Witam,
dawno to nie byłam, ale chciałam opisać moje doświadczenia. Ponad 7 lat temu przypadkiem stwierdzono u mnie Hashi. Trafiłam do (podobno) najlepszej pani prof w Krakowie. Dostałam Euthyrox 25, bez najmniejszego problemu zaszłam w ciąże, urodziłam dziecko cały czas na euthyroxie. Jakieś 2 lata później zaczęła waga iść w górę, pojawiło się złe samopoczucie i ogromnie zmęczenie (choć możliwe też że wynikające też z pracy na 1,5 etatu i obecność 2 dzieci w domu). Do tego kiepski nastrój. Euthyrox szedł w górę, ostatecznie do 100. Tsh w okolicach 2,0 lub minimalnie powyżej. W końcu przypadkiem dowiedziałam się od koleżanki że jej endo zwraca uwagę na opuchliznę (a ja byłam od dobrych 3-4 lat ciągle spuchnięta a wieczorami nie mogłam zgiąć palców). Poszłam więc do lekarza koleżanki i od razu zmieniła mi euthyrox 100 na Novothyral 75 . Do tego dodała magneB6 oraz selen. Po jakimś tygodniu odkryłam że mogę zginać palce, po 2 tygodniach coraz więcej osób zaczęło mówić że coś się zmieniło w mojej twarzy i że jest ok. Tzn spadła opuchlizna. Mam więcej energii, zdecydowanie lepsze samopoczucie co zauważyli domownicy bo przestałam się na nich wydzierać. Teraz ponad miesiąc zażywam Novothyral 75 i mój obecny wynik prezentuję poniżej (tsh spadło nieco poniżej normy co prawda ale moje ogólne samopoczucie to rekompensuje).
Takie pytanie do Was - co Wy na to? We wtorek idę do tej "nowej" pani dr której zamierzam się trzymać. Czy to słuszna droga?
Pozdrawiam
Asia
tsh 0,32 (0,35-4,94)