i to dosłownie. Dzis spotkałam pod wpływem wskazującym faceta. Nie byloby moze w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt ze był samochodem. Nie dało mi się z nim dogadac, a zona zamiast byc myslaca to okazalo sie jeszcze głupsza,niż on. Koniec końców, wezwałam policje.
Czy byłybyście, tak kochane i powiedziały mi jak sie skończyła ta sytuacja?
ja nie cierpie pijaków na drodze i wprost nie mogę uwierzyć ze sa ludzie, którzy z nimi jeszcze jadą, jako współpasażerowie.

)