Dodaj do ulubionych

Problem z dobraniem dawki, pomóżcie

27.05.08, 15:41
Witam wszystkich! Od końca lutego zaczęłam brać euthyrox 75, tak jak
przepisała mi moja lekarka, wtedy miałam tsh 4,95, usg tarczycy ok.
Sporo objawów niedoczynności zniknęło, ale włosy dalej wypadały.
Teraz najważniejsza kwestia, po 2,5 miesiąca leczenia wydawało mi
się, że pamięć która strasznie mi szwnakowała zaczęła się poprawiać
(teraz już sama nie wiem czy sobie tego nie wmówiłam, ale myślę że
tak było naprawdę.)Akurat wtedy miałam termin drugiej wizyty - anty
tg, tpo były w normie, tsh spadło do 0,5 (norma wynosiła 0,7.) Pani
doktor powiedziała że tsh jest jeszcze ok, nawet nie prosiła żebym
zrobiła badania th3 th4 (czy jak to się zwie, wybaczcie jestem
laikiem.) I kazała mi brać euthyrox 0,5, jedna tabletka dziennie. I
wrócić po pół roku. Pięćdziesiątkę biorę od połowy kwietnia.
Niedawno, chyba po ok miesiącu od zmiany dawki zbadałam sobie tsh,
wynosiło 0,85, norma dolna 0,5. Przez jakiś czas włosy mniej
wypadały, teraz znowu lecą. Mam wrażenie że pamięć się pogorszyła,
ale pewnści nie mam, czasme trudno mi stwierdzić czy mam zły dzień
czy to tarczyca. Czy sądzicie że zmniejszenie dawki było błędem?
Może powinnam wrócicć do 75? Wiem, że nie jesteście lekarzami i
trudno to stwierdzić ale jak myślicie? umówiłam sie na wizytę do
innego lekarza, dr. Babińskiej,a le dopiero na 10 lipca a mam
niedługo sesję, więc nie moge pozwolić żeby pamięć dalej mi się
pogarszała.Może powinnam jeszcze raz zbadać tsh, czy dalej rośnie?
chciałam, zadzwonić do mojej endokrynolog,ale jak przeczytałam wiele
postów na temat tego że trzeba badać th3, th4, to jakoś straciłam
zaufanie do tej babki, która nawet mi o tym nie wspomniała.
Bardzo proszę o odpwiedź i
pozdrawiamsmile
Obserwuj wątek
    • hashi-tess Re: Problem z dobraniem dawki, pomóżcie 27.05.08, 21:50
      zróc te badania o których piszesz
      i wpisz je tutaj.
      • mal-gosia0 Re: Problem z dobraniem dawki, pomóżcie 27.05.08, 21:57
        Ok, jak tylko zrobie to wpiszesmile Dzwoniłam dziś do mojej
        endokrynolog, powiedziała że jeśli gorzej się czuję, to maogę wrócić
        do 75. Na pytanie czy nie powinnam iść do niej już teraz z wizytą i
        tymi badaniami o których pisałam stwierdziła ze nie trzeba. Hm,
        żałuję że jedna z moich ciotek nie jest wyspecjaliowanym
        endokrynologiem, może bardziej przejełaby się moimi problemamibig_grin
        • hashi-tess Re: Problem z dobraniem dawki, pomóżcie 27.05.08, 22:14
          nie przejmuj się, to tylko umiejętność dobrania
          dawki. Poznasz chorobę, siebie odnajdziesz
          w tym schorzeniu i wszystko będzie jasne.
          Trochę cierpliwości i chęci pomożenia sobie.
    • hashi-tess Re: Problem z dobraniem dawki, pomóżcie 27.05.08, 22:15
      nie wiemczy dobrze policzyłam,
      jesteś już ok. m-ca na dawce 50mg euthyroxu?
      Przed zmianą na 75mg koniecznie zrób te badania.
      • mal-gosia0 Re: Problem z dobraniem dawki, pomóżcie 28.05.08, 10:29
        50 biorę od 17 kwietnia, więc właściwie trochę dlużej niż miesiąc.
        Myślisz ze moja endo trochę pochopnie pozwoliła mi wrócić do 75?
        • hashi-tess Re: Problem z dobraniem dawki, pomóżcie 28.05.08, 16:08
          myślę, że nie.
          Jednak zrobienie badań będzie pokazywać na jakim
          poziomie masz hormony i będziesz mogła
          prawidłowo ustalić dawkę.
    • mal-gosia0 Re: Problem z dobraniem dawki, pomóżcie 09.06.08, 15:11
      Witam! W końcu znalazłam czas zrobić nowe badania. Ostatnio sporo
      siedziałam na tej stronce stopthyroismadness i już myślałam że być
      może przcyną utrzymującyhc się objawów niedoczynności tarczycy
      (wypadające włosy, zła pamięć) są, jak wyczytałam na stronce: za
      niski poziom ft3, a jeśli nawet wyniki będą prawidłowe to moze wobec
      tego winny jest niski poziom kortyzolu.
      Ot wyniki badań:
      FT 3: 5,6 min:2,3 max: 6.3
      FT4: 20,7 min:10.3 max: 24.4
      TSH: 0,508 norma 0,4-4,0
      Kortyzol (na podstawie badań krwi): 20.1 min:5 max:25 (badałam
      kotyzol o 8.10, czyli wtedy kiedy powinien być najwyższy, ale akurat
      mam sesję i sporo stresów więc może być przez to podwyższony ale
      gdyby normanie byłby za niski to nawet w takim okresie nie byłby
      chyba tak blisko górnej normy jak myślicie?)
      Zrobiłam też żelazo (chodzi mi o to żeby wykluczyć co jest przyczyna
      złej pamięci), wynik-104, norma 60-180.
      Niestety nie mam wyników ferratyny bo zapomnieli zrobićuncertain
      Czy mogłybyście mi pomóc obliczyć te procenty FT 3, FT4 i poradzić
      czy te wyniki są dobre czy za niskie? Może dopiero te procenty mi to
      wskażą. I ogólnie co o tym myślicie? Dalej nie wiem dlaczego tak się
      czuję pomimo chyba dobrych wyników?
      Wierzyłam że przyczyną tego wszystkiego jets niskie ft3 i że zacznę
      brać te hormony i wszytsko bedzie ok ale chyba to nie będzie takie
      prostesad Chciałąm nawet zamówić sobie Armour, ale nie wiem czy z
      takim ft 3 mogłabym go brać, zresztą i tak nie wiem jak go dawkoaćsad
      Bardzo proszę o radę i pozdrawiam.
      • jurmik Re: Problem z dobraniem dawki, pomóżcie 11.06.08, 08:56
        A może trochę więcej zaufania do lekarzy? widzę, że chciałabyś
        uzyskać efekty od razu, żeby natychmiast po pierwszej wizycie endo
        precyzyjnie dobrała Ci dawkę, by wyłożyła Ci całą dostępną wiedzę o
        tej ciągle nie do końca poznanej chorobie i by było ok. Pewnie,
        każdy by tak chciał, ale poczytaj sobie, jak długo trwa dochodzenie
        do dobrej formy, ile razy trzeba zmieniac dawki, by wreszcie trafić
        w tę najlepszą dla siebie, ile razy trzeba zrobić wyniki i odwiedzic
        lekarza, by wreszcie czuc się dobrze. A może po prostu nie
        dogadałyście się z Twoją endo, bo trudno czasem na 1 wizycie poznac
        sie dobrze i zrozumieć? Życzę wiecej cierpliwości, a na pewno
        wszystko będzie ok, zobaczysz!
        • hashi-tess Re: Problem z dobraniem dawki, pomóżcie 11.06.08, 09:41
          jurmik napisała:

          > A może trochę więcej zaufania do lekarzy? widzę, że chciałabyś
          > uzyskać efekty od razu, żeby natychmiast po pierwszej wizycie endo
          > precyzyjnie dobrała Ci dawkę, by wyłożyła Ci całą dostępną wiedzę o
          > tej ciągle nie do końca poznanej chorobie i by było ok.


          Takie dyrdymałki pisz na forach dla lekarzy.

          Gdyby było tak jak piszesz nasze forum
          nie miałoby prawa bytu.
          • jurmik Re: Problem z dobraniem dawki, pomóżcie 11.06.08, 22:10
            W ktorym miejscu nie mam racji? Co jest dyrdymałką - to, że nie od
            razu udaje sie dobrac dawkę, to że trzeba poczekać na efekty
            leczenia czyli cierpliwie poczekać, az lek zacznie działać? Sama
            wiesz najlepiej, że tak jest, wiec po co takie komentarze? "Stare"
            hashimotki wiedzą, że tak jest, same długo borykały się z
            dobieraniem dawki, a nowe po przeczytaniu Twojego wpisu uznają, że
            to Hashimoto to taka łatwa choroba, wystarczy trafic dobrego
            endokrynologa i od pierwszego razu jest o.k. A tu figa - nie od
            razu, niestety. A forum jest potrzebne, to chyba jasne dla kazdego.
            Pozdrawiam!
            • hashi-tess Re: Problem z dobraniem dawki, pomóżcie 11.06.08, 22:14

              > > A może trochę więcej zaufania do lekarzy?



              czy to nie jest dyrdymałek?
              • jurmik Re: Problem z dobraniem dawki, pomóżcie 11.06.08, 22:25
                Moim skromnym zdaniem nie, nie i jeszcze raz nie! Skoro mamy chorobę
                na całe życie, to jak można sie leczyć, nie mając zupełnie zaufania?
                Jasne, że są lepsi i gorsi lekarze, podobnie jak krawcowe czy
                kucharze, ale nie można nie miec zaufania do wszystkich lekarzy, ,
                bo po co wtedy zawracać sobie i im głowę ? Nie pisz takich opinii,
                bo szkodzisz tym, którzy zaczeli leczenie, mają nadzieję, że bedzie
                dobrze, a ty piszesz, że zaufanie do lekarzy to dyrdymaly.
                Ja napisałabym tak: ufaj lekarzom, ale i sprawdzaj czyli korzystaj z
                różnych źródeł informacji, głównie z forum. Zgadzasz się ze mną?
                • duzooka Re: Problem z dobraniem dawki, pomóżcie 11.06.08, 22:43
                  > Jasne, że są lepsi i gorsi lekarze, podobnie jak krawcowe czy
                  > kucharze, ale nie można nie miec zaufania do wszystkich lekarzy

                  Do wszystkich może nie, ale do grubej wiekszości
                  taka jest niestety szara rzeczywistość
                  z resztą duzy ruch na tym forum i forum hashimoto o czyms jednak
                  świadczy
                  • liczek Re: Problem z dobraniem dawki, pomóżcie 13.06.08, 20:37
                    Zaufanie do lekarzy?
                    Nie opierałabym sie na tym.... Jak można mieć zaufanie do kogoś po jednej wizycie? Leczę nadczynność, czytam forum, dużo wiem.......... w ciągu 5 miesięcy 3 poleconych endokrynologów, a każdy mówi zupełnie co innego, i co gorsza sugeruje zupełnie inne dawki na podstawie tych samych wyników.....I każdy prosi na wstępie: Proszę mi zaufać.... Wybaczcie, ale gdybym chciała każdemu zaufać, to czy moja nadczynność miałaby się tak samo, niezależnie, czy biorę w danym momencie 60 mg Thyrozolu czy 5 mg na dobę?
                    W ogóle nie wiem, o co tym lekarzom chodzi, poza kasą.... pacjent powinien ufać, cicho siedzieć, regularnie zażywać, o nic nie dopytywać, a wszelkie konsekwencje ewentualnych błędów lekarskich pokornie przyjmować..... Jestem przerażona...
                    • hashi-tess Re: Problem z dobraniem dawki, pomóżcie 13.06.08, 20:48
                      błędy lekarzy przykrywa ziemia -
                      tak mówiła moja babcia.
                • hashi-tess Re: Problem z dobraniem dawki, pomóżcie 13.06.08, 20:53
                  jurmik napisała:

                  > Moim skromnym zdaniem nie, nie i jeszcze raz nie! Skoro mamy chorobę
                  > na całe życie, to jak można sie leczyć, nie mając zupełnie zaufania?


                  do kogo?
                  Dwa lata ufałam i zostałam pozostawiona
                  samej sobie. Kiedy miałam problem
                  i prosiłam o wytłumaczenie zawsze słyszałam:
                  czy ma pani coś wspólnego z medycyną?


                  > Jasne, że są lepsi i gorsi lekarze, podobnie jak krawcowe czy
                  > kucharze, ale nie można nie miec zaufania do wszystkich lekarzy, ,
                  > bo po co wtedy zawracać sobie i im głowę ? Nie pisz takich opinii,
                  > bo szkodzisz tym, którzy zaczeli leczenie, mają nadzieję, że bedzie
                  > dobrze,


                  I po paru latach leczenia przychodzą na forum
                  i płaczą, że są grube, w depresji,
                  rozleciał im się związek.
                  Daj spokój, trujesz.


                  a ty piszesz, że zaufanie do lekarzy to dyrdymaly.
                  > Ja napisałabym tak: ufaj lekarzom, ale i sprawdzaj czyli korzystaj z
                  > różnych źródeł informacji, głównie z forum. Zgadzasz się ze mną?


                  ja napisałabym tak:
                  pytaj lekarzy - i tak nie dostaniesz odpowiedzi.
                  • jurmik Re: Problem z dobraniem dawki, pomóżcie 14.06.08, 06:47
                    No to napiszcie - w s z y s c y lekarze to konowały, k a ż d y
                    tylko bierze grube pieniadze za nic, ż a d e n nie zna się na tym
                    co robi i należy ich umikac jak ognia, bo nie pomogą , a na pewno
                    zaszkodzą. I co, tak jest dobrze? Nawet jeśli macie takie przykre
                    doświadczenia, nie przerażajcie tych, którzy dopiero zaczynają
                    chorować i zaczynają sie leczyć. Wy już jesteście doświadczone,
                    wiecie jak sie poruszać w temacie Hashimoto, jak sobie radzić, a co
                    mają zrobic te nowe? Nie iść w ogóle do lekarza? Z góry założyć , że
                    trafią na konowała i z góry uznać, że wszystko, co powie im lekarz
                    to bzdura i bron Boże nie należy go słuchać, bo się nie zna?
                    A co z innymi chorobami? Lekarze nie znają się tylko na Hashimoto
                    czy generalnie nie znaja się na niczym? Nie przesadzajcie, bo choć
                    macie dobre chęci, przeginacie!
                    • nin4 Re: Problem z dobraniem dawki, pomóżcie 14.06.08, 07:56
                      Chodzi o to że Hashimoto to nie złamana noga, którą wsadzasz w gips i już, czy
                      przeziębienie, które leczysz standardowo. Ja odnoszę wrażenie, że większość endo
                      przyswoiło materiał na studiach, znają normy i na podstawie książkowej wiedzy,
                      próbują leczyć pacjentów. Na palcach policzyć endo, którzy są na bieżąco z
                      Hashimoto. Ja trafiłam do gościa, który stwierdził, że dopóki mam TSH poniżej
                      NORMY (4.4) to wszystko jest w porządku a euthyrox to nie lek na odchudzanie...
                      Żenada, konował do potęgi, nie powinien mieć dostępu do pacjentów! Nie ufam endo
                      na wstępie, czytam forum, poszerzam wiedzę o Hashi i dopiero jak widzę że lekarz
                      wie coś więcej, odpowiada na moje pytania, reaguje w oczekiwany sposób, to się
                      do niego przekonuję, ale to jednostkowe przypadki (jedna endo na pieciu).
                      Pierwsza "endo", na jaką trafiłam powiedziała że ludzie z niedoczynnościa, to
                      otyłe, spowolnione osoby, o bardzo niskim intelekcie, sprawiające wrażenie
                      niedorozwiniętych, więc o co mi chodzi, jeszcze taka nie jestem, a że TSH "ciut"
                      powyzej świętej normy, no cóż zdarza się...
                      • liczek Re: temat zmieniony - ZAUFANIE DO LEKARZY 14.06.08, 10:21
                        Według mnie nie chodzi tylko o endo... o lekarzy w ogóle....
                        Jasne, że gdy pojawia się choroba lub jej podejrzenie, to należy się udać do lekarza, ale bezgraniczne i ślepe zaufanie do lekarza (zwłaszcza którego nie znamy) uważam za naiwność...
                        Kilka lat temu miałam problemy z bruksizmem (który lekarz wie, co to?), straciłam około 500 zł na badania i prywatne wizyty w ciągu 2 tygodni, nażarłam się zapisanych mi leków, w końcu doświadczona pani doktor zaproponowała mi systematycznie propranolol (pewnie jest dobry na wszystko) i wakacje nad ciepłym morzem (wygrzać kości, bo to początki reumatyzmu)... Efektów oczywiście zero...
                        Na hasło "bruksizm" trafiłam szukając pomocy na forach internetowych, zastosowałam się do wskazówek, a później szukałam stomatologa, wchodząc i pytając: "Czy pan leczy bruksizm?" Na ogół wyraz zdziwienia w oczach lekarzy. Ale w końcu znalazłam. Jest moim rodzinnym dentystą od kilku lat, uwielbiam go i mam do niego zaufanie.
                        Mam też zaufanie do pewnego chirurga dziecięcego, lekarza pasjonata, który wycinając pacjentowi np. brodawkę, z pasją opowiada o tym, jak ważny jest zdrowy styl życia i dopytuje o pozostałe ewentualne dolegliwości, które może podejrzewać (np. otyłość, kręgosłup, palenie itp..) - patrzy na pacjenta całościowo. Na PACJENTA-CZŁOWIEKA.
                        Ten sam lekarz przechodząc przez poczekalnię, wyłapuje babcię, która czeka do internisty i ma narośl nad okiem... zaprasza ją do siebie, tłumaczy co to jest i dlaczego należy to usunąć...
                        Chciałabym, aby większość lekarzy to byli fachowcy z powołania, jak ten powyższy... (niestety nie zna się na wszystkim).
                        Jak można mieć zaufanie do kogoś, komu płacisz 100 zł za 10 minut i gdy chcesz zadać kolejne pytanie, widzisz zniecierpliwiony wzrok i powtórzenie kolejnego terminu wizyty?
                        Jak można mieć zaufanie ogólnie do lekarzy, zwłaszcza endo, gdy z nadczynności lecisz w niedoczynność i lekarz nr 1 twierdzi, że to nic takiego, "proszę sobie potrwać w tej niedoczynności" (chociaż nie jesteś w stanie normalnie funkcjonować, ani pracować; a on ma gdzieś Twoje samopoczucie, bo on wie, bo ma doświadczenie..., natomiast lekarz Nr 2 następnego dnia twierdzi, że absolutnie nie można dopuścić do bycia w niedoczynności, bo wtedy tarczyca się nieodwracalnie powiększa i OŚMIOKROTNIE zmniejsza dawkę leku....? I obaj proszą "Proszę mi zaufać"
                        Czyli komu niby ufać? Obu naraz? A może rzucić monetą?

                        DZIĘKI ZA TO FORUM. Wszystkim.
                        • jurmik Re: temat zmieniony - ZAUFANIE DO LEKARZY 14.06.08, 22:31
                          Na pewno jest sporo racji w tym, że nie każdemu lekarzowi można ufać
                          i że do n i e k t ó r y c h pasuje okreslenie konował. Ale nie
                          zgadzam się z generalizowaniem i mieszaniem w głowach tym nowym,
                          którzy czekają na pierwszą wizytę lub byli niedawno po raz pierwszy
                          i zaczynają leczenie. Po przeczytaniu tego, co tu wypisujecie mogą
                          być tylko przerażeni i załamani - jak tu się leczyć, skoro wszyscy
                          lekarze są do bani? Jak się mieszka w dużym mieście i ma się kasę,
                          można zmieniać co chwilę lekarza i ciągle robić nowe wyniki. A co
                          mają zrobić te, które mieszkają w jakiejś mieścinie i nie stać ich
                          na prywatne leczenie? Pomyślcie - ile osób rocznie dowiaduje się o
                          Hashimoto, a ile skarży się na tym forum, że jest źle leczonych? To
                          może jednak można być prawidłowo leczonym, prawda? Jednym ze skutków
                          tego forum jest to, że niektóre uczestniczki pod wpływem różnych rad
                          zaczynają "gonić w piętkę" - zmieniają co chwile dawki, z góry
                          zakładają , że są na pewno źle leczeni, oczekują poprawy po kilku
                          dniach brania leku - i do czego to ma doprowadzić? W najlepszym
                          razie do totalnego doła psychicznego. Nie udało mi się znaleźć
                          pocieszających i uspokajających wypowiedzi typu " poczekaj
                          cierpliwie, nie od razu udaje sie dobrać dawkę, organizm musi sie
                          nasycić itp.", tylko zawsze jest krytyka : " ten endo to konował,
                          nie zna się na tym, co robi, nie słuchaj jego zaleceń " - naprawdę
                          tak trzeba? Pozdrawiam !
                          • duzooka Re: temat zmieniony - ZAUFANIE DO LEKARZY 14.06.08, 22:35
                            Nie udało mi się znaleźć
                            > pocieszających i uspokajających wypowiedzi typu " poczekaj
                            > cierpliwie, nie od razu udaje sie dobrać dawkę, organizm musi sie
                            > nasycić itp.", tylko zawsze jest krytyka : " ten endo to konował,
                            > nie zna się na tym, co robi, nie słuchaj jego zaleceń "

                            widać źle szukałas, ja widziałam mnostwo takich wypowiedzi tu i na
                            forum hashimoto
                            ja sama również starałam sie nie jedna osobę uspokoić
                            szukasz dziury w całym jurmik ...
                            • jurmik Re: temat zmieniony - ZAUFANIE DO LEKARZY 14.06.08, 23:05
                              No to widać źle szukałam, sorry, ale o to właśnie chodzi, by nie
                              krytykowac wszystkiego i wszystkich. Właśnie czytam na forum
                              Hashimoto Twoją odpowiedź Aleksandrze - "genialna p.dr przywaliła Ci
                              az 100 Novothyralu, nie mam pytań, powinna dac najwyżej 25" I co,
                              zainteresowana po kilku dniach zwiększyła dawkę do 150 czyli może ta
                              endo nie jest az taka durna? Inna rzecz, że zawsze mi lekarze mówią,
                              że po zmianie dawki trzeba poczekać, aż sie hormony ustabilizują, a
                              tu czytam, że niektórzy co kilka dni zmieniaja i dziwią się, że nie
                              jest dobrze. Może o tym za mało jest na forum? Kończąc - nie szukam
                              dziury, tylko nie lubię krytykanctwa, bo krytyka jest na pewno
                              potrzebna - głupich nie brakuje także wśród lekarzy, niestety!
                              Pozdrawiam!
                              • duzooka Re: temat zmieniony - ZAUFANIE DO LEKARZY 14.06.08, 23:31
                                Ludzie gdy zaczynaja ''przygodę'' z tarczyca, hormonami i tym
                                wszystkim to fakt różnie sie zachowują, szastaja dawkami itd, ja
                                sama nie lepsza byłam smile ale nie dziwie im sie, ja dobrze wiem jak
                                smakuje niedoczynność i z jakimi cierpieniami się wiąże, a tu trzeba
                                zyć, praca szkoła, rodzina
                                więc nie dziw im się że w akcie desperacji probuja sami sobie pomuc,
                                skoro lekarze nie pomagają..
                                Ja nikogo nie krytykuje, daleko mi od tego...ale za to Ty jurmik
                                bardzo się czepiasz i krytykujesz
                                My tu na forum probujemy sobie poprostu wspolnie pomagać, osoby
                                ktore miały podobne doświadczenia moga przecież doradzic cos osobie
                                ktore przezywają to samo, nie uwazasz?
                                a Ty nas raczej traktujesz jak szarlatanów jakis
                                • jurmik Re: temat zmieniony - ZAUFANIE DO LEKARZY 15.06.08, 19:15
                                  Oczywiście, że mogą,to jasne. Powinnyśmy sobie pomagać i dzielić się
                                  swoimi doświadczeniami, bo najłatwiej mówic o czymś tym, którzy sami
                                  tego doświadczyli. Protestuję tylko przed zbyt pochopnymi i
                                  kategorycznymi sądami - ten doktor to konował, ta sie nie zna, tamta
                                  przywala wielkie dawki, inna nie umie operować lekami. W ten sposób
                                  można wpędzić w czarną rozpacz każdą poczatkującą Hashimotkę, bo
                                  nawet jak nazwisko jakiegoś lekarza jest na liście chwalonych
                                  lekarzy, można to przekreslić jedna pochopną oceną, niczym nie
                                  uzasadnioną, jak w przypadku o którym napisalam poprzednio. To u
                                  kogo się w końcu leczyć?
                                  Tak więc nie czepiam się, wiem że forum jest bardzo potrzebne,sama z
                                  niego dowiedziałam się sporo, pomagajmy więc sobie w miare
                                  możliwości, tylko nie podcinajmy gałęzi, na której siedzimy, bo
                                  lekarze sa nam potrzebni. Mnie sie udało, mam dobrą endo i życzę
                                  tego wszystkim! Pozdrawiam!
                                  • milaemalka Małgosiu obliczamy procenty 15.06.08, 22:37
                                    (wynik-dolna norma)sadgórna norma - dolna norma)*100%
                                    5,6-2,3)sad6,3-2,3)*100%=3,3:4*100%=0,825 *100%=82,5%
                                    20,7-10,3)sad24,4-10,3)*100%=10,4:14,1*100%=73,76%
                                    Może ktoś Ci doradzi Pozdrawiam
                                  • mary_lu Re: temat zmieniony - ZAUFANIE DO LEKARZY 16.06.08, 08:23
                                    Jurmik, niestety miano konowała pasuje do większości lekarzy, tak
                                    jak większość kafelkarzy jest partaczami, a większość nauczycieli
                                    sama niewiele umie. Ale o ile brzydko położone kafelki można
                                    zmienić, dziecko zapisać na korepetycje, to chodzenie do kiepskich
                                    lekarzy kosztuje nas zbyt wiele, dlatego my tutaj na forum musimy
                                    głupie decyzje lekarzy piętnować i ustawiać tarczycówki do pionu.

                                    Najwyraźniej nie zdajesz sobie sprawy, jak wielką plagą są źle
                                    leczone choroby tarczycy. Dobrze prowadzone Hashimoto to już taka
                                    rzadkość, że chyba powinnam się obfotografować i swoja stronkę
                                    internetową założyć ku pokrzepieniu serc i chwale w końcu
                                    znalezionej dobrej pani doktor (po latach męki u konowałów).

                                    Tarczycówka z objawami nerwicowymi/depresyjnymi i wynikami nie do
                                    końca jednoznacznymi najczęściej jest całkowicie zbywana przez
                                    lekarzy rodzinnych i endo, i odsyłana do psychiatry. Bez naszej
                                    pomocy raczej by nie powalczyła o leczenie.

                                    Tendencję do ignorowania objawów pochodzących od tarczycy mają
                                    wszyscy lekarze, nawet ci najlepsi, to okropne ale prawdziwe.
                                    Spradziłam to już setki razy.

                                    W wielu miejscach jestem znana jako "ta od tarczycy" i to
                                    przerażające, ile razy tygodniowo mówię i piszę "nie, lekarz nie
                                    miał racji, te wyniki nie są dobre, sprawdź je jeszcze raz, zbadaj
                                    jeszcze to i tamto, wejdź na to forum, zwiększ dawkę leków, zmień
                                    lekarza, nie bierz tego jodu, który ci ten idiota przepisał". Po
                                    jakimś czasie dostaję podziękowania, ale zdarzają się od razu słowne
                                    przepychanki "ale przecież to specjalista tak powiedział, nie strasz
                                    mnie" albo "jestem studentką medycyny, niedawno miałam zajęcia,
                                    wcale nie masz racji, TSH jest najlepszym badaniem, a X niech idzie
                                    do psychiatry, dietetyka, reumatologa".

                                    I tak się kręci ten światek... Smutny przez wiele lat, bo los
                                    pacjenta, któremu noga nie odpada, tylko powoli życie staje się
                                    coraz gorsze, jest nie do pozazdroszczenia. Ale warto powalczyć,
                                    poużerać się czasem. Widzę to po sobie i po wielu osobach, którym
                                    odrobinę pomogłam.
                                    • jurmik Re: temat zmieniony - ZAUFANIE DO LEKARZY 16.06.08, 09:25
                                      Na pewno, niestety, masz wiele racji, a Twoje doswiadczenia są
                                      cenne. Najcenniejsze zas w Twojej wypowiedzi jest to, że jak piszesz
                                      znalazłaś dobrego lekarza, nie konowała, który mówi, że nie
                                      kończyłaś medycyny i nie bedzie z Toba rozmawiał, jak mój pierwszy
                                      endo. Zdaje się, że mamy tę samą p.dr, o ile dobrze pamiętam Twoje
                                      wczesniejsze wypowiedzi (jesteś z Trójmiasta, tak?). No więc to jest
                                      pocieszajace dla innych i o to mi chodziło - by nie krytykować
                                      w s z y s t k i c h lekarzy i nie straszyć nowych uczestniczek
                                      forum, że gdzie by nie poszly, z a w s z e trafia na konowała.
                                      Można żyć z Hashimoto, wiem to po sobie, a że trzeba samemu brać
                                      udział w leczeniu, a nie tylko bezkrytycznie łykać przepisane
                                      tabletki - to pewne. Zyczę dalej dobrego samopoczucia, pozdrawiam !
                                      • mary_lu Re: temat zmieniony - ZAUFANIE DO LEKARZY 16.06.08, 09:40
                                        Jurmik, uważam, że "nasza" pani doktor jest niezła i wolę ją od
                                        wszystkich innych w Trójmieście, ale ja rónież u niej byłam, jak
                                        miałam 19 lat... Ginekolożka mnie przysłała, bo miałam małe wole i
                                        problemy z hormonami płciowymi. Pani doktor mnie obejrzała, zadała
                                        kilka pytań z wywiadu tarczycowego, przepisała jodid. Nawet nie
                                        zleciła przeciewciał, hormonów czy USG (zdaje się, że przyszłam do
                                        niej z TSH). A ja teraz mój poczatek przygody z Hashi datuję na
                                        pierwsze klasy liceum.

                                        Teraz też często końcówka mojej wizyty wygląda jak mała
                                        przepychanka - pani doktor chce zmniejszać dawkę, ja się stawiam i
                                        mówię, że dopiero na takiej nie śpię na stojąco. Gdyby nie
                                        dziewczyny z forum, to jak w banku mam, że męczyłabym się na dawce
                                        przynajmniej o 25 za małej...
                                  • and-a Re: temat zmieniony - ZAUFANIE DO LEKARZY 16.06.08, 09:27
                                    Jurmik!

                                    Masz moje 100% poparcie. Zgadzam się z Tobą.Piszę właściwie,żebyś
                                    wiedziała,że w swojej opinii nie Jesteś oamotniona.
                                    Sens forum widzę w tłumaczeniu jak interpretować wyniki i
                                    samopoczucie, jak i gdzie szukać pomocy, ewentualnie jakie
                                    zalecenia lekarzy powinni budzić nasz niepokój.
                                    Natomiast mój niepokój budzą autorytatywne porady w stylu "zmień
                                    dawkę natychmiast", nie bierz tego leku, itp. Co gorsza wszyscy,
                                    którzy mają odmienną opinię od osób będących na tym forum "guru" są
                                    od razu podejrzewani,że są niedouczonymi studentami medycyny i
                                    praktycznie spowadzani do parteru (np. Tyrea, która porzucił forum).
                                    Jestem ekonomistką, po operacji tarczycy, zadowoloną z lekarza (a
                                    leczoną wcześnie tylko na podstawie TSH, obecnie również FT3 i
                                    FT4,zaczynałam od dawki 75 mg Euthyroxu (a nie od 1/4 tabletki,ale
                                    miałam przykazane,że jakbym czuła się niedobrze mam dzwonić) i UFAM
                                    SWOJEMU LEKARZOWI. Może mi się udało.W życiu natrafiałam na wielu
                                    konowałów, w medycynie jest to bardziej niebezpieczne niż w innych
                                    dziedzinach, ale średnio inteligentny człowiek powinien zdobyć
                                    wiedzę na temat swojej choroby, znaleźć (zgoda-metodą prób i
                                    błędów) dobrego lekarza i z nim współpracować. Wiedza zdobyta
                                    samodzielnie nigdy, moim zdaniem,nie pozwala nam na leczenie się
                                    samemu w chorobach tarczycy, bo dobry lekarz patrzy na nas
                                    kompleksowo (wyniki, wiek, samopoczucie,inne schorzenia, itp).
                                    Zaraz zostanę potępiona za swoje poglądy, ale cóż-tak naprawdę
                                    myślę.
                                    Dziewczyny/Panie działające na forum -robicie bardzo dużo dobrego,
                                    ale trochę pokory wobec dobrych lekarzy i wiedzy medycznej by sie
                                    przydało.
                                    Pozdrawiam-Anda
                                    • jurmik Re: temat zmieniony - ZAUFANIE DO LEKARZY 16.06.08, 09:56
                                      Dzięki, to miłe, że nie jest sie osamotnionym w swoich poglądach!
                                      Na pewno takich, co myślą podobnie jest więcej, ale one nie maja
                                      motywacji, by tu pisać, skoro wszystko jest ok. Ciesze się, że
                                      dzięki takim wypowiedziom może będzie łatwiej tym biednym
                                      nowicjuszkom, które są na początku przerażone i zdołowane (pamiętam,
                                      jak zadzwoniła moja koleżanka,naczytała się forum i doszła do
                                      wniosku, że nie warto sie leczyć, bo i tak zawsze będzie sie źle
                                      czuła,że lekarze toniedouczone, pazerne na kasę konowały, że do
                                      końca życia trzeba co chwilę robić wszystkie badania i ciągle latac
                                      do kolejnego lekarza, który i tak nie pomoże - a jej na to nie stać
                                      i nie będzie sie leczyć, w koncu od niedoczynności sie nie umiera, a
                                      bedzie ją to niej kosztowalo. Musiałam długo ją przekonywać, że to
                                      nie tak , a pewnie znalazłoby sie więcej takich zakręconych wieloma
                                      wypowiedziami na tym forum.
                                      Masz rację , to forum jest bardzo cenne i potrzebne, tylko gdyby
                                      mniej tu było pewności siebie niektórych uczestniczek,
                                      które "zawsze " wiedzą najlepiej i "zawsze" mają racje byłoby
                                      lepiej.
                                      Serdecznie pozdrawiam wszystkie forumowiczki i życze świetnego
                                      samopoczucia najlepiej kazdego dnia (choć wiem, że to nierealne,
                                      czasami bywaja gorsze dni w tej chorobie, wiem coś o tym).
                                      • and-a Re: temat zmieniony - ZAUFANIE DO LEKARZY 16.06.08, 10:17
                                        Dziękuję Jurmik za dobre miłe słowa! Miło spotkać na forum bratnią
                                        duszę!

                                        życzę Ci super samopoczucia i miłego dnia,
                                        pozdrawiam z Gdańska
                                        Anda
                                      • mary_lu Re: temat zmieniony - ZAUFANIE DO LEKARZY 16.06.08, 10:21
                                        Na to, że również pacjenci są zazwyczaj mało rozgarnięci (tak jak
                                        Twoja koleżanka, która na tym forum wyczytała, że nie warto się
                                        leczyć) nie mamy wpływu. Gdybyśmy tutaj udawały ciepłe kluchy i
                                        tylko łagodnie wspominały, że niedoczynność tarczycy mimo braku
                                        TSH>40 też ma objawy i może warto by ją leczyć, to
                                        zastępy "leczonych" tłustych Zombie by się nie zmniejszały.

                                        Nawet nie jest mi przykro, że lekarze i studenci medycyny się na nas
                                        obrażają. Sądzę, że większość z nich zrozumie w końcu, o co nam
                                        chodzi.
                                        • jurmik Re: temat zmieniony - ZAUFANIE DO LEKARZY 16.06.08, 10:40
                                          Jasne, choć nie sądzę, by lekarze czytali akurat takie fora, bo albo
                                          nie mają czasu albo nie wiedzą, że mogliby tu coś madrego wyczytać,
                                          prędzej studenci lub młodzi lekarze, jeszcze nie specjaliści.To, że
                                          sie któryś obrazi nie ma znaczenia, tu akurat racja. Natomiast
                                          chodzi o to, by nie straszyc tych mniej rozgarnietych Hashimotek
                                          tylko pisać to, co powyżej napisałyśmy - że można współpracować z
                                          lekarzami, przy okazji samemu doksztalcac sie na forum i bedzie
                                          nieźle! Pozdrawiam!
                                        • jurmik Re: temat zmieniony - ZAUFANIE DO LEKARZY 16.06.08, 10:45
                                          Jasne, że nie ma znaczenia, czy się ktoś obrazi, pod warunkiem, że
                                          nie zostanie zjechany za nic, jak to sie tu zdarza, choć nie sądzę,
                                          by endokrynolodzy czytali to forum, prędzej studenci czy młodzi
                                          lekarze.
                                          A że forum ma służyć i tym mniej rozgarniętym, chodzi o to tylko,by
                                          od czasu do czasu napisać tak, jak napisałyśmy wszystkie powyżej -
                                          że można współpracować z lekarzem, samemu się dokształcać na forum,
                                          zbierać własne doświadczenia i obserwacje - i będzie dobrze!
                                          Pozdrawiam!
                                          • jurmik Re: temat zmieniony - ZAUFANIE DO LEKARZY 16.06.08, 10:46
                                            Sorry, napisałam to samo dwa razy, ale pierwszy raz mi nie przeszło,
                                            powtórzyłam - i wydrukowały sie dwa razy, sorry!
                                        • milaemalka Re: temat zmieniony - ZAUFANIE DO LEKARZY 16.06.08, 11:19
                                          Dobrze Tym ,którzy mieszkają w mieście,gdzie jest duzo endokrynologów.A jezeli
                                          jest tylko dwóch i tylko jeden przyjmuje na fundusz.Jaki wybór mają pacjenci?
                                          .Idą a lekarz okazuje się konowałem.Pacjent o tym nie wie stosuje się do
                                          zalecen a poprawy nie ma Idzie prywatnie i też nie jest lepiej.Konkurencja
                                          wymusza lepsze usługi. Trafiłam do endo na fundusz już ze zbitym TSH do 10 i
                                          ze zdiagnozowaną chorobą na podstawie aTPO i usg.I to była moja jedyna
                                          wizyta.Powiedział,że dalej lekarstwa będzie przepisywała lekarka rodzinna i
                                          żebym zrobiła TSH za 3-6 miesięcy.Do niego nie mam przychodzic ,bo to nie jest
                                          nic takiego mam tylko brac tabletki do końca życia. Sąsiadka poszła do drugiego
                                          endo prywatnie.Teraz jest na etapie wychodzenia z nadczynności. Gdybym nie
                                          poczytała wypowiedzi na forum nic bym nie wiedziała o hashimoto,Nie wiedziałabym
                                          nawet że za duza dawka leku powoduje ,że sie trzęsę i brałabym ,bo pan doktor
                                          kazał. Ludzie żle się czuja ale nie jadą kilkadziesiąt km dalej szukac lekarzy
                                          ,bo nie wiedzą.że mają do czynienia z niedoukiem. Powiedzcie czy endo powinien
                                          odsyłac mnie do lekarza rodzinnego? Myślę,że bezpieczniejsze jest załozenie
                                          braku zaufania do wszystkich lekarzy.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka