eluchna88
04.09.08, 11:19
Witam
Trafiłam tutaj z forum boreliozy, gdzie ktoś zasugerował, że moje
objawy pasują raczej do Hashimoto (o którym wtedy pierwszy raz
słyszałam), że może mam coś z tarczycą - i im bardziej się
wczytywałam, tym bardziej pasowało do
mnie.
Mam taki problem, że oprócz mnie (choć coraz mniej) i mojego
narzeczonego nikt ( a szczególnie lekarze i rodzice) nie wierzą, że
coś mi jest i wysyłają mnie do psychiatry. Zero wsparcia i kpiny z
ich strony doprowadzają mnie do rozpaczy.
Wszystko zaczęło się jakoś 4-5 lata temu. Pierwszym objaw, który
mnie lekko zaniepokoił, to zasypianie w dzień. Nie zdarzało mi się
to przedtem, jednak myślałam, że wynika to z nadmiaru nauki i
stresu. Potem doszło do tego zmęczenie, bóle głowy i gorsze
samopoczucie, rozdrażnienie. Często zdarzało mi się nagle zasłabnąć,
czuć wielką senność, przymus położenia się. Zasypiałam, a po
przebudzeniu czułam dotkliwe uczucie zimna i rozbicia. W okresie
zimowym objawy nasilają się : praktycznie śpię cały dzień po 12-16
h, a mimo to nie budzę się wypoczęta. Czuję dotkliwe zimno, ubieram
kilka warstw ciepłych ubrań, cierpię na depresję. Do moich objawów
zaliczyłabym jeszcze: bóle głowy,strzykanie stawów (głównie
kolanowego i barkowego) , słabą koncentrację i uwagę, brak energii i
motywacji, zapominalskość , stany lękowe, zmiany nastrojów,
dreszcze, niemiarowość pracy serca, suchość w ustach, mrowienie w
kończynach, niezdolność do wykonania większego wysiłku, suchą i
łuszczącą się skórę na całym ciele, łatwe powstawanie siniaków,
wypadanie włosów, ukłucia w klatce piersiowej, mroczki, alergię,
atopowe zapalenie skóry na dłoniach, częste, nawracające zapalenie
pęcherza. Oprócz tego szybko się męczę, mam sińce pod oczami non-
stop.
Ponadto jak czytałam troszeczkę FAQ i forum to dorzuciłabym jeszcze
do tej listy bardzo obfite, bolesne miesiączkowanie, opadającą
powiekę (parę razy się zdarzyło,ale wracało po 2 dniach do normy) i
subiektywne w moim odczuciu pogorszenie słuchu ( muszę podgłaśniać
telewizor).
Oprócz tego jestem chora na kandydozę. Od tego się zaczęło,
myślałam, że jeśli zacznę ją zaleczać, to dokuczliwe uczucie zimna
zniknie, ale nie. Candida też powoduje obniżenie temperatury, lecz
leczę się na nią już prawie pół roku i nic. Nadal reaguję mocno na
zmiany frontów atmosferycznych, ochłodzenia. Lepiej mi, gdy jest
ciepło, słonecznie, wyż.
Mierzyłam sobie przez pewnien czas temperaturę z rana i oscylowała w
graniach 36,3-36,4,
Szukam dalej przyczyn, choć moi rodzice uznaliby to za kolejny objaw
obsesji szukania choroby na siłę. Uznają mnie za hipohondryczkę, już
przechodziłam wielkie upokorzenia walcząc o leczenie na candidę,
żeby mi zrobili test na boreliozę (który nie wyszedł, ale wiecie jak
skomplikowana jest diagnostyka!). Teraz rzuciłam się na tarczycę, a
oni tylko kiwają głowami z politowaniem, że co ja znowu wymyślam.
Nie mam już siły walczyć, powiedzcie mi, czy jestem chora czy może
tylko psychiczna, bo sama wątpię.
Jutro robię badania na tarczycę, nie wiem, jakie mi zrobią. Tamta
dziewczyna z forum poleciła, żebym zrobiła komplet badań TSH, fT3,
fT4,aTPO, aTG - ale czy takie coś robią w przychodni? Pewnie nie,
nawet jeśli to mam, to jak nie wyjdzie z braku dodatkowych, znowu
będę skazana na kpiny i już całkiem rodzice stracą nerwy - nigdy mi
nie uwierzą, ani nie pomogą. Już nawet myślałam o pójściu do
psychiatry, ale w Poznaniu, gdzie studiuję. Nie chciałam brać,
czytałam, że pomagają chwilowo, a później jest tylko gorzej.
Wiadomo, jakość mojego życia bardzo spadła, często myślę o
śmierci,za dużo o chorobie. Ciągle tylko słyszę o psychiatrze, że to
psychosomatyczne, ale znam chorych na boreliozę, wiem, jak wygląda
ich życie, że muszą się użerać z lekarzami, który ich też odsyłają
do psychiatrów, zamiast pomóc i dać leczenie. Już zaczynam wątpić w
autorytet lekarza, skoro mój rodzinny zaprzecza, że nie mogę być
chora na candidę, ale przytłacza mnie ich - no właśnie co?
Niedouczenie, strach, brak kompetencji, nienadążanie za nową
wiedzą?
Proszę o jakąś radę, z góry dziękuję. Każde słowo jest dla mnie na
wagę złota.