pudeleczko_75 19.09.06, 09:03 na pewno wszystko będzie dobrze, tylko nie denerwuj się. pozdrawiam cieplutko. Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
ladyhawke12 Re: Trzymamy kciuki Misiu:)) 19.09.06, 09:07 Trzymam, daj znac jak poszlo. Odpowiedz Link
weekenda Re: Trzymamy kciuki Misiu:)) 19.09.06, 09:19 )) bez względu na cokolwiek trzymaj głowę wysoko! i nie daj się! nie pozwól aby ktokolwiek zniszczył Twoje życie! zostawić za sobą to co złe, to co nas wykańcza i iść do przodu! dalej! życie jest takie piękne )) pozdrawiam Cię ciepło Odpowiedz Link
phokara Re: Trzymamy kciuki Misiu:)) 19.09.06, 09:28 Mi sie (misie to fajne chlopaki) wydaje, ze to jutro...? No ale ja nie umiem liczyc! A zreszta kciuki trzymamy caly czas. Trzymaj sie i nie puszczaj, i pamietaj, ze jak juz stamtad wyjdziesz to z miejsca poczujesz WIELKA ULGE! I tak, jak pisze Weekenda - do przodu! Odpowiedz Link
pudeleczko_75 Re: Trzymamy kciuki Misiu:)) 19.09.06, 09:31 ja sobie wymysliłam, że wtorek, ale jak jutro to i tak trzymanie kciuków już dziś nie zaszkodzi - dłuzej bedzie)) Odpowiedz Link
azb11 Re: Trzymamy kciuki Misiu:)) 19.09.06, 10:00 Ja tez jestem z Tobą tego dnia tak wiec jest nas z Tobą juz cała gromadka. Później poczujesz już tylko ulgę. Musi być dobrze bo nie ma innej możliwści. Odpowiedz Link
13monique_n Re: Trzymamy kciuki Misiu:)) 19.09.06, 10:16 trzymam kciuki też )) Teraz bedzie juz tylko dobrze. Odpowiedz Link
phokara Re: Trzymamy kciuki Misiu:)) 19.09.06, 10:17 > trzymam kciuki tez˙ )) Teraz bedzie juz tylko dobrze. A wrecz juz tylko lepiej. Odpowiedz Link
13monique_n Re: Trzymamy kciuki Misiu:)) 19.09.06, 10:33 phokara napisała: > > trzymam kciuki tez˙ )) Teraz bedzie juz tylko dobrze. > > A wrecz juz tylko lepiej. Jasne - zdaniem Blizninaczki-pogodnej optymistki (mojej sis), osiagniecie dna bywa przydatne, aby sie odbic i poplynac na powierzchnie. Odpowiedz Link
vertigo5 Mis !!!!! 19.09.06, 10:01 Pomyśl,że świat pełen jest takich sympatycznych i slicznych dziewczat jak te z którymi spotkalismy sie w Krakowie !!! Rozwód to nie koniec swiata chociaz jakiś czas temu tak właśnie myslałem ! Trzymaj się chłopie, czekamy na dobre wieści !!! Ściskam dłoń ! vertigo Odpowiedz Link
czekolada72 Re: Mis !!!!! 19.09.06, 11:26 Trzymam kciuki! Jestem pewna, ze pewnego dnia zaswieci dla Ciebie słoneczko ) Odpowiedz Link
misbaskerwill Re: łał! 19.09.06, 12:03 Uprzejmie Wam wszystkim dziękuję!!! Jesteście naprawdę kochani, że pamiętaliście))) Rozprawa jutro popołudniu, ale dzięki, że już dzisiaj piszecie, bo jutro pewnie nie będę w stanie trafić myszką w odpowiedni wątek Odpowiedz Link
phokara Re: ?a?! 19.09.06, 12:05 > nie be˛de˛ w stanie trafic´ myszka˛ w odpowiedni wa˛tek Nie szkodzi. Wpisuj tam, gdzie trafisz! My tu wyrozumiali jestesmy, haha... Odpowiedz Link
ladyhawke12 Re: ?a?! 19.09.06, 12:11 zgadzam sie z Pho, i nic sie nie denerwuj, wszak jestes najlepszy na swiecie, pamietaj o tym. Wszyscy tu mozemy to poswiadczyc. Odpowiedz Link
misbaskerwill Re: spokój... 19.09.06, 12:23 ladyhawke12 napisała: > zgadzam sie z Pho, i nic sie nie denerwuj, wszak jestes najlepszy na swiecie, > pamietaj o tym. Wszyscy tu mozemy to poswiadczyc. ...spokój i jeszcze raz spokój No bo niby czym się denerwować? Zupełnie zapomniałem, że przecież to TYLKO rozwód)) Odpowiedz Link
ladyhawke12 Re: spokój... 19.09.06, 12:30 Misiaczku mowiłam Ci że dobrzy ludzie, trafiaja źle, nie wiem czemu, teraz mowię uwalniasz sie od tego zła, bo zasługujesz na ciepło i miłośc, i na to że ktoś to ciepło i miłość Ci da, wierzę w to, i wiem, że jutro będziesz miał tyle ciepłych mysli za soba że nic Cie nie ruszy. Odpowiedz Link
der1974 Re: Trzymamy kciuki Misiu:)) 19.09.06, 12:11 Ja też będę jutro kibicował!!! Pozdrawiam Odpowiedz Link
misbaskerwill Re: Dla tego Pana... 19.09.06, 12:19 ...oddzielne podziękowania - bo znowu nie wiem, skąd się On tu nagle wziął, ale to miłe Odpowiedz Link
brzoza75 Misiu 19.09.06, 14:23 uważaj na siebie i trzymaj się jakby coś to wal do nas drzwiami i oknami nawet na wątku o czerwonych srtingach, możesz pisać o wrażeniach choć pewnie nie będą porównywalne. Odpowiedz Link
misbaskerwill Re: Misiu 19.09.06, 14:29 brzoza75 napisała: > uważaj na siebie i trzymaj się jakby coś to wal do nas drzwiami i oknami > nawet na wątku o czerwonych srtingach, możesz pisać o wrażeniach choć pewnie > nie będą porównywalne. Gdzie jak gdzie, ale mam nadzieję, że w sądzie takich widoków nie będzie Odpowiedz Link
13monique_n Re: Misiu 19.09.06, 14:38 misbaskerwill napisał: > brzoza75 napisała: > > uważaj na siebie i trzymaj się jakby coś to wal do nas drzwiami i oknami > > nawet na wątku o czerwonych srtingach, możesz pisać o wrażeniach choć pew > nie > > nie będą porównywalne. > > Gdzie jak gdzie, ale mam nadzieję, że w sądzie takich widoków nie będzie Ale dlaczego nie??? To mogloby cokolwiek rozluznic atmosfere, nie uwazasz? Odpowiedz Link
13monique_n Re: Misiu 19.09.06, 15:31 brzoza75 napisała: > Monique oplułam się no Bo Ty wez nie pij (ani nie jedz) jak czytasz to forum DD to jest niebezpieczne dla sprzetu - ja juz to wiem, jakem wielblondynka Odpowiedz Link
crazysoma Re: Trzymamy kciuki Misiu:)) 19.09.06, 12:43 Misiu ja tez je bede trzymac. Nie daj sie wciagnac w zadne dyskusje, badz czujny ale przede wszystkim zycze Ci, zeby jednak ten Twoj adwokat okazal sie dobry. Strzel sobie 50 dla kurazu i wez ze soba peczek pietruszki - jak zabija zapach czosnku to alkoholu moze tez Odpowiedz Link
libra22 Re: Trzymamy kciuki Misiu:)) 19.09.06, 12:49 Pić to potem...za pomyślne. Możemy z Tobą tu. ps swoją drogą jakaś forma czatowa by się czasem przydała Odpowiedz Link
andy322 Re: Trzymamy kciuki Misiu:)) 19.09.06, 16:30 wzsystko będzie ok...jak tylko wrócisz pisz... no, najpierw możesz się trochę odstresować, byle nie za bardzo bo faktycznie nie dasz rady trafić w klawiaturkę Odpowiedz Link
crazysoma Re: Trzymamy kciuki Misiu:)) 19.09.06, 16:35 Misiu ja mysle, ze Ty nawet mozesz napisac relacje skladajaca sie z samych niecenzuralnych slow (Scriptus na pewno przymknie oko), czego Ci oczywiscie nie zycze. Odpowiedz Link
13monique_n Re: Trzymamy kciuki Misiu:)) 20.09.06, 08:53 To juz dzisiaj, wiec zaczynamy trzymanie kciukow od rana. Mysle, ze wszyscy pamietaja. Nie dasz sie, a po powrocie wpisz sie, chocby, jak sugerowala brzoza, do watku o stringach DD (zreszta, taka wizja, chociaz szkodzi monitorowi, to na sali sadowej moze pomoc nabrac dystansu). Odpowiedz Link
ladyhawke12 Re: Trzymamy kciuki Misiu:)) 20.09.06, 08:57 Trzymamy od ranka, mocno, Misiek nie daj sie, jestesmy z Toba wszyscy. Odpowiedz Link
pudeleczko_75 Re: Trzymamy kciuki Misiu:)) 20.09.06, 09:20 trzymamy mocno, nie daj się! Odpowiedz Link
crazysoma Re: Trzymamy kciuki Misiu:)) 20.09.06, 09:31 Tak jest. Glowa do gory, piers do przodu, zatrzyj raczki i nic sie nie boj. A tak swoja droga ciekawe co by bylo gdybysmy, ma baby, w liczbie rownej piatkowej pojawily sie w sadzie i siedzialy pod drzwiami skandujac Mi-siu, Mi- siu A potem, jakby wyszedl z sali otoczyly Go czulymi i troskliwymi ramionkami. Hehe, wyobrazilam sobie zdumienie Jego malzonki Odpowiedz Link
julka1800 Re: Trzymamy kciuki Misiu:)) 20.09.06, 09:48 Trzymam Kciuki ) ps swoją droga pomysł Crazy..., ciekawe jaka bylaby reakcja ))))))) Odpowiedz Link
13monique_n Re: Trzymamy kciuki Misiu:)) 20.09.06, 09:51 crazysoma napisała: > Tak jest. Glowa do gory, piers do przodu, zatrzyj raczki i nic sie nie boj. A > tak swoja droga ciekawe co by bylo gdybysmy, ma baby, w liczbie rownej > piatkowej pojawily sie w sadzie i siedzialy pod drzwiami skandujac Mi-siu, Mi- > siu A potem, jakby wyszedl z sali otoczyly Go czulymi i troskliwymi > ramionkami. Hehe, wyobrazilam sobie zdumienie Jego malzonki CRAZY JESTES PERFIDNA BABA !!! No, ja nie moge ))) Odpowiedz Link
pudeleczko_75 Re: Trzymamy kciuki Misiu:)) 20.09.06, 10:03 to nie byloby zdumienia a WSCIEKŁOŚĆ i ZAZDROŚĆ)) Odpowiedz Link
13monique_n Re: Trzymamy kciuki Misiu:)) 20.09.06, 10:08 pudeleczko_75 napisała: > to nie byloby zdumienia a WSCIEKŁOŚĆ i ZAZDROŚĆ)) Pewnie - na zasadzie : "Jak to???? Jak te baby smia tutaj kibicowac mojemu miśkowi???? Grrrrrrr" - i piekna scena satysfakcji dla Misia DDD Odpowiedz Link
pudeleczko_75 Re: Trzymamy kciuki Misiu:)) 20.09.06, 10:09 dokładnie o to mi chodziło Monique)) Odpowiedz Link
crazysoma Re: Trzymamy kciuki Misiu:)) 20.09.06, 10:12 W zwiazku z powyzszym, ja absolutnie teraz serio - Misiu jak juz bedziesz po OSTATNIEJ sprawie - (az tak to nie chcemy Ci teraz bruzdzic) idziemy zwartym szykiem do sadu i wtedy pokazemy "jeszcze Misiowej" (wtedy juz nie) na co stac Misia Odpowiedz Link
cezi2 Re: Trzymamy kciuki Misiu:)) 20.09.06, 10:29 Własnie. Po ostatniej sprawie. Inaczej mogłybyście wyświadczyć MISIOWI zaiste NIEDŹWIEDZIĄ przysługę. Ale pomysł uważam za super odlotowy)) Pzdr. Cezi Odpowiedz Link
crazysoma Re: Trzymamy kciuki Misiu:)) 20.09.06, 10:08 Hehe no tak, teraz to latwo mi byc perfidna baba. Ale jak sobie przypomne siebie, przed drzwiami sali rozpraw, w postaci trzesacej sie meduzy, to ja sie nie dziwie, ze moja adwokatka czytajaca ze stoickim spokojem jakas ksiazke mowila w zasadzie tylko jedno - niech pani sie w ogole nie odzywa na sali, zadnych rozmow z nimi na korytarzu, przed sprawa, zadnych "wtretow" na sali. Odpowiada pani tylko na pytania sadu... Czy pani rozumie co ja mowie???? )) Odpowiedz Link
13monique_n Re: Trzymamy kciuki Misiu:)) 20.09.06, 10:14 crazysoma napisała: > Hehe no tak, teraz to latwo mi byc perfidna baba. Ale jak sobie przypomne > siebie, przed drzwiami sali rozpraw, w postaci trzesacej sie meduzy, to ja sie > nie dziwie, ze moja adwokatka czytajaca ze stoickim spokojem jakas ksiazke > mowila w zasadzie tylko jedno - niech pani sie w ogole nie odzywa na sali, > zadnych rozmow z nimi na korytarzu, przed sprawa, zadnych "wtretow" na sali. > Odpowiada pani tylko na pytania sadu... Czy pani rozumie co ja mowie???? )) A ja nauczona Waszymi doswiadczeniami pojde tam ze wsparciem moralnym, z kumpela, ktora bedzie stala przy mnie murem. Chociaz u mnie to pelna "coolturka" i teoretycznie tylko durne emocje mnie moga dopasc, jak zmory z przeszlosci, za ktora chce dokladnie zamknac drzwi Odpowiedz Link
crazysoma Re: Trzymamy kciuki Misiu:)) 20.09.06, 10:24 na ostatnia, ugodowa poszlam z kumpela (ta niezrzeszona). Do dzis Jej dziekuje. Jak teraz siegne pamiecia do tamtego dnia (a pamietam dokladnie godzina po godzinie) to widze dzien podzielony na etapy i obrazki - ja rano w domu, zacinajacy snieg na dworze, sad, orzeczenie, kawa w knajpie, 6 godzin w biurze u kumpeli, powrot metrem (wtedy sie rozryczalam - jak patrzylam na "normalnych ludzi, wracajacych z "normalnej" pracy, konczacej "normalny" dzien),pytanie moich rodzicow dlaczego dopiero teraz wracam do domu (nie dalam rady wczesniej) i dziwne otepienie przez pol wieczoru. A pierwsza mysl nastepnego ranka - juz nigdy wiecej nie pojde w tej sprawie do sadu. Ulga, od ktorej buduje nowe zycie ) Odpowiedz Link
pudeleczko_75 Re: Trzymamy kciuki Misiu:)) 20.09.06, 10:32 oj ja to chyba na te moją rozprawe to wcale nie dojde, bo z emocji z domu nie wyjde - dzis całą noc mi sie sniło, co będe mowiła. A ja przecież nawet terminu nie mam wyznaczonego!!! Odpowiedz Link
ladyhawke12 Re: Trzymamy kciuki Misiu:)) 20.09.06, 10:59 Ja nawet moge dla Miska przyjechac do Wawy i z wami postać, pomysł super, Tak Misiaczku tyle kobitek jest z Toba. Odpowiedz Link
brzoza75 Re: Trzymamy kciuki Misiu:)) 20.09.06, 11:58 idę z wami! będzie cała gama kolorów , a ja to szlag trafi na miejscu tylko jak ona złoży apelację to co będzie? Misiek trzymam kciuki, albo tam juz jesteś albo tam siedzisz przed salą, ja wiem że atmosfera koszmarna , trzymaj się dasz radę! potem juz tylko lepiej, i to nie prawda że chłopaki nie płaczą, płaczą na pewno czasem... Odpowiedz Link
ladyhawke12 Re: Trzymamy kciuki Misiu:)) 20.09.06, 13:41 Jakby co to placz, misiaczku, a ja gotowam przyjechac i przytulic, oczywiscie jak sie dopcham, wszak wszystkie beda chcialy. Odpowiedz Link
phokara Re: Trzymamy kciuki Misiu:)) 20.09.06, 14:02 Bedziemy szlachetne i Krakowianki puscimy przodem, haha... Wydaje mi sie, ze nasz forumowy Mis wlasnie siedzi w samym srodku cyklonu. Wiec trzymajmy dalej kciuki i nie puszczajmy. Odpowiedz Link
ladyhawke12 Re: Trzymamy kciuki Misiu:)) 20.09.06, 14:04 nawet mnie zołądek rozbolał, to co u niego musi sie dziac. Pho ślicznie dziękuję, hura dopchamy sie do misia. Odpowiedz Link
brzoza75 Re: Trzymamy kciuki Misiu:)) 20.09.06, 14:05 trzymam i mnie bola , nadchodzi burza w Wawie mam nadzieje ze zaraz wyjdzie slonce i mu pomoze.... Odpowiedz Link
dwujka Re: Trzymamy kciuki Misiu:)) 20.09.06, 14:10 Trzymam kciuki! ( pchać się nie będę, bo trójmiasto to w ogóle w innym kierunku, ale tak mentalnie jak najbardziej Odpowiedz Link
azb11 Re: Trzymamy kciuki Misiu:)) 20.09.06, 14:31 Odezwij się i powiedz że przetrwałeś to wszystko.A do żeńskiej druzyny piłarskiej w sądzie tez chętnie dołączę Odpowiedz Link
phokara Re: Trzymamy kciuki Misiu:)) 20.09.06, 15:32 Obawiam sie, ze nawet on sam nie zna w tej chwili odpowiedzi na to pytanie... Odpowiedz Link
pudeleczko_75 Re: Trzymamy kciuki Misiu:)) 20.09.06, 15:38 pewnie mu ciężko teraz. Więc się trzymaj Misu, nie masz innego wyjścia. Odpowiedz Link
czekolada72 Re: Trzymamy kciuki Misiu:)) 20.09.06, 15:42 Po 1 - trzymalam - i jestem ciekawa czy chociaz efektywnie?? Po 2 - to ja tez sie dolaczam do wyprawy na Niedzwiedzia Po 3 - na moich rozprawach adwokat sie szybciutko zorientowal co do stanu mojego umysłu i zabawiał mnie sadowymi anegdotami i plotkami o sedziach i adwokatach - NIC z tego nie zapamietałam, ale jestem mu za to dozgonnie wdzieczna, chociaz wtedy myslalam sobie "chłopie co ty mi tu piep...sz skoro wlasnie moje malzenstwo przestaje istniec Odpowiedz Link
brzoza75 od Misia:-) 20.09.06, 16:01 Miś żyje i odezwie się jutro bo ma problem z dostepem do kompa, ale żyje i to ważne. Odpowiedz Link
misbaskerwill Re: od Misia:-) 20.09.06, 22:21 Można powiedzieć, że dziś miś stał się niedźwiedziem... Moje żądania były zaiste skromne - oprócz widzeń raz w tygodniu (ale za to dość długo), chciałem wywozić dziecko co trzeci weekend i mieć z nim miesiąc wakacji (na dwa tygodnie też się zgadzałem). Niestety - żona uznała za niemożliwe kontakty bez jej nadzoru, natomiast zażądała jeszcze wyższych alimentów i połowy mieszkania moich rodziców (aż przypomniała mi się przypowieść o zamianie ojca w bankomat). No i tutaj pochwały należą się zwłaszcza mojej mamie jako świadkowi - odpowiadała rzeczowo i jasno, nie rozpłakała się, nie dała się "podchwytliwym" pytaniom adwokata żony (które nie podobały się nawet sądowi), a także Panu Mecenasowi, który dziś okazał się godny miana niedźwiedzia A ponieważ wypowiadał się w moim imieniu, no to i ze mnie zrobił twardego niedźwiedzia. Jako że sprawa rozbiła się przede wszystkim o kontakty z dzieckiem, również Skład Sędziowski (3 Panie) wydawał się być dość sceptycznie nastawiony do propozycji mojej jeszcze-żony, co było dla mnie miłym zaskoczeniem. Sprawa w toku, oj - bedzie długa... Na koniec nieautoryzowany cytat od Pana Mecenasa: "Niech Pan Bogu dziękuje, że w tak młodym wieku rozwodzi się Pan z tak bezczelnym potworem" Odpowiedz Link
misbaskerwill Re: pochwały.... 20.09.06, 22:25 ...należą się Wam. No nie wiem, co ja biedny miś...tzn. niedźwiedź mam powiedzieć, ale to niesamowite, gdy ma się tak wielką grupę wsparcia)) No i zapraszam "drużynę piłkarską" już na następną rozprawę, nie musi być nawet ostatnią Ta odbędzie się już za 4 miesiące, więc ciut szybciej, niż standard... Odpowiedz Link
chalsia Re: pochwały.... 20.09.06, 22:29 słonko, a czy Twój pan mecenas wpadł na pomysł zabezpieczenia kontaktów (zgodnie z Twoim wnioskiem) na czs trwania sprawy ??? Bo jesli nie, to np. obniz mu gażę. Chalsia ps. można o to tez wnieśc w piśmie procesowym Odpowiedz Link
tricolour Jak ochłoniesz trochę... 20.09.06, 22:33 ... (a może już ochłonąłeś) to dopiero będziesz dumny! Masz o co walczyć, bo z jednej strony dzieci, a z drugiej nienależna żonie kasa... Życzę wytrwałości i sukcesu. Odpowiedz Link
misbaskerwill Re: fakt, czuję się... 20.09.06, 22:46 ...jak prawdziwy mężczyzna - to wręcz jakaś późna inicjacja chyba Ale żona albo liczyła, że dla uzyskania rozwodu dam się wręcz przejechać jak naleśnik (sorki za metapho'rę, jeszcze nie całkiem doszedłem do siebie), albo nie chciała mi tego rozwodu dać (po prostu chamska zmiana warunków i kompletna niechęć do kompromisu). Kasa tu nie jest ważna (nie aż tak, bo na razie żądała niewiele więcej) - ale jak ona nie chce żadnego kompromisu ws. kontaktów z dzieckiem, to dostanie to, co kocha najbardziej - twardą walkę. Bo, niestety, ona to lubi - ale tym razem chyba się przeliczyła. Odpowiedz Link
tricolour Może sie troszke naszym Paniom narażę... 20.09.06, 22:53 ... ale kobiety bardzo rajcuje jak się je lekceważy. Nie chodzi mi o odpychanie, jakieś negatywne nastawienie, okazywanie niechęci. Bardziej o pokazanie, że rzeczy przychodzą z niewielkim tylko trudem, że ma się cel i umiejętnośc osiągania, ambicje, konsekwencję, wytrwałość. Że facet sam sobie umie poradzić BARDZO DOBRZE. Wiem, że to żadna odkrywcza prawda... zresztą facetów też wkurzają takie babki. Odpowiedz Link
crazysoma Re: Może sie troszke naszym Paniom narażę... 20.09.06, 23:23 jestem pania wiec sie wypowiem. Zaden tzw. normalny (bez emocjonalnych i innych takich, zaburzen) czlowiek (w tym rowniez kobieta) nie lubi byc lekcewazony. Jesli odnosi takie wrazenie ma dwie mozliwosci - rowniez lekcewazyc lub podjac wyzwanie - nie zycze sobie, zebys mnie lekcewazyl. Podejrzewam, ze plec nie ma tu wielkiego znaczenia, wazniejsza jest chyba osobowosc. Aczkolwiek byc moze to FACET jest bardziej wkurzony, ze kobieta sobie sama swietnie radzi bo jesli przyjac, ze facet przywiazuje duza wage do tzw. opiekowania sie kobieta, a ona tego nie potrzebuje to moze sie czuc odrzucony. Czy odrzucony znaczy to samo co lekcewazony? Odpowiedz Link
tricolour Wyraziłem się nieprecyzyjnie... 20.09.06, 23:30 ... i zmieniam 'lekceważony' na 'zdystansowany'. Na zasadzie: mam swoje sprawy, a Ty nie jesteś najważniejsza (najważniejszy). Tak będzie bliżej tego, co chciałem powiedzieć. Odpowiedz Link
crazysoma Re: Wyraziłem się nieprecyzyjnie... 20.09.06, 23:44 I chcesz przez to powiedziec, ze jesli do KOBIETY dotrze, ze mezczyzna ma swoje sprawy, o ktorych ona nie wie (i sie nie dowie) to za wszelka cene bedzie sie starala dowiedziec co to za sprawy? Bo nie bedzie sie mogla pogodzic z faktem, ze to niemozliwe, ze ona nie wie? Odpowiedz Link
tricolour Czy za wszelką cenę bedzie chciała się... 20.09.06, 23:51 ... dowiedzieć, to wątpię. Po rozwodzie można sobie chcieć. Odpowiedz Link
crazysoma Re: Czy za wszelką cenę bedzie chciała się... 21.09.06, 00:11 Ba. Moze uzycie formy "Prosze Pana/i" po rozwodzie to jedyna wlasciwa forma na pokazanie, ze przyjelo sie rozwod do wiadomosci. Brzmi drastycznie ale chyba dziala (ja tak zrobilam). Odpowiedz Link
tricolour Poważnie? Niezłe... 21.09.06, 00:16 Ja mówię normalnie - po imieniu. Czasem nawet ze zdrobnieniem, jeśli jest potrzeba użycia bardziej ciepłej formy... i nie spotyka mnie reprymenda, że nie wolno itp. Zamiast Brunhildo mówię Brunhilduniu. Odpowiedz Link
crazysoma Re: Poważnie? Niezłe... 21.09.06, 00:23 Ale bardziej w kontekscie "O nadobna Brunhildo" czy "Przebacz mi Brunhildo"? Powaznie tak zrobilam. Dokladnie przedwczoraj napisalam meila z uzyciem "szanowny panie" i z (miedzy innymi) zdaniem, ze nie pozwole aby pana Corka itd. Podpisalam sie rowniez bardzo urzedowo. I co najciekawsze cel osiagnelam. Byc moze rowniez dlatego, ze w tej samej sprawie zadzwonila do tego pana wczoraj moja byla tesciowa, a to juz za duzy szok, zeby oponowac Odpowiedz Link
tricolour No rzeczywiście musiał facet coś narozrabiać.. 21.09.06, 00:27 ... skoro go tak do pionu stawiacie. Ważne, że cel osiągnięty. No... ja czasem mówię 'Ewuniu'... ale to bardzo rzadko... w tym roku może raz. Zresztą nie ma szczególnych konotacji - ot tak bardziej pasuje do kontekstu i pewnie tak jest rozumiane. Odpowiedz Link
crazysoma Re: No rzeczywiście musiał facet coś narozrabiać. 21.09.06, 00:34 Niepowazny jest, tak mi sie wydaje. Chodzilo o te pieniadze CORKI, ktore staly sie jakims absurdem. Zastanawialam sie jak ten temat ugryzc i doszlo do mnie, ze ich nie oddaje bo to ma jakis zwiazek ze mna. Tylko poprzez uzycie formy "szanowny panie" moglam mu przekazac, ze jest dla mnie... panem i ze jesli cos mu "wytykam" to nie dlatego, ze wciaz nie moge zniesc faktu, ze sobie poszedl, ale dlatego, ze sie myli. Ale to temat na odrebny watek pt. "projekcja" (przerzucanie swoich lekow, problemow, upchnietych w podswiadomosci na inna osobe) Odpowiedz Link
misbaskerwill Re: czas na spanko... 21.09.06, 00:25 ...bo nie kumam jak ta żaba, o czym Wy tu mówicie? Mnie tam na obojętności prawie-ex jak najbardziej zależy - wolę, żeby miała mnie gdzieś i nie chciała mi dokopać Ale Wy to już wyższy poziom reprezentujecie, a ja tu będę się jeszcze szlajał po sądach... ale za to, z żeńską drużyną futbolową Odpowiedz Link
crazysoma Re: czas na spanko... 21.09.06, 00:28 Misiu my naprawde do tego sadu przyjdziemy. Powiedz tylko kiedy a stawimy sie jak jeden maz Idz spac, nalezy Ci sie zdrowy i SPOKOJNY sen. Bez obrazkow z Alei Solidarnosci Dobrej nocy. Odpowiedz Link
a.niech.to Re: Może sie troszke naszym Paniom narażę... 21.09.06, 07:46 tricolour napisał: > Wiem, że to żadna odkrywcza prawda... Lepsza banalna prawda niż okrągłe kłamstwo. To tak w ogóle, bo Ty zawsze stajesz po stronie susznych zasad. Odpowiedz Link
crazysoma Re: fakt, czuję się... 20.09.06, 23:16 Chyba faktycznie duch walki wstapil w Ciebie Obys trwal w tym stanie jak najdluzej. Czyzby szanowna malzonka nie spodziewala sie takiej postawy z Twojej strony? Odpowiedz Link
misbaskerwill Re: fakt, czuję się... 20.09.06, 23:42 > Chyba faktycznie duch walki wstapil w Ciebie Obys trwal w tym stanie jak > najdluzej. Czyzby szanowna malzonka nie spodziewala sie takiej postawy zTwojej > strony? Niestety, duch walki już nie może mnie opuścić, bo zaczęła się otwarta wojna... No, wojenka, bo niby bez orzekania, ale żona i tak była wściekła, bo mój Mecenas odważył się podważyć jej żelazny argument. Do tego Sąd wcale też nie padł na kolana... A ona myślała, że cały Sąd uklęknie, wszyscy wyciągniemy portfele i tylko będziemy śpiewać "alleluja", jak ona z tym wyskoczy... O zabezpieczenie kontaktów oczywiście wnosimy (więc nie mogę obniżyć gaży, bo Mecenas sam mi o tym powiedział), ale i tak spróbuje wcześniej zaryzykować i przyjechać w weekend. Oczywiście - w jej rodzinie jestem już najwyrodniejszym z ojców. Ale są dwie opcje - albo w związku z tym wymyśli jakiś sposób by mnie o coś oskarżyć, albo, żeby zadać kłam oskarżeniom, przestanie utrudniać kontakty... Ale tu nawet postanowienie sądu niewiele zmieni - jak zechce, to i tak przygotuje "coś specjalnego". Ale jako prawdziwy niedźwiedź, nie miś - będę nieustraszony Odpowiedz Link
crazysoma Re: fakt, czuję się... 20.09.06, 23:53 ale i tak spróbuje wcześniej zaryzykować i > przyjechać w weekend. > Oczywiście - w jej rodzinie jestem już najwyrodniejszym z ojców Niedzwiedz w paszczy rekina? Podziwiam, serio. Spodziewaj sie wnikliwego patrzenia na Twoje rece (a moze mozna Cie oskarzyc o "brudny dotyk"), nagrywania na dyktafon kazdego Twojego slowa, (a moze powiesz cos glosniej) chodzenia krok w krok za Toba (zebys dziecku krzywdy nie zrobil). Pod warunkiem, ze Cie tam w ogole wpuszcza. Ja wiem to podpada pod jakas paranoje co pisze, ale wojna to wojna. Niektorzy zrobia wszystko, zeby ja wygrac... Odpowiedz Link
misbaskerwill Re: kurczę... 21.09.06, 00:01 > Niedzwiedz w paszczy rekina? Podziwiam, serio. Spodziewaj sie wnikliwego > patrzenia na Twoje rece (a moze mozna Cie oskarzyc o "brudny dotyk"), > nagrywania na dyktafon kazdego Twojego slowa, (a moze powiesz cos glosniej) > chodzenia krok w krok za Toba (zebys dziecku krzywdy nie zrobil). Pod > warunkiem, ze Cie tam w ogole wpuszcza. Ja wiem to podpada pod jakas paranoje > co pisze, ale wojna to wojna. Niektorzy zrobia wszystko, zeby ja wygrac... Skąd znasz rodzinę mojej żony??? Niestety, opis pasuje. Bardzo na poważnie boję się, że mogą nawet dziecku krzywdę zrobić... bo tak naprawdę już zrobili, ale na razie bardziej na papierze. Oby tylko nie zechcieli koniecznie przelać z papieru w rzeczywistość... Panie Boże broń!!! Odpowiedz Link
tricolour To prawie pewne, że bedzie chciała coś... 20.09.06, 23:54 ... wysmażyć, bo są ludzie, którzy nie potrafia pogodzić się z przegraną. Pokaleczą się sami byle tylko ugryźć wroga. Nadzieja w adwokacie, który jest w pracy i może nie chcieć utrudniac sobie spokojnego, roboczego dnia. Może odwiedzie ją od karkołomnych konstrukcji... Odpowiedz Link
cezi2 "bankomat" się odzywa:))) 21.09.06, 09:50 > Niestety - żona uznała za niemożliwe kontakty bez jej nadzoru, natomiast > zażądała jeszcze wyższych alimentów i połowy mieszkania moich rodziców > (aż przypomniała mi się przypowieść o zamianie ojca w bankomat). Gratuluję konsekwencji. Mam identyczną sytuację jak Ty: niby zgoda rozwód bez orzekania o winie, moja zgoda na to aby dziecko pozostało z matką. Walka jest o kontakty i o alimenty. No i oczywiście wieczna szopka jesli chodzi o kontakty, bo zawsze jest jakies ale ze strony małżonki. Posłuchałbym rady der1974 i pier... tym wszystkim, na szczęscie małzonka swoim zachowaniem daje mi niesamowitego kopa do działania. Co chyba i w Twoim wypadku występuje. Tak więc na początku października idę na rozprawę ze stoickim spokojem, bez cienia emocji. Nic mną nie targa, żadna nostalgia czy przemyślenia. A jedynym błędem który popełniłem, to mierzenie ludzi swoją miarą i ułuda, że w małżonce kryje się jakies ukryte dobro, chęc porozumienia i osiągnięcie kompromisu dla dobra dziecka. Przeliczyłem się. Napiszę więcej na priv. Pozdrawiam Cezi Odpowiedz Link
czekolada72 Re: "bankomat" się odzywa:))) 21.09.06, 11:08 Kurcze, ze ja tych wszystkich info nt wrednych zon wczesniej nie poczytalam, no głupiam, głupiam, głupiam, trza było sie dowiedziec i zaprezentowac, a nie grzecznie, uprzejmie , z przerazeniem i łzami w slepiach! Czy sa tu jakies wredne baby, ktore by mi pare lekcji udzielily? a moze jakis kontakt do ex-zon Forumowych Panów? No kurcze, jakwidze/słucham o kobitkach, ktore potrafia faceta puscic golego i to bez skarpetek, jak potrafia caly majatek przeniesc na siebie, a wszyscy naokoło jeszcze popytaja czy jej nie pomoc - to sorry - ale jawie sie jako ostatnia glupia..... Aaaa doła chyba mam (( Ale Misiu-Niedzwiedziu - trzymam kciuki za Ciebie Odpowiedz Link
cezi2 Re: "bankomat" się odzywa:))) 21.09.06, 11:15 jak potrafia caly majatek przeniesc na siebie, a wszyscy > naokoło jeszcze popytaja czy jej nie pomoc - to sorry - ale jawie sie jako > ostatnia glupia..... Ale może masz to czego niektórym osobom (bo nie tylko kobiety są okrutne i wyrafinowane)brak.....sumienie??? Cezi Odpowiedz Link
czekolada72 Re: "bankomat" się odzywa:))) 21.09.06, 12:01 Na pewno nie mam >>ołtarza<< ktory powinien mi ex wystawic w podziece, ze nie zachowywalam sie takjak niektore zony, teraz sobie taka jedna zone obserwuje (nie mowiac o tych o ktorych wspominaja Forumowi Panowie) - i naprawde, ze ja tego nie wiedzialam i nie "umilalam" w ten sposob zycia exowi i jego panience o matko.... Odpowiedz Link
cezi2 Re: do Czekolada72 21.09.06, 14:23 Jesli nawet masz doła w tej chwili, że o wszystko musisz walczyć i użerać się z exem (pokłosie sytuacji z sukienką i bucikami dla Twojej córy), to pamiętaj, że zawsze kij ma dwa końce. Z tego co pamiętam córę masz w trudnym wieku dorastania i ona doskonale już ocenia zachowanie każdego z rodziców. A gdyby jej tatuś wbijał do głowy, że mamusia "obrabowała" go i puściła w skarpetkach??. Bycie "normalnym" przy rozwodzie, bez przegięć w jedną i w drugą stronę z pewnością miało i ma wpływ na to jakie są relacje Twoje z exem, Twoje z córką i córki z exem. Nawet jesli teraz niektóre z nich są dalekie od doskonałości to sama sobie odpowiedz na pytanie, czy mogłyby być gorsze, gdybyś była bezwzględna. Ten post nie jest absolutnie krytyczny wobec Ciebie, wiem, że czystym sumieniem nie nakarmisz ani nie ubierzesz siebie i dziecka. To bardziej moja refleksja na bazie własnych doświadczeń. A w ogóle czy córka ma już tę sukienkę i buty na imprezę (sorry jesli już o tym było w innym wątku - mogłem nie doczytać) Pzdr. Cezi Odpowiedz Link
warisw Re: "bankomat" się odzywa:))) 21.09.06, 21:27 jak ja to wszystko czytam.... to widzę że też by mi sie przydało pare "lekcji",przeważnie spotyka sie że to kobiety są takie "wredne" a u mnie wszystko na odwrót Odpowiedz Link
der1974 Re: Trzymamy kciuki Misiu:)) 21.09.06, 01:31 Niedżwiedziu a weź to p... wszystko. Ja pies zerwany z łańcucha Ci to mówię! Życie to tylko życie. Zobaczysz w styczniu będzie OK. A ex jeszcze będzie płakać cichutko, albo i nie, jakie to ma znaczenie. Będzie dobrze. Myśl o sobie teraz. Dużo, długo i dobrze, bo po prostu na to zasługujesz. A reszta to śmiechu warte incydenty. Za rok się będziesz śmiał z tego. Przyjmuję każdy zakład. Odpowiedz Link
ladyhawke12 Niedziewiedziu, jestem dumna z Ciebie 21.09.06, 06:56 Misku jestem dumna,że tak sobie swietnie radzisz, trzymałam wczoraj cały dzień, i nie mogłam sobie znaleść miejsca, tak sie denerwowałam. Zyskała na tym moja "bieliźniarka" bo poprasowałam połowę wykrochmalonej pościeli.Nie moge zrozumieć czasami kobiet, choc sama nia jestem, dla dziecka do prawidłowego rozwoju ( każdy psycholog to powie)potrzebni są rodzice, oboje, i nie ma tu znaczenia że rozwiedzeni, poza moze szegulnymi przypadkami , kiedy jedno z rodzicow zneca sie nad rodzina, ale ten przypadek nie wystepuje u Misiaczka. Przyjade w koszylce drużyny misiowej, tylko jeszcze musze sie zastanowić co na niej ma być. Wogóle mam pomysł może jakieś fajne koszulki sobie wymyslimy, z jakims fajnym hasełkiem,i będziemy z duma nosić, bo wszak tu mamy elitarny klub. Odpowiedz Link
misbaskerwill Alternatywa Dera 21.09.06, 14:48 der1974 napisał: > Niedżwiedziu a weź to p... wszystko. Ja pies zerwany z łańcucha Ci to mówię! > Życie to tylko życie. Zobaczysz w styczniu będzie OK. A ex jeszcze będzie > płakać cichutko, albo i nie, jakie to ma znaczenie. Będzie dobrze. Myśl o >sobie teraz. No - jak dla mnie to wątek-rzeka. W zasadzie mogłem już być wolnym człowiekiem (mało prawdopodobne, ale jednak). Kontakty z dzieckiem i tak stoją pod znakiem zapytania (w końcu dziecko jest przy wqrzonej matce), więc tu Twoja teoria jest słuszna - jakbym odpuścił, mógłbym spokojnie oglądać dziecko. Chyba. A na pewno - nic więcej ponad oglądanie, zero kontaktu sam na sam, zero tzw. "wychowywania". W sumie - i tak to już mam. I tak bym chciał walczyć o normalne kontakty z synem. Skoro Pan Mecenas został wynagrodzony - niech teraz ciężko na to zapracuje Zresztą - nie miał do mnie żadnych pretensji, jego też zdenerwowała bezczelność małżonki. Gdybym całkowicie odpuścił i "zerwał się z łańcucha"- i tak ex ciągała by mnie ws. alimentów. Jak na razie - co miesiąc żąda więcej Zwlekałem maksymalnie z podjęciem rzuconej rękawicy, byłem gotów zrobić z siebie totalną ofiarę losu - dla spokojnych widzeń z dzieckiem i własnego zdrowia. Der - uspokoję Cię - i tak, gdy nadejdzie odpowiedni moment, zerwę się z łańcucha Wątpie, czy po tych wszystkich przejściach sąd będzie miał ochotę wracać do tematu rozpadu małżeństwa. Bo ten rozpad już niewątpliwie się dokonał, a jak sprawa kontaktów z dzieckiem się wyjaśni - minie zapewne rok... I kto mnie pokarze za to, że po ponad roku od faktycznego rozstania z małżonką, znalazłem sobie fantastyczną żeńską drużynę futbolową?)) Odpowiedz Link
1madzia Re: Bliżej końca 21.09.06, 08:16 Dobrze, że już Misiu masz to za sobą i jak widzę masz też satysfakcję z tego starcia. To dobrze, bo może mniej będziesz denerwował się przed następną rozprawą. Wspieramy Cię duchowo, aczkolwiek obawiam się, że jak ta duchowość przejdzie w cielesność i oczom sądu ukaże się taki specyficzny skład drużyny wspomagaczy, to Ci żaden adwokat już nie pomoże. Wszystkiego dobrego )) Odpowiedz Link
libra22 Re: Bliżej końca 21.09.06, 11:49 Tyle słów - nic dodać, nic ująć. Naszła mnie jedynie refleksja, żeby dać mojemu eksowi do poczytania, żeby docenił, jak mądrze zachowałam się w chwili jego odejścia Odpowiedz Link
misbaskerwill Re: Bliżej końca 21.09.06, 14:31 > Naszła mnie jedynie refleksja, żeby dać mojemu eksowi do poczytania, żeby > docenił, jak mądrze zachowałam się w chwili jego odejścia Dla poszerzenia horyzontów - warto mu dać, ale i tak stwierdzi, że to fantastyka Odpowiedz Link
scriptus Re: Bliżej końca 21.09.06, 15:08 Misiu, gratuluję i cieszę się, że nie odpuszczasz w sprawie Twojego dziecka. Dobrze radzi Der, p...l wszystko, jednak wszystko, oprócz dziecka. Wierzę, że będzie ono zawsze kimś ważnym w Twoim życiu. Wkładamy w wychowanie dzieci mnóstwo wysiłku, ale wierz mi, potem sukcesy dziecka dają na prawdę potężną masę radości i satysfakcji. A nawet medal dziecka za - powiedzmy - trzecie miejsce w zawodach bardziej cieszy niż własny za pierwsze ))) Odpowiedz Link
misbaskerwill Re: Dziękuję Scriptusie... 21.09.06, 15:23 ...za piękne słowa. Podpisuję się pod nimi obiema rękami, zwłaszcza jeśli chodzi o satysfakcję z sukcesów dziecka. Nie jestem na etapie medali - ale każde wypowiedziane słowo, potem zdania, każda nowa umiejętność, kolejna opanowana bądź wymyślona przez dziecko zabawa - również daje niesamowitą satysfakcję, to takie uczucie, jakbyśmy właśnie zdobyli medal na olimpiadzie Odpowiedz Link
pudeleczko_75 Re: Dziękuję Scriptusie... 21.09.06, 15:27 Misiu fantastycznie czytać jak wyrażasz się o swoim dziecku. Warto o nie walczyc, nawet jezli rozprawymają potrwac jeszcze dłuugo. Sugeruję tylko przedyskutowanie z adwokatem zwiększenia żądań np. odnośnie częstotliwości wizyt lub czasu ich trwania - owszem może to Twoją małzonke rozsierdzic, ale przynajmniej kłócisz się o wiecej niż Twoje minimum - jest wtedy większa szansa, ze sąd zgodzi się na minimum (często sąd każe ustapić każdej ze stron). Cieszę się bardzo, że zostałeś walecznym NIEDŹWIEDZIEM) pozdrawiam ciepło. Odpowiedz Link
soniaaa Re: Dziękuję Scriptusie... 21.09.06, 15:38 Nie chcialabym sie wymadrzac, ale chyba dazylabym do szybkiego rozwodu z ustaleniem miejsca zamieszkania dziecka przy matce i wladzy rodzicielskiej obojga rodzicow. Po cholere ustalac spotkania z dzieckiem w sadzie? Czemu to ma sluzyc? Przeciez nawet jak wyrok zapadnie, ustalone wszystko zostanie, a ona i tak bedzie ci utrudniala "widzenia" to co, zaczniesz odwiedzac albo zabierac dziecko przy pomocy policji??? Wlaczysz przed sadem, spalasz sie okrutnie a pewnie o wiele wiecej mozna byloby uzyskac zwyklym dogadaniem sie. Poza tym dziecko kiedys dorosnie i samo bedzie decydowalo czy chce sie widywac z ojcem czy nie... Ale i tak zycze powodzenia i trzymam kciuki za dalsza efektywna walke! Odpowiedz Link
a.niech.to Re: Dziękuję Scriptusie... 21.09.06, 16:14 soniaaa napisała: > Wlaczysz przed sadem, spalasz sie okrutnie a pewnie o wiele wiecej mozna byloby > > uzyskac zwyklym dogadaniem sie. Gdyby z każdym można było się dogadać, to forum nie istniałoby z braku tematów. Odpowiedz Link
misbaskerwill Re: Dziękuję Scriptusie... 21.09.06, 16:45 a.niech.to napisała: > > Wlaczysz przed sadem, spalasz sie okrutnie a pewnie o wiele wiecej mozna > byloby > > uzyskac zwyklym dogadaniem sie. > Gdyby z każdym można było się dogadać, to forum nie istniałoby z braku >tematów. Dzięki, a.niech.to ))) To właśnie jest ten mój "mały" problem z żoną... Odpowiedz Link
kurka_wodna2 Re: Dziękuję Scriptusie... 21.09.06, 18:08 Oj,Miśku,chyba wysuwasz drugi pazurek A moze to już będą pazury... Odpowiedz Link
13monique_n Misiu... 21.09.06, 21:48 ... cieszę się, że mogę poczytać o "wysuwaniu pazur(k)ów" DD Brawa wielkie! Kibicuję Ci tak jak reszta Pań forumowych. Przepraszam, że dopisuję się dopiero teraz, ale wczoraj też trzymałam kciuki za Ciebie. Porządny gość z Ciebie i na pewno wszystko się ułoży. Odpowiedz Link
brzoza75 Sonia 21.09.06, 18:21 "Nie chcialabym sie wymadrzac, ale chyba dazylabym do szybkiego rozwodu z > ustaleniem miejsca zamieszkania dziecka przy matce i wladzy rodzicielskiej > obojga rodzicow." A w ogóle to mas zpojęcie o rozwodzie czy sobie gdybasz? "Po cholere ustalac spotkania z dzieckiem w sadzie? Czemu to ma > > sluzyc? Przeciez nawet jak wyrok zapadnie, ustalone wszystko zostanie, a ona i > tak bedzie ci utrudniala "widzenia" to co, zaczniesz odwiedzac albo zabierac > dziecko przy pomocy policji??? > Wlaczysz przed sadem, spalasz sie okrutnie a pewnie o wiele wiecej mozna byloby > > uzyskac zwyklym dogadaniem sie." Ewidentnie nie znasz sytuacji Misia. " Poza tym dziecko kiedys dorosnie i samo bedzie > decydowalo czy chce sie widywac z ojcem czy nie..." tak ale zanim dorośnie może mu zostać przedstawiony inny obraz taty i wtedy już drugie tyle pracy włożyć aby odbudowac zaufanie dziecka > Ale i tak zycze powodzenia i trzymam kciuki za dalsza efektywna walke! Odpowiedz Link
soniaaa Re: Sonia 22.09.06, 08:50 Nie gdybam, jestem po rozwodzie, ktory trwal godzine, a nie dni, miesiace, lata. Rzeczywiscie nie znam dokladnie sytuacji - moge jedynie ustosunkowac sie do tego co czytam. Ale pomyslcie, mezczyzna wywalczy weekendy i wakacje z dzieckiem a exzona mu nie otworzy drzwi, albo dziecko bedzie zawsze chore, albo cokolwiek innego wymysli. Co wtedy robic? Zadzwonic po policje, pokazac wyrok i bezwzglednie domagac sie wydania dziecka? Zaden kochajacy ojciec tego nie bedzie robil. Z kolei spotkania przy matce moga byc drazliwe, ale pamietajcie, ze takze dla niej i ona predzej czy pozniej odpusci bo ilez mozna kontrolowac i przygladac sie swietnym relacjom miedzy nieznerwicowanym ojcem i synem? Przeciez sąd ustalajac przy kim zostaje dziecko i kto placi alimenty, z reguly jezeli nie ma podstaw to nie ogranicza wladzy rodzicielskiej. Rodzice oboje moga decydowac o dziecku i oboje maja do niego rowne prawa (ale i rowne wobec niego obowiazki)... Brzoza75, nie goraczkuj sie, przeciez kazdy moze miec swoje zdanie pozdrawiam Odpowiedz Link
13monique_n Re: Sonia 22.09.06, 08:59 Brzoza sie nie goraczkuje, bez przesady. Ona tylko zwraca uwage na to, zebys na przyklad przeczytala na poczatek pierwsze posty Misia, wtedy bedziesz mogla Twoje zdanie wyglaszac pelna piersia i wielkimi literami. I nie musi byc zgodne z naszym. Ale Ty ewidentnie "przeoczylas", ze fakty jednak trzeba znac. Odpowiedz Link
pomidorowa5 Re: Sonia 22.09.06, 13:45 soniaaa napisała: > Nie gdybam, jestem po rozwodzie, ktory trwal godzine, a nie dni, miesiace, lata > . > Rzeczywiscie nie znam dokladnie sytuacji - moge jedynie ustosunkowac sie do > tego co czytam. > Ale pomyslcie, mezczyzna wywalczy weekendy i wakacje z dzieckiem a exzona mu > nie otworzy drzwi, albo dziecko bedzie zawsze chore, albo cokolwiek innego > wymysli. Co wtedy robic? Zadzwonic po policje, pokazac wyrok i bezwzglednie > domagac sie wydania dziecka? Zaden kochajacy ojciec tego nie bedzie robil. > - jedyne co mozna zrobic pisac skarge do sadu o ukaranie grzywna takiej mamusi,ze nie przestrzega postanowienia sadu i pisac za kazdym razem kiedy ona trzaska drzwiami przed nosem albo mowi,ze dziecko jest non stop chore akurat w dniu spotkania sie ojca z dzieckiem Wtedy jeszcze mozna zarzadac potwierdzenia wizyty u lekarza. Dodam tylko,ze takie matki nie nadaja sie w ogole na matki! Odpowiedz Link