Mam okazje przechodzic przez niezbyt mile doswiadczenie konsultacji mediacyjnej w kwestii podzialu czasu opieki nad dzieckiem. Dokladnie 4,5 rocznym Mateuszkiem (dla niektorych wylacznie Matteo!). Mediacja jest zlecona przez sad, poprosilam o nia juz dwa lata temu i sie doczekalam, nie mozna z niej zrezygnowac, spotkania nagrywane sa na 3 dyktafony (po jednym dla kazdej z pan mediatorek) i dvd. Dla mnie to jedyna szansa, zeby mojemu eks nie udalo sie wyeliminowac mnie z zycia mojego dziecka za pomoca prawniczych sztuczek, bo ma olbrzymia przewage. Ale do rzeczy; jedna z kwestii jest oczywiscie dwujezycznosc naszego synka, ktora czy sie to jego ojcu podoba czy nie jest faktem. Synek chodzi rzecz jasna do przedszkola, jak 99% wloskich dzieci, eks wybral przedszkole prywatne (nawet o tym nie wiedzialam, ze szkola juz sie bardziej ogarne!), w ktorym jest "program dydaktyczny" od 9 do 16. Do niedawna zabieralam Mateuszka o 13, bo jest taka mozliwosc, ale w trakcie mediacji zasugerowano mi, ze lepiej zgodzic sie na zostawianie go do 16 i na razie wole tak robic, choc nie pojme chyba nigdy, dlaczego dla 4 latka ma byc wazniejszy program dydaktyczny, niz wlasna mama. Ze wzgdedu na moja prace jestem z nim tylko polowe miesiaca. W tej polowie, kiedy jestem eks mial jeszcze dwa popoludnia czyli praktycznie nie widzialam dziecka dodatkowo 4 dni w ciagu "moich" dwoch tygodni. Mediatorki zamieszaly w tym troche i daly mi wiecej czasu. Bilans jezyka wloskiego i polskiego jest wiec bardzo nierowny: wloskie otoczenie, rzadkie wizyty w Polsce (brak zgody ojca oczywiscie), niezbyt regularne wizyty w polskiej szkolce w sobotnie popolunia, praktycznie po polsku mowi wylacznie ze mna....Daje sobie rade super, bo staram sie z nim rozmawiac jak najwiecej, w domu oczywiscie filmy po polsku, radio, piosenki...Myslalam, ze to bedzie argument do np. dluzszych pobytow w Polsce w czasie wakacji i swiat. Okazalo sie jednak, ze to zaden argument, bo...mamy miec po rowno, w dodatku za malo integruje dziecko z WLOSKIM srodowiskiem! Oprocz tego przedszkola powinnam w WEEKENDY zapraszac jego wloskich rowiesnikow, zeby sie nie czul wykluczony, pani mediator bardzo sie zdziwila, gdy zobaczyla u nas w domu filmy, gry i ksiazki wylacznie po polsku! No jak za przeproszeniem to dziecko by sie nauczylo mowic, gdybym nie pokazywala mu bajek i nie czytala w moim ojczystym jezyku? Zadna z pan nie slyszala o OPOL, choc obiecaly ze sie doucza, ale biorac pod uwage, ze nie czytaly w ogole postanowien sadu w naszej sprawie, to bardzo watpie. W czasie ich wizyty musialam wiec mowic z nim po wlosku, choc nie jest to sytucja normalna w naszym domu, a to chyba chcialy zaobserwowac. Wszyscy, wlacznie z tatusiem, zgadzaja sie, ze dwujezycznosc jest olbrzymim darem dla dziecka, tylko ze jak przychodzi co do czego to nikt nie ma pomyslu, jak te dwujezycznosc osiagnac! To znaczy ja mam, ale okazuje sie, ze tatus nie ma obowiazku bywac z dzieckiem w polonijnym przedszkolu (raz w miesiacu!!! stwierdzil i panie sie zgodzily, ze to daleko, z google map bylo dokladnie 1 h 13 min drogi samochodem!, dla mnie to niezla wyprawa, bo jedziemy pociagiem, Mateuszek polubil pociagi

. W tej chwili sytuacja wyglada tak, ze czesto wloskie otoczenie jest zachwycone, ze dziecko tak ladnie mowi w obu jezykach, jego ojcies absolutnie nic w tym nie pomaga (i okazuje sie, ze nie musi!), ale za to ja musze starac sie, aby przypadkiem swoim gadaniem po polsku do dziecka nikogo nie urazic!!! Ktoras przedszkolanka wyjechala wlasnie z takim zarzutem, nie do mnie niestety, aby choc mozna bylo podyskutowac, ale do mediatorek. Do mnie wszystkie sie bardzo ladnie usmiechaja...
Nie wiem juz jak przekonywac do swoich racji; dla mnie tez sa to nowe doswiadczenia, wraz z wiekiem rzeczywiscie te interakcje z wloskimi rowiesnikami beda coraz wazniejsze, polskich jest jak na lekarstwo, w dodatku nawet ci, co mowia po polsku czesto potrafia w zabawie przejsc na wloski...no przeciez nie bede im zwracac uwagi!
W jaki sposob mozna ten slabszy jezyk podtrzymywac? W czasie mojej nieobecnosci. Probowalam babci wciskac polskie bajki, gdy wyjezdzalam, ale mu raczej nie puszczala, a on sie nie upominal. Moze ktos mialby pomysl?