Dodaj do ulubionych

jak stanąc na nogi

26.06.08, 06:07
Wiem, że każdy tak miał w mniejszym lub większym stopniu. Narazie
nie spię, nie jem, nic mi się nie chce, obiadu brak i chęci do
czegolkolwiek też. Tylko małą się zajmuję, ale bez radości
jakiejkolwiek, tak mechanicznie, narazie inaczej nie potrafię.
Wsparcia w rodzinie niewiele, ano przyjdą zająć się małą jak będę
szła do fryzjera, sklepu itd., od czasu do czasu. Tyle, ze się nie
wybieram, bo siły nie mam, a oni tego nie rozumieją. A co wy
robiliście, żeby się podnieść- bo muszę jak najszybciej, dla dzieci.
Obserwuj wątek
    • z_mazur Re: jak stanąc na nogi 26.06.08, 07:29
      Jak podobna sytuacja się przeciągała, poszedłem do lekarza i
      dostałem antydepresanty. Pomogło. smile))
      • wania46 Re: jak stanąc na nogi 26.06.08, 08:04
        Mysle,ze zmazur dobrze radzi.Na ten najgorszy okres jakies piguly.A potem bedzie z gorki bo sytuacja sie ustabilizuje.To sa rowniez moje doswiadczenia.Przytulam)
      • d234 Re: jak stanąc na nogi 26.06.08, 08:28
        Robiłam wszystko na siłę, zmuszałam się do wszystkiego, tak jak pisałam
        wcześniej moje córki są dorosłe - 24 i 20 lat, wszystko widziały i rozumiały.
        Ja zawsze byłam silna i twarda, taka opoka rodziny, więc musiałam zachować
        twarz. Ale ciało sobie, dusza sobie no i psyche się załamała.
        Więc już sama nie umiem doradzić co lepsze, czy płacz i zapadanie się w dół, czy
        zaciskanie zębów.
        Wiem tylko jedno - i to już nie tylko z Naszego Forum, ale z autopsji- czas jest
        lekarstwem na wszystko, na ból, na udrękę.
        Trzymaj się cieplutko, my nigdzie nie idziemy i poprzez internet wspomożemy
      • przed.brama Re: jak stanąc na nogi 26.06.08, 10:24
        Moje doświadczenie wskazuje, że lepiej wcześniej niż poźniej.smile
    • krolowazla Re: jak stanąc na nogi 26.06.08, 08:21
      Czytałam w poprzednim twoim watku, że m. się wyprowadził, potem że znowu
      przyszedł. Musisz zrobić z tym porzadek. Albo się wyprowadza raz na zawsze, albo
      mieszka dalej. Ja bym wszytskie jego rzeczy jakie zostawił spakowała i wystawiła
      za drzwi. Jeśli tak dalej bedzie, to ciagle bedzie taka sama sytuacja, a ty nie
      odpoczniesz, cały czas bedziesz żyła w stresie.

      Nie pamietam czy już złożyłaś pozew i zabezpieczyłaś alimenty. Jeśli nie - to
      nie czekaj. Robactwo trzeba tępić.

      Pozdrawiam.
      • z_mazur Re: jak stanąc na nogi 26.06.08, 08:23
        > "Robactwo trzeba tępić."

        Może lepiej by było bez takich epitetów...?
        • krolowazla Re: jak stanąc na nogi 26.06.08, 08:32
          z_mazur nie przesadzaj to żaden epitet. Taki ktoś jak m. zdziwionej zasługuje na
          gorsze epitety. A jak sie dowiedziałam , że on ma 40 lat to już w ogóle mi ręce
          opadły.
          • z_mazur Re: jak stanąc na nogi 26.06.08, 08:42
            Ja bym się źle czuł gdyby ktoś o mojej eks żonie w taki sposób pisał
            niezależnie od mojej jej oceny.

            To niepotrzebnie zaostrza dyskusję i budzi dodatkowe emocje.
            • nicol.lublin popieram 26.06.08, 09:43
              takie okreslenia zostawmy zdziwionej. my nie mamy prawa tak oceniać
              i właściwie nie widzę też takiej potrzeby. mnie np. drażni jak ktoś
              mówi w taki sposób o moim mężu, choć trochę racji w tym jest. ale to
              ciągle mój mąż i ojciec mojego dziecka.

              wole inny poziom wymiany mysli.
            • przed.brama Re: jak stanąc na nogi 26.06.08, 10:28
              Masz rację: nie dolewać oliwy do ognia.
      • zdziwiona.2 Re: jak stanąc na nogi 26.06.08, 08:30
        Podobno jestem silną osobowością zresztą sama czuję, że dałabym
        radę bez prochów, ale pewnie długo by to trwało. Gdyby nie dzieci
        obyłoby się bez wspomagaczy.Ale pewnie by to trwało, a to trwać nie
        może, bo do małego dziecka siłę miec muszę, no i chyba wybiorę się
        do lekarza. Pozwu o rozwód jeszcze nie złożyłam, najpierw muszę sie
        wzmocnić. Niedawno składałam pozew o alimenty i wiem ile mnie nerw
        to kosztowało, przy samym pisaniu morze łez wylałam. Niedługo
        termin, ma być ugoda....Idę po następna chusteczkę.....A tak wogóle
        to dzięki boscy jesteście!
        • mary171 Re: jak stanąc na nogi 26.06.08, 09:15
          Trzymaj się kochana. Powolo, ale będzie lepiej. A antydepresanty to
          miże idobry pomysł. Ja swego czasu też brałam, na szczęście krótko.
          Spójrz na dzieci i zobacz jaki masz skarb. One Cię kochają i
          potzrebują. Pozdrawiam
    • alexolo kochana ja umierałam ..tak jak ty 26.06.08, 11:19
      to minie.. choc ja nie wioerzyłam jak mi to mówiono..
      ale to prawda...to jak grypa.....
      ja meczyłam sie 2 lata ale z dnia na dzień bylam blizej
      "uwolnienia".. grunt to byc świadoma co sie stało.. jak njszybciej
      .. stracic nadzieje...i widziec same dobre aspekty tego co sie stało...
      choc poczatkowo..placz żal tęsknota..i rozpacz ..zakrywa nam skutecznie
      oczy!!!!
      trzymaj sie ..
      • zielona_ropucha Re: kochana ja umierałam ..tak jak ty 26.06.08, 11:38
        alexolo napisała:

        > ja meczyłam sie 2 lata ale z dnia na dzień bylam blizej
        > "uwolnienia".. grunt to byc świadoma co sie stało.. jak
        njszybciej
        > .. stracic nadzieje...i widziec same dobre aspekty tego co
        sie stało...
        > choc poczatkowo..placz żal tęsknota..i rozpacz ..zakrywa
        nam skutecznie
        > oczy!!!!
        > trzymaj sie ..

        Nic bym juz nie dodała,a z tą nadzieją to najprawdziwsza prawda,jak
        się ja traci,to świat staje się taki naprawdę realny i przychodzi
        pora zmierzyć się z rzeczywistością,która czasami bywa całkiem
        znośna,a czasami niesmile Pozdrawiam,trzymaj się.
        Własnie łykam sobie proszki i czekam na efekt...oby jak najkrócej.
        Co do reszty...poczekaj na siebie,czasami trzeba długo...ja juz mam
        swoje serce,mózg jeszcze nie całkiem,bo on jest nieprzewidywalny i
        uderza wspomnieniami...ale powoli też nad tym zapanować się
        da,trzeba siły,a w człowieku jest jej tyle,że nigdy nie wiadomo,jak
        to mozliwe.
    • a.b1 Re: jak stanąc na nogi 26.06.08, 11:44
      zmuszałam się żeby wieczorem w szybkim tempie obejsć Planty 3-4
      razy, to było za mało więc wymyśliłam rower, na tym rowerze to
      zjechałam tysiące kilomerów
      to też było mało
      więc znalazłam sobie 2 prace
      dla mnie sposobem było absolutne zmęczenie i spanie
      ciagłe bycie poza mieszkaniem
      potem zaczełam swoje małe podróze, penetrowałam wszystkie zakątki w
      Małopolsce
      najwięcej frajdy jednak dała zajawka na terenówki i jazda w terenie,
      weekend w błocie potrafił tak odstresować i poznać wielu ciekawych
      ludzi....między innymi i Jego
      teraz jesteśmy razem, o tym co było przed rozwodem i wczasie
      rozwodu już nie myśle, albo staram się zabijać te myśli
      pozdrawiam
      będzie lepiej
    • marek_gazeta Re: jak stanąc na nogi 26.06.08, 13:05
      Doradzam rzeczy sprawdzone w każdej sytuacji:
      - zerwanie wszelkich kontaktów z prawie-eksem (żadnych widzeń, żadnych informacji o nim/jego życiu, konieczne ustalenia wyłącznie przez osoby trzecie bądź SMS-y, najlepiej ustalić stałe godziny odwiedzin z dziećmi, abyś mogła wtedy wychodzić)
      - aktywność fizyczna (aerobik, cokolwiek, co porawi samopoczucie i figurę)
      - powrót do dawnego hobby, które sprawiało Ci frajdę
      - balangi jako środek odstresowujący; ciężko się przemóc, ale jeśli dobrze trafisz, dobra impreza będzie lepsza od farmakootumaniaczy
      • z_mazur Re: jak stanąc na nogi 26.06.08, 13:12
        Balanga jako środek odstresowujący jest bardzo ok, ale ma swoje
        wady, jak np. dosyć ograniczony czas działania. Posiadanie dzieci
        skutecznie utrudnia używanie tego środka w dużych ilościach.

        Nowoczesne antydepresanty nie otumaniają, wręcz przeciwnie, dodają
        woli życia i podnoszą samopoczucie. Działają jak dopalacze, człowiek
        nabiera ochoty na życie.
        • d234 Re: jak stanąc na nogi 26.06.08, 13:40
          Ja dodaję chłopcy coś o wiele tańszego - SPRZATANIE
        • przed.brama Re: jak stanąc na nogi 26.06.08, 14:06
          z_mazur napisał:

          > Nowoczesne antydepresanty nie otumaniają, wręcz przeciwnie, dodają
          > woli życia i podnoszą samopoczucie. Działają jak dopalacze,
          człowiek
          > nabiera ochoty na życie.
          Potwierdzam. Zdarza się, że pierwszy lek bywa nietrafiony. Wtedy
          należy prosić lekarza o przepisanie innego.

          O ile mnie pamięć nie myli, kiedyś rywalizowaliśmy o tytuł
          forumowego speca od depresji. Ładnie się uzupełniamy.smile
          • sagaretia Re: jak stanąc na nogi 26.06.08, 16:28
            Mam taką swoją maleńką metodę która nieraz mi pomogła.
            Może mogłaby się i sprawdzić w innych przypadkach?
            Od lat z przerwami,większymi czy też mniejszymi pisze pamiętniki
            (to za duże słowo),w każdym razie spisuje sobie jak jest na dzień dzisiejszy
            ,jak i to co się wydarzyło w międzyczasie(kiedy nie pisałam).
            Wyrzucam z siebie te wszystkie nieuczesane myśli zarówno złe jak i dobre.
            Zdarzyło mi się napisać listy które miałam ochotę wysłać byłemu mężowi(pełne
            bólu)....napisałam ,nie wysłałam.....ale ulżyło.
            Nie zawsze wszystko można powiedzieć przyjaciółce ,czy mamie,
            a kartka papieru wiele zniesie.
            Przelewam te swoje uczucia na papier(w pewnym sensie to forum to też taka
            kartka,tyle że juz nie tylko do szuflady).
            Po jakimś czasie wracam do tego ,czytam sobie i często okazuje się ,że wiele z
            tamtych problemów było niepotrzebnie nakręconych i nie tak strasznych.....choć
            niektóre wciąż pozostały.
            Wiele rzeczy znalazło jednak swoje rozwiązanie,nie sprawdził się też
            najczarniejszy scenariusz.....i to daje mi do myślenia.
            Te zapiski pomagają mi zrozumieć samą siebie,dostrzec mocne i słabe strony
            swojej osobowości,by na przyszłość móc sobie w pore pomóc samemu.
            Jak mają mnie zrozumieć inni ,jeśli ja sama siebie nie nauczę się rozumieć?
            Jak czytam swoje nastoletnie pamiętniki to mam ubaw po pachy ,jakie śmieszne
            problemy wtedy miałam smile,ale miło jest sobie przypomnieć tamtą dziewczynę pełną
            marzeń i energii.
            Tak więc pisze kiedy czuję potrzebę-wyrzucam z siebie ból ,gniew
            ,rozterki.....za jakiś czas wracam do tego i okazuje się ,ze nie taki diabeł
            straszny,a ziemia wciąż się kręci a ja razem z nią,
            a obok mnie kręci się też moja córeczka ,
            która jest z każdym dniem radośniejsza i mądrzejsza (mimo że jej tata nas
            porzucił) i zapomina o tym co złe z prędkością światła i nie mam prawa podcinać
            jej skrzydełek ale muszę sprawić by unosiła się wyżej i wyżej.......i muszę
            dorównać jej kroku,bo szczęśliwy rodzic to szczęśliwe dziecko smile
            Kiedy jednak mam już naprawdę totalny dołek i nie chce mi się nic (czasem nawet
            żyć),to przypominam sobie słowa mojej przyjaciółki z dawnych lat z którą razem
            jeździłam na spotkania rekolekcyjne.
            Masz oczy by widzieć,
            język dzięki któremu możesz wyrażać siebie i swoje uczucia,
            ręce by dotknąć ,objąć,przytulić
            nogi żeby zaniosły Cię tam gdzie zapragniesz
            i sprawny umysł,który daje Ci wolną wolę.
            To niby drobiazgi,
            a jednak tak wielu ludziom życie tego nie dało(ludzie
            chorzy,ułomni,niepełnosprawni) - Tobie tak.
            Wiem ,ze naturą ludzką nie jest porównywanie się z tymi którzy maja gorzej od
            nas ,ale z tymi którzy maja o niebo lepiej.
            Cała sztuka polega właśnie na docenieniu tego co mamy i zrozumieniu jak wielu
            ludzi może nam tego zazdrościć.
            Twoje dzieci liczą na Ciebie ,musisz być silna dla nich ,każdy ich uśmiech
            traktuj jak balsam na tysiące ran w swojej duszy i pomyśl ,że i Ty będziesz
            przez całe życie takim balsamem dla nich-nie może Cię więc ani zabraknąć ani ubyć .
            Więc dbaj o siebie,wystawiaj codziennie nóżki z łóżeczka,a kiedy dopada Cię
            chandra wyobrażaj sobie szóstki,chichoty,całusy i wpatrzone w Ciebie z ufnością
            oczy swoich dzieci którym dałaś życie i dla których jesteś najważniejsza smile

            • przed.brama Re: jak stanąc na nogi 26.06.08, 16:55
              Poświadczam przydatność metody.smile
              • bozenadwa Re: jak stanąc na nogi 26.06.08, 17:54
                Sagaretia podpisuje sie pod kazdym slowem ,ktore napisalas,Pieknie
                to powiedzialas,i tak prawdziwie,I wlasnie o to w zyciu
                chodzi .Zdziwiona mocno Cie przytulam ,i prosz Cie c calego
                serca ,postaraj sie ,nie zyc juz jego zyciem ,to nic nie da,Ty
                przeciez masz swoje zycie,Przyszlas tutaj na swiat po cos
                przeciez,na pewno nie po to aby zyc za kogos ,Zyj SWOIM
                zyciem ,jjestes mamusia ,jestes kobieta ,JESTES ,Mie to tez trudno
                bylo zobacyc ,ale chyba to wiesz ,bo piszemy tutaj jakis czas,moze
                wybierz sie do psychologa ??? Skorzystaj rowniez z pomocy rodziny ,i
                jak tylko bedzie to mozliwe rob cos dla siebie.Fryzjer?? wypad ,nz
                ciacho ?? spotkanie z kolezanka??? Kiedys zuza napisala mi
                instrukcje ,jak wyjsc ,z domu ,jak to znajde to Ci wysle
                linka.Pozdrawiam Cie ,i .... odpusc ,odetnil sie od niego
                przynajmniej narazie,Jestem z Toba.Bozena
                • bozenadwa Re: jak stanąc na nogi 26.06.08, 21:16
                  Czytaj- jak się naumiesz części pierwszej bez ściągi- dostaniesz
                  drugą.
                  Przepis na wyjście z domu czyli
                  ( instrukcja obsługi własnego chcenia/niechcenia)
                  Część I

                  1.Wziąć swój zmaltretowany zwłok z wersalki lub fotela i
                  zanieść do łazienki
                  2.Jeżeli będzie się opierać, złapać za czuprynę lub uszy
                  3.W łazience napuścić wodę do wanny i nie pomylić gorącej z
                  zimną- lepiej wymieszać i łokciem sprawdzić, czy się nadaje
                  4.Do wody wsypać olejków wonnych tudzież soli kąpielnych
                  5.Leżeć w tym minimum 20 minut
                  6.Nie zapomnieć ruszać rękami, bo wprawdzie ciało się namoczy,
                  lecz samo nie umyje
                  7.Wyjść z wanny i szorstkim ręcznikiem potrzeć wszędzie.
                  Wszędzie więc tam tyż.
                  8.Natrzeć ciało coby się nie łuszczyło, a ujędrniło- nie mylic
                  tej czynności z zabalsamowaniem
                  9.Ułożyć szał fryzurę i nałożyć makijaż- na twarz, nie na włosy
                  10.Iść do szafy i pogrzebać. Wyjąc ciuchy, które trzymało się
                  na najlepsze okazje, w tym bieliznę
                  11.Założyć to wszystko stosownie do pogody i pory dnia ( nie
                  polecam ulubionego bikini+ jesiennego płaszcza+ klapek= strój
                  powodujący że cię zamkną w wariatkowie albo za coś inszego zaraz po
                  wyjściu z domu
                  12.Usiąść przy telefonie z adresami rodziny i przyjaciół
                  13.Zacząć dzwonić od nazwiska zaczynającego się na A
                  14.Umówić się z kimkolwiek, pamiętając, żeby wykluczyć: mężów
                  swoich koleżanek i przyjaciółek, bo może być groźnie a mamy dużo
                  adrenaliny we krwi więc więcej nie trza, bo padniemy, zanim
                  wyjdziemy. A więc nie z kimkolwiek alee tylko i wyłącznie z
                  koleżanką którą się lubi, a która jest pogodna i niebiańsko
                  cierpliwa, spolegliwa.
                  15.Wyjśc z domu ( oczywiście ubranym) i nie zapomnieć zamknąć
                  drzwi na klucz ( acha- woda z wanny wypuszczona?!)
                  16.Dalej samo się robi bo jak dotrzesz do tego punktu to
                  oznacza żeś w 90% ogarnięta
                  17.Pamiętaj- tylko wróć do domu późno

                  Ps1: uwaga: instrukcja nie nadaje się do bezpośredniego użytku dla
                  facetów, oni se muszą kilka rzeczy zmodyfikować
                  Ps2: jeśli masz dzieci, to musisz wcześniej zadbać o ich opiekę
                  • sagaretia Re: jak stanąc na nogi 26.06.08, 21:46
                    Hi hi Bożenko wink)
                    zaraz sobie wydrukuje i na drzwiach łazienki powieszę ......
                    to tak na wszelki wypadek jakbym któregoś dnia wstała i mi się zapomniało co i
                    jak z rękami i nogami zrobić wink))
                    • bozenadwa Re: jak stanąc na nogi 26.06.08, 21:51
                      To mi kiedys poslala Zuza,jak bylam w dosc nieciekawym
                      stanie,Zachcialo mi sie zyc,Jesli na swiecie ,sa ludzie ,ktorzy
                      wymuslaja takie rzeczy,aby pomoc innym ,TO WARTO ZYC,!!!
                      • sagaretia Re: jak stanąc na nogi 26.06.08, 21:56
                        Bo z nami Bożenko trzeba czasami jak z dziećmi-
                        trzeba nas chwycić za rączkę i kroczek po kroczku......
                        tyle, że dzieci uczą się wciąż czegoś nowego,
                        a my tak jakby od nowa smile
                        • bozenadwa Re: jak stanąc na nogi 26.06.08, 22:05
                          tak ,tak masz racje ,ze czsami trzeba jakby znowu od nowa,Ale
                          musle ,ze za kazdym razem juz nie treba uczyc sie az tyle ,co
                          poprzednio,i coraz wiecej zapamietujemy,Uczymy sie przeciez przez
                          czle zycie,Wiesz Ty masz racje ,aby to wydrukowac i powieszic w
                          lazience,na wypadek jakby sie znowu zapomnialo ,ze zycie jest piekne.
                          • bozenadwa Re: jak stanąc na nogi 26.06.08, 22:06
                            Oj ,ide juz spac ,tyle literowek !!!Przepraszam,
                            • sagaretia Re: jak stanąc na nogi 26.06.08, 22:12
                              Może w łazience nie,bo tam trzeba jakoś dojść Bozenko smile))
                              Najlepiej w sypialni na nocnym stoliczku i w ramce obok budzika co by się zaraz
                              nam z rana w oczy rzuciło smile)) Dobrej nocysmile

                            • przed.brama Re: jak stanąc na nogi 26.06.08, 22:16
                              Mnie w pewnym momencie zaczęło być tęskno do Twoich literowanek.smile
                      • przed.brama Re: jak stanąc na nogi 26.06.08, 22:14
                        bozenadwa napisała:

                        > Jesli na swiecie ,sa ludzie ,ktorzy
                        > wymuslaja takie rzeczy,aby pomoc innym ,TO WARTO ZYC,!!!
                        Warto żyć bezwarunkowo, tylko nie zawsze się chce.smile
    • mala30latka Re: jak stanąc na nogi 26.06.08, 18:06
      W moim przypadku było różnie. Od dłuższego czasu w małżeństwie było
      źle, święta grudniowe i sylwestra spędziłam sama jak palec. A po
      nowym roku byłam już tylko wściekła, jak po raz ostatni rozmawiałam
      z m. i usłyszałam totalne bzdury... Złość pomogła mi wyjść z dołka.
      A potem pomagała (i nadal pomaga) praca. Ja uwielbiam swoją pracę,
      pomijając że sama jestem sobie szefem smile ehhh, ludzie... gdyby mi
      życie osobiste wychodziło tak jak zawodowe, to bym była całkiem
      happy wink
      Nie mam dzieci, więc tu w tej strony motywacja nie działa. Ale
      sprzątanie, do pewnego stopnia pomagało, zmęczenie fizyczne robi
      swoje, najlepiej jak padasz na twarz i wszystkie mięśnie czujesz smile
      rowerek - zawsze, bardzo bardzo wink
      I banalne ale prawdziwe - faktycznie potrzeba czasu, spojrzenia z
      dystansu, o który ci teraz bardzo trudno... będzie tylko lepiej, daj
      sobie szansę wink
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka