Dodaj do ulubionych

Blog teologiczny Piotra Sikory

27.05.13, 22:26
Pojawił się nowy blog:
Ortodoksja bez przyzwoitek

Pisze go dr Piotr Sikora, niepokorny teolog z Krakowa. Twierdzi, że jest ortodoksyjny - pisze rzeczy, jak na polski Kościół, dalece nieortodoksyjne ;-)

Wiara bez praktyk religijnych? (...) Już tu i teraz wszystkie specjalnie wydzielone „kultyczne” czasy, miejsca i praktyki warto traktować jako coś tylko przejściowego. Ideałem jest otwartość na Boga, która nie potrzebuje żadnych specjalnych praktyk „religijnych”.

(...)

Jeden Bóg, trzy osoby. Mówimy tak. Ale ten sam Augustyn za innymi Ojcami Kościoła mawiał, że w przypadku Boga liczenie nie ma sensu. A zatem ani jeden, ani trzy. Zatem nie doktryna, lecz raczej koan zatrzymujący myślenie. Zatem: Co? Niektórzy (Pseudo-Dionizy, Eriugena, Eckhart, Tomasz z Akwinu, Kuzańczyk) powiedzieli by: Nic.
Obserwuj wątek
    • mary_ann Re: Blog teologiczny Piotra Sikory 27.05.13, 22:45
      Kojarzę go z Tyg. Powszechnego i Areopagu, pisze ciekawe rzeczy.
    • luna15 Re: Blog teologiczny Piotra Sikory 28.05.13, 10:27
      Ciekawie się zapowiada.
    • mamalgosia Re: Blog teologiczny Piotra Sikory 28.05.13, 10:50
      To po prostu słowne ujęcie faktu, że Bóg jest nie do opisania:)
    • mary_ann Re: Blog teologiczny Piotra Sikory 30.05.13, 12:52
      Znalazłam u siebie zapisany taki ładny cytat z Sikory:

      ...fundamentaliści religijni nie mówią od siebie, z głębi osobistego doświadczenia, lecz wszyscy powtarzają właściwie taki sam, przejęty "gryps". Dlatego nie potrafią rozmawiać. Rozmowa wymaga bowiem, po pierwsze przekładu, tego co sam chcę powiedzieć, na język zrozumiały dla partnera dialogu. Po drugie, jej warunkiem jest otwartość na to, co drugi ma mi do powiedzenia, a zatem gotowość zakwestionowania własnego obrazu świata. Jedno i drugie wymaga gotowości zmiany języka co dla fundamentalisty oznacza: utraty wiary.

      Piotr Sikora
      "Słowa tylko wskazują"

      Tygodnik Powszechny 41/2012
    • mary_ann i jeszcze 30.05.13, 12:57
      I jeszcze taki:
      Przypomina mi się tutaj mądrośc słów o. Yves Congara OP, zawarta w książeczce pod znamiennym tytułem: "O Kościół służebny i ubogi", któr pisał, że mimo iż feudalizm od dawna jest przeżytkiem, to wciąż w Kościele się utrzymuje właśnie m.in. przez zamiłowanie do wielkopańskiego prestiżu przez szaty, insygnia, świtę, oznaki czci, heraldykę. Dlatego: "W tych formach odziedziczonych po czcigodnej przeszłości należy bez wahania poddać krytyce, z jednej strony to, co wypacza ducha Ewangelii; z drugiej strony to, co nas izoluje i stawia przesłonę między nami a ludźmi. Pewne formy prestiżu, pewne tytuły, czy insygnia, pewne ceremoniały, pewne sposoby życia, czy ubierania się, pewne abstrakcyjne i pompatyczne słownictwo, stanowią struktury izolacji tak samo, jak istnieją struktury spłaszczenia czy upodlenia. To, co niegdyś było przyjęte w świecie [...] dzisiaj jest już tylko środkiem umacniającym izolację: jest ekranem - i właśnie dlatego tak nam leży na sercu nazwanie tego i odrzucenie.
      Piotr Sikora na Areopagu

      Nieco mi się skojarzył z tą wiadomością:
      warszawa.gazeta.pl/warszawa/1,34862,14006085,Na_Pradze_abp_Hoser_przejdzie_po_dywanie_z_kwiatow.html
      • mkw98 Re: i jeszcze 30.05.13, 13:21
        Myślisz, że znak kobierca z kwiatów nie jest czytelny?
        • sebalda Re: Ortodoksja bez przyzwoitek 30.05.13, 14:16
          Już go kocham:))) Tekst Ortodoksja bez przyzwoitek to perełka po prostu. Miód na moje serce:

          "Bo „święta” nie znaczy „świętoszkowata”. Bo wiara to poszukiwanie. Dlatego będę próbował stawiać pytania, „kopać” nawet przy „fundamentach”, szukać nowych możliwości ujęcia naszych, chrześcijańskich, „tylko-tak-a-nie-inaczej” oczywistości."
        • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: i jeszcze 30.05.13, 14:57
          Nigdy nie rozumiałam idei święta Bożego Ciała. To jest mnożenie bytów, przecież wystarczyłby Wielki Czwartek.
          • mary_ann Re: i jeszcze 30.05.13, 15:58
            Wikipedia:

            Uroczystość ta została ustanowiona na skutek widzeń św. Julianny z Cornillon***. Pod jej wpływem bp Robert z Thourotte ustanowił w 1246 r. taką uroczystość dla diecezji Liège. W 1252 r. została ona rozszerzona na Niemcy. Katolicy wierzą, że w 1263 miał miejsce cud eucharystyczny w Bolsenie, gdy hostia w rękach wątpiącego w transsubstancjację księdza zaczęła krwawić. Korporał, przechowywany w katedrze w pobliskim Orvieto, jest uznawany za ten, na który wówczas spadły krople krwi. W 1264 r. papież Urban IV bullą Transiturus ustanowił tę uroczystość dla całego Kościoła[1][2]. Uzasadniając przyczyny jej wprowadzenia wskazał: "[...] zadośćuczynienie za znieważanie Chrystusa w Najświętszym Sakramencie, błędy heretyków oraz uczczenie pamiątki ustanowienia Najświętszego Sakramentu, która w Wielki Czwartek nie może być uroczyście obchodzona ze względu na powagę Wielkiego Tygodnia." Jednakże ze względu na śmierć Urbana IV bulla ta nie została ogłoszona, a tym samym uroczystość nie została ustanowiona. Uczynił to dopiero papież Jan XXII, który umieścił powyższą bullę w Klementynach (1317).

            W 1955 Pius XII wprowadzając swoje reformy liturgiczne zlikwidował obchody oktawy uroczystości. Zmianę tę utrzymał Paweł VI wprowadzając w 1969 nowe normy kalendarza liturgicznego (Mysterii paschalis).

            W formie nadzwyczajnej rytu rzymskiego rozdzielnie obchodzi się święto Bożego Ciała i Bożej Krwi: 1 lipca obchodzone jest święto Przenajświętszej Krwi Pana naszego Jezusa Chrystusa (Festum Pretiosissimi Sanguinis Domini Nostri Jesu Christi).


            ***
            W szesnastym roku życia miała pierwsze widzenie, które później powtarzało się wielokrotnie podczas adoracji eucharystycznych. W wizji tej wzdłuż średnicy księżyca w pełnym blasku biegła ciemna rysa. Pan pomógł jej zrozumieć sens tego, co widziała. Księżyc symbolizował życie Kościoła na ziemi. Natomiast ciemna linia sygnalizowała brak święta liturgicznego, w którego ustanowienie Julianna miała się skutecznie zaangażować: święta, w którym wierzący mogliby adorować Eucharystię, by pogłębiać wiarę, czynić postępy w praktykowaniu cnót i wynagradzać za znieważanie Najświętszego Sakramentu.

            Benedykt XVI, Audiencja generalna 17 listopada 2010

            Całość tu:
            www.opoka.org.pl/biblioteka/W/WP/benedykt_xvi/audiencje/ag_17112010.html
          • katriel Re: i jeszcze 28.05.16, 01:37
            No i faktycznie, jak chodzę do kościoła w Boże Ciało, to co roku słyszę, że de facto obchodzimy właśnie święto Wielkiego Czwartku - którego nie obchodziliśmy w Wielki Czwartek, bo przyćmiła je bliskość Wielkiego Piątku Męki Pańskiej i Wielkiej Niedzieli Zmartwychwstania, więc z przyczyn praktycznych oddzielamy je i świętujemy osobno.
        • mary_ann Re: i jeszcze 30.05.13, 15:50
          mkw98 napisała:

          > Myślisz, że znak kobierca z kwiatów nie jest czytelny?

          Nie wiem, co masz na myśli, ale okazuje się, że dla mnie nie jest czytelny.
          • mkw98 Re: i jeszcze 30.05.13, 16:16
            Może się mylę, ale wydawało mi się, że sypanie kwiatów pod stopy to dość uniwersalny symbol, w wielu kulturach. Ludzie w Jerozolimie słali na drodze Jezusa swoje płaszcze i gałązki. W niektórych miejscach sypie się kwiaty pod stopy nowożeńców. Mówi się potocznie o "drodze usłanej różami" (zwykle, gdy taka nie jest ; ) ).

            W zalinkowanym artykule nie podoba mi się tytuł - "abp Hoser przejdzie po dywanie z kwiatów". Przecież to nie był dywan dla Hosera, tylko dla Chrystusa. A przeszła po nim, jak rozumiem, cała procesja.
            • mary_ann Re: i jeszcze 30.05.13, 17:55
              mkw98 napisała:

              > Może się mylę, ale wydawało mi się, że sypanie kwiatów pod stopy to dość uniwer
              > salny symbol, w wielu kulturach. Ludzie w Jerozolimie słali na drodze Jezusa sw
              > oje płaszcze i gałązki. W niektórych miejscach sypie się kwiaty pod stopy nowoż
              > eńców. Mówi się potocznie o "drodze usłanej różami" (zwykle, gdy taka nie jest
              > ; ) ).

              Aaa. Rozumiem. Dla mnie sypanie pojedynczych kwiatów i rozściełanie całych dywanów to dwie różne rzeczy. Pewnie masz rację, że geneza wspólna. Jednak, jak widać, do mnie symbol nie przemówił. Jeśli - to jednoznacznie negatywnie, jako przejaw tradycji bizantyjskiego przepychu.


              > W zalinkowanym artykule nie podoba mi się tytuł - "abp Hoser przejdzie p
              > o dywanie z kwiatów". Przecież to nie był dywan dla Hosera, tylko dla Chrystusa
              > . A przeszła po nim, jak rozumiem, cała procesja.

              Chyba, że będzie nim wyłożony tylko kościół.
              Ale oczywiście wierzę chętnie, że GW nie bawiła się w subtelności, tylko z radością dowaliła przy okazji nielubianemu biskupowi.

              Mnie się jednak tak czy inaczej cały pomysł kojarzy źle - z dworskim przepychem, takim bizantyjskim rozmachem. (Inna sprawa, że w ogóle procesja - jak wiele zwyczajów kościelnych- ma w sobie coś z rytuału dworu cesarskiego: kroczenie wg rangi, proporce, flagi, feretrony...).
              Jakoś mi to nie pasuje do "idei założycielskich". I do Boga, który powiedział o sobie w żołnierskich dość słowach (Iz 1,11-20)

              11 "Co mi po mnóstwie waszych ofiar? -
              mówi Pan.
              Syt jestem całopalenia kozłów
              i łoju tłustych cielców.
              Krew wołów i baranów,
              i kozłów mi obrzydła.
              12 Gdy przychodzicie, by stanąć przede Mną,
              kto tego żądał od was,
              żebyście wydeptywali me dziedzińce?
              13 Przestańcie składania czczych ofiar!
              Obrzydłe Mi jest wznoszenie dymu;
              święta nowiu, szabaty, zwoływanie świętych zebrań...
              Nie mogę ścierpieć świąt i uroczystości.
              14 Nienawidzę całą duszą
              waszych świąt nowiu i obchodów;
              stały Mi się ciężarem;
              sprzykrzyło Mi się je znosić!
              15 Gdy wyciągniecie ręce,
              odwrócę od was me oczy.
              Choćbyście nawet mnożyli modlitwy,
              Ja nie wysłucham.
              Ręce wasze pełne są krwi.
              16 Obmyjcie się, czyści bądźcie!
              Usuńcie zło uczynków waszych
              sprzed moich oczu!
              Przestańcie czynić zło!
              17 Zaprawiajcie się w dobrem!
              Troszczcie się o sprawiedliwość,
              wspomagajcie uciśnionego,
              oddajcie słuszność sierocie,
              w obronie wdowy stawajcie
              !
              • mkw98 Re: i jeszcze 31.05.13, 11:10
                Z odczuciami trudno dyskutować, mogę tylko powiedzieć, że mam odmienne - bizantyjski przepych kojarzy mi się ze złotem, drogimi kamieniami etc., a nie z dekoracjami z kwiatów w pełni kwiatowego sezonu.

                Co do idei założycielskich - moim zdaniem jest wśród nich i taka, że Bóg jest od nas większy i wspanialszy, więc oddajemy mu cześć jako naszemu Panu. Piękno liturgii - muzyka, znaki, gesty inne niż te, które stosujemy na co dzień są w moim odczuciu, po pierwsze, oderwaniem się od codzienności, taką próbą przeniesienia w inną rzeczywistość, po drugie - darem od nas dla Boga. Prezentem, wynikającym z przekonania, że Jemu się należy wszystko, co najpiękniejsze. Pewnie, że On w pewnym sensie nic ode mnie nie potrzebuje, ale ja chcę go obdarować, chcę mu sypać kwiaty pod stopy. Dlaczego? Dlatego, że jest. :-)

                Zacytowany przez Ciebie fragment proroctwa dotyczy moim zdaniem pogubienia właściwych proporcji pomiędzy okazywaniem miłości Bogu i okazywaniem miłości innym ludziom. Myślę, że to nie jest "albo-albo", tylko raczej "i-i".
            • mamalgosia Re: i jeszcze 30.05.13, 18:02
              U nas dzieci niosą gałęzie palmowe
          • mamalgosia infiorata 30.05.13, 20:37
            no, ale oni mają lepsze warunki klimatyczne

            dogin.blox.pl/2010/06/Infiorata-dywany-z-kwiatow.html
            • mary_ann Re: infiorata 30.05.13, 21:38
              No, nie powiem, trzeba mieć zacięcie:-)
            • mkw98 Re: infiorata 31.05.13, 11:25
              W tej notce wspomniany jest też nasz Spycimierz, o którym chciałam napisać wczoraj, tylko nie zdążyłam - oni nie mają lepszych warunków klimatycznych. ;-) Chciałabym się tam kiedyś wybrać i zobaczyć to na żywo.
              www.polskaniezwykla.pl/pictures/original/269879.jpg
              • mamalgosia Re: infiorata 31.05.13, 12:14
                no, nie mają:)
              • mkw98 Spycimierz 27.05.16, 00:30
                No i dotarłam! Po trzech latach. Cudne to jest, naprawdę warto się wybrać do Spycimierza w Boże Ciało i zobaczyć to na żywo. Kobierce są bardzo pomysłowe, różnorodne, oprócz kwiatów w ciekawy sposób wykorzystane są trawy, liście, kora, piasek...
                • mary_ann Re: Spycimierz 27.05.16, 16:50
                  Wrzuć zdjęcia! Widziałam tylko w grafice Google'a, niektóre rzeczywiście ciekawe.
                  • mkw98 Re: Spycimierz 28.05.16, 22:54
                    Postaram się coś jutro wrzucić, chociaż nasze nie są chyba lepsze od tych z google'a i w ogóle zdjęcia nie oddają, jakie to jest fajne :)
                    • mary_ann Re: Spycimierz 30.05.16, 16:15
                      mkw98 napisała:

                      > Postaram się coś jutro wrzucić, chociaż nasze nie są chyba lepsze od tych z goo
                      > gle'a i w ogóle zdjęcia nie oddają, jakie to jest fajne :)
                      >

                      Dawaj, ale już! :)
        • luccio1 Re: i jeszcze 30.05.13, 19:28
          Dzisiaj deptanie po kwiatach rozumie się jako barbarzyństwo. Dla mnie barbarzyństwem jest w ogóle hodowla kwiatów - tylko po to, żeby je pościnać, i żeby koniec końców stały u kogoś w wodzie, gdzie wiadomo, że i tak w końcu zwiędną i trzeba je będzie wyrzucić. Odczuwam to jako celowe zabijanie kwiatów.

          Jeśli np. kupuję wiązankę na Grób kogokolwiek z moich Bliskich - zawsze wybieram taką "suchą", z nieśmiertelników na jedlinie (jeśli zeschnie jedlina - to będzie tak samo, jak kiedy w końcu, gdzieś tak w połowie stycznia, uschnie drzewko, w Wigilię jeszcze świeże i pachnące).

          Gest deptania nogami czegokolwiek oznacza przede wszystkim chęć poniżenia (kogoś, czegoś) - z wywyższeniem siebie samego prawem kontrastu.
          • luccio1 Re: i jeszcze 30.05.13, 19:38
            Jest to jeden więcej przykład recepcji przez Chrześcijaństwo (jeszcze nie podzielone) pogańskich zwyczajów hellenistycznych. To tam posągi bogów i bogiń zdobiono kwiatami.
          • mkw98 Re: i jeszcze 31.05.13, 11:13
            Zupełnie inaczej to widzę, strasznie lubię mieć kwiaty w wazonie.

            A hodowla choinek Cię nie razi?
            • mary_ann Re: i jeszcze 31.05.13, 11:34
              mkw98 napisała:

              > Zupełnie inaczej to widzę, strasznie lubię mieć kwiaty w wazonie.

              No i fajnie, to jest cudowne w świecie.
              Kwiaty w wazonie: też miewam ból (zwłaszcza, jeśli sama mam ściąć), ale chyba działa kwestia skali. Zwłaszcza to spektakularne niszczenie (deptanie) mnie jakoś rusza.

              > A hodowla choinek Cię nie razi?

              Razi. Niby hodowane specjalnie, a zawsze mam wyrzuty sumienia. Że tyle lat rosło, że żywe, a wyschnie w 2 tyg.
              • mkw98 Re: i jeszcze 31.05.13, 12:04
                To akurat było do luccia, bo zdziwiło mnie to zestawienie barbarzyńskiej hodowli kwiatów przeznaczonych do ścięcia z choinką w charakterze pozytywnego przykładu.

                Ja chyba nie traktuję kwiatów jakoś wyjątkowo - zwłaszcza kwiatów hodowanych masowo. Szparagi się hoduje po to, żeby je zjeść. Kwiaty się hoduje po to, żeby potem stały w domu w wazonie, albo na grobie, żeby były bukietem panny młodej albo wiankiem na głowie, żeby je przerobić na olejek eteryczny (do wyprodukowania jednego litra olejku potrzebne są jakieś niezliczone kilogramy płatków), albo żeby je zjeść (konfitura z płatków róży, mniam :-) ).
                • mary_ann Re: i jeszcze 31.05.13, 13:22
                  mkw98 napisała:

                  > To akurat było do luccia,

                  A, a ja sobie wyświetliłam "od najnowszego" i nie widziałam drzewka, a nie zanalizowałam inaczej, do kogo to było.

                  >
                  > Ja chyba nie traktuję kwiatów jakoś wyjątkowo - zwłaszcza kwiatów hodowanych ma
                  > sowo. Szparagi się hoduje po to, żeby je zjeść. Kwiaty się hoduje po to, żeby p
                  > otem stały w domu w wazonie, albo na grobie, żeby były bukietem panny młodej al
                  > bo wiankiem na głowie, żeby je przerobić na olejek eteryczny (do wyprodukowania
                  > jednego litra olejku potrzebne są jakieś niezliczone kilogramy płatków), albo
                  > żeby je zjeść (konfitura z płatków róży, mniam :-) ).

                  I to jest b. racjonalne i to kupuję. I wcale nie czuję się w moich własnych poglądach konsekwentna. To tak jak z kochaniem zwierząt ogólnie i bezproblemowym zabijaniem komarów.
                  W kwestii wyjściowej, tj dywanu, najważniejsza jest dla mnie i tak kwestia wystawności/pompatyczności; kwestia emocjonalna (spektakularne marnotrawstwo czy niszczycielstwo, jakaś odczuwana emocjonalnie brutalność aktu) jest na drugim miejscu.
        • luccio1 Re: i jeszcze 31.05.13, 00:12
          Mamy taką pieśń na Boże Ciało (Zróbcie Mu miejsce) - gdzie w dalszej zwrotce jest:

          Zielem, kwiatami ścielcie Mu drogi,
          którędy Pańskie iść będą Nogi!
          (I okrzyknijcie na wszystkie strony:
          pośród nas idzie Błogosławiony!)


          Tekst napisał Franciszek Karpiński pod koniec XVIII wieku. Na ziemiach polskich miał się wówczas doskonale system gospodarki folwarczno-pańszczyźnianej, zwany przez historyków marksistowskich "feudalizmem".
          • mkw98 Re: i jeszcze 31.05.13, 12:33
            Pod wpływem tej dyskusji zaczęłam się zastanawiać, czy mój stosunek do Boga jest feudalny, no i wyszło mi, że trochę tak. ;-) Bo wierzę, że wszyscy ludzie są mi równi, a On jest ponad nami. To struktura hierarchiczna, choć tylko dwupoziomowa. Przed żadnym człowiekiem nie uklęknę, a przed Bogiem - tak.
            • mary_ann Re: i jeszcze 31.05.13, 13:24
              Mnie z tą feudalnością chodzi - takie mam wrażenie - o coś innego, ale nie wiem, czy będę umiała wyjaśnić różnicę. Na pewno nie teraz, bo muszę niestety lecieć.
            • luccio1 Re: i jeszcze 31.05.13, 21:20
              W innej pieśni (maryjnej) mamy:

              Jej to Ręce piastowały
              tego, co ten świat
              stworzył wielki i wspaniały,
              Syn Jej - a nasz Brat...


              To, że Chrystus jest moim Bratem, podoba mi się. Ale czy ktokolwiek kiedykolwiek klękał przed rodzonym Bratem? To musiałaby być naprawdę wyjątkowa sytuacja.
              • mary_ann no, ale... 31.05.13, 21:38
                luccio1 napisał:


                > To, że Chrystus jest moim Bratem, podoba mi się. Ale czy ktokolwiek kiedykolwie
                > k klękał przed rodzonym Bratem? To musiałaby być naprawdę wyjątkowa sytuacja.

                No, ale św. Paweł np. widział to tak:


                9 Dlatego też Bóg Go nad wszystko wywyższył5
                i darował Mu imię
                ponad wszelkie imię5,
                10 aby na imię Jezusa
                zgięło się każde kolano6
                istot niebieskich i ziemskich i podziemnych.
                (List do Filipian 2, 9-10)
                • luccio1 Re: no, ale... 01.06.13, 00:33
                  Św. Paweł żył w czasach, przed cesarzem czy królem padano na twarz. Przynajmniej taka była tradycja we wschodniej części basenu Morza Śródziemnego - od starożytnej Asyrii, Babilonii, Egiptu, poprzez monarchie hellenistyczne, aż do wschodniej części Cesarstwa Rzymskiego - późniejszego Bizancjum (stąd zwyczaj ten trafił do Rosji).
                  • mary_ann Re: no, ale... 01.06.13, 10:55
                    luccio1 napisał:

                    > Św. Paweł żył w czasach, przed cesarzem czy królem padano na twarz. Przynajmnie
                    > j taka była tradycja we wschodniej części basenu Morza Śródziemnego - od staroż
                    > ytnej Asyrii, Babilonii, Egiptu, poprzez monarchie hellenistyczne, aż do wschod
                    > niej części Cesarstwa Rzymskiego - późniejszego Bizancjum (stąd zwyczaj ten tra
                    > fił do Rosji).

                    Zgadzam się.
                    Swoją drogą ciekawe byłoby zerknąć do jakichś komentarzy filologicznych do oryginału greckiego - podejrzewam, że "ugięcie kolan" już jest jakąś adaptacją translatorską (która oczywiście sensu zdania nie zmienia, bo tak czy inaczej chodzi o "czołobitność", niezależnie od jej formy kulturowej).
                    • mkw98 Re: no, ale... 01.06.13, 11:14
                      > Swoją drogą ciekawe byłoby zerknąć do jakichś komentarzy filologicznych do oryg
                      > inału greckiego - podejrzewam, że "ugięcie kolan" już jest jakąś adaptacją tran
                      > slatorską

                      A nie, zdecydowanie jest mowa o kolanie - jest rzeczownik gony oznaczający kolano i czasownik kampto oznaczający "zgiąć, wygiąć".

                      Ale! Mam ciekawy trop, ale teraz już nie zdążę, CDN.

                      • mary_ann Re: no, ale... 01.06.13, 12:33
                        mkw98 napisała:
                        > A nie, zdecydowanie jest mowa o kolanie - jest rzeczownik gony oznaczają
                        > cy kolano i czasownik kampto oznaczający "zgiąć, wygiąć".
                        >
                        > Ale! Mam ciekawy trop, ale teraz już nie zdążę, CDN.

                        O dzięki, b. ciekawe! Muszę zrobić swoją droga jakiś głębszy risercz:-) historyczno-kulturowy (klękanie, padanie na twarz, ukłony - kto, gdzie, kiedy...)
                      • mkw98 Re: no, ale... 05.06.13, 23:39
                        Z pewnym poślizgiem przedstawiam obiecany ciąg dalszy : )

                        otóż "zginanie kolan" w grece klasycznej i homeryckiej oznaczało również, a właściwie przede wszystkim gest siadania, odpoczynku - słownik Lidella i Scotta podaje jako pierwsze znaczenie tego wyrażenia "bend the knee so as to sit down and rest". Na przykład w siódmej pieśni Iliady czytamy o jednym z bohaterów "chociaż jest nieustraszony i ciągle walki niesyty, mniemam, że rad by odpocząć, gdy mu się uda ujść cało z bitwy nieszczęsnej" - tu, gdzie w przekładzie jest mowa o odpoczywaniu w oryginale mamy właśnie sformułowanie "chętnie by zgiął kolana".

                        Zaczęłam się więc zastanawiać, czy nie można tego miejsca z listu do Filipian zinterpretować w tym duchu - "aby słysząc imię Jezusa każdy zaznał wytchnienia" ; ) No ale do kontekstu nie bardzo pasuje, zresztą to jest prawie cytat z Septuaginty (Iz 45:23). Poza tym, jak właśnie stwierdziłam, w grece Nowego Testamentu zginanie kolan zawsze oznacza klękanie w naszym rozumieniu - np. w liście do Rzymian (11:4) jest mowa o siedmiu tysiącach mężów "którzy nie zgięli kolan przed Baalem".
              • skrzynka-3 Re: i jeszcze 05.06.13, 23:44
                Ale Jezus jest przede wszystkim moim Panem i Zbawicielem i w zwiazku z tym nie mam zadnych oporow przed klekaniem przed Nim :)
                • mary_ann Re: i jeszcze 06.06.13, 20:41
                  Ale ja nic nie pisałam o oporze, zastanowiło mnie, czy wtedy się klękało czy padało na twarz w geście skrajnego poddania/szacunku (i czy w związku z tym w polskim przekładzie jest wyrażenie z greckiego oryginału, czy "przekład kulturowy"). Mkw wyjaśniła.
                  Swoją drogą, to wyjaśnia, jak było w kulturze helleńskiej i jęz. greckim, nie u Żydów (skądinąd miejscami mocno shellenizowanych).
                  • skrzynka-3 Re: i jeszcze 07.06.13, 22:00
                    Znowu to glupie gazetowe drzewko wrr. Moja wypowiedz miala byc do postu Luccia o tym, ze Jezus jest naszym Bratem.
                    • mary_ann Re: i jeszcze 07.06.13, 23:25
                      skrzynka-3 napisała:

                      > Znowu to glupie gazetowe drzewko wrr. Moja wypowiedz miala byc do postu Luccia
                      > o tym, ze Jezus jest naszym Bratem.

                      Albo ja źle przeczytałam, bo wyświetliłam sobie jak zwykle "od najnowszego".
                      Żeby uniknąć nieporozumień, zwykle cytuję wypowiedź (albo przynajmniej kluczowy fragment), do której się odnoszę. Mimo, że to wbrew netykiecie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka