czy uwazacie, ze lepiej byc poinformowanym o zdradach partnera, czy tez
lepiej zyc w blogiej nieswiadomosci?
temat przyszedl mi do glowy, jak sie dowiedzialam, ze moj eks zdradza swoja
kolejna ofiare, trzecia zone... i zal mi sie jej zrobilo

zeby byla jasna sytuacja nie mam zadnych intencji wplatywac sie w ich zycie,
tylko sobie tak rozmyslam nad kretymi sciezkami zycia... i ciesze sie, ze to
nie moj problem tym razem...