malgossiia
06.11.07, 16:11
od około 6 tygodnii wiem,że mam na 85% basedowa .
Do wizyty u internisty skłoniły mnie problemy z sercem,szybkie tętno,ciśnienie
etc.
Bardzo małe mam wole ,okiem słabo dostrzec ,jednak USG wykazało ,że
powiększenie jest na razie bez guzków.(wie ktoś z was ile wynoszą prawidłowe
wymiary tarczycy u dorosłego człowieka?)
Nie mam na razie problemów z oczami ,okulista mnie badał na wszelki wypadek
,sama chciałam -jest.o.k.
Wiele lat miałam problem z łojotokiem skóry głowy ,były także stany lękowe
.Zaden lekarz zarówno dermatolog czy psycholog nie zasugerował by pójść zbadać
hormony a ,że ten łojotok nie był w postaci książkowej ,raczej lżejszy ,nie
miałam także zadnych problemów z zera nic co kazało cokolwiek podejrzewać ,nie
jestem wkońcu lekarzem ,nie umiem rozpoznawać takich symptomów ,i niestety ale
mam w tym wypadku żal do dermatologów.. zapieprzyli sprawę.. ,może dziś nie
byłabym chora..
Mimo,że błądze jeszcze w temacie "tarczyca" to wiem na pewno więcej niż przed
jej zdiagnozowaniem .
CZy małe wole każę mieć jakieś nadzieję ?(tonący brzytwy się chwyta).
Na pewno leczenie będzie trwało dłużej jeśli dłużej chodzę z tymi źle
funkcjonującymi hormonami. ciekawe czy da się to jakoś "naprawić" wiem to
zalezne jest od wielu czynników..tsh miałam w każdym razie bardzo "wysokie" .
Mam kilka nowych badań , chyba nie najlepsze patrząc w normy zamieszczone
obok. Dowiem się jutro od lekarza co tzn. ale boję się chyba tej rozmowy.
Na chwilę obecną reaguję jeszcze bardzo emocjonalnie na złe wiadomości ,czy
zły przebieg leczenia ,czasem wolałabym nie wiedzieć.. bo mnie te złe wyniki
nie mobilizują do walki wręcz na odwrót.
Po metizolu tak spadły białe ciałka ,,że aż zachorowałam na anginę..już
wychodzę z niej..i trzeba zmienić na inny lek..
TYLE młodych osób na to choruję ,tyle wspaniałych kobiet pełnych planów na
życie .Dla niektórych z nich diagnoza choroby tarczycy trafia w poukładane
życie jak piorun rozwalając niekiedy wszystko i przestawiając wszystko do góry
nogami . u mnie tak jest.
Chciałam wziąść ślub ,mieć dziecko.Slub pewnie wezmę ,choć nie teraz ,nie mam
nastroju na huczne zabawy .zresztą nie wiem czy to właściwy partner ,bo całymi
dniami go nie ma .niby sie troszczy ,ale jestem sama z myślami.. tracę pomału
wszystko w nadzieję.. .odechciewa sie życia..nawet w to ,ze kiedyś będę mieć
dzieci .. mam 27 lat a leczenie pewnie potrwa długo..
powie mi ktos co można jesc w nadczynnosci? czego nalezy sie wystrzegać ,moge
pic kawe jedną dziennie? ...
pozdrawiam i sorry,ze tyle tu napłodziłam