1sza komunia

21.04.09, 20:08
mój syn idzie niebawem do komunii...decyzją ex nie będzie mnie na przyjęciu
komunijnym w lokalu.nie będzie mnie ani mojej matki a babci syna.na moje
pytanie dlaczego tak postępuje skoro to jest Jego święto a nie jej
odpowiedziała że nie ma zamiaru siedziec przy jednym stole ze mna i moja matką.
czy to jest normalne zachowanie czy może ja wydziwiam ????
    • kicia031 Re: 1sza komunia 21.04.09, 20:20
      Nienormalne, ale powszechne.
      Ja i moj Ex wraz z rodzinami normalnie poszlismy na obiad komunijny, dzielac sie
      kosztami po polowie.
      Moj chlop i jego rodzice byli tylko w kosciele. Exia postawila warunek, ze jesli
      chca uczwstniczyc w obiedzie dla malej, Exi, matki Exi + mojego cjlopa i jego
      rodzicow - razem 6 osob to maja zaplacic 1000pln. Chlop sie nie zdecydowal i
      chyba mial racje. Pisze chyba, bo mam mieszane uczucia, ale nie bede go pouczac
      co ma robic.
      • maza15 Re: 1sza komunia 21.04.09, 22:13
        Do kościoła razem z dzieckiem i ex,po mszy na przyjęcie w lokalu
        ex,jego rodzice i rodzeństwo + moi rodzice i moje rodzeństwo.
        Wszyscy przy jednym stole.
        Koszty po połowie z ex.

        Jak widzisz tak też się da.
    • plujeczka Re: 1sza komunia 22.04.09, 07:46
      zachowanie twojego ex to zwykłe chamstwo takich rzeczy nie robi się
      w dniu komunii dziecka no chyba ,że matka alkoholiczka i kazdy bałby
      się ,że spadnie z krzesła podczas uroczystości i dziecku przyniesie
      wstyd......lub gdy na widok matki dziecko ze strachu ucieka w
      przewiwnym razie to twój maż pokazał brak klasy i zwykłe chamstwo
      • zuzka712 Re: 1sza komunia 22.04.09, 09:33
        Zachowanie Twojej eks żony jest bardzo nie w porządku. Głównie wobec
        syna. Może rany jeszcze za świeże? Mimo wszystko spróbuj rozmawiać.

        U mnie komunia była w restauracji, ja za wszystko płaciłam, ale
        nawet mi nie przyszło do głowy, żeby rodziny eks nie zaprosić! Mimo,
        że nie pałamy do siebie przyjaznymi uczuciami. Był Eks, jego
        rodzice, babcia, siostra z synem...

        Dla mnie to było bardzo ważne, żeby córka miała namiastkę
        normalności. Żeby wiedziała, że mimo rozwodu ma ojca, dziadków itd.
        Była bardzo zadowolona.
        Nie poddawaj się. Tylko próbuj "po dobroci", rozsądnymi argumentami,
        nie pretensjami i awanturą, bo tylko pogorszysz synowi samopoczucie.
        Ewentualnie rozważ plan awaryjny - może zabierz małego i swoją
        rodzinę w pierwszy dzień po komunii, żeby to dodatkowo uczcić - jest
        biały tydzień, mały może mieć dwa obiady uroczyste smile
        Ale to ostateczność. Powodzenia
        • teuta1 Re: 1sza komunia 22.04.09, 10:33
          Nie wydziwiasz. To komunia dziecka, nie żony i bez względu na wasze
          relacje można byłoby wynegocjować kilkugodzinne zawieszenie broni.
          Doświadczyłam tego sama. Syn bał sie, czy sobie do gardeł nie
          skoczymy, ale zachowywaliśmy się poprawnie ze względu na niegowink.
          Da się zrobić, tylko trzeba chcieć.
    • pokopanka Re: 1sza komunia 22.04.09, 10:45
      moja córka też idzie, a 4 dni po mamy drugą sprawe rozwodową
      dziadkowie ze strony męża dawno wypisali się z bycia dziadkami
      spotkanie jest w domu, ciągle jeszcze wspólnym, ale jeśli mój mąż na
      nim bedzie (kontrakt) to zostanie sam na placu boju, bo jego siostra
      odmowiła, dziadkowie również, a zaproszeni byli bardzo najbliżsi,
      aha, chrzestny córki jest kuzynem męża, ale nie widziałam go od 4
      lat, i przez ten czas nie utrzymywał żadnego kontaktu z chrześniaczką
      nie patrzą na to jako na święto dziecka, tylko solidaryzują się z
      nim, choć wszyscy znają prawdę, że ma problem z alkoholem i
      nakotykami, zresztą jeg ostatni pobyt w domu przewrócił spokój córki
      do góry nogami...
      sptkanie jest w domu, ponieważ w moim odczuciu jest to spotkanie
      rodzinne, a nie popiswa w lokalu, mam przyjemność w przygotowaniu
      jej dla dziecka, mój wkład w te uroczystość to też dar dla niej
      mój mąż nie uczestniczył w przygotowaniach ani w sposób moralny, ani
      organizacyjny ani tym bardziej finansowo (choć to szczególna
      okoliczność nie zadeklarował wsparcia fin, i nawet o to nie zapytał
      słowem), co generalnie mnie nie zaskakuje, bo takie przyziemne
      rzeczy nigdy go nie ruszały
      więc wszystko zależy od okoliczności
      PS. moja córka nie chciała iść do dziadków z zyczeniami na świeta,
      ponieważ wcześniej kilka razy pocałowała klamkę, a składane przez
      dziadków deklaracje nie zostały dotrzymane, nie zmuszałam jej więc...
      • pokopanka Re: 1sza komunia 30.04.09, 14:27
        mój mąż właśnie ZAŻYCZYŁ sobie smsme, abym poprosiła wszystkich
        gości (nie ma go, nie uczestniczy w organizowaniu ani moralnie ani
        finansowo, spotkanie jest w domu i nie zamierzam z niego uciekać)
        żeby wchodząc do anszego domu byli po spowiedzi i po sakramecie, aby
        w ten sposób celebrować jej święto...
        nie jest praktykujący, przedostatnio był u spowiedzi przed naszym
        ślubem może, a ostatnio ostentacyjnie podczas rekolekcji, zeby mała
        widziała
        nie przeszkadzało mu to w dzień po spowiedzi pójść w tango i nie
        wrócić na noc
        taka spójność moralna
        • tricolour Moim zdaniem... 30.04.09, 14:31
          ... potrzebny Ci plan działania i konsultacja prawnicza.

          Podchodzisz zbyt emocjonalnie i reagujesz nawet na nierealne SMSy zamiast
          wyrzucić je do kosza.
          • pokopanka Re: Moim zdaniem... 30.04.09, 14:51
            prawdopodobnie masz rację
            dla mnie to dowód jego pouzywkowych i nie tylko zmian w psychice
            mam do tyłka mecenaskę, ale juz jej zapłąciłam zaliczkę, nie odda
            mi, a nie mam kolejnej górki
            z jednej strony sama dochodze do wszystkiego, ale jej wsparcie jest
            minimalne
            a czas ucieka
            nie mogę wszystkiego zostawić na 20 maja, bo polegnę
            ale już sama się gubie
            a tych smsow nie wyrzuce, zacytuję je
            one mnie wyprowadzają z równowagi, ale też moze pomogą...
    • useless00 Re: 1sza komunia 22.04.09, 22:20
      Pierwsza Komunia to święto specyficzne: i religijne, i tylko dla dziecka. Czasami trudno mi zroumieć, ze ludzie nie potrafią stanąć ponad animozje. Tak bywa też i przy ślubach dzieci. Zazwyczaj rodzice lub dziadkowie psują w imię własnego urażonego ego.

      Zaprosiłam najbliższą rodzinę z obu stron. Organizuję wszystko sama, ex przysłał pieniądze i dołożył się do prezentu. Mam nadzieję, że wszyscy przyjadą. Podobno wątpliwości miała tylko Chrzestna (bratowa męża), bo pokłóciła się ze mną (jeszcze przed moją wyprowadzką), ale uważam, że zrobiła by przykrość dziecku, bo mnie to zwisa - inna sprawa, że obraza i foch jest jednostronny, bo ja nic do niej nie mam - czasami niektórym trudno zaakceptować, że wkładając palce w drzwi mogą ucierpieć. Tak więc staram się stworzyć Młodemu normalną uroczystość.

      Problemem pozostaje jedynie napraszanie się ex o nocleg. Ma inną alternatywę, ale podpiera się "dobrem" dziecka, by wymusić pobyt. A tego już nie dam rady znieść.
      • smutna555_only Re: 1sza komunia 25.04.09, 15:51
        Moja córka też w tym roku przystąpi do I komunii.
        Mój ex nie był jednak tak łaskawy i postawił warunek:
        Albo zostajesz do komunii, albo ani ja, ani moja rodzina się nie
        pojawi. Skurczybyk nie miałam wyboru i nada tkwie w tym chorym
        układzie. Komunia 31 maj, wyprowadzka 1 czerwiec oby szybko zleciało.
        Pozdrawiam
        • kicia031 Re: 1sza komunia 25.04.09, 21:20
          Mój ex nie był jednak tak łaskawy i postawił warunek:
          > Albo zostajesz do komunii, albo ani ja, ani moja rodzina się nie
          > pojawi. Skurczybyk nie miałam wyboru i nada tkwie w tym chorym
          > układzie.

          Gdyby postawiono mi taki warunek, to palant nie zdazylby skonczyc wypowiedzi, a
          ja juz bym byla za dzwiami.
    • groszek-5 Re: 1sza komunia 25.04.09, 22:13
      Podziwiam wszystkich rodzicow co nie moga "zawiesic broni" na tak wielka chwile
      dla wspolnego dziecka.Jaki przyklad dajecie swym dzieciom?Po co posylacie je do
      Komuni i sami chodzicie do kosciola?
      Przeciez zaprzeczacie sami sobie,ze czlowiek dla czlowieka powinien byc
      przyjazny.Co Wasze dzieci beda myslec o Was i o tym co ich ucza na religi?
      Przeciez mozna jakos poniesc koszta wspolnie i zasiasc do wspolnego stolu razem
      z tym dzieckiem i pozostala rodzina tego dnia.
      Czy az tyle potrzeba poswiecenia?Czy dziecko jest winne,ze jego rodzice sie
      rozstali? A przeciez to jest jego swieto i jego WIELKI dzien a nie
      Wasz.Przemysllcie to i podejmijcie inna decyzje.
      Zrobcie to dla Waszych dzieci.
      • zuza-anna Re: 1sza komunia 26.04.09, 00:40
        Obiad był w domu (mieszkam w wydzielonych pomieszczeniach, ale u rodzicow).
        Zaprosiłam eksa, jego brata z rodziną i jego rodziców. Moja mama nie była
        zadowolona, ale w końcu to święto młodej, a czego sie nie robi dla wnuczki. Nie
        zgodziłam sie jednak na panienke eksa, dla której nas opuścił - nie byliśmy
        jeszcze po rozwodzie, więc ona żadna rodzina dla tatusia młodej. Zaprzyjaźniać
        się mogą przy innej okazji. Zreszta młoda do dziś jej nie polubiła, choć mija rok.
      • useless00 Re: 1sza komunia 26.04.09, 10:19
        Właśnie, tu pokazuje się jak w zwierciadle hipokryzja polskiego katolicyzmu. (żeby nie było - jestem wierząca i praktykująca, ale nie wojującawink )

        Podstawowe zasady wiary zostają zawieszone na kołku w imie czego? Własnych egoizmów? Szantaże - przyjede - nie przyjade - o ile ty...itd.? Kto tu komu robi krzywde? Kto tu komu dokucza?

        Jeszcze w czasach przedwyprowadzkowych moj ex też podnosił sprawę Komunii, że mam zostać i jak chce iść w cholerę, to po uroczystości.

        Szantaż emocjonalny? I to taki? Powiedziałam - nie! Jeśli będziesz chciał być na Komunii Syna (ex jest niewierzący lub jak to on określa wierzy po swojemu) to przyjedziesz mimo wszystko, a fochami robisz krzywdę dziecku nie mnie.

        Dziecko nie dość, że bombardowane materialną stroną uroczystości, to jeszcze wciągnięte w kolejny wir rodzicielskich przepychanek w tak ważnej dla niego sprawie. Brrr.

        Pamiętam, swoj żal i ból, kiedy skłócona z jedną z córek moja babcia nie była na moim ślubie, bo ONA też była i jasno powiedziała mi: albo ja albo ona. sad, a na osiemnastce ta sama Babacia wyszła obrażona, bo podobno lepsze kąski postawiłam przed inną osobą z drugiej strony rodziny. Cóż, znam smak przepychanek rodzinnych, kiedy chce się być w porządku wobec wszystkich, których się kocha, ale cierpi najbardziej ten który jest pośrodku.
    • arkac123 Re: 1sza komunia 29.04.09, 08:26
      Akurat w moim przypadku uważam to za zupełnie normalne: eksa z rodziną córeczka zaprosiła tylko do kościoła.
      Ale w moim przypadku eks nigdy nie mieszkał z córeczką (wyprowadził się do kochanki 3 tygodnie po porodzie), więc co do jego nieuczestniczenia w naszym życiu i uroczystościach, nie mam żadnych wątpliwości. Dobrze jest tak, jak jest, jemu zresztą też to odpowiada. Każdy z nas ma swoje życie, swoją rodzinę.
      • annuulla8 Re: 1sza komunia 30.04.09, 15:37
        Ja jestem w tej chwili w podobnej sytuacji i uważam, że jest w tym
        dużo racji. Jak można być tak zakłamanym przy stole? Uśmiechać się,
        rozmawiać o pogodzie i udawać, że nic sie nie stało? Ogólnie się nie
        kłócimy ale czuję żal o to, że nas skrzywdził i zostawił. Nie
        wyobrażam sobie siedzieć z nim przy jednym stole. Mała to
        zrozumiała. Będzie nam przykro ale to jest chyba najlepsze
        rozwiązanie. Inaczej będzie sztywna i mało przyjemna atmosfera dla
        nas wszystkich (dla niego też) Nie zamierzam grać komedii i robić z
        siebie idiotkę. Trudno ktoś kto zostawia własną rodzinę nie należy
        juz do niej. Na własne życzenie tak naprawdę, a to są tego
        konsekwencje.
        • telefon110 Re: 1sza komunia-Anuuuullla8.... 30.04.09, 17:36
          nie zgadzam się z Tobą. Gdy dwoje ludzi się rozwodzi to rozwodzi się ze soba a
          nie z dziecmi...dziecko ma matkę i ojca i co to znaczy że nie wyobrażasz sobie
          siedzieć z nim przy jednym stole???przyjęcie komunijne jest dla Ciebie czy dla
          dziecka????.i nikt Ci nie każe udawać, uśmiechać się etc po co stwarzac pozory
          skoro i tak każdy wie włąćznie z dzieckiem że jesteście po
          rozwodzie??..postępując w ten sposób krzywdzisz chcąc nie chcąc dziecko.
          Z Twoich słów wnioskuję że nastawiasz swoją córkę przeciwko ojcu i tak się
          zastanawiam: skąd ja to znam ??
          • arkac123 Re: 1sza komunia-Anuuuullla8.... 30.04.09, 21:48
            telefon110 napisał:

            > nie zgadzam się z Tobą. Gdy dwoje ludzi się rozwodzi to rozwodzi się ze soba a
            > nie z dziecmi...

            To tylko slogan, a im dłużej od rozwodu, tym bardziej staje się to w rzeczywistości pustosłowiem (zresztą i bardzo dobrze, bo taka jest kolej rzeczy).

            Uważam, że o wiele lepsza dla dziecka jest nieobecność jednego z rodziców, niż napięta i sztuczna atmosfera przy stole. Rodzice mojego aktualnego męża dalej po 30 latach od rozwodu nie usiądą razem przy stole - nikogo nie można zmuszać do czegoś, czego nie chce, czy nie może się zmusić.
          • bella_wera Re: 1sza komunia-Anuuuullla8.... 04.05.09, 15:58
            Telefon110
            Nie napisałaes jak uczetsniczyłeś w przygotowaniu dziecka do tego
            świeta .
            Nie napisałes jak ucztesniczy w zyciu dziecka twoaj mataka i ty .
            jak bardzo jestes w to zaangazowania .

            Moim zdaniem jest to siweto dziecka - i swietują ci którzy pomogli
            przejsc dziecku droge do tego siweta .
            Bo to swieta to poczteka noweg etapu , ale i zmaknieice etapu
            przygotowań itd...

            Aby ucztestniczyć w tym siwecie trzeba i wczesniej dorzucic cos od
            siebie - bo rozumiem ze zbiora sie wszyscy bliscy którzy w procesie
            wychowania w wierze uczestniczyli i dopingowali dziecku .
            napisz jakie sa Twoaj relacje i Twoje rodziny i dopiero wtedy mozna
            sie ustatosunkowac.
            Bo za samo noszenie tytułu "tata " "babcia" - to nie uważam ze
            nalezy sie zaporszenie .
            • pokopanka Re: 1sza komunia-Anuuuullla8.... 04.05.09, 16:03
              chciałam Ci podziękowac za tę wypowiedź
              dodała mi sił i argumentów
              mój mąż złozył oczekwianie (pisałam wcześniej), aby wszystc goście
              byli po sakramencie i po spowiedzi przed wejściem do naszego domu,
              bo inaczej nie będa mile widziani...
              a 4 dni po komunii mam 2 sprawe
              i chaos
              ale to bardzo prawdziwe co napisałas
        • maza15 Re: 1sza komunia 30.04.09, 21:47
          annuulla8 napisała:

          Nie zamierzam grać komedii i robić z
          > siebie idiotkę. Trudno ktoś kto zostawia własną rodzinę nie należy
          > juz do niej. Na własne życzenie tak naprawdę, a to są tego
          > konsekwencje.


          konsekwencje ponosi nie tylko on,Ty i dziecko również,

          rozmawiam ze swoim exem,przy jednym stole również siadam,i nie
          uważam sie z tego powodu za idiotkę,
          mało tego-konsultuję z nim wszystkie sprawy związane z dziećmi
          i "grubsze" zakupy z Nimi zwiazane -uwierz od tego honoru nie ubywa!
          nadmienię jeszcze ,że rozwód był z jego winy
          • arkac123 Re: 1sza komunia 30.04.09, 21:55
            maza15 napisała:
            mało tego-konsultuję z nim wszystkie sprawy związane z dziećmi
            > i "grubsze" zakupy z Nimi zwiazane -uwierz od tego honoru nie ubywa!

            Szczerze mówiąc, nie przyszłoby mi na myśl, aby cokolwiek uzgadniać z eksem. Ale mój eks na co dzień błądził głową w chmurach, od spraw przyziemnych zawsze byłam jawink.
            • maza15 Re: 1sza komunia 30.04.09, 22:38
              ja też jestem (byłam) od spraw przyziemnych,ale dlaczego mam brać na
              siebie całą odpowiedzialność za sprawy związane z naszymi dziećmi?
              chociaż go informuję
              • arkac123 Re: 1sza komunia 01.05.09, 08:42
                Tylko raz spytałam eksa o zgodę (bo musiałam) - w sprawie wyjazdu za granicę. Powiedział, że wyjazdy zagraniczne są niebezpieczne, i on zgody na wydanie paszportu nie wyda. Wakacje mam spędzać w kraju. Skończyło się na sprawie sądowej i wyśmianiu eksa przez sędzinęwink.

                Dlatego dla swojego zdrowia psychicznego nie pytam się eksa o nic, całą odpowiedzialność za córeczkę faktycznie biorę na siebie. Ale mój eks to naprawdę wyjątkowy egzemplarz, jeśli chodzi o poglądy na temat wychowywania dzieci.
    • ask77 Re: 1sza komunia 02.05.09, 00:43
      spróbuj z nią jeszcze porozmawiać.To ważny dzień dla dziecka.Na pewno powinniście iść do kościoła, nie bacząc na życzenia ex, i uściskać dziecko po wszystkim.Zaproponuj jakiś kompromis- skoro nie przy wspólnym stole zaraz po komunii to może po nieszporach "komunista" pobędzie z tobą i z twoją rodziną. To trudne sprawy,ale myślę,że do zoorganizowania przy odrobinie dobrej woli obu stron i zakopaniu toporów na ten wyjątkowy dzień.Dzień w którym powinno mieć przy sobie i rodziców,chrzestnychi dziadków.Wspólny stół nie jest najważniejszy - ważne, że dziecko będzie widziało i czuło,że jesteście.
      Pozdrawiam
      • nangaparbat3 Re: 1sza komunia 02.05.09, 23:28
        ask77 napisała:

        > spróbuj z nią jeszcze porozmawiać.To ważny dzień dla dziecka.Na pewno powinniśc
        > ie iść do kościoła, nie bacząc na życzenia ex, i uściskać dziecko po wszystkim.
        Zrozumialam, ze chodzi tylko o przyjęcie w lokalu, o nieprzychodzeniu do
        kosciola mowy nie było.
    • useless00 No nie sądziłam, że jednak... 02.05.09, 22:43
      i u mnie taka sytuacja będzie miała miejsce.

      Do Komunii został tydzień a prawa wygląda tak.

      Rozmawiałam z exem kogo zaprosimy na Komunię. Lista była krótka - tylko najbliźsi, czyli rodzeństwo moje i exa( w tym z każdej strony jedno jest chrzestnym), dziadkowie i pradziadkowie. Ponieważ Chrzestną jest bratowa exa, zapytałam go, czy mają zamiar przyjechac z dziećmi (12 i 13 lat), bo to i daleko (300 km) i nudy dla nich. Powiedział, ze raczej nie, przyjadą sami. Więc wysłałam zaproszenie tylko do nich bez dzieci. Miałam przeczucie i nie pasowało mi to, jego bratowa to taka kwoka, co bez dzieci sie nie rusza, ale w sumie dzieciaki duże, więc... No i poszło. W kilka dni później dowiaduję się pocztą pantoflową, że jednak chciała przyjachac z dziećmi. Dzwonię do exa, ochrzaniam go za wprowadzenie w bład i zaraz dzwonię do ex-szwagierki, przepraszajac za nieporozumienie i potwierdzajac chęć zobaczenia dzieciaków (szczerą). Niestety urażona duma i wrodzona wyniosłość spowodowały, że postanowiła nie przyjeżdzać wogóle, ale obiecala sie zastanowić. (Nie lubiłyśmy się szczególnie, bo z jakiś względow zawsze uważała się za lepszą mentalnie, moralnie i intelektualnie ode mnie i nie tylko. A teraz dla niej jako stalowej strażniczki ogniska domowego to już wogole jestem śmieciem.)

      Rozpętało się w rodzinie exa małe piekiełko. Okazało się, ze sugestia o nieprzyjeżdzaniu dzieci padła ze strony ex-teściowej, były uzyskal ją od niej i mnie przekazał. Teściowa została solidnie przez exa zrugana. On relacjonowal mi całe potyczki telefonicznie, ale miałam tego dość i powiedziałam, że ich mały kociołek nienawiści mnie nie obchodzi. Nie wtrącam się w ich relacje, uważam, że zepsuli wszystko i niech sami się kiszą we własnych kwasach.

      Usiłowałam naprawić, ale jeśli ktoś wyżej stawia urażone ego to tylko wystawia sobie świadectwo, sprawiając przykrość mojemu dziecku, nie mnie. Inna sprawa, że cała rozmowa była pomiedzy mną, exem i ex-szwagierką, a gdzie w tym wszystkim jest brat exa?

      Dziś dowiedziałam się, że Chrzestna z mężem (bratem exa)jednak nie przyjedzie. Coż, jestem w stanie zrozumieć niechęć między byłymi małżonkami, ale takiej sytuacji - nie!

      Trochę chaotycznie, ale myślę, ze połapiecie się. Co o tym sądzicie? Kto jest winien? Trochę ja, bo mimo doświadczeń i ogólnego braku zaufania do ex - posłuchałam jego sugestii? Czy też ex bratowa - Chrzestna jest tak ...pipipip...że szkoda słów.
      • arkac123 Re: No nie sądziłam, że jednak... 03.05.09, 08:01
        Useless, absolutnie nie jesteś winna całego "piekiełka", nie szukaj winnych, szkoda czasu i nerwów.
        IMHO, bratowa exa nie miała wcale ochoty przyjeżdżać na komunię, to jest tylko wymówka. Gdybyś zaprosiła dzieci od razu, pewnie przed komunią jedno by "zachorowało".

    • nangaparbat3 Re: 1sza komunia 02.05.09, 23:26
      To zalezy od całokształtu Twoich relacji z Ex i jej rodziną. I od relacji Ex z
      Twoja rodziną.
      Gdyby były przyzwoite (poprawne), pewnie by Was zaprosiła. Moze tez byc tak, ze
      sa poprawne, ale ona boi sie reakcji swojej rodziny i nie chce, by święto córki
      stało sie okazja do -

      Moja corka szla do komunii w rok po naszym rozstaniu i eksa na przyjeciu chyba
      nie było, ani jego rodziców, chyba sami nie chcieli, choc za bardzo nie pamietam.
      Podczas uroczystosci koscielnych Ex mi towarzyszył i było OK.
      Kilka lat później, po smierci mego ojca sama prosiłam Exa, by zaopiekowal się
      corka podczas pogrzebu i stypy, co zrobił i co spotkało sie z wielka
      przychylnoscią ze strony mojej rodziny. Ale dopóki zył mój ojciec taki udział
      Exa w rodzinnej uroczystosci był po prostu nie do pomyslenia.

      Nie zacietrzewiaj sie, uznaj racje Ex, dopiesc dziecko pod kosciolem, i nie daj
      córce odczuc, że Cie spotkało cos przykrego w zwiazku z jej świętem. Zapomnij o
      sobie, o Ex, te wszystkie przepychanki naprawdę są bez znaczenia, a dzieci
      naprawdę mają wrażliwe serca i naprawdę kochają swoich ojców.
      • nangaparbat3 bardzo Cie przepraszam 02.05.09, 23:27
        tak sie skupiłam na własnych wspomnieniach tego dnia, ze pisalam o córce. Wybacz.
        • useless00 Re: bardzo Cie przepraszam 03.05.09, 08:37
          Moje relacje z ex-szwagierka były poprawne, tzn. nie było ewidentnych kłótni, czy niesnanek - mieszkali wystarczajaco daleko. Stosunki z Tesciami były również jak najbardziej ok, poza oczywiscie okołorozwodowymi hecami, wynikajacymi raczej z winy exa i mojej "zapiekłosci" jak to okreslili. Naprawde nie było żadnej jawnej niechceci i nienawisci - byłam na Komuniach ich dzieci, zmuszalam nieomal exa do podtrzymywania relacji z bratem. Staralam sie nie reagowac na zaczepki exszwagierki, ale jesli przesadzila - odpyskowalam.(Bardzo mi sie nie podoba wlasnie postawa brata exa - milczaco-przyzwalająca na postanowienia zony, a to przeciez jego rodzony Brat. Moze kwestia innego wychowania.

          Może rzeczywiście chiała się wykpić. I dałam jej okazję ku temu. sad

          Jakie to smutne, ale teraz przynajmniej nie będę oglądać jej twarzy z odwiecznym fochem obrażonej paniusi. (ech jestem zlośliwa, bo zdenerwowana).

          Miłej niedzieli.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja