Dodaj do ulubionych

nazywam się Hashimoto

17.12.13, 16:24
" Witam, nazywam się Hashimoto

Jestem niewidoczną chorobą o podłożu immunologicznym, która atakuje Twoją tarczycę i wywołuje jej niedoczynność.

Jestem częścią Twojego życia. Jeśli cierpisz na niedoczynność tarczycy, to ja prawdopodobnie ją wywołałem. Jestem na 1. miejscu najczęstszych przyczyn niedoczynności tarczycy.

Jestem taki podstępny – nie zawsze można mnie wykryć w Twoich wynikach badań krwi. Ludzie w Twoim otoczeniu nie mogą mnie ani zobaczyć, ani usłyszeć, ale Twój organizm z pewnością mnie czuje.

Mogę zaatakować prawie każdy organ w Twym ciele, w zależności od mojego humoru. Mogę wywołać różnego rodzaje bóle i dolegliwośći. Kiedy jestem w dobrym humorze, dbam o to, by Ciebie wszystko bolało.

Przypominasz sobie jak kiedyś wędrowałeś przez życie pełen/na energii i jak cieszyłeś/aś się życiem???
Hmm, to ja zabrałem Ci tą energię i radość życia, w zamian dałem Ci zmęczenie i niechęć do robienia czegokolwiek. Spróbuj więc teraz dobrze się bawić!!!

Kradnę Ci sen, a w zamian za to obdarzam Cię problemami z koncentracją i przyćmionym umysłem.
Mogę zadbać o to, żebyś czuł/a się jakbyś mógł spać 24 godziny 7 dni w tygodniu lub wywołać bezsenność.

To ja karzę puchnąć Twym dłoniom, stopom, Twej twarzy, Twym powiekom…

Wywołuję depresję i stany lękowe lub inne problemy umsyłowe.

Karzę wypadać Twym włosom, karzę im mieć tendencję do przesuszenia, rozdwajania i łamania. Wywołuję trądzik, przesuszoną cerę…dla mnie nie ma limitów.

To przeze mnie tyjesz, niezależnie od tego co jesz lub jak często uprawiasz sport. To dzięki mnie nie możesz pozbyć się zbędnych kilogramów. Z drugiej strony mogę się o to postarać, abyś szybko tracił/a na wadze. W tym punkcie nie jestem wybredny.

Czasami towarzyszą mi moi przyjaciele, inne choroby autoimmunologiczne, tak żeby dokuczyć Ci jeszcze bardziej.

Gdy sobie coś zaplanujesz, lub gdy cieszysz na jakieś fantastyczne wydarzenie, mogę Ci pokrzyżować plany.

Nie zapraszałeś/aś mnie do siebie. Wybrałem właśnie Ciebie z różnych przyczyn:

To może przez ten wirus, lub chorobę wirusową, na którą cierpiałeś/aś i której niedoleczyłeś/aś lub wydarzenia losowe (wyjątkowo lubię stres!!!). Możliwe, że również od dłuższego czasu gnębie członków Twej rodziny.

Jakakolwiek nie byłaby tego przyczyna, JESTEM z Tobą i ZOSTANĘ NA ZAWSZE.

Wybierasz się do lekarza, by się mnie pozbyć??? Pękam ze śmiechu! Spróbuj! Będziesz musiał/a odwiedzić wielu lekarzy, zanim znajdziesz takiego, który mnie wogóle wykryje.... i który się na mnie zna.

Będą Ci wypisywane nieodpowiednie leki, środki przeciwbólowe, tabletki nasenne, środki energetyzujące. Jeśli powiesz lekarzom, że masz stany lękowe lub depresję, dostaniesz leki przeciwdepresyjne.

Mam tyle możliwości by uprzykrzyć Ci życie, żebyś czuł/a się chory/a.

To niekończąca się lista dolegliwości – wysoki poziom cholesterolu, problemy z woreczkiem żółciowym, wysokie ciśnienie, bóle mięśni i kończyn, problemy z oczami, problemy z poziomem cukru we krwi, problemy z sercem, papilacje serca. To prawdopodobnie jestem ja.

Nie możesz zajść w ciążę lub poronilaś? To prawdopodobie również ja.

Masz dusznośći, brak Ci tlenu? To pewnie moja zasługa.

Masz zbyt wysoki poziom enzymów wątrobowych? To mogę również być ja.

Problemy z zębami lub dziąsłami? Prawdopodobnie również moja sprawka.

Zalecą Ci masaże i powiedzą Ci, że jeśli tylko będziesz spał/a odpowiednio długo i będziesz uprawiał/a sport, to pozbędziesz się dręczących Cię dolegliwości.

Mogą Ci powiedzieć, że masz myśleć pozytywnie, będą Cię kłuć przy okazji badań krwi, ale niestety nie będą traktować Cię poważnie, jeśli będziesz opowiadać lekarzom o Twych dolegliwościach. Prawdopodobnie od właśnie tych lekarzy usłyszysz, że powinnaś/powinieneś skonsultować się z psychiatrą.

Twoja rodzina, przyjaciele, współpracownicy będą Cię słuchać, aż do momentu, gdy nie będą tego dalej mogli słuchać, jakie szkody wyrządzam w Twym ciele, jak Cię osłabiam. Niektórzy będą twierdzić, że „pewnie masz zły dzień”.

Będą Ci mówić, że: „jak tylko wstaniesz, zaczniesz się ruszać, wyjdziesz z domu, przedsięweźmiesz cokolwiek to od razu poczujesz się lepiej”.
Nie będą rozumieli, że to ja zabieram Ci silnik, który napędza Twe ciało i troszczę się o to byś nie mógł wykonać tego, co Ci radzą.

Niektórzy zaczną obmawiać Cię za plecami, nazwą Cię hipohondrykiem, podczas gdy powoli będziesz tracić honor i będziesz próbował im wszystko wytłumaczyć.
Gdy w środku rozmowy z „normalnym“ człowiekiem, zaczniesz zapominać co chciałeś/aś powiedzieć. Wtedy usłyszysz prawdopodobnie „Moja np. babcia, też tak miała i dobrze się czuje, bo zażywa lekarstwa“. Będziesz próbować wyjaśnić, że ujawniam się w różny sposób u różnych osób i że to, że leki pomogły babci wcale nie oznacza, że pomogą Tobie.

Nie będą rozumieli, że ta choroba wpływa na Twój cały organizm od czubka głowy do największego palca u nogi i że każda Twa komórka, każdy organ, Twoje ciało potrzebują odpowiedniego lekarstwa i jego pasującej dawki, jak również dużo czasu.

Ale nawet wtedy zostanę razem z Tobą.

Tylko inne osoby, które również mnie goszczą w swym ciele, będą w stanie zrozumieć Twój stan. One są jedynymi osobami, które są w stanie Cię zrozumieć.

Nazywam się Zapalenie Tarczycy Hashimoto… "

Pozwoliłam sobie skopiować ten tekst z bloga hashimoto-polska.blogspot.com/2013/06/witam-nazywam-sie-hashimoto.html
KU POKRZEPIENIU SERC na zbliżające się święta!
Obserwuj wątek
    • muktprega1 Re: nazywam się Hashimoto 17.12.13, 16:56
      Świetne!!
      • agang Re: nazywam się Hashimoto 17.12.13, 20:42
        chyba sobie wydrukuję
        • damdalen Re: nazywam się Hashimoto 17.12.13, 21:19
          Ja już wydrukowałam i daję bliskim do czytania.

          Humor mi się nieco poprawił po przeczytaniu tego, bo gdzieś ktoś rozumie, co czuję.
          Ale tak naprawdę jest to śmiech przez łzy....
          • malpazuza Re: nazywam się Hashimoto 17.12.13, 22:17
            > Ale tak naprawdę jest to śmiech przez łzy....

            czuję dokładnie to samo , przeczytałam dałam do przeczytania mężowi , który choć wspiera mnie od samego początku , czasami nawet brał wolne z pracy jak czułam się gorzej i nie mogłam wywlec się z łóżka to i tak do końca nie wie co tak naprawdę czuję wewnątrz smilesmilesmile.
            Powiedziałam do męża , że jeżeli chcesz zrozumieć mnie to co czuje to niech przeczyta . Przeczytał i powiedział cyt . to tak jak byś miała kogoś w środku kto mści się na tobie nie wiadomo za co jak prześladowca , albo jakiś demon .
            Pomimo , że choruję długo i sama jak większość z nas tutaj znalazłam i zdiagnozowałam u siebie to paskudztwo gdy chodzenie do lekarzy , którzy twierdzili ze wszystko sobie wymyślam uwłaczało mi bo robili ze mnie debila od zawsze jakoś samoistnie wypierałam to "gówno "przepraszam za określenie i chyba dopiero po przeczytaniu "nazywam się hasimoto " dotarło do mnie ,że ja naprawdę jestem chora, też śmiałam się i płakałam. Śmiałam bo jednak nie jestem psychiczna jak czasem o sobie myślałam i płakałam bo przeraził mnie ogrom zła z którym przyszło mi żyć .
            Pozdrawiam wszystkich z forum i życzę Wam dużo wytrwałości w walce z tym z przym przyszło nam się zmagać.
    • kociubinska_hermenegilda Re: nazywam się Hashimoto 18.12.13, 00:13
      Gdyby pod tekstem był przycisk 'like', jak na Facebooku, na pewno bym tekst zalajkowala smile
    • jola.29 Re: nazywam się Hashimoto 18.12.13, 08:33
      Ten tekst jest o mnie. Myślę, że każda z nas tak czuje. Też dałam do przeczytania mężowi, żeby zrozumiał, co się ze mną dzieje.
    • muktprega1 gralint 18.12.13, 09:39
      Ty chyba jesteś lekarzem- endokrynologiem wink
      tym z gatunku - kiepski
      • ola_dom Re: gralint 18.12.13, 09:50
        muktprega1 napisała:

        > Ty chyba jesteś lekarzem- endokrynologiem wink
        > tym z gatunku - kiepski

        No cóż - widać taka gralinta uroda... suspicious
      • gralint ehm.. 18.12.13, 13:09
        Sa wieksze nieszczescia na ziemi wiec spojrzcie przed Swietami dalej niz czubek nosa! Jakies tam hashimoto to nie jest powod do pisania dramatyzowanych piosenek, wierszy itp Sorry wielkie ale rozsmieszyl mnie ten wąteksmile Nie poradze nic na tosmile
        • ola_dom Re: ehm.. 18.12.13, 13:23
          gralint napisał:

          > Sa wieksze nieszczescia na ziemi

          tak, właśnie je oglądamy big_grin
        • malpazuza Re: ehm.. 18.12.13, 17:14
          Sa wieksze nieszczescia na ziemi wiec spojrzcie przed Swietami dalej niz czubek nosa! Jakies tam hashimoto to nie jest powod do pisania dramatyzowanych piosenek, wierszy itp Sorry wielkie ale rozsmieszyl mnie ten wąteksmile Nie poradze nic na tosmile

          Bo widzisz , samo to , że jesteśmy tu na tym forum świadczy o tym , że walczymy , nie poddajemy się rozumiesz …..
          śmię twierdzić ,że koleżanka gralint chyba nie jest chora na hasi a może nie miała żadnych objawów i przez przypadek u niej to wykryto albo od samego początku trafiła na genialnego lekarza endokrynologa , który uleczył ja samym wzrokiem smilesmilesmilesmilesmile.
          Jest takie powiedzenie ;głodny nigdy nie zrozumie najedzonego ; każda z nas przechodzi swoja chorobę inaczej dlatego miedzy innymi ta cholera jest tak trudna w rozpoznaniu .
          Nie znam historii twojej choroby , ale śledzę forum jakieś 9 lat i spotkałam się tu różnymi przypadkami. Jedne z nas nie mogą zajść lub utrzymać ciąży po którymś z kolei poronieniu trafiają tu na forum bo lekarz nie widzi nic niepokojącego bo wyniki są w normie a one same już wiedzą na co chorują i potrzeba im tylko trafić do lekarza który to zauważy i przepisze receptę na tyroksynę którą przy pomocy tutejszych koleżanek będą uczyły się same zwiększać bądź zmniejszać dawki , dzięki którym w końcu zajdą w swoją upragnioną ciążę i będą mogły spełniać się w macierzyństwie , którego tak bardzo pragnęły . Są takie u których problemu z hasi ujawniły się po porodzie i trafiły tu po to żeby poprawić sobie jakość życia bo ich lekarz ich objawy kojarzy z trudami macierzyństwa a nie z chorobą bo znów wyniki są w normie a ona nie ma siły na nic jest nerwowa, mąż patrzy na nią jak na wariatkę bo krzyczy na dzieci które nic nie robią, idzie z dzieckiem na spacer ma zawroty głowy traci przytomność mdleje a dziecko biega po ulicy samo a ludzie nawet do niej nie podejdą bo myślą , że pijana ,libido sięga -100 jest gruba ma 25 lat a wygląda i czuje się na 94 . Ale to nie powód do tego żeby się martwić wszystko jest ok .Sa takie które chorują od lat a były źle leczone bądź nie leczone wcale , bo znów nie ten lekarz , i choroba przeszła w stan przewlekły i zaatakowała inne organy serce, wątrobę ,żołądek , stawy , oczy , trzustkę , co tylko chcesz .
          Chyba nie masz pojęcia co to znaczy po kilkunastu latach znów wsiąść za kierownicę samochodu i po prostu pojechać i znów mieć z tego ogromną frajdę , albo wejść na szczyt góry gdy przez ostanie lata miałaś problem żeby wejść na 1 piętro do swojego mieszkania. Być może nigdy nie musiałaś rezygnować ze swoich pasji życiowych nie wiem , uprawiania sportu , jazdy na rowerze , biegania bo choroba nie daje ci żyć .Być może nie masz chorych dzieci na hasi i nie wiesz co to znaczy mieć w domu chore dziecko na niewidzialną chorobę która przeszkadza mu w normalnym rozwoju bo cały czas ma jakieś infekcje ma problemy z koncentracją, odbiega w rozwoju od innych dzieci albo jest dojrzewającą dziewczynką która nagle stała się gruba i wszyscy w klasie się z niej śmieją. Są też takie które oprócz utraty wagi albo tyciu nie mają żadnych objawów mają po naście lat i koniecznie chcą schudnąć bo utrata wagi w tym wieku jest tylko na plus.
          Ja nigdy się nie poddawałam zawsze byłam nie poprawą optymistką i jestem nią do dziś ,wiele osób z mojego bliskiego otoczenia nawet nie wiedziało , że na coś choruję , zresztą oficjalnie nie chorowałam bo zdiagnozowano mnie dopiero po ok 13 latach przypadkiem trafiłam do jednego z dwóch na świecie, największego szpitala klinicznego w Wiedniu gdzie już na pierwszej wizycie lekarz z przejęciem powiedział >przecież pani choruje na hasimoto > po wysłuchaniu historii mojego życia i leczy mnie skutecznie od roku .Na tyle skutecznie , że z czystym sercem mogę powiedzieć , że wróciłam do świata żywych czego podobno nie sposób nie zauważyć .
          Jeżeli nie wiesz o czym piszę po prostu nie wypowiadaj się na tym forum bo tylko się ośmieszasz , każda z nas cieszy się na na idące święta i nie chodzi tu o to ze widzimy tylko swoją chorobę i użalamy się nad sobą bo powtarzam samo to , że tu jesteśmy świadczy o tym że walczymy , z lekarzami konowałami i same staramy się polepszyć swoje życie .
          Bo widzisz nie wszyscy na świecie są hipochondrykami i egoistami czasem za tym kryją się ogromne tragedie i może z okazji zbliżających się świąt warto popatrzeć na innych nie tylko przez pryzmat swojego własnego życia i nosa .

          ~Wesołych Świąt i obyś nigdy nie musiała zmagać się z tym o czym pisałam .

          izzunia nie mówię , że w tym przypadku też , wiele osób z hasi cierpi na dysleksje
          • izzunia Re: ehm.. 18.12.13, 19:39
            > izzunia nie mówię , że w tym przypadku też , wiele osób z hasi cierpi na dyslek
            > sje

            A ja jestem upierdliwa i jak widzę błąd to poprawiam smile mam idealistyczne nadzieje, że ktoś zapamięta i nie będzie więcej "sadził byków" smile
    • izzunia Re: nazywam się Hashimoto 18.12.13, 13:35
      a ja przepraszam, że się czepiam, ale muszę bo się uduszę....

      każę - od rozkazywać, nakazywać
      karzę - od kara, karać...
    • solaris31 Re: nazywam się Hashimoto 18.12.13, 18:21
      doskonały tekst, ot, co wink

      i jaki prawdziwy...
    • black-orchid Re: nazywam się Hashimoto 20.12.13, 19:46
      ogromny smutek poczułam,
      tekst w 100 % o mnie,
      nadziei brak.
      • muktprega1 Re: nazywam się Hashimoto 20.12.13, 23:12
        Nadzieja jest zawsze smile
        Znalazłam kilka Twoich starych wątków, ale nie nowy, masz??
        • black-orchid Re: nazywam się Hashimoto 21.12.13, 07:44
          Nie mam aktualnego wątku, przestałam skrupulatnie przeliczać wyniki, bo nic mi to nie dawało. Czuję się praktycznie cały czas źle. Teraz od tygodnia mam migrenę i ledwo daję radę. Może założę wątek, jak zrobię świeże badania. Dawkę mam 137 Euthyroxu. Dzięki za zainteresowanie smile

          • muktprega1 Re: nazywam się Hashimoto 21.12.13, 08:39
            Znalazłam Twoje wątki, ale z początków leczenia, 2006 i 7 rok smile
            Sytuacja po tylu latach się zmienia. Wszystko jest możliwe, mówi to osoba z niezdiagnozowaną Hashi ok 11 lat, która sama się zdiagnozowała i sama się "leczy" (czyt. uzupełnia braki)
            z półrocznymi bez przerw migrenami. Jeśli ja z moim 2-ml kikucikiem byłam w stanie wyjść z tego stanu, to Ty również smile
    • pies_z_laki_2 Re: nazywam się Hashimoto 06.01.14, 03:25
      > Przypominasz sobie jak kiedyś wędrowałeś przez życie pełen/na energii i jak cie
      > szyłeś/aś się życiem???
      > Hmm, to ja zabrałem Ci tą energię i radość życia, w zamian dałem Ci zmęczenie i
      > niechęć do robienia czegokolwiek. Spróbuj więc teraz dobrze się bawić!!!

      A ja mam inaczej...
      Odkąd łykam tyroksynę, mam sporo energii, a na pewno więcej radości życia smile
      Mniej siły mam, to na pewno, ale w zamian mam więcej chęci i bardziej doceniam to, co znowu mogę smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka