eutanazja

04.02.09, 13:20
euatanazja to temat bardzo kontrowersyjny w polsce ,ale rowniez w
holandii.Czy ktoras z was miala taki przypadek w rodzinie?dziewczyny
2 tyg temu tesc zostal zabrany do szpitala-od paru lat byl pod
opieka lekarzy,ale ci nic nie wykryli-w szpitalu okazalo sie ze to
rak-jest praktycznie wszedzie-zaczelo sie od pluc a teraz juz jest w
jamie brzusznej ,jelitach.kondycja tescia nie pozwala na jaka
kolwiek operacje przedluzajaca zycie-w piatek zostal wypisany do
domu-ma zalozony cewnik i katator w odbycie-jelita plukane ma 3 razy
dziennie-do tego dochadza dusznossci i utrata na wadze-widok
straszny.W poniedzialek tesc oznajmil nam,ze nie chce dalej tka sie
meczyc i czekac na smierc i poprosil o eutanazje.my szanujemy jego
decyzje,ale jest to dla mnie wielkim szokiem-jutro to nastapi a ja
nie moge z tym sobie psychicznie poradzic-z claej holandii zjezdza
sie rodizna aby sie pozegnac :( nie mam pojecia jak przezyje
jutrzejszy dzien...
    • agnieszkaela Re: eutanazja 04.02.09, 13:32
      Moj dziadek zmarl w lipcu. Eutanazja w Polsce jest nielegalna, ale
      dziadek tak bardzo sie meczyl, ze chcial umrzec. Umieral na raka.
      Choroba trwala kilka miesiecy, ostanie 1,5 spedzil w szpitalu.
      Jestem pewna, ze gdyby mogl poprosilby o pomoc w odejsciu. A tak po
      prostu odmowil leczenia (choc wlasciwie wiadomo bylo, ze nic go nie
      wyleczy jedynie przedluzy o kilka tygodni zycie) i przestal jesc...
      Umieral w meczarniach, powoli.
      • gosia_hh Re: eutanazja 04.02.09, 13:39
        tesc wie,ze jego koniec jest blisko,ze prawdopodobnie udusil by sie
        z braku powietrza-z jedzeniem tez kiepsko jedyne co moge trawic sa
        nutri drinki w plynie bo jelita juz nie pracuja :(
      • meliloti Re: eutanazja 04.02.09, 13:48
        Strasznie trudny temat. Na szczescie nie mialam przypadku w
        rodzinie, ale moj maz (Holender)zastrzegl sobie ze jesli kiedys.. to
        nie chce sie meczyc, lub byc sztucznie podtrzymywany na zyciu. I juz
        z ta swiadomoscia ciezko mi sobie poradzic. Mam nadzieje ze nigdy
        nie dojdzie do sytauacji keidy bede musiala podjac taka decyzje.
        Na studiach (w Hol) mialam wyklady na temat eutanazji prowadzone
        przez lekarzy i przez czlonka specjalnej komisji. Nie kazdy lekarz
        zgadza sie przeprowadzac eutanazje i wg lekarzy kazdy przypadek jest
        rownie ciezki. Raz na pol roku zbiera sie specjalna komisja i
        rozpatruja kazda eutanazje idywidualnie, decydujac czy w danym
        przypadku lekarz nie naduzyl swoich uprawnien. Nawet po tych kilku
        wykladach nie potrafilam przestac o tym myslec przez wiele dni.
        Gosia_hh, nie wyobrazam sobie jak musi Ci i Twojej rodzinie byc
        ciezko w tej chwili.
        • gosia_hh Re: eutanazja 04.02.09, 13:51
          u tescia byla trojka lekarzy i wszyscy w trojke musza byc zgodni co
          do tego ze prognoza dlszego zycia tescia nie rokuje najlepiej-
          protokol zostal spisany i tesc i my musielismy sie podpisac-jutro
          wieczorem dostanie zatrzyk najpierw na zasniecie a pozniej drugi na
          zatrzymanie akcji serca
    • e-kiarcia Re: eutanazja 04.02.09, 13:42
      Przykro mi ze znalazlaz sie w takiej sytauacji... U mnie w rodzinie
      nie bylo (jeszcze) takiego przypadku, u znajomych tak. Pare lat temu
      bylam swiadkiem choroby jednej pani. Zadano jej pytanie o eutanazje,
      kategorycznie odmowila. Niestety z biegiem dni jej stan sie
      pogarszal i pozostalo juz tylko cierpenie. Wtedy chciala poddac sie
      eutanazji. Lekarze odmowili, tlumaczac ze przemawia przez nia bol a
      nie jej przekonanie.
      Nie wiem. Sama mysl mnie przeraza o tak swiadomym rozstaniu sie z
      tymi wszystkimi ktorych kochamy.
      Pozostaje nam miec tylko szacunek dla woli osoby tak ciezko chorej.
      Nie wiem czy to Ci pomoze. Nie wiem jak czuja sie najblizsi. Przez
      co przechodza. Jednego jestem pewna. Kazdy ma prawo do "ludzkiej"
      smierci. Sama widzialam jak rak wyniszcza organizm. Nikomu tego nie
      zycze.
      Wiem, ze pytania pozostaja, pewnie nikt nie ma na nie odpowiedzi.
      Sami nie bedac w takim bolu, nie potrafimy tak do konca zrozumiec,
      ze w ktoryms momencie chce sie juz tylko odpoczac...
      • gosia_hh Re: eutanazja 04.02.09, 13:47
        jemu jest tez trudno-czesto placze gdy nas widzi,ale jego cierpienie
        jest straszne dlatego szajune jego wybor chociaz jest ciezko-nie
        wiem czy bede w sanite z corka isc sie pozegnac zbieram w sobie
        odwage-przy samej eutanazji bedzie tesciowa z synami
    • go.ga Re: eutanazja 04.02.09, 21:52
      Mialam bardzo niedawno przypadek eutanazji w rodzinie meza, sprawa byla skomplikowana poniewaz wujek nie byl terminalnie chory natomiast byl sparalizowany, nic nie mogl sam zrobic, zaczynalo mu wszystko w organizmie wysiadac i zyl w okropnym bolu. Lekarz domowy nie chcial wspolpracowac i calosc odbyla sie przy pomocy organizacji ktora pomga w tego typu sprawach, procedura zalatwiania formalnosci trwala chyba ze dwa lata, oprocz opinii lekarzy potrzebna byla opinia psychologa, ze podjal samodzielna decyzje. Wiedzielismy od dawna, ze ma taki zamiar, wiec nie byl to szok. Ale bylo to bolesne i dziwne, dostalismy zaproszenie na kremacje przez niego wlasnorecznie napisane, na ceremonii prowadzaca przeczytala list od niego, wyswietlila wybrane przez niego zdjecia. Po powrocie poryczalam sie w domu.
    • nesla Re: eutanazja 04.02.09, 22:29
      Gosiu, zycze ci duzo sily na nadchodzace dni, nie wiem co napisac
      tak naprawde.. Choroba to straszna rzecz. Ja sama z jednej strony
      logicznie myslac rozumiem ludzi, ktorzy w pewnych sytuacjach
      decyduja sie na eutanazje, ale z punktu widzenia czlonka rodziny tez
      mialabym taki sam problem jak ty.. W razie czego nie wahaj sie
      skorzystac z pomocy psychologa, wiesz czasem wystarczy jedno czy dwa
      spotkania i odnajdujesz droge do spokoju. Sciskam serdecznie.
      • gosia_hh Re: eutanazja 05.02.09, 20:29
        ciezko bylo sie pozegnac,zapalm sieczke za mojego kochanego tescia
        kotry odszedl godnie tak jak tego chcial (*)(*)(*)
        • aldakra Re: eutanazja 05.02.09, 20:40
          Gosia, przykro mi bardzo, trzymajcie się, a za Twojego teścia też
          świeczuszkę zapalam (*)
          • mamantkaa Re: eutanazja 05.02.09, 21:14
            Bardzo Ci współczuję...
            (*)
            • anitax Re: eutanazja 06.02.09, 11:04
              Gosiu, trzymaj sie!
        • ika.alias Re: eutanazja 07.02.09, 19:51
          Gosiu, trzymaj sie, razem z cala Twoja rodzina...



          Jakis czas temu czytalam o badaniach nad wplywem eutanazji na czlonkow rodziny
          zmarlej osoby... I okazalo sie, ze u badanych rodzin eutanazja nie spowodowala
          psychicznych problemow u najblizszych zmarlego. Tlumaczono to tym, ze rodzina
          mogla sie spokojnie pozegnac.

          Tak mysle o mojej cioci i wujku... Ciocia byla w ostatnim stadium raka, na
          najsilniejszych srodkach przeciwbolowych, w domu, wujek sie nia opiekowal. Nie
          odchodzil prawie na krok od jej lozka, spal blisko niej. W pewnym momencie
          ciocia poprosila go o cos do picia. Wujek wyszedl do kuchni, a kiedy wrocil,
          ciocia juz nie zyla. Dlugo potem meczylo go to, ze nie byl przy niej w momencie
          jej smierci...

          W jakis czas potem wujek znalazl w jednej z szufladek biurka cioci bardzo silny
          srodek nasenny. Opakowanie bylo nienaruszone, ale ciocia prawdopodobnie sama
          przygotowala sobie mozliwosc odejscia - w razie gdyby tak chciala.

          Nie chce w ten sposob napisac, ze ludzie w przypadku ciezkiej choroby zawsze
          powinni kontrolowac wlasna smierc. Albo, ze eutanazja jest w kazdym przypadku
          usprawiedliwiona. Ale chodzi mi o to, ze nie zawsze musi zostawiac psychicznej
          rany u najblizszej rodziny...
          • gosia_hh Re: eutanazja 08.02.09, 10:33
            dziekuje dziewczyny.Ja w 100% poparlam decyzje tescia-mi bylo tylko
            ciezko sie z nim pozegnac ostatnie dni bylo bardzo ciezkie,ale
            rowniez i niezwykle-we wtorek i srode usiedlismy wspolnie przy stole-
            zartowalismy i tesc dokladnie opisal nam co mamy zrobic w dniu
            kremacji-jak bedzie to wygladac,jaka muzyke maja grac,chociaz
            wylalismy tysiace litrow lez jego odejscie bylo niezwykle-w domu we
            wlasnym lozku -tesciowa trzymala go za reke synowie obok-
            cisza.odszeld naprawde spokojnie i byl na to odejscie przygotowany-
            usmeichal sie do samego konca-w oddali bylo tylko slychac cisze
            szlochanie reszty rodzinki...
            ciesze sie ,ze tesc tak nie cierpial ze odszedl godnie i chociaz
            pewnie znowu sie wyrycze w dniu kremacji to w mojej duszy juz
            zapanowal spokoj....
Inne wątki na temat:
Pełna wersja