Witajcie, jestem tu nowa, z wyszukiwarki juz korzystałam, ale bardzo
proszę Was o pomoc.
Podczas usg tarczycy zdiagnozowano u mnie wole wieloguzkowe w prawym
płacie. W opisie usg sprzed 3 lat czytam, że była tam zmiana
torbielowato-lita 16 mm i hypoechogeniczny guzkek - 12mm. Cieśń - 4
mm. Po dwóch latach (w tym czasie urodziałam dziecko) torbielowato-
lity guzek miał nadal 16 mm, ale pojawiła się "wielokomorowa
torbiel" - 25 mm. "Cieśń 6 mm z hypoechogenicznym guzkiem na granicy
z płatem prawym -7 mm"
W grudniu zeszłego roku zrobiam biopsję. Raka nie ma, ale lekarz
wykonujący zabieg zasugerował, że dobrze by było to wole
(nietoksyczne) wyciąć.
Kilka dni temu byłam u innego lekarza i ten zdecydowanie jest za
operacją. Wiem, że to świetny specjalista, który zajmuje się
tarczycami, ale specjalizację robił z chirurgii, a nie
endokrynologii, więc boję się, że może ta operacja jest na wyrost.
Na operację musze czekać ok. pół roku. Do tego czasu mam nawet nie
mysleć o drugim dziecku. A co potem? Jak długo będę musiała czekać,
zanim będę mogła zajśc w ciążę? Czas gra w moim przypaku ogromną
rolę, bo niedługo skończę 38 lat. Więc może lepiej najpierw ciąża, a
potem operacja? Dylemat tym większy, że na pierwsze dziecko
musieliśmy czekać baaaaaaaaaaardzo długo

Kochani, powiedzcie jeszcze proszę, czy po takiej operacji tycie
jest nieuniknione? I jak długo trzeba łykac hormony?
Dodam jeszcze, że TSH, fT3 i fT4 ZAWSZE miałam w normie. TSH prawie
zawsze było dolnej granicy (osttanio 0.66), ale nigdy tej granicy
nie przekroczyło.
Boję się, że po operacji wszystko się rozreguluje.
A - ta torbiel na razie mi nie przeszkadza. Wyczum ją tylko wtedy,
gdy mocno odchylę głowę do tyłu
Doradzcie, proszę, co byście zrobili na moim miejscu... (poza
konsultacją u kolejnego lekarza, bo tę mam oczywiście w planach)