Dodaj do ulubionych

Rozwód na 90%

09.04.08, 16:11
Mój(były) mąż ma syna - typowa wpadka. Matkę poznał na studiach.
Przez rok po jego urodzeniu razem mieszkali bez ślubu. Potem nie
byli razem, bo jemu szybko przestało zależeć. Gdy ich wspólne
dziecko miało 5 lat wyszłam za niego. Był strasznie zakochany we
mnie. Mamy wspólne 10-letnie dziecko.
W naszym małżeństwie nie było najlepiej od dłuższego czasu. Jemu nie
układało się już długo w pracy, stworzył swoje towarzystwo, do
którego nie miałam dostępu. Są to ludzie zdradzający się w
małżeństwach, bo są nieszczęsliwi albo już po rozwodach.
Ja zaczęłam myśleć o nim jak o typowym sierocie, który nie umie
sobie poradzic w życiu, ale do głowy mi nie przyszło, że może
zostawić rodzinę.
Rok temu wyprowadził się. Mieszka sam. Od tego momentu twierdził, że
to moja wina, że on nie ma nikogo i nie miał nikogo, z nikim nie
spał itd. I rzeczywiście obecnie chyba na nikim mu nie zależy
bardzo, co nie oznacza, że nie było nikogo. Rozmawiałam z pewną
rozwódką, która potwierdziła, że jej na nim zależy. On o niej mówił,
że jest nikim i nic nie znaczy, ale się z nią spotykał i być może
dalej spotyka. O tych wszystkich sprawach wiem, bo przeglądałam jego
komórkę. On wiedział też, że przeglądam.
Przez ten rok żyłam nadzieją albo płakałam, gdy przez swoje
wypowiedzi zabierał mi tę nadzieję. Ostatnio powiedziałam, że ma w
końcu podjąć decyzję. I podjął ją - oznajmił, że rozwód.
I jeszcze zapytał, czy może ja chcę złożyć do sądu wniosek.
Oczywiście powiedziałam, że nie bo potem przez całe zycie by mówił,
że to była moja decyzja.
Wszystko, co tu opisuję przedstawiam w dość łagodny sposób, bo
niestety wiązało się to do tej pory z rozpaczą.
Co mnie czeka teraz? W życiu mmiałam już kilka sytuacji bardzo,
bardzo bolesnych związanych z rodzicami i rodzeństwem.
Czy mam już szukać adwokata. Jak sobie poradzić, żeby go nie
znienawidzicieć, bo przecież jest w tym wszystkim moje kochane
dziecko.
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka