witam
moja córka ma 10 lat - od ostatnich wakacji próbujemy diagnozować jej tarczycę - ja mam hashimoto.
pierwszy wynik TSH tragiczny - 8, 35. myślałam, że może to błąd laboratorium, zrobiłam na drugi dzień badania w innym labku - tsh - 3.55, wolne hormony powyżej 50 %, przeciwciała w normie. w usg tarczycy wyszło, iż tarczyca jest maleńka - zaledwie 3 ml, bez cech zapalenia. córka miała wtedy 9 lat.
mój endo stwierdził hashimoto, kazał dawać euthyrox 25, na poczatek połówkę, potem dojśc do dawki 25. pojechałam do endo dziecięcego, który kazal mi się odczepić od dziecka i nie szukać mu chorób.
leku więc nie podałam, dziecko czuło się dobrze, jedyne kłopoty to słaby wzrost i problemy z włosami. koncentracja w szkole poprawiła się po magnezie.
kazano mi skontrolować dziecko za pół roku. skontrolowałam , wciąż nie podając tyroksyny- wolne hormony troszkę spadły / 53 i 49%/, TSH 2.82. lekarz, który kazał mi dawać euthyrox ucieszył się, że sytuacja się ustablilizowała. nie przyznałam się, że nie podawałam euthyroxu.
w międzyczasie sama zmieniłam lekarza, i byłam bardzo zadowolona z prowadzenia mojej osoby. zrobiłyśmy razem badania, odebrałam wyniki dziecka tydzien temu i zdębiałam - TSH 3.41, ft3 - 157%, ft4 - 87 % .dziecko wciąż bez euthyroxu.
wizytę u endo dziecięcego mam dopiero w czerwcu, postanowiłam więc skonsultować dziecko u swojego lekarza, który stwierdził maleńką tarczycę w USG - zaledwie 2 ml, i mimo bardzo wysokiego poziomu ft3, i całkiem sensownego poziomu ft4, kazał absolutnie podawać letrox w dawce 50 / oczywiście, zacząc stopniowo od mniejszej/.
jestem zaskoczona, bo co prawda, wynik 3, 41 nie jest jakiś cudowny, ale ft 3 jest wysoki, a ft 4 poza normę - w moim pojęciu, jak teraz dam dziecku tyroksynę, wpędzę ją w nadczynność. lekarz jest sprawdzony i dobry, ja jestem bardzo zadowolona - ale tą decyzją mnie zaskoczył.
młoda ma pewne objawy niedoczynnosci, mamy problem ze wzrostem - od ub. roku urosła zaledwie o centymetr.
co robić?