ewa_2009
11.07.09, 16:16
Mój ex-mąż już zimą zaproponował, że zabierze syna (10 lat) na dwa
tygodnie wakacji. Po kolejnych dwóch miesiącach wspomniał, że ma z
nimi jechać jego przyjaciółka (ze swoimi nastoletnimi dziećmi. Mój
syn absolutnie nie chciał się na to zgodzić i stanęło na tym, że
pojadą sami na tydzień. Szczerze mówiac odpowiadzało mi to, bo to
pierwsze wakacje po naszym rozwodzie, syn praktycznie nie zna tych
ludzi (widział ich raz), a ja też wolałabym oszczędzić mu widoku
ukochanego tatusia z next (tym bardziej, że uważam, że była ona
przyczyną naszego rozwodu).
Do urlopu zostały niecałe trzy tygodnie, a syn namawiany przez ojca
(są bardzo związani) zaczął się wahać. Jest bardzo skryty, ale
dopytuje się, co ja o tym sądzę (mówię, że to jego decyzja).
Ostatnio usłyszałam, że jakby został, to w drugim tygodniu będą spać
z tatą w namiocie (w domku jest pięć miejsc).
Nie wiem, co robić - odradzać, zdać się na dziecko (10 lat)? Co o
tym sądzicie?