Myślałam, ze walka z ex bedzie trwała i trwała, a tu niespodzianka. Ex
zadzwonił w sobotę rano czy może przypadkiem bedę w poblizu jego
zamieszkania. Akurat miałam być, więc mówie, ze tak. Na to on, ze z okazji
Mikołajek i on i dziadkowie maja małej prezenty. Ok umówilismy się małą
zawiozłam. Wchodze do naszego jeszcze mieszkania , a ex .... pyta czy mam
pusty samochód, to od razu mogłabym wziąć parę rzeczy.
szczęka mi opadła na podłogę. Wziełam czemu by nie. Dałam mu listę co chcę z
mieszkania. I po kilku miesiacach, oprzytomniał. Oczywiście trzeba było troche
go podejśc sposobem. Ale ostatecznie największy argument okazał się błachy.
Mianowicie powiedziala, co on by robił, gdybym to ja została w mieszkaniu, a
on wyszedł tylko ze swoimi ubraniami. Odpowiedział, że chciałby odzyskac część
rzeczy, do nowego lokum. Ha

Nareszcie mogę poważnie myśleć o podziale majątku. Bo idzie tylko o mieszkanie.