Dodaj do ulubionych

do samotnych mam :)

05.07.08, 14:50
żeby nie oszaleć w tym rozwodowym i porozwodowym koszmarze, trzeba jakieś
życie mieć prywatne. nie wyobrażam sobie tego. jak godzicie to z opieką nad
dziećmi? jeśli nie ba babci, opiekunki itp., a m nigdy nie chce zostać z
dzieckiem - "bo się umówił" - no nie widzę sposobu. mój syn ma dziewięć lat.
zostawiacie swoich milusińskich samych? ja miałam nie ustalać w sądzie
szczegółów dotyczących opieki, ale w tym wypadku, to chyba nie mam co liczyć,
że się z m dogadam sad
Obserwuj wątek
    • sylwiamich Re: do samotnych mam :) 05.07.08, 14:52
      To zależy od dziecka przecież.
      • manderla Re: do samotnych mam :) 05.07.08, 14:57
        Dziewięć lat, to juz stary chłop przecież. Ćzyżbys sie bała go
        samego zostawic?
        Fakt, zalezy od dziecka, ale jak juz wiesz co jest przed Tobą i
        jakie zycie Cie czeka po rozwodzie (samodzielne i samowystarczalne),
        to zacznij go uczyć samodzielności. I odpowiedzialności. Za siebie i
        za Ciebie. Twoje dziecko ma wiedzieć, że jestescie zdani na sibei i
        musicie sie nauczyć funkcjonowac we dwójkę. Gdy każde z Was
        odpowiada równiez za druga stronę.
      • cybule Re: do samotnych mam :) 05.07.08, 15:01
        hm ,niestety nie zalezy to od dzieci no chyba że są juz na tyle duże
        że moga zostać same ale kobieta to taka istota co o sobie myśli na
        szarym koncu a zatem nie wychodzimy bo dzieci , nie umawiamy się ze
        znajomymi bo dzieci. Nic gorszego przeciez te nasze dzieci nie
        przyszły do nas z lasu , nie wzięły się z nieba mają też tatę. ja
        wsoje pociechy po kilkunastu prośbach ex o zabranie ich gdzieś po
        prostu spakowałam i zawiozłam do taty zostawiłam je pod drzwiami i
        powiedziałam że teraz tat się nimi opiekuje. Dziewczyny oczywiście
        wiedziały co zamierzam zrobić i pomogły mi w tym. Postawiłam faceta
        przed faktem dokonanym tym bardziej że to ja zostałam sama on był z
        nią a zatem opiekę rozłożyli po połowie. wiem że było to swiństwo
        ale poskutkowało.GORACO POLECAM
        • manderla Re: do samotnych mam :) 05.07.08, 15:03
          Cybule, dobre! bardzo dobre!
          Podziwiam za odwagę!
          smile
        • mairie Re: do samotnych mam :) 05.07.08, 15:07
          syn jest dosyć samodzielny, ale nie jestem przekonana czy wieczorne wyjście np.
          do kina to dobry pomysł. ale z drugiej strony wiem, że nie mogę uwiązać się przy
          nim, bo oszaleję, a nie ma nic gorszego, niż sfrustrowana mama smile) z tatą muszę
          chyba trochę bardziej ostro. głupio tak, żeby ojciec z dzieckiem nie chciał
          zostawać, a deklaruje gorącą miłość i chęć uczestniczenia w opiece bez
          jakichkolwiek ograniczeń. taka to ściema na pokaz?
          • manderla Re: do samotnych mam :) 05.07.08, 15:13
            Nie trzeba z nim bardziej ostro, tylko bardziej bezpośrednio.
            wprost. Przywozisz dziecko i zostawiasz. Na dwa dni np.
            Jezeli ojciec nie jest jakąs jednostką patologiczną, to zastanów
            sie, przeciez nie zrobi dziecku krzywdy. Daj mu szansę, niech się
            chłop wykaże! smile

            ps. Mój młody (12lat) został sam pierwszy raz jak nie miał jeszcze
            pół roku.
            Nie na długo owszem, jakoś do godziny czasu.
            Teraz jest tak przyzwyczajony, ze zdaje się, ze na dobe mogłabym go
            zostawić. Choc nie próbowałam jeszcze wink.
            • mairie Re: do samotnych mam :) 05.07.08, 15:21
              sprawa jest trochę bardziej skomplikowana, bo m jeszcze pomieszkuje, ale jakby
              go nie było. bezpośrednio próbowałam, ale tylko pa pa było. nie jest jednostką
              patologiczną, ale jak się okazuje, pierońsko złośliwą. no właściwie to
              przyprowadzał dziecko ze szkoły (przez ulicę) to może niepotrzebnie się czepiam
              smile))
              • sylwiamich Re: do samotnych mam :) 05.07.08, 15:37
                Mój w wieku jedenastu lat z siostrą nie chce zostać.Cycek z niego.
                • teuta1 Re: do samotnych mam :) 05.07.08, 15:47
                  Mój mąż zabiera dzieci do siebie na noc dwa razy w tygodniu, no
                  chyba że nie zabiera i nie poświęca im deklarowanego wcześniej czasu
                  z powodu kochanki, tak jak przez ostatni miesiąc... Mam też
                  koleżankę - samotną mamę trzylatki, która raz w miesiacu zostawia mi
                  dziecko na wieczór i wychodzi. Są też sąsiadki, które mogą przyjść
                  co pół godziny sprawdzić, czy wszystko w porzadku.
                  • mairie Re: do samotnych mam :) 05.07.08, 15:52
                    ale ten czas to on deklarował Tobie czy to w sądzie było ustalane? z tego co ja
                    obserwuje u siebie, to deklaracje dotyczące dziecka mi składane można o kant
                    d... potłuc
                    • teuta1 Re: do samotnych mam :) 05.07.08, 16:16
                      Deklarował mi i dość twardo sie tego przez pięć miesięcy trzymał.
                      Zresztą takie same ustlenia wpisałam do pozwu za jego zgodą (to
                      akurat konsultowałam). Po opierniczu i groźbie przejścia na
                      standardowe sądowe godziny spotkań ( jedno popołudnie w tygodniu i
                      weekend co dwa tygodnie) spuścił z tonu i zaczął się w ubiegłym
                      tygodniu stosować. Teraz dzieciaki na wakacjach, wiec problem
                      odwiedzin z głowy.
                      • mairie Re: do samotnych mam :) 05.07.08, 16:25
                        ja po rozmowie z do pozwu wpisałam zastrzeżenie o nieograniczonych kontaktach z
                        dzieckiem, ale chyba źle zrobiłam, bo to nic dla niego chyba nie znaczy. może na
                        sprawie powinnam poprosić o ustalenie konkretnie opieki
                        • teuta1 Re: do samotnych mam :) 05.07.08, 16:40
                          Ja wpisałam, że ma nieograniczony kontakt z dziecmi (co oboje
                          rozumiemy jako mozliwosć wpadania na mecz z chłopakami czy wtedy gdy
                          któreś z nich tego chce - mąż coraz rzadziej z tego korzysta i to
                          chłopaki go do siebie wzywają telefonicznie), a dłuższe spotkania są
                          ustalone przez strony w sposób nastepujący ..... oraz o podziale
                          wakacji na pół i ferii na pół. Teraz dzieci zamiast z tatą są z jego
                          matką, ale to już jego wybór. Dzieci są szczęśliwe, bo kochają obie
                          babcie.
                          • mairie Re: do samotnych mam :) 05.07.08, 16:52
                            babcie są ok., szkoda, że daleko. muszę to wszystko poukładać. m właśnie wrócił
                            z wczorajszodzisiejszego spotkania i zamknął się w pokoju, ale co tam, spróbuję
                            po raz kolejny pogadać
                            • teuta1 Re: do samotnych mam :) 05.07.08, 16:54
                              Może powiedz, że chcesz zmienić tresć pozwu w tej kwestii i
                              uregulować godziny i dni spotkań, bo wszystko sie rozłazi, a Ty
                              potrzebujesz czasu na kosmetyczkę i spotkanie z nowym partneremwink
                              • mairie Re: do samotnych mam :) 05.07.08, 17:31
                                rozmowa była krótka. chyba rzeczywiście zostaje tylko sąd. usłyszałam, że jak
                                chcę równo dzielić się opieką i żeby opiekował się nie tylko z doskoku (to chyba
                                k... dobrze?) to on nie będzie płacił alimentów, bo i tak dziecko będzie z nim
                                spędzało czas. to jakaś masakra
                                • manderla Re: do samotnych mam :) 05.07.08, 17:40
                                  zauwazyłam, ze kobiety to mają taka tendencje, do prawdy,
                                  szczerości, kawę na lawe itp. (o sobie to mówi tez).
                                  Ale oni wymagaja innego podejscia. Im nie trzeba mówić, ze
                                  chciałabym...albo, mam zamiar...zrobic to i tamto. Im trzeba w łeb.
                                  Bo to-to tępe jest i basta. W sensie , ze genetycznie tak jest
                                  uwarunkowany. I nie da sie tego zmienić.
                                  A więc, przychodzisz i mówisz: słuchaj, własnie złozyłam pozem.
                                  Wystąpilam o to i tamto.
                                  prosze o nie robienie bagna w sądzie i o potwierdzenie tego co
                                  napisałam. .... no chyba że chcesz mieć do czynienia z wredną
                                  suką.... to miał będziesz .
                                  I tyle. I wychodzisz.
                                  ...Aha, na koniec możesz sie zapytać, jak mu tam w pracy leci wink


                                  ps. cholera, nie skoncze myć dzis tych cholernych okien ...rrrrr
                                  • mairie Re: do samotnych mam :) 05.07.08, 17:54
                                    no to ja jeszcze zapytam, czy jak w złożonym pozwie nie określiłam konkretnie
                                    czasu spotkań, to mogę to zrobić na pierwszej rozprawie? szkoda moich nerwów na
                                    rozmowy z m, to i tak nic nie daje.
                                    • teuta1 Re: do samotnych mam :) 05.07.08, 17:55
                                      Nie mialam pierwszej rozprawy, ale wydaje mi sie, że mozesz.
                                    • lampka_witoszowska Re: do samotnych mam :) 05.07.08, 22:36
                                      przecież okolicznosci mogą się zmienic od złozenia pozwu do sprawy,
                                      (okolicznosci to chocby podejscie exa, który zacznie mieszac...)
                                      więc w sądzie możesz wyprostowac
                                      jak sądzę

                                      ps. osobiscie nalegałabym na metodę poleconą przez Manderlę, z
                                      drobną zmianą, że wystąpisz o to w sądzie (nie, że złożyłas pozew w
                                      takiej a takiej formie)
                                      rozmawiac nei musisz smile oświadczasz krótkim (KRÓTKIM) zdaniem i
                                      życzysz miłego wieczoru czy smacznej kolacji - o ile sie nie
                                      krztusi, bo to już nieładnie by wyglądało z Twojej strony wink
                                    • zdziwiona.2 Re: do samotnych mam :) 05.07.08, 22:36
                                      Tez nie miałam pierwszej rozprawy, ale...możesz i to chyba nie tylko
                                      na pierwsze rozprawie.
                                    • misbaskerwill czas spotkań... 05.07.08, 22:53
                                      mairie napisała:

                                      > no to ja jeszcze zapytam, czy jak w złożonym pozwie nie określiłam konkretnie
                                      > czasu spotkań, to mogę to zrobić na pierwszej rozprawie? szkoda moich nerwów na
                                      > rozmowy z m, to i tak nic nie daje.

                                      Tak, możesz. Ja właśnie miałem taką sytuację.
                                      Była to główna przyczyna wydłużenia się procedury (o kilka miesięcy), bo ex nie zgadzała się na proponowany zakres kontaktów.

                                      Dlatego pomyśl, czy nie warto jednak pogadać z m...
                                      Jeśli nie, masz 3 warianty:
                                      1) nie ustalać kontaktów, sąd to łyka i Was rozwodzi.
                                      2) ustalać na 1 rozprawie, ex się zgadza bez gadania i sąd Was rozwodzi.
                                      3) ex się nie zgadza, sąd wyznacza dalszy termin rozprawy - w Warszawie nawet za 5 miesięcy.
                                      • misbaskerwill P.S. 05.07.08, 23:00
                                        Tak naprawdę jestem zwolennikiem ustalenia kontaktów w sądzie, jeśli zakładasz,
                                        że z Twoim M będzie się trudno przez długi czas dogadać.

                                        Możesz wnieść o ustalenie wszystkiego - nawet poszczególne święta, wakacje zimowe...

                                        Nie musisz czekać na rozprawę. Możesz "dosłać" pismo do sądu, w którym
                                        modyfikujesz pozew, dodając punkt o kontaktach z dokładnym wykazem.

                                        Potem w sądzie tylko potwierdzasz, że chcesz jak na tym piśmie.
                                        Sąd może jednak chcieć dokładnego potwierdzenia (żeby nie było wątpliwości),
                                        więc dobrze mieć ten papier przed oczami na sprawiewink.
          • juztylkomama Re: do samotnych mam :) 05.07.08, 23:03
            Bez względu na to jak samodzielny jest Twój syn,to nie powinnaś zostawiać go bez opieki...w razie jakiegokolwiek nieszczęścia pierwsze pytanie,jakie pada to"GDZIE BYŁA MATKA I DLACZEGO".Nie da sie żyć z wizją najczarniejszych scenariuszy ale...spróbuj sie zorganizować,potrząśnij tatusiem,dogadaj się z sąsiadką,znajdź spokojną
            studentkę,która za 40zł zostanie z Twoim małym na całą noc dwa razy w miesiącu ale nie zostawiaj go samego.Wiem z doświadczenia,ze dzieci w tym wieku są niewiarygodnie pomysłowe i kreatywne,co nie zawsze wychodzi im na zdrowie...
            • mairie Re: do samotnych mam :) 05.07.08, 23:25
              zależy mi na jak najszybszym rozwodzie i nie mam zamiaru tego przedłużać.
              zresztą, ja mam walczyć o to, żeby m opiekował się dzieckiem??? chcę, żeby syn
              miał jak najlepszy i jak najczęstszy z nim kontakt, ale nic na siłę. wkurza mnie
              tylko to deklarowanie zaangażowania w opiekę i teksty w stylu "jak chcesz, to ze
              mną zostanie". a w praniu wychodzi co wychodzi.
              a co do opiekunki - w Warszawie to raczej trudno znaleźć kogoś odpowiedzialnego
              za 40 zeta
              • juztylkomama Re: do samotnych mam :) 05.07.08, 23:57
                mairie napisała:
                zresztą, ja mam walczyć o to, żeby m opiekował się dzieckiem??? chcę, żeby syn
                > miał jak najlepszy i jak najczęstszy z nim kontakt, ale nic na siłę. wkurza mni
                > e
                > tylko to deklarowanie zaangażowania w opiekę i teksty w stylu "jak chcesz, to z
                > e
                > mną zostanie". a w praniu wychodzi co wychodzi.
                > a co do opiekunki - w Warszawie to raczej trudno znaleźć kogoś odpowiedzialnego
                > za 40 zeta
                Przestań sie oglądać na tego pana,wiesz,do miłości nie można nikogo zmusić,jeśli się zachowuje tak jak się zachowuje to widocznie kocha dziecko tylko na pokaz a jeśli chodzi o opiekunkę,ja rozkleiłam ogłoszenie w dwóch akademikach w Gdańsku i naprawdę było sporo chętnych,znalazłam fajną dziewczynę,studentkę,która za niewielkie pieniądze plus kolacja zostawała 2razy w miesiącu z małą na całą noc (spała w jej pokoiku na kalimacie)a ja mogłam wtedy jeszcze z mężem spokojnie gdzieś wyjść.Spróbuj...nie możesz się zamknąć w domu...nie rezygnuj ze swojego życia,tylko dlatego,że tatuś dziecka składa deklaracje bez pokrycia.Uszy do góry!smile
    • karamonaco1979 Re: do samotnych mam :) 05.07.08, 23:41
      też jestem po rozwodzie
      nie zostawiaj syna samego, jest za mały i pewnie sam się jeszcze nie uporał z ta
      sytuacją i może być mu trudniej niż innym rówieśnikom w jego wieku, on nie może
      czuć się odpowiedzialny za siebie on jest dzieckiem i ma nim pozostać, zatrudnij
      opiekunkę lub zawieź go do babci żeby on też czuł się dobrze nawet jak ty
      wychodzisz;
      zawodowo mam do czynienia z podobnymi sprawami;
      • mairie Re: do samotnych mam :) 05.07.08, 23:56
        ale nie bardzo rozumiem, po co ta informacja na końcu postu. jakimi podobnymi
        sprawami? nie napisałam, że zostawiam syna i nie widzę żadnego podobieństwa
        • manderla Re: do samotnych mam :) 06.07.08, 00:20
          a powiedz, Mairie, w ogóle nie zostawiasz chłopaka samego? Wcale?
          Nic?
          Nawet jak np. musiałabys polecieć do sklepu i zajęłoby Ci to
          półgodziny, godzinę?

          Oczywiscie, ze trzeba brac pod uwagę "rodzaj" dziecka wink
          ale absolutnie sie nie zgadzam, z takim nianczeniem. Że bubu sobie
          zrobi itp, bo cos wymyśli. Po to ma rodzica, który go nauczy
          zawczasu pewnych zasad zachowania w okreslonych sytuacjach. Niewiara
          we własne dziecko i nianczenie go, to jest okaleczanie go. Na wlasne
          zyczenie zresztą.
          Znałam np. takie dziecko co wstawało rano zanim rodzina się obudziła
          i wyruszało w samej pidzamie w zimie do przedszkola. I pare innych
          temu podobnych przypadków. Ale wydaje mi się, ze to nie jest kwestia
          dziecka, tylko rodziców. Nietstety , rzadko kiedy chcemy to przed
          soba przyznać.
          • mairie Re: do samotnych mam :) 06.07.08, 11:15
            nie, no bez przesady, tyle że nie na noc. toż to nie jest niemowlak tylko duży,
            bardzo mądry chłopak. nie potrzebuje ciągłego niańczenia i sam stara się być jak
            najbardziej samodzielny. po szkole musi posiedzieć sam, jak lecę na zakupy, to
            też woli zostać w domu (typowy facetsmile). są telefony i zawsze może ściągnąć
            mnie, ale nigdy się tak nie zdarzyło. ja pytałam jak radzicie sobie w sytuacji,
            kiedy wieczorem kino jakieś czy też lampka wina w miłym towarzystwie.
            • manderla Re: do samotnych mam :) 06.07.08, 11:23
              Na noc tez nie zostawiałam jeszcze, ale jak np miałam wrócic cos
              kolo północy, to monitorowałam mlodego przez telefon. dzwoniłam o 21
              i mówiłam: umyj zeby, posciel lozko i spac. Za pół godziny dzwoniłam
              ponownie i sprawdzałam czy jest w łozku. oczywiscie nie raz
              odpowiedz był: tak, tak, ja juz spię. smile
              Po czym wracam o 24 do domu, a "to-to" śpi na łózku prosto w
              ubraniu wink
              A generalnie jak wychodze to staram sie nie wracac poźniej niz 22.
              A on czeka na mnie.
              • mairie Re: do samotnych mam :) 06.07.08, 11:29
                a jak miał bidulek umyć się, przebrać itd. jak mama wydzwaniała i nie mógł od
                telefonu się oddalić big_grin
                ale to bardzo dobre podejście
                • manderla Re: do samotnych mam :) 06.07.08, 11:33
                  smile
                  Nie, jego argumentacja jest taka, ze on lubi, kiedy ja go rozbieram
                  spiącego. I potem bredzi przez sen: "no chodz tu kochanie, no daj tą
                  rączkę chociaz ucałuję, no daj"
                  wink) Stary chłop, a się zachowuje, jak mały siuruś wink)
                  • sylwiamich Re: do samotnych mam :) 06.07.08, 12:38
                    manderla napisała:
                    potem bredzi przez sen: "no chodz tu kochanie, no daj tą
                    > rączkę chociaz ucałuję, no daj"
                    > wink) Stary chłop, a się zachowuje, jak mały siuruś wink)


                    Się pogubiłam...o synu piszesz, czy o byłym?
                    • manderla Re: do samotnych mam :) 06.07.08, 12:46
                      O synu, oczywiscie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka