anka42_pl
25.03.09, 10:06
Witajcie. Już kilka razy tu pisałam i zawsze dostawałam dobre
rady,mniej lub bardziej przydatne.Pisze więc jeszcze raz.Złozyłam
pozew bez orzekania o winie (wspólnie tak zdecydowalismy).Sprawa 7-
go kwietnia.Mój maż nie dosć,ze przez 22 lata niczym sie nie
interesował,nic nie robił (pracuje i łożył na dom,ale ja tez zawsze
pracowałam),to teraz stwierdził,że jestem juz stara (43l),brzydka,a
on lubi młode......Więc jeżdzi sobie na płatne dziewuszki,które są w
wieku jego dzici,ma tez jakąś panią,młodszą i inteligentniejsza ode
mnie.Poza tym szuka dalej,miota sie i chyba sam nie wie co ze sobą
jeszcze zrobić.Solarium,siłownia 4 razy w
tygodniu,ciuchy,odzywki,witaminki,kremy,perfumy i sam Bóg wie co
jeszcze.Ale w czym mój problem.Ostanio zaczął rozmowę : chcesz
szybko załatwić ten rozwód? na moją odp.że tak,usłyszałam:To idźmy
do adwokata,żeby reprezentował obie strony,żebyśmy my nie musieli
sie przed sadem głupio tłumaczyć,bo co pie.....ego urzednika
obchodzi,czy cie kocham,czy nie?Ja nie bede sie przed nikim
tłumaczył ze spraw osobistych.Po chwili dodał: Jak się h.j
zapyta,czy cie kocham,powiem,że nie,ze kocham inną i ty też tak
powiedz,że masz kogoś,to sie sprawa szybko skończy........ Nie
wiem,czy jeszcze coś dopisywać,bo albo ja jestem nienormalna,albo
on.Jak adwokat może reprezentować dwie strony naraz?????? I jak
wogóle przyszedł mu do głowy taki pomysł,że mam sie przyznać do
kochanka,którego nigdy nie miałam? Ja bym na to nie wpadła.Wogóle
zastanawiam się,czy nie zmienić tego pozwu na "z orzeczeniem o
winie" ale wtedy rozpęta się wojna i jak pomyślę,że mam ciągać
przyjaciół i rodzinę po sądach,to słabo mi się robi.Poza tym mnie
naprawdę zależy na szybkim zakończeniu,za duzo poświeciłam siebie w
tym związku i dłuzej nie mogę.Chętnie poczytam komentarze.Pozdrawiam
wszystkich z tego forum!