djpa
29.10.10, 12:12
To o mojej koleżance, która bardzo źle się czuje i ma mnóstwo objawów niedoczynności tarczycy. Wali jej serce w trakcie i po miesiączce - a jest długa i obfita. Jest przemęczona, zimno jej, słaba odporność na wirusy, stresy, słaba koncentracja uwagi, tycie, brak pewności siebie, brak chęci i siły do życia, problemy z dziąsłami, z trawieniem.
Leczy się już długo na depresje. Bierze Escitalopram codziennie i czasami Doxepin - w razie potrzeby.
Grzebałam w Internecie, nie znalazłam informacji o wpływie tych leków na hormony tarczycy oprócz opisanego w czasopiśmie naukowym jednego przypadku Hashimoto w którym po wprowadzeniu Escitalopramu TSH urosło do ponad 100.
Wyniki koleżanki
TSH 0,896
fT4 12,74, czyli 37,15% normy.
fT3 4,32 czyli 55,05% normy.
Ferrytyna około 10% normy, B12 w środku normy.
I jeszcze znalazłam taki cytat w Internecie:
W stanach depresyjnych najczęściej niskie są wszystkie oznaczenia - TSH, FT4, FT3.
Czy to prawda? Czy po wyleczeniu depresji (tylko kiedy??) koleżanka ma szanse na lepsze samopoczucie? Może te leki jakoś na nadnercza wpływają? W czym może być problem?
Przy okazji koleżanki mąż się zbadał na tarczycę - mimo, że sam czuje się znacznie lepiej, a nawet prawie świetnie - i wyszło mu TSH 5.9 i Hashimoto na USG. I dostał Euthyrox. A koleżanka, która bardzo źle się czuje - nie wiem, czy warto aby nawet szła do endo z takimi wynikami...