Dodaj do ulubionych

co daje ugoda?

21.06.06, 12:19
...bo "specjalista" powiedział mi, że ma sens jedynie podział majątku przed, a
co do reszty - co byśmy nie podpisali, i tak dla sądu ma znaczenie tylko to,
co powiemy...
Czy w takim razie ugoda rozwodowa to tylko papierek na prywatny użytek (żeby
pamiętać, jak się dogadaliśmysmile ), czy jednak ma jakiś użytek w sądzie?
Obserwuj wątek
    • crazysoma Re: co daje ugoda? 21.06.06, 15:36
      e no ja mysle ze ugoda "przyklepana w sadzie" to ostateczny wyrok. Adwokaci
      przedstawiaja ugode, przesluchanie swiadka na okolicznosc dzieci, wpisanie
      ugody do akt... KONIEC. No tak mysle, ze jednak jakas wartosc ma bo jak
      odbieralam papiery to napisalam, ze kwituje odbior wyroku i ugody a poza tym
      nikt mnie juz do sadow potem nie wzywal ale moze ja sie myle? smile
      a poza tym ugoda daje spokoj jedna rozprawe i brak palpitacji przy kolejnym
      awizo w skrzynce

      pozdrawiam
      • misbaskerwill Re: co daje ugoda? 21.06.06, 15:49
        Dzięki za odpowiedź.
        Czyli jednak to jest ważny dokument, oszczędzający nerwów.
        No to drążę dalej:
        Czy taką ugodę podpisaliście w obecności adwokata, czy "sami sobie" w domu?
        Czy sędzia przeczytał/a treść ugody (na głos, czy choćby dla siebie)?
        Rozumiem, że i tak musieliście dodatkowo zeznawać?
        • crazysoma Re: co daje ugoda? 22.06.06, 09:11
          w skrocie to bylo tak:
          - ja najpierw wystapilam o alimenty, eks zeby zablokowac "moje" alimenty
          wystapil o rozwod ale jego adwokat nie dopilnowal jednej rzeczy i alimenty
          zostaly zasadzone - wysokie.
          - skoro wystapil o rozwod musialy sie odbyc jakies sprawy smile na pierwsza
          pojednawcza nie poszlam, na druga raczylam laskawie przyjsc, sad nie zgodzil
          sie na rozwod w gre wchodzila separacja
          - spotkalismy sie w obecnosci adwokatow nie dogadalismy sie w kwestiach np
          almientow, eks chcial placic mniej niz polowe zasadzonego zabezpieczenia, ktore
          musial placic co miesiac
          - moja pani odwlekala sprawe - wiadomo majac alimenty nie spieszylo mi sie z
          rozwodem przeciwnie niz eksowi
          - poniewaz nie moglismy sie dogadac wystapilam o rozwod z orzeczeniem jego
          winy. przedstawilam swiadkow on nie mogl znalezc nikogo
          - ok 5 m-cy pozniej kiedy eks wiedzial, ze za 1,5 m-ca bedzie nastepna sprawa -
          a ja w miedzyczasie wystapilam o rozwod z orzeczeniem jego winy, kiedy zobaczyl
          jakich mam swiadkow i domyslil sie jakie mam dowody poprosil o rozmowe mowiac
          moge dawac tyle i tyle i tu wymienil sume o jaka mi w zasadzie chodzilo.
          powiedzialam krotkie zgadzam sie upewnil sie, ze odpuszczam orzeczenie o winie
          obiecalam mu nastepnego dnia zadzwonic do mojej adwokat,.
          - umowilysmy sie na spotkanie gdzie omowilysmy wszystko dokladnie potem Ona
          wyslala to meilem do jego adwokata on sie zgodzil moja pani poszla do sadu
          przed sprawa

          w efekcie mam 2 papierki - wyrok:
          = opieke nad dziecmi - wladza obojgu rodzicom miejsce pobytu przy matce,
          = kosztami obciaza oboje rodzicow z tym ze udzial ojca ustala na rzecz corki
          a .... na rzecz corki b... platne itd
          = nie ustala sposobu uzytkowania lokalu polozonego przy...
          = wobec zawarcia ugody umarza postepowanie o podzial majatku
          = wpis ostateczny ustala na kwote ... i nakazuje pobrac od powoda (tutaj jego
          adwokat chcial zeby bylo na pol moja pani powiedziala chyba pan zartuje on ze
          nie ona no to w takim razie moja klientka odstepuje od ugody do widzenia - a to
          bylo dzien przed sprawa smile

          drugi papierek to - ugoda - glownie o podziale majatku, ja mam zlozyc wniosek o
          umorzenie sprawy o zabezpioeczenie, koszty postepowania powod i poprosilam zeby
          powod ponosil koszty ubezpieczenia spolecznego dzieci.
          i to tyle
          aha wiem, ze mimo tej ugody sad nie chcial sie zgodzic na rozwod i tak naprawde
          gdybym nie miala adwokata rozwodu by nie bylo wiec eks moze mnie za ten rozwod
          podziekowac. jego adwokat w ogole nie wiedzial jak napisac ugode i moja pani
          byla wsciekla, ze musi wszystko za niego robic a przeciez to oni wystapili o
          rozwod.
          dobry adwokat zalatwia duzo rzeczy, ktore wydaja sie nie do zalatwienia (mysle
          ze wysokosc moich alimentow to takze Jej zasluga) moja pani wygrywa wszystkie
          sprawy nawet te o eksmisje i inne naprawde trudne. jakby cos moge dac Jej
          namiary

          przepraszam, ze dopiero dzis odpisuje wczoraj brak czasu i szwankujacy Internet
          rzeczywiscie w skrocie opisalam smile

          popzdrawiam
          • tricolour Z tego, co piszesz... 22.06.06, 09:21
            ... to z Twojego exa jest albo kawał sukinkota, na którego trzeba było wyciągać
            ciężkie działa...
            Albo pani adwokat (która nawet eksmisję wygrywa) musiała mieszać by był rozwód.
            Sąd przecież rozwodu nie chciał orzec i chyba nie kierował się poczuciem humoru.

            Wybacz, ale Twój post wzbudza pewne wątpliwości. Przypomina walkę na kruczki
            prawne w myśl maksymy, że cel uświęca środki.
            Takie odniosłem wrażenie, a rzecz cała mogła wyglądać zgoła inaczej.
            • crazysoma juz Ci odpowiadam 22.06.06, 10:02
              co do mojej adwokat mysle ze naprawde jest dobra cokolwiek to znaczy

              co do mojego eksa - dzisiaj mam juz pewnosc, ze rodzina mu ciazyla stworzona ze
              mna tym bardziej, klopoty zdrowotne ze starsza corka, jakies lekcje, jakies
              zajecia dodatkowe itd. zmeczyl sie i chcial jakos z tego wyplatac, pojawila sie
              ONA, okropna osobka, bezkompromisowa, bezczelna, wulgarna, za wszelka cene
              dazaca do bycia z nim im wiecej przeszkod tym bardziej walczyla itp.
              zwiazujac sie z osoba mlodsza o 14 lat, majaca te same zainteresowania i
              podobny charakter eksowi jest prosciej w zyciu. Ale tez juz wie co stracil, bo
              nie jest z nami a z nia nigdy tego nie bedzie mial.
              - co do sytuacji mojej i eksa - zostawial mi mieszkanie, dzieci, puste konto w
              banku (wyprowadzil calkiem niezle oszczednosci, uwazajac ze sa tylko jego). w
              kwestii finansowej umowilismy sie na pewna kwote (za jednym zamachem tracilam
              prace, meza, dochodzilo drugie dziecko i moja choroba, ktorej nabawilam sie
              dzieki eksowi, stresowi raczej) Obietnice, na gebe, bez papierkow wypelnial
              przez 4 m-ce. Pod wplywem indoktrynacji w pewnym momencie gdyby nie znajomi i
              moi Rodzice chyba nie mialybysmy co jesc. Do tego dochodzilo jego okropne
              zachowanie wzgledem mnie jaby zalowal, ze w ogole zyjemy. Moja pani adwokat
              zapytala na co jeszcze czekam dlaczego nie wystepuje o zabezpieczenie. Mialam
              skrupuly jak to przeciez bylam z tym facetem tyle lat teraz mam egzekwowac kase
              od niego w sadzie? Ale wystapilam o alimenty. Do ostatniego momentu zwlekalam z
              daniem mu pozwu, bo zostalam uprzedzona, ze jesli on zdazy wystapic o rozwod
              przed sprawa, zabezpieczenia nie bede miec. 4 dni przed rozprawa dalam. mial 4
              dni na napisanie pozwu i wystapienie o rozwod - wiedzialam dokladnie ze to
              zrobi bo za wszelka cene bedzie chcial zablokowac te alimenty. I zrobil to i
              byloby mu sie udalo gdyby nie reka boska chyba bo nie wiem jak to nazwac ten
              cud w sadzie smile Mysle ze gdybym nie wystapila o te alimenty nie wystapilby o
              rozwod. ale powiedzialo sie a trzeba powiedziec i b. Sad wyznaczyl terminy
              rozpraw. ja zwlekalam on chcial przyspieszyc.
              Sad nie chcial orzec rozwodu bo male dziecko wtedy roczne bylo.
              Wiec dlaczego ja i moja adwokat upieralysmy sie na rozwod?

              Tri powiedz mi jesli masz do wyboru:
              - z jednej strony: godziwe alimenty, niemale mieszkanie, spokoj ze strony eksa
              i ewentualna pomoc jesli odpuscisz orzeczenie o winie i przeczekasz nadwyzki
              testosteronu i jako takie dogadywanie sie w przyszlosci, ktora nie wiadomo co
              przyniesie ale pod warunkiem, ze dasz jak najszybciej wolnosc 9bez wspomnianego
              orzeczenia o winie)
              - a z drugiej strony jesli w ogole nie zgadzasz sie na rozwod zapowiedziane
              szarpanie sie o kazdy kubek, dozywotnia splate mieszkania jesli masz w nim
              zostac z dziecmi, polowe zasadzonych alimentow i ani grosza wiecej NIGDY, nawet
              gdybys zdychal z glodu, zero pomocy, walke w sadzie z falszywymi swiadkami z
              jego strony (juz umowionymi za konkretna kase), i inne "takie tam"
              TO CO BYS WYBRAL?
              a co do mojej adwokat. wiadomo z czego zyje ale przez pierwszy rok spotykalam
              sie z Nia regularnie - grosza ode mnie nie brala. zaczelysmy od proby dogadania
              sie z eksem kiedy juz wiedzialysmy, ze nic z tego nie bedzie zaczela walczyc o
              moje i corek dobro. Na mojego eks nie moze patrzec (porownuje go z hitlerowcem)
              o rozwod zdaje sie musiala prosic sad tlumaczac dlaczego tak bedzie lepiej
              zdaje sie musiala prosi w sadzie bo ani sedzina ani lawnicy uparli sie ze nie
              dadza. Gdybys zobaczyl lawniczke siedzaca bokiem na rozprawie, zeby na eksa nie
              patrzec i jej wyraz twarzy to bys sie zdziwil tak jak ja, ze sad jednak ma
              jakies ludzkie cechy.

              znowu sie rozpisalam
              pozdrawiam



              • tricolour Jasna sprawa... 22.06.06, 19:44
                ... tak też myślałem, że gośc, to kawał gnoja. Inaczej nie nazwę faceta, co
                okrada rodzinę i w ogóle...
                Dobrze, że masz już spokój.
                • crazysoma Re: Jasna sprawa... 24.06.06, 13:45
                  Wiesz co od kilku lat usiluje nazwac osobowosc eksa, bo powiedzenie, ze jest
                  gnojem nie jest takie oczywiste i to mnie meczy wciaz. Niby bardzo duzo na to
                  wskazuje a jednak nie do konca tak jest. I chyba juz znalazlam na niego
                  okreslenie - to gremlin... jesli przestrzegasz podstawowych zasad (patrz jestes
                  z nim i po jego stronie calkowicie, bez wzgledu czy obiektywnie patrzac ma
                  racje)- jest ok. Jesli zrobisz cokolwiek nie tak, staje sie bezwzglednym
                  zlosliwym typkiem. Mnie sie udalo zrobic nie tak (w jego odczuciu, w moim
                  przestalam traktowac go jak boga) i stalam sie wrogiem nr 1. Beznadziejne jest
                  tylko to, ze w zasadzie nie wiadomo, w ktorym momencie uzna, ze robisz cos nie
                  po jego mysli. Przykladowo jednego dnia mozesz klac jak szewc i nic, a drugiego
                  dnia powiesz cholera, bo sie zaciales nozem i potrafi sie nie odzywac dwa
                  tygodnie (z przerwa na odwiedziny Rodzicow).
                  Jak odchodzil wydawalo mi sie to okropne, ze zabral kase, ktora odkladalismy na
                  mieszkanie dla starszej corki. Dzis mysle, Boze jak dobrze, ze te pieniadze
                  byly, bo dzieki temu zostawil nam mieszkanie.
                  Tak, mimo zalu, ciesze sie, ze mam spokoj. I zycze mu jak najmniej problemow
                  finansowych, i jeszcze, zeby nigdy sie nie dowiedzial, ze jego chyba juz zona w
                  czasie kiedy swiata poza nia nie widzial przyprawiala mu gigantyczne rogi.

                  pozdrawiam
          • misbaskerwill Re: dzięki! 22.06.06, 21:39
            >dobry adwokat zalatwia duzo rzeczy, ktore wydaja sie nie do zalatwienia (mysle
            >ze wysokosc moich alimentow to takze Jej zasluga) moja pani wygrywa wszystkie
            >sprawy nawet te o eksmisje i inne naprawde trudne. jakby cos moge dac Jej
            >namiary
            Dzięki za wyczerpującą odpowiedź.
            Teraz dopiero zaczynam się martwić. Mój adwokat (poleconysad ) już wziął kasę, a
            okazuje się, że też nie potrafi napisać ugody rozwodowej (a raczej nie wie, że w
            ogóle to istniejesad ).
            Aaaaaj!!!
            • chalsia Re: dzięki! 22.06.06, 22:56
              jakto wziął juz kasę ????? Dobry adwokat nie bierze z góry, a już zwłaszcza
              całości.
              Chalsia
              • misbaskerwill Re: dzięki! 23.06.06, 10:10
                > jakto wziął juz kasę ????? Dobry adwokat nie bierze z góry, a już zwłaszcza
                > całości.
                > Chalsia
                Wiesz, to mój pierwszy kontakt tego typu... i już wiem, że on nie jest dobry,
                przynajmniej do spraw rozwodowych...
                Z deszczu pod rynnę... kolejny nieuczciwy ma mi pomóc pozbyć się pierwszego
                nieuczciwegosmile
          • misbaskerwill Re: co daje ugoda? 23.06.06, 10:22
            > drugi papierek to - ugoda - glownie o podziale majatku, ja mam zlozyc wniosek o
            > umorzenie sprawy o zabezpioeczenie, koszty postepowania powod i poprosilam zeby
            > powod ponosil koszty ubezpieczenia spolecznego dzieci.
            > i to tyle

            Czyli ugoda to praktycznie to samo co podział majątku. Bo ten mój adw. chyba aż
            tak niedouczony nie jestsmile
            Bo to brzmi rozsądnie, że nie ma co ustalać np. terminów spotkań z dzieckiem na
            papierze i braku orzekania o winie,pełnej zgodności etc., zamiast/przed rozprawą.
            Sam sens dogadania się oczywiście jest - ale papierek nic więcej chyba nie daje?

            Natomiast co do podziału - czy trzeba koniecznie w obecności notariusza?

            Czy jej podpis na sporządzonym osobiście dokumencie wystarczy, by nie mogła
            wszystkiemu zaprzeczyć, np. za 10 latsmile?
            • crazysoma Re: co daje ugoda? 24.06.06, 13:58
              Misiu czy ja dobrze mysle, ze chcialbys znac odpowiedzi na te pytania po
              WYJSCIU od adwokata, ktory wzial juz kase za prowadzenie Twojej sprawy?

              Wiesz co pomoglabym Ci, ale ja tego naprawde nie wiem. Sama sie zdziwilam kiedy
              moja pani adwokat powiedziala, ze mimo ugody sprawa musi sie odbyc. Zawsze mi
              sie wydawalo, ze z ta ugoda to jak na na amerykanskich filmach jest. Prawnicy
              sie dogaduja a Ty mozesz do lasu isc w czasie terminu rozprawy smile
              Dam Ci Jej namiary (meil). Jak bedziesz chcial skorzystasz. Porada kosztuje cos
              ok 200/300 zl przy okazji zapytasz jak mozesz odzyskac od prawnika te kase co
              juz mu taka lekka raczka dales...

              pozdrawiam
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka