stefanbatory45
24.06.09, 12:12
No i padło orzeczenie (wolę takie określenie od wyroku).
Dziś. Odmienne od oczekiwanych. Trochę chyba sąd poszedł na łatwiznę.
Straszne nerwy, ale w sumie ulga że już po.
Opieka nad dzieckiem wspólna, ale mieszkać ma ze mną. Na co pewnie
żona się nie zgodzi. Wina obopólna co mnie boli.
Więc jest duże prawdopodobieństwo, że żona złoży apelację.
Wiem że to już jest normalny sąd cywilny, trzech sędziów itp.
Ale powiedzcie proszę jeśli ktoś przeszedł, jak wygląda sprawa. Czym
różni się od sądu rodzinnego? Jakie różnice w terminach? Ile spraw? I
w ogóle...