29.11.05, 08:15
zanim jednak napiszę chciałabym was poprosić może o to aby nie oceniać mnie,
ktoś napisze, że to forum publiczne i każdy może, ale ja chyba chcę to z
siebie wyrzucić, tak po prostu.Otóż wczoraj patrząc na moją córkę
uświadomiłam sobie, że jej tata wcale do niej nie dzwoni, a przecież tyle się
dzieje, pomyślałam napiszę smsa, tak też zrobiłam , proponując rownież
spotkanie w celu porozmawiania o kontaktach, Świętach itd., zadzwonił,
rozmowa z dzieckiem trwała 3 minuty, a potem ja próbowałam, spokojnie umówić
się na rozmowę, nie udało się, powiedział że nie ma czasu bo pracuje i ma
nową rodzinę,użył właśnie takich słów, poprosiłam zatem aby zabrał swoje
rzeczy już tyle czasu leżą, powiedział że jeśli tknę to mi je wniesie z
powrotem do mieszkania, wiem co mam robic w takiej sytuacji , wiem również
jak mam się obronić przed atakami agresji, moja przyjaciółka powiedziała mi
wczoraj że takimi rozmowami go prowokuję, a potem boję się o siebie i czuję
zagrożenie i to moja wina, odparłam atak, chodziło mi tylko o ustalenie
pewnych zasad, chciałabym jak wy , niektórzy macie, ojcowie kontakt z
dzieckiem, a mamy normalny kontakt z ojcem dziecka, nie poruszam tu kwestii
alimentów i nie będę , poddałam się i zostawiam ta kwestę ocenie sądu.
Postanowiłam również nie pisac już i nie dzwonić do niego, każdy ma własny
rozum, każdy ojciec inne podejście do swojego dziecka, obserwuję małą i chyba
na razie jest jej tak dobrze. Przepraszam, że tak o poranku smutne historie.
Obserwuj wątek
    • vertigo5 Re: Smutek... 29.11.05, 08:25
      Hmmm, z jednej strony wydaje mi się, że rzeczą niesłychanie ważną jest aby
      dziecko miało kontakt i z jednem i z drugim rodzicem. Jednakże kontakty
      wymuszone chyba mijają się z celem. Dziecko wyczuje, że - w tym przypadku -
      tata nie ma czasu, nie jest jak należy zainteresowany córeczką... . Jeśli kilka
      Twoich prób nie da rezulatatu to chyba nie ma sensu za wszelką cenę nawawiac
      ojca aby interesował się córką.
      Żeby mieć w miarę "poprawne" samopoczucie ograniczaj - taka jest moja rada -
      kontakty z exem. Buduj swój świat bez niego, bez jakichkolwiek relacji, bez
      wspomnień. Widzę po sobie, że im mniej wracam do tego co było tym jest mi
      łatwiej. Nie zawsze tak sie da, często jest to trudne, ale nie ma co oglądać
      się wciąż za siebie...
      • brzoza75 Re: Smutek... 29.11.05, 08:58
        wiem vertigo, odrzucałam ta świadomość od siebie a teraz ją przyjmę i tak
        będę robić, dziękuję
    • bursztynowe Re: Smutek... 29.11.05, 09:10
      Jeśli to możliwe, to swtórz mu warunki do kontaktów z dzieckiem (zero
      konfliktów, spariwedliwe i jasne - dla obu stron - zasady. Tylko tyle i aż
      tyle. A czy on się odnajdzie w roli ojca, to już inna bajka.
      • brzoza75 Re: Smutek... 29.11.05, 09:38
        starałam się, ale wg mnie to trzeba omówić na spokojnie a nie przy rzucaniu
        słuchawką, wychdzeniem w trakcie rozmowy itp., a tak robił...
      • porucznikk Re: Smutek... 29.11.05, 09:51
        bursztynowe napisał:

        > Jeśli to możliwe, to swtórz mu warunki do kontaktów z dzieckiem (zero
        > konfliktów, spariwedliwe i jasne - dla obu stron - zasady.
        Dobrze, że zaznaczyłeś _jeśli to możliwe_. Jak znaleźć wyjście z układu, w
        którym jedna strona kłamie, manipuluje, nie mówiąc już o tym, że słowo ma za
        nic. Myślę, że sensowne jest zachowanie reguł choćby z jednej strony,
        postępowanie stosowne do wieku dziecka, służenie przykładem nieobrzucania
        błotem, a wreszcie postawienie na osobiste doświadczenie małej w kontakcie z
        ojcem.
        Salomon poznał, która jest rzeczywistą matką, nie każdy jest Salomonem.
        por.
        • brzoza75 Re: Smutek... 29.11.05, 10:37
          tak właśnie tak myślę....
    • maheda Re: Smutek... 29.11.05, 12:25
      Już pewnie trochę późno na komentarz, ale jednak dorzucę swoje trzy grosze.
      Uważam podobnie jak vertigo - daj spokój z utrzymywaniem kontaktów. Jeśli ojciec
      dziecka chce je utrzymywać, powie to swojej (byłej) żonie bardzo dobitnie i
      będzie to powtarzał. Jeśli chce utrzymywać, to będzie dzwonić, zabierać dziecko.
      Ojciec Twojego dziecka ewidentnie nie chce tego, nie jest mu to potrzebne i w
      nosie ma to, że może tego potrzebować dziecko.
      Chyba faktycznie najlepszym wyjściem z sytuacji będzie budowanie świata swojego
      i córki bez tego gościa. (A właśnie, klucze do mieszkania wymieniłaś? Czy on w
      każdej chwili może wrócić po swoje rzeczy?)
      Mówisz, że obserwujesz córkę i nie widzisz, żeby Małej brakowało ojca - zapewne
      właśnie tak jest. Moja córka dopiero po pół roku od naszego wyprowadzenia się z
      mieszkania zamieszkiwanego wspólnie z Eksem zapytała "mamusiu, a gdzie jest
      tatuś?" i muszę Ci powiedzieć, że uznałam to za olbrzymi sukces i plus tej
      wyprowadzki.
      Trzymaj się, dziewczyno. Jesteś w bardzo ciężkim okresie.
      • brzoza75 Re: Smutek... 29.11.05, 13:12
        nie za późno smile
        co do mieszkania, klucze oddał, zamek zmieniony, proces wymeldowania w trakcie,
        jeśli przyjdzie wiem jak mam się zachować, więc w sumie o to się nie
        martwię,dałam mu miesiąc na zabranie rzeczy swoich do końca wczoraj, zobaczymy,
        Mahedo wiem że to co mówisz to święta prawda, czas przestać być psychoterapeutą
        dla niego a zająć się sobąsmile
        • maheda Re: Smutek... 29.11.05, 13:22
          smile
          Ano czas zająć się sobą - dla siebie, a jeśli nie potrafisz dla siebie, to na
          początku tłumacz sobie, że robisz to dla córki smile
          Wiadomo, że woli widzieć Mamę szczęśliwą, niż wiecznie nieobecną myślami i
          zmartwioną. smile
          smile Gdzieś usłyszałam/przeczytałam: "Jeśli sami siebie nie uznamy za osoby ważne
          - nikt tego za nas nie zrobi" wink
        • akacjax Re: Smutek... 30.11.05, 09:25
          Co to znaczy proces wymeldowania w trakcie?
          A mieszkanie czyje?

          Mój ex jeszcze mieszka z nami, a nie zamienia z synem czasami tygodniami ani jednego słowa. Syn o nic sie do niego nie zwraca, a gdy ja wyjeżdżam sam sobie gotuje i ojciec nigdy! nie zaproponował mu czegokolwiek.
          Syn nie chce go znać, bo mówi, że takiego ojca-to lepiej nie mieć+oczywiście wstyd, że ma takiego ojca.
          Lepiej by było, gdyby zniknął z pola widzenia syna.
          Starszy syn, inaczej traktowany przez ojca ma z nim zaburzone, jakieś nikłe relacje. Boli go postawa ojca-bo jak mówi, to jednak ojciec.

          Lepiej więc mniej kontaktów, niż kontakty wymuszone.

          A czy widzieliście skutki złych relacji z ojcem w filmie Magda M.
          • brzoza75 Re: Smutek... 30.11.05, 09:47
            mieszkanie spółdzielcze i mojego taty, więc o tyle dobrze, złożyliśmy do giminy
            i czekamy na decyzję, ja wczoraj usnęłam na Magdzie M.
      • bursztynowe Re: Smutek... 30.11.05, 13:12
        Maheda:
        bardzo się mylisz... to że dziecko nie pyta, nie mówi, jest oznaką, że albo ma
        problemy z ekspresją emocji, albo nie chce sprawiać bólu rodzicowi z którym
        jest, niejako chcąc go chronić. Potrafią to naprawdę nawet małe dzieci.

        Jeśli Twoja córka dopiero po pół roku zapytała, to jest bardzo zły znak, a nie
        żaden sukces. Zły znak, świadczący bardziej o Tobie, niż o niej, czy o nim...

        Kolejną bzdurą jest stwierdzenie, że dziecko nie potrzebuje ojca, bo jakoś
        sobie radzi. Po prostu kuriozalne...

        To co proponujesz to totalne odcięcie się od byłego partnera. Jedynie w
        skrajnych przypadkach jest to uzasadnione. W rzeczywistości jest to zwykłe
        wpajanie w dziecko swoich negatywnych emocji wobec eksia... Twoje emocje są
        wyłącznie Twoim problemem, a dziecko powinno być przed tym chronione z całą
        pieczołowitością...
        • maheda Re: Smutek... 30.11.05, 14:11
          Tak, wiem, że może Ci się tak wydawać...
          Ale nie wiesz wielu rzeczy.

          Jeszcze, jak mieszkaliśmy razem - za każdym razem, kiedy córka (2-5 lat)
          próbowała zająć po południu czymś Tatę - słyszała "Jestem zajęty, oglądam TV.
          JEstem zajęty, widzisz, że siedzę przy komputerze." Za każdym razem, kiedy Eks
          wracał z pracy - Mała sztywniała i robiła się przestraszona ("Czemu ona nie robi
          tego czy tamtego?! Czemu nie zachowuje się tak czy inaczej?!").
          Za każdym razem, kiedy chciałam wieczorem wyjść z mieszkania, bo okazywało się,
          że trzeba kupić w sklepie obok coś, co okazywało się potrzebne (wyjście na góra
          10 minut), Mała zaczynała płakać "Nie zostawiaj mnie z Tatusiem!..." Dodam, że
          jeśli wyskakiwałam tak w ciągu dnia, to zostawała sama bez mrugnięcia okiem.
          Jak taki płacz przy wyjściu usłyszałam po raz pierwszy, to mi serce
          zmartwiało... oczywiście było "No coś Ty, przecież to Tatuś, Tatuś Cię kocha" i
          tak dalej, ale nie pomagało. Mała oczywiście przeważnie z Eksem zostawała, ale
          nie było to dla mnie śmieszne.
          Jak wyjechałam z pięcioletnią córką na weekend za miasto (po raz pierwszy same),
          mała przy wieczornym myciu zębów swierdziła "wiesz, mamusiu, dobrze, że tata z
          nami nie pojechał". Ty masz pojęcie, jak się czułam?! sad
          Ich relacje pogarszały się z tygodnia na tydzień.
          Dlatego właśnie jednak śmiem twierdzić, że jeśli moja córka po pół roku zaczęła
          jednak tęsknić za ojcem - było to moje ogromne zwycięstwo.

          Ja nie powiedziałam, że nie potrzebuje ojca. Oczywistym jest, że potrzebuje. Nie
          musi być to jednak ojciec rodzony, może być ktoś, z kim dziecko będzie miało
          dobry kontakt. Śmiem twierdzić, że lepszy jednak żaden ojciec od złego ojca,
          opierając się na własnym doświadczeniu.

          I wcale nie proponuję totalnego odcięcia się. Ja tylko uważam, że zmuszanie
          kogoś do czegokolwiek jest złe.
          Uwierz, że ja swojej córce NIGDY nie powiedziałam, że tatuś jest niedobry.
          Zawsze Go wybielałam, do tego stopnia, że gdy Mała jechała na tydzień do taty,
          to bardzo się cieszyła. Tylko dlaczego w takim razie po dwóch dniach odbierałam
          telefon od niej, zapłakanej, mówiącej, że chce już wracać do domu?!
          To teź jest moja wina?!

          Co to chronienia dziecka przed moimi emocjami - już się chyba jaśniej nie da
          wyrazić. Jeśli dziecko jest w domu, NIGDY nie wyrażałam się źle o moim Eksie i
          nikomu na to nie pozwalałam. Czasem moja Mama próbowała ze mną na ten temat
          rozmawiać, ale rozmawiałyśmy dopiero, gdy byłam absolutnie pewna, że Mała śpi
          twardym snem i nas nie słyszy (środek nocy, drugi koniec mieszkania ponad
          100metrowego).

          Zresztą - Eks, który bardzo szaty na początku darł, teraz widuje się z Małą raz
          na dwa-trzy miesiące, ciekawe, co będzie za lat kilka. Acz właściwie, to już nie
          mój problem. Z Drugim moje dziecko ma bardzo dobry układ, w końcu w domu jest
          ktoś, kto Ją traktuje jak swoje dziecko, a nie jak zwierzaka, którego trzeba
          wytresować (na co zresztą uwagę Eksowi zwracał uwagę również jego własny ojciec,
          a mój teść - więc nie jest to jednostronna opinia).
          • brzoza75 do bursztynowe 30.11.05, 14:52
            ja zgadzam się mahedą, podobne zachowanie, tylko że doszło jeszcze do tego że 5
            letnie dziecko próbowało mnie bronić,teraz wybielałam, do końca nie mówiłam, że
            po nią przyjdzie bo często odwoływał, ale jak zrobił numer i 30 min przed
            przyjściem zadzwoniłi i odwołał powiedziałam dość.
          • bursztynowe Re: Smutek... 02.12.05, 17:10
            W taki razie zachowujesz się wzorowo. Przepraszam.

            smile
            • bursztynowe Re: Smutek... 02.12.05, 17:11
              to było do Mahedy

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka