Witam wszystkich! Od końca lutego zaczęłam brać euthyrox 75, tak jak
przepisała mi moja lekarka, wtedy miałam tsh 4,95, usg tarczycy ok.
Sporo objawów niedoczynności zniknęło, ale włosy dalej wypadały.
Teraz najważniejsza kwestia, po 2,5 miesiąca leczenia wydawało mi
się, że pamięć która strasznie mi szwnakowała zaczęła się poprawiać
(teraz już sama nie wiem czy sobie tego nie wmówiłam, ale myślę że
tak było naprawdę.)Akurat wtedy miałam termin drugiej wizyty - anty
tg, tpo były w normie, tsh spadło do 0,5 (norma wynosiła 0,7.) Pani
doktor powiedziała że tsh jest jeszcze ok, nawet nie prosiła żebym
zrobiła badania th3 th4 (czy jak to się zwie, wybaczcie jestem
laikiem.) I kazała mi brać euthyrox 0,5, jedna tabletka dziennie. I
wrócić po pół roku. Pięćdziesiątkę biorę od połowy kwietnia.
Niedawno, chyba po ok miesiącu od zmiany dawki zbadałam sobie tsh,
wynosiło 0,85, norma dolna 0,5. Przez jakiś czas włosy mniej
wypadały, teraz znowu lecą. Mam wrażenie że pamięć się pogorszyła,
ale pewnści nie mam, czasme trudno mi stwierdzić czy mam zły dzień
czy to tarczyca. Czy sądzicie że zmniejszenie dawki było błędem?
Może powinnam wrócicć do 75? Wiem, że nie jesteście lekarzami i
trudno to stwierdzić ale jak myślicie? umówiłam sie na wizytę do
innego lekarza, dr. Babińskiej,a le dopiero na 10 lipca a mam
niedługo sesję, więc nie moge pozwolić żeby pamięć dalej mi się
pogarszała.Może powinnam jeszcze raz zbadać tsh, czy dalej rośnie?
chciałam, zadzwonić do mojej endokrynolog,ale jak przeczytałam wiele
postów na temat tego że trzeba badać th3, th4, to jakoś straciłam
zaufanie do tej babki, która nawet mi o tym nie wspomniała.
Bardzo proszę o odpwiedź i
pozdrawiam