żeby nie oszaleć w tym rozwodowym i porozwodowym koszmarze, trzeba jakieś
życie mieć prywatne. nie wyobrażam sobie tego. jak godzicie to z opieką nad
dziećmi? jeśli nie ba babci, opiekunki itp., a m nigdy nie chce zostać z
dzieckiem - "bo się umówił" - no nie widzę sposobu. mój syn ma dziewięć lat.
zostawiacie swoich milusińskich samych? ja miałam nie ustalać w sądzie
szczegółów dotyczących opieki, ale w tym wypadku, to chyba nie mam co liczyć,
że się z m dogadam