Witajcie! Wczoraj się dowiedziałam - trafiłam na lekarza ogólnego, który
powiedział, że być może dolegliwości z jakimi walczę od zawsze są wynikiem
choroby tarczycy - właśnie niedoczynności. Wynik badania: TSH 3cia generacja
= 8,26 (max. 4.0). I co dalej? Powiedzcie mi, jakie leki się bierze, czy
trzeba zmienić nawyki, przyzwyczajenia? Prawie całe życie walczę z nadwagą
(teraz to już otyłość - na wagę nie wchodzę bo strach). Swoją drogą - mam 33
lata i dopiero teraz lekarz mnie skierował na badania tarczycowe - super
służba zdrowia, a ginekolog powiedział, że spokojnie mogę zajść w ciążę -
żadnych przeciwskazań. Haha - tylko, że niedoczynność tarczycy u matki to
wielkie ryzyko dla płodu...Czy niedoczynność się ma całe życie, czy trzeba
pilnować wyników? Mam skierowanie do endo i na badania T3 i T4. Czekam na
rady i opinie tych z Was, którzy przez to przechodzą.pozdrawiam

)