e07
24.08.05, 12:45
Wrócili z tych wakacji. Ja przez tydzień byłam z nowym psem. Brakowało mi nie
tylko dzieci, jego, niestety też. Wieczorem powiedziałam mu o tym. Niestety,
nie usłyszałam, że on też tęsknił. Powiedział mi za to, że nie widzi żadnych
szans, że moja mama to to, że ja to tamto... Skończyło sie znowu moimi łzami.
Na drugi dzień opłacił pozew w sądzie.
Wiecie co, to jest chore. Taka ułuda. Niby mieszkamy razem, teraz nawet mamy
psa. Podejmujemy sąsiadów, wspólne, niedzielne obiadki. Ja już tak nie mogę .
Albo razem , albo już tak naprawdę oddzielnie. A ja wciąż nie wiem kiedy on
sie wyprowadzi. Dzieciom wciaż nie chce mówić. Jego matka nawet sugerowała,
że może sie nie wyprowadzi. To jest dla mnie po prostu tortura.