Witajcie
Napisałam wczoraj długiego posta i zdaje się, że wyleciał gdzieś w kosmos, albo tracę wzrok przez Hashimoto

Chciałabym poradzić się w sprawie moich wyników, samopoczucia i podzielić się wątpliościami dotyczącymi leczenia.
Hashi zdiagnozoano mi 3 lata temu. Miałam mnóstwo objawów niedoczynności, TSH grubo powyżej 4, hormony tarczycy w dolnych granicach normy, TPO 104(<60), ATG w normie. W usg tarczyca niejednorodna, bez zmian ogniskowych. Dostałam Euthyrox 50.
Po 3 miesiącach endo podniósł dawkę do 88. TSH wzrosło radośnie do 5,96. Dawka podniesiona do 125. TSH poddało się- spadło do 0,1. W tym momencie czułam się naprawdę dobrze. Jednak lekarz stwierdził, że dawka leku jest za duża i zmniejszył do 100. TSH podniosło się do 0,3.
I teraz tak- pomimo niskiego TSH cały czas mam objawy niedoczynności ( tu endo patrzy pobłażliwie i z niedowierzaniem). Jestem senna, zdekoncentrowana, zmęczona, tyję z prędkością światła i marznę jak na Antarktydzie. Ogólnie ślimak w depresji. Tak przy okazji, na depresję leczę się od 20 lat, w tym roku kończę 42 lata.
Przez cały czas lekarz zlecał tylko badanie TSH, bo jest bardzo czułe a hormony to tylko u ciężarnych się bada. Wizytę mam 16 kwietnia, więc postanowiłam zbadać co nieco na własną rękę.
Wczoraj odebrałam wyniki:
TSH 0,89 (0,27-4,2)
Ft3 3,38 (3,95-6,8) -20%
Ft4 13,25 (12-22) 12,5%
Jak zwykle za wysoki cholesterol, w morfologii, z tego co wyczytałam, niektóre parametry wskazują na niedokrwistość. Czekam jeszcze na wynik ferrytyny. Witamina D3 badana w październiku zeszłego roku wynosiła 8. Dostałam Vigantoletten, jedną tabletkę dziennie.
Co robić? Endo spojrzy na TSH, stwierdzi, że w normie, więc wszystko w porządku. Czy jestem skazana na bycie grubą, śpiącą królewną?