nangaparbat3
22.10.06, 20:08
Smutno mi ciągle i źle, zaczęlam sie juz nawet zastanawiać, czy nie pojść do
psychiatry po jakieś antydepresyjne prochy, kiedy nagle w radio puscili arię
Leporella z I aktu "Don Giovanniego" - tę z wyliczaniem dam - i zły nastrój
ulotnił się w jednej chwili.
Wychodzi na to, ze jak dlugo mozna posluchac Mozarta, da sie zyć.