Dodaj do ulubionych

wolność sexualna w małżeństwie ???

19.03.07, 21:36
czy ktoś z was miał taką sytuację, że mąż/żona oczekiwał/a związku w którym
nie dochowuje się wierności? wolność miałyby obie strony (choć tylko jedna
strona jest tym zainteresowana). czy wierzycie w taki układ? czy ktoś mógłby
być w takiej sytuacji szczęśliwy? czy w takiej rodzinie jest miejsce dla
dziecka?
Obserwuj wątek
    • marek_gazeta Re: wolność sexualna w małżeństwie ??? 19.03.07, 21:53
      Nie miałem i nie wyobrażam sobie, żebym kiedykolwiek miał.

      A czy taki układ może funkcjonować? Moim zdaniem, teoretycznie, może, jeśli oboje się na to zgadzają. Czytałem kiedyś jakiś artykuł na ten temat, podobno funkcjonowało nieźle.
      • maza15 Re: wolność sexualna w małżeństwie ??? 19.03.07, 22:02
        Jeśli to pomysł jednej ze stron,to zapewne nie może funkcjonować.
        Dla mnie jakieś niezdrowe to jest,przynajmniej w małżeństwie.
        W wolnym związku możliwe.Za zgodą.
    • _lafirynda Re: wolność sexualna w małżeństwie ??? 19.03.07, 21:57
      z autopsji nie taki uklad byl w malzenstwie Witkacego, jak wiadomo dzieci tam
      nie bylo bo jego zona dokonala aborcji czego do konca zycia zalowala no a
      witkacy w dniu samobojstwa udzielil sobie wobec boga slubu z kochanka po czum
      podcial zyly

      co do szczecia to ostatecznie nikt w tym ukladzie nie mogl sie pochwalic tym
      stanem

      • nangaparbat3 Re: wolność sexualna w małżeństwie ??? 19.03.07, 22:07
        _lafirynda napisała:

        > z autopsji nie taki uklad byl w malzenstwie Witkacego, jak wiadomo dzieci tam
        > nie bylo bo jego zona dokonala aborcji czego do konca zycia zalowala no a
        > witkacy w dniu samobojstwa udzielil sobie wobec boga slubu z kochanka po
        czum
        > podcial zyly
        >
        > co do szczecia to ostatecznie nikt w tym ukladzie nie mogl sie pochwalic tym
        > stanem
        >
        A co to takiego - szczęście? W ukladzie?
        • markus_wak Re: wolność sexualna w małżeństwie ??? 20.03.07, 00:56
          Nanga, rozumiem, ze można chciec zachęcic ludzi do czyatnia. Ba, można czuć sie
          do tego powołanym, ale żeby tak brutalnie ich do tego zmuszać podstępnie
          wykpiwając sie cytatami z teza i antytezą? Nie masz litości w zmuszaniu do myślenia.

          ______

          Bardzo to kruchy lód taki układ. Bardzo. A można nie przeżyć kąpieli.
          • nangaparbat3 Re: wolność sexualna w małżeństwie ??? 20.03.07, 16:43
            markus_wak napisał:

            > Nanga, rozumiem, ze można chciec zachęcic ludzi do czyatnia. Ba, można czuć
            sie
            > do tego powołanym, ale żeby tak brutalnie ich do tego zmuszać podstępnie
            > wykpiwając sie cytatami z teza i antytezą? Nie masz litości w zmuszaniu do
            myślenia.

            Bo ja w ogole bezlitosna jestem, Markus.
            ______
            >
            > Bardzo to kruchy lód taki układ. Bardzo. A można nie przeżyć kąpieli.
            • markus_wak Re: wolność sexualna w małżeństwie ??? 20.03.07, 22:42
              I tego się trzymajmy. Brak litości dla bezmyślności. Okrutny intelektualizm,
              hehehe, ekstremalne oczytanie, ... trzymaj mnie, bo się rozkręcam... Wychodzisz
              na ulicę, a tu proste chamstwo , nieskomplikowana agresja, totalne zlewanie.
              Sięgasz po dyskusję z małżonkiem lub jeślisz szczęściarz/ara to nawet z exM a tu
              "subtelna prowokacja i zawoalowana groźba". No może z exM to już albo nawalanka
              bez woalek albo przyjacielska rozmowa dwojga ludzi po przejściach.
              Eeech
              Pozdrowionka.
              PS ten wątek nie jest przejawem bezmyślnosci. To Nanga mnie sprowokowała do
              małej dygresji. sorrki jeśli przeszkadzam wink
              • nangaparbat3 Re: wolność sexualna w małżeństwie ??? 20.03.07, 23:12
                Przecież wiesz, ze intelektualistka ze mnie dokladnie taka sama jak gospodyni -
                znaczy sie jak z koziej dupy trąba.
                Pozdrowionka, tak.
    • julka1800 Re: wolność sexualna w małżeństwie ??? 19.03.07, 22:57
      poniewaz dzis jest dla mnie wyjatkowy dzien, pozwole sobie na szczerosc: to
      jakies totalne pieprz..nie.

      A teraz mozecie mnie wycinac jesli chceie
      • ludzik_ten_sam pieprzenie 19.03.07, 23:03

        masz rację
    • crazyrabbit Re: wolność sexualna w małżeństwie ??? 20.03.07, 00:14
      Nie wierzę w taki układ. Jeżeli zainteresowana jest tym tylko jedna strona, to
      jest to chore i nie ma racji bytu. Brakuje tu chyba... związku ...
      Jest egoizm, próba zrobienia sobie wygodnego układu. Nie ma poszanowania uczuć
      tej drugiej osoby.
      Mogę tylko współczuć.
      • ludzik_ten_sam Re: wolność sexualna w małżeństwie ??? 20.03.07, 00:19

        ze sztuki Dario Fo "Związek otwarty" wynikła rzecz zabawna: mąż zdradzać - mąż
        zadowolony, żona ciągle nie. żona zdradzać - mąż zielony z zazdrości. ot,
        przewrotność smile
        • crazyrabbit Re: wolność sexualna w małżeństwie ??? 20.03.07, 00:29
          Znajomy się kiedyś wygadał, że bawi się w coś takiego jak swingowanie.
          Kobiety robią to często bez przekonania, bo partnerowi (mężowi) na tym zależy;
          dla mężczyzn to po prostu tani...lupanar...
          Do swingowania dorabiana jest cała teoria , że to niby takie wyzwolone i
          wzmacnia związek i jeszcze inne takie tam.
          A ogromna część związków po prostu nie wytrzymuje takiego eksperymentu.
          Ja nie wierzę w "wyzwolony związek". Seksuolodzy o tym czasem piszą i myslę ,
          że warto poszukać kilku mądrych wypowiedzi.

          Tak mi się przypomniało... Smutne to...
          • panda_zielona Re: wolność sexualna w małżeństwie ??? 20.03.07, 01:17
            No chyba,że jest to czysty układ "tylko sex",ale czy tak się da.Zawsze jedna
            strona jest bardziej zaangażowana i jeśli nawet godzi się na taki
            eksperyment,to tylko żeby nie stracić.Tak sobie myślę.
          • artemisia_gentileschi Re: wolność sexualna w małżeństwie ??? 20.03.07, 20:33
            crazyrabbit napisała:

            > Znajomy się kiedyś wygadał, że bawi się w coś takiego jak swingowanie.
            > Kobiety robią to często bez przekonania, bo partnerowi (mężowi) na tym zależy;
            > dla mężczyzn to po prostu tani...lupanar...

            Znam sytuacje odwrotna: mojemu znajomemu dziewczyna zaproponowala tego typu
            uklad i zreszta nie czekajac na jego zgode zaczela wcielac swe idee w zycie. Nie
            wytrzymal i z nia zerwal, ale to jest akurat dosc rzadko wystepujacy okaz -
            facet z zasadami wink
            • z_mazur Re: wolność sexualna w małżeństwie ??? 21.03.07, 07:47
              artemisia_gentileschi napisała:
              > ale to jest akurat dosc rzadko wystepujacy okaz -
              > facet z zasadami wink

              Czy ja wiem???

              Facet z zasadami to raczej norma, jest jedynie kwestia jakości tych zasad. smile))
        • mala_mala pieprz...e kotka za pomoca mlotka!!!! 23.03.07, 18:01
          sztuka...? u mnie rzeczywistość...
          kiedy okazalo sie ze moj slubny ma ognisty romans i ze nawet juz jego rodzina o
          tym wie ze ma nowa milosc... tylko nie ja...
          po tym jak odeszlam po prostu pies ogrodnika sie w nim obudzil...
          sam nie wezmie, a innemu nie da...
          MIESZKA Z LASKA... pieprza sie jak kroliki a ona co 5minut mysli ze juz zostala
          zaplodniona... ciekawe skoro podobno ciagle bierze pigulki...
          A ON DOSTAWAL SZALU GDY... dowiedzial sie ze ja calowalam sie z innym... wogole
          debilne motywy odstawial... wystarczylo ze tanczylam z kumplem, spieprzyl mi
          fajna impreze swoim pojawieniem sie... glupia bylam bo z nim wyszlam i jeszcze
          pozwolilam w sobie wywolac poczucie winy jaka to niedobra jestem bo nie rycze,
          nie rozpaczam, nie chce sobie zyl podcinac tylko imprezuje...

          gdy ostatnim razem chcial wrocic bal sie ze moze sie zdarzyc ze spotka w moim
          otoczeniu faceta z ktorym zdarzylo mi sie raz... cos wiecej... poltora roku po
          tym jak sie rozstalismy
          co on sobie pomysli jak przedstawie moje m jako meza... no litosci... moj m
          porzucil mnie bo inaczej tego sie nazwac nie da, to ze ja sie wyprowadzilam i
          wnioslam pozew o rozwod nie ma znaczenia, bo to jedynie skutki a nie przyczyny,
          to ze bylam z kims innym to jedynie skutek porzucenia przez partnera... bo
          przeciez wiele razy mialam okazje skorzystac z wolnosci slomianej wdowy i seksic
          sie z roznymi fajnymi kolesiami, ale... ja powaznie traktowalam swoj zwiazek,
          swoja milosc... mowie swoj, swoja... bo tak naprawde wiem jak to wygladalo z
          mojej strony... nigdy sie nie dowiem jak wygladal "nasz" zwiazek bo moj m jest
          patologicznym klamca i nawet gdy patrze prosto w slonce potafi mi wmawiac ze
          jest noc...

          w kazdym razie on pieprzyc wszystko co sie rusza i na drzewo nie ucieka moze...
          a ja jesli chce z kims byc... zdzira... i jak ja moge go tak ranic...

          dlaczego tak dlugo bylam taka glupia... slepa... kretynka...
          mam ostatnio malo absorbujaca intelektualnie prace... i dzis caly dzien
          przypominalam sobie co bylo do d... i nie warto po nim plakac, co ja w nim
          widzialam???
          jak moja sis powiedziala ani wygladu ani nic w glowie... niby bardzo madry
          facet, ale w takich prostych sprawach prymityw jakich malo...
          jak mozna nie rozumiec ze zdradzajac, klamiac, raniac niszczysz milosc...??
    • ajmj Re: wolność sexualna w małżeństwie ??? 20.03.07, 09:13
      Gdybym nie kochała, a była z męzem tylko dla kasy/innych czynników ... to nie
      wiemwink

      Z tym, ze dla mnie miłość=seks, wiec na teraz u mnie taki wariant odpada.
    • ivone7 Re: wolność sexualna w małżeństwie ??? 20.03.07, 10:18
      mozliwe, ze osoba ktora to zaproponowala byla szczesliwa...jako jedyna chyba,
      tylko po co w takim razie wchodzila w zwiazek malzenski, gdzie przyrzeka sie
      wiernosc milosc i posluszenstwo...
      dla mnie jesli z kims jestem, jestem mu wierna, nawet jesli to nie jest moj
      maz...
      chociaz teraz spotkalam sie z opinia ze ludzie dziela sie na dwie kategorie
      tych ktorzy zdradzaja i tych zdradzanych...nie odnajduje sie w tym swiecie...
    • nangaparbat3 Re: wolność sexualna w małżeństwie ??? 20.03.07, 16:55
      I co? I poza Markiem, ktory wlaściwie uniknal jednoznacznej opinii wyrazenia,
      tylko kobiety sie wypowiedzialy (plus Markus nie na temat), i wszystkie przeciw.
      A pozwolcie, ze przypomnę: przez ostatnie pare tysiecy lat (to znaczy w
      czasach, kiedy WIADOMO, jak było)wierność obowiązywała - ale tylko nas,
      niestety. I dołóżcie do tego poligamię.

      Ja nie mowię, ze nie ma mężczyzn, którzy nie zdradzają. Nawet znam takich
      kilku, ktorzy twierdzą, ze oni nigdy, i wszystko przemawia za tym, że prawdę
      mowią. Ale nie jest ich legion.
      a co do kobiet - nie wiem po prostu. Pamietam moje kleżanki z roku, ktore w
      ostatnie wakacje przed slubem organizowaly sobie romanse zupełnie
      nieplatoniczne, wykorzystujac ostatnie chwile "na wolności".
      Ale wokoł tego wszystkiego jest bardzo silne tabu. Chyba sie szczerze nie
      pogada.
      • panda_zielona Re: wolność sexualna w małżeństwie ??? 20.03.07, 21:04
        Ale wokoł tego wszystkiego jest bardzo silne tabu. Chyba sie szczerze nie
        > pogada.

        A kto głosno się przyzna na forum,że byłby do tego skłonny?jesteśmy pełni
        pruderii.
        • crazyrabbit Re: wolność sexualna w małżeństwie ??? 20.03.07, 22:34
          Ja po prostu nie wyobrażam sobie układu , w którym obie strony zdradzaja się
          oficjalnie. Mam zbyt silne poczucie hmmm... brzydko to nazwę... własności?
          Jeżeli ktoś już chce "łazić na boki" to niech robi przynajmniej dyskretnie.

          "Gdzie byłeś?" - "A wiesz , bzykałem się z Jolką" - "Acha, fajnie było?" -
          "No , fajnie. A co masz ochotę? Chyba jeszcze dam radę"
          Brrrrrrr..........
      • tricolour A o czym chcesz rozmawiać? 20.03.07, 21:13
        Przecież facet idzie do łóżka z kobietą, więc zdradzają obie płci po równo.
        Pytasz ile miałem kobiet? Mniej niż 10 i nic z tej odpowiedzi nie wynika, bo te
        10 pań tez puściło sie podobnie jak ja...

        Jeśli chodzi o małżeństwo, to jestem za całkowitą wiernością.
        • nicol.lublin Re: A o czym chcesz rozmawiać? 20.03.07, 22:07
          może jestem dziwna, ale zupelnie nie czuję potrzeby sexu pozamałżeńskiego ba
          nawet nie wyobrazam sobie jak mogłabym tak blisko być z kimś kto nie jest mi
          bliski emocjonalnie. to po prostu nie dla mnie. zbyt intymne. flirt to co
          innego, wiedzieć, że się jest atrakcyjnym dla kogoś.
          jednocześnie bardzo brak mi sexu w małżeństwie. czy na prawdę nie da się nic z
          tym zrobić? czegoś ulepszyc? żeby nadal czuc ten dreszczyk w małżeńskim łóżku?
          a nie szukać przygód? tym bardziej, że nie wierzę w sex jako czystą przyjemność
          wypraną z emocji. nie wierzę i już. poczatek związku (choćby z założenia tylko
          erotycznego) ma w sobie taki zstrzyk chemii, która potajemnie zaczarowuje nas i
          zczynamy bredzić o gwiazdce z nieba dla kochanki, choć żonie nie mamy ochoty
          dać jej od lat.
          • crazyrabbit Re: A o czym chcesz rozmawiać? 20.03.07, 22:20
            A zaglądałaś na to forum:

            forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=15128
            • marie.walewska skoki w bok z obu stron :) 20.03.07, 22:31
              Mam dwie refleksje na temat. Znam rownie wiele zdradzajacych swoich partnerow kobiet jak i
              mezczyzn, tyle, ze mezczyzni latwiej o tym mowia. Troche tez trudno sie dziwic, uslysza, ze szuja, ale
              jurny chlopak, ten typ tak ma, widac ona o siebie nie dba, krew nie woda... a dziewczyna? Szmata
              bedzie pewnie najlzejsza... A druga jest taka: jaka wolnosc erotyczna, skoro przysiegaja sobie
              nawzajem "milosc, wiernosc..." Szukac trzeba innej definicji wiernosci, a to juz jest relatywizm moralny.
              I btw jezeli ktoras ze stron cos takiego przed slubem zaklada to malzenstwo (koscielne, bo o takiej
              przysiedze wyzej pisze) nie jest waznie zawarte.
      • markus_wak Jak to nie na temat, jak to nie na temat? 20.03.07, 22:56
        To było na temat i to bardzo.
        To jest bardzo ryzykowny układ. związki nazwijmy je przedmalżeńskie, kiedy dwoje
        młodych tak naprawdę nie podjęło decyzji o związaniu się z drugą stroną na tak
        poważnie jak samo potrafi - o których napisałaś - to inna bajka. Nawet to
        wyszalenie się choć uważam za nie do zaakceptowania z mojego punktu widzenia, od
        biedy ujdzie. Uważam, że małżeństwo i rodzicielstwo to udzielenie sobie
        gwarancji, ze "jak by co to nie bój się nie jesteś sam/a,"

        Ja myślę, że taki związek bez zobowiazań w zakresie seksu pociąga za sobą
        niemożność wywiazania się z wielu innych. I dlatego jest do zaakceptowania tylko
        pomiędzy dwojgiem silnych i calkowicie autonomicznych partnerów. I nie ma w nim
        miejsca dla dziecka.

        Jeśli ktoś okaże się słabszy, bo na przykład bardziej mu zależy, nie czuje się
        pewny uczuć drugiej strony , a chciałby, to jak nic lód pęknie i wciągnie pod
        spód. Czy na zawsze? To już inna bajka. Ja bym nie chciał ryzykować.
      • marek_gazeta Re: wolność sexualna w małżeństwie ??? 21.03.07, 08:31
        No przecież napisałem jasno - JA w takim układ nigdy bym nie wszedł, nie wyobrażam sobie kompletnie tego, że ja mam seks z innymi kobietami, a moją żonę hmm... obraca jakiś samiec.

        Pytanie było, czy taki układ może funkcjonować - wydaje mi się, że może, w tych rzadkich przypadkach, kiedy oboje mają taki sam punkt widzenia i zgadzają się na taki układ. Z reguły jednak ten, kto proponuje taki układ, po prostu ma chęć zaruchać z kimś nowym.
      • turzyca Re: wolność sexualna w małżeństwie ??? 23.03.07, 01:34
        "A pozwolcie, ze przypomnę: przez ostatnie pare tysiecy lat (to znaczy w
        czasach, kiedy WIADOMO, jak było)wierność obowiązywała - ale tylko nas,
        niestety. I dołóżcie do tego poligamię."
        Nie chce napisac, ze chrzanisz, ale... no... mijasz sie z prawda. Poliandria tez
        istniala w ciagu ostatnich kilku tysiecy lat. I obopolna wiernosc malzonkow
        rowniez - a byl taki dlugi okres, kiedy ludzie naprawde przejmowali sie swoim
        zbawieniem, wiec wyskoki potepiane przez Kosciol nie byly im w glowie.

        A poza tym tak sobie mysle o poligamii...
        Jesli mojego meza spotkalabym pierwszy raz na slubie i raczej za nim nie
        przepadala, a miala gwarancje, ze w razie kolejnego jego malzenstwa moj status
        sie nie pogorszy (w wielu spolecznosciach tak bylo, rodzina zony sie wtracala w
        razie czego) to chyba by mi bylo na reke, zeby mial jeszcze co najmniej jedna
        zone. A najlepiej trzy. Przynajmniej, paskudny cap, nie zajmowalby sie kazdej
        nocy mna. Bo oczywiscie bycie jedna z wielu zon jak sie faceta kocha jest
        straszne, ale jak sie faceta zupelnie nie znosi?
        Do zdrad to sie chyba tez odnosi - jak maz jest zaaranzowany przez rodzicow, a
        ja go nie cierpie, to niech idzie, do ktorej sypialni chce, byle tylko mi i moim
        dzieciom od tego sie nie pogorszylo.
        • nangaparbat3 Re: wolność sexualna w małżeństwie ??? 23.03.07, 19:09
          "A pozwolcie, ze przypomnę: przez ostatnie pare tysiecy lat (to znaczy w
          czasach, kiedy WIADOMO, jak było)wierność obowiązywała - ale tylko nas,
          niestety. I dołóżcie do tego poligamię."
          Nie chce napisac, ze chrzanisz, ale... no... mijasz sie z prawda. Poliandria tez
          istniala w ciagu ostatnich kilku tysiecy lat. I obopolna wiernosc malzonkow
          rowniez - a byl taki dlugi okres, kiedy ludzie naprawde przejmowali sie swoim
          zbawieniem, wiec wyskoki potepiane przez Kosciol nie byly im w glowie.

          Nie mijam sie. Poliandria zdarzała sie tak rzadko, ze mozna ja rozpatrywać
          jedynie jako swoiste curiosum. Byc moze niestety, ale nie byłabym taka pewna
          (wyobraź sobie OBOWIAZEK zadowalania czterech mężow zamiast jednego, i to
          jeszcze wszystkich po rowno, zeby ktorys nie poczuł sie pominiety. .
          Natomiast obopolnej wiernosci małzonków za bardzo sobie nie przypominam.
          Mężczyźni byli, owszem, karani, ale za seks z cudzą zoną, cudzą wlasnoscia
          znaczy.

          Co do zbawienia - zapewne zawsze gdzieś tam znajda sie ludzie, ktorzy sprawy
          wiary traktuja serio. Ale to nigdy nie była statystyczna przecietna. Mylisz
          zasady z praktyką.
          Bo o ile sobie przypominam, nie było takich czasow, zeby nie dalo sie wyskoczyc
          do zamtuzu. ktoś przeciez korzystał z ich oferty, nie?
    • der1974 Re: wolność sexualna w małżeństwie ??? 20.03.07, 22:57
      Ile małżeństw tyle możliwości. Wykluczyć się tego nie da. Wymiana wspólnych
      poglądów mogłaby być za to interesująca lub zabijająca.
    • aron95 Re: wolność sexualna w małżeństwie ??? 20.03.07, 22:58
      A hipisi ???? Żyli w wolnych zwiazkach i sie dobrze mieli .
      Jeśli dwoje ludzi tak postanowi to mogą stworzyć ciekawy związek emocjonalny .

      Pytanie ; Czy zdrada cielesna to zdrada jeśli emocjonalnie pozostajemy wierni ?
      • nangaparbat3 Re: wolność sexualna w małżeństwie ??? 20.03.07, 23:10
        aron95 napisał:

        >
        > Pytanie ; Czy zdrada cielesna to zdrada jeśli emocjonalnie pozostajemy
        wierni ?
        Widzisz, Aronku, rzecz w tym, ze podobno u ludzi dojrzałych te dwie sfery -
        emocjonalna i seksualna - łączą się w jedno, choc u kobiet - jak piszą -
        ściślej o wiele, niz u mężczyzn. ponoć u mężczyzn zawsze pozostaje jakaś
        niewielka robiezność.
        Nie wiem, czy to prawda, bo bardzo jakoś pasuje do podwojnej moralnosci i
        patriarchalnych obyczajow. Podejrzanie pasuje.
        Ale tez nie bedę kruszyc kopii, ze fałsz.
        Nie wiem po prostu.
        • der1974 Re: wolność sexualna w małżeństwie ??? 20.03.07, 23:12
          Ciekawsze jest pytanie czy zdrada emocjonalna to też zdrada?
          • nangaparbat3 Re: wolność sexualna w małżeństwie ??? 20.03.07, 23:14
            Nie smiej sie, ale naprawdę nie jestem pewna: co to wlasciwie dokładnie
            znaczy "zdrada emocjonalna"?
            • der1974 Re: wolność sexualna w małżeństwie ??? 20.03.07, 23:18
              Kiedy jesteś w małżeństwie ale zakochujesz się po same uszy, spotykasz się,
              dzielisz z kimś swoje życie, ale nie ma kontaktu fizycznego (jeszcze,
              nigdy????). To jest zdrada, nielojalność małżeńska czy może nic wielkiego?
        • 13monique_n Nango 20.03.07, 23:18
          wiesz, ja od pewnego czasu nie mam juz tego przekonania, co ostalo z
          patriarchalnych stereotypow. Ostatnio z moja sis karmiczna, ktora mnie tu
          wprowadzala (buziaki Pho) dyskutowalysmy o tym, ze zachowania juz nie sa scisle
          przypisane do plci. Jakkolwie bardzo to nas obie zaskakiwalo.
          • nangaparbat3 Re: Nango 20.03.07, 23:24
            Cześć, Monique
            tez obserwuję takie zmiany.
            też mnie zaskakuja - czasem.
            a czasem mam uczucie, ze nie nadążam.
            • 13monique_n Re: Nango 20.03.07, 23:30
              nangaparbat3 napisała:

              > tez obserwuję takie zmiany.
              > też mnie zaskakuja - czasem.
              > a czasem mam uczucie, ze nie nadążam.
              Ja już nie usiłuję. I pozostanę przy mojej wizji kobiecości. Dla siebie. Dla
              osób bliskich wokół. Nie będę udowadniać, czy słuszne, czy nie. Ja wybieram mój
              wzorzec.
              Pozdrawiam gorąco Nango smile
              • nangaparbat3 Monique 20.03.07, 23:34
                Zdaje mi sie, ze w ten weekend wyjatkowo nie pracuję. Moze sie wreszcie
                spotkamy?
                • 13monique_n Re: Monique 20.03.07, 23:36
                  Jestem za smile. Chocby kawa niedluga, czy dobra herbatka. smile
                  • nangaparbat3 :) 21.03.07, 00:53
                    13monique_n napisała:

                    > Jestem za smile. Chocby kawa niedluga, czy dobra herbatka. smile


                    Zadzwonięsmile))
                    • 13monique_n Re: :) 21.03.07, 16:19
                      nangaparbat3 napisała:

                      > Zadzwonięsmile))
                      czekam niecierpliwie. Chyba, że sama wydłubię Twój telefon z maili smile
    • alfa66 Re: wolność sexualna w małżeństwie ??? 24.03.07, 13:39
      Dla mnie taki układ jest nie do przyjęcia. Myślę, że jest możliwy tylko w
      związkach, które nie są oparte na miłości, a jedynie na wspólnych interesach,
      ewentualnie przyjaźni.
      • _lafirynda Re: wolność sexualna w małżeństwie ??? 24.03.07, 20:49
        No jak sie siegnie do listow zony Witkacego lub wspomnien o niej to jasno widac
        ze ona kochala meza, wiec mozna mowic tu o wspolnych interesach

        No ale taki uklad unieszczesliwia na pewno kobiety no i markus ma racje, strona
        ktora wychodzi z taka propozycja mysli tylko o sobie , w dodatku bezmyslnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka