Dodaj do ulubionych

nadczynność tarczycy (basedow) moja historia

06.11.07, 16:11
od około 6 tygodnii wiem,że mam na 85% basedowa .
Do wizyty u internisty skłoniły mnie problemy z sercem,szybkie tętno,ciśnienie
etc.
Bardzo małe mam wole ,okiem słabo dostrzec ,jednak USG wykazało ,że
powiększenie jest na razie bez guzków.(wie ktoś z was ile wynoszą prawidłowe
wymiary tarczycy u dorosłego człowieka?)
Nie mam na razie problemów z oczami ,okulista mnie badał na wszelki wypadek
,sama chciałam -jest.o.k.
Wiele lat miałam problem z łojotokiem skóry głowy ,były także stany lękowe
.Zaden lekarz zarówno dermatolog czy psycholog nie zasugerował by pójść zbadać
hormony a ,że ten łojotok nie był w postaci książkowej ,raczej lżejszy ,nie
miałam także zadnych problemów z zera nic co kazało cokolwiek podejrzewać ,nie
jestem wkońcu lekarzem ,nie umiem rozpoznawać takich symptomów ,i niestety ale
mam w tym wypadku żal do dermatologów.. zapieprzyli sprawę.. ,może dziś nie
byłabym chora..

Mimo,że błądze jeszcze w temacie "tarczyca" to wiem na pewno więcej niż przed
jej zdiagnozowaniem .
CZy małe wole każę mieć jakieś nadzieję ?(tonący brzytwy się chwyta).
Na pewno leczenie będzie trwało dłużej jeśli dłużej chodzę z tymi źle
funkcjonującymi hormonami. ciekawe czy da się to jakoś "naprawić" wiem to
zalezne jest od wielu czynników..tsh miałam w każdym razie bardzo "wysokie" .
Mam kilka nowych badań , chyba nie najlepsze patrząc w normy zamieszczone
obok. Dowiem się jutro od lekarza co tzn. ale boję się chyba tej rozmowy.
Na chwilę obecną reaguję jeszcze bardzo emocjonalnie na złe wiadomości ,czy
zły przebieg leczenia ,czasem wolałabym nie wiedzieć.. bo mnie te złe wyniki
nie mobilizują do walki wręcz na odwrót.
Po metizolu tak spadły białe ciałka ,,że aż zachorowałam na anginę..już
wychodzę z niej..i trzeba zmienić na inny lek..


TYLE młodych osób na to choruję ,tyle wspaniałych kobiet pełnych planów na
życie .Dla niektórych z nich diagnoza choroby tarczycy trafia w poukładane
życie jak piorun rozwalając niekiedy wszystko i przestawiając wszystko do góry
nogami . u mnie tak jest.
Chciałam wziąść ślub ,mieć dziecko.Slub pewnie wezmę ,choć nie teraz ,nie mam
nastroju na huczne zabawy .zresztą nie wiem czy to właściwy partner ,bo całymi
dniami go nie ma .niby sie troszczy ,ale jestem sama z myślami.. tracę pomału
wszystko w nadzieję.. .odechciewa sie życia..nawet w to ,ze kiedyś będę mieć
dzieci .. mam 27 lat a leczenie pewnie potrwa długo..

powie mi ktos co można jesc w nadczynnosci? czego nalezy sie wystrzegać ,moge
pic kawe jedną dziennie? ...

pozdrawiam i sorry,ze tyle tu napłodziłam

Obserwuj wątek
    • jola427 Re: nadczynność tarczycy (basedow) moja historia 10.11.07, 15:30
      Napisałam do Ciebie na priv. Odbierz pocztę proszę.
      Jola
      • jola427 Re: nadczynność tarczycy (basedow) moja historia 10.11.07, 15:40
        Wiadomość nie została wysłana, niestety chyba się coś popsuło.
        Jeżeli masz ochotę pogadać to podaję Ci mój nr gg 9361744. Napisz mi
        jakie masz wyniki (z normami) i jakie masz wymiary płatów tarczycy.
    • roxana2001 Re: nadczynność tarczycy (basedow) moja historia 11.11.07, 17:03
      Lecze się na tarczyce od 2001 roku. Mam tez basedowa. Stan zapalny, nie mam
      guzkow, dlatego ni kwalifikuje sie na operacje. Leczona bylam farmakologicznie .
      w 2002 r. lekarz chcil mnie skierowc na jod. Nie zgodzilam sie bo chcialam miec
      dziecko. W 2004r. zaszlam w ciaze. Dziecko zdrowe, ale niestet byly problemy z
      tarczyca u dziecka. Teraz jest ok. >Obecnie jestem juz po 2-iej dawce jodu.
      Objawy: slabe wypadajace wlosy, problemy skorne i pogarszahjacy sie wzrok.
      Nerowowsc. Zmienne nastroje.
      • hashi-tess Re: nadczynność tarczycy (basedow) moja historia 11.11.07, 17:19
        Pewnie jesteś w niedoczynności.
        Sprawdź poziomy FT4, FT3 i TSH.
      • malgossiia Re: nadczynność tarczycy (basedow) moja historia 12.11.07, 19:00
        czyli uważasz ,że po jodzie nie można mieć dzieci?. tego ja się
        najbardziej obawiam, mimo ,że lekarze twierdzą,ze pod właściwą
        opieką endo z ciążą nie powinno być problemów...ja miałam jeszcze
        czekać z dzieckiem ,po jodzie też trzeba czekać wiem.. ale jak już
        bedzie dobrze ze mną to zdecyduje sie na dziecko.. zanim jakies inne
        rzeczy niedajboże zaczną się ze mną dziać..

        żałuje ,że długo czekałam z decyzją o dziecku , moze to jakis znak z
        niebios ,że czekałam.. ale czy z tych naszych planów coś będzie?
        straszny mam lęk przed tym,że coś sie nie uda i nie zajdę w ciążę..
        bo bardzo chciałam zostać mamą. nie koniecznie kilkoro ,jedno
        zdrowe ,nic więcej nie chce ..też pewnie to jakoś przeżyję ,będzie
        ciężko..
        Wiecie co kobitki(mam nadzieje,ze można tak do was mówić i sie nie
        pgniewacie)
        więc ja biorę leki jakieś hm 6 tygodnii .. i szczerze to moja krew
        nie za dobrze na nie zareagowala w postaci dużego spadku odporności
        budzącego spore wątpliwości w leczeniu lekami.
        Całe życie byłam zdrowa ,a teraz biore leki jak lekoman ,a na serce
        takie ,a na to takie , szczerze to mam już dość i dziwie się,że mi
        żołądek jeszcze nie siadł "tfu"....

        lekarz u którego się leczę zaproponował niestety jod. nawet jakby
        mne wyleczył lekami jakimś cudem to choroba może wrócić .. ja też
        chce mieć dzieci ,i nie mogę a raczej nie chcę kilka lat spędzić na
        leczeniu.
        Gdybym była młodsza... to nie ma problemu ,mogę eksperymentować..

        ...jakos się czuję,że znalazłam się w sytuacji bez
        wyjścia ,tzn.każde wyjście nie jest dobre...
        -branie leków z narażeniem odporności ,infekcjami i innymi
        paskudztwami
        -kilkuletnie leczenie z możliwością nawrotów. a nawroty są ponoć
        nieciekawe ,bo nasilone.

        a jod radioaktywny.. no cóż...pal sześć ,że dożwyotnio tabletki ,do
        tego sie mozna pryzwyczaic..
        ale czy te tabletki wystarczą by było normalnie?,z tego co kobiety
        tu piszą to bardzo różnie się czują. i rodzi się pytanie czemu u
        mnie ma być lepiej?....boję sie żłego ogólnego samopoczucia ,na
        wskutek źle dobranych leków ..
        a jak czytam ,że człowiek na stare lata jeszcze gorzej się czuję i
        niekiedy leki te źle toleruję ze względu np na serce, to już się
        cieszę na swoją starość.. nie ma cosmile

        całe życie byłam szczupła ,nie miałam problemow z wagą,ze zdrowiem
        żadnych specjalnych ,nazwała je bym "w normie". brałam bardzo
        krótko hormony antykoncepcyjne(dawno) ,w sumie to owszem żyłam w
        stresie ,niedojadłam itd. szczególnie w ostatnim czasie ,gdy
        problemy zaczęły zwalać mi się na głowę ale kto by się
        spodziewał ,że to eksploduję w formie tej strasznej w moich oczach
        jawiącej się chorobie..

        Przez te pare tygodnii zdążyłam się oswoić z tym,że nie jestem już
        taka zdrowa jak kiedyś ,ale z drugiej strony może człowiek powinien
        z tego wyviągnąć coś dobrego ,może porównywanie się z innymi
        chorobami nie jest wskazane ,jednak ja np cieszę się,że to nie RAK
        (choć na 100% nie wiadomo),albo cukrzyca (wyjątkowo uciążliwa
        choroba i niebezpieczna)
        boję się,że ten izotop mógłby za x lat wywołać raka..
        boję się,że tarczyca po izotopie część z niej poprostu
        zgniję ,przecież narządy które nie działają sprawnie (w tym
        wypadku ,spora część tarczycy obumiera ) obumierają... i coś będzie
        z nią zrobić......

        w dzisiejszych czasach mało kto jest zdrowy.
        przykre w tym wszystkim jest dla mnie to ,,że nikt nie
        jest 'bezpieczny"w obliczu choroby..
        młody wiek ,zdrowy tryb życia to nie gwarancja dla zdrowia ,żadna.


        a tak na koniec powtórzę.. boję sie izotopu(obawiam się,ze nie będe
        mieć wyjścia niż to.) ,potrzebuje kilka opinii na ten temat ..
        kobiet (dzięki roxana, po jodzie (pierwszej dawce ,jak się czułaś?
        ważne to dla mnie ) którę podjęły taki krok w leczeniu..bo chce
        wiedzieć co mnie może ewentualnie czekać

        Pozdrawiam was i dzięki za wpisy

        małgosia
        • agni-76 Re: nadczynność tarczycy (basedow) moja historia 21.12.07, 16:44
          Ja jestem po dwukrotnym podaniu jodu. Po pierwszym czułam się
          normalnie ale po drugim jodzie na skutek oddziaływania lekarstw
          (sterydy) czułam się nie najlepiej.
          Zajść w ciążę można po roku podania jodu, podpisujesz nawet ulotkę
          że zostałaś o tym poinformowana ale ja znam kobiety które "wpadły"
          wcześniej i nie miały problemów z płodem.

          Pozdrawiam
    • burza1234 Re: nadczynność tarczycy (basedow) moja historia 12.11.07, 21:10

      ja jestem miesiąc po podaniu jodu przy GB, na razie czuję się
      nieźle, mam wprawdzie problemy z cerą, łuszcząca się skóra, ranki
      wokół ust, lekkie opuchnięcie wokół oczu ale nie jest źle, dostałam
      osłonę z encortonu bez niego wiem, że mogło być gorzej.
      6 lat walczyłam farmakologicznie z nadczynnością bez skutku i jod
      był nieunikniony, zobaczymy na jak długo wystarczy mam nadzieję , że
      już nigdy nie będę musiała tego powtarzać. Po jodzie jest zwiększone
      ryzyko raka tarczycy ale z kolei po lekach p.tarczycowych możesz
      dostać białaczki, raka wątroby itp. w tej chorobie wybierasz to co
      daje ci szansę na normalne życie mimo wszystko.
      • malgossiia Re: nadczynność tarczycy (basedow) moja historia 13.11.07, 08:37
        6 lat to spory okres czasu ,ja właściwie nie wiem ile to u mnie trwa ,sądząc po
        objawach to chyba nie długo,nie wiem..
        co cię właściwie skłoniło do wizyty u endokrynologa? co ci sie działo?
        piszesz,że brałaś encorton ,czyli miałaś jakieś oczne dolegliwości czy nie ?. to
        ważne bo sama sie martwię o oczy ,tylko,że póki co nie mam wytrzeszczu ,i nie
        wiem czy mimo wszystko spytać się o ten encorton.
        z tym rakiem to mnie wystraszyłaś.. są jakieś statystyki odnośnie
        zachorowalności na raka tarczycy po radiojodzie? czy znasz kogoś kto
        zachorował?..lekami leczę się w sumie bardzo krótko w porównaniu z tobą ,bo 6
        tygodni jakoś będzie.. 7 leci.. jednak tak jak pisałam wcześniej mój organizm
        już się zbuntował ...przez całe życie nie brałam tylu leków co przez te 7
        tygodnii ,jak wyrzucałam pudełka po lekach to byłam w szoku..
        wiem,że z tej choroby nie ma dobrego wyjścia .. lekarka też mnie uprzedziła,że
        nawet jak sie wyleczę lekami to ryzyko nawrotu jest duże.. ..

        niedoczynności także się bardzo boję.. klamka po jodzie zapadnie i na 99% bedzie
        niedoczynność, czy sie w tym odnajdę ...czy te leki co będe dostawała wystarczą
        by żyć normalnie? aż boję się zaglądania na fora i szukanie informacji na ten
        temat.. boje się złych wiadomości ,a jednak szukam bo chce wiedzieć..

        dziś miałam drastyczny syn ,śniło mi się,że jestem w ciąży i poroniłam.. bardzo
        intensywnie ostatnio zastanawiam się czy w ogólę będę miała dzieci...i nagle w
        obliczu tej okropnej choroby pełnej wątpliwości ,niejasności ,i niepewności moja
        chęć posiadania dziecka mocno przybrała na widoczności..ale tak jest zawsze..
        jak nie wiadomo czy będziemy mogli to dopiero chcemy...
        lekarze zapewniają ,że ciążą przy dobrym leczeniu przebiegnie relatywnie
        normalnie,ale co mają mówić ,nie są wróżbitami.. a zresztą co ich obchodzą moje
        marzenia.. oni mają za zadanie ratowanie życia , wypisywanie recept i arivederci
        ,i dlatego chce trafić na mądrego endo i ginekologa ,którzy wiedzą co robią ,a
        nie potraktują jak przypadek medyczny .. dość mam bycia traktowaną w ten sposób
        ,trudno jak będzie trzeba to te 9 miesięcy spędze pod okiem dwóch dobrych
        specjalistów albo jednego jak sie uda prywatnie .. ale to też żadna gwarancja..
        cieszyłabym się ,gdyby wpisały się tu osoby które po jodzie miały dzieci ,bo
        wierzę ,że takie są.. ..


        ostatnie pytanie ... przy raku tarczycy wycinają całą tarczyce ? i co wtedy się
        dzieje... strach myśleć..


        może mnie ktoś potrzymać za rękę?.. albo może potrzymajmy się za
        ręce..cholernego mam pietra...
        łatwo się mówi,ze ta choroba jest jak każda inna .. tak jak każda ciężka choroba ..
        mnie totalnie wybiła z rytmu.. przed diagnozą .. szukałam właśnie pracy .bo z
        poprzedniej która mogła wywołać chorobę bo była bardzo stresująca , a teraz sama
        myśl o pójściu do pracy .. przysparza lękiem..moja połowa teraz mnie wspiera
        ,bo jodzie chce wrócic do jakiegoś zajęcia ,bo zmęczona jestem ,że żyje tą
        chorobą ..
        wiecie gdyby wszystko było czarne na bialym..'po jodzie bedzie tak czy siak" "po
        jodzie bedzie problem z ciążą czy nie będzie", po jodzoe utyjesz ,cokolwiek
        pewnego..

        lekarze mówią o tym zabiegu jakby to nic nie było.. normalka ,dla nich normalka ,
        w ogóle śmieszyy mnie jedna rzecz, osoba która mnie leczy mimo ,że leczy te
        choroby nigdy nie chorowała ani na niedoczynność ani nadczynność ..i jej łatwo
        powiedzieć..z tym jodem .. dla niej sprawa bedzie załatwiona ,spełni swój
        obowiązek lekarski..
        a u mnie się niedajboże zaczną nowe problemy..

        ja nie miałam jodu a już zaczynają mi sie problemy z cerą.. zaczęły mi sie
        robić wykwity .. dodam ,że nigdy nie miałam problemów z cerą ,z pryszczami.. a
        teraz lekarze ..(drudzy bogowie) zaczęli zabawę w hormony .. sztucznie mi
        zmniejszając.. czy za dermatologa mi też zaplacą?uncertain
        pozdrawiam
        • burza1234 Re: nadczynność tarczycy (basedow) moja historia 13.11.07, 12:42
          Nie miałam problemów z oczami mimo wszystko dla bezpieczeństwa
          dostałam encorton.
          Nadczynnośc tarczycy zaczęła się u mnie w 2 miesiącu ciąży i miała
          bardzo drastyczny przebieg, opisywałam w którymś z tematów o ciązy i
          nadczynności tarczycy.
          Jakieś 3 lata po porodzie odstawiono mi leki i miałam bardzo krótki
          okres remisji choroby tylko 3 miesiące potem nadczynnośc wróciła tak
          gwałtownie że wylądowałam w szpitalu i błagałam o to żeby usunęli mi
          tarczycę bo mam tylko same problemy przez nią. Nie chcieli bo
          tarczycę jako organ mam zdrową tylko wiadomo jak GB motorem choroby
          są przeciwciała pobudzające tarczycę do nadprodukcji hormonów.

          Co ty z tym rakiem tak ciągle,jak nie dotstaniesz raka tarczycy
          zawsze masz szanse na innego, po za tym rzadko umiera się na to na
          co się człowiek skarży i leczy przez większość życia to tak ze
          statystyki.

          Zwykle na początek GB zawsze lekarze serwują leki po pierwsze żeby
          wyrównać cię hormonalnie, po drugie czasem udaje się zaleczyć GB ale
          rzadko leczenie musi trwać minimum 1-1,5 roku. Potem po ewentualnej
          próbie odstawienia i czasu remisji podejmują decyzję o jodowaniu lub
          nie.
          Mnie nadczynnośc tak dała w kość, że nie miałam nic przeciwko
          niedoczynności po jodzie, wolę wypijać 3 kawy dziennie niż mieć
          tętno 130 bez kawy i kieliszka wina, nikt na siłę jodu ci nie poda
          ty musisz się zgodzić, spróbuj najpierw od leków może będziesz miała
          szczęście być w niewielkim procencie wyleczonych farmakologicznie,
          czego ci oczywiście życzę.
          Możesz pytać jak coś ci się przypomni, dziecko urodziłam w
          nadczynności, córka zdrowa ale po kontrolą endo.
          • malgossiia Re: nadczynność tarczycy (basedow) moja historia 13.11.07, 15:22
            burzo1234!smile z tego co wiem to jod podają także w sytuacji gdy chory źle
            toleruję leki .. ja bardZo źle je toleruje .. moge wpasc w granulocytoze i inne
            g.. jasne wolałabym leki ..ale nie ma gwarancji wyleczenia..pozatym chce się
            starać o dziecko. jeśli leki nie pomogą to automatycznie przedłuża się leczenie
            o kolejny rok ..mam 27 lat nie wiem czy chce sie podjąć tego ryzyka.. gdybym
            jeszcze inaczej reagowała na leki .. to może bym je brała.. ale ...

            a tak ogólnie to jak ci jest w tej nadczynności .hormony które bierzesz pomagają
            czy troche pomagają tylko .. jak samopoczucie/?.. mówisz ,ze tętno słabe..
            ..bardzo?,da sie z tym zyc?pozdrawiam cie
            • burza1234 Re: nadczynność tarczycy (basedow) moja historia 13.11.07, 19:09
              jeżeli leki tak ci szkodzą to pewnie będziesz brała tylko do momentu
              kiedy hormony w miarę się uregulują i wtedy jod, bo jodu nie można
              podawać w zaostrzonej nadczynności.
              Rozumiem , czego sie obawiasz ale jeżeli zaczniesz teraz leczyć sie
              jodem roczek minie i będziesz mogła starać się spokojnie o dziecko a
              niestety GB jest niebezpieczny w ciązy dla kobiety i dziecka, więc
              jeżeli teraz nie możesz brać leków to co zrobisz jak objawy GB
              zaostrzą się w ciąży bo najczęściej tak bywa. Wtedy ani leków ani
              jodu.
              Ja narazie po jodzie mam jeszcze nadczynność pojodową ale pewnie
              wkrótce zacznę przechodzić w niedoczynność, tętna nie miałam
              słabiutkiego wręcz przeciwnie często powyżej 100 ,ale tylko wtedy
              gdy próbowalam odstawiać leki teraz jest ok.
              Na forum jest wiele kobiet które urodziły zdrowe dzieci po
              radiojodzie i większość powie tobie że warto bylo poczekać i tak
              będziesz pod kontrolą endo i tak .
              Dla mnie GB w ciąży to horror jak tak źle się czułam, praktycznie
              nie moglam normalnie funkcjonować .
        • majka995 Re: nadczynność tarczycy (basedow) moja historia 13.11.07, 19:22
          Mogę dużo ci opowiedziec , przezyłam to samo i mam dwoje dzieci. jak
          chcesz pogadac to pisz 6027741, mój numer gg
          Pozdrawiam Magda
      • 33a44 Re: nadczynność tarczycy (basedow) moja historia 14.11.07, 12:17
        witam, bardzo prosze o kontakt. moja mama ma miec podany 2-gi raz
        jod. po pierwszym razie jod bez osłony sterydowej- bardzo mocne
        objawy oczne. druga dawka - nadal objawy są oczne - ma być podana
        równiez ambulatoryjnie. czy podadzą jej osłone - najpierw mówili,że
        tak - na oddziale. potem mówili że podadzą ambulatoryjnie ale czy z
        osłoną - nie wiem. co robić. nie moge sie porozumieć z lekarzami.
        pomocy.
        • burza1234 Re: nadczynność tarczycy (basedow) moja historia 16.11.07, 13:09
          do 33a44
          Jesli osłona sterydowa ma w ogóle pomóc i zmniejszyć ryzyko
          pogorszenia zmian ocznych powinna byc podana juz na kilka dni przed
          radiojodem u mnie juz na tydzien wcześniej i kontynułowana przez co
          najmniej 3 tygodnie po podaniu jodu, z tego co mój endo powiedział
          podanie osłony w tym samym dniu co jodu na niewiele się zda, trzeba
          organizm przygotować znacznie wcześniej własnie co najmniej kilka
          dni przed.
          Ja naciskałabym na podanie sterydów wcześniej to nie zaszkodzi a
          twoja mama może uniknąc pogorszenia zmian ocznych, takie jest moje
          zdanie , wiadomo każdy przypadek jest inny i każdy ma inne zdanie.
          • anec77 Re: nadczynność tarczycy (basedow) moja historia 16.11.07, 13:50
            do burza1234

            Ja jestem przed podaniem jodu pierwszy raz(za tydzień idę do
            szpitala), mam 1,5 rocznego synka, jak sobie poradzić po leczeniu z
            separacją z dzieckiem, i jakie będę miała objawy po podaniu jodu,
            dziękuję z góry
            • beradetta_m Re: nadczynność tarczycy (basedow) moja historia 17.11.07, 15:33
              ja jestem 3 dobę po podaniu. Tak naprawdę nie taki diabeł straszny
              jak go malują smile czuję się prawie jak na wakacjach i praktycznie
              zero skutków ubocznych- musiałam to napisać bo sama po przeczytaniu
              wszystkich postów byłam przerażona. tak więc ja czuję się wspaniale-
              jedyne co mogłabym podciągnąć pod obiaw negatywny to straszne
              wysuchanie w nosie smile dostałam 10 więc dawka średnia- ale na brak
              skutków ubocznych na pewno wpływa też brak sterydów, które większość
              dolegliwości powodują. Pielęgniarka uprzedzała mnie, że może pojawić
              się uczucie "kluchy" w gardle i osłabienie- nic takiego nie
              odczuwam. Niektórzy pisali też o bólu podczas przełykania- u mnie
              zero takich obiawów. Zyczę Ci więc tego, żebyś przeszła to tak
              dobrze jak ja. Pozdrowionka
            • malgossiia Re: nadczynność tarczycy (basedow) moja historia 17.11.07, 16:45
              witaj anec77smile
              nie wiem co możesz zrobić z dzieckiem ... to zależy chyba też od dawki jodu jaką
              dostaniesz.. może ten maluszek ma dziadków?którzy zaopiekowali by się nim ...
              nawet przez okres załóżmy 2 tygodnii.. będziesz spokojniejsza a on bezpieczny....

              jakie będziesz miała objawy po jodzie? ..to zależy troche (mówie to jako laik)
              od objawów ,masz je nasilone?..
              normalnie z reguły wszystko jest dobrze... ,ale nikt nie daje 100% gwarancji..
              ,sama się boję ,też mnie to czeka .. lekarze sugerują by się wyluzować i nie
              mysleć CIąGLE o tym ..(łatwo mówić nie?)...

              ...wiesz ... my nie mamy wyjścia.. masz basedowa?..
              albo leki ..które powodują skutki uboczne ,albo jod i hormony na niedoczynność...

              boje sie niedoczynności ,bo całe zycie szczupła byłam i mam obawy co do tego ,że
              te hormony zastąpią w wystarczająco to co bylo wcześniej... ...

              ..trzymaj się... wiem,nie jest lekko ,a lekarze zazwyczaj mało mówią.. jeśli
              chcesz to wyslę ci maila z pdf ..o radjojodzie ..chcesz?
              • jola427 Re: nadczynność tarczycy (basedow) moja historia 17.11.07, 20:12
                małgosia, czy czytałaś to co Ci napisałam na gg? wiesz zastanawiam
                się nad tym wszystkim i dochodzę do wniosku, że im więcej o tej
                tarczycy myślę, tym gorzej się ona ma.
                • hashi-tess Re: nadczynność tarczycy (basedow) moja historia 18.11.07, 09:16
                  jola427 napisała:

                  > małgosia, czy czytałaś to co Ci napisałam na gg? wiesz zastanawiam
                  > się nad tym wszystkim i dochodzę do wniosku, że im więcej o tej
                  > tarczycy myślę, tym gorzej się ona ma.


                  To jest nieprawda.

                  Ty tylko coraz więcej wiesz na jej temat i jesteś przerażona.
                  Na pewno przyjdzie dzień kiedy poznasz swoją chorobę dokładnie i ją ujarzmisz, i
                  w końcu powiesz: tu cię mam.
                  A wtedy powrót do zdrowotności masz jak w banku.
                  • jola427 Re: nadczynność tarczycy (basedow) moja historia 19.11.07, 18:51
                    Dzięki za te słowa. Podniosły mnie na duchu smile))
    • klaudia9108 Re: nadczynność tarczycy (basedow) moja historia 03.12.07, 19:07
      mam 16 lat i od ponad trzech lat sie lecze, z tego co mówiłą mi ostatnio lekarka
      najprawdopodobniej tabletki bedę brać do końca życia a przynajmniej bardzo
      bardzo długo.
      jako mała dziewczyna miałam podejrzenie tarczycy jednak usg nic nie wykrylo.
      Dopiero kiedy poszłam do dermatologa zwróciła uge na moja tarczyce i dała mi
      skierowanie do endokrynologa no i od tamtej pory ciągle tam chodze i regularnie
      wykonuje badaniasmile
      Po pierwszym usg okazało sie że mam jakieś trzy guzki nie zabardzo pamietam o co
      z nimi dokładnie chodziło - wkarzdym razie jużje wyleczyłam - ale lekarka
      powiedziała ze to moze wrócić wiec sie ne ma co cieszyc.
      nie całe poł roku temu okazało sie że moja mama ma niedoczynność tarczycy.
      Wydaje mi sie nie wiem moze wasze zchorzenia są poważniejsze, ale nie ma sie
      chyba co martwić - przecież tarczyca praktycznie w niczym nie przeszkadza - ja
      sama wogóle o tym nie myśle, choćmoze to ze względu na tak młody wiek.
      pozdrawiam wink
      • jola427 Klaudia!! 07.12.07, 16:43
        To, że teraz nie masz problemów z tarczycą nie oznacza, że tak
        będzie do końca życia. Niestety, to już będzie wisiało nad Tobą jak
        bat. Choroby tarczycy atakują organizm w takich różnych momentach,
        np wywołuje je burza hormonów przy dojrzewaniu (tak pewnie było u
        Ciebie), później przy ciąży lub po porodzie, przy menopauzie, a
        także wywołują je stresujące okresy w życiu.
        Jeżeli już raz miałaś chorą tarczycę, to musisz się liczyć z tym że
        coś kiedyś może wywołać nawrót problemów. Dlatego trzeba co jakiś
        czas badać sobie tarczycę, żeby móc zareagować jak tylko zacznie
        szwankować wówczas mamy o wiele większe szanse na zaleczenie choroby.
        Ja miałam powiększoną tarczycę w okresie dojrzewania i przez około
        10 lat był spokój. Myślałam wtedy tak jak Ty, że już jestem zdrowa.
        Niestety tarczyca odezwała się rok po porodzie. Na razie nie biorę
        żadnych leków tarczycowych tylko eliminuję zbyt szybkie tętno i
        stres w zyciu. Wyniki są lepsze, ale nie mam pewności, co bedzie
        dalej. Zwłaszcza, że planujemy niedługo starać się o drugie dziecko.
        Ja już sobie zdaje sprawę, że kolejna ciąża i okres po porodzie może
        spowodować, że choroba rozwinie sie na dobre. No ale cóż... musimy
        jakoś żyć. Nie wolno nam się zatrzymywać, załamywać, bo z tym da się
        żyć. Trzeba tylko zaakceptować tę chorobę i stawić jej czoło. No i
        co najważniejsze trzeba przyzwyczaić się do tego, że już do końca
        życia muszę być pod kontrolą endokrynologiczną.
        Pozdrawiam Cię serdeczniesmile jesteś strasznie młodziutka i całe życie
        przed Tobą.
      • korzystaj.z.mozgu Re: nadczynność tarczycy (basedow) moja historia 09.12.07, 11:40
        > Wydaje mi sie nie wiem moze wasze zchorzenia są poważniejsze, ale nie ma sie
        > chyba co martwić - przecież tarczyca praktycznie w niczym nie przeszkadza - ja
        > sama wogóle o tym nie myśle, choćmoze to ze względu na tak młody wiek.
        > pozdrawiam wink

        Gratuluję zdrowego i sensownego podejścia smile
        Jestem z Ciebie dumna smile))
      • klaudia9108 Re: nadczynność tarczycy (basedow) moja historia 03.01.08, 17:35
        dziś byłam u lekarza - lekarka powiedziała ze do końca życia bede musiała
        kontrolować tarczyce, nawet jeśli bym odstawiła tabletki.
        Ja miałam zapalenia tarczycy i przez pewien czas niedoczynność tarczycy.czyli
        można powiedzieć że jestem już "skazana" do końca życia.
    • agni-76 Basedowa leczyłam 5 lat 20.12.07, 12:19
      Małgoś bardzo emocjonalnie podeszłaś do tej choroby.
      Basedow przede wszystkim jest chorobą genetyczną więc nie masz o co
      winić dermatologa. Ja urodziłam syna 6 lat temu, więc dzieci też
      możesz mieć. Basedowa leczyłam 5 lat Thyrozolem ale nic to nie dało
      w moim przypadku hormony nadal nie chciały współpracować więc
      poddano mnie jodowaniu przez co wprowadzono mnie w niedoczynnośc
      tarczycy.

      Możesz pić kawę skoro lubisz ale jeśli masz wysokie ciśnienie to ci
      jeszcze podskoczy, ja piłam dwie dziennie.

      To nie reguła że musisz mieć duże wole tarczycy.

      Nie panikuj, będzie ok
      Pozdrawiam i ŻYCZĘ SPOKOJNYCH ŚWIĄT
    • be41ata Re: nadczynność tarczycy (basedow) moja historia 25.11.08, 21:16
      witam. jestem tutaj nowa . prosze poradżcie mi - gdzie szukać
      pomocy ? od czerwca leczę się na nadczynność - wyniki mam od 2
      miesięcy w normie . natomiast z jednym okiem jest tragicznie -
      zapuchnięte i wypchane do przodu. strasznie mnie to krepuje. 3
      tygodnie temu byłam na solu-medrolu w szpitalu - teraz biorę
      podtrzymująco encorton. jest niewielka poprawa - ale tylko
      niewielka. może znacie jakiegoś lekarza , który leczy wytrzeszcz -
      jestem gotowa udać się wszędzie , aby się tego defektu pozbyć .
      bardzo proszę o wszelkie informacje na temat klinik, lekarzy ,
      sposobów leczenia wytrzeszczu .moje gg 7217031. jestem z okolic
      wrocławia , jeśli ktoś z was zna lekarza w tych okolicach , który
      wyleczy mi oko , będę niezmiernie wdzięczna.
      • hashi-tess Re: nadczynność tarczycy (basedow) moja historia 25.11.08, 21:56
        be41ata napisała:



        jeśli ktoś z was zna lekarza w tych okolicach , który
        > wyleczy mi oko , będę niezmiernie wdzięczna.

        chore oko to pokłosie Twojej choroby.
        Nusisz zrobić porządek z tarczycą.
        • be41ata Re: nadczynność tarczycy (basedow) moja historia 26.11.08, 00:24
          hashi-tess napisała:

          > be41ata napisała:
          >
          >
          >
          > jeśli ktoś z was zna lekarza w tych okolicach , który
          > > wyleczy mi oko , będę niezmiernie wdzięczna.
          >
          > chore oko to pokłosie Twojej choroby.
          > Nusisz zrobić porządek z tarczycą.
          >
          oczywiście , że biore leki na nadczynność - od 2 miesieęcy mam dobre
          wyniki , a z okiem coraz gorzej - czy to się samo cofnie ?
          • hashi-tess Re: nadczynność tarczycy (basedow) moja historia 26.11.08, 09:37
            be41ata napisała:


            - od 2 miesieęcy mam dobre
            > wyniki , a z okiem coraz gorzej -



            a co to znaczy dobre?

            dobre są dla Ciebie - dobrze się czujesz?

            czy dobre są dla lekarza?

            Poza tym są okuliści, którzy specjalizują się
            w leczeniu tych przypadłości.
            Powinnaś w swoim miejscu zamieszkania
            popytać w rejestracjach przychodni czy
            szpitalach. Jest wiele możliwości.
    • beatka4141 Re: nadczynność tarczycy (basedow) moja historia 08.01.09, 21:51
      witam . chciałabym się skontaktować z osobami , które doświadczyły
      choroby z wytrzeszczem oczu . jestem na poczatku leczenia - każda
      informacja jest dla mnie ważna...
    • aciki Re: nadczynność tarczycy (basedow) moja historia 28.01.09, 22:03
      Pierwsze słyszę,że jesli nie ma guzków to nie ma też wskazań do operacji. Ja
      mojego Gravesa leczylam farmakologicznie 2 lata, odstawilam leki - nawrót. Nie
      użerałam sie dłużej, nie pozwoliłam sobie dać radiojodu (boję się tego świństwa,
      tfu!), więc ustabilizowałam sobie tarczyce i polożyłam sie pod nóż tak prędko
      jak tylko się dało. Mój lekarz bez żadnego problemu dał skierowanie na zabieg.
      I jeszcze ciągle zadziwia mnie jedno. Niektórzy z was, koleżanki i koledzy,
      piszą o wieloletnim leczeniu farmakologicznym, tymczasem, o ile mi wiadomo, leki
      na nadczynność można podawać jednokrotnie, góra dwukrotnie ( za każdym razem
      przez rok, do dwóch lat), bo inaczej wątroba sie rozlatuje. Ja, już po jednej
      serii lekowej czulam,ze moja wątroba jest nie ta sama. Az strach pomysleć co sie
      z nią dzieje po 10 latach!

      Ja w ogóle nie bralam pod uwagę radiojodu. Wycięli mi tarczycę prawie całą
      zaledwie 2 tyg. temu. Czuje sie dobrze, jeszcze nie robiłam badań krwi. Jestem
      dobrej myśli.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka