... Nieco więcej niż pół roku po rozwodzie, niewiele ponad rok od
wyprowadzeniu się ze wspólnego mieszkania... zebrało mi się na
krótkie podsumowanie.
Zacząłem pisać na tym forum we wrześniu ubiegłego roku, czytając je
uprzednio przez kilka miesięcy. Szybko odkryłem, że wygadanie się,
poszukanie innego punktu widzenia, dialog, spora dawka humoru,
otwartość i życzliwość piszących osób (nie wszystkich, ale nic nie
szkodzi

) pozwalają mi spojrzeć z dystansem na własne problemy i
zmiany, jakie zaszły w moim życiu w związku z rozwodem. Mogłem je
dostrzec w innym świetle, zweryfikować niektóre własne przekonania,
utwierdzić się w słuszności innych. Patrząc na problemy innych
piszących osób i szukając w nich odniesień do własnego życia mogłem
na nowo zidentyfikować wartości, które są dla mnie ważne w moim
dalszym życiu a także dostrzec błahość spraw, które dotychczas
uważałem za istotne problemy.
Otrzymałem wsparcie, zrozumienie, ale też krytykę. Za to wszystko
bardzo forumowiczom dziękuję.

)
Jeśli i mnie udało się wesprzeć w problemach choć jedną osobę tu
piszacą, to czuję się spełniony, jako uczestnik tego forum.
Sporo się tu wygłupiałem, nierzadko kompletnego idiotę z siebie
robiąc.

To był mój sposób na odreagowanie rozwodu. Nadal jest,
ale już mniej publiczny i skierowany do węższego grona
odbiorców.

) Z radością bowiem dostrzegłem, że życie realne
bardziej mnie wciąga niż wirtualne. W moim otoczeniu tyle się
dzieje, że czasami percepcja rzeczywistości nie nadąża.
Uświadamiając to sobie, doszedłem do wniosku, że szkoda byłoby
przegapić ważne wydarzenia, mogące mieć wpływ na moją dalszą drogę
na tym padole. Dlatego pozwoliłem się ponieść życiu w myśl
powiedzenia "co ma byc to i tak będzie"... A życie, jak wiadomo, ma
dla nas wiele niespodzianek.

)))
To co wiem na pewno tu i teraz, to:
- Czuję, że jestem pogodzony ze sobą w nowej sytuacji.

- Odzyskałem optymizm i wiarę w siebie.

Dobrze się czuję we
własnym towarzystwie. Z uśmiechem przeglądam się co rano w lustrze
(efekt uboczny: nie raz z tego powodu zaciąłem się się przy
goleniu

)
- Odzyskałem poczucie humoru, które przez ostatnie kilka lat
małżeństwa padło mi zupełnie. Bardzo lubię żartować, posuwając się
nieraz do granic absurdu, ale szczęśliwie poruszam się w gronie osób
z dużym poczuciem humoru, więc okazji do śmiechu mi nie brakuje.

)
- Radzę sobie bez najmniejszych problemów ze wszystkimi sprawami
organizacyjno-lgistyczno-utrzymaniowymi związanymi z prowadzeniem
domu, w niektórych tematach rozwijając się nawet (np. gotowanie)
- Dzień mam wypełniony od wczesnego poranka do późnego wieczora
(praca zawodowa, chałtury po godzinach, rozwijanie swojego biznesu,
realizacja hobby, ćwiczenia fizyczne, etc.).
- Inwestuję w rozwój własny, naciągając pracodawcę na różnorakie
szkolenia i certyfikaty (zero wyrzutów z tego powodu mam

) i
dokształcając się samodzielnie,
- Nie straciłem kontaktu z córkami. Są dla mnie najważniejsze na
świecie. Bardzo je kocham. Niemniej, nasze relacje nabrały obecnie
nowego wymiaru. Kontakty są bardziej treściwe, choć faktycznie mniej
czasu ze sobą spędzamy w porównaniu do czasu, kiedy z nimi
mieszkałem. Oprócz weekendów, udaje mi się z nimi spotkać w tygodniu
(np. basen). Starsza córka zagląda do mnie bez szczególnej okazji,
mamy wspólne sprawy. Córki po prostu mnie kochają, wiedzą, że jestem
obecny w ich życiu i że mogą na mnie liczyć.

)
- Rodzina i przyjaciele nie odsunęli się ode mnie. Wykazują wiele
zrozumienia. Wspierają mnie. Wciąż mamy wiele wspólnych spraw i nie
zanosi się na zmiany w tej materii.

- Moje kontakty towarzyskie zyskały nowy wymiar. Pojawiły się nowe
znajomości. Relacje z ludźmi buduję teraz inaczej, swobodnie, bez
stresu, pokazując siebie takiego, jakiego chcę pokazać, jakim jestem
naprawdę, m.in. dlatego, że wiem, że niczego nie muszę się
wstydzić.

)
- ....
- (mógłbym jeszcze powymieniać, ale nie chcę przynudzać

)
I wreszcie: zupełnie nieoczekiwanie spotkałem kobietę, która
akceptuje mnie takiego, jakim jestem. Nie próbuje mnie zmieniać.
Mamy wiele wspólnego, ale też bardzo się różnimy. Akceptujemy
wzajemnie swoją odmienność okazując sobie przy tym szacunek.
I wcale nie szukałem nowej partnerki. Ta znajomość jakoś tak
spontanicznie przyszła.
Oczywiście bardzo chciałem kiedyś znów dzielić swoje życie z
kobietą, ale nie przypuszczałem, że tak szybko spotkam kobietę
piękną, życiowo mądrą, empatyczną, uczuciową, spontaniczną, wrażliwą
i refleksyjną a zarazem pełną spontanicznego humoru, otwartą,
swobodną, szczerą, elokwentną... która mnie fascynuje i od której
mogę się wciąż uczyć.
Tak więc na koniec z własnego doświadczenia mogę powiedzieć:
LUDZIE! UWIERZCIE! "... co dalej" ISTNIEJE!

))
Z uwagi na przerzucenie mojego zainteresowania z życia wirtualnego
na realne ograniczyłem znacznie swoją aktywność forumową...
... ale jakby ktoś pomyslał, że znikam całkiem z forum, to
siarczyście się rozczaruje!

)))
Pozdrawiam serdecznie
M