Żona - lesbijka

18.05.08, 14:15
Witajcie. Pisałem o tym juz na innym forum ale to z pewnością będzie
właściwsze. Otóż po 4 latach małżeństwa, w którym nie było w ogóle
seksu, a i inne relacje miedzy mna a moja zoną były nie najlepsze,
okazało sie i z ona jest lesbijką i teraz juz jawnie, przy mnie na
jakichs tam czatach podrywa paninki, gada z nimi na gg i skype. Ja
wyprowadzam sie za kilka dni od niej ale chciałbym wiedziec jakie
mam szanse na rozwód z ożeczeniem jej winy:. 1. z powodu niemozności
podjecia przez nią współżycia 2. z powodu jej skłonności do kobiet?
Jak musiałbym to udowodnić jesliby ona się wyparła?
    • salemka1 Re: Żona - lesbijka 18.05.08, 16:18
      Ja mam takie moze naiwne pytanie...A przed ślubem w ogóle nic nie dała po sobie
      poznać, że ma inną orientację? Ja wiem, że to może takie bardzo intymne pytanie,
      no ale co to znaczy, że w małżeństwie nie było w ogóle seksu? I, że chcesz
      rozwodu z powodu niemożności podjęcia seksu z Tobą. Przed ślubem mogła podjać?
      Czy czekaliście do ślubu...?
      • z_mazur Re: Żona - lesbijka 18.05.08, 16:29
        Ja to się zastanawiam, na co to orzekanie o winie w tym przypadku?
        Rozwieść się szybko sprawnie i bezboleśnie.
        Grzebanie się w dowodach mających udowodnić orientację seksualną będzie trudne, bolesne i nieprzyjemne, a i sam fakt udowodnienia tej oreitnacji niekoniecznie może być przez sąd potraktowany jako przyczynek do uznania żony za wyłącznie winnej rozpadowi pożycia. Bliskość fizyczna to tylko jeden z trzech elementów ocenianych przy stwierdzaniu rozpadu małżeństwa.
        • terazjuznikt Re: Żona - lesbijka 18.05.08, 16:42
          Sorry, ale nie zartuj. To jak nie ma bliskości fizycznej a pozostałe
          dwie (teoretycznie, bo emocjonalnej tez nie ma) są to sąd może nie
          rozwiązac małżeństwa? Albo nie orzec winy? Ja nie chce nawet takiego
          typowego procesu z orzekaniem o winie, jest chyba jednak w procesie
          polubownym cos takiego ze sąd przyznaje, iż małżeństwo rozpadło sie
          z winy którejś ze stron.
          • z_mazur Re: Żona - lesbijka 18.05.08, 17:04
            Ależ nie żartuję. To że nie ma współżycia, to nie jest podstwa do orzeczenia o winie którejś ze stron. Myślisz, że gdyby Twoja żona np. się rozchorawała na chorobę, która uniemożliwia współżycie, to sąd orzekłby jej winę?

            Rozpad więzów emocjonalnych może być również Twoją winą, bo nie akceptujesz potrzeb żony, to wcale nie jest takie jednoznaczne.

            Nie ma czegoś takiego jak polubowny proces z orzekaniem o winie, chyba, że jedna ze stron weźmie na siebie winę, jeśli nie, to niestety zacznie się walka, trzeba będzie dowodzić tego na jakiej podstawie uznaje się winę.
            • sylwiamich Re: Żona - lesbijka 18.05.08, 20:23
              Za to możesz próbować unieważnić...w końcu wychodząc za Ciebie
              wprowadziła Cię w błąd.
      • terazjuznikt Re: Żona - lesbijka 18.05.08, 16:36
        Przed slubem moze i jej kiełkowała gdzieś tam jakaś taka mysl ale na
        pewno nie do tego stopnia żeby sobie to uświadamiać, choć słyszałem
        od niej teksty, że jakaś koleżanka jej sie podoba ale traktowałem to
        w kategoriach żartu. Dopiero teraz doszła do wniosku, ze jednak nie
        jest stworzona do bycia z mżężczyzną... a co do seksu, to przed
        slubem miała takie opory, ze sobie odpusciłem a po slubie jej nie
        przeszło to po prostu i zadne próby podjęcia normalenego współżycia
        nic nie dały. Do ginekologa faceta może iść, na jakies tam zabiegi
        nawet ale współżycia juz podjąć nie potrafi. I własnie o to mi
        chodzi, czy to w ogóle mozna - w oczach sądu - byc podstawą
        orzeczenia o jej winie. No i drugie, te jej odmienne preferencje,
        choc pierwsze z pewnościa wynika z drugiego...
        • z_mazur Re: Żona - lesbijka 18.05.08, 16:38
          Jak już pisałem, na co Ci to orzekanie o winie?
          • terazjuznikt Re: Żona - lesbijka 18.05.08, 16:43
            Dla własnej satysfakcji, bo przez 4 lata robiłem wszystko zeby było
            dobrze.
            • salemka1 Re: Żona - lesbijka 18.05.08, 17:45
              Ja nic z tego nie rozumiem. No jak miała opory przed seksem przed ślubem, a Ty
              co sobie myślałes, że co? Że ona tak z religijnych aspektów, czy dlaczego? A
              potem 4 lata?? I Ty tak czekałeś? No toż anioł, nie facet.... I to nie jest
              złośliwe, tylko ja tu czegoś nie rozumiem.
              No i jak chcesz udowodnic orientację? Postawisz faceta i kobietę i sąd ma
              zobaczyć kogo Twoja żona wybierze?
            • aron95 Re: Żona - lesbijka 18.05.08, 20:42
              terazjuznikt napisał:

              > Dla własnej satysfakcji, bo przez 4 lata robiłem wszystko zeby było
              > dobrze.

              Czasem lepiej o własnej satysfakcji zapomnieć
              Małżeństwo nieskonsumowane - to dobry powód , jeśli jednak będziesz się upierał
              • salemka1 Re: Żona - lesbijka 18.05.08, 20:50
                aron95 napisał:

                > Małżeństwo nieskonsumowane - to dobry powód , jeśli jednak będziesz się upierał
                >
                Ale Aron, naprawdę uważasz, że przez 4 lata on nie konsumował??? Patrzył tylko
                na nią, czy jak?
                • terazjuznikt Re: Żona - lesbijka 18.05.08, 22:30
                  Skonsumowane, z wielkimi trudami. Na 4 lata moze z 4 razy
                  skomnsumowane, haha..,
                  • aron95 Re: Żona - lesbijka 19.05.08, 15:41
                    Uciekaj gdzie pieprz rośnie
                    Cejrowski to nawet na bosaka , bo ona ; Świat wg. blondynki
    • misbaskerwill nieładnie... 18.05.08, 19:45
      Mamy faceta-anioła, który tyle lat wytrzymał bez seksu, podczas gdy ponoć facetom jedno na myśli.
      Musiał strasznie kochać żonę, a Wy go tak krytykujecie?

      Moim zdaniem - za tyle zmarnowanych lat, należy mu się na piśmie, że nie jest winny rozpadu małżeństwa, tylko jego partnerka - która powinna się ożenić z kobietą (gdzieś w Europiewink), a nie facetem...

      Uprawnione jest tu nawet dowodzenie nieważności małżeństwa... byłoby to w najlepszych katolickich tradycjach (serio).
      W końcu małżeństwo nieskonsumowane to małżeństwo nieważne.

      Sytuacja jest jednak skomplikowana - zwłaszcza w przypadku ostatniego pytania. Wtedy będzie Ci mógł pomóc tylko prawnik. I jakieś dowody... Oczywiście, nie powinieneś naruszać tajemnicy korespondencjismile
      • nie_wazna z drugiej strony? 18.05.08, 20:21
        ok a co w sytuacji gdy to mąż okazuje się gejem?

        Małżeństwo skonsumowane, staż kilka lat, dzieci. On odchodzi bez konkretnego
        powodu, twierdzi, ze nie jest już z żoną szczęśliwy.
        Dodam, że sex był bardzo zadowalający dla obu stron.
        Jestem ciekawa waszych opinii
        • nangaparbat3 Re: z drugiej strony? 18.05.08, 20:24
          Opinia jest taka, ze nie gej, tylko bi.
          Piszesz, że z obowiazków małzeńskich wywiazywał sie z powodzeniem.
          To wina normalna. Jak wtedy, kiedy ktos odchodzi mowiac, ze nie jest szczęśliwy.
        • sylwiamich Re: z drugiej strony? 18.05.08, 20:25
          nie_wazna napisała:
          > ok a co w sytuacji gdy to mąż okazuje się gejem?Dodam, że sex był
          bardzo zadowalający dla obu stron.

          Mi to trochę przypomina opowieści kobiet których mąż znika na
          noce.Ale one wiedzą na 100% że ich nie zdradzasmile))
          • nie_wazna Re: z drugiej strony? 18.05.08, 20:29
            ok nie gej tylko bi, tyle, że teraz woli panów.

            nie znikał na noce...wcale nie znikał...
      • salemka1 Re: nieładnie... 18.05.08, 20:24
        misbaskerwill napisał:

        > Mamy faceta-anioła, który tyle lat wytrzymał bez seksu, podczas gdy ponoć facet
        > om jedno na myśli.
        > Musiał strasznie kochać żonę, a Wy go tak krytykujecie?

        No ja Cię proszę.... Ale bajki o takim aniele... Daj spokój.
        • yoma Re: nieładnie... 19.05.08, 17:22
          Hmmm... po ilu latach dostaje się status anioła?
      • nangaparbat3 Re: nieładnie... 18.05.08, 20:25
        Też pomyslałam o unieważnieniu.
        wina?
        Jeśli wychodząc za mąż zona miała świadomośc, ze jest lesbijką, to winna.
        Ale mogla nie wiedziec. Wtedy trudno chyba o winie mówic.
      • terazjuznikt Re: nieładnie... 18.05.08, 22:50
        A gdybym naruszył taką tajemnicę to nie może byc to dowód przed
        sądem?
        • z_mazur Re: nieładnie... 18.05.08, 23:26
          Dowodem może być (w Polsce chyba nie przywiązuje się aż takiej wagi do legalności pozyskania dowodów), ale naraża Cię na konsekwencje naruszenia tej korespondencji.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja