nercio74
05.05.09, 14:31
proszę o radę ludzi z doświadczeniem bo moja sprawa wydaje się być
wyjątkowa
z początkiem tego roku podjęcliśmy z małżonką decyzję o rozwodzie
(współnie), generalnie wali się od ponad roku, mamy małą 3 letnią
córkę, stwierdzilismy że nie ma jej co serwować takiej rodziny gdzie
wymieniamy się tylko dniami i godzinami w zakresie opieki nad małą i
to wszystko. zaproponowałem żonce że zostawię czyli zrzeknę się
majątku (bliźniak dość sympatyczny z ogródkiem), zaproponowałem
przyzwoitą kwote alimentów oszacowaną na podstawie faktycznych
kosztów utrzymania małej (zarabiam wiecej więc to ja ciągne
gospodarkę domową co daje mi duże pojęcie na temat kosztów itd.) i
zaproponowałem że złożę wniosek bez orzekania o winie. żonka na
poczatku bez emocji wstępnie akceptowała moje propozycje ale w
pewnym momencie zaczął się horror - jej "doradca" jak sie z czasem
okazało płci męskiej opracował plan skoku na kasę itd. żonka w to
weszła i dziś jestem starszony pozwem o orzeczenie winy z tyt.
alkoholizmu (bez podstaw), jestem nagrywany na dyktafonik itd. jak
ochłonąłem i zdałem sobie sprawę co się dzieje zrobiłem krok w tył i
wycofałem się ze swojej dobroczynności, poradźcie co dalej robić -
dodam że mieszkamy razem dzieck kocham i poswięcam jej możliwie dużo
czasu, wożę do przedszkola, organizuyję czas wolny itd. zastanawiałe
się nawet nad walką o małą, jednak jestem typem osoby, która do
takiej jadki się nie nadaje...