... dokładnie rok i dzień
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=24087&w=36702665&v=2&s=0
Gdzie teraz jestem? Ile sie zmieniło? Tu i teraz jest moje "...i co dalej",
choć rozwodu nie było

)
Podsumowując ten trudny rok (jak zawsze do bólu szczerze):
- małżeństwo wisiało na włosku, na początku tego roku napisałam pozew i
skompletowałam załączniki, m. sie przestraszył i jakby troche go to odmieniło
- chodziliśmy na terapię, potem przerwaliśmy, bo juz nie mogliśmy sie
dogadać, chcieliśmy się rozstać, teraz chodzimy znowu
- chodzę - dla siebie - na terapię DDA, aby uwolnić sie od "duchów
przeszłości" i dowiedzieć się kim jestem
- bardziej dbam o siebie, moja przebudzona kobiecość w połączeniu ze
spojrzeniami mężczyzn na ulicy mówi mi, że nie jest ze mną jeszcze całkiem
źle

) mam tez większą ochotę na seks, co niewątpliwie bardzo, bardzo cieszy
mojego m.
- nauczyłam się walczyc o to, co dla mnie ważne, nie zgadzam się na wszystko,
aby zatrzymać m. - myślę, że ma to związek z powolnym i mozolnym acz upartym
odbudowywaniem poczucia własnej wartości
- kupiliśmy wspólnie z m. mieszkanie, wzięliśmy olbrzymi kredyt, planujemy
generalny remont... ale juz wiem, że gdyby okazało się, że ten układ mi nie
odpowiada, że coś mnie boli i rani - mam siłę, aby powiedzieć "tak dalej nie
może być, musisz/musimy to zmienić, w przeciwnym razie nasz związek nie ma
sensu, żegnaj"
- m. od maja zeszłego roku nie skontaktował się z kochanką, a ostatnio
powiedział mi, że juz nawet go nie ciągnie, że wie jak bardzo mnie zranił i
bardzo tego żałuje
- m. teraz sam wychodzi z propozycjami wspólnego spędzenia wieczoru, np. przy
czytaniu książki czy graniu w kości (choc najczęściej teraz przeglądamy razem
katalogi wystroju wnętrz

))
- układy miedzy m. a dziećmi są coraz lepsze... bardzo daleko im do tego co
sobie wymarzyłam, ale juz nie mam powodów do narzekań, staramy się "trzymać
wspólną linię" i jedno drugie stopuje jeśli nasza cierpliwość jest na
wyczerpaniu
Chyba tyle... myślę, że zrobiłam kawał dobrej roboty przede wszystkim w
odnajdywaniu siebie. A ponieważ mieliście w tym niemały udział, kopniakami
sprowadzając na dobrą drogę oraz podając rękę (i chusteczkę) w momentach
kryzysów, uczyniłam spowiedź roczną powszechną

))
Dziękuję... bez Was nie byłabym pewnie w tym miejscu.
Ściskam wszystkich, najmocniej tych, którzy mnie wspierali dobrym słowem,
postem, mailem, telefonem i smsem, którzy trzymali na mnie/nas kciuki.
Jesteście kochani i żadna grupa wsparcia w realu sie do Was nie umywa

))