lilianka1999
09.05.07, 05:13
Wczoraj przyszło wezwanie do sądu. Ex podała mojego męża o podwyżkę alimentów.
Swoją drogą długo nie musiałam czekać na jej reakcję;-(((
Ex chce podwyżki o 100% a właściwie chce mieć na papierze to co faktycznie
mój jej płaci. Sytuacjia u nas wygląda tak, że mój mąż zarabia oficjalnie na
rękę około 2000 zł i drugie tyle dorabia nieoficjalnie. Alimentów na dzieci
ma zasądzone po 500 zł na każde i dobrowolnie płaci 1000 zł alimentów na
wieczie niepracującą Ex zonę. Ex wystąpiła o 1000 zł alimentów na każde
dziecko, podała wyliczenia kosztów, dodała że starszy syn ma w tym roku
rozpoczęć naukę w prywatnym gimnazjum (tak, tak..dobrze czytacie,
niepracująca , bez własnych dochodów matka wysyła dziecko do prywatnej
szkoły) Z wyliczeń wynika, że dziecik kosztują ją około 2000 zł co miesiąc a
będą kosztować 2800 ze szkołą.
Teraz mam następujące pytania, czy uważacie, ze jest możliwe, że są
zaakceptuje podwyżkę z takimi wyliczeniami???
Czy fakt że mamy małe dziecko nie powinien raczej być argumentem do obnizenia
alimentów?
I czy można wystąpić o alimenty od własnego męża na wspólne dziecko?
Aaa, czy obciążenia typu gaz, telefony czynsz wchodzą do obiczania zdolności
alimentacyjnej?? Pytam, bo np w banku odejmuje się co miesięczne obciażenia
wyliczając zdolność kredytową. Czy podobnie jest przy alimentach?