kasia191273 14.01.07, 17:41 więcej szczegółów wkrótce 3260 g, 48 cm, 10 pkt a tak wygląda: www.youtube.com/watch?v=eQE4ntSLsjU www.youtube.com:80/watch?v=4WfJACHV3GA Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
tijgertje Re: dziś rano urodziłam Ninę 14.01.07, 18:02 Gratuluje, Kasiu! Super dziewczyna, az sie wzruszylam, bo Kasper po porodzie tez sie tak wszystkiemu z uwaga przygladal:-) Teraz z niecierpliwoscia czekamy na relacje, ale najpierw odpocznij i daj sie rozpieszczac. Odpowiedz Link
saraanna Re: dziś rano urodziłam Ninę 14.01.07, 19:14 gratulacje dla mamy - super dziewuszka z malej Niny ... Odpowiedz Link
go.ga Re: dziś rano urodziłam Ninę 14.01.07, 19:15 Gratulacje, przesliczna dziewczynka. Odpowiedz Link
asiekok Re: dziś rano urodziłam Ninę 14.01.07, 19:24 Kasia, wlasnie filmiki widzialam. Ale ladna ta Twoja Ninka :) Odpowiedz Link
kruszynka28 Re: dziś rano urodziłam Ninę 14.01.07, 19:43 Gratulacje! Sliczna panienka! :-) Odpowiedz Link
flucha Re: dziś rano urodziłam Ninę 14.01.07, 20:59 Kasia GRATULACJE, pisze to z wielka zazdroscia. Nina to bardzo ladny niemowlak. Odpowiedz Link
agnieszkaela Re: dziś rano urodziłam Ninę 14.01.07, 21:04 GRATULACJE! Naprawde sliczna dziewczynka, nie widac ze dzisiaj rodzona. Jej, jak ja bym chciala wkrotce znow to przezyc... Odpowiedz Link
ada9611 Re: dziś rano urodziłam Ninę 14.01.07, 22:02 GRATULACJE,JAK POSZLO.?SLICZNA DZIEWCZYNKA,I RAZ JESZCZE GRATULACJE. Odpowiedz Link
corneliss Re: dziś rano urodziłam Ninę 14.01.07, 22:43 Kasiu GRATULACJE moje wielkie!!!! mam nadzieje ze obie czujecie sie swietnie :) Malutka jest sliczna :))) Odpowiedz Link
mimi764 Re: dziś rano urodziłam Ninę 14.01.07, 23:26 Kasia, serdecznie gratulije! Sliczna cora, az mi sie lezki zakrecily. Licze na relacje, ewentualnie jekies rady na przyszlosc (juz za 4 miesiace). Pozdrawiam. Odpowiedz Link
mad_die Re: dziś rano urodziłam Ninę 15.01.07, 09:51 Gratulacje!! Śliczna córeczka :) i piękna Mama :D Pozdrówka! Odpowiedz Link
nesla Re: dziś rano urodziłam Ninę 15.01.07, 11:40 Kasia, mala jest BOSKA ! Gratuluje serdecznie !!! Jak juz troche dojdziesz do ladu z nowa sytuacja to napisz koniecznie pare slow o porodzie. Rodzilas w domu? Dzieki za podzielenie sie filmikami, wzruszajace obrazki, cudo! Odpowiedz Link
tere_tere Re: dziś rano urodziłam Ninę 15.01.07, 12:03 Grtulacje! Sliczna dziwczynka. No i sliczne imie. ;) Niech sie malenka zdrowo chowa! Odpowiedz Link
schinella Re: dziś rano urodziłam Ninę 15.01.07, 16:13 Gratulacje i najlepsze zyczenia dla Niny i jej mamy! Sliczna dziewczynka i jaka zywa! Trzymajcie sie dziewczyny! Odpowiedz Link
mala9943 Re: dziś rano urodziłam Ninę 17.01.07, 19:04 Gratuluje Kasiu! Sliczna masz coreczke! Zycze Wam duzooo zdrowka i szczescia! Odpowiedz Link
anja0123 Re: dziś rano urodziłam Ninę 15.01.07, 16:26 Gratuluje dzielnej mamie!!! :))) Wzruszylam sie... Sliczna dziewczynka :) Odpowiedz Link
maxijo Re: dziś rano urodziłam Ninę 15.01.07, 20:08 gratulacje! filmik jest faktycznie piekny:) Odpowiedz Link
zaneta9 Re: dziś rano urodziłam Ninę 16.01.07, 10:08 Ogromnie gratulujemy !!! Ninka jest przesliczna kruszynka.... Wspanialy film..., zaluje ze ja nie mam takiego podczas narodzin moich maluchow.... Pozdrawiamy cieplutko Zaneta z Sandy i Michaelem Odpowiedz Link
kolor201rere Re: dziś rano urodziłam Ninę 16.01.07, 13:12 sliczna!!!!Gratuluje kasienko i pozdrawiam Odpowiedz Link
mysza_33 Re: dziś rano urodziłam Ninę 16.01.07, 13:15 Kasiu, gratulujemy z Irkiem. Wreszcie się wykluła ta kruszynka! Mysza Odpowiedz Link
beba3 Re: dziś rano urodziłam Ninę 16.01.07, 14:00 Kasiu! Gratuluje! Widzialam filmiki. Sa trzy? Nie przeoczylam ktoregos? Fantastyczne dziecie! Ninka jest przesliczna! Ja tez sie bardzo wruszylam widzac Ciebie i malutka! Wspomnienia odzywaja i az chialoby sie przytulic takiego maluszka! Gratuluje raz jeszcze! Przy odrobinie czasu napisz cos wiecej. Trzymajcie sie! :-) Odpowiedz Link
kasia191273 trochę o porodzie 16.01.07, 22:10 Kochane dziewczyny! Dziękujemy w imieniu córki za komplementy! Przepraszam Was, że nie piszę, u nas wszystko w porządku, zupełnym, ale mimo wszystko żyjemy w jakimś chaosie)) Obiecałam napisać coś o porodzie. Zacznę od udziału taty)) Tatuś bardzo pomógł, nie wyobrażam sobie spędzić tyyyylu godzin bez niego. Ma rany na rękach od moich pazurów, trochę się na nim wyżywałam w stylu 'nie dotykaj mnie' albo 'daj mi spokój', kiedy próbował pomóc, a ja miałam momentami naprawdę takie odloty, że czułam się samym bólem. Wszystko znosił bardzo dobrze i twierdzi, że nic go nie przerażało czy nie obrzydzało, jedyne straszne to bezsilność, jak się godzinami patrzy na kogoś cierpiącego. No więc poród: pierwszy ból pojawił się 13-go, w dzień terminu, o 6.00. Ponieważ całą ciążę nie znałam pojęcia skurczu, nie miałam wątpliwości, że to to. Ale oczywiście początkowo ból był do zniesienia. Byliśmy na dużych zakupach jeszcze, obiad ugotowałam na 3 dni itd. Około 17.00 bóle były coraz regularniejsze i coraz bardziej dotkliwe, ale wiadomo- tak być musi. O 20.00 wykonałam telefon do położnej, bo skurcze były już co 5 minut i trwały 40-50 sekund. Z mojego tonu- jeszcze dość lekkiego- wywnioskowała, że to nie to i żeby dzwonić za jakiś czas. O 21 jazda zaczęła się na dobre, wisiałam na rurach od ogrzewania i w innych pozycjach, bolało coraz bardziej. O 23 już nie mogłam rozmawiać przez telefon, więc zadzwonił Paweł i pani przyjechała za kwadrans. Badanie i okazuje się, że jest 7 cm rozwarcia. Przy badaniu odpłynęły wody i zdaniem pani były lekko brązowawe, więc automatycznie przeszłam pod opiekę ginekologa w szpitalu, bo 'własne' położne nie mają tutaj prawa asystować przy porodach, gdzie jest ryzyko (dziecko prawdopodobnie nakupkało i trzeba było monitorować cały czas jego stan, który był zresztą cały czas prawidłowy). Samochód i szpital, tam położyli mnie o północy na łóżku i z powodu tego monitoringu nie mogłam chodzić ani zmieniać pozycji i to może było najgorsze. I tak przeleżałam wijąc się z bólu- potwornego, uwierzcie - do godziny 6.00. Niektóre skurcze były takie, że podnosiły mnie do góry, rozpierające, z potrzebą parcia, a przeć mi nie było wolno. Nie wiem, po prostu może nie wiedziałam, że coś tak może w życiu boleć. A to wstrzymywanie się od parcia przez wiele godzin, czyli wypompowywanie powietrza, kosztowało mnie masę energii. Kiedy o 6.00 podłączyli mi oksytocynę, żeby sprawę przyspieszyć i kazali przeć, okazało się, że siły to ja na pewno nie mam, żeby wyprzeć to dziecko. Więc znów sobie poszli na kwadrans ( byłam pod opieką 2 ginekologów i szpitalnej położnej- super babki, ale oczywiście przez całą noc zdarzało się, że i na dwie godziny byliśmy sami, no bo w sumie w niczym nie da się pomóc, trzeba czekać, co mnie wiele razy doprowadzało do rozpaczy- myślałam, że chcą mnie wykończyć)), żebym 'odpoczęła' przed fazą parcia- odpoczynek to nie był, bo po oksytocynie skurcze bolą jeszcze bardziej i są mocniesze...No ale jak już przyszli i trochę na mnie nakrzyczeli, gdzie przeć (to nie takie oczywiste), dziecko wylazło po 3 razach. Potem inne takie zabiegi, nieważne, mnie wrócił dobry humor, jak tylko przestało boleć. -------------------------------------------------------------------------------- Ninka jest coraz grzeczniejsza, bo ma więcej jedzenia, więc się dłużej wysypia. Pierwsze dwie noce były trudne, bo miała straszną potrzebę ssania i chyba była zwyczajnie głodna, a niewiele jeszcze miała do zjedzenia. Dziś mam słynny nawał)) Ssakiem jest straszliwym. Wyję z bólu przy karmieniu. Ale się cieszę, że nam to wychodzi. Wszystko inne- kupki, temperaturki itd. w porządku. Śpi chętniej we własnym łóżeczku niż w gondoli, wbrew temu, co się słyszy. Nie lubi przewijania i kąpania = chyba chodzi o rozbieranie z ubranek. Sorry za chaos w tych opisach, jednak pierwsze dni to pewien amok. Odpowiedz Link
agnieszkaela Re: trochę o porodzie 16.01.07, 22:59 Jej... wysluchalam juz kilka opowiesci o porodach, zdecydowanie wiecej przeczytalam, ale kazda kolejna historie czytam z przejeciem. Wspolczuje tego lezenia plackiem-tez przez to przechodzilam. ALe najwazniejsze, ze nie bylo komplikacji, prawda? Na nawal-choc pewnie to wiesz-rewelacyjne sa oklady z lisci kapusty. Przesmiesznie to wyglada, ale faktycznie dziala. Chodzilam w takich ozdobach po odstawieniu Filipa od piersi. Teraz przed Wami najlepsze-poznawanie sie i uczenie sie siebie na wzajem. Odpowiedz Link
nesla Re: trochę o porodzie 17.01.07, 10:32 Ale dzielna bylas Kasia! Wspolczuje calego tego bolu, ale coz.. wiekszosc matek przez to przechodzi, moze to jednak ma jakis sens to rodzenie w bolu? CHociaz trudno mi sie tego sensu doszukac.. ale natura ma swoje prawa.. Tatus tez byl dzielny i moj maz moze sie podpisac pod tym samym, najgorsza jest ta bezsilnosc, gdy najblizsza osoba wije sie z bolu a nic nie mozna zrobic by jej pomoc. Ja tylko mam nadzieje, ze mi znowu podadza zoo jak powiem ze juz nie wytrzymam (u ciebie bylo juz duze rozwarcie wiec nie bylo sensu), ja po 2-3 godzinach oksytocyny juz mialam serdecznie dosc a rozwarcie sie slimaczylo. Kazdy porod jest inny wiec si enie bedziemy sugerowac, ale brawa dla Ciebie, bo dzielna bylas i w nagrode masz sliczna zdrowa coreczke, ktora zmieni caly twoj swiat i zobaczysz ze nic nie bedzie juz takie samo, a z kazdym dniem bedzie coraz fajniej. Zycze powodzenia z karmieniem, jakby co to wal do Tijgertje, ona specjalistka i recze ze wie co mowi. Z reszta nie raz juz przerabialismy tu ten temat. Pierwsze dni moga byc trudne, ale jak juz wszystko sie ustabilizuje to bedzie z gorki. Zycze spokojnego pologu i przesylam usciski i buziaki dla Niny. Odpowiedz Link
lariks Re: trochę o porodzie 18.01.07, 05:58 hej, ja tez sie dolaczam do gratulacji, wspolczuje tego bolu, ale jest wynagrodzony! juz niedlugo mnie to czeka. pozdrawiam goraco Odpowiedz Link
beba3 Re: trochę o porodzie 24.01.07, 05:54 Kasia! Bardzo przyjemnie czytalo sie opis Twojego porodu, chaosu tam nie bylo. ;-) Sam porod byl znacznie mniej fajny niz opis i jako ze tez naleze do grona wtajemniczonych, rozumiem doskonale o czym piszesz. Bylas bardzo dzielna! Twoj maz tez spisal sie bardzo dobrze. My wyladowalismy w szpitalu w podobnych godzinach i nie wyobrazam sobie ze bylabym skazana tylko na siebie. Bywaja pomocni Ci faceci czasmi! ;-P Trzeci dzien po porodzie, ten slawny nawal pokarmu jest faktycznie bolesny. Brodawki musza sie tez przyzwyczaic do ssania. Zwroc uwage aby dziecie dobrze chwytalo, stanowczo mniej boli i wtedy dopiero mleczko wyplywa jak powinno. Zreszta, jak pisze nesla, z dnia na dzien bedzie lepiej. A kapusta pomaga! :-) Takim wrazliwcom co to nie moze byc nawet ciutke chlodniej to mozna bardziej dobrzac pomieszczenie do rozbierania i kapania. Nie przenoscic w 'przeciagu' i starac sie rozbierac przykryte dziecko. Zwykla pieluszka wystarczy. Swiezo narodzonym malcom mozna tez ciupke dogrzac ubranka, a co! ;-) A tak na powaznie, to widze ze pierwsze dni razem sa dla Ciebie duza przyjemnoscia. Jeszcze raz gratuluje! :-) Odpowiedz Link