dariaa76
04.10.05, 15:35
Niektorzy ludzie potrzebuja kopniaka w tyłek żeby zacząć normalnie myślec i
funkcjonowac...ja chyba do nich naleze...
Wczoraj miałam sprawe pojednawcza,ktora z powodu choroby przezyłam w
domu...ale to szczegól, zaraz wyznacza inny termin...
Najchętniej zakonczyłabym to wszystko tu i teraz, w jakim sensie poddajac sie
jego groźbom i jego woli,chyba to zmęczenie materialu!!
Ostatnio byłam u psychologa u ktorego on łaskawie wczesniej był i
dowiedziałam sie ze facet z którym byłam tyle lat ma zaburzenia emocjonalne,
poczatki jakis zachowan psychopatycznych, chłod uczuciowy i udaje kogos kim
tak naprawde nie jest...ze nie widzi tego ze skrzywdził dzieci bo w jego
przekonaniu winne ponosza inni, nie widzi ze ma problem sam ze sobą,ale czy
mam wierzyc we wszystko co mowi psycholog??...a ja jestem sklonna zakonczyc
to jak najszybciej żeby nie grzebac sie juz z przeszłościa,zeby zapomniec i
iść dalej...tylko jaką bede miała pewnosc ze na tym się skonczy, ze zostawi
mnie i nie zrobi krzywdy dzieciom...ze moje dzieci kiedyś nie zarzuca mi ze
ze "strachu" przed nim poszłam na łatwiznę,nie walczylam?????
Chyba potrzebuje mocnego kopniaka zeby iść dalej....nie miejcie litości!!
A może to taki dzień...moze jutro wstane i poczuje spokoj i sile wewnętrzna!
pozdrawiam