Grzecznościowo, że tak powiem
Kobieta, 50+, hashimoto zdiagnozowane jakiś rok temu (prawdopodobnie uruchomił je kontrast z jodem).
Ostatnie badania:
TSH 3,59 [0,27 - 4,2]
FT3 3,77 [2,04 - 4,4] 73%
FT4 1,44 [0,93 - 1,71] 65%
Z morfologii:
podwyższone OB - 28 [3-12]
podwyższone MCH, EO
obniżone RDW-CV,
Stosunkowo wysoki cholesterol (niby w normie, ale w tym wypadku lekarze chcieliby widzieć niższy).
Z objawów: rozkojarzenie, na zmianę marznięcie i fale gorąca, trochę łamania w stawach, sucha skóra na piętach, wypadające włosy.
Łamanie w stawach i OB mogłyby świadczyć o jakiejś wirusówce w toku.
Ale tak się zastanawiam - a może to jakiś rzut hashi?
Wizyta u endo niedługo. Póki co sobie rozmyślam.
Dlaczego TSH jest wysokie, mimo że hormony wcale nie takie złe (wcześniej, o ile pamiętam, nigdy tak wysokie nie były)?
Czy np. fale gorąca to nie może być domieszka objawów nadczynnościowych? I świadczyć o rzucie?
Ale hormony tarczycowe w normach i jeszcze do tego objawy niedoczynności?
Czy rzut wychodzi w OB?
Myślicie, że cholesterol mógłby zareagować tak szybko na brewerie tarczycy? (Skłonność do wysokiego ch. jest, uregulowany dietą i lekami, teraz znowu wymyka się spod kontroli.)