fenix74
30.04.07, 16:11
Witam,
jestem rozwódką od 4 stycznia tego roku.
Rozwód trwał 20 minut i wraz z chwilą odczytania wyroku pojawił się pierwszy
od dwóch lat uśmiech na mojej twarzy.
Mój mąż był alkoholikiem, który stosował przemoc fizyczną i psychiczną na mnie
i moim 2-letnim synku.
Zanim dojrzałam do decyzji o rozwodzie a raczej o podjęciu pierwszych kroków w
tym kierunku minął rok.
Przez dłuższy czas wręcz prosiłam byłego aby przyszedł na wizytę do synka, na
którą do tej pory nie wstawił się.Chodziłam do niego do domu aby on i była
teściowa mieli kontakt z dzieckiem. W rezultacie podziękowali mi w sposób
bardzo bolesny dla mojej duszy. Dostałam wezwanie na rozprawę o ustalenie
kontaktów z dzieckiem. W uzasadnieniu czytam "... od chwili rozwodu
uczestniczka utrudnia mi kontakty z synem..." "... uczestniczka odmawia mi
kontaktów z dzieckiem nawet na korytarzu..." itp.
Nerwy mną targają, łzy same spływają z oczu!!!!
Jak mam udowodnić, że tak nie było, że on jest złym, zakłamanym człowiekiem?
Czy życie po rozwodzie zawsze jest takie trudne? Chciałam tylko spokojnego
życia dla siebie i synka czy to tak wiele?
Czy jest ktoś kto już przeszedł ten etap?
Jak długo można żyć i być prześladowanym, śledzonym przez byłego męża i teściową?