nebiru
11.11.11, 18:00
Witam, jestem tu nowa wśród piszących.
Na początek pragnę podziękować wszystkim tworzącym to forum i piszącym na nim. Jesteście naprawdę studnią wiedzy o naszej chorobie. To dzięki Wam się dowiedziałam z czym właściwie mam do czynienia. Krótka diagnoza lekarza niestety wiele do mojej wiedzy nie wniosła. Przeszłam chyba tę samą drogę co każdy z Was po diagnozie.
Pijany zdechły królik- tak krótko można opisać mój stan w maju i czerwcu 2011. Choruje prawdopodobnie od kilkunastu lat a w ostatnich kilku latach objawy się nasiliły aż w maju osiągnęły apogeum wytrzymałości. Do ogólnego rozbicia i zmęczenia doszły intensywne zawroty głowy i to one zmusiły mnie do szukania diagnozy.
Już wiem że to nie błędnik (diagnoza w sierpniu). Czułam się jak na kołyszącym sie statku (podobno takie zawroty sa odmóżdżkowe). Ine objawy, które miałam znacie wszyscy i pomimo, że to typowe dla hashimoto wielu lekarzy nie potrafiło postawić diagnozy. Chorobe odkrył starszy lekarz u którego miałam zrobic przepływy tętnic. Poznał...po głosie. Oczywiście potem przejechał ultrasonografem i kazał zrobić badanie krwi w tym kierunku. Fachowośc to jednak fachowośc.
Moje pierwsze badania;
15.06.11
TSH 1,83; anty TPO 467 (0-34); Anty TG 388 (0-115) i od niego dostałam euthyrox 25
Nie trzeba chyba mówić, ze postawiło mnie to na nogi. Zawroty głowy odeszły, energia eksplodowała. Oczywiście rano wstają nadal zdechły krolik ale 2 godz po hotrmonie już normalnie.
4.10.11
TSH 3,71; fT4 5%; fT3 15 % dostałam euthyrox 50 od stycznia mam brac 75 a wizyta u endo w marcu.
Niestety znów zaczynam się gorzej czuć. W następnym tygodniu zrobie sobie badanie krwi i zobaczę co jest grane.
Niestety tyje bardzo mimo znacznego ograniczenia i ilosci jedzenia i wykluczenia wszystkiego niewskazanego białe pieczywo, zeminiaki, słodycze itd