. do niczego
                                    ale bede pilnie studiowac powyzsze madrosci. obiecuje.
                                    • bursztynowe Re: Dzisiejszej nocy po raz pierwszy... 01.08.05, 09:23

                                      Mistrzem nie zostaje się przez mianowanie. Zatem pozostanę tam gdzie jestem.
                                      Albo jeszcze gdzieś niżej/głębiej...
                                      • phokara Re: Dzisiejszej nocy po raz pierwszy... 01.08.05, 10:20
                                        Badz wiec tam, gdzie jestes i przeczytaj. To jest z ksiegi codziennych
                                        medytacji Dalaj Lamy. Na dzien 1 sierpnia:

                                        "When we practice, initially, as a basis we control ourselves, stopping the bad
                                        actions which hurt others as much as we can. This is defensive. After that,
                                        when we develop certain qualifications, than as an active goal we should help
                                        others. In the first stage, sometimes we need isolation; however, after you
                                        have some confidence, some strength you must remain in contact with society,
                                        and serve it in any field - health, educaation, politics, or whatever. In order
                                        to serve you must remain in society.

                                        • bursztynowe Re: Dzisiejszej nocy po raz pierwszy... 01.08.05, 11:38
                                          Oto Mistrz



                                          PS. żeby tylko owa "isolation" rzeczywiście prowadziła "confidence restore", a
                                          nie do polderów

                                          PPS. A gdzie są takie ładne medytacje?
                                          • phokara Re: Dzisiejszej nocy po raz pierwszy... 02.08.05, 09:07
                                            Na 2 sierpnia Mistrz napisal cos takiego:

                                            "It may surprise you, perhaps, but I am not strictly opposed to the spectacle
                                            of violence and crime. It all depends on the lessons you draw from it."

                                            ...
                                            Takie ladne cosie sa w ksiazce The Dalai Lama's book of daily meditations. Na
                                            kazdy dzien cos innego. Nie tlumacze, zeby potem nie bylo na tlumacza!
                                            Madra ksiazke przywiozlam z daleka, oczywiscie.
                                            • bursztynowe Re: Dzisiejszej nocy po raz pierwszy... 02.08.05, 09:46
                                              Buuu

                                              z daleka powiadasz...

                                              nie pozostaje mi nic innego jak liczyć, że od czasu do czasu podzielisz się
                                              refleksjami D.L.

                                              • phokara Re: Dzisiejszej nocy po raz pierwszy... 02.08.05, 10:26
                                                Bede sie starala pisac codziennie jedna, jak byc powinno, po kolei.
                                                Pol roku co prawda straciles, ale coz - moze odbijemy sobie w nowej polowie 2006.
                                                • bursztynowe Re: Dzisiejszej nocy po raz pierwszy... 03.08.05, 10:25

                                                  Co Mistrz proponuje nam na dziś?
                                                  • phokara Re: Dzisiejszej nocy po raz pierwszy... 03.08.05, 10:32
                                                    Na 3 sierpnia:

                                                    "We must each lead a way of life with self-awareness and compassion,
                                                    to do as much as we can.
                                                    Then, whatever happens, we will have no regrets"

                                                    ...
                                                    dzisiaj lekcja z opoznieniem, ale dopiero wstalam....
                                                  • bursztynowe Re: Dzisiejszej nocy po raz pierwszy... 03.08.05, 10:39

                                                    Dziękuję
                                                  • bursztynowe Re: Dzisiejszej nocy po raz pierwszy... 03.08.05, 10:43
                                                    Jakby nas tu widział...
                                                  • phokara Re: Dzisiejszej nocy po raz pierwszy... 03.08.05, 10:51
                                                    jasnowidzial?

                                                    niech nas widzi jasno i promiennie.
                                                  • phokara Re: Dzisiejszej nocy po raz pierwszy... 04.08.05, 08:36
                                                    4 sierpnia

                                                    "We can speak of
                                                    an effect and a cause on both,
                                                    the disturbing side and the
                                                    liberating side. The true sufferings
                                                    and true causes of sufferings
                                                    are the effect and cause on
                                                    the side of things that
                                                    we do not want;
                                                    the true cessation and
                                                    the true paths are
                                                    the effect and cause
                                                    on the side of things
                                                    that we desire".
                                                  • bursztynowe Re: Dzisiejszej nocy po raz pierwszy... 04.08.05, 09:02
                                                    Dzisiej było trudne, te cause'y i effect'y... co sufferingują...
                                                    Ale "desire" to wiem co to...

                                                    Nota bene, jest owa książeczka również po polsku, jakby ktoś potrzebował.
                                                  • phokara Re: Dzisiejszej nocy po raz pierwszy... 04.08.05, 10:36
                                                    Sluchaj spryciarzu,
                                                    skoro ta ksiazeczka jest takze po polsku, to moze ja sie przestane wysilac i codziennie
                                                    wklepywac te watki.

                                                    bo dzisiaj bylo trudne w rzeczy samej
                                                  • bursztynowe Re: Dzisiejszej nocy po raz pierwszy... 04.08.05, 11:28
                                                    Ha, to, że jest dostępna (kwestia względna, w moim przypadku był to Traffic -
                                                    "albowiem powiedziane jest, szukajcie, a znajdziecie, zaprawdę powiadam...")
                                                    nie znaczy, że każdy ją ma i może skorzystać (moi nie ma - przynajmniej na
                                                    razie).
                                                    Osobiście wolę JŚ DL XIV z Twojej ręki. Poza tym, zwszeć to jakiś pretekst do
                                                    rozmowy...

                                                    Tak na marginesie, czy to oznacza, że masz ją w pracy?????

                                                    Jednakowoż...

                                                    PS Co zrobić by 'deadline' nie zmienił się we 'flatline'?
                                                  • phokara Re: Dzisiejszej nocy po raz pierwszy... 04.08.05, 11:36
                                                    Szukajcie a znajdziecie.
                                                    Rowniez preteksty.

                                                    ok
                                                    Skoro wolisz w oryginale z mojej reki (czytasz mi z reki?, tak wynika) to bede pisac to dalej.

                                                    Tak na marginesie - nie mam jej w pracy. Pierwsze moje wpisy sa pisane jeszcze z domku.

                                                    odnosnie "ps" nie wiem. Nie rozumiem o co chodzi. Mozesz jakos bardziej po ludzku
                                                    sformulowac pytanie?

                                                  • bursztynowe Re: Dzisiejszej nocy po raz pierwszy... 04.08.05, 11:45
                                                    deadline - wiadomo
                                                    flatline - wykres akcji serca (w takim telewizorku), a raczej jej braku... (był
                                                    nawet kiedys film z Żulją Roberts "Flatliners" o doświadczeniach ze śmiercią
                                                    kliniczną)

                                                    PS masz super pracę, że możesz tyle pospać....
                                                    ale z drugiej strony ten montaż o 22...
                                                  • phokara Re: Dzisiejszej nocy po raz pierwszy... 04.08.05, 11:51
                                                    Juz rozumiem...
                                                    Ale nie wiem jak Ci pomoc. U mnie, gdy sie zbliza deadline, to mozna wszystko powiedziec o
                                                    pracy mojego serca, ale nie to, ze jest 'flatline". Rzeklabym wrecz przeciwnie... nadmiar
                                                    adrenaliny, niedobor ... wielu rzeczy.

                                                    Zreszta ja pracuje glowa, a nie sercem. Tego wolalabym nie nadwyrezac, ostatnio nie mialo
                                                    najlepszej passy... no, troche na ten flatline sie lapie, jednak.

                                                    ps.
                                                    W mojej super pracy mam dzis niezly sajgon. Wczoraj mnie nie bylo (nie chcialo mi sie
                                                    strasznie i nie poszlam - to tez pozytyw tej roboty) i mam w skrzynce 86 nieprzeczytanych
                                                    maili. Zaraz wszystkie wywale z miejsca. Czego i Tobie zycze.

                                                    ps2.
                                                    pamietasz o krawacie..?
                                                  • bursztynowe Re: Dzisiejszej nocy po raz pierwszy... 04.08.05, 12:44
                                                    No nie... to są takie prace????? robisz gdy ci się chce, a jak nie to nie...

                                                    -* * *-
                                                    Ja tam wszystkich emalii nie wywalę, jedną (dziennie) sobie zostawie. A co..

                                                    PPS
                                                    A krawat chyba powinienem zakładać na nogę (od biurka) a nie na szyję. Kto to w
                                                    ogóle wymyślił???
                                                    Nie wiem do kogo (i na kogo) skargę wysłać...
                                                  • bursztynowe Re: Dzisiejszej nocy po raz pierwszy... 04.08.05, 12:45
                                                    Musisz tak być jakim prezesem, albo co gorsza prezeską...
                                                  • phokara Re: Dzisiejszej nocy po raz pierwszy... 04.08.05, 12:52
                                                    bursztynowe napisa?:
                                                    > Musisz tak byc´ jakim prezesem, albo co gorsza prezeska˛...

                                                    Nie musze.
                                                    I nie jestem.

                                                    Uspokoilo Cie to troszeczke?
                                                  • phokara Re: Dzisiejszej nocy po raz pierwszy... 04.08.05, 12:58
                                                    bursztynowe napisa?:
                                                    > No nie... to sa˛ takie prace????? robisz gdy ci sie˛ chce, a jak nie to nie...

                                                    Sa. Ale to sie wiaze z tym, ze czasem chce bardzo cos ladnego zrobic, a nie moge. Cos za
                                                    cos.

                                                    ***
                                                    nie mozna wywalac wszystkich emali (emalia - ladne slowo) zbyt pochopnie.

                                                    ***
                                                    krawat... coz. Nie wiem kto to wymyslil.
                                                    zazalenie mozesz wyslac do mnie. rozpatrze pozytywnie. Choc to i tak niczego nie zmieni.
                                                    Chyba, ze zmienisz prace. U mnie faceci nie nosza krawatow... Przymusu nie ma.
                                                  • bursztynowe Re: Dzisiejszej nocy po raz pierwszy... 04.08.05, 13:05
                                                    Czyżby to oznaczało, że masz wakat (poza wspomnianym wcześniej modelem z
                                                    kompletem jedynek i dwójek - już złozyłem cv)?
                                                  • phokara Re: Dzisiejszej nocy po raz pierwszy... 04.08.05, 13:13
                                                    Mam.
                                                    Choc chyba nie chcialabym z Toba pracowac.

                                                    Mozesz sie obrazic, albo usmiechnac.
                                                    Osobiscie wybralabym druga opcje. Ale wolny wybor.
                                                  • bursztynowe Re: Dzisiejszej nocy po raz pierwszy... 04.08.05, 13:40
                                                    a to czemu?
                                                  • anja_pl Re: Dzisiejszej nocy po raz pierwszy... 04.08.05, 13:44
                                                    a ja zakumałam i się uśmiechnęłam big_grinDDDDDDDDDDDDDD
                                                  • bursztynowe Re: Dzisiejszej nocy po raz pierwszy... 04.08.05, 14:11
                                                    oj tam, cicho, chciałem żeby sama powiedziała...
                                                  • phokara Re: Dzisiejszej nocy po raz pierwszy... 04.08.05, 13:51
                                                    bursztynowe napisa?:

                                                    > a to czemu?

                                                    bo nie ma dzemu.
                                                  • bursztynowe Re: Dzisiejszej nocy po raz pierwszy... 04.08.05, 14:50
                                                    A właśnie, że mam dżem, pyszny, niskocukrowy....

                                                    Zapodać?
                                                  • phokara Re: Dzisiejszej nocy po raz pierwszy... 04.08.05, 14:58
                                                    albo pyszny albo niskocukrowy...

                                                    A moze jakas konfitura poziomkowa by sie znalazla?

                                                    jak nie, to ok. To poprosze z tym niskocukrowym dzemem...
                                                  • phokara Re: Dzisiejszej nocy po raz pierwszy... 08.08.05, 08:55
                                                    8 sierpnia

                                                    The truth of suffering
                                                    is that we experience many different types of suffering.
                                                    The three categories are: suffering of suffering - this refers to things such
                                                    as headaches; suffering of change - this is related to the feeling of
                                                    restlessness after being comfortable; and all-pervasive suffering that acts as
                                                    the basis of the first two categories and is under the control of Karma and the
                                                    disturbing mind.
                                                  • bursztynowe Re: Dzisiejszej nocy po raz pierwszy... 08.08.05, 11:58
                                                    Pamiętałaś....
                                                    Dziękuję :-x
                                                  • phokara Re: Dzisiejszej nocy po raz pierwszy... 10.08.05, 09:19
                                                    10 sierpnia

                                                    True practitioners are unaffected by external pressures and their own emotions,
                                                    they are free to secure the temporary and ultimate benefit of both themselves
                                                    and others. They remain independent, fear nothing, and are never at odds with
                                                    themselves.
                                                    Always peaceful, they are friendly with all, and everything they say is
                                                    helpful. Wherever we go, let us be humble and avoid being noisy or bossy.
                                                    Let us not hurt other people's feelings or cause them to act negatively.
                                                  • bursztynowe Re: Dzisiejszej nocy po raz pierwszy... 10.08.05, 09:33
                                                    smile
                                                  • bursztynowe Re: Dzisiejszej nocy po raz pierwszy... 10.08.05, 14:59
                                                    omatko!!! 9 sierpnia jest zgubiony!!!!
                                                    i inne zaprzeszłe sierpnie też
                                                    smile))
                                                  • phokara Re: Dzisiejszej nocy po raz pierwszy... 10.08.05, 15:58
                                                    O rety, zgubilo mi sie wczoraj. Ale jak go zaczne szukac.... nie znajde swojego dzisiaj.
                                                  • bursztynowe Re: Dzisiejszej nocy po raz pierwszy... 10.08.05, 16:40
                                                    ożesz.. to jak będziemy żyć?????
                                                  • phokara Re: Dzisiejszej nocy po raz pierwszy... 10.08.05, 16:46
                                                    jak zwykle.



                                                    albo, jak cykady.
                                                  • bursztynowe Re: Dzisiejszej nocy po raz pierwszy... 10.08.05, 16:50
                                                    ufff... no bo już się zacząłem martwić
                                                  • phokara Re: Dzisiejszej nocy po raz pierwszy... 11.08.05, 09:48
                                                    11 sierpnia

                                                    When things are not going well for someone we dislike, what is the point in
                                                    rejoicing? It does not make his present suffering any worse and even if it did,
                                                    how sad it would be that we should wish such a thing.
                                                  • bursztynowe Re: Dzisiejszej nocy po raz pierwszy... 11.08.05, 10:58
                                                    smile
                                                  • bursztynowe Re: Dzisiejszej nocy po raz pierwszy... 11.08.05, 13:03
                                                    thugs rje che
                                                  • phokara Re: Dzisiejszej nocy po raz pierwszy... 12.08.05, 09:09
                                                    12 sierp.

                                                    our whole educational system is in a crisis. It can't adapt. In fact, this
                                                    crisis extends ti industry and politics.
                                                    Everything seems to be escaping our thought, and hence our control.
                                                  • bursztynowe Re: Dzisiejszej nocy po raz pierwszy... 12.08.05, 11:07
                                                    Dziś to strasznie malkontenci, doesn't he?
                                                  • phokara Re: Dzisiejszej nocy po raz pierwszy... 12.08.05, 11:13
                                                    Oh, yes... terday bylo ladniejsze.

                                                    Ale kazdemu sie zdarza, no cos.
                                                  • phokara Re: Dzisiejszej nocy po raz pierwszy... 16.08.05, 09:00
                                                    I love friends, I want more friends. I love smiles. That is a fact. How to
                                                    develop smiles? There are a variety of smiles. Some smiles are sarcastic. some
                                                    smiles are artificial - diplomatic smiles. These smiles do not produce
                                                    satisfaction, but rather fear or suspicion. But a genuine smile gives us hope,
                                                    freshness. If we want a genuine smile, then first we must produce the basis for
                                                    a smile to come.

                                                    ***
                                                    bez daty, bo szczerze mowiac tekst jest na styczen. Acz mysle, ze termin
                                                    przydatnosci raczej dozywotni.
                                                  • bursztynowe Re: Dzisiejszej nocy po raz pierwszy... 16.08.05, 09:28
                                                    Kocham przyjaciół, pragnę mieć ich jak najwięcej. Kocham uśmiech. To fakt. Jak
                                                    rozwijać uśmiech?
                                                    Są różne rodzaje uśmiechu. Niektóre są sarkastyczne. Inne z kolei są sztuczne,
                                                    jak uśmiech dyplomatyczny. Tego typu uśmiechy nie dają satysfakcji, budzą
                                                    raczej obawę lub podejrzenie.
                                                    Ale prawdziwy uśmiech przynosi nam nadzieję, radosną świeżość. Jeśli chcemy
                                                    takiego prawdziwego usmiechu, wpierw musimy stworzyc dla niego fundament.
                                                  • phokara Re: Dzisiejszej nocy po raz pierwszy... 17.08.05, 08:55
                                                    17 sierpnia

                                                    guilt, according to some scholars, is something that can be overcome. It does
                                                    not exist in Buddhist terminology. With the Budda nature all negative things
                                                    can be purified. Guilt is incompatible with out thinking as you are part of an
                                                    action but not fully responsible for it. You are just part of the contributing
                                                    factor. However, in some cases one must repent, delibately hold responsibility,
                                                    have regret and never commit the mistake again.
                                                  • bursztynowe Re: Dzisiejszej nocy po raz pierwszy... 17.08.05, 09:32
                                                    W opinii niektórych uczonych, wina jest czymś co może być przezwyciężone.
                                                    Natomiast w buddyjskiej terminologii pojecie 'winy' nie istnieje. Wraz z naturą
                                                    Buddy wszystkie negatywne rzeczy mogą zostać oczyszczone. Pojęcie 'winy' jest
                                                    nie do pogodzenia z naszym sposobem myślenia - jesteś cześcią działania, lecz
                                                    nie jesteś w pełni odpowiedzialny za nie. Jesteś jedynie "czynnikiem
                                                    sprawczym"...
                                                    Jednakże, w wielu przypadkach powinno się żałować, świadomie wziąć na siebie
                                                    odpowiedzialność i nigdy więcej nie popełniać danego błędu.

                                                    Dalaj Lama XIV
                                                  • phokara Re: Dzisiejszej nocy po raz pierwszy... 17.08.05, 09:49
                                                    Rozumiem, ze nabyles powyzsza ksiege w jezyku mi nie-obcym.
                                                    Cudownie.
                                                    Od jutra prosze wpisywac kolejne medytacje, zebym nie musiala szukac w slowniku
                                                    znaczen, ktorych nie rozumiem.

                                                    i dzien dobry.
                                                  • bursztynowe Re: Dzisiejszej nocy po raz pierwszy... 17.08.05, 09:54
                                                    Dobry wieczór
                                                    Niestety...
                                                    Nadal jej nie posiadam...
                                                    Ale już niedługo... ho ho...
                                                  • anja_pl Re: Dzisiejszej nocy po raz pierwszy... 17.08.05, 10:06
                                                    a prosiłam: w osobnym wątku... smile))))))))
                                                  • bursztynowe A widzi? znalazła... 17.08.05, 10:45
                                                    po co sie od raz tak na afisz pchac... w oczy kluc... jeszcze nam wizy
                                                    chinskiej odmówią
                                                  • phokara Re: A widzi? znalazła... 18.08.05, 09:03
                                                    18 sierpnia bedzie inny bo jest nowym dniem. Ha!

                                                    "Innym razem ujrzalem chlopca idacego ku mnie z zapalona latarnia w reku.
                                                    "Skad przyniosles swiatlo?" - zapytalem go. Zdmuchnal natychmiast plomien i
                                                    rzekl do mnie:
                                                    "Och, Hasanie, powiedz mi, dokad odeszlo, a ja ci powiem, skad je przynioslem".
                                                    (Hasan Basri)

                                                    ps.
                                                    wizy chinskiej i tak nie dostaniemy, nie ma sily.
                                                  • bursztynowe Re: A widzi? znalazła... 18.08.05, 09:19
                                                    ad ps
                                                    mają już skanery myśłi??? no no

                                                    p ad ps
                                                    w takim razie musze przesluchac znajomych, ktorzy dostali wize... co prawda
                                                    jaką taką krótką, i z krótkim terminem przydatności, ale zawsze. Tylko nie
                                                    wiem, że uprawnia do wjazdu do TEJ prowincji, ciiiiiii.... wielki brat pa3
                                                  • phokara Re: A widzi? znalazła... 19.08.05, 09:23
                                                    19 sierpnia

                                                    "Ksztaltujemy garnek z gliny, ale to pustka w srodku dzierzy wszystko, czego
                                                    pragniemy".
                                                    (Tao Te Ching)

                                                    "Nuty, ktorymi sie posluguje, nie sa lepsze niz u wielu pianistow.
                                                    Jednak pauzy miedzy nutami - ach, to wlasnie tam mieszka sztuka!".
                                                    (Artur Schnabel)

                                                    ***
                                                    Hmmm ta wiza. Trzeba zagrac w chinczyka...
                                                  • bursztynowe Re: A widzi? znalazła... 19.08.05, 09:28
                                                    Pewnego razu uczeń skarżył się mistrzowi:
                                                    - Opowiadasz nam różne historie, a nigdy nie odkryjesz ich znaczenia.
                                                    Mistrz odpowiedział:
                                                    - Czy byłbyś zadowolony, gdyby ci ktoś ofiarował owoc i pogryzł go przedtem ?
                                                  • bursztynowe Re: A widzi, znalazła... 29.08.05, 08:42
                                                    smile
                                                  • phokara Re: A widzi, znalazła... 29.08.05, 09:03
                                                    Galaz ogolocona z lisci,
                                                    siedzi na niej kruk -
                                                    poczatek jesieni.

                                                    Basho

                                                  • bursztynowe Re: A widzi, znalazła... 29.08.05, 09:08
                                                    big_grin

                                                    Jestes!
                                                  • bursztynowe Re: A widzi, znalazła... 29.08.05, 09:09
                                                    Zbudź się, motylu -
                                                    Późno, całe mile
                                                    Są przed nami.


                                                    Basho
                                                  • phokara Re: A widzi, znalazła... 29.08.05, 09:24


                                                    DZISIAJ
                                                    (slowo wyryte na kamieniu lezacym na biurku Johna Ruskina)
                                                  • phokara Re: A widzi, znalazła... 30.08.05, 08:39
                                                    "Jesli mamy pozytywne nastawienie do wszystkiego, co sie wydarza, wowczas,
                                                    nawet jesli stykac sie bedziemy jedynie z wrogoscia, nie utracimy wewnetrznego
                                                    spokoju. Z drugiej strony, jezeli do wszystkiego podchodzimy w sposob
                                                    negatywny, jezeli doswiadczamy jedynie leku, podejrzliwosci i bezsilnosci lub
                                                    tez czujemy odraze do samych siebie, wtedy, nawet jesli dookola bedziemy miec
                                                    tylko najlepszych przyjaciol, mila atmosfere i przyjemny dom, nie bedziemy
                                                    szczesliwi. Nastawienie jest wiec ogromnie wazne i to ono w rzeczywistosci
                                                    decyduje o tym, czy jestesmy szczesliwi".

                                                    DL("Otwarte serce')
                                                  • bursztynowe Re: A widzi, znalazła... 30.08.05, 17:38
                                                    Pewien guru usilowal wyjasnic jakiemus audytorium, ze ludzie silniej niz na
                                                    rzeczywistosc reaguja na slowa. Zyja wrecz slowami, zywia sie nimi. Jakis
                                                    mezczyzna wstal i zaprotestowal:
                                                    - Nie zgadzam sie z tym, ze slowa wywieraja na nas az taki wielki wplyw. -
                                                    Na co guru odparl:
                                                    - Siadaj, skurwysynie! -
                                                    Zsinialy ze zlosci mezczyzna wykrzyknal:
                                                    - I to pan nazywa siebie osoba oswiecona, guru, mistrzem, powinien pan sie
                                                    wstydzic! -
                                                    Na co guru odparl:
                                                    - Prosze mi wybaczyc, sir. Ponioslo mnie. Naprawde, prosze o wybaczenie. To nie
                                                    bylo zamierzone. Przepraszam. -
                                                    Mezczyzna w koncu sie uspokoil. Wowczas guru powiedzial:
                                                    - Wystarczyly dwa slowa, aby wywolac w panu burze i kilka slow, by pana
                                                    uspokoic. Prawda?
                                                  • phokara Re: A widzi, znalazła... 31.08.05, 09:09

                                                    I niczego nie zmieniaj.
                                                    Nie odrywaj swej milosci
                                                    od rzeczy widzialnych. Lecz
                                                    kochaj to, co jest dobre, proste
                                                    i zwyczajne: zwierzeta, sprzety
                                                    i kwiaty, i zachowaj
                                                    prawdziwa rownowage
                                                    (Rilke)

                                                    ***

                                                    "Zasadniczo strzelec celuje w siebie."
                                                    (Zen w sztuce lucznictwa)
                                                  • bursztynowe Eugen Herrigel 31.08.05, 10:18
                                                    Tylko ten, kto umie strzelać z rogu zająca i z włosa żółwia, i kto bez łuku
                                                    (rogu) ani strzały (włosa) trafia w samo centrum, jest mistrzem...
                                                  • phokara Re: Eugen Herrigel 01.09.05, 08:42
                                                    Zreczny unik
                                                    zawsze powstrzyma zreczny cios,
                                                    i vice versa.

                                                    (Casey Stengel)

                                                    ***

                                                    "Zycie i milosc, sa zyciem i miloscia,
                                                    bukiecik fiolkow jest bukiecikiem fiolkow,
                                                    a wprzegac do tego pojecie celu, znaczy zniszczyc wszystko.
                                                    Zyj i pozwol zyc, kochaj i pozwol kochac,
                                                    rozkwitnij i zwiednij, i plyn naturalnym zakolem,
                                                    ktore prowadzi tam,
                                                    dokad prowadzi".

                                                    (D.H. Lawrence)

                                                    ***

                                                    Wszystko to samo,
                                                    wszystko odmienne.

                                                    (przyslowie zen)
                                                  • bursztynowe 1 wrzesnia 01.09.05, 09:15
                                                    W poniedzialek, w chmurny dzień,
                                                    Rozmyślalem idcąc lasem:
                                                    "Czemu tym jest zawsze ten,
                                                    A ów owym - tylko czasem?"
                                                    A we wtorek myślę tak
                                                    (Było ciepło i słonecznie):
                                                    "To na pewno, tak czy siak,
                                                    Ale tamto - niekoniecznie".
                                                    Znów we środę padal deszcz,
                                                    Więc rozważam z niepokojem:
                                                    Wasi naszym mogą też,
                                                    Lecz nie mogoą twoi moim.
                                                    W czwartek znów był mróz i szron...
                                                    Pomyślałem: "Coś tu będzie...
                                                    Bo choć tutaj dzisiaj on,
                                                    Ale oni zawsze wszędzie".
                                                    W piątek...


                                                    Kubus Puchatek



                                                    -/*\*/*\*/*\*/*\*/\*/*\*/*\*/*\*/*\*/*\-



                                                    Chmury nad nami zlewają się i rozdzielajcą,
                                                    Wiatr na dziedzińcu ucieka i powraca.
                                                    Takie jest życie, więc dlaczego nie spocząć?
                                                    Któż może nas powstrzymać od celebrowania go?


                                                    Lu Wu
                                                  • phokara Re: 1 wrzesnia 02.09.05, 08:57
                                                    ***

                                                    Pijany mezczyzna, ktory spada z wozu, choc moze ucierpiec, nie umiera. Jego
                                                    kosci sa takie same, jak u innych ludzi; doswiadcza on jednak wypadku w
                                                    odmienny sposob. Jego duch czuje sie bezpiecznie. Czlowiek ow nie zdaje sobie
                                                    sprawy z tego, ze jedzie na wozie, podobnie jak nie zdaje sobie sprawy z tego,
                                                    iz z niego spada. Pojecia zycia, smierci, strachu i tym podobne nie sa w stanie
                                                    poruszyc jego serca; w ten sposob nie odczuwa on skutkow kontaktu z bytami
                                                    obiektywnymi. Jesli wiec taki stan mozna osiagnac poprzez wino*, o ilez wiecej
                                                    mozna osiagnac poprzez Spontanicznosc.

                                                    Chuang-tzu

                                                    * czerwone
                                                  • bursztynowe 2 wrzesnia 02.09.05, 09:34
                                                    Miłość jest spotkaniem, orgazmicznym spotkaniem śmierci i życia.

                                                    Jeżeli nie poznałeś miłości, wiele straciłeś. Urodziłeś się, żyłeś i umarłeś,
                                                    ale wiele straciłeś. Straciłeś ogromnie, straciłeś całkowicie, straciłeś
                                                    absolutnie, straciłeś tę przerwę pośrodku. Ta przerwa jest najwyższym szczytem,
                                                    szczytowym przeżyciem.

                                                    Ażeby ją osiągnąć, należy pamiętać o czterech krokach.
                                                    Pierwszy krok: bądź tu i teraz – bo miłość jest możliwa tylko tu i teraz. Nie
                                                    możesz kochać w przeszłości. Wielu ludzi żyje jedynie we wspomnieniach, oni
                                                    kochają w przeszłości. A są i tacy, którzy kochają w przyszłości: to też jest
                                                    niemożliwe. Są to sposoby na unikanie miłości; przeszłość i przyszłość to
                                                    sposoby unikania miłości.

                                                    Osho
                                                  • bursztynowe 5 wrzesnia 05.09.05, 08:25
                                                    Drugim krokiem prowadzącym do miłości jest nauczenie się przemieniania swych
                                                    trucizn w słodycz... ponieważ wielu ludzi kocha, ale ich miłość jest bardzo
                                                    skażona truciznami: nienawiścią, zazdrością, złością, chęcią posiadania. Tysiąc
                                                    i jedna trucizna otaczają twą miłość. Miłość to coś delikatnego. Pomyśl tylko o
                                                    złości, nienawiści, chęci posiadania, zazdrości – jak może miłość przetrwać?
                                                    Drugą rzeczą, o której trzeba pamiętać, jest więc nauczenie się przemieniania
                                                    swych trucizn w słodycz. Jak się je przemienia? Jest to bardzo prosty proces. W
                                                    gruncie rzeczy nazwanie go procesem nie jest właściwe, bo ty niczego nie
                                                    robisz, potrzebujesz jedynie cierpliwości. To, co ci mówię, jest jednym z
                                                    największych sekretów.

                                                    Wypróbuj to. Gdy przyjdzie złość, nic nie rób; usiądź tylko w milczeniu i
                                                    obserwuj ją. Nie bądź jej przeciwny, nie opowiadaj się po jej stronie. Nie
                                                    współdziałaj z nią, nie tłum jej. Po prostu ją obserwuj, bądź cierpliwy, po
                                                    prostu zobacz co się dzieje... niech narasta.

                                                    Pamiętaj o jednym: nigdy niczego nie rób jeśli owładnęła tobą trucizna, po
                                                    prostu czekaj. Gdy trucizna zacznie przemieniać się w to drugie... Jest to
                                                    jedno z podstawowych praw życia, że wszystko bez przerwy przemienia się w swoje
                                                    przeciwieństwo.


                                                    Nie działaj wtedy, gdy górą jest złość, bo będziesz tego żałować, i stworzysz
                                                    łańcuch reakcji, i wpadniesz w karmę. To jest całe znaczenie wpadania w karmę.
                                                    Zrób cokolwiek, gdy jesteś w chwili negatywnej, a znajdziesz się w pewnym
                                                    łańcuchu, i nie będzie temu końca. Kiedy coś robisz wtedy, gdy jesteś
                                                    nastawiony negatywnie, ten drugi człowiek jest gotów coś uczynić, negatywność
                                                    tworzy więcej negatywności. Negatywność prowokuje więcej negatywności, złość
                                                    sprowadza więcej złości, wrogość sprowadza więcej wrogości, i to trwa i trwa i
                                                    trwa... i ludzie są ze sobą uwikłani przez cafe żywoty. I dalej to robią!

                                                    Czekaj. Gdy znajdziesz się w złości, jest to chwila dobra do medytacji. Nie
                                                    zmarnuj tej chwili: złość wytwarza w tobie tak wielką energię... Może ona
                                                    niszczyć. A energia jest neutralna; ta sama energia, która może niszczyć, może
                                                    być twórcza. Czekaj. Ta sama energia, która może roznieść w pył, może obsypać
                                                    życiem – tylko czekaj. Kiedy będziesz czekać i nic nie będziesz robić w
                                                    pośpiechu, któregoś dnia zaskoczy cię, gdy ujrzysz wewnętrzną zmianę. Byłeś
                                                    pełny złości, a potem ta złość narastała i narastała do punktu szczytowego... a
                                                    potem koło się obróciło. I możesz zobaczyć jak to koło się obraca, i złość
                                                    opada, i energia jest uwalniana, i teraz jesteś w pozytywnym nastroju, nastroju
                                                    tworzenia. Teraz możesz coś zrobić.

                                                    Teraz działaj. Zawsze czekaj na to pozytywne.


                                                    Osho
                                                  • phokara Re: 2 wrzesnia 05.09.05, 08:28
                                                    ***

                                                    Mi-mno, mi-bsam, mi-dpyad-ching,
                                                    Mi-bsgom, mi-sems, rang-babs-bzhag.

                                                    Nie mysl, nie roztrzasaj, nie analizuj,
                                                    Nie pielegnuj, nie miej intencji;
                                                    Niech sie samo ulozy.

                                                    (doktryna zawarta w "Szesciu Regulach" Tilopy)

                                                    ***

                                                    "Cokolwiek widzisz, to jest to,
                                                    przed, za, we wszystkich dziesieciu kierunkach.
                                                    Natura nieba jest pierwotnie czysta,
                                                    lecz przez ciagle wpatrywanie obraz sie zaciemnia".

                                                    (tantra Sarahy)
                                                  • bursztynowe 6 wrzesnia 06.09.05, 08:41
                                                    I trzecie – dziel się. Gdy tylko jest coś negatywnego, zatrzymaj to dla siebie.
                                                    Gdy tylko jest coś pozytywnego, dziel się. Zwykle ludzie dzielą się negatywami,
                                                    nie dzielą się pozytywami. Ludzie są po prostu głupi. Gdy są szczęśliwi, nie
                                                    dzielą się, są bardzo skąpi.

                                                    Gdy są nieszczęśliwi, stają się bardzo, bardzo rozrzutni; wtedy są bardzo
                                                    gotowi do dzielenia się. Kiedy ludzie się uśmiechają, uśmiechają się bardzo,
                                                    bardzo oszczędnie, tyle tylko, odrobinę. Ale kiedy są w złości, są w złości
                                                    totalnie. Trzecim krokiem jest dzielenie się pozytywnością. To sprawi, że twoja
                                                    miłość płynąć będzie niczym rzeka, wzbierająca z twego serca. Kiedy będziesz
                                                    się dzielić, twój dylemat serca zacznie znikać.

                                                    Wyciągaj wodę ze studni, a napływać do niej będzie jeszcze więcej świeżej wody.
                                                    Nie czerp wody, zamknij studnię, stań się skąpcem, a źródła przestaną
                                                    funkcjonować. Stopniowo źródła zaczną wysychać, zamkną się, zaś woda, która
                                                    jest w studni, umrze, stanie się zgniła, brudna. Woda płynąca jest świeża...
                                                    miłość płynąca jest świeża.

                                                    Gromadzenie zatruwa serce. Wszelkie gromadzenie jest trujące. Jeśli się
                                                    dzielisz, twój organizm będzie wolny od trucizn. A kiedy dajesz, nie przejmuj
                                                    się czy wywoła to jakąś reakcję, czy nie. Nawet nie czekaj na podziękowanie.
                                                    Odczuwaj wdzięczność do osoby, która pozwoliła ci dzielić się czymś ze sobą.
                                                    Nie inaczej; nie czekaj, w głębi swego serca mówiąc, że to on powinien być ci
                                                    wdzięczny, bo dzieliłeś się z nim. Nie, ty sam odczuwaj wdzięczność za to, że
                                                    był on gotów cię wysłuchać, dzielić z tobą pewną energię, że był gotów
                                                    wysłuchać twojej pieśni, że był gotów obejrzeć twój taniec, że kiedy
                                                    przyszedłeś do niego, żeby mu dawać, nie odmówił... a mógł odmówić.

                                                    Osho
                                                  • phokara Re: 6 wrzesnia 06.09.05, 08:51
                                                    ***

                                                    Doskonala Droga Tao nie sprawia zadnych klopotow,
                                                    Poza tym, ze unika grymasnego wybierania.
                                                    Dopiero wtedy, gdy przestaniesz lubic i nie lubic,
                                                    Wszystko stanie sie zupelnie jasne.
                                                    Roznica ciensza od wlosa
                                                    oddziela niebo i ziemie!
                                                    Jesli chcesz posiasc czysta prawde,
                                                    nie zajmuj sie dobrem i zlem.
                                                    Konflikt pomiedzy dobrem i zlem
                                                    jest choroba umyslu

                                                    (Seng-ts'an)

                                                    ***

                                                    Uspokoj serce idiote
                                                    co chce wciaz tam i z powrotem.

                                                    Jan Twardowski

                                                  • phokara Re: 6 wrzesnia 07.09.05, 08:43
                                                    Gdy caly swiat uznal piekno za piekno, pojawila sie szpetota.
                                                    Gdy wszyscy uznali dobro za dobro, powstalo zlo.
                                                    W ten sam sposob:
                                                    Byt i Niebyt wzajemnie sie rodza,
                                                    Trudne i latwe wzajemnie sie dopelniaja,
                                                    Dlugie i krotkie sa sobie wzajemnie miara,
                                                    Wysokie i niskie sa wzgledem siebie zalezne,
                                                    A wczesniejsze i pozniejsze nawzajem po sobie nastepuja.

                                                    (Tao Te Ching)

                                                    *
                                                    "Napotkac klopoty to napotkac szczesliwy traf;
                                                    Zyskac zgode to zyskac sprzeciw"

                                                    (Zerin Kushu)
                                                  • bursztynowe Re: 6 wrzesnia 07.09.05, 09:13
                                                    I czwarte: bądź niczym. Gdy zaczynasz myśleć, że jesteś kimś, zatrzymaj się;
                                                    wtedy miłość nie płynie. Miłość płynie tylko z kogoś, kto jest nikim. Miłość
                                                    znajduje swoją siedzibę w nicości.

                                                    Kiedy jesteś pusty, jest miłość.

                                                    Kiedy jesteś pełny ego, miłość znika.

                                                    Miłość i ego nie mogą istnieć razem.

                                                    Miłość może istnieć razem z Bogiem, ale nie może istnieć razem z ego, bo miłość
                                                    i Bóg to synonimy. Miłość i ego nie mogą razem istnieć. Bądź więc niczym.
                                                    Nicość jest źródłem wszystkiego, nicość jest źródłem nieskończoności... nicość
                                                    jest Bogiem. Nicość to nirvana.

                                                    Bądź niczym – a będąc niczym, dostąpisz całości. Będąc czymś, przegapisz; będąc
                                                    niczym, dotrzesz do domu.


                                                    Osho
                                                  • bursztynowe 8 wrzesnia 08.09.05, 09:00
                                                    Grzmoty, błyskawice i chmury pojawiają się na niebie,
                                                    również na niebie się rozpuszczają.

                                                    Tęcze, mgły i opary wyłaniają się z przestrzeni
                                                    i w niej znikają.

                                                    Nektar, ziarna i owoce przychodzą
                                                    z ziemi i również do ziemi powracają.

                                                    Lasy, kwiaty i liście wyrastają na wzgórzach,
                                                    wzgórza też przyjmują je z powrotem.

                                                    Prądy, piana i fale pojawiają się w morzu,
                                                    w morzu również się rozpuszczają.

                                                    Samoprzytomność, samoświetlistość i samowyzwolenie
                                                    przychodzą z natury umysłu,
                                                    także w niej znikają.

                                                    Wszystko jest nienarodzone, wolne od przeszkód i niewyrażalne;
                                                    wyłania się z absolutnej natury umysłu
                                                    i w jego absolutnej naturze się rozpuszcza.

                                                    Postrzeganie demonów, lgnięcie do tego i obawa przed nimi
                                                    - to pojawia się w joginie i w nim rozpuszcza się z powrotem.
                                                    W ten sposób wszystkie demony są sztuczką umysłu.

                                                    Jeśli jogin nie rozpoznaje, iż owe projekcje są puste i otwarte
                                                    i uważa demony za rzeczywiste, wówczas pada ofiarą złudzenia.
                                                    Jednak korzeń złudzenia tkwi w umyśle.
                                                    Jeśli rozpozna się prawdziwą naturę umysłu,
                                                    będzie się w stanie dostrzec, iż jest on promiennie przejrzysty,
                                                    wolny od przychodzenia i odchodzenia.

                                                    Umysł błędnie postrzega zjawiska jako zewnętrzne obiekty.
                                                    Jeżeli jednak zbada się ich prawdziwą esencję,
                                                    okaże się, iż przejawienia i otwartość są od siebie nieoddzielne.
                                                    Medytacja jest koncepcją, jest nią również nie-medytacja,
                                                    medytacja i nie-medytacja są od siebie nieoddzielne.

                                                    Dualistyczne postrzeganie jest podstawą złudzenia,
                                                    podczas gdy ostateczna prawda
                                                    leży poza jakimkolwiek sposobem postrzegania.

                                                    Jeśli chcecie zrozumieć naturę umysłu, weźcie za przykład niebo,
                                                    wówczas sens absolutnej natury stanie się dla was jasny.
                                                    Patrzcie na to, czego nie sposób ogarnąć rozumem
                                                    - to jest pogląd Mahamudry.
                                                    Bądźcie wolni od rozproszenia, to jest medytacja.
                                                    W działaniu nie unikajcie niczego,
                                                    przyjmujcie wszystko tak, jak przychodzi.
                                                    Porzućcie oczekiwania i obawy, oto owoc.
                                                    Ku temu zmierzajcie w swej praktyce, demony!

                                                    Nie mam czasu na śpiewanie nic nie mówiących pieśni,
                                                    nie zadawajcie wielu pytań, lecz spoczywajcie w milczeniu!
                                                    Ponieważ wy, demony, chciałyście usłyszeć pieśń, zaśpiewałem ją
                                                    , oto są moje szalone słowa.
                                                    Zobaczcie, czy będziecie w stanie
                                                    zastosować je w praktyce, demony !
                                                    Niech wielkie szczęście będzie waszym pożywieniem,
                                                    a czysty nektar waszym napojem.
                                                    Wykonujcie swą pracę pomagając joginom.

                                                    Tak śpiewał. Drangsinmo i jej orszak rozwinęli do niego głębokie zaufanie.
                                                    Pokłonili się i wielokrotnie okrążyli go z szacunkiem, podziękowali mu i
                                                    wreszcie zniknęli rozpuszczając się w tęczę. Tak jak nakazał im Dzietsyn,
                                                    demony nie szkodziły już nikomu, lecz służyły pomocą wszystkim wielkim
                                                    medytującym tych okolic.

                                                    Następną pieśń Milarepa zaśpiewał w pobliżu miejsca zwanego Pagma. Gdy tam
                                                    przybył, znowu na początku został zaatakowany przez demony, które jednak,
                                                    usłyszawszy jego nauki, rozwinęły do niego głębokie zaufanie i obiecały nikomu
                                                    więcej nie szkodzić. W jakiś czas później do chaty Milarepy przyszedł pewien
                                                    człowiek, przyniósł mu drewno na opał i trochę jedzenia. Pomimo tego, iż sam
                                                    był bardzo biedny, chciał podarować Milarepie futrzany płaszcz. Jednak jogin
                                                    odmówił przyjęcia go, podziękował i zaśpiewał tę pieśń:
                                                    Moja świadomość, dziecko złudzenia
                                                    wędruje wśród sześciu światów, państw iluzji
                                                    i doświadcza wielu karmicznych snów.

                                                    Czasami przeżywam złudzenie głodu,
                                                    jem wtedy wyżebrane pożywienie;
                                                    kiedy indziej, jak asceta, żywię się kamieniami;
                                                    bywa, że jako strawę przyjmuję otwartość;
                                                    potem znów próbuję, tak dobrze, jak to tylko możliwe, znosić głód.

                                                    Czasami doświadczam złudzenia pragnienia;
                                                    piję wtedy niebieską wodę spływającą z gór;
                                                    kiedy indziej gaszę pragnienie swą własną wodą;
                                                    bywa, iż piję wodę współczucia,
                                                    potem znów nektar błogosławieństwa dakiń.

                                                    Czasami doświadczam złudzenia zimna;
                                                    noszę wtedy bawełnianą szatę jako okrycie;
                                                    kiedy indziej bucha błogi żar tummo.
                                                    Potem znów próbuję, tak dobrze, jak to tylko możliwe, znosić chłód.

                                                    Czasami doświadczam złudzenia tęsknoty za przyjaciółmi;
                                                    wtedy odnajduję oparcie w pierwotnej świadomości, jako w przyjacielu,
                                                    praktykuję dziesięć dobrych działań,
                                                    spoczywam w czystym poglądzie
                                                    i badam głęboko samoprzytomny umysł.
                                                    Ja, jogin, jestem lwem wśród ludzi;
                                                    moją gęstą, turkusową grzywą jest doskonały pogląd;
                                                    moimi pazurami i kłami jest doskonała medytacja.
                                                    Praktykuję na szczytach śnieżnych gór,
                                                    pragnąc osiągnąć owoc wraz z jego wszystkimi
                                                    dobrymi właściwościami.

                                                    Ja, jogin, jestem tygrysem wśród ludzi;
                                                    w pełni rozwinięta oświecona postawa jest moją mocą,
                                                    moje roześmiane wąsy to metoda i mądrość, nierozdzielne;
                                                    promienna przejrzystość to dżungla pełna leczniczych ziół
                                                    w której mieszkam;
                                                    przynoszenie pożytku innym, oto mój cel.

                                                    Ja, jogin, jestem orłem wśród ludzi;
                                                    przejrzysta wizualizacja to moje silne skrzydła;
                                                    stabilność w metodach prowadzących do spełnienia
                                                    to niezawodność moich lotek.
                                                    Jednocząc obie, żegluję w przestrzeni absolutnej natury;
                                                    śpię na skale prawdziwego znaczenia
                                                    i pragnę, jako owoc, osiągnąć oba cele.

                                                    Ja, jogin, jestem przebudzonym wśród ludzi;
                                                    jestem Milarepa i nie lgnę do zjawisk.
                                                    Nie snuję planów, jestem bezdomnym joginem
                                                    bez jakiegokolwiek celu.
                                                    Jestem otrzymującym jałmużnę,
                                                    nagim ascetą nie posiadającym ubrania,
                                                    nie mającym niczego żebrakiem,
                                                    obojętnym na zewnętrzne zjawiska, wolnym od wyrachowania.
                                                    Jestem szaleńcem szczęśliwym, gdy przychodzi śmierć,
                                                    kimś, kto niczego nie ma i niczego nie potrzebuje.
                                                    Tylko z powodu przekonania,
                                                    iż musicie zaspokajać swoje potrzeby,
                                                    wy ludzie, wierzycie w cierpienia i trudności.
                                                    Nie potrzebuję dobroczyńcy, odejdź do domu.
                                                    Jogin przyjmuje wszystko, co przychodzi.

                                                    Myśl o tym, by być szczodrym
                                                    i działać z dobrym nastawieniem.
                                                    Obyś żył długo, wolny od chorób
                                                    i cieszył się cennym ludzkim ciałem.
                                                    Obyśmy w następnym życiu spotkali się znowu
                                                    - w Czystych Krainach,
                                                    obyśmy praktykowali prawdziwą naukę Dharmy
                                                    i działali dla dobra innych.

                                                    Tę ostatnią z trzech pieśni zaśpiewał Milarepa w jaskini koło Jolmo, gdzie
                                                    przyszło do niego pięć mniszek, które zostały jego uczennicami. Niektórzy
                                                    spośród uczniów z okolicy poprosili go, by odwiedził ich wieś, zamieszkał w
                                                    niej i nauczał. Odpowiedział im, iż nie odgrywa już dla niego żadnej roli to,
                                                    gdzie mieszka, jednak do tradycji joginów należy życie w górach. Na ich słowa,
                                                    że potrzebuje przecież odpowiedniego pożywienia i domu, odpowiedział tą pieśnią:
                                                    Skłaniam się do stóp mego ojca,
                                                    Klejnotu spełniającego życzenia
                                                    Udziel swego błogosławieństwa,
                                                    By twe dzieci odnalazły odpowiednie warunki
                                                    i poprowadź nas ku pewności,
                                                    iż własne ciało jest pałacem bóstwa.

                                                    Ponieważ bałem się walących się domów,
                                                    zbudowałem dom otwartej rzeczywistości;
                                                    teraz nie muszę się więcej martwić, że się zawali.

                                                    Ponieważ bałem się zimna, zdobyłem szatę żaru tummo;
                                                    teraz nie lękam się już chłodu.

                                                    Ponieważ bałem się nędzy,
                                                    odszukałem skarb siedmiu szlachetnych bogactw;
                                                    teraz nie lękam się już więcej ubóstwa.

                                                    Ponieważ bałem się głodu,
                                                    odnalazłem pożywienie głębokiej medytacji
                                                    w ostatecznej rzeczywistości;
                                                    teraz nie lękam się już głodu.

                                                    Ponieważ bałem się pragnienia,
                                                    zdobyłem ambrozję uważności jako napój;
                                                    teraz nie lękam się już pragnienia.

                                                    Ponieważ bałem się smutku,
                                                    odszukałem szczęście otwartości jako stałego przyjaciela;
                                                    teraz nie lękam się już smutku.

                                                    Ponieważ bałem się zbłądzić,
                                                    znalazłem szeroką drogę jedności;
                                                    teraz nie lękam się już, że pomylę ścieżki.

                                                    Ja, jogin, mam wszystkie skarby,
                                                    których można by sobie zażyczyć
                                                    i jestem szczęśliwy wszędzie, gdziekolwiek mieszkam!
                                                    W jaskini Sengedong w Jolmo,
                                                    ryk tygrysów rozbrzmiewa budząc lek.
                                                    Zmusza mnie to mimowolnie do ścisłego odosobnienia.
                                                    Odczuwam współczucie dla baraszkujących małych;
                                                    już tylko to sprawia, że praktykuję oświeconą postawę.
                                                    Krzyki małp chwytają mnie za serce;
                                                    dzięki nim mimowolnie przychodzi wyrzeczenie.
                                                    Pisk młodych budzi śmiech;
                                                    już tylko to spra
                                                  • phokara Re: 8 wrzesnia 08.09.05, 09:16
                                                    ***

                                                    Masz osiem lat. Jest niedzielny wieczor. Pozwolono ci, jeszcze przez dodatkowa
                                                    godzine, nie pojsc spac.
                                                    Rodzinka gra w "Monopol". Powiedziano ci, ze jestes juz na tyle duzy, by
                                                    dolaczyc do nich. Czujesz sie nieswojo. Bezustannie gubisz sie w grze. Ze
                                                    strachu odczuwasz skurcze zoladka. Utraciles juz prawie caly stan posiadania,
                                                    ktorym sysponowales. Twoi bracia przejeli wszystkie domy z twojej ulicy.
                                                    Ostatnia ulica zostala sprzedana. Musisz sie poddac. Przegrales. I nagle
                                                    rozumiesz, ze to jest tylko gra.
                                                    Podskakujesz z radosci i uderzasz glowa w wielka lampe wiszaca u gory. Lampa
                                                    spada na podloge, pociagajac za soba czajniczek do parzenia herbaty. Wszyscy sa
                                                    rozgniewani na ciebie, ale ty smiejesz sie, idac na gore.
                                                    Wiesz, ze jestes nikim i nie masz niczego. I wiesz juz, ze "byc nikim" i "nie
                                                    miec niczego" daje niezmierzona wolnosc.

                                                    (Jan Willem van de Wetering)
                                                  • bursztynowe 9 wrzesnia 09.09.05, 08:44
                                                    Kiedy w krajobrazie nie ma żadnego wiosennego kwiatu,
                                                    żadnej jesiennej barwy,
                                                    na brzegu słomiana chata
                                                    stojąca na przeciwko złotego zachodu słońca.


                                                    Rikiu
                                                  • phokara Re: 9 wrzesnia 09.09.05, 09:24
                                                    The ancient music of India
                                                    needs not only training for the musician,
                                                    it needs immense training for the listener.
                                                    You have to be capable of falling in tune with the harmony.
                                                    In a certain way you have to disappear
                                                    and let only the music remain.

                                                    OSHO
                                                  • bursztynowe 12 wrzesnia 12.09.05, 14:39
                                                    Kamieniarz
                                                    ---------------------------------------------------
                                                    Był sobie kiedyś kamieniarz wielce niezadowolony z siebie i swojej
                                                    pozycji życiowej. Pewnego dnia przechodził obok domu bogatego kupca i przez
                                                    uchyloną bramę zobaczył wiele pięknych rzeczy i ważnych gości.
                                                    "Jakże potężny musi być ten kupiec!" - pomyślał kamieniarz.
                                                    Poczuł wielką zazdrość i żal, że nie jest kupcem. Nie musiałby już
                                                    wtedy wieść nędznego żywota kamieniarza. Wtem nagle, ku swemu zdziwieniu, stał
                                                    się kupcem i posiadał więcej luksusów i władzy niż mógł kiedykolwiek wymarzyć,
                                                    a mniej zamożni zazdrościli mu. Ale niedługo potem zauważył wysokiego
                                                    urzędnika, niesionego w lektyce, w otoczeniu służby i eskortowanego przez
                                                    żołnierzy uderzających w gong. Każdy, bez względu na zamożność,
                                                    musiał się nisko pokłonić na widok tego orszaku.
                                                    "Jakże potężny jest ten urzędnik!" - pomyślał kupiec. "Doprawdy
                                                    chciałbym być wysokim urzędnikiem".
                                                    Wówczas stał się wysokim urzędnikiem, noszonym wszędzie w ozdobnej
                                                    lektyce, wzbudzającym strach i nienawiść we wszystkich ludziach,
                                                    którzy musieli oddawać mu ukłony. Był akurat gorący, letni dzień i
                                                    urzędnikowi zrobiło się duszno w zamkniętej lektyce. Spojrzał na
                                                    słońce. Świeciło dumnie na niebie, niewzruszone jego obecnością.
                                                    "Jakże potężne jest słońce" - pomyślał. "Chciałbym być słońcem"
                                                    I stał się słońcem, zalewając wszystkich swymi gorącymi promieniami,
                                                    wysuszając pola, obiektem przekleństw rolników i robotników. Ale
                                                    wtem wielka, czarna chmura przesunęła się między nim a ziemią, tak
                                                    że jego promienie nie mogły już dotrzeć do wszystkiego.
                                                    "Jakże potężna jest ta chmura burzowa" - pomyślał. "Chciałbym
                                                    być taką chmurą".
                                                    Stał się zatem chmurą, zalewając deszczem pola i wsie, a wszyscy na
                                                    niego wyrzekali. Wkrótce jednak poczuł, że jest przesuwany przez
                                                    jakąś wielką siłę, i uświadomił sobie, że jest to wiatr.
                                                    "Jakże jest on potężny" - pomyślał. "Chciałbym być wiatrem".
                                                    I został wiatrem, zrywając dachówki z domów, wyrywając drzewa,
                                                    znienawidzonym i wzbudzającym postrach wszystkiego, co żyje. Lecz
                                                    już po chwili natrafił na coś, co nie chciało mu ulec, bez względu
                                                    na to, jak mocno dmuchał wielki kamień.
                                                    "Jakże potężny jest ten kamień" - pomyślał. "Chciałbym być
                                                    kamieniem".
                                                    Wtedy stał się kamieniem, bardziej potężnym niż cokolwiek na
                                                    świecie. Ale kiedy tak stał, usłyszał odgłos młotka uderzającego w
                                                    dłuto wchodząc w skałę, i poczuł, że się zmienia.
                                                    "Cóż może być potężniejszego niż ja - kamień" - pomyślał.
                                                    Spojrzał w dół i zobaczył u swych stóp sylwetkę kamieniarza.


                                                  • bursztynowe 13 wrzesnia 13.09.05, 15:58
                                                    Panna Aleksandra w światłoczułych barwach
                                                    echem Balthus, sto śladów, dróżki przededptane
                                                    jest mostek nad myślą żywych i umarłych
                                                    przestrzeń na wzruszenia świezomalowane

                                                    (...)

                                                    ** ** ** ** **

                                                    Barwy jesieni, jezioro niczym lśniący mosiądz
                                                    Wieczorne słońce, piasek, światło spoza mgiełki
                                                    Lądują dzikie gęsi, trzepot skrzydeł, gęganie
                                                    Więcej ich nadlatuje gdzieś spoza szuwarów
                                                    Płoszy je nagły dźwięk fletu, podrywają się tłumnie
                                                    Pisząc na niebie znaki jak pędzel Wang Xizhi
                                                    (fragment wiersza mnicha Huihunga, XII w.)

                                                  • bursztynowe 14 wrzesnia 14.09.05, 09:12
                                                    Gdyby tak człowiek mógł przejść we śnie przez Raj
                                                    i gdyby podarowano mu kwiat na dowód,
                                                    że jego dusza naprawdę tam była,
                                                    i gdyby obudził się z tym kwiatem w ręku - Oj !
                                                    - i co wtedy ?

                                                    (Samuel Taylor Coleridge)
                                                  • bursztynowe 15 wrzesnia 15.09.05, 08:37
                                                    Z umysłem przypominającym drewno lub skałę, nie tłumacząc niczego przy pomocy
                                                    języka, z umysłem, który nigdzie nie wędruje, podstawa umysłu staje się jak
                                                    pusta przestrzeń, na której w naturalny sposób pojawia się słońce mądrości,
                                                    jakby nagle rozproszyły się chmury i wyjrzało słońce.


                                                    Pai Chang


                                                    * * * *


                                                    Wielkie to zaślepienie, gdy uległszy iluzji nie poddajemy kontroli
                                                    samych siebie, lecz usiłujemy ujarzmić dzikiego ducha innych.


                                                    Gampopa
                                                  • bursztynowe 15 wrzesnia - suplement 15.09.05, 09:31
                                                    Uważaj, czego naprawdę pragniesz, bo ci się to spełni.

                                                    Chińskie
                                                  • bursztynowe 16 wrzesnia 16.09.05, 10:06
                                                    Ranny jeleń skacze najwyżej –
                                                    Od myśliwego słyszę –
                                                    To tylko ekstaza śmierci –
                                                    Potem w zaroślach cisza.

                                                    To zgniatana stal sprężynuje –
                                                    Wybucha – rażona skała.
                                                    Policzek spływa rumieńcem,
                                                    Kiedy gorączką pała!

                                                    Wesołość to kolczuga udręki –
                                                    Uzbrajasz się w nią starannie,
                                                    Żeby nikt nie dostrzegł krwawienia,
                                                    Nie krzyknął "Jesteś ranny !"



                                                    Emily Dickinson
                                                  • bursztynowe 19 wrzesnia 19.09.05, 08:48
                                                    I see trees of green, red roses too
                                                    I see them bloom for me and you
                                                    And I think to myself, what a wonderful world

                                                    I see skies of blue and clouds of white
                                                    The bright blessed day, the dark sacred night
                                                    And I think to myself, what a wonderful world

                                                    The colours of the rainbow, so pretty in the sky
                                                    Are also on the faces of people going by
                                                    I see friends shakin' hands, sayin' "How do you do?"
                                                    They're really saying "I love you"

                                                    I hear babies cryin', I watch them grow
                                                    They'll learn much more than I'll ever know
                                                    And I think to myself, what a wonderful world
                                                    Yes, I think to myself, what a wonderful world

                                                    Oh yeah


                                                    Bob Thiele
                                                  • phokara Re: 19 wrzesnia 19.09.05, 10:47
                                                    ***

                                                    Nies sie, stateczku, przez fale zludne,
                                                    lopocza zagle, jak zmiete ruble.
                                                    Z ladowni slychac skowyt republik.
                                                    Skrzypienie burty.

                                                    Nies sie, stateczku, w burz klebowisku,
                                                    sztorm, choc wscieklejszy jest od pocisku,
                                                    bezsilniej slucha wlasnego swistu -
                                                    tak bardzo, ze az nie wie, gdzie pedzic:

                                                    w te? W tamta? W jeszcze inna?
                                                    Bo cztery strony ma przestrzen,
                                                    jak cztery sciany - kazde z pomieszczen,
                                                    chocby w nim mieszkal Boreasz.

                                                    Nies sie i nie boj, ze skalny wystep
                                                    przebije burte. Odkryjesz Wyspe,
                                                    jedna z tych wysp, gdzie sto lat po wszystkim
                                                    krzyze dostrzegasz,
                                                    gdzie obwiazany tasiemka pakiet listow
                                                    sprzedaje ci dziecko.
                                                    Blekitne oczy jawnym sa znakiem -
                                                    ojcem byl zeglarz...

                                                    Nie wierz, stateczku, przewodnim gwiazdom:
                                                    tyle ich tam, ze niebo jest zjazdem
                                                    sztabu glownego. Gdy strasza nas ta
                                                    proznia nad glowa.

                                                    Wierz tylko temu, co sie nie zmieni:
                                                    wierz demokracji wolnych przestrzeni,
                                                    ktora, choc w burzach sporow sie pieni,
                                                    ma dno pod soba.

                                                    Jedni w dal plyna na zlosc losowi,
                                                    inni - dosolic Euklidesowi.
                                                    Inni znow po to, by miec to z glowy,
                                                    wszystko to niezle...

                                                    Lecz ty, stateczku, o kazdej porze,
                                                    dostrzez horyzont chocby w horrorze;
                                                    nies sie w dal, az sam staniesz sie morzem,
                                                    nies sie, nies...

                                                    Nies sie i nie boj, ze skalny wystep
                                                    przebije burte. Odkryjesz Wyspe,
                                                    jedna z tych wysp, gdzie sto lat po wszystkim
                                                    krzyze dostrzegasz,
                                                    gdzie obwiazany tasiemka pakiet listow
                                                    sprzedaje ci dziecko.
                                                    Blekitne oczy jawnym sa znakiem -
                                                    ojcem byl zeglarz...


                                                    Josif Brodski
                                                  • bursztynowe 20 wrzesnia 20.09.05, 10:47
                                                    Opowieść o rabinie Izaaku, synu Jekla z Krakowa
                                                    Po latach ubóstwa, które to nigdy nie zachwiały jego wiarą w Boga, przyśnił mu
                                                    się ktoś, kto podpowiedział mu, aby udał się do Pragi i szukał skarbu pod
                                                    mostem królewskim. Kiedy sen powtórzył się po raz trzeci, rabin Izaak, syn
                                                    Jekla, przygotował się do podróży i przybył do Pragi. Ale most był strzeżony
                                                    dzień i noc i nie zdołał rozpocząć kopania. Niemniej przychodził tu każdego
                                                    ranka i spacerował do wieczora, wyczekując okazji. Wreszcie kapitan straży,
                                                    który go zauważył, zapytał grzecznie, czy szuka tutaj czegoś, czy może czeka na
                                                    kogoś. Rabin Izaak opowiedział mu o tym, co mu się przyśniło i przywiodło z
                                                    daleka. Kapitan roześmiał się: „I to z powodu snu, biedaku, zdarłeś buty, aby
                                                    przybyć tutaj! Gdybym i ja uwierzył w to, co mi się przyśniło, wyruszyłbym w
                                                    poszukiwaniu skarbu do Krakowa i kopałbym pod piecem w pokoju jakiegoś Żyda –
                                                    Izaaka, syna Jekla, tak się nazywa! Izaak, syn Jekla! Mogę sobie tylko
                                                    wyobrazić, jak wędruję od domu do domu i poszukuję kogoś, kto w połowie nazywa
                                                    się Izaak, a w drugiej połowie Jekl”. I zaśmiał się po raz drugi. Rabin Izaak
                                                    skłonił się, wrócił do domu i wykopał skarb spod swojego pieca...


                                                    Martin Buber, "Opowieści Chasydów"
                                                  • phokara Re: 20 wrzesnia 20.09.05, 11:29

                                                    ***

                                                    Przyjemnosc ma sie do szczescia mniej wiecej tak, jak drzewo do ogrodu. Nie ma ogrodu bez
                                                    drzew, ale drzewa, nawet w wielkiej ilosci, nie stanowia jeszcze ogrodu.

                                                    Wladyslaw Tatarkiewicz
                                                  • phokara Re: 20 wrzesnia 21.09.05, 09:23
                                                    Kiedy droga dobiega kresu
                                                    nastepuje zmiana -
                                                    zmieniajac sie,
                                                    przechodzisz.

                                                    i-ching

                                                    ***

                                                    To przypomina bawola wodnego
                                                    wchodzacego przez okno.
                                                    Jego leb, rogi i cztery nogi przechodza.
                                                    Dlaczego wiec jego ogon
                                                    nie moze przejsc takze?

                                                    Koan Zen
                                                  • phokara Re: 20 wrzesnia 22.09.05, 09:28
                                                    Przeto pomysl o tym calym nietrwalym swiecie:
                                                    Gwiezdzie o swicie, babelku w strumieniu;
                                                    Blyskawicy w letniej chmurze burzowej,
                                                    Migotliwej lampie,
                                                    zjawie i snie.

                                                    Budda
                                                  • phokara Re: 20 wrzesnia 23.09.05, 09:19
                                                    Na Mroznej Gorze
                                                    znikaja wszelkie klopoty -
                                                    Usmierzylem na zawsze
                                                    wrzenie umyslu.
                                                    Od niechcenia gryzmole wiersze
                                                    na skale,
                                                    zdajac sie na wszystko,
                                                    co nadchodzi, jak dryfujaca lodz.

                                                    Han Shan
                                                  • bursztynowe 26 wrzesnia 26.09.05, 09:22
                                                    Mistrzem czego jest mistrz zen?

                                                    Koan zen
                                                  • phokara Re: 26 wrzesnia 27.09.05, 08:30
                                                    Czlowiek idacy polem spotkal tygrysa. Rzucil sie do icieczki, a tygrys poczal
                                                    go scigac. Kiedy scigany zblizyl sie do skaly, chwycil sie pnacza dzikiej
                                                    winorosli i zawisl tuz pod krawedzia, na ktorej czekal drugi tygrys, wietrzac
                                                    jego zapach. Przerazony czlowiek spojrzal w dol, gdzie czekal tygrys,
                                                    zamierzajac go pozrec. Dwie male myszki, jedna biala, druga czarna zaczaly
                                                    powolutku przegryzac ped winorosli. Czlowiek tuz kolo siebie ujrzal soczysta
                                                    truskawke. Trzymajac sie jedna reka pedu winorosli, druga zerwal truskawke.
                                                    Jaki slodki miala smak!

                                                    przypowiesc zen
                                                  • bursztynowe 27 wrzesnia 27.09.05, 08:45
                                                    A tree does not choose for whom
                                                    the shade it gives.
                                                    True love makes no distinction
                                                    between any being.

                                                    Milindapanha
                                                  • phokara Re: 27 wrzesnia 28.09.05, 09:02

                                                    Jak klaszcze jedna reka?

                                                    Koan Zen
                                                  • bursztynowe 28 wrzesnia 28.09.05, 11:49
                                                    tak, tak
                                                    tego właśnie
                                                    chciałem,
                                                    zawsze chciałem,
                                                    zawsze chciałem,
                                                    wrócić
                                                    do swojego ciała,
                                                    w którym się narodziłem


                                                    Allen Ginsberg
                                                  • phokara Re: 28 wrzesnia 29.09.05, 08:33

                                                    Kazdka molekula glosi kazanie
                                                    o doskonalym prawie,
                                                    Kazda chwila spiewa prawdziwa
                                                    sutre:
                                                    Najbardziej ulotna mysl
                                                    jest wiecznotrwala,
                                                    Wystarczy pojedynczy wlos,
                                                    by wzburzyc morze.


                                                    Shutaku
                                                  • bursztynowe 29 wrzesnia 29.09.05, 10:30
                                                    Błąd wiary w realność zjawisk jest wielki jak największa z gór,
                                                    ale błąd nihilizmu jest jeszcze większy.

                                                    Budda Siakjamuni

                                                    * * *

                                                    Nasza pierwotna twarz nie posiada
                                                    ani życia ani śmierci,
                                                    wiosna jest w kwiatach śliwy tak piękna
                                                    jak namalowany pejzaż.

                                                    Tendo

                                                  • phokara Re: 29 wrzesnia 30.09.05, 09:09

                                                    Stluczone lustro juz nie bedzie odbijac;
                                                    Opadlemu kwiatu trudno bedzie powrocic na galaz.

                                                    Zenrin

                                                    Opadly kwiat
                                                    Powraca na galaz?
                                                    To byl motyl.

                                                    Moritake

                                                    ***

                                                    Wiatr przynosi
                                                    Dosc opadlych lisci,
                                                    By rozpalic ogien

                                                    Ryokan
                                                  • bursztynowe 30 wrzesnia 30.09.05, 11:43
                                                    Są ludzie, którzy rodzą się, umierają i ani razu nie są świadomi
                                                    swojego oddechu, który wpływa i wypływa z ich ciał. Żyją tak daleko
                                                    od samych siebie.

                                                    - - -

                                                    Pewnego razu ktoś podszedł przypadkiem do Ajahna Chaha
                                                    i zapytał go, kim jest Ajahn Chah. Ten widząc, że duchowy rozwój
                                                    pytającej osoby nie jest zbyt zaawansowany, wskazał na siebie
                                                    i powiedział: „To jest Ajahn Chah.”

                                                    Innym razem ktoś inny zadał Ajahnowi Chahowi to samo pytanie.
                                                    Jednak tym razem widząc, że zrozumienie przez
                                                    pytającego jest większe, Ajahn Chah odpowiedział mu: „Ajahn
                                                    Chah? Nie ma żadnego Ajahna Chaha.”


                                                    - - -

                                                    Jeżeli twój umysł jest szczęśliwy, to jesteś szczęśliwy wszędzie
                                                    tam, gdzie przebywasz. Gdy budzi się w tobie mądrość, to widzisz
                                                    prawdę wszędzie tam, gdzie spojrzysz. Prawda tam jest. To jest
                                                    jak nauka czytania – gdy się nauczysz czytać, to możesz czytać
                                                    wszędzie tam, gdzie przebywasz.

                                                    - - -

                                                    Skąd pochodzi deszcz? Pochodzi z tej całej brudnej wody, która
                                                    paruje z ziemi, takiej jak mocz czy woda, którą wylewasz po
                                                    umyciu stóp. Czyż nie jest to cudowne, że niebo zbiera tę brudną
                                                    wodę i zamienia ją w czystą? Twój umysł może robić podobnie,
                                                    jeśli tylko mu pozwolisz.


                                                    - - -

                                                    Wszystkie zjawiska podążają swoją naturalną drogą. Czy się
                                                    śmiejemy, czy płaczemy nad nimi, one po prostu podążają swoją
                                                    drogą. I nie ma takiej wiedzy naukowej, która mogła by powstrzymać
                                                    ten naturalny bieg rzeczy. Dentysta może zadbać o twoje zęby,
                                                    ale nawet jeśli je naprawi, to one i tak w końcu poddadzą się
                                                    swojej naturze. Ostatecznie nawet dentysta ma taki sam problem.
                                                    Wszystko w końcu się rozpada.



                                                    Ajahn Chah
                                                  • bursztynowe 30 wrzesnia i dalej... 30.09.05, 14:52
                                                    Miłość i współczucie są często niestety tylko przywiązaniem. Wypływa ono z
                                                    przekonania, że coś jest nasze lub jest dobre dla nas. To właśnie jest
                                                    przywiązanie. Kiedy nastawienie danej osoby do nas zmienia się, natychmiast
                                                    znika poczucie bliskości z nią. Prawdziwe współczucie rozwija pragnienie
                                                    przynoszenia jej szczęścia i radości niezależnie od jej reakcji i uczuć, które
                                                    do nas żywi.


                                                    Dalaj Lama XIV
                                                  • bursztynowe 3 października 03.10.05, 08:36
                                                    Konik polny
                                                    Gra
                                                    W rękawie stracha na wróble.


                                                    Dama Shigetsu
                                                  • phokara Re: 30 wrzesnia i dalej... 03.10.05, 08:39
                                                    Istnieje pewna buddyjska praktyka, w ktorej wyobrazamy sobie, ze dajemy innym
                                                    ludziom radosc i zrodlo wszelkiej radosci, usuwajac zarazem cale ich
                                                    cierpienie. Chociaz oczywiscie nie mozemy zmienic ich sytuacji, uwazam, ze w
                                                    niektorych przypadkach poprzez prawdziwa troske i wspolczucie, nasze
                                                    nastawienie moze pomoc zlagodzic cierpienie, chocby tylko w sferze umyslu.
                                                    Glownym jednak celem tej praktyki jest zwiekszenie naszej wlasnej wewnetrznej
                                                    sily i odwagi.

                                                    DL XIV

                                                    ***

                                                    Noca, gdzies w glebi gor,
                                                    siedze medytujac.
                                                    Nie dobiega tu wrzawa ludzkich spraw:
                                                    wszystko jest ciche i puste,
                                                    wszelka won wchlonela nie konczaca sie noc.
                                                    Moja szata stala sie strojem rosy.
                                                    Nie mogac zasnac, spaceruje w lesie -
                                                    i nagle, ponad najwyzszym szczytem,
                                                    ukazuje sie ksiezyc w pelni.

                                                    Ryokan

                                                    ***

                                                    i turkot modlitewnych walkow
                                                  • bursztynowe Re: 30 wrzesnia i dalej... 03.10.05, 09:02
                                                    i na wietrze łopocą
                                                    lung ta - windhorses
                                                    mantry odlatują w dal

                                                  • bursztynowe 2 pazdziernika 03.10.05, 10:10
                                                    There is only one time
                                                    when it is essential to awaken.

                                                    That time is now.

                                                    buddha
                                                  • phokara Re: 2 pazdziernika 04.10.05, 08:29

                                                    Twoj koszyczek, z twym pieknym koszyczkiem
                                                    twa lopatka, twa mala lopatka
                                                    panienko zrywajaca ziola na zboczu wzgorza
                                                    spytalbym gdzie twoj dom?
                                                    czy nie powiesz mi swego imienia?
                                                    ponad obszerna kraina Yamato
                                                    ja panuje tak rozlegle i szeroko
                                                    i ja sam twoj pan powiem tobie
                                                    o mym domu o jakie mam imie

                                                    Man'yoshu
                                                  • bursztynowe 3 pazdziernika 04.10.05, 09:07
                                                    Urodziłeś się wolny, ale żyjesz w kajdanach.
                                                    I zaakceptowałeś te kajdany bardzo chętnie i radośnie, gdyż są zrobione ze
                                                    złota. Kajdany władzy, prestiżu, powszechnego poważania; wszystkie są pokryte
                                                    pięknymi kwiatami. I pragniesz ich więcej, coraz więcej, bo myślisz, że one cię
                                                    zdobią; myślisz, że są celem życia i jego znaczeniem.

                                                    OSHO

                                                    - * - * - * -

                                                    Małe zdarzenia- nie ma nic większego od nich.

                                                    Vanilla Sky


                                                    - * - * - * -

                                                    Pamiętaj: nigdy nie odkładaj niczego na pózniej.
                                                    A nade wszystko nie odkładaj miłości.
                                                    Bo może nie być żadnego póznej.
                                                    bo nagle, nie wiadomo kiedy, nie wiadomo gdzie,
                                                    nie wiadomo kto
                                                    wyłączy Ci prąd w środku dnia

                                                    i pstryk - wszystko zgaśnie.


                                                    Agnieszka Osiecka

                                                  • phokara Re: 3 pazdziernika 05.10.05, 08:45
                                                    (...)
                                                    Jedna z moich ulubionych modlitw brzmi:

                                                    Dopoki trwa przestrzen
                                                    dopoki zyja czujace istoty
                                                    bede trwal
                                                    aby pomagac, aby sluzyc,
                                                    aby wniesc swoj wklad w szczescie tego swiata

                                                    Takie myslenie daje mi wewnetrzna sile i pewnosc, nadajac sens memu mysleniu.
                                                    Bez wzgledu na to, jak trudne i skomplikowane byloby zycie, takie nastawienie
                                                    pomoze nam zachowac wewnetrzny spokoj.
                                                    Wszyscy jestesmy do siebie podobni! Niektorzy z was maja zapewne poczucie, ze
                                                    Dalajlama jest w jakims sensie wyjatkowy, tak jednak nie jest. Jestem takim
                                                    samym czlowiekiem jak wy. Wszyscy mamy taki sam potencjal.
                                                    (...)

                                                    DL XIV

                                                    ***

                                                    Na coz tak czekac
                                                    po co cierpiec z tesknoty
                                                    w gorach wysokich
                                                    gdzies do skalnej poscieli
                                                    chce umrzec przytulona

                                                    (piesn 86; "Samurajskie wersety")

                                                    ***
                                                    i niech zyje bal
                                                  • bursztynowe 5 pazdziernika 05.10.05, 09:57
                                                    Nie przejmuj się, gdy zarzucą ci że budujesz zamki w powietrzu.
                                                    To jest właśnie miejsce, w którym powinno się je stawiać.
                                                    Potem wystarczy że dobudujesz im fundamenty.

                                                    Henry David Thoreau
                                                    "Walden"



                                                    --------------------------------------------


                                                    Zadaniem sieci jest złapanie ryb,
                                                    A kiedy ryby są złapane, sieć jest zapominana.
                                                    Zadaniem potrzasku jest złapanie królika,
                                                    A gdy królik jest złapany - potrzask zostaje zapomniany.
                                                    Zadaniem słów jest przenoszenie idei,
                                                    A gdy idee zostają uchwycone, słowa są zapominane.
                                                    Gdzież mogę znaleźć tego, który zapomniał słów?
                                                    On jest tym, z którym chcę rozmawiać.


                                                    Czuang-Tsy


                                                    -------------------------------------------


                                                    ...dlatego też większość ludzi żyje tak nierealnie, ponieważ zewnętrzne obrazy
                                                    uważają za rzeczywistość, a swego własnego świata wcale nie dopuszczają do
                                                    głosu. Można być wtedy nawet szczęśliwym. Lecz z chwilą gdy pozna się już raz
                                                    tamto inne, nie ma się już wyboru i nie można iść drogą, którą wybiera
                                                    większość...

                                                    Herman Hesse
                                                    "Sidharta"
                                                  • phokara Re: 5 pazdziernika 06.10.05, 08:29
                                                    (...)
                                                    Czasami zauwazam, ze dla moich przyjaciol z Zachodu przywiazanie jest czyms
                                                    niezwykle waznym. Wydaje im sie, ze bez niego ich zycie byloby bezbarwne. Moim
                                                    zdaniem powinnismy odroznic negatywne pozadanie - lub inaczej przywiazanie - od
                                                    pozytywnej milosci, ktora pragnie szczescia drugiej osoby. Przywiazanie jest
                                                    stronnicze, ogranicza nasz sposob myslenia i sprawia, ze nie jestesmy w stanie
                                                    realistycznie postrzegac danej sytuacji, a w koncu doprowadza do niepotrzebnych
                                                    problemow. Podobnie jak negatywne emocje, gniew i nienawisc, przywiazanie jest
                                                    uczuciem destrukcyjnym. Powinnismy sprobowac zachowywac wieksze poczucie
                                                    rownosci, co nie oznacza, ze nalezy wyzbyc sie uczuc i pozostac na wszystko
                                                    obojetnym. Mozemy uznac, ze jedna rzecz jest dobra, a inna zla, a potem
                                                    postarac sie pozbyc tej zlej, a zdobyc lub zwiekszyc te dobra.

                                                    DL IXV "Otwarte serce"

                                                    ***

                                                    Jesienia w polu
                                                    na klosach legla biala
                                                    poranna mgla
                                                    a moj pan ukochany
                                                    w jakich dzis bywa stronach

                                                    (Piesn 88)
                                                  • bursztynowe 6 pazdziernika 06.10.05, 08:56
                                                    Dziesięć zasad bycia istotą ludzką
                                                    1. Otrzymasz ciało. Może ci się ono podobać, możesz je nienawidzić, ale będzie
                                                    twoje przez cały czas pobytu tutaj.
                                                    2. Będziesz otrzymywać lekcje. Jesteś nieustająco w nieformalnej szkole zwanej
                                                    życiem. Każdego dnia w szkole będziesz mieć okazje by się uczyć się. Możesz je
                                                    lubić te lekcje, albo uważać, że są bez znaczenia lub głupie.
                                                    3. Nie ma błędów, są tylko lekcje. Rozwój jest procesem prób, błędów i
                                                    eksperymentów. Nieudane eksperymenty są tak samo częścią procesu nauki jak te
                                                    udane.
                                                    4. Lekcja jest powtarzana, do momentu aż się nauczysz. Lekcje będą miały różne
                                                    formy. Jednak dopiero, gdy opanujesz daną lekcję, przejdziesz dalej, do
                                                    następnej.
                                                    5. Lekcje nigdy się nie kończą. Nie ma takiej części życia, która nie przynosi
                                                    kolejnych lekcji. Jeśli żyjesz, dalej będziesz mieć lekcje do opanowania.
                                                    6. „Tam” nie jest lepszym miejscem niż „Tutaj”. Gdy twoje „Tam” stanie
                                                    się „Tutaj”, po prostu znajdziesz sobie inne „Tam”, które będzie znowu
                                                    wyglądało lepiej niż „Tutaj”.
                                                    7. Inni ludzie są jedynie odbiciem ciebie. Nie możesz kochać lub nienawidzić
                                                    czegoś w innych, o ile to coś nie odzwierciedla czegoś, co kochasz lub
                                                    nienawidzisz w samym sobie.
                                                    8. To, co zrobisz ze swoim życiem jest twoją sprawą. Masz wszystkie potrzebne
                                                    narzędzia i zasoby, ale co z nimi zrobisz zależy wyłącznie od ciebie. Twój
                                                    wybór.
                                                    9. Odpowiedzi są w tobie. Odpowiedzi na wszystkie życiowe pytania leżą w twoim
                                                    wnętrzu. Jedyne, co powinieneś robić to patrzeć, słuchać i ufać.
                                                    10. Zapomnisz o wszystkim, co tu przeczytałeś.

                                                    Chérie Carter-Scott
                                                  • phokara Re: 6 pazdziernika 07.10.05, 08:48
                                                    Ile razy musisz powtorzyc, kim jestes
                                                    zanim staniesz sie takim naprawde?

                                                    Elias Canetti
                                                  • phokara 10(?) pazdziernika 10.10.05, 07:53

                                                    'Od niepamietnych czasow kochaliscie siebie, ale nigdy madrze. Uzywajcie
                                                    waszego ciala i umyslu madrze, w sluzbie wlasnej jazni. Badzcie wierni
                                                    prawdziwej jazni, kochajcie ja bez zastrzezen.
                                                    Nie udawajcie, ze kochacie bliznich tak, jak siebie samych. Zanim nie
                                                    uswiadomicie sobie ich jednosci z wami, pokochac ich nie mozecie. Nie
                                                    stwarzajcie pozorow, ze jestescie tym, czym nie jestescie, i nie wypierajcie
                                                    sie tego, czym jestescie naprawde. Wasza milosc ku innym jest wynikiem
                                                    samopoznania, a nie jej przyczyna. Bez samorealizacji zadna cnota nie jest
                                                    autentyczna. Gdy bedziecie wiedziec, bez cienia watpliwosci, ze we wszystkim,
                                                    co istnieje, plynie to samo zycie i ze wy jestescie tym zyciem, pokochacie
                                                    wszystko w sposob naturalny i spontaniczny. Gdy zdacie sobie sprawe z glebi i
                                                    pelni waszej milosci do siebie samych, bedziecie wiedziec, ze kazde zywe
                                                    stworzenie i caly wszechswiat mieszcza sie w waszym uczuciu. Kiedy jednak
                                                    patrzycie na cos, jak na rzecz od was oddzielona, pokochanie tego nie jest
                                                    mozliwe, poniewaz sie tego boicie. Alienacja powoduje lek, a lek poglebia
                                                    alienacje. Bledne kolo. Tylko samorealizacja moze je przerwac."

                                                    Sri Nisargadatta Maharaj
                                                  • bursztynowe 10 (!) pazdziernika 10.10.05, 09:12
                                                    Jesteś człowiekiem i masz w moich oczach twarz wszystkich ludzi jednocześnie
                                                    (...) Jesteś ukochanym bratem. I ja poznam cię w każdym człowieku, we
                                                    wszystkich ludziach [...] wszyscy moi przyjaciele w tobie idą ku mnie i nie mam
                                                    już nieprzyjaciół na świecie.

                                                    Antoine de Saint Exupery
                                                    "Ziemia planeta ludzi"


                                                    -----------------------------



                                                    Pomóż sobie, bo tylko jedynie wtedy pomożesz sobie w tym sensie, że będziesz w
                                                    stanie nie potrzebować pomocy, tylko jedynie wtedy będziesz zarazem w stanie
                                                    móc pomóc innym ludziom. Bądź w swoim świecie, bo żaden inny dla ciebie nie
                                                    istnieje, bądź naprawdę sobą, nie uciekaj od siebie, nie oszukuj się, nie
                                                    udawaj przed sobą i przed innymi, że jesteś kimś innym niż ten, którym jesteś.
                                                    Bądź soba bo tylko tak możesz siebie poznać.

                                                    Sted
                                                  • phokara 11 pazdziernika (podobno) 11.10.05, 08:18
                                                    "Musi pan przede wszystkim zrozumiec, ze nie jest osoba, za ktora sie pan
                                                    uwaza. To, co pan sadzi o sobie, jest tylko tworem wyobrazni, fikcja. Nie ma
                                                    pan zadnych rodzicow, nie urodzil sie pan i nie umrze. Albo prosze zawierzyc
                                                    temu, co mowie, albo niech pan osiagnie to samo przez studia i badanie. Droga
                                                    calkowitej wiary jest szybka, kazda inna jest powolna i wymaga wytrwalosci.
                                                    Obie drogi nalezy sprawdzac w dzialaniu. Niech pan dziala wedlug tego, co pan
                                                    uwaza za sluszne - oto droga do prawdy."

                                                    Sri Nisargadatta Maharaj

                                                    ***

                                                    Watpic we wszystko lub we wszystko wierzyc,
                                                    to sa dwa rozwiazania jednakowo wygodne,
                                                    gdyz zarowno jedno,
                                                    jak i drugie zwalnia nas od refleksji

                                                    R. Poincare
                                                  • bursztynowe 11 pazdziernika (podobno) - kwestia kalendarza 11.10.05, 09:08
                                                    INNY ŚWIAT

                                                    Jest inny świat
                                                    Tak wiem gdziś tu
                                                    Nie za lasami tam
                                                    Po prostu on jest tu
                                                    I czuję płonie światło tuż obok nas
                                                    Tak czuję światło płonie
                                                    I złoty deszcz a tęcza tęcz nad głową
                                                    Wystarczy tylko spojrzeć

                                                    Ooo mój świat twój świat
                                                    Niech spadną łuski z moich oczu

                                                    Ooo mój świat twój świat
                                                    Cała twarz twoja płomień

                                                    Przyszedł już czas
                                                    Wielkiego powrotu
                                                    Do odczuwania prawd
                                                    Widzenia ważnych słów
                                                    I czuję płonie światło tuż obok nas
                                                    Tak czuję światło płonie
                                                    I złoty deszcz a tęcza tęcz nad głową
                                                    Wystarczy tylko spojrzeć

                                                    Ooo mój świat twój świat
                                                    Deszczu rękami nie zagarnę

                                                    Ooo mój świat twój świat
                                                    Isnieje to co kochasz

                                                    To światło jest
                                                    Przestronną bramą
                                                    Pralasem wszystkich słów
                                                    Spełniającą wiarą
                                                    I czuję płonie światło tuż obok nas
                                                    Tak czuję światło płonie
                                                    I złoty deszcz a tęcza tęcz nad głową
                                                    Wystarczy tylko spojrzeć

                                                    Ooo mój świat twój świat
                                                    Deszczu rękami nie zagarnę
                                                    Ooo mój świat twój świat
                                                    Istnieje to co kochasz



                                                    Antonina Krzysztoń
                                                  • bursztynowe 12 pazdziernika 12.10.05, 08:46
                                                    Jak powstaje cierpienie? Poniewaz pragnienia umysłu są nienasycone, gdy on
                                                    pożąda przedmiotów pragnienia, powoduje to powstanie wszelkiego rodzaju
                                                    zakłócających emocji, takich jak gniew i agresja, które z kolei wzbudzają
                                                    chmarę negatywnych myśli. Wpędza nas to we wszelkiego rodzaju nie kończącą się
                                                    aktywność, która w całości wplątana jest w negatywne działania, w ten sposób
                                                    stwarzając negatywną karmę. Skutkiem tego, umysł i ciało schwytane są w
                                                    niemożliwe do umknięcia więzienie nie uśmierzonego cierpienia. Aż do chwili
                                                    śmierci, nie ma końca tego cierpienia i wyczerpującego, uciążliwego trudu
                                                    umysłu. Gdyby śmierć była całkowitym końcem tego, to byłoby cudowne; jednak,
                                                    faktycznie, umiera tylko nasze ciało a nie umysł. I

                                                    (..)

                                                    Jak powstaje szczęście? Gdy będziemy obserwowali swój umysł i uważnie
                                                    pozostawimy go w stanie spokoju, wówczas pojawi się szczęście.


                                                    Duddziom Rinpocze Dżigdral Jeshe Dordże
                                                  • bursztynowe 13 pazdziernika 13.10.05, 08:57
                                                    Docenić wartość

                                                    Nawet, jeśli nie zamierzam krytykować, często podświadomie zatrzymuję się na
                                                    słabościach i błędach innych ludzi. Im głębiej rozwijam zdolność dostrzegania
                                                    oraz uwydatniania dobra w ludziach i okolicznościach, tym większa moja radość i
                                                    szczęście. Jeśli natomiast nieustannie myślę: „On jest zły.” „Ona nie ma
                                                    racji.”, stwarzam barierę, która uniemożliwia mi odkrywanie własnego dobra.

                                                    Dadi Janki
                                                  • bursztynowe 14 pazdziernika 14.10.05, 13:59
                                                    I tylko jedno może unicestwić marzenie...
                                                    -strach przed porażką


                                                    Paolo Coelho


                                                    ------------------------------------------


                                                    Słońce wschodzi
                                                    Słońce zachodzi
                                                    Czasami pada deszcz
                                                    Ludzie żyją i umierają


                                                    arabskie
                                                  • phokara wydaje sie, ze juz 17 pazdziernika 17.10.05, 08:14

                                                    "Pazdziernik"
                                                    Brzozy sa jak zlote wodotryski
                                                    zimno jest jak w ostatnim liscie
                                                    a slonce jest jak ktos bliski
                                                    ktory ziebnie i odchodzi. Leca liscie...

                                                    M. Pawlikowska-Jasnorzeewska

                                                    ***

                                                    Najwieksze zludzenie ludzkosci
                                                    wyraza sie w przekonaniu,
                                                    ze ja jestem tutaj,
                                                    a ty jestes tam.

                                                    Yasutani Roshi
                                                  • bursztynowe wydaje sie, ze juz 17 pazdziernika... albo nie... 17.10.05, 08:25
                                                    Teraz .. to jest teraz...

                                                    Tulipany
                                                  • phokara Moze dzisiaj byc (albo nie) 18 pazdziernika 18.10.05, 08:21

                                                    ***

                                                    Blekitny kaftanik. W oczach niebo plynie.
                                                    Nijakiej ja prawdy nie rzeklem dziewczynie.

                                                    Dziewczyna spytala: "Czy koluje zamiec?
                                                    Napalic by w piecu, zascielic poslanie!"

                                                    Ja odrzeklem milej: "Dzis z wysokich swiatow
                                                    ktos sypie na ziemie platki bialych kwiatow.

                                                    Napal w piecu, mila, zascielaj poslanie,
                                                    w moim sercu huczy i bez ciebie zamiec."

                                                    Sergiusz Jesienin
                                                  • bursztynowe Przyjmijmy że 18 pazdziernika 18.10.05, 09:37
                                                    Ponieważ nie znamy dnia swojej śmierci, traktujemy życie jak niewyczerpane
                                                    źródło. A przecież wszystko zdarza się tylko określoną i to niewielką ilość
                                                    razy. Jak często przypomnisz sobie popołudnie z dzieciństwa - to, które tkwi
                                                    tobie tak głęboko, że nie wyobrażasz sobie bez niego życia. Może cztery, pięć
                                                    razy. Może nawet mniej... Ile razy zobaczysz wschód księżyca w pełni? Może
                                                    dwadzieścia. A jednak życie wydaje się niewyczerpane...

                                                    Bernardo Bertolucci
                                                    Sheltering Sky

                                                  • phokara niech bedzie i 19 pazdziernika 19.10.05, 08:25

                                                    Sa slowa, bez ktorych nie potrafimy zyc,
                                                    takie jak milosc, sprawiedliwosc i dobroc.
                                                    Dajemy sie im zwiesc,
                                                    potem sie do nich rozczarowujemy tylko po to,
                                                    zeby wierzyc w nie jeszcze bardziej.

                                                    Elias Canetti
                                                  • bursztynowe 19 pazdziernika 19.10.05, 10:35
                                                    Znowu przyszła do mnie samotność
                                                    choć myślałem, że przycichła w niebie.
                                                    Mówię do niej:
                                                    - Co chcesz jeszcze, idiotko?
                                                    A ona:
                                                    - Kocham ciebie.

                                                    Jan Twardowski



                                                    - = = = = = -



                                                    ...Żaden dzień się nie powtórzy
                                                    nie ma dwóch podobnych nocy
                                                    dwóch tych samych pocałunków
                                                    dwóch jednakowych spojrzeń w oczach


                                                    Wisława Szymborska
                                                  • phokara 20 pazdziernika, o rety.,.. 20.10.05, 08:22
                                                    "tylko"

                                                    Przemina romanse
                                                    czcigodne malzenstwa
                                                    jak slonie wlasna nadwaga zmeczone
                                                    Zostana tylko malutkie szczescia
                                                    milosci niespelnione

                                                    J. Twardowski

                                                    ***

                                                    Najbardziej przerazajaca rzecza
                                                    jest calkowita akceptacja samego siebie.

                                                    C. G. Jung
                                                  • bursztynowe 20 pazdziernika, powaga.. 20.10.05, 10:05
                                                    Jesteśmy jak dzieci, które budują zamki z piasku. Upiększamy je muszelkami,
                                                    drewienkami wyrzuconymi przez morze i kolorowymi szkiełkami. Zamek należy do
                                                    nas i inni nie mają do niego przystępu. W jego obronie jesteśmy gotowi walczyć.
                                                    Pomimo całego przywiązania godzimy się jednak z tym, że nieuchronny przypływ
                                                    rozmyje stworzoną przez nas budowlę. Rzecz w tym, by w pełni cieszyć się
                                                    zamkiem, nie przywiązując się do niego. A gdy nadejdzie czas, pozwolić, by
                                                    zabrało go morze.


                                                    Pema Chödrön
                                                  • anja_pl Wy to macie zdrowie :D:D:D 20.10.05, 10:25
                                                  • bursztynowe Re: Wy to macie zdrowie :D:D:D 20.10.05, 10:43
                                                    Ty też.

                                                    smile)))

                                                    Miło, że czytasz...
                                                  • phokara Hmmm... 21 pazdziernika 21.10.05, 08:16

                                                    Istotne znaczenie maja szczeliny, ktore sa domem istot duchowych. Znajduja sie
                                                    one na wysokosciach i w strefach tak olsniewajaco skromnych i czystych, ze duch
                                                    moze sie odnalezc w nich jak czlowiek, ktory niegdys osleply, nagle zostal
                                                    uwolniony z wiezow swego kalectwa. Szczeliny tworza rozpadliny w skale, gdzie
                                                    przykucasz by zobaczyc Boga; sa peknieciami pomiedzy gorami i pustelniami,
                                                    ktore przewiewa wiatr, zwezajacymi sie fiordami lodowymi, rozszczepiajacymi
                                                    tajemnicze klify. Wejdz w szczeliny. Jesli nie mozesz ich znalezc, gdyz
                                                    przesuwaja sie i znikaja, zakradnij sie do rozpadliny. Wcisnij sie w szczeline
                                                    w ziemi, obroc sie i otworz - bardziej niz klon - na wszechswiat.

                                                    Anne Dillard

                                                    ***

                                                    Nie trac nigdy cierpliwosci -
                                                    to jest ostatni klucz, ktory otwiera drzwi.

                                                    A. de Saint-Exupery
                                                  • bursztynowe Dzień 19 miesiąc 8 Rok Drewnianego Ptaka 2132 21.10.05, 08:51
                                                    Wodospad młodości


                                                    Czyste, niebieskie niebo
                                                    Ciepło promieni słońca
                                                    Wonne kwiaty
                                                    Majestatyczne góry –

                                                    Aima!

                                                    Ale jeszcze piękniejszy
                                                    Spiętrzony wodospad
                                                    Na stromej grani

                                                    Patrz!

                                                    Krystalicznie białe promienie rozpostarte
                                                    Niczym pawi ogon
                                                    Skrzydła papugi
                                                    Deseń brokatu

                                                    Słuchaj!

                                                    Szmer tryskającej wody, czysty i słodki
                                                    Anielski ton
                                                    Cudowna melodia
                                                    Muzyka bogów
                                                    Z czystego źródła

                                                    Kji!



                                                  • phokara hmmm, w kazdym razie poniedzialek 24.10.05, 08:19
                                                    Sens zycia

                                                    Milosc ofiarowala mi sie,
                                                    lecz ja cofnalem sie
                                                    od jej oszustwa;
                                                    Bog zapukal do mych drzwi
                                                    i przestraszylem sie;
                                                    wolala mnie ambicja
                                                    lecz balem sie ryzyka.

                                                    Mimo to pragnalem
                                                    dac sens mojemu zyciu.
                                                    Teraz juz wiem,
                                                    ze trzeba podniesc zagle
                                                    i dac sie zaniesc wiatrom przeznaczenia
                                                    dokadkolwiek zanioslyby moja lodz.

                                                    Nadanie sensu zyciu
                                                    moze doprowadzic do szalenstwa,
                                                    ale zycie bez sensu
                                                    jest tortura niepokoju
                                                    i proznych pragnien,
                                                    jest lodzia pragnaca morza
                                                    i jednoczesnie bojaca sie go.

                                                    Edgar Lee Master
                                                  • bursztynowe Dziś 24.10.05, 09:13
                                                    It's hard to tell that the world we live in is either a reality or a dream.

                                                    Trudno stwierdzić, czy świat w którym żyjemy jest rzeczywisty, czy to tylko sen.

                                                    Kim Ki-Duk
                                                    "Bi-Jip"
                                                  • bursztynowe Dziś - suplement 24.10.05, 14:06
                                                    Wszyscy jesteśmy pustymi domami,
                                                    Czekającymi na kogoś,
                                                    Kto otworzy zamek i uwolni nas.

                                                    Pewnego dnia moje życzenie się spełni.
                                                    Ktoś pojawi się jak duch
                                                    I uwolni mnie z mojego zamknięcia.
                                                    I będę podążał za nim, bez jakichkolwiek wątpliwości, pozbawiony oporów.
                                                    Dopóki nie odnajdę mojego przeznaczenia.

                                                    Kim Ki-duk
                                                  • phokara kolejne DZIS 25.10.05, 07:16

                                                    Tylko jeden swiat na raz.


                                                    Thoreau
                                                    kiedy zapytano go o przyszlosc
                                                  • bursztynowe to samo DZIS 25.10.05, 08:30
                                                    Rzeczywistość objawia się we wszystkim i pozostaje niewidoczna.

                                                    Willigis Jäger

                                                    - = * = -

                                                    Jeżeli w sobie nie znajdziesz spokoju, nie szukaj go nigdzie.

                                                    Anna Frank


                                                    - = * = -


                                                    Żyj każdego dnia tak, jakby to był twój pierwszy i ostatni dzień.

                                                    Angelus Silesius
                                                  • phokara juz nie wczoraj 26.10.05, 08:20

                                                    (hmmmm... tako rzecze astrolog)

                                                    ***

                                                    Gdzie nie posieja mnie - wyrosne,
                                                    nigdzie mnie nie ma, jestem wszedzie,
                                                    na bialym sniegu sadze wiosne
                                                    i wciaz spiewaja me labedzie.
                                                    Jedyna prawda ma w kaprysie:
                                                    choc ten sam - zawsze jestem inny,
                                                    kocham me kazde widzimisie
                                                    i zyje sobie wciaz dziecinny.
                                                    Tak dlugo w wino zmieniam wode,
                                                    az mi sie urwie ucho dzbanka,
                                                    wtedy pic bede ma pogode
                                                    ja: usmiech, traf i niespodzianka.

                                                    K. Wierzynski.

                                                  • bursztynowe ...jeszcze nie jutro 26.10.05, 08:37
                                                    Kot i mięso
                                                    Nasreddin przyniósł swojej żonie kawał mięsa i poprosił, żeby przyrządziła je
                                                    dla gości. Kiedy wniosła potrawę, nie było w niej ani śladu mięsa - wszystko
                                                    sama zjadła.
                                                    - Kot pożarł całe trzy funty mięsa - tłumaczyła.
                                                    Nasreddin postawił kota na wadze. Pokazała dokładnie trzy funty.
                                                    - Jeśli to jest kot - rzekł Nasreddin - to gdzie jest mięso? A jeśli to mięso,
                                                    to gdzie jest kot?
                                                  • phokara juz wczorajsze jutro 27.10.05, 08:03
                                                    OCZYSZCZENIE

                                                    Mistrz z naciskiem podkreslal, ze to, czego uczy, jest niczym i ze niczym jest
                                                    rowniez to, co robi.

                                                    Jego uczniowie stopniowo odkrywali, ze Madrosc przychodzi do tych, ktorzy nie
                                                    ucza sie niczego i ktorzy oduczaja sie wszystkiego.

                                                    Przemiana jest skutkiem nie jakiegos czynu, ale tego, z czego sie zrezygnowalo.

                                                    ***

                                                    UWIELBIENIE

                                                    Do ucznia, ktory okazywal przesadne uszanowanie, Mistrz powiedzial:

                                                    - Swiatlo odbija sie od sciany.
                                                    Dlaczego czcic sciane?
                                                    Zwroc uwage raczej na swiatlo.
                                                  • bursztynowe Teraz! 27.10.05, 09:18
                                                    Szczęście

                                                    Nieciekaw jestem świata,
                                                    Ogromnych, pięknych miast:
                                                    Nie więcej one powiedzą,
                                                    Jak ten przydrożny chwast.

                                                    Nieciekaw jestem ludzi,
                                                    Co nauk zgłębili sto:
                                                    Wystarczy mi pierwszy lepszy,
                                                    Wystarczy mi byle kto.

                                                    I ksiąg nie jestem ciekaw
                                                    - Możecie ze mnie drwić -
                                                    Wiem ja bez ksiąg niemało
                                                    I wiem, co znaczy żyć.

                                                    Usiadłem sobie pod drzewem,
                                                    Spokojny jestem i sam -
                                                    O, Boże! O, szczęście moje!
                                                    Jakże dziękować Ci mam?

                                                    Julian Tuwim
                                                  • phokara nastepna kartka 28.10.05, 07:20

                                                    Przedmioty

                                                    Przedmioty martwe sa zawsze w porzadku i nic im, niestety, nie mozna zarzucic.
                                                    Nie udalo mi sie nigdy zauwazyc krzesla, ktore przestepuje z nogi na noge, ani
                                                    lozka, ktore staje deba. Takze stoly, nawet kiedy sa zmeczone, nie odwaza sie
                                                    przykleknac. Podejrzewam, ze przedmioty robia to ze wzgledow wychowawczych, aby
                                                    wciaz nam wypominac nasza niestalosc.

                                                    Zbigniew Herbert
                                                  • bursztynowe Już... 28.10.05, 09:32
                                                    Lester:
                                                    "Sądzę, że mógłbym być mocno wkurzony na to, co mi się przytrafiło, ale trudno
                                                    się wściekać, kiedy jest tyle piękna na świecie. Czasem czuję, jakbym widział
                                                    je całe na raz, i było go zbyt wiele. Moje serce rośnie niczym balon, który ma
                                                    za chwilę pęknąć. A później przypominam sobie, żeby się odprężyć... i przestać
                                                    trzymać się tego tak kurczowo.
                                                    A wtedy spływa to po mnie jak deszcz,
                                                    i nie jestem w stanie czuć nic innego niż wdzięczność...
                                                    za każdą chwilę...
                                                    mojego głupiego, przyziemnego życia.

                                                    Nie macie pojęcia o czym mówię, jestem tego pewien.
                                                    Ale nie martwcie się, pewnego dnia zrozumiecie."


                                                    Allan Ball - American Beauty
                                                  • phokara dzien drugi nowego miesiaca... 02.11.05, 08:19

                                                    Zasnij malenstwo, jak spac sie godzi dziecinie
                                                    swiat to przeklenstwo: wygrywa zly, dobry ginie.
                                                    Dranie patrza oczkiem zlym - diabel dzieci husta im
                                                    w krag sie wznosi dym pochlebstwa, klamstwa dym.

                                                    Zasnij malenstwo, idz z aniolami w zawody
                                                    swiat to szalenstwo - i to bez zadnej metody.
                                                    Lecz choc smutno spiewam ci, kolysanke Rosemary
                                                    moze szczesciem blysnie... co sie dzisiaj czarno sni.

                                                    (a w tle hipnotyczna trabka Tomasza Stanki i cichy vocal Anny Marii Jopek)
                                                  • bursztynowe W tej chwili! 02.11.05, 08:31
                                                    Nagromadzone doświadczenie, wiedza i pewność wydają się formować naszą
                                                    egzystencję. Właśnie dlatego trudno uświadomić sobie, czym jest prawdziwe
                                                    życie, istota czystej świadomości - dusza. Może się to zdarzyć komuś,
                                                    kto "zapomniał" o sobie, czyli o wszystkich zamykających nas myślach i
                                                    przeżyciach, o swojej ograniczonej istocie, którą się zwykle zajmował.

                                                    H.J. Witteveen
                                                  • phokara W innej chwili... ale tez tej. 03.11.05, 07:50
                                                    Cale nasze zycie jest jak kamien rzucony w wode.
                                                    Nigdy nie wiemy,
                                                    jakie kregi zatoczymy naszym upadkiem,
                                                    czyja smierc spowodujemy i kogo uzdrowimy.
                                                    Ile niepokoju wzniecimy dokola siebie,
                                                    ile katarakt zdejmiemy ze slepych rzek.

                                                    R. Brandstaetter

                                                    ***

                                                    Zycie nie jest lepsze ani gorsze od naszzych marzen,
                                                    jest tylko zupelnie inne.

                                                    Shakespeare
                                                  • bursztynowe Tu... 03.11.05, 09:28
                                                    Myślenie, że jesteśmy lepsi od innych, nie jest właściwe. Myślenie,
                                                    że jesteśmy równi innym, nie jest właściwe. Myślenie, że
                                                    jesteśmy gorsi od innych, nie jest właściwe. Jeżeli myślimy, że jesteśmy
                                                    lepsi od innych, to powstaje duma. Jeżeli myślimy, że jesteśmy
                                                    równi innym, to zaniedbujemy okazywanie szacunku i pokory
                                                    w odpowiednich chwilach. Jeżeli myślimy, że jesteśmy gorsi
                                                    od innych, to popadamy w depresję i próbujemy obwiniać za tę
                                                    niższość urodzenie się pod złym znakiem i temu podobne. Po prostu
                                                    porzućmy to wszystko!
                                                  • phokara ... i tam 04.11.05, 08:18
                                                    Przyszlosc, przyszlosc, jak dostac sie do przyszlosci? Pozwolmy terazniejszosci
                                                    minac, wowczas juz nie bedzie mu mogla wyrzadzic krzywdy. Cale nieszczescie
                                                    swiata wywodzi sie stad, ze za malo zyjemy przyszloscia. Jakie to bedzie mialo
                                                    znaczenie po stu latch, jesli dzic dostanie lanie? Uznajmy terazniejszosc za
                                                    przeszlosc i nie dostrzegajmy sincow. Kien teskni za przyszloscia, poniewaz
                                                    bedzie na swiecie wiecej przeszlosci. Przeszlosci jest dobra, nie robi nikomu
                                                    krzywdy, przez dwadziescia lat swobodnie sie w niej poruszal, byl szczesliwy.
                                                    Kto czuje sie szczesliwy w terazniejszosci? Tak, gdybysmy nie posiadali
                                                    zmyslow, wtedy i terazniejszosc bylaby znosna. Zylibysmy wowczas wspomnieniami
                                                    - a wiec jednak przeszloscia. Na poczatku bylo Slowo, ale Ono b y l o, a wiec
                                                    przeszlosc byla p r z e d slowem. Kien chyli czolo wobec prymatu przeszlosci.

                                                    Elias Canetti 'Auto da fe'
                                                  • bursztynowe ...i z powrotem 04.11.05, 10:56
                                                    Wiedzieć, a myśleć że się nie wie,
                                                    to największe osiągnięcie
                                                    Nie wiedzieć, a myśleć, że się wie,
                                                    to jakaś choroba.
                                                    Mędrcy nie są chorzy,
                                                    uważają tę chorobę za chorobę.
                                                    I właśnie dlatego,
                                                    że uważają tę chorobę za chorobę,
                                                    nie są chorzy.

                                                    Lao Tsy "Tao te ching"
                                                  • phokara Re: ...i od poczatku. Tygodnia. 07.11.05, 08:05
                                                    - Burze, mgly, snieg nieraz dadza ci sie we znaki. Mysl wtedy o tych, ktorzy
                                                    zaznali tego wszystkiego przed toba, i powtarzaj sobie tylko: "Skoro inni dalo
                                                    sobie z tym rade, mozna sobie dac z tym rade".
                                                    Zniesc mozna wszystko. Dowiem sie jutro i pojutrze, ze naprawde nie ma rzeczy
                                                    nie do zniesienia.
                                                    Zrobic krok, bo tylko to ratuje. Jeszcze jeden krok. Za kazdym razem ten krok
                                                    powtarzamy.
                                                    W sercu wydarzen ludzkich strach umiera. Tylko nieznane przeraza czlowieka. Ale
                                                    dla tego, kto stawia mu czolo, ono juz nie jest nieznane.

                                                    S.Exupery "Ziemia, planeta ludzi".
                                                  • bursztynowe Najcieplejszy dzień miesiaca 07.11.05, 09:17
                                                    Atlantyda

                                                    Istnieli albo nie istnieli.
                                                    Na wyspie albo nie na wyspie.
                                                    Ocean albo nie ocean
                                                    połknął ich albo nie.

                                                    Czy było komu kogoś słuchać kogo?
                                                    Czy było komu walczyć z kim?
                                                    Działo się wszystko albo nic
                                                    tam albo nie tam.

                                                    Miast siedem stało.
                                                    Czy na pewno?
                                                    Stać wiecznie chciało.
                                                    Gdzie dowody?

                                                    Nie wymyślili prochu, nie.

                                                    Proch wymyślili, tak.
                                                    Przypuszczalni. Wątpliwi.

                                                    Nie wyjęci z powietrza,
                                                    z ognia, z wody, z ziemi.

                                                    Nie zawarci w kamieniu
                                                    ani w kropli deszczu.

                                                    Nie mogący na serio
                                                    pozować do przestróg.

                                                    Meteor spadł.
                                                    To nie meteor.
                                                    Wulkan wybuchnął.
                                                    To nie wulkan.
                                                    Ktoś wołał coś.
                                                    Niczego nikt.

                                                    Na tej plus minus Atlantydzie

                                                    Wisława Szy
                                                  • phokara ...cieplejszy dzień miesiaca bez naj 08.11.05, 08:12

                                                    "Jesienny dzien"

                                                    Panie: juz czas. Wielki byl lata dzien.
                                                    Na pola wypusc Twych wichrow nadmiary
                                                    i na zegary sloneczne rzuc cien.

                                                    Kaz ostatnim owocom, aby pelne byly
                                                    i daj im jeszcze dwa dni poludniowe,
                                                    naglij je do spelnienia i wpedz w winne zyly
                                                    ostatnia slodycz w ciezkie grona zdrowe.

                                                    Kto teraz domu nie ma, juz go nie zbuduje.
                                                    Kto teraz jest samotny, samotnosc poczuje
                                                    i bedzie czuwal, czytal, pisal dlugie listy
                                                    i po alejach dlugich niespokojnie
                                                    wedrowac bedzie w bezlistny czas dzdzysty.

                                                    R.M Rilke
                                                  • bursztynowe dzień miesiąca, bez cieplejszy 08.11.05, 09:38
                                                    Człowiecze, przebyłeś tyle dróg
                                                    w świecie zewnętrznym.
                                                    Udawałeś się z miejsca na miejsce,
                                                    Zbierałeś kwiaty i owoce
                                                    i oddawałeś się niezliczonym czynnościom.
                                                    Ale wszystko, co zdobyłeś, to znużenie.
                                                    Nadeszła teraz pora szybowania po
                                                    nieograniczonych przestrzeniach wewnętrznych.
                                                    To, czego szukasz, możesz tam znaleźć
                                                    w obfitości.


                                                    * * *


                                                    Radość świata jest jak kość psa

                                                    hinduskie
                                                  • phokara dzien... bez miesiaca 09.11.05, 08:09

                                                    Gorski wiatr bywa
                                                    Nieznosny, gdy wieje.
                                                    Jednak gdy nie wieje,
                                                    Po prostu nie wieje.

                                                    Emily Bronte.
                                                  • bursztynowe kiedyś 09.11.05, 08:49

                                                    Myśli człowieka są jego światem.
                                                    Człowiek staje się tym, o czym myśli.
                                                    Na tym polega odwieczna tajemnica.
                                                    Jeżeli umysł spoczywa
                                                    w najwyższej Jaźni,
                                                    Człowiek cieszy się
                                                    nieustającym szczęściem.

                                                    Maitri Upaniszada
                                                  • phokara nigdzie 10.11.05, 08:36

                                                    "Czastka elementarna nie stanowi calosci niezaleznie egzystujacej, nie
                                                    poddajacej sie analizie. W rzeczy samej jest zbiorem powiazan, ktore wychodzac
                                                    na zewnatrz, lacza sie z innymi elementami".
                                                    H.P. Stapp

                                                    ***

                                                    Zadziwiaja mnie ludzie, ktorzy chca "poznac" wszechswiat, skoro juz
                                                    wystarczajaco trudno jest znalezc droge w Chinatown.

                                                    Woody Allen
                                                  • bursztynowe Wszędzie 10.11.05, 10:56
                                                    Nic dwa razy

                                                    Nic dwa razy się nie zdarza
                                                    i nie zdarzy. Z tej przyczyny
                                                    zrodziliśmy się bez wprawy
                                                    i pomrzemy bez rutyny.

                                                    Choćbyśmy uczniami byli
                                                    najtępszymi w szkole świata,
                                                    nie będziemy repetować
                                                    żadnej zimy ani lata.

                                                    Żaden dzień się nie powtórzy,
                                                    nie ma dwóch podobnych nocy,
                                                    dwóch tych samych pocałunków,
                                                    dwóch jednakich spojrzeń w oczy.

                                                    Wczoraj, kiedy twoje imię
                                                    ktoś wymówił przy mnie głośno,
                                                    tak mi było, jakby róża
                                                    przez otwarte wpadła okno.

                                                    Dziś, kiedy jesteśmy razem,
                                                    odwróciłam twarz ku ścianie.
                                                    Róża? Jak wygląda róża?
                                                    Czy to kwiat? A może kamień?

                                                    Czemu ty się, zła godzino,
                                                    z niepotrzebnym mieszasz lękiem?
                                                    Jesteś - a więc musisz minąć.
                                                    Miniesz - a więc to jest piękne.

                                                    Uśmiechnięci, współobjęci
                                                    spróbujemy szukać zgody,
                                                    choć różnimy się od siebie
                                                    jak dwie krople czystej wody.


                                                    Wisława Szy.
                                                  • phokara poniekad poniedzialek 14.11.05, 07:53

                                                    Erratum

                                                    Do mego zycia wkradl sie blad ponury:
                                                    stad ciemne miejsca i tekstu zawilosc.
                                                    Prosze poprawic:
                                                    w 40 roku od gory,
                                                    a w ktoryms tam od ziemskiego dolu.
                                                    zamiast: rozpacz
                                                    powinno byc: milosc.

                                                    Julek Tuwim
                                                  • bursztynowe Nigdy i nigdzie 14.11.05, 08:39
                                                    Prefacja

                                                    Zaprawdę godnym i sprawiedliwym
                                                    Słusznym i zbawiennym jest
                                                    Śmiać się głośno
                                                    Płakać cicho
                                                    Deszcz ustaje sady kwitną
                                                    I tego trzymać się trzeba

                                                    Zaprawdę godnym i sprawiedliwym
                                                    Słusznym i zbawiennym jest
                                                    Iść i padać
                                                    Z-padłych-wstawać
                                                    Przeszła wojna
                                                    Wstaje trawa
                                                    I tego trzymać się trzeba

                                                    Zaprawdę godnym i sprawiedliwym
                                                    Słusznym i zbawiennym jest
                                                    Śledzić gwiazdy
                                                    Grać na skrzypcach
                                                    Astronomia
                                                    I muzyka
                                                    I tego trzymać się trzeba
                                                    Zaprawdę godnym i sprawiedliwym

                                                    Słusznym i zbawiennym jest
                                                    Być uważnym
                                                    Pełnym pasji
                                                    Dobra wasza
                                                    Gwiżdżą ptaki
                                                    I tego trzymać się trzeba

                                                    Zaprawdę godnym i sprawiedliwym
                                                    Słusznym i zbawiennym jest
                                                    Żeby człowiek
                                                    W życiu onym
                                                    Sprawiedliwym
                                                    Był i godnym

                                                    Żeby człowiek
                                                    Był człowiekiem
                                                    Lecą liście
                                                    Szumi w lesie
                                                    Wiatr z obłoków
                                                    Warkocz plecie
                                                    I tego trzymać się trzeba

                                                    Edward Stachura
                                                  • phokara wszedzie tylko nie tu. 15.11.05, 08:19

                                                    Obraz van Gogha, na ktorym widzimy pare zniszczonych chlopskich butow, nic
                                                    wiecej. W rzeczywostosci obraz nie przedstawia nic. Jednak jak gdyby w
                                                    odniesieniu do tego, co jest na obrazie, ogladajacy go natychmiast odczuwa, ze
                                                    jest sam na sam z ta para starych butow, jak gdyby to on sam utrudzil sie w
                                                    drodze do domu, wracajac z motyka z pola w ten poznojesienny wieczor, gdy
                                                    wygasly juz ostatnie ogniska, w ktorych pieczono ziemniaki. Co takiego to
                                                    sprawia? Plotno? Pociagniecie pedzlem? Plamy koloru?

                                                    Martin Heidegger
                                                  • bursztynowe tylko tu i nigdzie indziej 15.11.05, 10:35
                                                    Świat jest złudzeniem, lest jest to złudzenie, które musimy potraktować
                                                    poważnie, gdyż jest ono rzeczywiste w całej swej rozciągłości i w tych
                                                    aspektach rzeczywistości, które jesteśmy w stanie spostrzec. Nasze zadanie to
                                                    obudzić się. Musimy znaleźć sposoby odkrycia całości rzeczywistości w tej
                                                    iluzorycznej częsci, którą pozwala nam zobaczyć nasza skoncentrowana na sobie
                                                    świadomość. Nie wolno nam żyć bezmyślnie z przekonaniem, że nasze złudzenie to
                                                    cała rzeczywistość, lecz równocześnie nie wolno nam żyć zbyt rozważnie, w tym
                                                    znaczeniu, że będziemy próbowali uciec od iluzji.
                                                    (...)
                                                    Człowiek musi znaleźć sposób istnienia w świecie, równocześnie nie utożsamiając
                                                    się z nim. Sposób życia w czasie bez całkowitego pochłonięcia przez czas.


                                                    Aldous Huxley
                                                  • phokara to tu, to tam 16.11.05, 08:10

                                                    Pewnosc informacji zalezy od sposobu ich przekazywania.
                                                    Kiedy nadbiegal poslaniec, jego podniecenie udzielalo sie odbiorcy. Trzeba bylo
                                                    dzialac od razu. Podniecenie oznaczalo wiare w poslannictwo.
                                                    List jest spokojniejszy, juz chocby dlatego, ze jest utajony w chwili, gdy sie
                                                    go przekazuje. Listom na ogol wierzy sie, choc z zastrzezeniami. Nie
                                                    zobowiazuja one do natychmiastowej reakcji. Telegram jest polaczeniem
                                                    niektorych cech listu z cechami dawniejszego poslanca. Przekazujac nie zna
                                                    tresci, jest bowiem utajniona i dotyczy tylko nas samych, jest znacznie szybszy
                                                    niz poslaniec, ma w sobie cos ze smierci i dlategi czesto jest przyczyna
                                                    strachu. Telegramom sie wierzy. Nic bardziej nie boli niz odkrycie, ze oklamano
                                                    nas telegramem.

                                                    ***

                                                    Nazwy dni roznia sie miedzy soba,
                                                    noc ma tylko jedna nazwe.


                                                    Elias Canetti
                                                  • bursztynowe tam ram tam 16.11.05, 10:30
                                                    życie i rozwój człowieka to seria rozstań, które niosą cierpienie i ból.
                                                    Każde cierpienie, które przeżywamy, wiąże się z poczuciem straty, z
                                                    koniecznością pożegnania się, rozstania. Rozstajemy się z jakąś osobą,
                                                    ideą, domem, przedmiotem, z punktem widzenia na świat, z wyobrażeniem o
                                                    sobie, z jakimś stanem emocjonalnym - gdy np. rozstajemy się z radością i
                                                    wpadamy w smutek. Z czymś, co bardzo polubiliśmy, o czym myśleliśmy, że
                                                    posiadamy już na zawsze.
                                                    Gdy przychodzi moment rozstania, stawiamy opór, nie chcemy puścić tego,
                                                    czego nie da się już zatrzymać, zgodzić się na to, co jest nieodwołalne i
                                                    musi nastąpić. To nasz opór wytwarza napięcie, które nazywamy cierpieniem.
                                                    Jeśli jesteśmy uparci, zaprzeczamy z całych sił rzeczywistości i możemy
                                                    wpaść w nerwicę czy psychozę albo groźną chorobę ciała. Samobójstwo też
                                                    bywa paradoksalnie niezgodą na rozstanie. Człowiek rozstaje się wtedy z
                                                    życiem, woli umrzeć, niż przeżyć rozstanie. Nie chce czuć tego bólu.
                                                    Bolesne jest trzymanie. Kiedy się rozstaniemy, puścimy, zrezygnujemy,
                                                    pojawia się poczucie odrodzenia, otwarcia na nowe możliwości, sytuacje.
                                                    Aby móc się odrodzić, trzeba pozwolić umrzeć temu, co odchodzi. To, co
                                                    wydawało się przerażające niesie ze sobą dużo energii i możliwości.
                                                    Z tego punktu widzenia cierpienie i niektóre choroby psychiczne pojawiają
                                                    się wtedy, kiedy nie zgadzamy się na zmianę. Gdy przychodzi do nas
                                                    człowiek, który cierpi, to znaczy, że znalazł się w okolicznościach,
                                                    domagających się od niego zmiany - zrezygnowania z własnych pomysłów na
                                                    życie, zrezygnowania z obrazu przyszłości, do którego się przyzwyczaił lub
                                                    zrezygnowania z osób, rzeczy czy sytuacji. Ale on nie chce puścić,
                                                    zatrzymuje proces zmian. Niezgoda na rozwój, niezgoda na wzrost - stają
                                                    się źródłem cierpienia.

                                                    W. Eichelberger


                                                    - - -


                                                    "Jej pan, ten poważny człowiek, też ma swoje niemoralne strony. Kładzie się
                                                    spać dopiero o dwunastej w nocy. Najzdrowszy sen jest przed północą. Porządny
                                                    człowiek idzie do łóżka o dziewiątej. I tak nie zdarzy się nic ciekawego."

                                                    Elias Canetti
                                                  • phokara tru-tu-tu 17.11.05, 08:22

                                                    Pewnego razu dwoch mnichow wedrowalo blotnista droga. Padal ulewny deszcz. Tuz
                                                    za zakretem mnisi spotkali przesliczna dziewczyne w jedwabnym kimonie
                                                    przepasanym szarfa, obawiajaca sie przejsc przez skrzyzowanie drog.
                                                    - Zbliz sie dziewczyno - powiedzial pierwszy mnich. Podniosl ja i przeniosl
                                                    przez bloto. Drugi nie odezwal sie ani slowem, dopoki wedrowcy nie dotarli do
                                                    klasztornego schroniska. Tutaj nie mogl juz dluzej zdzierzyc.
                                                    - My, mnisi, nie powinnismy zblizac sie do kobiet - powiedzial. - To bardzo
                                                    niebezpieczne.
                                                    - Ja ja zostawilem - rzekl pierwszy mnich. - ty natomiast wciaz ja niesiesz.

                                                    przypowiesc zen

                                                    ***

                                                    "Zasada sztuki jest znajdowac wiecej, niz sie utracilo"
                                                    Elias Canetti
                                                  • bursztynowe Bum! 17.11.05, 09:10
                                                    A JEŻELI

                                                    A jeżeli tak, a jeżeli coś
                                                    Wciąż się truję myślą złudną
                                                    Myślą jasną. myślą cudną
                                                    I zatruta śnię
                                                    Bo jeżeli nie no to...

                                                    A jeżeli tak, a jeżeli coś
                                                    Rozgołębią mi się zorze
                                                    Ogniem cały świat zagorze
                                                    Jak czerwony mak
                                                    Bo jeżeli tak - no to... Boże

                                                    A jeżeli nie, a jeżeli nie
                                                    Wciąż się truję myślą złudną
                                                    Myślą jasną, myślą cudną
                                                    I zatruta śnię
                                                    Bo jeżeli ni - no to... trudno



                                                    ----


                                                    GLORIA


                                                    (...)
                                                    Chwała tobie, słońce
                                                    Odyńcu ty samotny,
                                                    Co wstajesz rano z trzęsawisk nocnych,

                                                    I w górę bieżysz, w niebo sam się wzbijasz
                                                    I chmury czarne białym kłem przebijasz
                                                    I to wszystko bezkrwawo - brawo, brawo
                                                    I to wszystko złociście, i nikogo nie boli
                                                    Gloria! Gloria in excelsis soli!

                                                    (...)

                                                    Chwała wam: zimy, wiosny, lata i jesienie
                                                    Chwała temu co bez gniewu idzie
                                                    Poprzez śniegi, deszcze, blaski oraz cienie,
                                                    W piersi pod koszulą całe jego mienie!

                                                    Sted
                                                  • phokara boom!erang 18.11.05, 08:09

                                                    "Jesli twoj dzien powszedni wydaje ci sie ubogi,
                                                    nie obwiniaj go; oskarzaj raczej siebie, ze nie jestes
                                                    dosc silny, by wydobym jego bogactwa."

                                                    Rainer M. Rilke

                                                    ***

                                                    Uprasza sie zamieszczac dziela wybrane mistrza Juliana w wersji zgodnej z
                                                    oryginalem.

                                                    Phokara
                                                  • bursztynowe pada śnieg pada śnie dzwonią dzwonki 18.11.05, 13:18

                                                    TO NIE KLĘSKA, JEŻELI Cl SIĘ COŚ NIE UDA; TO SUKCES, ŻE PRÓBUJESZ

                                                    - - -

                                                    - Dlaczego nie przestaniesz mówić o moich dawnych błędach? -
                                                    zapytał mąż. - Myślałem, że mi już przebaczyłaś i zapomniałaś.
                                                    - Oczywiście. Przebaczyłam i zapomniałam -
                                                    odpowiedziała żona. - Ale chcę być pewna, że ty
                                                    nie zapomnisz, że przebaczyłam i zapomniałam.


                                                    - - -

                                                    MAŁA RYBKA

                                                    - Przepraszam panią - rzekła jedna morska ryba do drugiej - jest pani starsza
                                                    ode mnie i bardziej doświadczona, pewnie będzie mi pani mogła dopomóc. Proszę
                                                    mi powiedzieć, gdzie mogę znaleźć to, co nazywają oceanem? Szukałam już
                                                    wszędzie - bez rezultatu.
                                                    - Oceanem jest miejsce, gdzie teraz pływasz - odpowiedziała stara ryba.
                                                    - To? Przecież to tylko woda... A ja szukam oceanu - odparła rozczarowana młoda
                                                    ryba, odpływając, by szukać gdzie indziej.

                                                  • phokara zajac po sniegu pomyka 21.11.05, 07:59

                                                    "Najtrudniej jest odkrywac wciaz na nowo to,
                                                    co i tak juz wiemy".

                                                    E.Canetti
                                                  • bursztynowe Powrót 21.11.05, 09:30
                                                    - Jedynie dzieci wiedzą, czego szukają - rzekł Mały Książę. - Poświęcają czas
                                                    lalce z gałganków, która nabiera dla nich wielkiego znaczenia, i płaczą, gdy
                                                    się im ją odbierze.
                                                    - Szczęśliwe - powiedział Zwrotniczy.


                                                    - - -


                                                    - Dzień dobry - rzekł Mały Książę.
                                                    - Dzień dobry - odparł Kupiec.
                                                    Kupiec ten sprzedawał udoskonalone pigułki zaspokajające pragnienie. Połknięcie
                                                    jednej na tydzień wystarcza, aby nie chciało się pić.
                                                    - Po co to sprzedajesz? - spytał Mały Książę.
                                                    - To wielka oszczędność czasu - odpowiedział Kupiec. - Zostało to obliczone
                                                    przez specjalistów. Tygodniowo oszczędza się pięćdziesiąt trzy minuty.
                                                    - A co się robi z pięćdziesięcioma trzema minutami?
                                                    - To, co się chce...
                                                    "Gdybym miał pięćdziesiąt trzy minuty czasu - powiedział sobie Mały Książę -
                                                    poszedłbym powolutku w kierunku studni..."


                                                    - - -


                                                    - Ludzie z twojej planety - powiedział Mały Książę - hodują pięć tysięcy róż w
                                                    jednym ogrodzie... i nie znajdują w nich tego, czego szukają...
                                                    - Nie znajdują - odpowiedziałem.
                                                    - A tymczasem to, czego szukają, może być ukryte w jednej róży lub w odrobinie
                                                    wody...



                                                    Antoine de Saint Exupery
                                                  • phokara wspomnienie 22.11.05, 08:18

                                                    Pieknie tutaj: snieg chrzesci i skrzypi,
                                                    z kazdym rankiem tezeje mroz.
                                                    W bialych ogniach pochyla sie gibki
                                                    krzak zmrozonych iskrzacych sie roz.
                                                    Na wspanialym odswietnym sniegu
                                                    slady nart, jak wspomnienie legendy,
                                                    ze gdzies, kiedys, w czasach odleglych
                                                    razem z toba przeszlismy tedy.

                                                    A. Achmatowa
                                                  • bursztynowe Ulubiony Mistrz 22.11.05, 10:20
                                                    Zadymka

                                                    Senność gęsta jak śnieg i krążąca jak śnieg
                                                    Zasypuje śnieżnemi płatkami sennemi

                                                    Bezprzyczynny mój dzień, bezsensowny mój wiek
                                                    I te ślady bezładnych moich kroków po ziemi.

                                                    Czy to dobrze, czy źle: tak usypiać we mgle?
                                                    Szeptać wieści pośnieżne, podzwonne, spóźnione?

                                                    Czy to dobrze, czy źle: snuć się cieniem na tle
                                                    Kołującej śnieżycy i epoki przyćmionej?

                                                    Senność gęsta jak śnieg i krążąca jak śnieg
                                                    Zasypuje śnieżnemi płatkami sennemi

                                                    J. Tuwim
                                                  • bursztynowe Inne... 23.11.05, 09:07
                                                    Bieszczady

                                                    Dwa motyle
                                                    Szukają się w trawie
                                                    Całe życie
                                                    I nie znajdują

                                                    Dwie dusze
                                                    Szukają się w niebie
                                                    Całe życie
                                                    I nie znajdują

                                                    Dwa buki
                                                    Splecione razem
                                                    Całe życie
                                                    Nie wiedzą o tym


                                                    Jerzy Harasymowicz
                                                  • phokara podobne... 24.11.05, 08:09

                                                    Krotko przed smiercia
                                                    Gertruda Stein zapytala:
                                                    "Jaka jest odpowiedz?"
                                                    Nikt sie nie odezwal.
                                                    Rozesmiala sie i powiedziala:
                                                    "W takim razie,
                                                    jakie jest pytanie?"
                                                    Potem umarla.
                                                  • bursztynowe Październik 24.11.05, 08:49
                                                    Jesienna krzątanina drzew
                                                    Góra zeszła na brzeg
                                                    łapie ryby jak niedźwiedź

                                                    Jesienna krzątanina drzew
                                                    Poprad unosi białą sukienkę miłości
                                                    nie znam już twarzy
                                                    opartej kiedyś o góry jak ikona

                                                    Jesienna krzątanina sumień
                                                    Wiele rzeczy stary nie pojmuję
                                                    Błąkam się po świecie jak po domu ciemnym
                                                    z oknami usianymi gwiazdami

                                                    Gwiazdy wróżyły mi samotność
                                                    i to się potwierdza gdyż prócz zwierząt
                                                    i ptaków nie mam przyjaciół
                                                    prócz swetra który ma jeszcze
                                                    bijące serce

                                                    I wiesz – chciałem ci coś powiedzieć
                                                    lecz rozpaliłem jesień na cały horyzont
                                                    i wszystko poszło z dymem

                                                    I może to lepiej

                                                    Zagraj mi tylko na harmonijce
                                                    te czerwone lecące liście
                                                    daleki gwizd pociągu wśród gór
                                                    małą sukienkę miłości
                                                    i zagraj mi moją wolność
                                                    która rani wszystkich
                                                    do krwi jak głóg


                                                    JH
                                                  • phokara inny dzien 25.11.05, 08:14

                                                    Bardzo szybko czyste oko dziecka zostaje przeslonieta ideami i opiniami,
                                                    uprzedzeniami i abstrakcjami. Po prostu wolna istota zasklapia sie w ciezkiej
                                                    jak jarzmo zbroi ego.
                                                    Musi uplynac wiele lat, zanim instynktownie uswiadomimy sobie, ze w ten sposob
                                                    zaslonieto przed nami tajemnice zycia.
                                                    Slonce przeswieca przez wierzcholki sosen, a serce przeszywa przez chwile
                                                    piekno i dziwny bol, jakby wspomnienie raju. Po tym dniu... stajemy sie
                                                    poszukiwaczami.

                                                    P. Matthiessen
                                                  • bursztynowe dzień 25.11.05, 09:13
                                                    Współczesny człowiek posiada wszystko: samochód, dom, pracę, dzieci, rodzinę,
                                                    problemy, trudności i satysfakcję - a jeśli to wszystko mu nie wystarcza -
                                                    posiada swego psychoanalityka. Jednocześnie jest on niczym.

                                                    Erich Fromm

                                                  • phokara dzień. dobry. 28.11.05, 07:56

                                                    Dopiero wowczas, gdy dostrzezemy,
                                                    ze zaden czlowiek nie jest zupelnie czarny
                                                    jak diabel, ani tez zupelnie bialy, jak aniol,
                                                    lecz, ze wszyscy jestesmy, jak zebry w paski
                                                    lub szarzy, jak orly i dopiero wowczas,
                                                    gdy wyciagniemy z tego spostrzezenia praktyczny
                                                    wniosek, mamy moznosc naprawde zrozumiec ludzi.

                                                    Josef Kunkel

                                                    ***

                                                    To, ze nie jestes gwiazda, nie jest powodem,
                                                    abys staral sie byc chmura.
                                                  • bursztynowe Wstajesz coraz wcześniej... 28.11.05, 09:21
                                                    Kiedy Bóg chce nas ukarać, spełnia nasze marzenia.
                                                  • phokara Nie wstaje wcale. Lunatykuje... 29.11.05, 08:07

                                                    Rzeczy wydaja sie wielkie
                                                    gdy spogladamy z doliny,
                                                    malenkie, gdy patrzymy
                                                    ze szzytu.

                                                    G.K. Chesterton

                                                  • bursztynowe Od rana? Poza tym nie ma Księżyca, ukradli 29.11.05, 09:23
                                                    Archeolog to wymarzony mąż. Im kobieta jest starsza, tym bardziej się nią
                                                    interesuje

                                                    Agata Christie


                                                    - - -


                                                    Cieszę się, że nie jestem mężczyzną, gdyż wtedy musiałbym poślubić kobietę

                                                    Madame de' Stael


                                                    - - -


                                                    Głuchy mąż i ślepa żona zawsze tworzą szczęśliwą parę

                                                    duńskie


                                                    - - -


                                                    Idealnego mężczyznę poznaje się przede wszystkim po tym, że jest on żonaty z
                                                    inną kobietą

                                                    Faye Dunaway

                                                  • phokara Od rana. Do rana. Bezksiezycowo. 30.11.05, 08:07
                                                    Wyjscie

                                                    Ktokolwiek jestes: wyjdz wieczorem
                                                    z pokoju twego, w ktorym wszystko znasz;
                                                    juz dal przed toba stanela otworem,
                                                    przed dala tylko dom twoj trzyma straz:
                                                    ktokolwiek jestes.
                                                    A wzrokiem swoim, co ledwo leniwie
                                                    opuszcza juz zuzyty prog przed brama,
                                                    podnosisz wolno czarny kadlub drzewa
                                                    i stawiasz je przed niebem: smukle, samo.
                                                    I uczyniles swiat. A swiat przyziemny
                                                    jest jak to slowo, co milczac dojrzewa.
                                                    A gdy twa wola pojmie sens tajemny,
                                                    oczy go twoje porzucaja tkliwie...

                                                    R.M. Rilke "Ksiega obrazow"
                                                  • bursztynowe Czy Pani wie kim ja jestem???? No! 30.11.05, 09:19

                                                    Gdyby istniał świat, w którym nikt nikogo by nie rozpoznał, głównym zajęciem
                                                    byłoby wzajemne przekonywanie się, że oni to właśnie oni

                                                    Elias Canetti




                                                  • phokara Nie mam pojecia (ludzkiego, ktore przechodzi) 01.12.05, 08:00
                                                    Dzisiaj mysle... Wszystko to takie juz dalekie. Co sie stalo z moimi dwiema
                                                    wrozkami? Pewnie wyszly za maz. Ale czy sie zmienily? Z dziewczyny stac sie
                                                    kobieta to sprawa powazna. Co robia w nowym domu? Jakie je lacza stosunki z
                                                    chwastami i zmijami? W jakis sposob byly zwiazane z calym swiatem. Ale
                                                    nadchodzi dzien, kiedy w dziewczynie budzi sie kobieta. Marzy, by wreszcie
                                                    komus postawic piatke. Ta piatka lezy na sercu. Wtedy wlasnie zjawia sie jakis
                                                    glupiec. Po raz pierwszy przenikliwe oczy myla sie i strija przybysza w piekne
                                                    piorka. Jesli glupiec mowi wiersze, dziewczyna ma go za poete. Sadzi, ze ma
                                                    zrozumienie dla szpar w podlodze, ze lubi mangusty, ze pochlebia mu ufnosc
                                                    zmii, ktora pod stolem, kolo jego nog, sie kolysze. I oddaje serce, ktore jest
                                                    zdziczalym sadem, temu, kto lubi tylko strzyzone parki. I glupiec bierze
                                                    ksiezniczke w niewole.

                                                    A. Saint-Exupery.

                                                  • bursztynowe Jak przechodzi to dobrze... żeby tylko nie wróciło 01.12.05, 08:45
                                                    Chodzi Anioł Stróż po świecie
                                                    sprząta po miłościach co się rozleciały
                                                    zbiera jak ułamki chleba dla wróbli
                                                    żeby się nic nie zmarnowało
                                                    listy tam i z powrotem
                                                    telefony od ucha do ucha
                                                    małe śmieszne pamiątki co były wzruszeniem
                                                    notes z datą spotkania ukryty w czajniku
                                                    blizny po śmiechu
                                                    sprzeczki nie wiadomo po co
                                                    żale jak pojedyncze osy
                                                    flirtujące osły
                                                    wszystko na szpilce
                                                    to co na zawsze już się wydawało
                                                    mądrość przy końcu że nie o to chodzi
                                                    radość że się kocha to co niemożliwe


                                                    Pan J. Twardowski,
                                                  • phokara moze wracac... w wersji anielskiej 02.12.05, 08:11

                                                    Kto chce, bym go kochala, nie moze byc nigdy ponury
                                                    i musi potrafic mnie uniesc na reku wysoko do gory.

                                                    Kto chce, bym go kochla, musi umiec siedzic na lawce
                                                    i przygladac sie bacznie robakom i kazdej najmniejszej trawce.

                                                    I musi tez umiec ziewac, kiedy pogrzeb przechodzi ulica,
                                                    gdy na procesjach tlumy pobozne ida i krzycza.

                                                    Lecz musi byc za to wzruszony, gdy na przyklad kukulka kuka
                                                    lub gdy dzieciol kuje zawziecie w srebrzysta powloke buka.

                                                    Musi umiec pieska poglaskac i mnie musi umiec piescic,
                                                    i smiac sie, i na dnie siebie zyc slodkim snem bez tresci,

                                                    i nie wiedziec nic, jak ja nie wiem, i milczec w rozkosznej ciemnosci,
                                                    i byc daleki od dobra i rownie daleki od zlosci.


                                                    M. Pawlikowska-Jasnorzewska



                                                  • bursztynowe Zatem po anielsku... 02.12.05, 09:12
                                                    Dałeś mi Panie

                                                    Dałeś mi Panie łaskę - abym ślad zostawił
                                                    Koślawy może - śmieszny - ale własny
                                                    Dałeś mi Panie tyle wątpliwości
                                                    Na te i tak już wątpliwe czasy

                                                    Jak to udźwignąć gdy słabości tyle
                                                    Że piwa bym się napił zamiast iść do wiersza
                                                    Jak mówić za mych smutnych braci
                                                    Gdy sucho w głowie a młodość nie pierwsza

                                                    Wiem - nie wystarczy wroga znaleźć
                                                    To potrafi każdy młodo napalony
                                                    Ale jeszcze tyle z życia wytłumaczyć
                                                    Żeby starczyło na wiele pokoleń

                                                    Adam Ziemianin
                                                  • porucznikk Re: Zatem po anielsku... 02.12.05, 09:53
                                                    bursztynowe napisał:

                                                    > Wiem - nie wystarczy wroga znaleźć
                                                    > To potrafi każdy młodo napalony
                                                    > Ale jeszcze tyle z życia wytłumaczyć
                                                    > Żeby starczyło na wiele pokoleń

                                                    Tuwimie, na pomoc!
                                                    por.
                                                  • phokara ... z szatanskim usmiechem 05.12.05, 08:15

                                                    "Przez dwadziescia lat nieobecnosci Ulissesa mieszkancy Itaki zachowali o nim
                                                    duzo wspomnien, lecz nie odczuwali zadnej tesknoty. A Ulisses tymczasem
                                                    cierpial na tesknote i niczego niemal nie pamietal.
                                                    Te dziwna sprzecznosc bedzie mozna pojac, kiedy uzmyslowomu sobie, ze pamiec
                                                    potrzebuje do dobrego funkcjonowania ciaglego treningu: jesli nie wywoluje sie
                                                    wspomnien, nie przywoluje sie ich wciaz na nowo w przyjacielskich pogawedkach,
                                                    odchodza. Albowiem tesknota, zajeta tylko cierpieniem, nie wzmacnia dzialania
                                                    pamieci, nie budzi wspomnien, wystarcza sama sobie, wlasnemu wzruszeniu.
                                                    (...)
                                                    Om obszerniejszy jest czas, ktory pozostawilismy poza soba, tym trudniej oprzec
                                                    sie glosowi, ktorywzywa nas do powrotu. Zdanie to wyglada na oczywistosc, a
                                                    jednak jest falszywe. Czlowiek starzeje sie, koniec sie zbliza i szkoda tracic
                                                    czas na wspomnienie. Nalezy zrozumiec matematyczny paradoks tesknoty: jest
                                                    potezniejsza we wczesnej mlodosci, kiedy objetosc minionego zycia jest nikla."

                                                    Milan Kundera "Niewiedza"
                                                  • bursztynowe Diabli wiedzą... 05.12.05, 09:26
                                                    Śmieszne

                                                    Jak to jest być człowiekiem
                                                    spytał ptak
                                                    Sama nie wiem
                                                    Być więźniem swojej skóry
                                                    a sięgać nieskończoności
                                                    być jeńcem drobiny czasu
                                                    a dotykać wieczności
                                                    być beznadziejnie niepewnym
                                                    i szaleńcem nadziei
                                                    być igłą szronu
                                                    i garścią upału
                                                    wdychać powietrze
                                                    dusić się bez słowa
                                                    płonąć
                                                    i gniazdo mieć z popiołu
                                                    jeść chleb
                                                    lecz głodem się nasycać
                                                    umierać bez miłości
                                                    a kochać przez śmierć
                                                    To śmieszne odrzekł ptak
                                                    wzlatując w przestrzeń lekko


                                                    Anna Kamieńska
                                                  • phokara nie wiedza, nikt nie wie.. 06.12.05, 07:59

                                                    Bylem przed chwila w bezkresie!
                                                    Blask sie potykal z mym cialem...
                                                    to ja tak zloce sie w lesie...
                                                    Wiedzialem o czyms, wiedzialem!...

                                                    Lecz motyl mignal szkarlatnie
                                                    Pomiedzy mna a modrzewiem...
                                                    sny moje, sny przedostatnie!...
                                                    Juz znikly! Znowu nic nie wiem...

                                                    Pobiegne w chabry nieznane,
                                                    w kakolu cala dal zmieszcze!
                                                    I umre i zmartwychwstane -
                                                    I bede wiedzial raz jeszcze!...

                                                    B. Lesmian (bo buro)
                                                  • bursztynowe Everybody knows 06.12.05, 10:15
                                                    Z tęsknoty


                                                    z tęsknoty pisze się wiersze
                                                    z bolesnej
                                                    drążącej śpiewny owoc ciała
                                                    patrząc na samotne palce
                                                    mogę wysnuć pięć poematów
                                                    dotykając moich napiętych ust
                                                    szepczę
                                                    i słowa - rozkołysane rytmem wielkiej wody
                                                    plotą się w wiersze
                                                    mokre
                                                    bardzo słono biegną poprzez twarz


                                                    Halina Poświatowska
                                                  • phokara wszystko jest wzgledne 07.12.05, 08:14

                                                    Nawet jesli wydaje sie, ze nasze usilne starania przez cale lata nie przynosza
                                                    zadnego rezultatu, pewnego dnia swiatlo, ktore jest w dokladnej proporcji do
                                                    nich, przepelni nasza dusze.

                                                    Simone Weil
                                                  • bursztynowe wszystko jest wzgledne 07.12.05, 09:28

                                                    Przeszkodą w osiągnięciu szczęścia mogą być nasze marzenia i dążenia. Cele
                                                    jakie sobie stawiamy, wpływają na to, jak nam się wiedzie. Jeśli nasze cele są
                                                    nieodpowiednie, to im bardziej staramy się je osiągnąć, tym jest gorzej. (...)
                                                    Ludzie są tym bardziej mniej zadowoloni z życia, im bardziej odległe są ich
                                                    zamierzenia i im bardziej ogólnikowe jest wyobrażenie tego, do czego dążą.
                                                  • phokara ... lub bez. wzgledne. 08.12.05, 08:14

                                                    "Wszystkie wielkie czyny i wszystkie wielkie mysli maja smiechu wart poczatek.
                                                    Wielkie dziela rodza sie czesto na zakrecie ulicy albo w zgielku restauracji.
                                                    Podobnie jest z absurdem. Swiat absurdalny bardziej niz jakikolwiek inny
                                                    czerpie swoje szlachectwo z nedznego urodzenia. W pewnych sytuacjach
                                                    odpowiedziec: "nie" na pytanie dotyczace tego, o czym sie mysli, moze byc
                                                    unikiem. Ci, co sa kochani, wiedza o tym dobrze. Ale jesli taka odpowiedz jest
                                                    szczera, jesli jest figura tego osobliwego stanu duszy, kiedy pustka staje sie
                                                    wymowna, kiedy lancuch codziennych gestow peka, a serce na prozno szuka ogniwa,
                                                    ktore by go spoilo - jest ona niby pierwszy krok absurdu".

                                                    A. Camus "Mit Syzyfa"
                                                  • bursztynowe Życie 08.12.05, 08:58
                                                    Do krwi rozdrapię życie,
                                                    Do szczętu je wyżyję,
                                                    Zębami w dni się wpiję,
                                                    Wychłeptam je żarłocznie
                                                    I zacznę święte wycie.

                                                    Rozbyczę się, rozjuszę,
                                                    Wycharknę z siebie duszę,
                                                    Ten pęcherz pełen strachu,
                                                    I będę ryczał wolny,
                                                    Tarzając się w piachu.


                                                    Julian Tuwim
                                                  • phokara i cala reszta 09.12.05, 08:04

                                                    Jestes skolowany. Nie wiesz, czego szukasz. Straciles swiat z oczu, a swiat
                                                    stracil z oczu ciebie. Chcesz gdzies isc, lecz nie wiesz dokad. Straciles rozne
                                                    rzeczy. Pozrywales rozne polaczenia, ale nie znalazles nic, zeby je zastapic. I
                                                    dlatego jestes skolowany. (...)
                                                    Straciles do tej pory rozne rzeczy. Rozne cenne rzeczy. Nie chodzi o to, kto
                                                    zawinil, ale o to, ze dolaczyles do nich inne rzeczy. Za kazdym razem, gdy cos
                                                    traciles, dolaczales do tego cos innego. Jakby "znak". Nie powinienes byl tego
                                                    robic. Pozbyles sie nawet rzeczy, ktore powinienes byl zatrzymac dla siebie. W
                                                    rezultacie po trochu sie zuzyles. Dlaczego? Dlaczego to robiles?
                                                    - Nie wiem.
                                                    - Pewnie nie bylo na to rady. To twoje przeznaczenie. Jak to sie mowi, nie moge
                                                    sobie przypomniec tego slowa...
                                                    - Tendencja - powiedzialem.
                                                    - Tak, wlasnie. Tendencja. Mysle, ze nawet jezeli zaczniesz zycie od poczatku,
                                                    pewnie bedziesz tak samo postepowal. Na tym polega tendencja.

                                                    Haruki Murakami 'Tancz, tancz, tancz'
                                                  • bursztynowe Ludzki Abstrakt 09.12.05, 08:56
                                                    Litości wcale by nie było,
                                                    Gdybyśmy Biedy mniej czynili;
                                                    I Miłosierdzie by zniknęło,
                                                    Gdyby szczęśliwi wszyscy byli;

                                                    A strach wzajemny - spokój niesie,
                                                    Póki nie wzrośnie w nas egoizm.
                                                    Potem Nienawiść w ciemnym lesie
                                                    Chwyta nas do pułapek swoich.

                                                    Zasiada pośród świętych strachów
                                                    Łzami wielkimi rosząc ziemię,
                                                    Aby Pokora spod jej gmachu
                                                    Mogła wywodzić swe korzenie.

                                                    Wkrótce nad głową jej ponura
                                                    Rozkwita cieniem Tajemnica,
                                                    Karmi się Motyl nią, a także
                                                    Na niej żeruje Gąsienica;

                                                    I Fałszu rodzą się owoce
                                                    Rumiane, dobre do jedzenia,
                                                    A pośród jej konarów mrocznych
                                                    Kruk się sadowi w głębi cienia;

                                                    Zaś Bogom lądu oraz morza
                                                    Nigdy się nawet sen nie przyśni,
                                                    Gdzie taki Owoc znaleźć można
                                                    - On rośnie tylko w Ludzkiej Myśli.


                                                    William Blake
                                                  • phokara po-rannie 12.12.05, 07:38
                                                    Na czym polega prawdziwa medytacja?
                                                    Wszystko jest medytacja: kaslanie, przelykanie, wzruszanie ramionami, ruch,
                                                    cisza, slowa, dzialanie, zlo i dobro, powodzenie i wstyd, zysk i strata,
                                                    sluszne postepowanie i zle, wszystko co robimy, w tym jednym koanie.

                                                    Hakuin
                                                    ***

                                                    Jestesmy nieszczesliwi, bo czegos nam brakuje,
                                                    ale posiadajac to, nie jestesmy szczesliwi.

                                                    Wolter
                                                  • bursztynowe Wysokie drzewa 12.12.05, 10:03
                                                    O, cóż jest piękniejszego niż wysokie drzewa,
                                                    W brązie zachodu kute wieczornym promieniem,
                                                    Nad wodą, co się pawich barw blaskiem rozlewa,
                                                    Pogłębiona odbitych konarów sklepieniem.

                                                    Zapach wody, zielony w cieniu, złoty w słońcu,
                                                    W bezwietrzu sennym ledwo miesza się, kołysze,
                                                    Gdy z łąk koniki polne w sierpniowym gorącu
                                                    Tysiącem srebrnych nożyc szybko strzygą ciszę.

                                                    Z wolna wszystko umilka, zapada w krąg głusza
                                                    I zmierzch ciemnością smukłe korony odziewa,
                                                    Z których widmami rośnie wyzwolona dusza...
                                                    O, cóż jest piękniejszego niż wysokie drzewa!


                                                    Leopold Staff
                                                  • phokara z Tuwimowa 13.12.05, 07:57

                                                    Codziennie, kiedy zmierzch zapada,
                                                    kiedy mi lzami wzrok przyproszy,
                                                    jakas tajemna przy mnie siada
                                                    cicha stefania mojej duszy.

                                                    Znam ja tak dobrze, chociaz nie wiem,
                                                    kto ona, skad i co tu czyni...
                                                    cos musnie, niby skrzydlem mewiem...
                                                    cos przyjdzie cicho, jak bogini...

                                                    Jest to uczucie calkiem nowe;
                                                    cos, co sie slowom nie poddaje...
                                                    ... w czyjes ramiona tule glowe,
                                                    lecz w czyje - nie wiem... Nie poznaje...

                                                    To cos bliskiego, cos co bylo...
                                                    cos, co mi dusze miekko koi...
                                                    cos, co sie kiedys dawno snilo:
                                                    jakas stefania duszy mojej...

                                                    Przyjdzie... skron dlonia lekko ruszy,
                                                    da smutek slodki sercu memu...
                                                    "cicha stefania mojej duszy",
                                                    tak to nazwalem. Nie wiem czemu...
                                                  • bursztynowe Kiedy słuchałem, jak mówił astronom 13.12.05, 11:17
                                                    Kiedy słuchałem, jak mówił astronom,
                                                    Kiedy dowody w cyfrach nakreślił przede mną,
                                                    Kiedy pokazał mapy, mnożył, dzielił,
                                                    Kiedy siedziałem w sali, a wszyscy bili mu brawo,
                                                    Nie wiem, dlaczego czułem się znużony,
                                                    Póki nie wyszedłem stamtąd,
                                                    A idąc wśród wilgotnej, tajemniczej nocy,
                                                    W milczeniu spoglądałem na gwiazdy.


                                                    Walt Whitman
                                                  • bursztynowe Dotknąć 14.12.05, 09:33
                                                    Dotknąć deszczu, by stwierdzić, że pada
                                                    Nie deszcz, tylko pył z Księżyca spada

                                                    Dotknąć ściany, by stwierdzić że mur
                                                    Nie jest ścianą, lecz kurtyną z chmur

                                                    Ugryźć kromkę, by stwierdzić że żyto
                                                    Zjadły szczury i piekarz też zginął

                                                    Łyknąć wody, by stwierdzić, że studnia
                                                    Wyschła oraz wszystkie inne źródła

                                                    Wyrzec słowo, by stwierdzić, że głos
                                                    Jest krzykiem i nikogo to nie obchodzi.


                                                    Rafał Wojaczek
                                                  • phokara Na uszko dziewczynie 15.12.05, 08:09

                                                    Nie chcialem.
                                                    Nie chcialem ci nic powiedziec.

                                                    Zobaczylem w twoich oczach
                                                    dwa drzewka oszalale.
                                                    Z wiatru, ze smiechu i zlota.

                                                    Chwialy sie.
                                                    Nie chcialem.

                                                    Nie chcialem ci nic powiedziec.


                                                    F. G. Lorca
                                                  • bursztynowe Zgaś moje oczy 15.12.05, 08:59
                                                    Zgaś moje oczy: ja cię widzieć mogę,
                                                    zamknij mi uszy, a ja cię uslyszę,
                                                    nawet bez nóg znajdę do ciebie drogę,
                                                    i bez ust nawet zaklnę jak najciszej.
                                                    Ramiona odrąb mi, ja cie obejmę
                                                    sercem mym, które będzie mym ramieniem,
                                                    serce zatrzymaj, będzie tętnił mózg,
                                                    a jeśli w mózg mój rzucisz swe płomienie,
                                                    ja ciebie na krwi mojej będę niósł.

                                                    R.M.Rilke
                                                  • phokara Zachod 16.12.05, 08:35

                                                    Niechaj z nas dwojga zadne drugiego nie wini:
                                                    po szepcie pocalunkow, dzikich jak plomienie,
                                                    zapadlo miedzy nami glebokie milczenie,
                                                    ktore milosc smutniejsza, dusze glebsza czyni.

                                                    Niskie wieczorne slonce zachodzi za nami:
                                                    patrzym wstecz na swa droge przebyta od wschodu
                                                    i widzimy, owiani pierwszym tchnieniem chlodu,
                                                    ze cienie nasze wieksze sa nizli my sami.

                                                    C.K. Norwid
                                                  • bursztynowe ZIARNKO PIASKU 16.12.05, 10:04

                                                    Jesteśmy tu, lecz jutro nas tu już nie będzie,
                                                    Umrzemy zginiemy zniszczymy się,
                                                    Lecz po nas zostanie ziarnko piasku,
                                                    Które będzie przenoszone przez wiatr,
                                                    Powie że byliśmy, że żyliśmy,
                                                    Lecz go nikt nie usłyszy,
                                                    Za małe będzie ono,
                                                    Przeniesione przez wiatr czasu,
                                                    Który bawił się będzie nim,
                                                    Zetrze go w pył rozniesie,
                                                    Wspomnienie o cywilizacji
                                                    Ludzkiej każąc zapomnieć o niej wszystkim,
                                                    Co po nas zostanie, to już nasz wybór.
                                                    Wybór dokonany na koniec
                                                    Czy wymordujemy się nawzajem,
                                                    Czy może wymorduje nas czas,
                                                    Jedno jest pewne, że przeminiemy
                                                    Przeminie blask nas samych
                                                    Przeminie blask naszej cywilizacji.



                                                    Piotr Dwornicki
                                                  • porucznikk Re: ZIARNKO PIASKU 16.12.05, 10:18
                                                    Zostanie po nas ziarnko piasku
                                                    na dnie oceanu
                                                  • phokara *** 19.12.05, 07:52

                                                    Placze zamiec jak skrzypki cyganskie po nocy.
                                                    Patrzy na mnie dziewczyna, usmiech ma niepokojacy,
                                                    niebieskich zrenic wzrokiem czy sie oniesmiele?
                                                    Tak duzo mi potrzeba, nie trzeba rownie wiele.

                                                    Tacysmy niepodobni, tak dalecy oboje -
                                                    mloda jestes, ja sprawy przezylem juz swoje.
                                                    Innym szczescie, a mnie juz tylko pamietanie
                                                    gleboka noca sniezna, w cwalujaca zamiec.

                                                    Moje skrzypce to wichru zimowego echa.
                                                    Serce szorstkie rozburza sie w twoich usmiechach.

                                                    Sergiusz Jesienin
                                                  • bursztynowe Pragnienie 19.12.05, 10:04
                                                    Chciałbym w lesie, w ostępach dzikiego błędowia,
                                                    Mieć chałupę - plecionkę z chrustu i sitowia,
                                                    Zawieszoną wysoko w zagłębiach konarów
                                                    Nad otchłanią jam rysich i wężowych jarów.
                                                    Tam na mchu, kołysany obłędną wichurą,
                                                    Chciałbym pieścić dziewczynę obcą i ponurą,
                                                    Głaskać piersi ze świeżą od mych zębów raną
                                                    I całować twarz, ustom jako łup podaną -
                                                    I słyszeć, jak dokoła grzechu mej pieszczoty
                                                    Pląsa burza skuszona i mdleje grom złoty,
                                                    I zwierz ryczy, ciał naszych przywabiony wonią,
                                                    Ciał górnych, wniebowziętych, co od ziemi stronią -
                                                    I chciałbym przez przygodny wśród gałęzi przezior
                                                    Patrzeć, pieszcząc, w noc - w gwiazdy i w błyskania jezior
                                                    I za boga brać wszelkie lśniwo u błękitu,
                                                    I na piersi dziewczęcej doczekać świtu,
                                                    A słońce witać krzykiem i wrzaskiem i wyciem,
                                                    Żyć na oślep, nie wiedząc, że to zwie się życiem -
                                                    I pewnej nocy przez sen zaśmiać się w twarz niebu
                                                    I nie znając pokuty, modlitw ni pogrzebu,
                                                    Jak owoc, co się paszczy żarłocznej spodziewa,
                                                    Z łoskotem i łomotem w mrok śmierci spaść z drzewa!


                                                    Bolesław Leśmian
                                                  • bursztynowe ... 20.12.05, 10:56
                                                    Ze snu obudzony latem tego roku,
                                                    po trzydziestu latach śpiączki chorobliwej,
                                                    po raz pierwszy naprawdę poczułem, że żyję,
                                                    że trawa jest zielona i błękitne niebo.

                                                    I smak wody poczułem, gardłem, całym sobą.
                                                    Poczułem zapach ziemi, węchem i palcami.
                                                    I poczułem, że śmierć wcale nie jest straszna.
                                                    Że ona jest po prostu, tak samo jak ja.

                                                    Już nie boli mnie serce, gdy umiera człowiek.
                                                    Żołądek się nie ściska, gdy umiera ptak.
                                                    Dziś dla mnie jest zwyczajne, dawne , niepojęte.
                                                    Tak samo dziś traktuję i prawdę, i fałsz.

                                                    Pisząc: las, chcę, abyś udał sie do lasu
                                                    i czytał las krokami, nosem, okiem, słuchem,
                                                    skórą, więc całym sobą. Mój las zapisany
                                                    nie jest lasem, jest tylko drogowskazem w las.


                                                    Jan Rybowicz
                                                  • phokara Z moich najukochanszych wierszy 21.12.05, 07:56

                                                    "Zimowa noc"

                                                    Snieg sypal, swistal wiatr nad polem,
                                                    w mgle znikla gwiazda.
                                                    Swieca palila sie na stole,
                                                    swieca nie gasla.

                                                    Jak latem chmara muszek wpada
                                                    bezwolnie w ogien,
                                                    tak platki osciennego swiata
                                                    lgnely do okien.

                                                    Zamiec wtapiala w szybe swoje
                                                    kreski i pasma.
                                                    Swieca palila sie na stole,
                                                    swieca nie gasla.

                                                    Na tlo odblasku na suficie
                                                    kladly sie cienie:
                                                    rak, nog na krzyz splecione zycie
                                                    i przeznaczenie.

                                                    Botki spadaly na dywanik
                                                    z podwojnym stukiem.
                                                    Wosk z calonocnej lampki - lzawil,
                                                    kapal na suknie.

                                                    Gora bielala zamiec, dolem
                                                    siwiala zaspa.
                                                    Swieca palila sie na stole,
                                                    swieca nie gasla.

                                                    Wialo ze szpar; pokusy plomien
                                                    klonil sie, znizal,
                                                    znow wznosil skrzydla, byl aniolem,
                                                    zarysem krzyza.

                                                    Trwal luty, sypal snieg. Nad polem -
                                                    mgla. Nad nia - gwiazda.
                                                    Swieca palila sie na stole.
                                                    Swieca nie gasla.


                                                    Borys Pasternak
                                                  • bursztynowe *** 22.12.05, 09:12
                                                    Miła moja
                                                    już późno,
                                                    chylą się żółte mlecze
                                                    w doliny napływa gór cień
                                                    cichy odwieczerz
                                                    Już późno.
                                                    Już późno.
                                                    Miła moja
                                                    trudno z miłości się podnieść
                                                    a jeszcze ciężej od złych nowin
                                                    gdy patrzą na nas
                                                    w ciemnym nowiu
                                                    chłodniej, chłodniej, boisz się.
                                                    Nie ma się czego bać
                                                    Nie ma się czego bać
                                                    to tylko księżyc idzie srebrne chusty prać
                                                    To tylko cicha trawa,
                                                    trawa wśród kamieni
                                                    wiesz
                                                    ludzie, ludzie są dziećmi dużemi

                                                    Miciński/Grechuta
                                                  • phokara Re: *** 22.12.05, 10:36

                                                    Czekac godzine - to dlugo -
                                                    Jesli Milosc ma sie tuz przed soba -
                                                    Czekac Wiecznosc cala - to krotko -
                                                    Jesli Milosc jest w koncu nagroda.

                                                    E. Dickinson
                                                  • bursztynowe Ani jednej myśli 23.12.05, 10:52
                                                    Jest cicho.
                                                    Świeci słońce.
                                                    Wiatr usnął.
                                                    I ani jednej myśli w głowie!


                                                    Ani jednej myśli w głowie.
                                                    Ani jednej troski w sercu.
                                                    Ani jednej drzazgi w mózgu.
                                                    Wieczność!


                                                    Jan Rybowicz
                                                  • kasiar74 Re: Ani jednej myśli 23.12.05, 13:19
                                                    romantyczne dusze, romarzyłam się przy waswink)))))
                                                    Wesołych Świąt, jak dla was to magicznych
                                                  • porucznikk Re: moze wracac... w wersji anielskiej 02.12.05, 09:42
                                                    Kto to wkleił, Ty czy Twoja córka?
                                                  • bursztynowe Do Wiecie-Kogo 05.12.05, 09:27
                                                    Znał osiem języków, lecz w żadnym z nich nie miał niczego ciekawego do
                                                    powiedzenia
                                                  • anja_pl Re: Wy to macie zdrowie :D:D:D 21.10.05, 09:04
                                                    big_grinbig_grinbig_grinbig_grin
                                            • bezecnymen Re: Dzisiejszej nocy po raz pierwszy... 02.08.05, 09:54
                                              przepraszam, że się wciskamsmile ale nie wszyscy znają biegle angielski, a porady
                                              dalajlamy moga okazać się pożyteczne... czy to byłby wielki kłopot, gdybym
                                              poprosił o luźne choćby tłumaczenie? nie sądzę by ew. błędy spowodowały jakieś
                                              trzęsienie ziemismile
                                              pozdrawiam
                                              żółty (z zazdrości o nepal) lama
                                              • phokara Re: Dzisiejszej nocy po raz pierwszy... 02.08.05, 10:30
                                                bezecnymen napisa?:

                                                > przepraszam, z˙e sie˛ wciskamsmile ale nie wszyscy znaja˛ biegle angielski, a porady

                                                Nie wszyscy - ja tez nie znam BIEGLE. Poza tym ja sie do tlumaczenia nie nadaje, bowiem
                                                natura ciagnie wilka do lasu i zaraz bym to okrasila falbankami vel rymami i znow by sie gromy
                                                posypaly za przerost formy nad trescia.
                                                Ale zobacze, co sie da zrobic. Moze moj boss londynski bedzie tlumaczyl? Medytacje mu z
                                                pewnoscia dobrze zrobia.

                                              • hela74 Re: Dzisiejszej nocy po raz pierwszy... 02.08.05, 11:13
                                                skoro błędy w tłumaczeniu nie spowodują trzęsienia ziemi to spróbuję, najwyżej
                                                phokara po konsultacjach z szefem lub jakiś anglista mnie poprawią:
                                                "Może was?Państwa to zaskoczy, bardzo możliwe, ale nie nędę dokłądnie
                                                sprzeciwiał się widokowi gwałtu i zbrodni. Wszystko zależy od lekcji, jaką z
                                                tego wyciągniecie/Państwo wyciągną"
                                            • anja_pl Re: Dzisiejszej nocy po raz pierwszy... 02.08.05, 10:41
                                              to spróbuję:

                                              Może to Cię zaskoczy, możliwe, ale ja nie jestem całkowicie przeciwny
                                              spektalowi przemocy i zbrodni. Wszystko zależy od tego, jaką naukę z tego
                                              wyciągniesz.
                                              • kasiar74 Re: Dzisiejszej nocy po raz pierwszy... 02.08.05, 10:44
                                                hmm dość dziwne stwierdzenie
                                                niech zabiją, niech dzieci umieraja z głodu będzie z czego wyciągać naukę ,
                                                bedie nad czym medytowac
                                                • anja_pl Re: Dzisiejszej nocy po raz pierwszy... 02.08.05, 10:54
                                                  przecież powiedział, że będziesz zaskoczona wink

                                                  ale DL nie ma SWOICH dzieci
                                                • phokara Re: Dzisiejszej nocy po raz pierwszy... 02.08.05, 11:14
                                                  Bledna interpretacja. Przypominam, ze to slowa duchowego przywodcy Tybetu - to raczej ten
                                                  kontekst 'politycznej" eksterminacji narodu wycinanego w pien. Buddyzm tybetanski odcina sie
                                                  od jakiegokolwiek stosowania przemocy wobec innych, co nie znaczy, ze zamyka oczy na
                                                  istnienie "zla" jako takiego.
                                                  Mysl powyzsza po prostu stwierdza, ze wszystkie "zle rzeczy", ktore nas spotykaja - moga
                                                  prowadzic do lepszego zycia. Tyle.
                                              • hela74 Re: Dzisiejszej nocy po raz pierwszy... 02.08.05, 11:16
                                                przepraszam Aniu, nie doczytałam twojego tłumaczenia, mój bła, sorry
                                                • hela74 Re: Dzisiejszej nocy po raz pierwszy... 02.08.05, 11:16
                                                  błąd
                                                  • bezecnymen Re: Dzisiejszej nocy po raz pierwszy... 02.08.05, 11:20
                                                    big_grin
                                                    no popatrz ty się popatrz...wystarczy grzecznie poprosić i dostanie człek nie
                                                    tylko dwa (zbliżone) tłumaczenia, ale i komentarzsmile
                                                    Chińczycy tow. Mao wyciągnęli z tego textu konkretną naukę zajmując Tybetsmile
                                                  • anja_pl Re: Dzisiejszej nocy po raz pierwszy... 02.08.05, 11:26
                                                    bezecnymen napisał:

                                                    > big_grin
                                                    > no popatrz ty się popatrz...wystarczy grzecznie poprosić i dostanie człek ...

                                                    big_grinDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD
                                                  • phokara Re: Dzisiejszej nocy po raz pierwszy... 02.08.05, 11:33
                                                    > Chin´czycy tow. Mao wycia˛gne˛li z tego textu konkretna˛ nauke˛ zajmuja˛c Tybetsmile

                                                    dobre
                                                  • hela74 Re: Dzisiejszej nocy po raz pierwszy... 02.08.05, 12:29
                                                    niestety angielski jest moim drugim językiem, więc tłumaczenie było raczej
                                                    nieudolne sad
                                                  • bezecnymen Re: Dzisiejszej nocy po raz pierwszy... 02.08.05, 12:35
                                                    helu nie przejmuj sięsmile na pewno masz wspaniały język... ciekawe do czego ten
                                                    pierwszy służytongue_out
                                                  • hela74 Re: Dzisiejszej nocy po raz pierwszy... 02.08.05, 12:50
                                                    patrz, nieświadoma byłam faktu, że mam o jeden język więcej, niż myślałam, 2
                                                    drugi służy do tłumaczeń, 3 to satysfakcja, no ale ten 1 (najważniejszy!!!)
                                                    to....
                                                    a nie, nie powiem tongue_outtongue_outtongue_out
                                                  • bezecnymen Re: Dzisiejszej nocy po raz pierwszy... 02.08.05, 13:32
                                                    nie musisz, wszyscy sie domyślilibig_grinDDDDd
                                                  • hela74 Re: Dzisiejszej nocy po raz pierwszy... 02.08.05, 12:34
                                                    proście, a bedzie Wam dane, szukajcie, a znajdziecie wink
                                                  • hela74 Re: Dzisiejszej nocy po raz pierwszy... 02.08.05, 12:35
                                                    proście, a bedzie Wam dane, szukajcie, a znajdziecie wink
                                                  • bezecnymen zaiste 02.08.05, 12:38
                                                    wielka to prawdasmile
                                                    sprawdzę czy potwierdzi się w wypraszaniu niekoniecznie tłumaczeniatongue_outtongue_out
                                                    może jestem na grzbiecie fali?
                                                  • hela74 Re: zaiste 02.08.05, 12:40
                                                    jakieś zmiany na horyzoncie? smile
                                                  • bezecnymen Re: zaiste 02.08.05, 12:43
                                                    hmmmm
                                                    jakby samotny biały żagiel, oby nie latający Holendersmile
                                                  • hela74 Re: zaiste 02.08.05, 12:46
                                                    to może się pochwal smile
                                                  • bezecnymen Re: zaiste 02.08.05, 12:58
                                                    nie omieszkam... jak będzie czymsmile
                                                  • hela74 Re: zaiste 02.08.05, 15:05
                                                    bezecny, przy twoim niekwestionowanym talencie, na ciąg dalszy of love story
                                                    nie będziemy musieli długo czekać, czego szczerze Ci życzę smile
                                                  • anja_pl Re: zaiste 03.08.05, 12:39
                                                    bezecnymen napisał:

                                                    > hmmmm
                                                    > jakby samotny biały żagiel, oby nie latający Holendersmile

                                                    latający Holender pojawiający się wśród mgieł na morzu, wzbudzał przestrach
                                                    wśród żeglarzy, pojawiał się znikąd i znikał nagle,

                                                    a jak coś widzisz na horyzoncie, to stawiam ,że to "jakby samotny biały żagiel"
                                                    i wtedy nie ma miejsca na strach big_grinDDD

                                                    "po morzu fali,
                                                    młoda żeglarka,
                                                    po morzy fali,
                                                    samotnie mknie,

                                                    a za nią, za nią,
                                                    druga łódź płynie
                                                    z niej młody żeglarz wychyla się "

                                                    do łodzi żeglarzu tongue_outPPP
                                                  • bezecnymen Re: zaiste 03.08.05, 16:50
                                                    ...wychyla się.... i wypadatongue_out
                                                  • anja_pl Re: zaiste 03.08.05, 16:56
                                                    ... i wpada do łodzi żeglarki tongue_out

                                                    ona jest czujna, ma koło ratunkowe pod ręka, i w locie go złapie big_grin
                                                  • bezecnymen Re: zaiste 03.08.05, 17:18
                                                    albo popatrzy za burtę i pomyśli: taki ładny a taka ofermatongue_out
                                                  • anja_pl Re: zaiste 03.08.05, 20:09
                                                    i w ten sposób wzbudzi w niej cieplejsze uczucia ...
                                                  • bezecnymen Re: zaiste 04.08.05, 06:42
                                                    typu: szkoda , że się utopiłtongue_out
                                                  • bursztynowe Re: Dzisiejszej nocy po raz pierwszy... 02.08.05, 14:01
                                                    Tylko, że Dalaj Lama powiedział to 40 lat po zajęciu Tybetu i eksterminacji
                                                    sporej części jego mieszkańców i kultury tego kraju.


                                                    Gandhi'emu udało się osiągnąc swój cel.
                                                    Wedle proroctwa XIV Dalaj Lama jest ostatnim...

                                                    Czyżby czekało na globalne Chung Kuo?
                                                  • bezecnymen Re: Dzisiejszej nocy po raz pierwszy... 02.08.05, 14:36
                                                    masz rację, ale biorąc pod uwagę, że nauki dalajlamy mają wymiar ponadczasowy,
                                                    można je chyba przenieść w przeszłość, zwłaszcza, że to żadna nowośćsmile
                                                    no tak Mahatma był Kimś, ale czy bierny opór byłby skuteczny w innych
                                                    warunkach? śmiem wątpić
                                                  • bursztynowe Re: Dzisiejszej nocy po raz pierwszy... 02.08.05, 15:24
                                                    coż, chodzi o zasadę...
                                                    wiem, że to banalne ale przemoc rodzi przemoc...
                                                    i można przytaczać masę przykładów z historii, że to nie jest dobra droga...

                                                    Ktoś mądry mi napisał (o wybaczenie proszę):
                                                    "Kazdy jest tylko swoja wlasna planeta. Moze sobie na niej podlewac swoja Roze,
                                                    przycinac baobaby i oswajac lisy. I na tym polega jego odpowiedzialnosc - tylko
                                                    za wlasna planete"...

                                                    Nie trzeba być od razu Gandhim by nie inicjować własnej lub odbijać cudzej
                                                    agresji...

                                                    ...tylko podlewać Różę, przycinać baobaby i oswajać lisy...
                                                    To może każdy z nas.

                                                    Czy świat nie byłby piękniejszy?
                                                  • bezecnymen Re: Dzisiejszej nocy po raz pierwszy... 02.08.05, 15:40
                                                    byłby..... ale nie jest i raczej nie będzie
                                                    to tylko nasze tęsknoty za rajem utraconym
                                                  • bursztynowe Re: Dzisiejszej nocy po raz pierwszy... 02.08.05, 16:18
                                                    czy to znaczy że należy iść na łatwiznę, deptać, kopać i rozpychać się łokciami?

                                                    cynizm to nie jest wyjście, to tylko maska...
                                                    autokastracja emocjonalna... nie warto
                                                  • bezecnymen Re: Dzisiejszej nocy po raz pierwszy... 02.08.05, 17:24
                                                    oczywiście, że nie
                                                    ale nadstawianie drugiego policzka to nie w moim i jak sądzę również i
                                                    większości ludzi stylu
                                                    fakt, że nie pozwolę się bezkarnie uderzyć nie świadczy chyba, że jestem
                                                    cynikiem?
                                                  • bursztynowe Re: Dzisiejszej nocy po raz pierwszy... 02.08.05, 17:28
                                                    nie nadstawiasz, czy oddajesz?
                                                  • bezecnymen Re: Dzisiejszej nocy po raz pierwszy... 02.08.05, 17:43
                                                    nadstawiam a jakże. ale oddajęsmile
    • e.mes Re: Dzisiejszej nocy po raz pierwszy... 26.07.05, 10:04
      Mam nadzieję, że i mnie najdzie to uczucie...
      Prawdę powiedziawszy, zazdroszczę Ci tego; tym bardziej że obserwowałam, jak źle
      Ci było wcześniej i jak dzielnie sobie z tym radzisz.
      Kiedy czytam Twoje posty, widzę że jesteś naprawdę silną osobowością. Cieszę
      się, że udaje Ci się wracać do spokoju i mam nadzieję, że osiągniesz go na stałe.
      ...
      Czego i sobie życzę.
    • bezecnymen Re: Dzisiejszej nocy po raz pierwszy... 28.07.05, 02:38
      wiesz... miałem taki wieczór kiedyś..zdałem sobie sprawę,że nie brakuje mi jej
      tutaj.... z wrażenia popędziłem do łazienki by przyjrzeć się sobie w lustrze...
      o dziwo to byłem jatongue_out
      i od tego czsu zacząłem żyć dla siebiesmile
    • mart2 Re: Dzisiejszej nocy po raz pierwszy... 30.07.05, 00:23
      Pewien etap masz juz za sobą i cieszę sie razem z Tobą, doskonale wiem co
      czułaś ja też to przezywałam i niestety nadal przezywam....
    • emka69 Re: zupełnie nie na temat 11.08.05, 12:45
      Dziasiaj w nocy po raz pierwszy od rozwodu .... Życie jest piękne
    • pchelka Re: Dzisiejszej nocy po raz pierwszy... 26.09.05, 09:25
      A ja dzisiejszej nocy po raz pierwszy przejezdżając obok domu, w którym jeszcze
      do niedawna mieszkałam, nie czułam się rozdarta z rozpaczy i szkoda mi było
      czasu na podejrzenie, czy coś się w nim zmieniło.
      I nie umierałam ujeżdżając w dal z cześci miasta, którą kochałam miłością
      pierwszą smile
      Po prostu spieszyłam się do domu, w którym mieszkam.
    • ak70 Re: Dzisiejszej nocy po raz pierwszy... 03.11.05, 09:15
      Nie po raz pierwszy czytając Twój post czuję, że jesteśmy do siebie baaardzo
      podobne. Pewnie identyczne odczucia ma połowa dziewczyn, które tu piszą.
      Cieszę się, że jest Ci lepiej... mnie jeszcze nie... jest mi bardzo, bardzo
      źle - zwłaszcza kiedy patrzę na dzieci...
      Ale czytając wasze posty wiem, że to minie i modlę się, aby jak najszybciej...
      • arek-zabki Re: Dzisiejszej nocy po raz pierwszy... 11.11.05, 21:10
        sorry za wszystkich facetów. ale nie wszystcy są tacy

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka