milamala 08.10.12, 00:41 Jak udaje sie Wam ta sztuka? Chodzi mi glownie o dzieci par mieszanych. Glownie ja spedzam czas z corcia, takze mala caly dzien slyszy polski. Obawiam sie, ze moze to negatywnie wplynac na jej niderlandzki. Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
ma-norge Re: dwujezycznosc 08.10.12, 07:32 Na razie sie udaje :-) Ale moja corka ma dopiero 3 latka. Zaczela mowic rok temu, tylko po polsku (1,5 roku stalego przebywania z babcia w domu, wiec polski byl dla niej podstawowym jezykiem). Poszla do przedszkola i po pol roku miala prawie taki sam zasob slownictwa w obu jezykach. Ja konsekwentnie rozmawiam z nia po polsku (kiedy jestesmy same). Przestawia sie bez problemu jesli jestesmy w nl-jezycznym towarzystwie. Ostatnio ten artykul wpadl mi w oko media.wp.pl/kat,1022939,page,2,wid,14982222,wiadomosc.html O dwujezycznosci dziewczyny pisaly juz (super informacje) w innym watku. Warto tam zajrzec i poczytac. Bezcenne spostrzezenia przy czym kazde doswiadczenie jest inne, bo kazde dziecko jest inne :-) Odpowiedz Link
tijgertje Re: dwujezycznosc 08.10.12, 08:05 milamala, mam nadzieje, ze za kilka lat bedziesz miec ten sam problem;) Niestety czesto, mimo, ze dziecko pierwsze lata gada po polsku, to w rodzinach mieszanych gdy pojdzie do przedszkola/szkoly, szybko jezyk otoczenia staje sie pierwszym jezykiem. U nas mamy dodatek w postaci autyzmu mlodego, a autysta jak czegos nie chce, to go za zadne skarby nie zmusisz. Mlody sobie ubzdural, ze skoro wszyscy gadaja po niderlandzku, to on tez i po polsku w ogole niczego slyszec nie chcial. Zabawne, ze skubany jest na tyle inteligentny, ze stosowal ta zasade tylko do osob znajacych niderlandzki. Do mojej kolezanki gadal po polsku, do momentu, az sie zorientowal, ze ona rozumie niderlandzki (mial 5 lat). wiecej po polsku od niego slowa nie uslyszala:/ Najsmieszniej bylo, jak gdzies w drodze ktos do mlodego cos po niemiecku powiedzial, a ten odpowiedzial po polsku;) Niestety teraz jako 8-latek po polsku nie gada i co gorsza, wiekszosc tego, co rozumial zapomnial. Proste polecenia w codziennych sytuacjach rozumie, ale w tej chwili duzo lepiej zna angielski, choc nauczyl sie go tylko z kilku bajek na Boomerang. Ostatnio jednak zauwazylam pewna zmiane: mlody przestal sie buntowac, teraz dopiero zaczyna dostrzegac zalety ze znajomosci dodatkowego jezyka. Tak, ze moje przypuszczenia prawdopodobnie sie spelnia. Uznalam, ze mlody polskiego kiedys sie nauczy, jesli tylko bedzie chcial. TEraz z mezem widzimy, ze nastepuje w nim jakis przelom i faktycznie otwiera sie na polski. kilka dni temu kolegom w klasie kurs paru podstawowych zwrotow zafundowal. Malo nie peklam ze smiechu, jak o tym od nauczycielki uslyszalam:) Odpowiedz Link
nesla Re: dwujezycznosc 08.10.12, 09:06 Najwazniejsza jest konsekwencja. U nas dwujezycznosc na razie sie nie udaje na tyle na ile bym chciala, tj dzieci maja bierna znajomosc jezyka i lubia czytac ksiazeczki po polsku, ale nie mowia, ale kazde dziecko jest inne i znam przypadki rodzin mieszanych gdzie dzieci moja plynnie w dwoch albo nawet trzech jezykach. Na pewno pomaga spedzanie duzo czasu z dzieckiem mowiac do niego i czytajac, czeste kontakty z rodzina i rowiesnikami w Polsce i szkola polska w Holandii. Jest forum na gazecie na temat dwujezycznosci ktore jest skarbnica wiedzy, polecam. Odpowiedz Link
lenkaaa Re: dwujezycznosc 08.10.12, 09:43 Nie martw sie, ze niderlandzki ucierpi, bo z pewnoscia tak sie nie stanie. Jako jezyk otoczenia, gdy tylko dziecko pojdzie do szkoly i bedzie tam spedzac codziennie pol dnia, od razu zwyciezy. Wtedy bedziesz sie martwila o polski ;) Moja corka niderlandzkiego uczyla sie w peuterspeelzaal a potem w szkole, bo w domu nie rozmawiamy w tym jezyku i mimo tego bardzo dobrze sie nim posluguje. Odpowiedz Link
e-kiarcia Re: dwujezycznosc 08.10.12, 23:24 U nas to samo. Od narodzin naszych dzieci mówię do nich po polsku. Nie tylko w domu ale wszędzie, nieważne z kim ani gdzie jesteśmy. Czytam w języku polskim, oglądają bajki. I co na to moje dzieci? Odpowiadają po holendersku. Doskonale wszystko rozumieją co do nich mówię. Moja teoria? Pewnie czeka was to samo:) najważniejsze żeby papa dużo rozmawiał z dzieckiem a ty żebyś była konsekwentna w polskości:) Powodzenia! Odpowiedz Link
anitax Re: dwujezycznosc 09.10.12, 19:36 O niderlandzki w ogole bym sie nie martwila, szkola i otoczenie szybko zrobia swoje. Jesli pierwszym jezykiem corki jest polski, dobrym pomyslem wydaje sie poslanie jej do Peuterspeelzaal jak skonczy 2 lata. PSZ + kontakty z Holendrami + telewizja itd. powinny jej zapewnic wystarczajacy start w szkole. Gdyby Cie niepokoil jej poziom niderlandzkiego, mozna sie starac o dodatkowe dni w PSZ. Nasza sytuacja: maz Holender, 2 dzieci (corka 7 lat, syn 3,5 roku), kazde z nas mowi do dzieci wylacznie w swoim jezyku, miedzy soba rozmawiamy po niemiecku, mamy polska au-pair. Nasze dzieci sa calkowicie dwujezyczne, niemiecki rozumieja, ale nie mowia. Jak corka skonczyla 2,5 roku poszla do PSZ na 2 dni w tygodniu, jak miala ponad 3 lata, rozszerzylismy jej program na 4 dni w tygodniu. Jak poszla do szkoly, miala troche bardziej ograniczony zasob slownictwa niz rowiesnicy, ale po polsku mowila tak dobrze, ze specjalnie mnie to nie martwilo. Teraz nie odbiega w ogole od rowiesnikow, natomiast widze ogromna latwosc opanowywania slownictwa w innych jezykach. Syn mial moze troche trudny start w PSZ, bo choc rozumial NL, mowil slabo, panie go nie mogly zrozumiec. Po kilku tygodniach nastapil przelom, teraz jego niderlandzki jest jak najbardziej ok, choc polski jest nadal lepszy. Po polsku obydwoje mowia tak dobrze, ze w Polsce wszyscy sie dziwili, ze dzieci mieszkaja w innym kraju. Ciekawa jestem w jakim jezyku rozmawiasz z mezem i czy utrzymacie dwujezycznosc dzieci. Z moich obserwacji wynika, ze duzo trudniej o dwujezycznosc gdy w domu dominuje niderlandzki. U nas trzeci jezyk zdal egzamin (choc nie bylo to planowane). Odpowiedz Link
julanna75 Re: dwujezycznosc 11.10.12, 22:54 Ja siedzialam 1,5 roku z synkiem w domu, od poczatku mowie do niego tylko po polsku. Jego tata mowil do niego po niemiecku, a od ok pol roku slysze, ze glownie mowi po holendersku z synem. Ja z partnerem rozmawialam po niemiecku. Jak syn mial poltoraroku poszedl do przedszkola i tam szybko opanowal holenderski (najpierw oczywiscie rozumienie, potem przyszla mowa). Jak zaczal mowic, to siedzial 5 dni w tyg w przedszkolu i mowil tylko po holendersku, polskie slowka powtarzal za mna albo uzywal jak nei znal holenderskiego odpowiednika. Ja staralam sie czesto z nim bawic w powtarzanie slow, nazywanie rzeczy po polsku aby cwiczyl wymowe, no i sama konsekwentnie mowilam po polsku. Nieraz slyszalam od synka, ze mam mowic po holendersku, ale odpowiadalam, ze nie, ze mama mowi po polsku. Przelom w mowieniu nastapil w minione wakacje letnie - spedzil dwa tygodnie w Polsce beze mnie i zostal zmuszony niejako do odezwania sie po polsku. Jak po niego wrocilam, to nie wierzylam swoim uszom - jedynym slowkiem holenderskim jakie wtracal bylo 'mischien', a poza tym budowal piekne zdania po polsku. I tak mu zostalo-do mnie mowi teraz po polsku, bez problemu przelacza sie miedzy jezykami. Bardzo go tez zajmuje temat roznych jezykow, zwraca uwage na to, ze ktos nie rozumie polskiego, albo ze mowi w innym jezyku. Jak mu zaczelam czytac ksiazeczke po niemiecku to bardzo zdziwiony stwierdzil "ale to nie jest po polsku ani po holendersku!". A po powrocie z wakacji sprawdzal mnie, czy ja potrafie tez po holendersku mowic :) Ja caly czas jestem pelna podziwu jak latwo on przechodzi z jednego jezyka na drugi. A zeby nie myslal, ze tylko ja mowie po polsku, to chodzimy do polskiej szkolki. A Twoja corka mieszkajac w Holandii, najpozniej na poczatku szkoly nadrobi zaleglosci jezykowe. Duzo szkol prowadzi dodatkowe zajecia dla dzieci z niewystarczajacym zasobem slownictwa. Odpowiedz Link
andevi Re: dwujezycznosc 12.10.12, 13:11 Bardzo często spotykaną tendencją rodziców na emigracji jest próba uczenia dzieci języka otoczenia przez mówienie do nich w tym języku w domu. Przesłanki niby słuszne, żeby dziecko później w szkole problemów nie miało, by umiało się dogadać z rówieśnikami i nie odstawało językowo od grupy. Z tym, że rodzice, którzy sami nauczyli się języka już jako dorośli i często ten język niemiłosiernie kaleczą, nie będą najlepszymi nauczycielami. Nauczą dziecko mówić tak, jak sami mówią, z błędami gramatycznymi, złą wymową, niewłaściwą melodyką itd.. Rodzicom obcojęzycznym zaleca sie mówienie do dziecka w swoim języku ojczystym. Zostawmy naukę holenderskiego Holendrom - partnerowi, kolegom na podwórku, przedszkolu czy szkole. Zupełnie niedawno na placu zabaw zaobserwowana sytuacja. Ojciec z 2-letnią może dziewczynką. Sili się na niderlandzki, słabo mu to idzie, dziecko coś tam po swojemu popiskuje. Zapytany, czemu nie mówi po polsku, łatwiej mu by było skomunikować się z córeczką, odpowiada, że dziecko właśnie poszło do przedszkola i on próbuje ją nauczyć języka, bo się z dziećmi nie dogaduje. Acha. Rozmowa wygładała mniej wiecej tak: - Kajke, hile moj stołncie - ???? Kamycek tatuś? Odpowiedz Link
milamala Re: dwujezycznosc 16.10.12, 11:28 Kajke, hile moj stołncie - ???? Kamycek tatuś? Swietne, ale sie usmialam. Tego wlasnie chce uniknac. Mam podobny przyklad dziecka uczonego przez na prawde fatalnie mowiaca po niderlandzku mame na sile nideralndzkiego. Efekt niestety straszny, na dodatek mama ciagle zla chodzi, bo ona sie tak stara, a w szkole ciagle proponuja pomoc w nauce jezyka sugerujac w ten sposob,ze to staranie jest do bani. Dziekuje Wszystkim za rady i slowa pocieszenia. Wiecie, niby wiem, ze powinnam po polsku, ale czasem mnie taka neipewnosc ogarnia. Pozdrawiam. Odpowiedz Link
ranni_caj Re: dwujezycznosc 16.10.12, 11:40 milamala napisała: >Wiecie, niby wiem, ze powinnam > po polsku, ale czasem mnie taka neipewnosc ogarnia. > Pozdrawiam. to się tym nie chwal, a przynajmniej nie publicznie nic bardziej żałosnego niż rodzic, który na siłę próbuje swoim kulawym językiem obcym dziecko uczyć, a najlepiej w ogóle oderwać je od korzeni. w imię jakichś swoich wydumanych snobistycznych dążeń. Odpowiedz Link
beba3 Re: dwujezycznosc 16.10.12, 20:09 Ranni_caj, milamala napisala do mnie maila z prosba o usuwanie twoich nieprzyjemnych komentarzy w stosunku do jej osoby. Obie jestescie nowe i musialam przeprowadzic male sledztwo. Faktycznie, jestescie dla siebie niemile ale wychodzi na to, ze to jednak ty za nia chodzisz po Forum i jej dogryzasz. Nie pytam sie dlaczego bo mnie to nie interesuje. Wyglada na to, ze jednak jestes bardzo mila osoba a twoje drugie ja zapewne zostalo sprowokowane do tego aby zmienic nick i pisac uszczypliwosci. Jak tam sobie chcesz ale prosze, nie na _tym_ Forum. Prowadzcie swoje rozgrywki gdzie indziej. A moze po prostu wroc do swojego dobrego ja, pisz posty, bloguj. Jak dla mnie koniec tematu, mam nadzieje, ze dla was rowniez. Odpowiedz Link
sarahdonnel Re: dwujezycznosc 19.10.12, 23:35 Temat jest przerobiony naukowo na Turkach i Marokańczykach z klasy robotniczej w wielkich miastach. Tam, gdzie rodzice mówili po swojemu, dzieci osiągały lepszą znajomość języka oficjalnego niż tam, gdzie rodzice na siłę przekazywali język oficjalny. Chodziło o takie cechy jak V2 (szyk zdania podrzędnego/inwersję), rodzaj gramatyczny (de/het) i jego pochodne (deze/dit etc.), ogólny zasób słownictwa. Swoją drogą, dzisiaj siedziałam na 'lanczyku' w czasie minikongresu kreolistów (jestem językoznawcą teoretykiem). Jedna z badaczek pracowala w Irlandii nad Polakami, i usiłowała ode mnie wyciągnąć pomysł na to, jak wytłumaczyć, że 'klasa robotnicza' polskiego pochodzenia w Irlandii gubi język polski juz w drugim pokoleniu (standardowy cykl to trzy-cztery generacje). Moje dziecko funkcjonuje w czterech 'aktywnych' językach, zgodnie z założeniem że drzewo bez korzeni szybko się przewraca. Ma dwa lata z małym hakiem, i czasami chciałabym, żeby było trochę mniej wygadane. Od marca powinno iść do PSZ, na razie zapisaliśmy się na teatr-taniec-śpiew dla maluchów i wygląda mi to na strzał w dziesiątkę. Poza tym wypatrzyliśmy sobie plac zabaw, na ktorym w środowe popołudnia stacjonują dzieci z okolicznych szkół. Ponieważ moje dziecko zbiera komplementy typu 'schattig' i asertywnie dopomina się o piłke do nogi, niejako 'obok' jest wystawione na język otoczenia. Jeżeli osoba potencjalnie niderlandzkojęzyczna próbuje mowic do małego po angielsku albo nienaturalnie, interweniuję. Podobnie interweniuję, jesli okoliczni Afrykańczycy (z dawnych angielskich kolonii) próbują mówić po holendersku (zazwyczaj z zależnością, że im mniej są chętni do mowienia do dorosłych, tym chętniej próbują do dzieci): tata mowi w spektrum krio-angielski, Mały też (i bardzo często zamyka takie dziwne rozmowy 'pan-jak tata! Bye-bye!'). Poszukaj artykulu Ellen Bialystok 'Bilingualism: the Good, the Bad and the Indifferent.' na zachętę rzucę, że wg tych badań osoby wielojęzyczne są np. lepszymi kierowcami. ;) Odpowiedz Link
milamala Re: dwujezycznosc 22.10.12, 22:32 Saro napisz mi cos wiecej o tym tancu-teatrze i spiewie dla maluchow. Moja ma 15 miesiecy i juz od dosc dawna zauwazylam, ze jest muzykalna, ruchliwa i uwielbia tanczyc. Interesuja ja bardzo inni ludzie zwlaszcza dzieci. Myslalam, ze musze czekac do 4 roku zycia aby mala mogla sie tanecznie wreszcie wyzyc na jakims balecie. Co to za zajecia dla takich malutkich dzieci? gdzie je wyszukalas? Odpowiedz Link
meliloti Re: dwujezycznosc 23.10.12, 16:49 U nas jest balet od 2.5 lat (w Leiden). Corka ma niecale 4 lata. Ojciec Holender, corka w pelni dwujezyczna. Na poczatku probowala mowic do mnie po holendersku, ale konsekwentnie odpowiadalam ze nie rozumiem (mimo, ze rozumialam). I to pomoglo, teraz Hania juz wie, ze znam holenderski, ale nawet jak niechcacy cos do mnie po hol powie, to sie zaraz poprawia :) Z mezem mowimy po ang. Odpowiedz Link
andevi Re: dwujezycznosc 23.10.12, 22:52 Ja sama długo upierałam się przy dwujęzycznym wychowaniu i konsekwentnie mówiłam do starszego synka przez pierwsze trzy lata tylko i wyłącznie po polsku. Sytuację zmieniła jego diagnoza. Nie mówił, tzn. używał własnych słówek, które ani z polskim, ani z holenderskim nie miały nic wspólnego. W wieku 4 lat nie potrafił jeszcze sklecić jednego zdania w żadnym z języków. Mały jest autystyczny, przy niskim IQ. W wieku 3 lat zaczęliśmy pracę z logopedą, holenderskim. Zalecono nam posługiwanie się jednym językiem, bo ważniejsze było to, by dziecko zaczęło używać mowy jako środka komunikacji, a nie to, czy będzie jedno- czy dwujęzyczne. Drugi język był w tym momencie zbyt dużym obciążeniem dla dziecka, które ma bardzo duże trudności z uczeniem się. Szalę przeważyła ostatecznie moja diagnoza. Rodzina w Polsce dokopywała mi tylko z powodu tego,że moje dziecko "nie pasuje do obrazka", więc nie było też sensu uczyć go polskiego, bo do Polski zdecydowaliśmy się więcej nie jeździć. Odcięcie się od korzeni boli. Ale jeśli korzenie są zgniłe i zatruwają całe drzewo, to lepiej drzewo przesadzić, póki jeszcze żyje. Przy drugim dziecku mamy podobne problemy z rozwojem mowy. I znów zalecenie, by zacząć go uczyć jednego, łatwiejszego języka. Pewnie gdyby mi zależało na utrzymywaniu kontaktów z rodziną w Polsce, gdybym czuła się z Polską emocjonalnie mocno związana, upierałabym się przy dwujęzyczności. Ale nie czuję się tam mile widziana, relacji nie ma, więc po co? Dwujęzyczność więc zależy też od naszego, rodziców, poczucia własnej tożsamości, przynależności do klanu. Ja swoją tożsamość mam porządnie zrypaną przez kochaną rodzinkę i lata mi pewnie zajmie budowanie mojego życia na nowo. No a to się przekłada na to, czy swoją przeszłość przekażę dzieciom w postaci języka, którym mówili moi przodkowie. Nie chcę żyć przeszłością, bo przeszłość mnie boli, a nasza przyszłość to Holandia. Stąd wybrałam jednojęzyczne wychowanie. emigracja-holandia.blogspot.com Odpowiedz Link