kawka74
26.05.07, 11:03
witam
dwa miesiące temu na badaniu USG wykryto u mnie w tarczycy guzki. Dwóch
niezależnych lekarzy powiedziało, że nie jest to nic groźnego, ale powinnam to
regularnie kontrolować (wybieram się na scyntygrafię, na wszelki wypadek, ale
to później).
Zrobiłam badania i TSH 0,945 (0,4-4,2) i antyTPO 31 (0-35). Lekarka, nie
znając jeszcze wyników tych badań, po wywiadzie i oględzinach, stwierdziła, że
nie widzi objawów ani nadczynności, ani niedoczynności, że albo mam chorobę
Hashimoto, albo jest to po prostu wole obojętne. Dostałam euthyrox 25. Przy
okazji zapytałam się, co by było, gdybym zaszła w ciążę (staraliśmy się prawie
trzy lata) absolutnie w to nie wierząc. Pani doktor odparła, że mam brać
euthyrox dalej, zrobić badania i przyjść z nimi do niej.
No i okazało się, że po pierwszym miesiącu brania euthyroxu jestem w ciąży.
Albo zbieg okoliczności, albo euthyrox pomógł. Wg USG jest to mniej więcej 6
tydz.
Problem w tym, że:
1.zaczęłam odczuwać ucisk w gardle, chociaż palcami nie wyczuwam, żeby
tarczyca się powiększyła. Może to globus histericus, bo jestem przerażona.
Może to zapalenie krtani, które sprzedał mi mój mąż i z ktorego teraz powoli
wychodzę. Uciski w gardle tego rodzaju miewam (pewnie zbieg okoliczności)
podczas upałów, w normalnej temperaturze niczego nie odczuwam, chyba że się
denerwuję).
2.wyczytałam w necie, co grozi mnie i dziecku przy ewentualnych komplikacjach,
co oczywiście nie wypłynęło dodatnio na stan moich nerwów.
Rzecz jasna idę na badania w tym tygodniu i od razu do endo.
Tylko czy to nie jest już za późno? czy może dokonały się już w zarodku jakieś
nieodwracalne zmiany? czy mam się bać, że NA PEWNO już coś jest nie tak??? czy
jest jakaś szansa, żeby wyprostować ewentualnie szalejące hormony i
doprowadzić ciążę do szczęśliwego finału?
będę wdzięczna za info