brzoza75 18.01.06, 14:40 odczuwam lęk...ogromny... nie da mi rozwodu z jego winy zgłosił w sądzie że go nie informowałam jak dostał się do papierów skoro nie zna sygnatury akt i nie odbierał korespondencji...? Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
julka1800 Re: Boje sie... 18.01.06, 15:52 nie masz takiego obowiązku a on powinien odbierac korespondencję, jesli tego nie robi obawiam sie ze rozwod moze sie odbyć bez jego obecności a to jak sie dowiedzial nie znając nr sprawy, proste: poszedl do Sądu poprosił o sprawdzenie czy wniosłas sprawe, znalazł wasze nazwiska i przy nich nr sprawy, poprosił o akta i juz Odpowiedz Link
screen Re: Boje sie... 18.01.06, 16:31 Brzozo jestem tu gościem od kilku dni. Starałam się doszukać w Twoich wypowiedziach o co chodzi. Myślę, że żaden facet nie dałby rozwodu z jego winy, duma i te sprawy a poza tym instynkt waleczny. Słusznie ktośą powiedział, to sąd zadecyduje czyja wina, Ty musisz przedstawić dowody jego winy a on sie bronić. Ja tez złozyłam pozew o rozwód z winy exa, niestety orzeczono z winy obu stron. Już ponad rok z tym żyję. Jesli chcesz napisz więcej może będe mogła coś rozjaśnic lub doradzić. Odpowiedz Link
larysa21 Re: Boje sie... 18.01.06, 15:33 "nie da mi rozwodu z jego winy" On nie bedzie mial nic do powiedzenia. To sad zadecyduje. Odpowiedz Link
tricolour Obawiam się... 18.01.06, 18:18 ... że masz za dużo kontaktów z facetem, z którym sie rozwodzisz. Jemu sie nie dziwię, bo każdy facet chce mieć kontrole nad rozwojem wydarzeń - stąd telefony, straszenie adwokatem. Faceci jak ognia boja się, że sprawa może pójść w NIE WIADOMO JAKIM kierunku. Jak wiedzą, że idzie z złym kieunku, to zniosą to łatwiej od niewiedzy... no tak mają. Odpowiedz Link
brzoza75 do Tri 19.01.06, 08:51 wiesz ale on od początku wiedział, że złożyłam, dopiero teraz po 4 miesiącach przeszedł się do sądu, dlaczego? myslę, że mi w końcu uwierzył, że nie żartowałam i naprawdę złożyłam pozew,innego wytłumaczenia nawet nie szukam. Odpowiedz Link
brzoza75 dziękuję 19.01.06, 08:48 dzięki wam wielkie, za te wszystkie słowa , ja wiem to wszystko tylko, że pod wpływem stresu, logika przestaje podpowiadać, a to że napisałam że się boję.. tylko tu tak naprawdę mogę to powiedzieć "na głos", w domu okazuję spokój, przy dziecku i rodzicach, aby wiedzieli że jestem silna aby czerpali spokój ode mnie. Dziś się spotykamy więc będę miała okazję z niektórymi obecnymi tu porozmawiać:- )i podzękowac osobiście Odpowiedz Link
screen Re: dziękuję 21.01.06, 08:46 I jak tam? Emocje opadły?? Miałam takie huśtawki przez 2 lata zanim podjęłam decyzje i złozyłam pozew i potem jeszcze przez kilka miesięcy dopóki sąd nie orzekł. Teraz się uspokoiło pod tym względem. Nie martw się, przygotuj sie dobrez i wszystko będzie o.k. Odpowiedz Link
screen Re: dziękuję 21.01.06, 08:48 Oni myślą, że udało im się nas zastraszyć do tego stopnia, że siedzimy w kącie i nie jesteśmy w stanie wystawić nosa. Dlatego przezywają wstrząs kiedy uświadamiają sobie, że zaczyna się walka i na nowo próbują swoich sił. Nie możesz mu pokazać, że dajesz się zastraszyć. Odpowiedz Link
thomaspawel Re: Boje sie... 21.01.06, 19:43 jak można drugiej strony nie poinformować o rozwodzie...? Odpowiedz Link
akacjax a ja nie powiedziałam 24.01.06, 14:26 mojemu m. że złożyłam wniosek o separację, dowiedział się z pisma z sądu. Oczywiście przeczuwał, że tak będzie. Do tego było takie funy zdarzenie-w wezwaniu o pojednawczej napisali standartowo-rozwodowa(takie druki. M. nie pojechał do sądu poczytać mój pozew, dopiero pojawił sie tam przed sprawą, a na wokandzie pisze: separacja, podchodzi do mnie i mówi:"tam się pomylili". Ale nie złożył wniosku o rozwód w czasie sprawy, może go to przerastało, potem rzucił do mnie, bedziesz od nowa wszystko załatwiać-a ja nic. Jak będzie chciał niech załatwia rozwód, zgodzę się od razu-z jego winy) Odpowiedz Link