Dodaj do ulubionych

Podwyżka alimentów

09.05.07, 05:13
Wczoraj przyszło wezwanie do sądu. Ex podała mojego męża o podwyżkę alimentów.
Swoją drogą długo nie musiałam czekać na jej reakcję;-(((
Ex chce podwyżki o 100% a właściwie chce mieć na papierze to co faktycznie
mój jej płaci. Sytuacjia u nas wygląda tak, że mój mąż zarabia oficjalnie na
rękę około 2000 zł i drugie tyle dorabia nieoficjalnie. Alimentów na dzieci
ma zasądzone po 500 zł na każde i dobrowolnie płaci 1000 zł alimentów na
wieczie niepracującą Ex zonę. Ex wystąpiła o 1000 zł alimentów na każde
dziecko, podała wyliczenia kosztów, dodała że starszy syn ma w tym roku
rozpoczęć naukę w prywatnym gimnazjum (tak, tak..dobrze czytacie,
niepracująca , bez własnych dochodów matka wysyła dziecko do prywatnej
szkoły) Z wyliczeń wynika, że dziecik kosztują ją około 2000 zł co miesiąc a
będą kosztować 2800 ze szkołą.

Teraz mam następujące pytania, czy uważacie, ze jest możliwe, że są
zaakceptuje podwyżkę z takimi wyliczeniami???

Czy fakt że mamy małe dziecko nie powinien raczej być argumentem do obnizenia
alimentów?

I czy można wystąpić o alimenty od własnego męża na wspólne dziecko?

Aaa, czy obciążenia typu gaz, telefony czynsz wchodzą do obiczania zdolności
alimentacyjnej?? Pytam, bo np w banku odejmuje się co miesięczne obciażenia
wyliczając zdolność kredytową. Czy podobnie jest przy alimentach?
Obserwuj wątek
    • pelagaa Re: Podwyżka alimentów 09.05.07, 07:55
      > Ex chce podwyżki o 100% a właściwie chce mieć na papierze to co faktycznie
      > mój jej płaci.

      Czyli tak naprawde NIC to nie zmieni w Waszym budzecie, Twoj maz jakby cos po
      prostu przestanie placic kwoty dobrowolne. Ja na jego miejscu przestalabym
      placic, jesli nawet podwyzka bylaby nizsza niz zadana kwota. Uwazam, ze
      dobrowolnosc nalezaloby uszanowac, a jak ktos nie potrafi to moze na tym
      stracic.

      > Sytuacjia u nas wygląda tak, że mój mąż zarabia oficjalnie na
      > rękę około 2000 zł i drugie tyle dorabia nieoficjalnie.

      Dochody nieoficjalne ciezko jest udowodnic. Jednak jesli on sie przyzna, ze
      placil do tej pory dobrowolnie kwote dwa razy wieksza, nikt nie uwierzy, ze on
      zarabia 2000 zl.

      > dodała że starszy syn ma w tym roku
      > rozpoczęć naukę w prywatnym gimnazjum

      Alimenty zasadza sie na podstawie wydatkow terazniejszych, a nie przewidywanych
      w przyzlosci. To jedno. A drugie to czy Twoj maz zgodzil sie na to gimnazjum,
      bo oamietam, ze pisalas, ze ex z nim o tym rozmawiala. Jesli katagorycznie
      odmowil finansowania tego gimnazjum powinien walczyc, aby tego nie uwzgledniano.

      > Teraz mam następujące pytania, czy uważacie, ze jest możliwe, że są
      > zaakceptuje podwyżkę z takimi wyliczeniami???

      Mysle, ze jezeli oboje przyznaja sie, ze do tej pory on placil jej 2000 zl
      miesiacznie, choc bylo zasadzone 1000 zl, to podwyzka jest mozliwa. Niestety
      czesto za dobre serce trzeba sslono zaplacic. Bronilabym sie jesli juz tym, ze
      placil tej dobrowolny 1000 nie na dzieci, tylko na zone, jesli podwyzszy sad na
      2000 zl przestanie placic na zone, bo przestanie go byc stac, czyli sytuacja
      dzieci nie zmieni sie, bo zona bedzie zyc z pieniedzy zasadzonych na dzieci. No
      chyba, ze rozwod byl z orzekaniem o winie i ona zasadzi alimenty na siebie,
      wtedy to macie zonka, no ale za bledy trzeba poniesc odpowiedzialnosc.

      > Czy fakt że mamy małe dziecko nie powinien raczej być argumentem do obnizenia
      > alimentów?

      Moj ex wystepowal dwukrotnie o obnizke alimentow (ktore byly na poziomie
      zasadzonych Twojemu mezowi), kiedy urodzilo mu sie dziecko. Urodzenie dziecka
      nie bylo dla sadu powodem do obnizenia alimentow. Powodem do obnizenia
      alimentow jest obnzenie kosztow utrzymania uprawnionego do alimentacji, lub
      pogorszenie sytuacji materialnej zobowiazanego do alimentacji. Urodzenie sie
      dziecka to zwiekszenie wydatkow, ale nie pogorszenie sytuacji materialnej samo
      w sobie. Twoj maz nie stracil pracy, nie ucielo mu raczek, nie zachorowal, nie
      zbankrutowal itd...

      > I czy można wystąpić o alimenty od własnego męża na wspólne dziecko?

      Mozna, tylko trzeba pamietac o zdrowym rozsadku. Wiadomo, ze odbedzie sie to na
      zasadzie ugody sadowej. Jesli zgodzicie sie na niemowlaka na kwote wieksza niz
      maz ma zasadzone na starsze dzieci moze to sie stac argumentem do podwyzszenia
      alimentow na starsze dzieci, bo wraz z wiekiem potrzeby rosna.

      > Aaa, czy obciążenia typu gaz, telefony czynsz wchodzą do obiczania zdolności
      > alimentacyjnej?? Pytam, bo np w banku odejmuje się co miesięczne obciażenia
      > wyliczając zdolność kredytową. Czy podobnie jest przy alimentach?

      Nie jest tak jak w banku. Alimenty maja pierszenstwo przed wszystkimi innymi
      zobowiazaniami. Zasadza sie je nawet nie na podstawie udokumentowanych
      dochodow, a na podstawie mozliwosci zarobkowych i na podstawie potrzeb
      uprawnionego. Moim zdaniem jednak prywatne gimnazjum, jesli nie jest to wola
      obojga rodzicow, a na dodtek wychodzi na to, ze dzieci i exzone utrzymuje
      jedyne ojciec/exmaz, nie jest kosztem koniecznym i niezbednym do przezycia
      dziecka. Pamietam jednak, ze miedzy exzona i Twoim mezem byly zawarte jakies
      uklady w zamian za szybki rozwod, wiec wszystko zalezy od ustalen jakie wtedy
      poczynili. I zmiana sytuacji (dziecko) nie powinna wplywac na zmiane
      poczynionych ustalen.
      • lilianka1999 Re: Podwyżka alimentów 09.05.07, 10:30
        pelagaa napisała:

        > Czyli tak naprawde NIC to nie zmieni w Waszym budzecie, Twoj maz jakby cos po
        > prostu przestanie placic kwoty dobrowolne. Ja na jego miejscu przestalabym
        > placic, jesli nawet podwyzka bylaby nizsza niz zadana kwota. Uwazam, ze
        > dobrowolnosc nalezaloby uszanowac, a jak ktos nie potrafi to moze na tym
        > stracic.

        Pelaga, to nieprawda, że nic się nie zmieniło. Doszło nowe duże obciążenie
        finansowe (jak to ochydnie brzmi kiedy się pisze o ukochanym dziecku).
        Mój mąż tez jest ojcem tego dziecka, a nie jest ojcem swojej Ex zony. Uważam,
        że pieniążki należy teraz rozłożyć na 3 dzieci a nie na 2 jak dotychczas. Nie
        ma powodu dla którego jedno dziecko ma być gorzej traktowane niż pozostałe.




        > Dochody nieoficjalne ciezko jest udowodnic. Jednak jesli on sie przyzna, ze
        > placil do tej pory dobrowolnie kwote dwa razy wieksza, nikt nie uwierzy, ze
        on zarabia 2000 zl.

        Mi nie chodzi o to, żeby je zatajać, ale o to że nie jest to dochód "regularyny"
        zwykle tyle dorobi, ale ostatnimi czasy był mniej dyspozycyjny i dostał już
        tylko połowę tej sumy. Z uwagi na zobowiązanie do Ex żony chciał koniecznie na
        mnie wymusić dodanie brakujących pieniędzy - które mi potem odda (hahaha
        kiedy??).

        Ja sie nie poczuwam do płacenia na dorosłą kobietę. A on powinien mieć takie
        wydatki na jakie go stać bez zaorywania się na śmierć.

        Z tym gimnazjum to mój się nie za bardzo zgadza, bo dochodzą oprócz czesnego
        dojazdy albo autobusem albo dowożenie. Mój nie widzi potrzeby dodatkowego
        ryzyka, ze dzieciak gdzieś wpadnie czy coś. Poza tym nie bardzo rozmawiamy na
        ten temat, bo ja jestem zdania, że to niepotrzebny luksus, dla kogoś kto ma
        przecietne wyniki.


        O alimentach na moje dziecko myślę poważnie.
        Chciałabym to tak rozwiązać że z tych 2000 płąconych aktualnie na dzieci (skrót
        myślowy) były nadal płacone, ale na 3 dzieci po równo czyli po 700 zł na każde
        dziecko. Tak byłoby sprawiedliwie.

        • braktalentu Re: Podwyżka alimentów 09.05.07, 11:44
          Tyle, że potrzeby takiego malucha są inne niż potrzeby dzieci starszych.

          Poza tym nie szczególnie dziwię się Twojej Exi. W sytuacji kiedy były mąż
          powiększa rodzinę, lepiej mieć wszystkie ustalenia na papierze, bo nie wiadomo,
          czy pozostali członkowie Jego nowej rodziny będą równie honorowi co On. Do tej
          pory płacił 2000 PLN i po przyklepaniu ugody nadal będzie płacił 2000 PLN -
          wystarczy, że ustali z byłą żoną, że Jej pozew uwzględnia Jego ustne
          zobowiązania względem Niej i jest formą zabezpieczenia umowy którą zawarli
          (szybki rozwód za 1000 PLN miesięcznie - pamiętasz?). Gorzej jeżeli była żona
          uważa, że kasa na dzieci, to na dzieci, a umowa z byłym mężem swoją szosą - tu
          też się Jej nie dziwię - zobowiązała się nie utrudniać za określoną kwotę.
          Biznes to biznes, sorry Winetou-smile.
          Twój Mąż obiecał coś swojej byłej żonie. Nie jest Jej ojcem, ale dane słowo
          sprawia, że ma wobec Niej zobowiązanie i Jej chęć, czy niechęć do pracy nie ma
          tu nic do rzeczy. Troszkę jak z kredytem. Płacisz bez względu na "nowe, duże
          obciążenia".

          Dodam też, że z Twoich postów wynika, że zdecydowałaś się na dziecko z
          porządnym facetem. Gratuluję. W dzisiejszych czasach, człowiek dotrzymujący
          danego słowa (mimo presji najbliższych) nie jest częstym zjawiskiem. Łatwiej
          wszystkim przychodzi szukanie usprawiedliwień, powoływanie się na "dobro
          dzieci" podciąganie każdego świństwa pod "Zdrowy egoizm". Postawa Twojego mężą
          bardzo dobrze wróży na przyszłość Tobie i Waszemu maleństwu. Jak Tatuś coś
          obieca to na pewno nie wystawi do wiatru-smile. Jeszcze raz winszuję wyboru-smile
    • m-jak-magi Re: Podwyżka alimentów 09.05.07, 08:22
      zgadzam sie ze wszystkim co napisala pelagaa - nic dodac nic ujac.
    • mikawi Re: Podwyżka alimentów 09.05.07, 10:07
      Być może eks się boi, że w związku z pojawieniem się dziecka w waszej rodzinie,
      twój mąż przestanie jej płacić ten dobrowolny 1000 zł, dlatego chce mieć na
      papierze całą kwotę, żeby w razie potrzeby bez problemu ją wyegzekwować. Co do
      samej sprawy, jeśli mąż nie akceptuje roszczenia byłej żony, może się bronić
      przed podwyżką zakwestionowaniem szkoły prywatnej, skoro rodziców na nią nie
      stać (a moim zdaniem nie byłoby na nią stać nawet przy alimentach 1000 zł na
      dziecko jesli to jedyne pieniądze na dziecko z racji niepracującej matki). Mąż
      może też złożyć jak najszybciej pozew o obniżenie alimentów, powołując się na
      zmianę sytuacji spowodowanej pojawieniem się trzeciego dziecka, na które
      również ma obowiązek łożyć. Sąd mógłby potraktować ten pozew jako pozew
      wzajemny, wtedy szansa na pozostawienie obecnej wysokości alimentów jest
      większa. A jeśli nie pozew wzajemny o obniżkę, to warto złożyć przynajmniej
      odpowiedź na pozew eksi i tam zawrzeć swoje argumenty.
    • babe007 Re: Podwyżka alimentów 09.05.07, 10:17
      A ja nie dziwię się ex twojego męża. Jest między nimi pewna umowa dotycząca
      wysokości alimentów. Ona, wbrew temu co piszesz, nie chce tej kwoty podnieść,
      chce ją tylko mieć w całości "na papierze". I jak widać całkiem słusznie. Być
      może dotarło do niej pocztą pantoflową, że ich umowa jest solą w oku jego nowej
      partnerce i że prawdopodobne jest iż pod jej wpływem ex-mąż może się z umowy
      przestać wywiązywać.

      PS. Już rozumiem skąd ten negatywny stosunek do prywatnych szkół ;-P. Ciekawa
      jestem jak Ci się zmieni punkt widzenia kiedy zmieni się "punkt siedzenia"
      (twój osesek znajdzie się w wieku przedszkolno-szkolnym)...
      • joanna9969 Re: Podwyżka alimentów 09.05.07, 17:10
        Alez nudne jestescie z ta umowa..
        A czy wy chcialybyscie utrzymywac jakiegos lenia przez cale zycie
        z ktorym nie macie juz nic wspolnego (z dziecmi tak z byla nie).
        Pokazcie mi pracodawce ktory zobowiazuje sie placic wam pensje
        do konca zycia.
        Pozatym to jest tylko negatywne dla ex bo czym dluzej to trwa
        tym ona bardziej sie rozleniwia i nie rozwija .
        Bo rozwoj wynika z potrzeby a jak potrzeby nie ma to nie ma rozwoju.
        A pozatym umowy zawarte w malzenstwie zanikaja z ustaniem tego malzenstwa
        jesli ja zobowiazuje sie ze zawsze bede zmywac naczynia
        to przeciez (w razie rozwodu z chlopem ) nie bede go odwiedzac
        codziennie po obiedzie aby wywiazac sie z naszej umowy.

        • m-jak-magi Re: Podwyżka alimentów 09.05.07, 17:15
          joanna to chyba ty czegos tutaj nie rozumiesz.
          zobowiazania wobec dzieci i bylej zony ma maz lilianki a nie lilianka.
          tak sie akurat sklada ze mezowi lilianki nie przeszkadza ta sytuacja i nie
          zmierza on do zmiany warunkow umowy.
          to tak w skrocie gdybys historii lilianki nie znala....
          • lilianka1999 Re: Podwyżka alimentów 09.05.07, 17:18
            m-jak-magi napisała:

            > joanna to chyba ty czegos tutaj nie rozumiesz.
            > zobowiazania wobec dzieci i bylej zony ma maz lilianki a nie lilianka.
            > tak sie akurat sklada ze mezowi lilianki nie przeszkadza ta sytuacja i nie
            > zmierza on do zmiany warunkow umowy.
            > to tak w skrocie gdybys historii lilianki nie znala....



            Ale Lilianka płaci.... też jakbyś mojej historii nie znała, to Ci przypomnę.
            • m-jak-magi Re: Podwyżka alimentów 09.05.07, 17:25
              to masz lilianko problem z mezem a nie eksia.
        • m-jak-magi dodam jeszcze 09.05.07, 17:18
          ze umowa dotyczyla sytuacji jaka bedzie miala miejsce po ustaniu malzenstwa a
          nie w trakcie jego trwania.
          powolujac sie zatem na twoj przyklad - gdybys zobowiazala sie ze po rozwodzie
          bedziesz bylemu mezowi zmywac naczynia to musialabys odwiedzac go codziennie
          po obiedzie.
    • lilianka1999 Re: Podwyżka alimentów 09.05.07, 10:31
      pelagaa napisała:

      > Czyli tak naprawde NIC to nie zmieni w Waszym budzecie, Twoj maz jakby cos po
      > prostu przestanie placic kwoty dobrowolne. Ja na jego miejscu przestalabym
      > placic, jesli nawet podwyzka bylaby nizsza niz zadana kwota. Uwazam, ze
      > dobrowolnosc nalezaloby uszanowac, a jak ktos nie potrafi to moze na tym
      > stracic.

      Pelaga, to nieprawda, że nic się nie zmieniło. Doszło nowe duże obciążenie
      finansowe (jak to ochydnie brzmi kiedy się pisze o ukochanym dziecku).
      Mój mąż tez jest ojcem tego dziecka, a nie jest ojcem swojej Ex zony. Uważam,
      że pieniążki należy teraz rozłożyć na 3 dzieci a nie na 2 jak dotychczas. Nie
      ma powodu dla którego jedno dziecko ma być gorzej traktowane niż pozostałe.




      > Dochody nieoficjalne ciezko jest udowodnic. Jednak jesli on sie przyzna, ze
      > placil do tej pory dobrowolnie kwote dwa razy wieksza, nikt nie uwierzy, ze
      on zarabia 2000 zl.

      Mi nie chodzi o to, żeby je zatajać, ale o to że nie jest to dochód "regularyny"
      zwykle tyle dorobi, ale ostatnimi czasy był mniej dyspozycyjny i dostał już
      tylko połowę tej sumy. Z uwagi na zobowiązanie do Ex żony chciał koniecznie na
      mnie wymusić dodanie brakujących pieniędzy - które mi potem odda (hahaha
      kiedy??).

      Ja sie nie poczuwam do płacenia na dorosłą kobietę. A on powinien mieć takie
      wydatki na jakie go stać bez zaorywania się na śmierć.

      Z tym gimnazjum to mój się nie za bardzo zgadza, bo dochodzą oprócz czesnego
      dojazdy albo autobusem albo dowożenie. Mój nie widzi potrzeby dodatkowego
      ryzyka, ze dzieciak gdzieś wpadnie czy coś. Poza tym nie bardzo rozmawiamy na
      ten temat, bo ja jestem zdania, że to niepotrzebny luksus, dla kogoś kto ma
      przecietne wyniki.


      O alimentach na moje dziecko myślę poważnie.
      Chciałabym to tak rozwiązać że z tych 2000 płąconych aktualnie na dzieci (skrót
      myślowy) były nadal płacone, ale na 3 dzieci po równo czyli po 700 zł na każde
      dziecko. Tak byłoby sprawiedliwie.
      • agamagda Re: Podwyżka alimentów 09.05.07, 11:12
        Pelaga, to nieprawda, że nic się nie zmieniło. Doszło nowe duże obciążenie
        > finansowe (jak to ochydnie brzmi kiedy się pisze o ukochanym dziecku).
        > Mój mąż tez jest ojcem tego dziecka, a nie jest ojcem swojej Ex zony. Uważam,
        > że pieniążki należy teraz rozłożyć na 3 dzieci a nie na 2 jak dotychczas. Nie
        > ma powodu dla którego jedno dziecko ma być gorzej traktowane niż pozostałe.
        >


        Formalnie, macie prawo wystąpić o obniżenie alimentów. Wasza sytuacja się
        faktycznie zmieniła, a przyjście na swiat dziecka daje podstawę do takiego
        roszczenia. Tyle, ze Wasza Ex, miała chyba jakiś układ ze swoim Ex meżem o ile
        mnie pamieć nie myli? Za szybki rozwód - wyższe alimenty.


        O alimentach na moje dziecko myślę poważnie.
        > Chciałabym to tak rozwiązać że z tych 2000 płąconych aktualnie na dzieci
        (skrót myślowy) były nadal płacone, ale na 3 dzieci po równo czyli po 700 zł na
        każde dziecko. Tak byłoby sprawiedliwie.


        Nie pisz o sprawiedliwości, ale może o uczciwości.
        Uczciwe jest dotrzymywać swoje zobowiązania, nawet jeśli są to tylko ustne
        umowy. Wiedziałaś o istnieniu takiej umowy, co więcej Ty i Twój mąż głównie na
        niej skorzystaliście.
        Wiedziałaś o niej zachodząc w ciążę, wiedziałaś, że gros finansowego utrzymania
        dziecka spadnie na Ciebie. A teraz chcesz zmieniać reguły gry, motywując to
        sprawiedliwością. Zresztą równo nie znaczy sprawiedliwie. Inne są potrzeby
        nastolatka, inne noworodka czy niemowlaka.
      • kasia_kasia13 Lilianko 09.05.07, 11:25
        > Pelaga, to nieprawda, że nic się nie zmieniło. Doszło nowe duże obciążenie
        > finansowe (jak to ochydnie brzmi kiedy się pisze o ukochanym dziecku).
        > Mój mąż tez jest ojcem tego dziecka, a nie jest ojcem swojej Ex zony. Uważam,
        > że pieniążki należy teraz rozłożyć na 3 dzieci a nie na 2 jak dotychczas. Nie
        > ma powodu dla którego jedno dziecko ma być gorzej traktowane niż pozostale.

        > O alimentach na moje dziecko myślę poważnie.
        > Chciałabym to tak rozwiązać że z tych 2000 płąconych aktualnie na dzieci
        (skrót
        >
        > myślowy) były nadal płacone, ale na 3 dzieci po równo czyli po 700 zł na
        każde
        > dziecko. Tak byłoby sprawiedliwie.


        Mam do Ciebie pytanie. Pamietam Twoje posty na starej Nowej rodzince. Jeden
        post dotyczyl tego, ze Twoj maz _nie_ _chcial_ miec dziecka z Toba. Ze
        ustaliliscie przed slubem, ze dzieci miec nie bedziecie, poniewaz on ma
        zobowiazania w stosunku do bylej zony i swoich dzieci, i _nie_ _chce_ _obnizac_
        im standardu zycia. W jaki sposob przekonalas meza kolejnego dziecka? Czy nie
        przypadkiem w taki, ze poniewaz Ty zarabiasz, nie bedzie potrzeby odbierania
        tamtym dzieciom?

        O alimentach na byla zone tez byl watek, Twoj maz tak z nia ustalil, obiecal i
        po prostu dotrzymuje slowa.

        W sumie sie nie dziwie Ex. Bo fakt Pelaga ma sporo racji, ze Twoj M. placil
        dobrowolnie i nalezalo to docenic, ale on nie robil laski, tylko wywiazywal sie
        z umowy. Za to Ty bardzo sie staralas go przekonac, aby jednak zaczal placic
        mniej. Przy takiej Nexi moze chciec miec stan faktyczny na papierze. W sumie
        Exia niemadrze postapila, godzac sie wtedy na taki uklad. W sytuacji gdy Ty
        bylas powodem do odejscia, mogla dostac rozwod z winy Twojego M. i od poczatku
        miala by wszystko na papierze. Poszla mu wtedy na reke, rozwod byl krotszy a
        teraz Nexia ze wszystkich sil usiluje namawiac meza, zeby wycofal sie z
        obietnic.

        I pytanie na koniec, co na to wszystko Twoj maz?
        • agamagda Re: Lilianko 09.05.07, 11:39
          Tak, Kasia zadała bardzo ciekawe pytania...
          • lilianka1999 Zapytam inaczej 09.05.07, 12:20
            Czy uważacie za normalne, że najmłodsze dziecko jest poszkodowane z uwagi na
            kolejności kiedy przyszło na świat.
            I uważam, że teraz nie ma nic do rzeczy umowa Jaką zawarł mój mąż bo sytuacja
            się diametralnie zmieniła.
            • m-jak-magi Re: Zapytam inaczej 09.05.07, 12:27
              to twoj obowiazek lilianko zeby wasze wspolne dziecko nie bylo pokrzywdzone.
              bylas swiadoma pewnych ustalen jakie zostaly zawarte miedzy twoim mezem a jego
              zona - za kase mialas komfort szybkiego rozwodu, znalas rowniez stanowisko meza
              co do posiadania kolejnego potomka - zrobilas jak chcialas, dlatego tez musisz
              zadbac o swoje dziecko respektujac umowe jaka twoj maz zawarl ze swoja pierwsza
              zona.
            • kammik Też zapytam inaczej 09.05.07, 12:39
              Czy uważacie za normalne, że najstarsze dziecko jest poszkodowane z uwagi na
              kolejność kiedy przyszło na świat?
              • agamagda Re: Też zapytam inaczej 09.05.07, 12:58
                Kammik,
                Ty to masz perfidne pytaniasmile)
                • pelagaa Re: Też zapytam inaczej 09.05.07, 13:18
                  > Kammik,
                  > Ty to masz perfidne pytaniasmile)

                  Nooooo i jeszcze wszystkie sa przeciwko erince skierowane, jak twierdzi
                  mangolda tongue_out
              • nzuri Re: Też zapytam inaczej 09.05.07, 13:28
                To zalezy kogo spytasz wink Ale przecież poszkodowaniu starszego nie jest winny
                ojciec tylko pazerna ex, czyż nie?
            • braktalentu Re: Zapytam inaczej 09.05.07, 12:57
              Tak, teraz to łatwo powiedzie, że sytuacja się diametralnie zmieniła, bo rozwód
              jest już orzeczony i Ex nie może się wycofać ze swojej części umowy.
            • nzuri Re: Zapytam inaczej 09.05.07, 13:26
              lilianka1999 napisała:

              > I uważam, że teraz nie ma nic do rzeczy umowa Jaką zawarł mój mąż bo sytuacja
              > się diametralnie zmieniła.

              A on jej obiecywał płacić, czy płacić pod warunkiem, że nic się nie zmieni? Z
              tego co pisałaś umowa była bezwarunkowa. No ale jak napisała Braktalentu, teraz
              Wam może naskoczyć, bo ona ze swej części umowy się wywiązała...
              Nie dziwię się, że te 2000 chce mieć na papierze. Dziwię się, że dotąd nie
              chciała.
              A może po prostu czytuje to forum, wie co piszesz i to ją motywuje do takich
              działań?
              • kammik Re: Zapytam inaczej 09.05.07, 13:37
                > A on jej obiecywał płacić, czy płacić pod warunkiem, że nic się nie zmieni?

                Z pewnością trzymał dwa palce skrzyżowane za plecami ze słynnym "zamawiam na
                syfa!" smile
      • pelagaa Re: Podwyżka alimentów 09.05.07, 12:44
        > Ja sie nie poczuwam do płacenia na dorosłą kobietę. A on powinien mieć takie
        > wydatki na jakie go stać bez zaorywania się na śmierć.

        Zgadzam sie w 100% z tym co napisalas. On pewnie tez, skoro nie chcial miec z
        Toba dziecka. Moze naprawde nie powienien byl go miec, skoro teraz wymuszasz na
        nim zmiane zasad, na ktore sie zgodzil i do ktorych sie zobowiazal.

        Sytuacja zmienila sie poniewaz to TY NACISKALAS na posiadanie dziecka, nie
        dlatego, ze ex chciala, abys je miala. Nie rozumiem dlaczego chcesz obciazac
        obca kobiete odpowiedzialnoscia za nieswoje decyzje. Na jej miejscu nie
        skladalabym pozwu, do momentu, kiedy facet placilby dobrowolnie kase, ZGODNIE Z
        UMOWA, gdyby przestal zapewniam, ze poszlabym do sadu. Zreszta ja na jej
        miejscu nie zgodzilabym sie na rozwod bez orzekania o winie.

        Nie potrafisz lilianka docenic swojego faceta, honor jest dla Ciebie gowno
        warty. Po prostu poza czubkiem wlasnego nosa nic nie widzisz.
        Napisalas gdzies, ze Twoj facet wykazuje psie przywiazanie do ex. Moze on po
        prostu zrozumial, ze zamienil stryjek siekierke na kijek... Moze czasem warto
        sie zastanowic nad swoja postawa, zanim bedzie za pozno na zmiany.
        • lilianka1999 Re: Podwyżka alimentów 09.05.07, 13:17
          Pelaga,
          Nie wytaczaj takich argumentów proszę Cie. Mówi o sytuacji kiedy niepracująca
          krowa od lat ciągnie od nas pieniądze "na dzieci" zyjąć po prostu z nich.
          Umowa umową, a moje dziecko też musi mieć jakiś poziom, a mój mąż też do życia
          musi się ołożyć. On też powietrzem nie żyje, czynsz trzeba opłacić, benzyny do
          samochodu nalać itp. Poziom życia muszą zapewnić oboje rodzice a nie tylko
          zacharowujący sie ojceic
          • pelagaa Re: Podwyżka alimentów 09.05.07, 13:24
            Moje argumenty sa sluszne, dlatego je wytaczam. Ona nie ciagnie na dzieci, na
            dzieci ma zasadzone alimenty, reszte dostaje ZGODNIE z UMOWA z exmezem. Z umowy
            tej ona wycofac sie juz nie moze, bo wyrok jest prawomocny, wiec on nie
            powienin sie z niej wycofywac i z tego, co piszesz ON TO ROZUMIE, a Ty nie.
            Znalas sytuacje, trzeba bylo zgodnie z umowa sprzed slubu nie planowac z nim
            dziecka. No ale jak wszyscy widzimy dla Ciebie umowy sa gowno warte. A potem
            zale i lamenty.

            Pomyslalas co by bylo, jakby ona nie chciala dac mu rozwodu, albo jakby
            orzeczono jego wine? Dala mu rozwod za mozliwosc niepracowania.
            • lilianka1999 Re: Podwyżka alimentów 09.05.07, 13:34
              pelagaa napisała:

              > Moje argumenty sa sluszne, dlatego je wytaczam. Ona nie ciagnie na dzieci, na
              > dzieci ma zasadzone alimenty, reszte dostaje ZGODNIE z UMOWA z exmezem. Z
              umowy
              >
              > tej ona wycofac sie juz nie moze, bo wyrok jest prawomocny, wiec on nie
              > powienin sie z niej wycofywac i z tego, co piszesz ON TO ROZUMIE, a Ty nie.
              > Znalas sytuacje, trzeba bylo zgodnie z umowa sprzed slubu nie planowac z nim
              > dziecka. No ale jak wszyscy widzimy dla Ciebie umowy sa gowno warte. A potem
              > zale i lamenty.
              >
              > Pomyslalas co by bylo, jakby ona nie chciala dac mu rozwodu, albo jakby
              > orzeczono jego wine? Dala mu rozwod za mozliwosc niepracowania.


              Wybacz, powiem tak, gdyby nie chciała dać rozwodu, trwałoby to dłużej , ale
              rozwód by dostał, bo nie mozna go nie dostać. Jego wina, cóż chyba nie byłą
              taka pewna skoro nie poszła na całość w postepowaniu.

              Drugą sprawą o któej chyba jednak wszystkie zapominacie to to, ze mój mąż ma
              zobowiązania wobec Ex i jej dzieci, ale również wobec swojej nowej rodziny.
              Jego zobowiazania to jego zobowiązania, ale jeśli go nie stać na płacenie - tak
              niestety bedzie, bo ja sama z dzieckiem nie zostanę, kiedy on bedzie siedział
              po godzinach czy w weekendy. On zarabia X i z tego musi WSZYSTKIE swoje dzieci
              utrzymać. Powtarzam, ja dorosłej baby utrzymywac nie będę.

              Sądzę, ze gdyby jeszcze ona pracowała, inaczej bym to widziała.
              • kasia_kasia13 Re: Podwyżka alimentów 09.05.07, 13:38

                >
                > Drugą sprawą o któej chyba jednak wszystkie zapominacie to to, ze mój mąż ma
                > zobowiązania wobec Ex i jej dzieci, ale również wobec swojej nowej rodziny.
                > Jego zobowiazania to jego zobowiązania, ale jeśli go nie stać na płacenie -
                tak
                >
                > niestety bedzie, bo ja sama z dzieckiem nie zostanę, kiedy on bedzie siedział
                > po godzinach czy w weekendy. On zarabia X i z tego musi WSZYSTKIE swoje
                dzieci
                > utrzymać.

                Ale Twoj facet zdawal sobie sprawe, ze go nie stac na trzecie dziecko! I dobrze
                o tym wiedzialas.

                >
                > Sądzę, ze gdyby jeszcze ona pracowała, inaczej bym to widziała.

                To czy ona pracuje czy nie, nie ma nic do rzeczy. Umowa umowa.
          • babe007 Re: Podwyżka alimentów 09.05.07, 13:34
            Honey,

            A Ty ciągle swoje. Wiedziałaś jaki jest układ. Wiedziałaś jakimi pieniędzmi
            dysponujesz (bo facet - o zgrozo! - honorowy), i zdecydowałaś się na dziecko.
            Czemu teraz gardłujesz?

            A co do "niepracującej krowy", to ten dodatkowy tysiąc dostaje zgodnie z umową
            (no wiesz, za szybki i bezproblemowy rozwód) DLA SIEBIE. Jeżeli starcza jej na
            życie, to jest to tylko jej prywatną sprawą, czy pracuje, czy nie.
            • lilianka1999 Re: Podwyżka alimentów 09.05.07, 13:37
              babe007 napisała:

              > Honey,
              >
              > A Ty ciągle swoje. Wiedziałaś jaki jest układ. Wiedziałaś jakimi pieniędzmi
              > dysponujesz (bo facet - o zgrozo! - honorowy), i zdecydowałaś się na dziecko.
              > Czemu teraz gardłujesz?
              >

              Moja Miła, nic nie trwa wiecznie a układ się zmienił. Umowa umową ale jeśli
              kogoś już na to nie stać to jest finito, źródełko wyschło. Póki nas było stać
              na luksus "honoru" to nie "gardłowałam". Teraz uważam, ze nas już nie stać.


              > A co do "niepracującej krowy", to ten dodatkowy tysiąc dostaje zgodnie z
              umową > (no wiesz, za szybki i bezproblemowy rozwód) DLA SIEBIE. Jeżeli starcza
              jej na > życie, to jest to tylko jej prywatną sprawą, czy pracuje, czy nie.


              Nie, to nie jest jej prywatna sprawa, bo ja za to płacę i mi się już znudziło.
              • kasia_kasia13 Re: Podwyżka alimentów 09.05.07, 13:40
                > Moja Miła, nic nie trwa wiecznie a układ się zmienił. Umowa umową ale jeśli
                > kogoś już na to nie stać to jest finito, źródełko wyschło. Póki nas było stać
                > na luksus "honoru" to nie "gardłowałam". Teraz uważam, ze nas już nie stać.

                Ty nie masz pojecia, co znaczy slowo honor.

                Wciaz nie odpowiedzials mi na pytanie: jak namowilas meza na trzecie dziecko? A
                moze po prostu "pigulki nawalily"?
              • babe007 Re: Podwyżka alimentów 09.05.07, 13:49
                lilianka1999 napisała:

                > babe007 napisała:
                >
                > > Honey,
                > >
                > > A Ty ciągle swoje. Wiedziałaś jaki jest układ. Wiedziałaś jakimi pieniędz
                > mi
                > > dysponujesz (bo facet - o zgrozo! - honorowy), i zdecydowałaś się na dzie
                > cko.
                > > Czemu teraz gardłujesz?
                > >
                >
                > Moja Miła, nic nie trwa wiecznie a układ się zmienił. Umowa umową ale jeśli
                > kogoś już na to nie stać to jest finito, źródełko wyschło. Póki nas było stać
                > na luksus "honoru" to nie "gardłowałam". Teraz uważam, ze nas już nie stać.
                >

                Czy kiedy decydowałaś się na dziecko ustaliłaś ze swoim mężem, że oto zmienia
                sie sytuacja i od narodzin dziecka on zmniejszy dotychczasowe zobowiązania
                wobec dzici i ex? A może było tak, że on wiedząc, że dziecko kosztuje, a on ma
                takie a nie inne zobowiązania (wywiązywanie się z których jest dla niego sprawą
                honoru) powiedział, że na kolejne dziecko go nie stać. Czy przypadkiem wtedy
                nie twierdziłaś, że "damy radę" i.t.p.? Teraz zaś, korzystając z tego, że
                dziecka "cofnąć" sie nie da wycofujesz się z wcześniejszej umowy?


                > > A co do "niepracującej krowy", to ten dodatkowy tysiąc dostaje zgodnie z
                > umową > (no wiesz, za szybki i bezproblemowy rozwód) DLA SIEBIE. Jeżeli sta
                > rcza
                > jej na > życie, to jest to tylko jej prywatną sprawą, czy pracuje, czy nie.
                >
                >
                > Nie, to nie jest jej prywatna sprawa, bo ja za to płacę i mi się już
                znudziło.

                Nie słonko, za to płaci (tak jak od samego początku) jej były mąż. I zawsze o
                tym wiedziałaś.
              • dyderko Re: Podwyżka alimentów 09.05.07, 14:33
                Lilianko, nie boisz się że on Cię zostawi mówiąc: „Nic nie trwa wiecznie,
                obiecywałem ale układ się zmienił. Radź sobie teraz sama”? Bo ja się boję że
                jeśli do tego dojdzie to będziesz gardłować na „samomamie” na temat tego jaki z
                niego dupek i niesłowny drań.
                Czy Ty nie umiesz dziewczyno wyjść z założenia że jak ktoś wobec kogoś tak i do
                Ciebie będzie się zachowywał? Czy nie jest dla Ciebie w żadnym stopniu istotne
                jak ten człowiek będzie się zachowywał wobec Ciebie jak jego miłość wygaśnie?
    • m-jak-magi lilianko 09.05.07, 14:57
      jesli 10 osob mowi ci ze cos jest czerwone a ty z uporem maniaka twierdzisz ze
      niebieskie to kto twoim zdaniem jest daltonista??
      forsujesz swoja teorie podpierajac sie argumentami ktore nie docieraja do
      zadnej z nas - z tej prostej przyczyny ze nie sa naszym zdaniem sluszne.

      dalsza dyskusja to bezowocne bicie piany.
      pojecie bezterminowe zobowiazanie ma prosta definicje.
      zastanawia mnie tylko fakt iz pisalas w innym poscie ze twoj malzonek nie robi
      z tego problemu i dalej deklaruje ze bedzie sie ze zobowiazania wywiazywal.
      widzac jednak twoja postawe - rozumiem eksie doskonale.
      skoro nazywasz ja krowa - pozwol ze wejde w jej buty i powiem: gowno ci droga
      pani do tego na co ida pieniadze. twoj malzonek do takiej kwoty sie zobowiazal
      i nic nikomu do tego na co te pieniadze ida. zreszta z tego co czytam dzieci
      nie narzekaja ani na glod ani na chlod - a ich matka zdaje sie byc zapobiegliwa
      osoba, dbajaca o wyksztalcenie swoich dzieci, a ze za pieniadze twojego meza ??
      no coz dzieci te pojawily sie na swiecie dzieki niemu poniekad wiec.....

      chcialas dziecko mimo iz twoj maz zdajac sobie sprawe z ciazacych na nim
      obciazen finasowych dziecka nie chcial.
      w takiej sytuacji mialas 2 wyjscia:
      - zwiazac sie z mezczyzna ktory dziecka chce
      - splodzic dziecko z tym co nie chce i poniesc tego konsekwencje.

      ty wybralas 3cia opcje ktora do zadnej z nas nie przemawia.

      jesli szukasz poklasku to formuuj takie posty bezposrednio do mangoldy - tutaj
      mozesz liczyc na 100% poparcia - czerwone dla mangoldy rowniez jest niebieskie.
    • natasza39 Strasznie jestem ciekawa która przegra:) 09.05.07, 15:02
      Wiesz lilianko, że to co chcesz teraz zrobić, to próba sił i tego która z Was
      (ex czy next) zna bardziej Twojego M?
      Jesli ona go zna lepiej, to on się z umowy nie wycofa. Jesli jednak Ty, to się
      wycofa.
      A zatem odpowiedz sobie na pytanie? (wiem że trudne)
      Czy mój facet jest człowiekiem honoru?
      Jesli tak to przegrałaś. Straci do ciebie cały szacunek. Dla człowieka honoru
      umowa i obietnica jest świętością. Każdy kto go namawia do złamania danego
      słowa jest szmaciarzem.
      Osobiście mam taki honorowy egzemplarz w domu i nigdy nie przyszłoby mi do
      głowy podważać jego obietnice, czy ustalenia. Choćby skały srały!
      Owszem jeśli pyta mnie "before" mogę mu doradzić, podpowiedzieć pewne
      rozwiązania wyjścia z sytuacji, rozważyć za i przeciw.
      Do raz podjętych jednak decyzji, a szczególnie przy moim udziale doradczym
      nigdy jednak nie ważyłabym się jednak wtrącać i ich zmieniać.
      Sama zreszta jestem taka sama i swoje zobowiązania, pomimo zmiany sytuacji,
      również wypełniam i innym do tego wara, bo to sprawa MOJEGO honoru.
      To bardzo trudne do pojęcia w dzisiejszym świecie, gdzie każdą umowę, nawet
      międzynarodową, można zmienić, renegocjować i podważać. W świecie, gdzie
      wszystko mozna kupić, albo sprzedać. W świecie, gdzie przyzwoitość nazywana
      jest "frajerstwem", a egoizm jest uważany za coś zdrowego i pożądanego.
      Honor jest w tym świecie czymś co reszta tego surwiałego świata nie pojmuje, bo
      ani się go kupić nie da, ani na nic zamienić. On po prostu jest
      • nzuri Re: Strasznie jestem ciekawa która przegra:) 09.05.07, 15:46
        Ty wiesz Natasza, lilianka nie ma honoru ona ma "honor", który w dodatku jest
        luksusem, na który ich teraz nie stać.
        Ja wiem, że są tacy ludzie, ale pomimo tej wiedzy ciężko mi w to uwierzyć.
        Swoją drogą ciekawa jestem jak podejdzie do tego facet lilianki.
    • zielnaa Re: Podwyżka alimentów 09.05.07, 15:14
      lilianka1999 napisała:

      > Wczoraj przyszło wezwanie do sądu. Ex podała mojego męża o podwyżkę alimentów.

      > Ex chce podwyżki o 100% a właściwie chce mieć na papierze to co faktycznie
      > mój jej płaci.



      a w następnym poście:
      >Z uwagi na zobowiązanie do Ex żony chciał koniecznie na
      >mnie wymusić dodanie brakujących pieniędzy - które mi potem odda (hahaha
      >kiedy??).

      chili mąż wie czego chce i będziesz lilianko musiała przyzwyczaić się do mysli,
      że w sądzie Twój mąż przystanie na wniosek eksmałżonki. Najwyraźniej uważa, ze
      nadal stać go na honor, mimo, ze Ty masz ta ten temat inne zdanie. A to kończy
      wszelkie dyskusje.

      BTW wg mnie obniżanie alimentów tylko dlatego, ze tacie urodziło sie dziecko
      jest mniej wiecej tak samo sensowne, jak podwyższanie alimentów, bo dziecko
      urodziło się mamie (ofkors w sytuacji, gdy byłe wink dzieci są "przy mamie")
      a.
      • mangolda Re: Podwyżka alimentów 09.05.07, 16:00
        > BTW wg mnie obniżanie alimentów tylko dlatego, ze tacie urodziło sie dziecko
        > jest mniej wiecej tak samo sensowne, jak podwyższanie alimentów, bo dziecko
        > urodziło się mamie (ofkors w sytuacji, gdy byłe wink dzieci są "przy mamie")


        absolutnie nie masz racji: ojciec dzieli to, co ma pomiędzy wszystkie swoje
        dzieci, natomiast matka domagając się DODATKOWYCH pieniędzy robi to aby
        podnieść swój poziom życia.

        co do Lilianki to faktycznie bez sensu, aby jej mąż inwestował w byłą rodzinę.
        • chalsia Re: Podwyżka alimentów 09.05.07, 16:05
          pogadajcie se Mangolda z Lilianką na privie - pasujecie so siebie jak ulał.
          Choc taki pożytek z forum dla Was obu będzie.
          Chalsia
      • mikawi Re: Podwyżka alimentów 09.05.07, 16:06
        > chili mąż wie czego chce i będziesz lilianko musiała przyzwyczaić się do
        mysli,
        > że w sądzie Twój mąż przystanie na wniosek eksmałżonki. Najwyraźniej uważa, ze
        > nadal stać go na honor, mimo, ze Ty masz ta ten temat inne zdanie. A to kończy
        > wszelkie dyskusje.


        zapewne tak będzie, szkoda tylko że jego honor ogranicza się tylko do
        zobowiązań wobec byłej żony, a bez żenady pozwala mu na wyciąganie pieniędzy na
        SWOJE zobowiązania od lilianki i w tej materii radzilabym liliance twarde veto.
        Facet wziął na siebie zobowiązania, to niech je teraz realizuje, ale za swoje.
        • zielnaa Re: Podwyżka alimentów 09.05.07, 16:59
          mikawi napisała:

          > zapewne tak będzie, szkoda tylko że jego honor ogranicza się tylko do
          > zobowiązań wobec byłej żony, a bez żenady pozwala mu na wyciąganie pieniędzy na
          >
          > SWOJE zobowiązania od lilianki i w tej materii radzilabym liliance twarde veto.
          >
          > Facet wziął na siebie zobowiązania, to niech je teraz realizuje, ale za swoje.


          mhm, zgadzam się. Jednakowoż ciekawa jestem odpowiedzi na pytanie, które wyżej
          zadała kasia_kasia, a na które lilianka unika odpowiedzi.

          "...Pamietam Twoje posty na starej Nowej rodzince. Jeden
          post dotyczyl tego, ze Twoj maz _nie_ _chcial_ miec dziecka z Toba. Ze
          ustaliliscie przed slubem, ze dzieci miec nie bedziecie, poniewaz on ma
          zobowiazania w stosunku do bylej zony i swoich dzieci, i _nie_ _chce_ _obnizac_
          im standardu zycia. W jaki sposob przekonalas meza kolejnego dziecka? Czy nie
          przypadkiem w taki, ze poniewaz Ty zarabiasz, nie bedzie potrzeby odbierania
          tamtym dzieciom?..."
          ja też te posty pamiętam...

          poza tym:
          lilianka napisała, że:
          >...Jego zobowiazania to jego zobowiązania, ale jeśli go nie stać na płacenie - tak
          niestety bedzie, bo ja sama z dzieckiem nie zostanę, kiedy on bedzie siedział
          po godzinach czy w weekendy....<

          czyli to ona najnormalniej w świecie nie zgadza się, żeby on na zwiększone
          potrzeby WSZYSTKICH swoich dzieci zarabiał. Bo ona sama z dzieckiem nie
          zostanie. Bez komentarza.
          a.
          • lilianka1999 Re: Podwyżka alimentów 09.05.07, 17:17
            A dlaczego mam siedzieć sama w domu z dzieckiem?
            Tak się skłąda, ze ja w tej chwili utrzymuję w wiekszej części i dom, i JEGO
            dziecko.Hola, hola, wystarczy tej dobroci moim kosztem.
            Dlaczego moje dziecko ma mieć wiecznie nieobecnego ojca, mojego mężą
            podkreślam? Żeby wiecej pracował i oddawał pół pensji tamtej rodzinie?

            Dziecko poza tym jest dziś na świecie i nic tego nie zmieni.
            Co Zielena czy Kasia - chcecie moją córeczkę usunąć czy zabić żeby tylko
            tamtej rodzince się poziom nie obniżył??

            Jesteście chore
            • zielnaa Re: Podwyżka alimentów 09.05.07, 17:21
              lilianka1999 napisała:


              > Co Zielena czy Kasia - chcecie moją córeczkę usunąć czy zabić żeby tylko
              > tamtej rodzince się poziom nie obniżył??
              >
              > Jesteście chore


              składam to na karb buzujących w Tobie hormonów. I wybaczam haniebną supozycję.
              Nie musisz przepraszać.
              a.
            • agamagda Re: Podwyżka alimentów 09.05.07, 17:49
              Trochę przeginasz!

              Kasia i Zielnaa nic takiego nie sugerują, a faktem jest, że ktoś samodzielnie a
              nie wspólnie zadecydował o tym dziecku.
              • mikawi Re: Podwyżka alimentów 10.05.07, 09:34
                agamagda napisała:

                > Trochę przeginasz!
                > Kasia i Zielnaa nic takiego nie sugerują, a faktem jest, że ktoś samodzielnie
                > a nie wspólnie zadecydował o tym dziecku.

                Czy samodzielnej mamie, którą facet zostawił na wieść o ciąży, bo "on nie
                chciał mieć dziecka" też napiszesz, że skoro sama zadecydowała o dziecku, to
                niech da chłopu spokój, czy raczej doradzisz jak ze skur... ściągnąc alimenty?

                Pomijając wszystkie argumenty o umowie męża z eks żoną, co do których
                zasadniczo się zgadzam, nie widzę powodów, aby mąż lilinaki był zwolniony z
                OBOWIĄZKU współutrzymywania ich dziecka i a lilianka nie miała PRAWA tego
                obowiązku egzekwować. Skoro facet tak bardzo nie chciał mieć więcej dzieci, to
                trzeba mu było nie uprawiać seksu. A skoro go uprawiał - musiał brać pod uwagę
                i takie konsekwencje (swoją drogą, ciekawe czy sam się bardzo starannie
                zabezpieczał?). Fakt jest taki, że ma dwoje dzieci na utrzymaniu z poprzedniego
                małżeństwa oraz byłą żonę, wobec której ma zobowiązania finansowe, ale od teraz
                ma również trzecie dziecko, wobec którego ma TAKIE SAME OBOWIĄZKI. Lilianka
                powinna odpuścić rozstrząsanie za co eksia żyje i jak jej to obniżyć, bo szkoda
                na to pary. Lilianka powinna konekwentnie egzekwować od męża wypełnianie
                zobowiązań wobec wspólnego dziecka, nie zgadzać się na dokładanie do zobowiązań
                wobec byłej żony, bo mąż dorobił mniej w danym miesiącu, nie dawać kasy
                przeznaczonej na łóżeczko na czesne pasierba itd, itp. Niech mąż się głowi jak
                wywiązać sie honorowo ze WSZYSTKICH SWOICH zobowiązań.
                • nzuri Re: Podwyżka alimentów 10.05.07, 09:50
                  mikawi napisała:

                  Niech mąż się głowi jak
                  > wywiązać sie honorowo ze WSZYSTKICH SWOICH zobowiązań.

                  Zgadzam się z tym bezwzględnie. Lilianka jednak takiemu rozwiązaniu jest
                  przeciwna.
                • chalsia Re: Podwyżka alimentów 10.05.07, 11:05
                  > na to pary. Lilianka powinna konekwentnie egzekwować od męża wypełnianie
                  > zobowiązań wobec wspólnego dziecka, nie zgadzać się na dokładanie do
                  zobowiązań
                  >
                  > wobec byłej żony, bo mąż dorobił mniej w danym miesiącu, nie dawać kasy
                  > przeznaczonej na łóżeczko na czesne pasierba itd, itp. Niech mąż się głowi
                  jak
                  > wywiązać sie honorowo ze WSZYSTKICH SWOICH zobowiązań.


                  ależ zgadzam się, ale Lilianka się nie zgadza, bowiem wywiązywanie przez jej
                  męża ze wszystkich tcy finansowych obowiązków wiązałoby się z jego dodatkową
                  pracą czyli większą nieobecnością w domu A NA TO Lilianka się nie zgadza.
                  Czyli jak małe dziecko ona chce zjeść ciastko i miec ciastko.

                  Szkoda, ze dziecko ma dziecko.
                  I szkoda mi je męża - wkopał się po uszy w swoim drugim związku, jak to mówią -
                  zamienił stryjek siekierkę na kijek.
                  Chalsia
                • agamagda Re: Podwyżka alimentów 10.05.07, 11:20
                  > Czy samodzielnej mamie, którą facet zostawił na wieść o ciąży, bo "on nie
                  > chciał mieć dziecka" też napiszesz, że skoro sama zadecydowała o dziecku, to
                  > niech da chłopu spokój, czy raczej doradzisz jak ze skur... ściągnąc alimenty?


                  Mikawi, nie widzisz róznicy sytuacji kobiety w ciąży, którą facet "zostawił", a
                  sytuacji kiedy, ktoś decyduje się z premedytacją na zajście w ciążę licząc że
                  potomek bedzie utrzymywany kosztem obnizenia alimentów na dzieci z poprzedniego
                  zwiazku.

                  Jeśli nie widzisz to Ci współczuję.
                  • mikawi Re: Podwyżka alimentów 10.05.07, 11:31
                    jeśli ten facet twierdził, że dzieci nie planuje a jak parterka zaszła w ciąże
                    to ją zostawia "bo nie taka była umowa" - to nie, nie widzę różnicy. Planował,
                    czy nie - ciąża jest, jako naturalna konsekwencja uprawiania seksu i teraz jako
                    ojciec ma obowiązek to dziecko utrzymywać. A jak to zrobi to jego sprawa, skoro
                    wiedział, że jakby co, nie podoła nowym zobowiązaniom, trzeba było wypić
                    szklankę wody. Napisze jeszcze raz - liliankę powinny przestać obchodzić
                    alimenty męża na dzieci i jego eks, ale powinna wyraźnie mężowi uświadomić jego
                    zobowiązania wobec wspólnego dziecka, żeby mąż miał wszystkie okoliczności na
                    uwadze. A potem te zobowiązania egzekwować. Tak samo jak to robi była żona.
                    • kasia_kasia13 Re: Podwyżka alimentów 10.05.07, 11:54
                      mikawi napisała:

                      > jeśli ten facet twierdził, że dzieci nie planuje a jak parterka zaszła w
                      ciąże
                      > to ją zostawia "bo nie taka była umowa" - to nie, nie widzę różnicy.

                      A ja widze roznice. Miedzy ciaza z autentycznej wpadki, kiedy faktycznie
                      antykoncepcja nawalila. Mimo iz nie chcieli miec dzieci, dziecko jest. A
                      sytuacja, kiedy partnerka "zapomiala" pigulki. A jesli parterka jest zona, to
                      dla mnie jest to juz w ogole porazka, bo w koncu do zony ma sie wiecej zaufania
                      niz do mniej lub bardziej "stalej" partnerki (kiedy to powinno sie zakladac
                      gunke ZAWSZE).


                      >Planował,
                      > czy nie - ciąża jest, jako naturalna konsekwencja uprawiania seksu i teraz
                      jako
                      >
                      > ojciec ma obowiązek to dziecko utrzymywać.

                      Ano ma. Co nie zmienia faktu, ze Lilinka postapila w sposob obrzydliwy.

                      >A jak to zrobi to jego sprawa, skoro
                      >
                      > wiedział, że jakby co, nie podoła nowym zobowiązaniom, trzeba było wypić
                      > szklankę wody.

                      Trzeba bylo! Faktycznie powinien byl nie uprawiac seksu z wlasna zona, a juz na
                      pewno teraz przestac, bo kto wie, moze Lilianka sobie wymysli, ze chce miec
                      dwojke dzieci. Dlaczegi nie? Exia ma dwojke to Lilinka tez ma "prawo". Ciekawe
                      co Lilinka by powiedziala na calkowita absytnecje seksualna?
                      • kasia_kasia13 PS 10.05.07, 11:58
                        > >
                        > >Planował,
                        > > czy nie - ciąża jest, jako naturalna konsekwencja uprawiania seksu i tera
                        > z
                        > jako
                        > >
                        > > ojciec ma obowiązek to dziecko utrzymywać.
                        >
                        > Ano ma. Co nie zmienia faktu, ze Lilinka postapila w sposob obrzydliwy.

                        Jeszcze jedna sprawa. Nie wiemy do konca, Lilianka unika odpowiedzi, jak to
                        bylo z tym dzieckiem. Wciaz istnieje opcja, ze facet sie faktycznie na to
                        zdecydowal. Byc moze Lilianka zapewnila go, ze nie szkodzi, iz on ma
                        obciazenia, bo ona jest poniesc sama finansowe koszty.
                    • chalsia Re: Podwyżka alimentów 10.05.07, 12:05
                      > szklankę wody. Napisze jeszcze raz - liliankę powinny przestać obchodzić
                      > alimenty męża na dzieci i jego eks, ale powinna wyraźnie mężowi uświadomić
                      jego
                      >
                      > zobowiązania wobec wspólnego dziecka, żeby mąż miał wszystkie okoliczności na
                      > uwadze. A potem te zobowiązania egzekwować. Tak samo jak to robi była żona

                      dziad swoje, baba swoje smile))

                      Mikawi, czy Ty nie doczytałaś, że Lilianka NIE ZGADZA się, by jej mąż podjął
                      dodatkowe wysiłki mające na celu zarobienie więcej, tak by mógł odpowiednio
                      dokładac sie do ich wspólnego dziecka?
                      Chalsia
                    • dyderko Re: Podwyżka alimentów 10.05.07, 12:09
                      Mikawi, żyjemy w takich czasach że ciąża nie jest taką całkiem naturalną
                      konsekwencją uprawiania seksu (zwłaszcza w wieloletnim związku i gdy kobieta
                      jest jeszcze sporo przed menopauzą). Ja nie twierdzę, że nie zdarzają się
                      wpadki ale trudno mi uwierzyć że tylko „wpadła” kobieta która chce mieć dziecko
                      wbrew woli partnera. I jakoś nie mogę odsądzić od czci i wiary faceta który
                      ufał swojej partnerce, a jak byś Ty się czuła jakby Twój mąż mimo Twoich
                      zapewnień że panujesz nad sytuacją stosował jakieś dodatkowe sposoby bo on chce
                      mieć swoją pewność? Mąż Lilianki, po jej zaciążeniu, wcale jej nie zostawił
                      tylko trwa przy niej (jeśli robi mu takie jazdy to chyba wbrew zdrowemu
                      rozsądkowi) i próbuje wywiązać się ze wszystkich zobowiązań (choć niektóre mu
                      narzucono, wbrew jego woli i obawom że nie podoła). Lilianka związała się z
                      mężczyzną o takich a nie innych obowiązkach i możliwościach. Powinna brać je
                      pod uwagę i przy wchodzeniu w związek i przy „robieniu dziecka”, a ona teraz
                      się zachowuje jak to często zdarza się byłym żonom, które wiedziały z kim się
                      wiążą, wiedziały komu rodzą dziecko a potem uważają że dziecko ma takie a nie
                      inne potrzeby i ich nie obchodzi jak sobie ten łajdak poradzi, to jego problem,
                      może go nawet nexia utrzymywać. Poza tym Lilianka chce by dzieci które już
                      były, już istniały gdy weszła w ten związek, a także była żona jego faceta
                      zniknęły ze swoimi potrzebami w momencie gdy ona i jej dziecko rozpoczęły życie
                      w tej rodzinie – jej mąż ma przynosić wystarczające środki do domu bo ona i
                      dziecko mają potrzeby ale nie może zbyt dużo czasu poświęcać dorabianiu bo ich
                      potrzeby to także jego obecność, żeby tego dokonać to on według niej musi
                      odebrać dzieciom i żonie to co im przysługuje (czy to w formie darowizny czy w
                      formie ustnie umówionej renty).
                      • mikawi Re: Podwyżka alimentów 10.05.07, 12:23
                        masz racje i ja się z tym w pełni zgadzam, dlatego wyraźnie piszę co ja radzę
                        liliance (to tez odpowiedź chalsi) - widzę, że lilianka i chciałaby mieć
                        ciastko i je zjeść (męża w domu i odpowiednią ilość pieniędzy) ale tak się nie
                        da, nawet w pełnych rodzinach. Dlatego RADZĘ liliance, żeby odpuściła szarpanie
                        się i zastanawianie nad pieniędzmi byłej żony, zwłaszcza, że jak wnioskuję, mąż
                        ma inne zapatrywanie na ten temat. Ale mąż musi wiedzieć, że jak się podjął
                        tych zobowiązań to będzie je musiał wypełniać sam, a nie oczekiwać że mu
                        lilianka dołozy do alimentów na byłą żonę, czy zwolni z wydatków na wspólne
                        dziecko. Musi mieć świadomość wszystkich swoich zobowiązań a nie tylko
                        dotychczasowych. Lilianki prawo oczekiwać wsparcia ze strony męża, a jego
                        obowiązek tego wsparcia udzielić - tyle tylko, że i lilianka MUSI się
                        zdecydować - czy chce męża na codzień w domu, czy chce, żeby mąż zapewnił i jej
                        dziecku odpowiedni poziom życia, co się będzie nieuchronnie wiązało z pracą.
                        • babe007 Re: Podwyżka alimentów 10.05.07, 12:49
                          Zgadzam się!
                        • lilianka1999 Re: Podwyżka alimentów 10.05.07, 13:06
                          Moje drogie panie,
                          Dotychczas, nie było żadnych kłopotów ze mną.
                          Mąż wybywał na weekendy z domu, - kontakty z dziećmi, z którymi ja nie mam
                          kontaktu na życzenie Ex. Dobra.
                          Mąż płacił CAŁĄ swoją pensję, a na nasz dom dopiero dorabiał - Dobra,
                          Mąż oddał kiedy ja byłam w ciąży Exiowej nasz wspólny samochód bo tamta musiała
                          dojerzać - Dobra,
                          Maż dużo iwęcej pracuje żeby zarobić na dwa domy - dobra


                          Ale są granice na wszystko. Nikt nie moze wymagać, abym ja teraz sponsorowała
                          kosztem czasu MOJEJ rodziny I kosztem mOIVH finansów tamte dzieci i tamtą żonę.
                          • dyderko Re: Podwyżka alimentów 10.05.07, 13:26
                            Piszesz że nie masz kontaktu z dziećmi exi... To skąd się wziął
                            wątek „Lolitka”? A wątek o niegrzecznych dzieciach eksi na starym forum?
                            Nie znosisz tych dzieci, my to wiemy. Poza tym na podstawie scysji o
                            przytulanie małej do ojca możemy wnioskować że dajesz to mocno do zrozumienia
                            (bo nawet jeśli myślisz że zawalczyłaś o jakieś morale to matka dziecka ma
                            prawo odbierać to jako chęć odepchnięcia jej córki od ojca dziecka). Wybacz,
                            jeśli nie chce Waszych kontaktów, to choć uważam że bardzo źle robi, to jestem
                            w stanie ją zrozumieć.

                            Akurat kwestia samochodu była jedną z niewielu gdy byłam całkowicie po Twojej
                            stronie, ale to była chyba pierwsza i ostatnia...
                            • tautolog Re: Podwyżka alimentów 10.05.07, 13:33
                              Koleżanka grzebie w wyszukiwarce, zatem stanie się niechybnie bohaterem kolejnej
                              pseudoopowiastki.
                              • natasza39 Re: Podwyżka alimentów 10.05.07, 15:24
                                tautolog napisał:

                                > Koleżanka grzebie w wyszukiwarce, zatem stanie się niechybnie bohaterem
                                kolejne
                                > j
                                > pseudoopowiastki

                                Raczej ma dobra pamięć.
                                Wyszukiwarka na nic się przecież nie zda, jak tamtego forum juz nie ma.
                                Lolitka natomiast to świeżynka i wisi zaraz pod tym watkiem
                          • agamagda Ale jakie Ty widzisz wyjscie z tej sytuacji? 10.05.07, 13:40
        • lilianka1999 Re: Podwyżka alimentów 09.05.07, 17:11
          zapewne tak będzie, szkoda tylko że jego honor ogranicza się tylko do
          > zobowiązań wobec byłej żony, a bez żenady pozwala mu na wyciąganie pieniędzy
          na
          >
          > SWOJE zobowiązania od lilianki i w tej materii radzilabym liliance twarde
          veto.
          >
          > Facet wziął na siebie zobowiązania, to niech je teraz realizuje, ale za
          swoje.
          >


          Dzięki Mikawi, w końcu głos rozsądku. Tyle tu się mówi o honorze zobowiązaniach
          wobec Ex, która w końcu nie pracuje i żyje na koszt swoich ale i teraz mojego
          dziecka, a żadna z Pań nie zauważyła, że on ma też zobowiązania wobec NASZEGO
          dziecka. Zobowiazania prosze Pań, nie tylko finansowe, ale też obecności i
          pomocy. Jak bedzie zasówał w nadgodzinach, w każdy weekend widywał się BEZE
          MNIE, bo Ex sobie tak życzy, z tamtymi dziećmi to kiedy znajdzie czas na nasze
          dziecko??? Honor, zobowiazanie, a ja Wam odpowiem ODPOWIEDZIOLANOSC i ROZSADEK.

          Kiedy zmniejszają sie dochody, lub zwiększają zobowiazańia w pełnych rodzinach
          też robi się oszczędnosci a niepracująca dotąd kobieta idzie do roboty.
          • agamagda Re: Podwyżka alimentów 09.05.07, 17:47
            Lilianka,
            Powiem Ci pewien komunał, który w twoim przypadku sprawdza się jak ulał.
            Wiedziały gały, co brały i na jakich warunkach.
            Powiem Ci coś, uważam, ze postawienie komuś warunku, że nie będzie miał dzieci,
            kiedy samemu się już je ma jest nie do końca w porządku. To jest odmawianie
            elementarnego prawa kobiecie, i dla mnie osobiście byłoby to nie do
            zaakceptowania.
            Sądzę, że jeśli mój M, upierałby się przy nim, odeszłabym. Uważam, ze nie mozna
            komuś narzucać, dziecka skoro on go nie chce.
            To właśnie jest kwestia uczciwości.

            Ale.... no właśnie, Ty zaakceptowałaś taki warunek, a potem zmieniłaś warunki
            umowy, Teraz żądasz od wszystkich wokół żeby to zaakceptowali i bez szemrania
            zrezygnowali ze swoich zobowiązań, czy z poziomu życia jaki w jakimś sensie im
            się należy.

            Zastanów się do czego Ty prowadzisz swoim działaniem??
      • joanna9969 Re: Podwyżka alimentów 09.05.07, 17:42
        porownanie jest bez sensu
        utrzywywac dzieci (wszystkie swoje dzieci )maja rodzice
        a tata nowego dziecka mamy rodzicem nie jest

        BTW wg mnie obniżanie alimentów tylko dlatego, ze tacie urodziło sie dziecko
        > jest mniej wiecej tak samo sensowne, jak podwyższanie alimentów, bo dziecko
        > urodziło się mamie (ofkors w sytuacji, gdy byłe wink dzieci są "przy mamie")
        > a.
        • zielnaa Re: Podwyżka alimentów 09.05.07, 17:54
          nie jest bez sensu. Od tego, że urodziło się mamie nowe dziecko uzasadnione
          potrzeby życiowe starszych dzieci nie zmalały. Możliwy wkład finansowy w
          utrzymanie starszych dzieci jest mniejszy (bo pensję mama ma tę samą, a dzieci
          więcej), więc różnicę powinien dopłacić tata starszych dzieci - nie chce chyba,
          żeby pogorszył im się poziom życia wink. Co więcej, mama może pójść na
          wychowawczy i wtedy jej zarobki wyniosą równe zero. Ciekawe, kto wtedy poniesie
          koszty utrzymania starszych dzieci? Ich tata? chłe, chłe, chłe.

          oczywiście to wszystko to żart, gorzki, ale tylko żart. Albo koszmar senny
          niektórych macoch...
          a.
          • joanna9969 Re: Podwyżka alimentów 09.05.07, 18:01
            zakladajac ze poczecie tego trzeciego dziecka nie bylo niepokalane ..
            przpraszam jesli urazilam czyjes uczucia religijne ..
            to ma ono dwoje rodzicow a jakze i tatusia nr2 ktory ma obowiazek
            pokryc zapotrzebowania pociechy ..
            tata nr 1 utrzymuje tylko SWOJE dzieci
            • zielnaa Re: Podwyżka alimentów 09.05.07, 18:12
              "...tata nr 1 utrzymuje tylko SWOJE dzieci..."
              -
              mhhhm, miło że się zgadzasz smile, a skoro ich poziom życia się obniżył, bo mama
              nr 1 urodziła im rodzeństwo (a każdy rodzic musi utrzymać SWOJE dzieci, więc
              mama swój dochód dzieli nie na x, tylko na x+1) to tata nr 1 powinien SWOIM x
              dzieciom ten niedobór wyrównać. No, bo chyba nie będziemy wymagać tego od taty
              nr2? Tata nr 2 utrzymuje tylko swoje nowo narodzone dziecko pół na pół z jego
              mamą (czyli mama nr 1).
              Bo chyba zgodzisz się, że tata nr1, który obniża alimenty po urodzeniu potomka
              (ponieważ ma teraz więcej dzieci na utrzymaniu) przerzuca te koszty na mamę nr1?

              nie widzisz analogii?
              a.
              • joanna9969 Re: Podwyżka alimentów 09.05.07, 19:21
                Widze analogie
                Tata ktoremu rodzi sie nowy dzidzius ,podobnie jak i
                mamusia w analogicznej sytuacji musi, swoj dochod podzelic
                teraz nie na x tylko na x+1 liczbe dzieci .
                Widzisz nie ma to jak jasno cos napisac.
                • mrs_ka Re: Podwyżka alimentów 09.05.07, 19:47
                  Lilianko, Twoja sprawa jesty omawiana na tych forach od dawna. Sadze, ze
                  doskonale znasz opinie wielu forumowiczek, a mimo to wciaz uparcie z uzyciem
                  coraz to nowych sztuczek erystycznych usilujesz wydobyc od nas zapewnienie, ze
                  robisz ok.
                  Nie, wg mnie robisz mocno nie ok.
                  Po pierwsze: Twoj chlop dostal rozwod bez orzekania o winie z uprzejmosci Eks
                  zony, ktora za te uprzejmosc policzyla sobie 1000zl/miesiac. Mogl sie nie
                  godzic, ale coz, wtedy bylas juz przy jego boku, nieprawdaz? Zdrada jest jedna
                  z najczestszych przyczyn orzekania winy jednej ze stron- mam nadzieje, ze to
                  wiesz? Twoj chlop chyba tez wiedzial, skoro wolal nie przekonywac sie na
                  wlasnej skorze, ze sad mu te wine orzeknie. Dlatego kupil sobie czysty rozwod
                  bez orzekania, za to z comiesiecznym wynagradzaniem eks zony za to, ze nie
                  udowodnila mu zdrady.
                  Po drugie: Twoj chlop powiedzial Coi jasno, ze wiecej dzieci nie bedzie.
                  Najpierw sie zalilas na Macochach i Rodzince nie przyjmujac do siebie
                  argumentow, ze sytuacja jest jakby bez wyjscia, bo zgodzilas sie swiadomie i
                  dobrowolnie na ten uklad, a teraz post factum chcesz zachodzic w ciaze.
                  Pojawily sie rowniez dosc wyrazne sugestie z Twojej strony zrobienia sobie
                  dzidziusia dzieki wpadce, co wszystkie rozsadne kobiety wybijaly Ci z glowy.
                  Pare miesiecy pozniej wreocilas na forum radosnie oznajmiajac, ze Jestes w
                  ciazy.
                  Wiesz, ja Ci pod koldre i do sajko nie zagladam, ale pozwol mi miec wlasna
                  opinie na ten temat, a jest ona taka, ze kontrolowanie "wpadlas" robiac swojemu
                  mezowi "niespodzianke" i stawiajac go przed faktem dokonanym, a teraz po
                  prostu realizujesz dalsza czesc planu. No coz, skoro mozna bylo zignorowac
                  jedna czesc umowy z chlopem, to czemu nie posunac sie dalej? Ostatecznie nie
                  stac Cie na honor i szacunek do wlasnego meza. Bywa.

                  wprost i krotko: to, co robisz jest dla mnie nieporozumieniem. Idziesz po
                  trupach do celu i prawdopodobnie ten cel osiagniesz, natomiast nie sadze, aby
                  udalo Ci sie zyskac poklask dla swojego postepowania, bo jest ono- w kolejnosci-
                  niedojrzale, egoistyczne i obrzydliwe.

                  a.
                  • jowita771 Re: Podwyżka alimentów 09.05.07, 22:46
                    nic dodać, nic ująć.
                    • braktalentu Re: Podwyżka alimentów 10.05.07, 06:47
                      Ano dodać. Dodać należy, że Exia na uzyskanie alimentów w wysokości 700 - 800
                      PLN na dziecko ma bardzo duże szanse (a jak się zdecyduje na naszego prawnika
                      to i 1000 PLN-smile, zaś Lilianka na uzyskanie takiej samej kwoty na swoje
                      niemowlę już nie bardzo. O ile można kontrolowanie "wpaść", to już kontrolować
                      sprawę o alimenty jest trudniej (ciągle w to wierzę-smile. Efekt: Mąż Lilianki
                      pozwany o alimenty przez Exię będzie płacił minimum 1400 PLN na dzieci i jako
                      człowiek honoru 1000 PLN zgodnie z umową. A ile alimentów może dostać na swoje
                      niemowle pracująca jak do tej pory Lilianka, od faceta, który już płaci
                      oficjalnie minimum 1400 PLN na dzieci z poprzedniego małżeństwa (których matka
                      nie pracuje)? I jaki wpływ będzie miał tak pozew na Jej małżeństwo i stosunek
                      męża do Niej? Są duże szanse, że los spłata Jej kontrolowanego "figla" szybciej
                      niż się Lilianka spodziewa.
                      • lilianka1999 Odpowiedź hurtowa 10.05.07, 12:59
                        Odpiszę hurtowo.
                        Mrska, wybacz ale w swoim wywodzie przypominasz mi matkę przełożoną rugającą
                        pensjonarkę. Wybacz, ale grożenei paluchem i gromienie mnie NIE, NIE JESt OKAY,
                        jakoś nie trafia, moze nie ten wiek poprostu. Nie czuję się winna wobec umowy
                        którą nie ja zawierałam nie czuje sie winna wobec obcych mi dzieci, nie czuję
                        się winna wobec męża.
                        Z meżem przed zawarciem małżeństwa miałam umowe, umowa która sie stała dla mnie
                        niewygodna, a nawet nie do zaakceptowania. Bardzo się mylicie mysląc, że go
                        wrobiłam , czy wpadłam bo chciałam. Ja CHIAŁAM mieć własne dziecko. Długo
                        rozmawialiśmy i zgodził się na dziecko, najlepiej w ciągu 3 lat. Moj mąż nie
                        należy do "żuczków" któ®ym można coś narzucić. Coś czego nie chce. Nigdy nie
                        zrobił tego czego sam nie chciał zrobić. Mój mąż gdybym to zrobiła tak jak
                        piszecie, kazał by mi usunąć płód - tak tak, on należy do tych dla których jest
                        embrion i płód, a nie dziecko w początkach ciąży - zaskoczone, prawda??? Albo
                        by odszedł. Ja go zbyt kocham aby na to pozwolić.
                        Wpadłam, faktycznie wcześniej niż to było uzgodnione, ale on doskonale
                        wiedział, ze nie biorę pigułek, więcej wiedział, że kochaliśmy się w momecie
                        który mógłbyć płodny. Nie miał refleksu, Mamy Maję. Czy to źle? Nie. Uważam, ze
                        nam się poszczęściło.

                        Zadziwię Cię jeszcze bardziej nie nie szukam uznania czy potwierdzenia że
                        dobrze robie. Mówię o tym co mnie interesuję i szukam, naprawdę innego
                        spojrzenia ta takie sprawy. To że ktoś mi wsumie nieznany napisze że jestem
                        obrzydliwa, powiewa mi, bo ja wiem, ze czuje się szczęsliwa majac Maję obok.
                        Moją córeczke. I wyobraź sobie ze mam własne dziecko o któ®e musze dbać i
                        szczerzę gwiżdzę na tamte. Nie jestem złą macochą, nie jestem wredna, i póki
                        co nie robiłam nic żeby ograniczać czy coś kontakty czy aliementy. Ale, zycie
                        się zmienia. Zmieniają sie sytuacje zmienia sie
                        Ale nie znaczy że przyjmuję za dobra monetę wszystko co tu piszą.Mam własne
                        życie i anonimowe internetowe osoby nie sa dla mnie wyznacznikami tego co jest
                        okay a co nie. Słucham ich zdania myślę i akceptuję taki czy inny punkt
                        widzenia .
                        • natasza39 I tu jest odpowiedź właśnie:) 10.05.07, 15:02
                          lilianka1999 napisała:

                          Coś o M:
                          >Moj mąż nie należy do "żuczków" któ®ym można coś narzucić. Coś czego nie
                          chce. Nigdy nie zrobił tego czego sam nie chciał zrobić.

                          A zatem nie zostaje Ci nic innego jak poczekać na to co ona zrobi.
                          JAk będziesz chciała w temacie coś namieszać to tylko sama sobie zaszkodzisz.
                          Własnie tak go sobie wyobrażałam po Twoich postach.


                          I coś o sobie:
                          > Z meżem przed zawarciem małżeństwa miałam umowe, umowa która sie stała dla
                          mnie niewygodna, a nawet nie do zaakceptowania.

                          I myślisz, że on teraz zmieni umowe również z ex, bo jest dla Ciebie nie do
                          zaakceptowania?
                          Tyle tylko, że poniekąd akurat w tej umowie nie jesteś stroną.

                  • lilianka1999 Mara 10.05.07, 13:00
                    Snuje się Lilianna z Mają w ramionach poprzez Pola Elizejskie. Nagrzeszyła,
                    nagrzeszyła w zyciu... Postać z głową pochyloną spowita w powiewną szatę
                    powiewającą na wietrze, och, och, och Lilianna widzi na horyzoncie tron
                    hadesowy wielki mroczny straszny.... Któżże siedzi na tym tronie, och z dali
                    rozpoznaje wielką grubą obszerną postać Exi, która niczym Leda otoczona jest
                    swymi dziećmi straszmy w swym gniewie Appollem i zawistną Artemidą... Wokół
                    niej krążą niczym Haprie ...
                    Mrska łypie złym okiem, kiwa swym wykrzywionym kostropatym paluchem macha, i
                    gderliwym głosem skrzeczy "źle zrobiłaś", "źle robisz", nad nią fruwa na swych
                    nietoperzych skrzydłach Kasia, Kasia i wysypuje z rogu trzymanego w
                    zakrzywionych szponach wysypuje wątki z wyszukiwarki i skrzeczy "pisałaś,
                    pisałaś, mówiłaś, mówiłas", A w nogach biednej Lilianki snuje się wąż Zielnej,
                    i ssycząc nie obniżaj, nie obniżaj....
                    Lilianka z przerażeniem widzi pasierbów Appolla i Artemis naciągają łuki ....
                    maja strzelać do jej dziecka..... Ale się budzi.....

                    I życie toczy się dalej, w szczęśliwej rodzince mimo wszystko
                    • tautolog Re: Mara 10.05.07, 13:19
                      "I życie toczy się dalej, w szczęśliwej rodzince mimo wszystko"

                      To po jakiego wała te wszystkie żale.
                      I błagam, trochę konsekwencji.
                      • dyderko Re: Mara 10.05.07, 13:29
                        Mgła nadchodzi a w niej rozmyją się wszelkie kolory, kontury, nikt nie będzie
                        już wiedział co jest gdzie, a co czyje...
                      • agamagda Re: Mara 10.05.07, 13:35
                        tautolog napisał:

                        > "I życie toczy się dalej, w szczęśliwej rodzince mimo wszystko"
                        >
                        > To po jakiego wała te wszystkie żale.
                        > I błagam, trochę konsekwencji.



                        Tautolog, bo Ty prawdziwego szcześcia nie rozumieszsmile
                        • mrs_ka Re: Mara 10.05.07, 14:27

                          Pomijajac kostropate paluchy, ktore rzekomo posiadam, mam jeszcze szereg innych
                          wad, co sie znaczy: rowniez nie rozumiem wobec tego przedmiotu tego watku.
                          Przede wszystkim nie wczuwam sie w role, Lilianko, Twojej matki przelozonej, bo
                          znana jestem z tego, ze dosc starannie dobieram nowicjuszki i jestem pod tym
                          wzgledem bardzo wybredna.
                          Opisujesz nam szczescie rodzinne, ktore jednak nawiedza szereg plag egipskich:
                          Lolitki walcza z Toba o faceta bedacego ich ojcem, eks zona czyha niczym ta
                          harpia na zawartosc rodzinnego portfela, mezowie wracaja do eks zon (ktore
                          przeciez z radoscia opuscili dla Twych jedrnych ramion), a umowy nie daja sie
                          tak latwo renegocjowac, jak przypuszczalas na poczatku.
                          Zatem mam uprzejma prosbe: o co kaman? Jesli jest tak upojnie, to skad te
                          posty?
                          Mimo posiadania kostropatych palcow wyznam Ci, co byc moze Cie rozczaruje, ze
                          nie mam problemow z Lolitkami, stabilnoscia swojego zwiazku, umowami z wlasnym
                          mezem oraz z dotrzymywaniem slowa. Zdaje sobie oczywiscie sprawe, ze brak tej
                          komfortowej sytuacji, jaka posiadam, w pelni rekompensuje Ci fakt posiadania
                          palcow niekostropatych, ale nawet biorac na to poprawke nadal nie rozumiem, co
                          jest przedmiotem Twoich skarg, zalow i pytan?

                          Wydaje mi sie, ze ta dyskusja osiagnela juz etap konstatacji, ze Jestes
                          calkowicie w porzadku, wyjatkowa macocha, mama, zona, czlowiekiem uczciwym,
                          dobrym i przyzwoitym, zas Twoja rodzina jest oaza rodzinnego szczescia.
                          Bardzo mi wobec tego milo, bo zawsze ciesze sie cudzym szczesciem.
                          Czy to jednoczesnie oznacza, ze zastosujesz brzytwe Ockhama w stosunku do
                          wlasnych postow i ich tresci, czy tez jednak dane nam bedzie ciagnac tego
                          rodzaju dyskusje w nieskonczonosc?

                          a.
                          • mrs_ka Re: Mara 10.05.07, 14:30
                            edit: wycofuje przymiotnik "kostropate", jakim sie rzekomo posluzylas.
                            Najwidoczniej za duzo upalu w poludniewink


                            a.
                          • chalsia Re: Mara 10.05.07, 14:32
                            Merska,

                            ja Ci już eNty raz piszę - pisz prościej. Brzytwa Ockhama nie jest częscią
                            życia Lilianki na pewno.
                            Chalsia
                            • agamagda Re: Mara 10.05.07, 15:11
                              chalsia napisała:

                              > Merska,
                              >
                              > ja Ci już eNty raz piszę - pisz prościej. Brzytwa Ockhama nie jest częscią
                              > życia Lilianki na pewno.
                              > Chalsia



                              I jeszcze Cię posądzi o kryptoreklamę - no wiesz Gillette
                              Mach 3, Wilkinson, no albo ...Polsilver

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka